October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wódka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wódka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Inwestycje na 2014

Bez wątpienia najlepszym interesem na przełomie roku będzie alkohol. Od pierwszego oprócz już rytualnej podwyżki cen papierosów, sporo wzrośnie cena wódki. Na szczęście oszczędzone zostało piwo, ale nie do końca.

O tym, że od nowego roku o około 2zł zdrożeje butelka wódki wiedzą już chyba wszyscy. Widać to chociażby po wynikach sprzedaży Polmosów i zapasach w hurtowniach.
http://www.portalspozywczy.pl/alkohole-uzywki/wiadomosci/produkcja-wodki-w-polsce-rosnie-w-gigantycznym-tempie,95175.html
Ostatnio nawet o podwyżce cen wódki można usłyszeć z głośników supermarketu Dino.

Rostowski musiał jakąś ekstra kaskę od Niemiec przyjąć, że zdecydował się na taki krok. Już dziś w Niemczech wódkę można kupić taniej niż w Polsce. Co prawda ma ona gorszą markę, ale dzięki tej podwyżce konsumenci mogą o tym zapomnieć. Dlaczego piszę, że Vincent przyjął coś od Niemiec, bo Czesi zbytnio wódki nie produkują a z Ukrainy można przywieźć tylko litr. Natomiast za naszej zachodniej granicy aż litrów 10.
Opłaca się więc raz chociażby na rok wybrać się tam na wycieczkę;) Jeśli ktoś nie lubi wódki to może kupić whisky, które w tańszych wariantach kosztuje tyle co nasza wódka.
Między bajki należy włożyć też opowieść o tym, że dzięki temu wzrosną wpływy do budżetu, bo mogę się założyć, że nie wzrosną.
PSL miał też pomysł na podwyżkę akcyzy na piwo, ale jakoś udało się ją odroczyć. Niby jest to dobra nowina dla piwa, ale myślę, że nawet ta podwyżka nie zaszkodziłaby piwu jak kwestia podwyżki kaucji za butelki szklane. Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale przypomnę: od nowego roku kaucja za butelkę szklaną będzie wynosić 70groszy. Warto więc zrobić rzutem na taśmę mały zapasik butelek, żeby je zwrócić już po nowym roku z przebitką. Dobrym pomysłem więc będzie odpuszczenie sobie jutro "szampana" lub winka i zakupienie połówki po starej cenie i paru piwek, koniecznie w butelkach.
Ostatnio wymyśliłem, że na butelkach można by zarabiać w inny sposób. Zdarza kupować mi się piwo u naszego południowego sąsiada. Za każdym razem bolało mnie gdy kupując piwo musiałem kupować szklaną butelkę, która tam kosztuje 3korony, czyli coś koło 50groszy. Niby podczas pobytu tam to żaden problem, bo butelkę można oddać, ale jak kupujemy kilkadziesiąt butelek dla siebie i bliskich, aby skosztować je już w kraju to trochę serce się kraje. Zważywszy na fakt, że butelki czeskie są takie same jak te nasze to wystarczy przykleić etykietę z "tyskiego" i nie ma problemu ze zwrotem. Żeby było śmieszniej to często ta butelka należy do tego samego koncernu np. SABMiller. Wtedy po prostu ciąłem w ten sposób straty a teraz można nawet i zarobić;)
Innym sposobem jest kupienie butelki w hucie i na podobnej zasadzie wciśnięcie ją koncernowi. Ponoć taka butelka w hucie dla odbiorcy hurtowego to 50groszy, więc przebitka jest znaczna. Pewnie do takiego biznesu od razu przyczepiłyby się odpowiednie urzędy, więc sensowne byłoby zrobienie takiego zakupu w hucie zlokalizowanej poza krajem. Myślę, że dla rentowności 40proc. można się już w takie coś pobawić.
Zapomniałem wspomnieć, że ta podwyżka kaucji spowodowana jest faktem (według Unii) zbyt niskiego poziomu odzysku szkła w Polsce. Jakby tak trochę pogłówkować to może się okazać, że poziom recyklingu szkła w Polsce wynosi ponad 100proc. ;)


piątek, 16 sierpnia 2013

Za Tuska i Millera nawet wódka udać się nie może

Post wakacyjny, bo jak wiadomo wakacje to i alkohol. O alkoholu dziś będzie a konkretnie o wódce.

Mówi się, że Polska znana jest z wódki, ale to nie do końca prawda, bo znana jest coraz mniej a to za sprawą coraz gorszego ponoć to flagowego trunku Polaków.

Trochę ostatnio pogooglałem i wyszło mi na to, że polskie wódki nie są w ścisłej czołówce najlepiej sprzedających się. Ma to swoje uzasadnienie w jakości wódek. Dobra wódka to tania wódka, ale nie chodzi mi tu o tani szajs, tylko o to, że jak dowalimy produkcję wódki takimi podatkami, że głowa mała to gdzieś będzie trzeba nadrobić i dzieje się to kosztem jakości.
Będąc niedawno na Ukrainie gdzie wódka jest sporo tańsza i lepsza teza ta sprawdza się  całkowicie.

Nie od dziś wiadomo, że polmosy w Polsce zdychają i to nie tylko ze względu na wbicie dość głupiego przekonania w głowę Polaków, że wóda jest nie fajna, bo fajne jest piwo a wódę piją tylko żule i ruskie a jak ruskie to wiadomo, że źle, ale też niezrozumiale wysokie stawki podatkowe. Dużą rolę odegrała tu pedagogika wstydu jak i zwykła reklama. Pamiętajmy też, że swoje zrobił ustawodawca zakazujący reklam wódki w telewizji.

Nie piszę tego dlatego, że jakoś szczególnie lubię wódkę a nie lubię innych alkoholi, tylko boli mnie to, że produkt który ma taką tradycję i potencjał zostaje zaprzepaszczony. Podobnie będzie niedługo z wędlinami.
Ale wracając do wódki, próbowałem rozwikłać zagadkę ich słabego prosperowania. No i jeśli weźmie się pod uwagę, że polmosy to często kapitał nie polski(często francuski) to działalność dywersyjną raczej trzeba wykluczyć. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że przez większość czasu istnienia IIIRP rządzili nami zdrajcy teza o działaniu na niekorzyść zagranicznego kapitału a wspieraniu regionalnej czy lokalnej produkcji też nie jest prawdziwa, bo wytwórczość alko w mikro gorzelniach, browarach czy winiarniach jest tak trzymana w kojcu biurokratycznym, że udział rynkowy jest prawie żaden. Prawo w tej materii jest tak bzdurne, że teoretycznie nie można w domu nawet jednego balonu wina zrobić w praktyce nikogo za winko w domu jeszcze nie zamknięto, dopiero jakbyś podskoczył za wysoko. Z drugiej polmosy zdychają, więc jak jest?
A już mówię to taki salomonowe lobbyści załatwili sobie biurokratyczne wycięcie konkurencji natomiast państwo załatwiło sobie spory haracz. Zważywszy, że rządzący mają w dupie co będzie jutro a udziałowcy też są rozliczani w krótkiej perspektywie mamy obecny marazm, gdzie duże marki powoli się staczają a potencjał mikro wytwórczości jest tłamszony. Niby widzimy dziś jakieś małe ustępstwa ze strony państwa np. w obniżce akcyzy na cydr i perry, ale to nie są ustępstwa wystarczające. W temacie wina też mamy minimalny progres.

Generalnie jest to bardzo smutne jak państwo potrafi zepsuć coś co samo kręciłoby się znakomicie. Może w końcu trzeba pomyśleć perspektywicznie a nie tylko przez pryzmat przyszłorocznego budżetu. Czy nie lepiej mieć przez jakiś czas niższe wpływy do budżetu z tytuły akcyzy, ale później wyższe z tytułu VAT, niższe wydatki na socjal, lepszy bilans handlowy i w przyszłości pewnie wyższe wpływy z akcyzy?

piątek, 13 listopada 2009

trochę humoru

dziś mało poważny wpis.





podpisał się vincent. Być może to nawet sam Vincent z ministerstwa finansów. Tusk w takim razie może czuć się zagrożony. Bo jak wiemy Vincent to najlepszy minister finansów we wszechświecie.
Zdruzgotany Tusk musi w tym momencie ukoić swoje skołatane nerwy. My polecamy w tym miejscu trunek firmowany nazwiskiem jego bliskiego partyjnego kolegi.





Na zdrowie! Panie Prezydencie Premierze.