October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

wtorek, 25 sierpnia 2015

Kukiz

Podobnie jak duża część z Was oglądałem wczoraj wywiad Gójskiej-Hejke z Kukizem. Od początku czekałem na to aż Kukiz się wkurzy i nazwie dziennikarkę "pisowską kurwą", ale się nie doczekałem, przez to umknęło co nieco o czym chciałbym teraz napisać.

Zdarzało mi się słyszeć przed tym wywiadem, że Kukiz nie jest osobą o utrwalonym światopoglądzie, że jest gościem który po przeczytaniu jakiegoś felietonu może z merkantylisty stać się keynesistą i odwrotnie. Może to trochę i przesada, ale widać ewidentnie po Kukizie, że jego światopogląd nie okrzepł, powiem więcej, wydaje mi się, że nad wieloma rzeczami się on jeszcze nawet nigdy nie zastanawiał. Takie niepokojące przesłanki mieliśmy już na konwencji w Lublinie gdzie padła zapowiedź pokazania programu kiedyś tam, potem...
Co prawda Kukiza już nie zaskakują prostymi pytaniami, nauczył się odpowiadać w formule: pytanie-max minuta odpowiedzi. Kukiz odpowiadając w ten sposób może ukrywać swoje braki kompetencji czy nawet całkowitego braku pomysłu. Slogany w zupełności wystarczą, tym bardziej, że jest osobą charyzmatyczną.
Gdy usłyszałem jak odpowiada na pytanie o politykę zagraniczną, po prostu opadły mi ręce, nogi i w ogóle wszystko co mogło. Gość który chciał być prezydentem, czyli kimś kto politykę zagraniczną powinien mieć w najwyższym stopniu opanowaną, odpowiada wjazdem na konkurenta... Z początku myślałem, że to z jakieś małostkowości czy innej skazy charakteru Kukiza wynika, ale okazało się, że nie zna odpowiedzi na to pytanie. Zaczął coś mówić o polityce wewnętrznej a potem już o JOWach.
Polityka zagraniczna ogólnie dla Kukiza to jest jakaś czarna magia. Gdybym miał obstawiać to powiedziałbym, że poglądy na ten temat Kukiz "ukształtował" sobie czytając oryginalnych publicystów prawicowych. Tylko problem z oryginalnym publicysta prawicowym jest taki, że on tak pisze, bo jakoś musi zarobić na chleb i dlatego czasami pierdoli głupoty. Gdy się trochę czyta łatwo to wyłapać, można się trochę pośmiać i broń Boże nie brać do siebie a już w szczególności gdy chcemy odpowiadać za kraj. Kukiz w nazwijmy to eufemistycznie sporze Rosja-Ukraina brał stronę Ukrainy, bo od czasu Smoleńska a nawet wcześniej w głównym nurcie na Putina spoglądało się z sympatią. Potem(po inwazji na Krym) okazało się, że od GW przez TVN, PO, PiS i GP wszyscy są za Ukrainą, więc Kukiz musiał poglądy przyjąć od marginalnego portaliku internetowego, którego wspierał lub/i wspiera biznesmen browarnik.
Kukiz mruknął też pod nosem, że Polska powinna realizować interesy polskie a nie ukraińskie. Wcześniej lub później(nie pamiętam) powiedział, że Ukraińcy nas przestali lubić, bo się interesujemy jej losem. Bardzo ciekawie te dwa zdania ze sobą korespondują. Z jednej strony Kukiz wskazuje na to, że istotne jest to jaki stosunek mają do nas Ukraińcy a z drugiej, że mamy mieć ich w dupie. Panie Kukiz naprawdę nie jestem przekonany, że przehandlowawszy z Rosją Ukrainę doprowadzimy do tego, że Ukraińcy będą nas darzyć sympatią.
Mnie osobiście mało interesuje co tam sobie o moim Kraju i Narodzie sądzi jakiś Szewczenko czy inny ukraiński Kowalski, ale nie miałbym tyle tupetu, żeby raz mówić o przyjaźni między narodami a za chwile o możliwości jej zdradzenia.  Ani to przyzwoite z ludzkiej strony, ani rozsądne z punktu widzenia politycznego.
Panie Kukiz! radzę panu trochę poczytać książek a nie netu, bo jak pan będziesz czytał twitty narodowców i notki oryginalnych blogerów to skończysz bardziej żałośnie niż ten którego chciałeś upokorzyć, czyli JKM.

czwartek, 25 czerwca 2015

Powtórka z biologii

Przy okazji dyskusji o in vitro po raz kolejny wychodzi na jaw całkowity brak wiedzy z biologii i to na poziomie gimnazjum. Nie wiem czy ci ludzie są tacy głupi czy kierują się złą wolą.

Ja wiem, że duża część z was wikipedię nie uznaje za szczególnie wartościowe źródło informacji, ale to błąd. Jeśli chodzi o informacje podstawowe raczej nie ma tam wielu przekłamań, więc czasami będę się tu nią podpierał.

Zacznijmy od nieszczęśliwego wywodu Janusza z Biłgoraja. "jeżeli mój organizm wyprodukował plemnik wskutek tego, że zjadłem kiełbasę, to tak kiełbasa też jest osobą?"
Plemnik podobnie jak komórka jajowa nie powstaje w skutek zjedzenia kiełbasy czy czegokolwiek innego a w skutek mejozy. Podobnie jedzenie ludzi nie wpływa na rozpoczęcie czy przyspieszenie mejozy. Może Palikot myślał, że każdy brzuszek to ciąża, ale uspokajam to co potocznie nazywa się "ciążą spożywczą" nie jest dzieckiem a tłuszczem.

W tym tweecie Palikot próbuje robić z obrońców życia debili, ale bardziej robi z siebie. Wydaje mi się, że Palikot jak i spora rzesza innych kretynów nie od końca łapią różnicę miedzy antykoncepcją, poronieniem a np. aborcją, ale o tym za chwilę.
Plemnik nie jest osobą z tego prostego względu, że posiada tylko połowę informacji genetycznej. Zazwyczaj ma 23 chromosomy a takiego człowieka jeszcze świat nie widział. Przeciętnie człowiek ma 46 chromosomów, chociaż zdarzają się z 47 lub rzadziej z 45 chromosomami, ale są to osoby chore, często śmiertelnie.
Ciężko mi odgadnąć czy nierozróżnianie aborcji od antykoncepcji jest celowe czy wynika z głupoty, ale tak czy siak nie świadczy to dobrze o lewaku. Antykoncepcja np. w postaci prezerwatyw nie jest zabójstwem, podobnie jak to w nomenklaturze młodzieżowej się mówi, zjechanie na ręcznym. To bardziej pod " Nie cudzołóż"podpada niż pod "Nie zabijaj".
Znacznie gorzej sprawa wygląda przy "antykoncepcji" hormonalnej polegającej na zmianie cech śluzu w damskich narządach w ten sposób, że uniemożliwia się zagnieżdżenie zarodka, czyli osoby ludzkiej. Podobnie jak tabletki wczesnoporonne jest to zabójstwo.
Ja rozumiem, że zaraz jeden jełop z drugim się odezwie, że to ile razy bywa, że kobieta poroni i nawet o tym nie wie, kogo karać? Kobietę, Boga?
Jest to argument dość debilny. Posłużę się pewną analogią. To, że bywa tak, że ktoś ginie w wypadku samochodowym np. przez to, że wybuchła mu opona na oblodzonej drodze, czy w wyniku awarii systemu hamulcowego to nie powód, żeby legalizować wylewanie wody zimą na jezdnię, czy niszczenie opon i przewodów hamulcowych. Taki gagatek poszedłby siedzieć za zabójstwo lub usiłowanie.
Inny jełop napisał coś takiego:
Trochę inteligentniejsza podpucha, ale też lipna, próbująca wymusić na wierzącym wskazanie na moment w którym Bóg dokonuje połączenia duszy z ciałem człowieka. Zwykły pretekst, żeby móc np. przed tym czasem zabić człowieka.
Bóg może tchnąć duszę w każdym momencie, jest przecież nieograniczony, ale załóżmy, że robi to zawsze w tym samym momencie, np. przy połączeniu komórki jajowej z plemnikiem. Nie rozumiem czemu bracia Kaczyńscy mieliby mieć po pół duszy. Nie mieli nigdy przecież po pół głowy czy po jeden ręce. Skoro kilkudniowy zarodek bez problemu może stać się dwoma organizmami to czemu dusza nie mogłaby w ten sposób się podzielić. Niewykluczone, że Bóg w takim przypadku mógł tchnąć dwie dusze w jeden zarodek, który to następnie się podzielił.

Problem w metodzie in vitro nie jest to, że dochodzi to zapłodnienia pozaustrojowego, tylko, że ci ludzie nie mają szansy się nigdy urodzić, albo czekają w azocie wiele lat, albo zostają zabici od razu. Nikt tu się o zamrożone komórki jajowe nie czepia tępe strzały.

piątek, 10 kwietnia 2015

Piniondze

Generalnie można uznać, że wyborcy są bezideowi. Jedyne co do nich przemawia to pieniądze.

Taką dość smutną prawdę można by wysnuć chociażby patrząc na notowania PO. No bo przecież gdy Platforma dochodziła do władzy była partią liberalną, wolnorynkową. Logicznie patrząc taki ideowy wolnorynkowiec odwróciłby się od takiej partii gdy ona odwróciłaby się od swoich założeń. Tak przecież nie było.

Interesowałem się przez kawałek życia socjologią i dziś już wiem, że zachowania masowe są mocno nieprzewidywalne, można je dopiero uzasadnić po fakcie. Ludzie jednak dość ciężko myślą i jedynym sposobem przemówienia do nich są liczby i to z reguły nieduże. Przy dużych też się gubią. Łatwiej im przetłumaczyć dlaczego nie dawać żulowi 2zł na wino, bo on może i ze 2tys. na miesiąc w taki sposób wyciągnąć niż to że 19 mld zł może zniknąć w wyniku "różnych takich działań".

Dlatego też dziwie się różnym domorosłym analitykom, którzy krytykują pomysł sztabu Andrzeja Dudy na stworzenie Bronkomarketu, gdzie panuje drożyzna, bo Euro. W inny sposób z masowym wyborcą dyskutować się nie da, dlatego też(jak to niektórzy twitterowi analitycy sugerują) wycofać się ze sporu o in vitro PiS nie powinien. Tylko, że zamiast racjonalnymi argumentami jak na przykład przedstawia Gowin, powinno się walić liczbami ile takie in vitro kosztuje. Debil Przeciętny wyborca przecież nie ogarnia jaka jest różnica między komórką jajową czy plemnikiem a zygotą, więc racjonalne tłumaczenia byłego ministra sprawiedliwości niewiele wnoszą.

Ja wiem, że ktoś się może brzydzić takimi zagrywkami, ale Polskę można zmieniać dopiero z pozycji władzy, więc nie ważne w jaki sposób się ją zdobędzie. Najpierw zdobywa się władzę a potem robi się co chce. Przegrywanie, ale posiadanie racji jest jakimś romantycznym skrzywieniem i w tej chwili nie możemy sobie na takie coś pozwolić, bo i czasy niepewne.

wtorek, 10 marca 2015

Platforma antyObywatelska


Przyglądając się temu co Platforma robi odnośnie obywatelskich projektów ustaw i referendum nasuwają się różne wnioski. Wielu myśli, że ludziom PO odbija. Inni myślą, że to arogancja władzy. Mi się nasuwa jeszcze jedne wniosek, ale o tym za chwilę. 

Wniosek o arogancji jest dość łatwo wysnuć, bo władza, która odrzuca wszystkie postulaty społeczeństwa jest bez wątpienia arogancka. Nie raz słyszeliśmy głosy różnych "autorytetów", że władza jest od rządzenia a jak się wyborcom nie podoba to niech zagłosują inaczej w wyborach a do tego czasu morda w kubeł.

Ostatnio słyszałem teorię o tym, że Platformersom odbiła szajba. Teoria ciekawa i nie pozbawiona sensu, bo jak niektórzy twierdzą, logiczne nie jest uwalanie projektu odrzucenia/odroczenia obniżenia wieku szkolnego. Przecież lepiej dla rządu byłoby przyjąć ten projekt i wrzucić do zamrażarki sejmowej żeby sobie poleżał aż do wyborów.

Ja mam nieco inne i oryginalne zdanie. Projekt został zmielony, ponieważ Platforma to szczerzy idealiści. Tak właśnie idealiści! A jeśli nie oni to ich mocodawcy na pewno. Ustawa o sześciolatkach nawet jeśli byłaby słuszna to jej skutki będą odczuwalne za kilkanaście lat, bo przecież chodzi o przyszły rynek pracy. Problem w tym, że to co stanie się za kilkanaście lat to nie jest horyzont rządów PO ani intelektu jego przedstawicieli.
Możecie się śmiać lub nie, ale mi się wydaje, że chodzi o gender. Chodzi o to, że jeśli dziś da się rodzicom decydować o tym kiedy pójdą do szkoły to może ci rodzicole uwierzą, że to są ich dzieci i będą chcieli mieć wpływ na to czego w tej szkole dzieci się uczą. Przeprowadzanie inżynierii społecznej bez totalitaryzmu jest projektem beznadziejnym, więc wypadałoby najpierw ludzi pozbawić głosu i to się obecnie dzieje. Jeśli dziś rodzicom by się udało to bez wątpienia udałoby się zebrać kilka milionów podpisów pod referendum antygenderowym i to PO i/lub ich zleceniodawców niepokoi.

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty czwartek nie dla dzieciaków

Nowelizacja ustawy zabraniająca sprzedawania śmieciowego jedzenia na terenie szkół ma wejść w życie od nowego roku szkolnego, więc jak nietrudno się domyślić następny tłusty czwartek w szkołach będzie nielegalny.

Edukację szkolną zakończyłem już jakiś czas temu, ale jeszcze dobrze pamiętam, że po jedzenie do sklepiku chodziło się głównie na przerwie śniadaniowej, ewentualnie na długiej pauzie.

Z jednej strony więc mamy zakaz śmieciowego jedzenia a z drugiej "brak kultury jedzenia śniadań" jak to ujęła pewna pani od dorsza.

Samo przez się nasuwa się pytanie: czy następną grupą po górnikach i rolnikach z którą rząd chce walczyć nie są przypadkiem głodne dzieci?

czwartek, 6 listopada 2014

Wipler wygrał


Sprawa pobicia Przemysława Wiplera jest na tyle ewidentna, że nie trzeba się na ten temat rozwodzić. Zastanówmy się natomiast jak to wpłynie na jego przyszłą karierę w polityce.

Dziwne jest, że nagrania upubliczniane są dopiero teraz. Najprawdopodobniej chodzi o zdyskredytowanie posła przed zbliżającymi się wyborami. Dziwne to trochę podejście, bo po pierwsze pijaństwo prawie nikogo w Polsce nie gorszy. Kwachu nie złamał sobie kariery politycznej po występie w Charkowie podobnie jak żaden inny polski polityk w podobnych okolicznościach.
Inna sprawa to fakt, że Wipler mimo obecności na portalach rozrywkowych czy społecznościowych nie jest szeroko rozpoznawalny. Gdy rozmawiałem z ludźmi na temat Wiplera rok-półtora temu to mało kto w ogóle takiego kogoś kojarzył. Upublicznienie tego materiału to nic innego jak darmowa promocja dla Wiplera.
Może gdyby Przemek Wipler dalej siedział w PiSie to by mu to złamało karierę, bo raz prezes by zdegradował a nagonka w mediach była by silniejsza. Wiadomo człowiekowi z PiSu wolno mniej, jak nie przymierzając księdzu. O co chodzi wytłumaczyła nam ostatnio TW Stokrotka usprawiedliwiając pedofilski gwałt Polańskiego faktem, że Romek nie jest księdzem, więc może. Podobnie jest z posłami PiSu, którzy nawet zbyt głośno pierdnąć w swoim mieszaniu nie mogą, bo to obraza obyczaju.
Pamiętajmy też, że zaufanie do policji w narodzie jest niskie i generalnie ludzie są skłoni orzekać na rzecz strony przeciwnej niż policja.
A nawet gdyby to wszystko co piszę wyżej nie miało racji bytu to przecież Wipler należy do partii człowieka z muszką a jak wiemy tamtejszy elektorat na takie atrakcje tylko czeka. Jeśli Korwin mógł dać z liścia Boniemu to tym bardziej Wipler mógł spacerować po Warszawie na sporej bombie.
Skłonny jestem twierdzić, że wyborców KNP będzie przybywać a to z prostego względu, bo ludzie są coraz głupsi i trzeba ich przyciągać coraz tańszymi zagrywkami i efekciarstwem a tego w KNP nie brakuje. A dlaczego sądzę, że są coraz głupsi? A bo ich obserwuje, różne czelendże, kupowanie koszulek ze zdjęciem mikroskopowym wirusa Eboli i milionowe wyświetlenia durnych filmików na youtube o  tym świadczą.  

poniedziałek, 22 września 2014

kogo zastrzeliłby Kieżun?

Kieżun bez wątpienia jest postacią wybitną i godną podziwu, ale mam do niego spory żal o to, że dał się wciągnąć w grę Karnowskich przeciwko tzw. środowisku DoRzeczy. Bardzo powątpiewam, że nie był świadomy tego w co gra, podobnie jak mogło być to kilkadziesiąt lat wcześniej.

Tekstu w DoRzeczy jeszcze nie czytałem, ale pewnie zrobię to jutro. Z tego co słyszę tu i ówdzie to jednak Kieżun był uwikłany we współpracę z SB. Jeśli natomiast twierdzi, że było inaczej to niech pozwie autorów, tylko straszne jaja byłyby gdyby Kieżun przegrał.

 A tak przy okazji to Kieżun dość nerwowo się tłumaczy jak na osobę niewinną. Przy okazji plecie trzy po trzy, bo raz mówi:

"Jak pan Woyciechowski do mnie przyszedł i otworzyłem te dokumenty, zobaczyłem, że jestem TW, chciałem się zastrzelić. Mam jeszcze pistolet. Córka wytrąciła mi go z rąk"
Żeby chwilę późnej powiedzieć:
"Całe szczęście, że już nie jestem uzbrojony, bo bym nie wytrzymał! Całe szczęście dla tych sku…, że nie mam już pistoletu"!
 No to Kieżun albo ma ten pistolet albo nie ma? Kogo zastrzeliłby Kieżun gdyby miał pistolet, bo przez pryzmat tych dwóch cytatów ciężko jest stwierdzić? Jeśli założyć, że oba cytaty są prawdziwe to kogo Kieżun uważa za skurwysyna?

Dobra, ale to koniec docinek starszemu człowiekowi, całkiem obiektywnie na ten temat wypowiedział się Ziemkiewicz:

niedziela, 14 września 2014

TeoriaŻycia.tv odc. 10

Tydzień upłynął nam pod znakiem olania przez posłów kolejnego obywatelskiego projektu, no bo przecież milion podpisów za to 37 milonów przeciwko;). Do tego Putin przykręcił nam kurek. Mało istotną sprawą była ucieczka rudego do Brukseli więc jej w filmikach nie uwzględniłem, ale może napiszę o tym osobną notkę, chociaż to już trochę po czasie;)




















niedziela, 7 września 2014

Moda na separatyzm

Interenty i inne media żyją coraz bardziej tematem referendum o secesji Szkocji. Nie wiem czego jest to oznaką, ale najprawdopodobniej głupoty dziennikarzy. 

Szczerze powiedziawszy to polityka, publicystyka itd. nie szczególnie budzą we mnie jakiekolwiek emocje, raczej oglądam to ze spokojem, tylko czasami się uśmiechnę pod nosem czy zbulwersuje. Są jednak persony obecne na salonach, które mnie jednak irytują np. Sikorski czy Gozdyra(taka tam mało znana dziennikarka).
Obydwie te persony obserwowałem na twitterze z tą różnicą, że Sikorski się mnie przestraszył i zablokował, więc z irytujących ludzi pozostała mi głupiutka dziennikareczka. Doprawdy nie wiem jak można do studia zaprosić transwestytę Rafałapedała tfu.. tzn. Rafalalę. Nie no oczywiście kłamię, wiem jak można, odpowiedź jest prosta. Gozdyra zaprosiła Rafałapedała do studia, bo wcześniej był z nim wywiad na portalu NaTemat.pl i uznała, że już można.
Tacy ludzie jak właśnie Gozdyra tworzą dzisiejsze dziennikarstwo. Zgraja niezbyt rozgarniętych osobowości, która myśli, że jak wprowadzi się w Polsce związki jednopłciowe, zalegalizuje aborcje, eutanazję itd. to będziemy mieć tak samo wysokie PKB jak na Zachodzie. No bo przecież oczywiste jest, że są mądrzejsi, bo bogatsi. Tak samo Polska powinna być ateistyczna, bo w Czechach nie wierzą i są bogatsi, (podobnie jak ZSRR i Korea Północna a twierdzenie, że katolicka Bawarii pracuje na całe Niemcy to propaganda katotalibanu).
No i tak ostatnio widzę, że twitterowa Aga zachwyca się nadchodzącym referendum w Katalonii. No to już wiemy jaki obraz tworzy się w głowie dziennikarskich niedorozwojów. Moda na separatyzm!! Szkocja, Walia, Katalonia to czemu nie Śląsk. Przecież tam są bogatsi to jak tak Śląsk odłączymy od Polski to PKB wystrzeli do stratosfery!!
Szczerze to chciałbym wierzyć, że wszyscy ci kretyni myślą w ten właśnie sposób, bo jest też grupka innej maści idiotów, która  w nowej modzie zobaczy "rozsądny" sposób rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Podzieli się na kawałki naszego wschodniego sąsiada i to przy realizacji ideału wolności i niepodległości.

środa, 27 sierpnia 2014

Jack Strong

Nie dość, że kawałek dobrego kina to jeszcze historii. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa!!

Historię pułkownika Kuklińskiego wypada znać każdemu Polakowi i nawet jak zna to film trzyma w napięciu do niemal ostatniej minuty a jak nie zna to tym bardziej. Historia opowiedziana w filmie, ignorantowi może wydawać się nieprawdziwa, ale nic bardziej mylnego. Gdy puścicie ten film jakiemuś lemingowi nie zapomnijcie podkreślić dokumentalny aspekt filmu.

Przy  okazji filmu warto poruszyć temat immanentnie związany z głównym bohaterem filmu. Oczywiście chodzi o to czy Kukliński był zdrajcą czy bohaterem? Nie wiem czemu ta dyskusja trwa tak długo, bo powinna się sprowadzać do tego czy według kogoś Polska za czasów komunizmu była bytem suwerennym czy też nie i czy jakimś czerwonym kurwom z Moskwy należała się lojalność. A jakby ktoś miał jeszcze nazbyt betonowy umysł to niech przypomni sobie gdzie zlokalizowany miał być teatr działań atomowych.

Zapraszam do oglądania!
PS. nie klikajcie w żadne reklamy i nie instalujcie czegokolwiek, nagranie nie jest moje(umieściłem tylko link do innego serwisu)
           


niedziela, 17 sierpnia 2014

Jak i z czego robi się w Polsce afery?

Wiem, że narzekanie na układ medialny jest objawem niemocy, ale nie tyle chciałbym dzisiaj ponarzekać co z niemałą hiperbolą nakreślić schemat działania establish(mentów) przy kreacji i wyciszaniu afer.

Na wstępie po raz któryś powtórzę, że najlepszym rządem będzie rząd PiSu, który po około 1/10 a może nawet po 1/20 afer, które ma za uszami rząd platfusów, już dawno wyleciałby w powietrze. PiS musi być dużo lepszy żeby w ogóle istniał, koniec kropka.

Wyobraźmy sobie aferę, powiedźmy pożyczkową. Dlatego wymyślam nową, żeby nie wbijać Was już w przerobione schematy. Afera pożyczkowa polega na tym, że przykładowo Donald T. pożyczył od kogoś dużą bańkę tzn. jeden milion złotych i nie oddał. W języku ludzi normalnych taki ktoś to po prostu złodziej i sprawa jest ewidentna, ale jak Donald pójdzie siedzieć to "wiadomo kto dojdzie do władzy", więc trzeba kombinować.
Zaczyna się poszukiwanie z dupy analogii np. taka Kublikowa wskazuje na oświadczenie majątkowe Kaczyńskiego z którego wynika, że pożyczył 100tys. złotych i "nie wiadomo czy odda", chociaż połowę już oddał a że pożyczył na sprzęt medyczny dla matki to nieważne.

W między czasie prawicowe media oburzają się na Donka złodzieja a zidiociała dzieciarnia na robi "śmieszne" obrazki w internecie w stylu "dobry zwyczaj nie pożyczaj".

Później Monika Stokrotka zaprasza Hoffmana do kropki w celu "dyskusji". Wywiad zaczyna od filozoficznego pytania czy politycy w ogóle powinni pożyczać pieniądze? Adaś odpowiada, że fajnie by było jakby ludzie nie musieli pożyczać pieniędzy w ogóle, ale czasami są zmuszeni, ale gdy oddają to chyba nie ma problemu. Stokrotka ripostuje, że prezes pieniędzy jeszcze nie oddał a tak przy okazji czy pan, panie Hoffman oddał pieniądze posłowi Kaczmarkowi i czy to przypadkiem nie przez ten dług "agent Tomek" nie musiał odejść z PiSu.
Adam Hoffman odpowiada, że Kaczmarek wyleciał za aferę obyczajową i nie pamięta czy tą bodaj złotówkę oddał posłowi Kaczmarkowi, ale jeśli nie to z przyjemnością może oddać ją a nawet dwie Stokrotce a ta przekaże Kaczmarkowi.
Na to stokrotka wybucha debilnym stwierdzeniem, że nie bierze pieniędzy od polityków a półgębkiem dodaje, że przede wszystkim od tych z opozycji. Oczywiście zdanie o nie braniu kasy od polityków okrąża polskiego tłitera i fejsbuka w kilka chwil, dalej już nagłówki w prasie i internecie a później nagrody za "niezależne" dziennikarstwo od premiera.
W tak zwanym międzyczasie w lisweeku ukazuje się artykuł, że Rajmund Kaczyński kiedyś tam pożyczał pieniądze! Oczywiście nie chodzi o to, że nie oddał, bo nie pożyczał od kogoś tylko komuś, ale leming na tym etapie już dawno się pogubił.
W internecie najęci klakierzy wypisują komentarze typu: "Jeśli Rajmund pożyczał pieniądze to czemu nie chciał pożyczyć Jarusiowi, huhuhouhe, rofl, omg, lol".
Na kwejku pojawiają się obrazki z Tomaszem Kaczmarkiem z grymasem złości na twarzy z podpisem "Hoffman gdzie są moje dwa zyla, bo najebie ci krzesłem"
Na dobitkę zaprasza się do studia Korwina i pyta o "całą sprawę" a on odpowiada, że w starożytnym Rzymie byłoby to nie do pomyślenia, bo politykami zostawały tam osoby zamożne, które sprawowały swój urząd nieodpłatnie a tak w ogóle to nie było tam biedy, bo podatki były 4 razy niższe niż za Hitlera, dlatego też Rzymianie się rozwijali a Grecja upadła i musi ją utrzymywać teraz Unia Europejska;).
Bym zapomniał;) na fejsbuku prężnie rozwija się fanpejdź "pożyczam, nie oddaje" a TVN zaprasza do studia ekspertów którzy tłumaczą, że w dzisiejsze gospodarce bez długu nie ma rozwoju(jakby to w jakikolwiek sposób mogło tłumaczyć premiera złodzieja), później pokazuje się reportaż o młodych zadłużonych, czyli o grupce przyjaciół, która pożyczyła sobie nawzajem pieniądze w celu nieoddania. Dajmy na to, że grupka jest 4 osobowa. Pierwsza pożyczyła, drugiej 2zł, druga tą samą kwotę trzeciej a trzecia, czwartej a czwarta pierwszej. Z tego jasno wynika, że każdy wisi każdemu po dwa złote, są tacy fajni jak premier, bo jak mówią nikt nikomu nie odda a nie jak ten frajer Kaczor co już połowę oddał, hoho. 
Brzmi to trochę znajomo?

niedziela, 10 sierpnia 2014

TeoriaŻycia. tv odc.9

 Ponoć mamy końcówkę sezonu ogórkowego, ale po tematach w mediach tego nie widać. Ostatnio na topie były takie tematy jak pobicie jakiegoś chuchra przez gościa z doszytymi cyckami a później oblanie wodą Zawiszy przez tego zboka. Mieliśmy też podpalenie niepalnej tęczy i żenujący spektakl z jedzeniem jabłek. Ciężko było coś sensownego wybrać... 























środa, 23 lipca 2014

U nas to chyba sami agenci

Pod względem jakości piw sesyjnych(powiedzmy codziennych) polskie trunki nie plasują się zbyt wysoko, co nie przeszkadza w odnoszeniu sukcesów. Kilku idiotom lub agentom się to nie podoba i już szykują odpowiednie zmiany w prawie.

Przeczytałem bodaj wczoraj na parówkowym portalu, że wiceminister zdrowia zastanawia się nad wprowadzeniem minimalnej ceny na piwo, która ma wynosić 2zł za piwo.

Pierwsza moja myśl to tak, że nasz ukochany rząd nagle zapałał miłością do małych browarów w których nie produkuje się piwa za 2 ani nawet za 3zł tylko więcej, dla przykładu piwo na zdjęciu powyżej udało mi się niedawno ustrzelić za 6zł butelka, co w mojej ocenie było dużą okazją. 
Trochę żartowałem, nigdy nie pomyślałbym, że rząd ma jakieś patriotyczne odruchy.  Pierwszą moją myślą było to, że ustalenie minimalnej ceny piwa to też ustalenie minimalnej kwoty podatku. Co nie udało by się wyrwać na poczet podatku akcyzowego udałoby się odebrać VATem. Dlatego też się śmieje, że ustanowienie ceny minimalnej to ukłon w stronę małych browarów, które to przez stosunkowo wysokie ceny piwa bardziej dobijane są VATem niż akcyzą, jak komuś się chce to niech sobie to policzy;)
Ciekawe są swoja drogą tłumaczenia, że jak się podniesie minimalną cenę piwa to i się alkoholizm zmniejszy. Prawda jest taka, że żul albo podwyżki nie poczuje, bo mu się zrobi po prostu mocniejsze piwo lub będzie pił coś innego. Młodzież swojej przygody z alkoholem nie zaczyna też od tanich piw. Wśród nieletnich hitem są piwa smakowe i radlery. Wiem po swoich znajomych, dla których Tyskie było "za gorzkie" woleli pić Redd'sy, które do tanich nie należą.
 Poza tym cały z dobrą dekadę albo z dwie wbija się nam do głowy, że trzeba pić piwo a nie wódkę, bo Niemcy i inne cywilizowane narody piją piwo a nie wódę jak Ruskie, że kultura picia i tym podobne bzdety, więc bodźmy konsekwentni, jak nie to większa ilość Polaków pójdzie w kierunku, który już jakiś czas temu sam obrałem. Mianowicie kupiłem sobie butlę do wina i pojemnik fermentacyjny, dzięki którym już dziś zaspokajam około 80% swojego "zapotrzebowania" na alkohol. Co prawda wino się już trochę nudzi, ale zawsze mogę spróbować zrobić piwo lub cydr. Oczywiście każdego zachęcam do takiego kroku a Szczurek z Tuskiem niech się później martwią.
A wracając do tytułowych agentów to wydaje mi się, że mogą to być jacyś czescy agenci, bo jak się okazuje dzięki jednemu z większych koncernów na naszym rynku przyczynia się do korzystnego bilansu z Czechami w obrocie piwem. Krótko mówiąc sprzedajemy więcej piwa do Czech niż Czeci do Polski. Nie ciężko się domyślić, że bilans ten nie jest tak dobry, bo mamy dobre piwo tylko mocne i w miarę tanie.
Poza tym ceny minimalne tak ordynarnie śmierdzą socjalizmem, że aż w oczy szczypie;)

wtorek, 15 lipca 2014

Ból d*py, bo Chazan...

Już od jakiegoś czasu media strasznie ekscytują się "sprawą Chazana". Pytanie jest tylko czym tu się ekscytować?

W Polsce wykonuje się od 500 do 700 tzw. legalnych aborcji rocznie. Ponoć większość z tego to dzieci z zespołem Downa itp. Nie doszukałem się niestety szczegółowych danych na ten temat, ale jakby tak odliczyć średnio i lekko upośledzonych i rzekomych gwałtów, piszę rzekomych bo jeśli np. czternastolatka sypia ze swoim piętnastoletnim chłopakiem to ciężko mówić o gwałcie, chociaż tak w prawie stoi. Stawiam tezę, że uzasadnionych aborcji w Polsce rocznie może być coś koło setki, czyli jest to sprawa całkowicie marginalna, nawet dla neonazistów z eugenicznymi ciągotkami.
Poza tym ludzie z zespołem Downa mogą mieć nawet iloraz inteligencji 70, czyli niewiele mniej niż przeciętny wyborca Platformy a już na pewno różnica punktowa między nimi a ludźmi z zespołem Downa nie jest większa niż między mną a statystycznym wyborcą Tuska a mimo o nie dążę do terminacji tej grupy ludzi.
 Dziwi mnie też ten entuzjazm eugeników dla in vitro no bo przecież wiadomo, że takie dzieci mają mniejszą szansę być zdrowe niż dzieci z in vivo.
Poza tym chyba są większe problemy w Polsce niż aborcja. Przykładowo co roku w Polsce ginie na drogach 5000 ludzi a drugie tyle popełnia samobójstwo, może tym się ktoś zajmie?
Dziwi mnie dychotomiczny charakter zaradności niektórych ludzi. Wydaje mi się, że jeśli ktoś potrafi biegać po urzędach i szpitalach, żeby załatwić sobie in vitro to chyba potrafi znaleźć szpital który przeprowadzi aborcję, no bo jak jeden odmówi to znajdzie się drugi. Aborcja to nie jest zawał albo wylew, że jak się tego nie załatwi od ręki to będzie koniec. 
Wielu aborcji można było by uniknąć gdyby stosowano się do przeciwwskazań np. pani Alicja T. chciała dokonać aborcji, bo bała się, że straci wzrok mimo, że wiedziała o tym zanim zaszła. Podobnie warto wiedzieć czy nie jest się nosicielem wadliwego genu, który który po związaniu się z "niewłaściwym" partnerem może mieć opłakane skutki jak w przypadku mukowiscydozy czy chociażby hemofilii(nie mam pojęci czy to się kwalifikuję pod aborcję).

wtorek, 24 czerwca 2014

Donald został sam

Ostatnio zastanawiałem się kto może stać za podsłuchami w PO i okolicach. Ta sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta, ale oczywiste jest, że podsłuchy miały wyeliminować zaufanych ludzi Donalda.

Premier podobnie jak wielu innych polityków woli mieć wokół siebie ludzi biernych, ale wiernych niż wybitnych fachowców. Ludzie zależni są po prostu bardziej przewidywalni i bardziej zdyscyplinowani. Generalnie fajnie jest wokół siebie poumieszczać swoich kumpli, bo mniejsze jest prawdopodobieństwo wpadki.
Nigdy nie ukrywałem, że życzę Donaldowi jak najgorzej, ale mogę mu dać jedna dobrą radę: jeśli chcesz się uratować zdymisjonuj wszystkich którzy zostali nagrani, inaczej sam będziesz musiał zrezygnować.
Takie są fakty. Tak pięknie szło Donaldowi eliminowanie wewnątrz partyjnej konkurencji, że myślał, że w platformie jest tylko miejsce dla kolegów. Niestety ktoś miał inne plany. Ostatnio najbardziej tępiony był Schetyna, więc trop prowadzi w jego kierunku lub w kierunku kogoś kto go promuje np. w kierunku Dużego Pałacu. Możliwe, że Bredzisław chce mieć większy udział w rządzeniu, chociażby po to, aby zapewnić sobie finansowanie kolejnej kampanii, bo jeśli Donald chciałby pocieciować pod żyrandolem to zawsze może obciąć kasiorę na kampanie i wtedy Komorowski może pożegnać się z drugą kadencją.
Dlatego też prezydent może chcieć poumieszczać maksymalnie duża ilość swoich ludzi na wysokich stołkach w rządzie, którzy już zadbają o jego sprawy.
Jeśli następne taśmy będą dotyczyć Pitery i lub Kopacz to będziemy mieli potwierdzenie. Może na te taśmy czeka premier i liczy ilu ludzi musiałby faktycznie zwolnić a zwolnić będzie musiał i tak się cała draka do wyborów rozejdzie po kościach.

niedziela, 15 czerwca 2014

PO wycenia aferę taśmową na 10%


 Kolejna afera, która powinna wysadzić platformę w powietrze, ale czy wysadzi? pewnie nie. O co może chodzić i komu?



Jak na razie nie mamy zbyt wiele danych, ale po nerwowości w mediach widać, że sprawa jest bardziej niż poważna. Dzisiaj można tylko dywagować, ale jutro po przeczytaniu Wprostu będzie wiadomo o wiele więcej.
Niektórzy obstawiają, że afera jest dziełem Komorowskiego, który chce pokazać Donaldowi, że zanim pomyśli o startowaniu w wyborach prezydenckich powinien się zastanowić dwa razy, inni uważają, że jest to zagrywka Kremla mająca na celu destabilizację w kraju a jeszcze inni, że jest to amerykańska robota w celu pokrzyżowania sojuszy Niemców. Trudno zgadnąć, ale uważam podobnie jak Matka Kurka, że jakby tu nagle karty zaczął Komoruski rozdawać karty wraz z Rosjanami to będzie to wiele gorsze niż lizanie 4 liter Niemcom przez Tuska.
A co do samych taśm to uderza mnie ten dysonans między propagandą sukcesu a rzeczywistością gospodarczą Polski.
Prawda jest taka, że rządzący 2 razy ukradli już kasę z rezerwy demograficznej, grube miliardy z OFE, lasów państwowych i sprywatyzowali ogromny kawałem majątku państwowego. Jeśli ten cały hajs się nie zgadza to to jest po prostu dramat.
Polska ma ze 900 mld długu a na same odsetki łoży ze 50 mld zł. Już dziś wesoło zmierzamy w przepaść i to według oficjalnych danych. Jak ten cały szajs wyleci spod dywanu to przekroczymy wszystkie progi oszczędnościowe, które nawiasem mówiąc nie wiem czy jeszcze obowiązują. Kraj zwyczajnie zbankrutuje, ludzie stracą świadczenia a gospodarka pogrąży się w recesji. Perspektywa całkiem ciekawa.
Upublicznienie tych taśm nasuwa jeszcze jedno podejrzenie, że specjalnie zostały one ujawnione, żeby podbić wynik PiS, który wygrywa wybory z niewielką przewagą i przyjmuje trupa do własne szafy, który za chwilę zacznie śmierdzieć. Nie muszę chyba tłumaczyć, że to byłby koniec Jarosława Kaczyńskiego.
Ostatnio mieliśmy też ciekawy wybieg CBOSu, który to daje 8% przewagi platformy, to tak jakby ktoś wiedział, że walnie grubsza afera. Rachmistrze mogli ją wycenić na 10%. Chociaż z drugiej strony to Sienkiewicz sam CBOS zdyskredytował mówiąc o 43% PiSu.
Sprawa jest rozwojowa, jutro będziemy wiedzieć dużo więcej.

niedziela, 8 czerwca 2014

TeoriaŻycia.tv odc. 8

Mam ostatnio trochę na głowie, więc mnie trochę nie było. Na szybko wrzucam kilka filmów. W tygodniu postaram się wrzucić notkę pisaną.









wtorek, 20 maja 2014

Róża Hende Hoch

Dziś króciutko, bo nie zamierzam dużo czasu poświęcać na marnych polityków trzeciego rzędu kończącej się partii.

Zacznijmy może od najlepszego spotu tej kampanii.

Prawda, że fajny? Platformersów tak zabolały cztery litery, że musiały zrobić swój kontr spot. Mniejsza już o majki pani Róży, która to twierdzi, że pracowała przy jakiś ważnych ustawach w UE, ważny jest jej poziom chamstwa.

Czynienie aluzji do czyjegoś nazwiska jest rzeczą mało elegancką a w przypadku Róży Hende-Hoch powiedzmy, lekko ryzykowne;) Może nie każdy wie, ale "Róża Thun" to tylko tak w skrócie się podaje. Pani posłanka w rzeczywistości nazywa się Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein. Dla przeciętnego Polaka brzmi to subtelnie niczym Adolf Hitler a dla wielu gdyby im to nazwisko przeczytać pomyśleli by, że to treść rozkazu rozstrzelania.
Tak więc pani Różo strzel się w głowę zanim coś znowu palniesz.

poniedziałek, 19 maja 2014

TeoriaŻycia.tv odc. 7

 W mijającym tygodniu nie było tematu, który mocno by się wyróżnił. Dzisiejszy zestaw jest nieco lżejszy niż zawsze, chociaż bez Korwina, ale jest Cejrowski i Kolonko. Wrzuciłem też filmy starsze niż z ubiegłego tygodnia, dla małego urozmaicenia.

















środa, 14 maja 2014

Korwinowi miejsce do europarlamentu może spaść z nieba


Oczywiście dostanie się Korwina(mówię Korwina, bo KNP to po prostu Korwin) do europarlamentu jeszcze nie jest przesądzone, ale bardzo prawdopodobne. Entuzjastą JKM-a nie jestem, ale czy coś złego stałoby się gdyby dostał europejski stołek? 

Niektórzy podejrzewają, że pompowanie Korwina przez media było wybiegiem służącym odebraniu poparcia PiSowi. Często właśnie w ten sposób zmieniało się trendy, dając np. SolPolowi czy innemu PJNowi tyle poparcia, żeby PiSowi zabrakło a i Pionki progu nie przeszły.

Mikke dostał w zeszłym tygodniu okładkę w "Do Rzeczy" a to już coś, później komentowali tą okładkę nie tylko dziennikarze, ale też politycy. Ostatnio często JKM-a można spotkać w prorządowych mediach. Trochę to śmierdzi, ale raczej z tego szkody nie będzie.

Okazuje się, ze NP nie odbiera poparcia PiSowi tylko palikociarni. Podejrzewam, że taki scenariusz przewidywali macherzy, ale w połowie, czyli poświęcamy Palikota, ale dzięki temu i PiS straci. Wiem, że dla sporej części z was brzmi to jak bełkot, bo gdzie wyborca PiSu a gdzie TREPu? Takie są fakty a ja z faktami nie dyskutuje;)
Pompowanie Mikkego myślę, że było obliczone na 5-6proc. resztę zrobiła eurowizja, gender itp. Każdy nawet mało wrażliwy człowiek oglądając co to ostatnio płynie do nas z "cywilizacji" puka się w głowę. Te wszystkie zboczenia budzą w Polaku niechęć i odrazę. Lewactwo w sejmie ma obowiązek dewiacji bronić, więc dostaje po dupie. Mikke zawsze to krytykował i ma teraz profity.
Poza tym silny Korwin to płachta na zlewaczały mainstream, który będzie zajęty ubolewaniem jaki to Korwin zły co pozytywnie odbije się na sondażach PiSu, który w takim przypadku nie może być tak silnie krytykowany jak dotychczas, bo część uwagi przeniesie się na JKM-a.
Korwin w Europarlamencie to byłaby niezła beka. Masakry znane byłyby wtedy na całą Europę. Co prawda JKM nie jest tak sprawny jak Farage, ale już się nie mogę doczekać. Na plus trzeba zaliczyć też fakt, że Mikke najprawdopodobniej wyeliminuje innego Janusza. Na minus trzeba odnotować, że doprowadzi to do niewyobrażalnej euforii wśród korwinistów, którzy już dziś są nieznośni w swej głupocie. No ale trudno jakoś przeżyję.