October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 lutego 2011

Złodziejstowo a socjalizm.

Korwiniści zwykli te słowa uważać jako synonimy, ale czy jest to właściwe? Moim zdaniem nie.
Prawdą jest, że socjalizm stwarza pole do nadużyć a w szczególności kradzieży i bardzo często tak się dzieje, ale jednak to nie to samo.
Jeśli w uproszczeniu można stwierdzić, że za socjalizmem stoi złodziejstwo to na pewno nie można powiedzieć tego w relacji odwrotnej, czyli za złodziejstwem stał socjalizm.
Jeśli dla kogoś redystrybucja bogactw przez państwo jest złodziejstwem radziłbym w tym miejscu jednak przestać czytać.


To może zobrazujmy problem.
Według pewnej grupki zagubionych młodych ludzi Polska jest krajem socjalistycznym. Otóż nie jest. Polska jest krajem złodziejskim gdzie pieniądze się w jakiś cudowny sposób rozpływają i tutaj akurat obciążenie podatkowe nie ma nic do rzeczy. Np. w takiej Danii, która jest krajem socjalistycznym obciążenie podatkami jest niższe niż w Polsce, mimo to opieka socjalna jest tam dużo bardziej rozbudowana niż u nas. Bardzo ważnym problemem jest sprawność administracji. I nie chodzi tu o samą konstrukcje systemu, ale osoby w niej zasiadające.
Co prawda wierze w pewnym stopniu, że zmiany systemowe prowadzące do liberalizacji gospodarki ograniczyłyby złodziejstwo, ale nie rozprawiłyby się z nim w stopniu zadowalającym, innymi słowy to nie w pierwszym rzędzie trzeba zmienić system a wypierdolić z niego krętaczy i złodziei, tych samych, którzy gładko przeszli przez sławną transformację ustrojową. Te same dynastie komusze, które zasiadały w komitetach centralnych teraz zasiadają w radach nadzorczych dużych spółek Skarbu Państwa.
Oczywiście w wyniku transformacji ustrojowej wzbogaciliśmy się, tak samo wzbogacilibyśmy się w wyniku liberalizacji gospodarki, ale gdyby w parze z tym szła dekomunizacja i lustracja efekt byłby zaskakujący.
Dodam jeszcze, że to co PiS chciał zrobić w sprawie dekomunizacji znacznie bardziej pozytywnie zaważyłoby na wzroście gospodarczym niż niektóre nietrafione reformy w sposób negatywny.


Korwin twierdzi, że możliwe jest zlikwidowanie koryta w ogóle. Ja twierdze, że jest to proces niemal niewykonalny. Możliwy, tylko w wyniku całkowitej niewypłacalności państwa, rozruchów społecznych, bądź kataklizmu, ale miejmy też na uwadze, że to jeszcze nie prowadzi to do zbudowania odpowiedniego systemu, bo możemy być w takiej podbramkowej sytuacji złapani za mordy i okradzeniu już na prawdę z wszystkiego. Kto wie co w rękawie trzyma Tuskaszenka z Komoruskim. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że w razie jakiś rozruchów wojsko będzie reagować umiarkowanie, ponieważ go praktycznie nie ma a za nim wrócą nasi chłopcy spod Hindukuszu już będzie wszystko pod kontrolą. Sąsiedzkiej "bratniej pomocy" raczej też nie musimy się spodziewać, bo oni też są w dużym stopniu rozbrojeni, ale nie mówmy hop.
Takie rozbrojenie sąsiadów(chociaż Rosja jest nadal groźna) jak i naszych sił jest nam w sumie na rękę, ale nie zapominajmy, że obywatele też są rozbrojeni propagandą TVN-u, Gazety Wyborczej itp. Obywateli takich zwykło się nazywać lemingami. Czy lemingom otworzą się kiedyś oczy? Jestem sceptyczny obserwując sytuację po 10 kwietnia.

wtorek, 15 lutego 2011

Suka i filozof.

Nie, nie dzisiaj nie będzie o Magdalenie Środzie a o Palikocie.
Co prawda opis cech charakteru Janusza mógłby się zamknąć w słowie suka, ale nie o tym chciałem.
Szukając ostatnio informacji nt. tego wybitnego rzemieślnika gorzelnictwa wpisałem coś o biłgorajskim filozofie. Spontanicznie wklepałem w google suka biłgorajska.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Suka_bi%C5%82gorajska
oto taki instrumencik. Wcześniej nie wiedziałem o jego istnieniu. Palikot w końcu się na coś przydał.
A wracając do Palikmiota to coś widać, że go pewność siebie opuściła. Gdy był nadwornym błaznem to pieprzył trzy po trzy i był cytowany a teraz głucho. Trudno powiedzieć czy się chłopak kiedyś z tego otrząśnie, ale widać też u niego pozytywne symptomy, otóż zaczyna myśleć. Podczas jego zasiadania w sejmie takowej umiejętności nie przejawiał, bo i nie musiał. Teraz mu się zrobiło gorąco więc trochę wytrzeźwiał, ale szczerze wątpię żeby w tak zbimbrowanym deklu mogło wszystko zacząć normalnie funkcjonować.
Jak dobrze wiemy Palikot ostatnio przerzuci się na postępowość i antyklerykalizm. Coś mu to słabo idzie, bo z jednej strony obwinia kościół za dziurawe drogi a z drugiej taktownie zapomina, że kościołowi oddano jak dotąd tylko 10% majątku zawłaszczonego przez PRL. Z jednej mówi, że różaniec to gusła a z drugiej sam z kościoła wystąpić nie chce.
Przybrał taką taktykę, żeby niby nikogo nie obrażać, bo jednak tych wierzących jest w Polsce całkiem sporo z drugiej chciałby nałapać trochę lewaków, więc obraża kler, bo tak łatwiej. Ja mu tam przyszłości nie wróże, może w PJN.
To by się w sumie zgadzało, bo są bardzo nachalnie reklamowani w TVN i TVN24, które to ostatnio wyprzedają gazetę wyborczą w wyścigu indoktrynowania Polaków. Coś musi być na rzeczy, bo do Rymanowskiego przychodzą już nawet bardzo znaczący politycy np. Jarosław Kaczyński. Nawiasem mówiąc to ten program Rymanowskiego to plagiat "Bronisław Wildstein przedstawia" Żeby się komuś nie kojarzyło to Wildsteina z anteny ściągnęli.
Zobaczmy może co tam u Rymanowskiego plecie Janusz Palikot.


sobota, 13 listopada 2010

Filozofowie mniejsi i więksi.

Filozofia jak wiemy nie jest nauką ani łatwą ani trudną, wiele zależy od tego co chcemy przez filozofię osiągnąć. Jeżeli chcemy faktycznie coś udowodnić, dość do słusznych wniosków to jest to dziedzina trudna, jeżeli natomiast chcemy sobie po prostu pofilozofować to jest to dziedzina szalenie prosta.

Do poważnego filozofowania trzeba mieć jednak nie lada predyspozycje jak i swego rodzaju niezależność. Oczywiście potrzebny jest też silny kręgosłup moralny, ale tu zaczynają się schody.

np. taka Magdalena Środa, uważa się za filozofa najwyższej rangi, czyli takiego co tą filozofią coś faktycznie działa. Niestety pani filozofowa nie spełnia żadnych kryteriów dobrego filozofa. Z resztą u niej umiłowanie mądrości jest żadne, ale zostawmy na moment to.

U środy z moralnością też jest nie najlepiej. Ostatnio nawet uznała w sporze dotyczącego in vitro, że przeciwnicy tej metody nie mają prawa do wypowiadania się ponieważ nie wiedzą nic o etyce, bo jak wiadomo nie mają doktoratów ani habilitacji z tego zakresu.
Tłumaczyła to tak, że istnieją różne etyki nie tylko chrześcijańskie i według tych nie chrześcijańskich życie wcale nie zaczyna się przy połączeniu komórek rozrodczych, dlatego też można mordować nienarodzonych, bo jeszcze nie są ludźmi.
Przypomnę tylko, że w ZSRR dopuszczano się wielu aborcji i to zgodnie z prawem dzieci, które się już urodziły. Po prostu wtedy narodziny dziecka były ważne po pierwszym krzyku dziecka. Takiego noworodka po prostu zamiast klepnąć po porodzie w plecy, aby zaczęło same oddychać wrzucało się do wiaderka, alby się udusiło. Jeżeli pani środzie o taką etykę chodzi to faktycznie, tylko pogratulować.

Ale jak z tą etyką jest u mniejszych. Mniejsi nie wiedzą jak jest, po prostu tak jest, bo jest. Część nawet uważa, że źródłem etyki jest państwo. Do prawdy jest to nawet nie o tyle zastanawiające co niepokojące. Już tylko mały krok w kierunku wykorzenienia i stworzenia nowego człowieka neohomosowietikus.

Dla mnie naturalnym źródłem etyki jest oczywiście religia chrześcijańska. Byłem kiedyś pytany przez neopoganina, czy czysto hipotetycznie miałbym jakiekolwiek skrupuły gdyby nie wiara w Boga. Oczywiście jeśli nie obowiązywała by mnie etyka zabraniająca zabijania to dlaczego miałbym się mordu nie dopuścić z chociażby ze względu na uzyskane w wyniku tego dobra? Ze strachu, że ktoś inny mógłby tak pomyśleć? wolne żarty.
Natomiast ten typ twierdził, że miałby takie skrupuły, ale niestety nie potrafił wytłumaczyć dlaczego. Z resztą wielu tych neopogan przyjmuje etykę chrześcijańską nawet nie wiedząc o tym. Twierdzą, że taką już zastali i tak będzie zawsze. Zarówno ci zwolennicy etyki zastanej, jak i ci pochodzącej od państwa, czy też tak po prostu znikąd nie uwzględniają procesów dynamicznych zachodzących w społeczeństwach jak i strukturach państwowych. Natomiast jak powszechnie wiadomo wielkie religie są względnie stałe.

A wracając do naszej pani filozofowej to jedyne co budzi mój szczery podziw to umiejętność tworzenia sofizmatów na poczekaniu i ubieraniu tych bzdur w ładnie brzmiące słowa. Ale jak wiadomo w bezczelnym kłamaniu zawsze znajdą się logiczne luki(jak widać na zajęcia logiki pani filozofowa nie chodziła). Przykładem takiej straty rewolucyjnej czujności jest owy cytat religia jest jak seks
Gdy przeczytałem taki nagłówek w jednym z wielkich portali internetowych pomyślałem, ze może pani środa w końcu przejrzała na oczy i zrozumiała, że religia podobnie jak prokreacja jest obowiązkowym elementem cywilizacji, że bez zarówno jednego jak i drugiego ludzkość nie mogła by istnieć, ale niestety lub stety cytat był dłuższy a brzmiał tak "religia jest jak seks, jest sprawą prywatną, a nie państwową".
Niestety, bo interpretacja przedstawiona przeze mnie powyżej jest całkiem ok. Chociaż budujące jest to że Środa uważa, że zarówno religia jak i seks są sprawami prywatnymi a nie państwowymi. Budujące jest to, że taki dyżurny lewak jak Środa jest za nie wtrącaniem się państwa w sprawy religijne ludzi. Poza tym, cytat ten pokazuje, że Magdalena Środa w końcu odcina się od lobby homoseksualnego. No bo jeśli ktoś uznaje seks za sprawę prywatną to manifestację sodomitów popierać nie może. Jak więc widać każdy kłamca zapędzi się w końcu w kozi róg a może to już objaw schizofrenii? Chyba jednak nie.
Wracając do kręgosłupa moralnego i niezależności to podejrzewać można, że te swoje dyrdymały pani filozofowa pisze i wygłasza na zamówienie, wiec niezależności nie ma tu żadnej. Z treści owych dzieł próżno wnioskować o istnieniu kręgosłupa moralnego u tej kobiety.

czwartek, 21 października 2010

dyskoteki i takie, takie

Nadal dręczy mnie pytanie o te małolaty prostytuujące się na lewo i prawo. Z resztą jak widać po powyżej nie tylko mnie. No ale czy zjawisko jest prawdziwe. W internecie istnieje. W innych mediach też, więc co najmniej fakt prasowy jest, ale czy coś więcej?
Jakiś czas temu byłem szukać galerianek w ich rzekomo naturalnym środowisku czyli galeriach
http://teoriazycia.blogspot.com/2009/10/galerianki_12.html
Jak pewnie pamiętacie nie znalazłem ich wtedy, może się pochowały? Sprawa trochę ucichła, wiec na wszelki wypadek będę nosił przy sobie kasę na dodatkowe jeansy. Chociaż po zrobieniu reklamy tej grupie usługodawców cena(jak wynika to z prawa popytu i podaży) powinna wzrosnąć, ale to tylko przy założeniu, że faktycznie galerianki istnieją.
Jest też taka możliwość, że galerianki są gatunkiem zagrożonym jak np. żółw błotny i przez to bardzo płochliwym. Może galerie nie są jednak naturalnym środowiskiem tego gatunku.
Drogą dedukcji doszedłem do wniosku, że galerianki liczniej mogą występować np. na dyskotekach a w szczególności tych wiejskich.
Żeby to sprawdzić udałem się w zeszły weekend na taką właśnie dyskotekę.

sobota, 7 sierpnia 2010

Rzeczywistość normalna i rzeczywistość inna.

Człowiek normalny zwykł nazywać rzeczywistością to co go otacza, czyli jego środowisko, jego problemy, ale też rzeczy które dotyczą jego rodziny i znajomych, czyli wszystko to co sam przeżywa, to co na niego wpływa.
Mamy też ten drugi rodzaj rzeczywistości, czyli rzeczywistość inną. Inna rzeczywistość to fakty(i nie tylko) dotyczące osób i zjawisk na z którymi w żaden sposób nie mamy kontaktu poza oczywiście przekazami.
Kiedyś siłą rzeczy ludzie musieli być bardziej zainteresowani tą rzeczywistością normalną niż inną, ale po udoskonaleniu środków przekazu rzeczywistość inna zaczęła wypierać rzeczywistość normalną.

wtorek, 23 lutego 2010

ja chcę, ale czy na pewno?


Wielu ludzi próbuje swoje zachowanie usprawiedliwiać chęcią zrobienia czegoś np. chciałem mu pomóc dobrze napisać test, ale wyświadczyłem mu niedźwiedzią przysługę, albo po prostu: chciałem dobrze:). Istnieje też strategia odwrotna, czyli nie chęć do zrobienia czegoś np. nie chciałem go zabić, chciałem go tylko nastraszyć.
Jak widzimy jednak chęci to trochę za mało. Z resztą mądrość ludowa głosi „Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. (zresztą złymi tym bardziej). Dlatego też odrzućmy chęci jako argumentacje swojego postępowania. Rozliczani powinniśmy być nie z tego co chcieliśmy zrobić, tylko z tego co faktycznie zrobiliśmy. To nie znaczy, że bandyta powinien być uniewinniony, gdy próba mordu nie powiodła się. Raczej nie powinien być sądzony za samą myśl, czyli chęci kogoś zamordowania. Dopóki taka myśl nie jest eksponowana w zachowaniu nie może być karalna. Inna sprawa gdyby swoimi ambicjami się ktoś chwalił np. mówiąc: zaraz go zapierdolę, bo to jest już groźba karalna i podlega pod kodeks karny. W prawodawstwie niższa karę dostaje się za nieudaną próbę mordu niż za udana i to jest bardzo dobre, ponieważ nie powinna podlegać każe sama chęć, tylko procent jej urealnienia.
Pół biedy jeśli ludzie faktycznie mieli by takie motywacje jak deklarują, dlatego na potrzeby wywodu chciałbym wydzielić nowe pojęcie, bo pojęcie chęci jest jak dla nasz za szerokie. Proponuję wyszczególnię pojęcia chęci chęci. Chęci chęci różnią się od samych chęci tym, że chęci chęci to chęci posiadania chęci. Takie pojęcie miało by na pewno duże poważanie i piętnowałoby nieudaczników bardzo dobrze. Np. dziecko, które po wywiadówce twierdzi, że chce się lepiej uczyć. Tak naprawdę chciałoby, gdyby podejmował akcję w tym kierunku, np. więcej by się uczyło a nie tylko deklarowało taką chęć, czyli chciało chcieć, co jest równoznaczne z niechceniem. Taka sprawa najczęściej się kończy tak, że w dzień wywiadówki dziecko ma karę, siedzi w domu i się uczy a na następny dzień wszystko wraca do normy. Oczywiście karę jednodniowego uczenia się też jest dla dziecka dobra, jednakże w tym przypadku chodziło o to aby każdy odbębnił swoje i miał czyste sumienie aż do następnego razu.
Brak pojęcia chęci chęci doprowadza to tego, że wiele osób ukrywa swoje prawdziwe motywy. Pod płaszczykiem dobrych chęci ukrywa złe zamiary. Zawsze może przecież wykręcić się dobrymi chęciami. Jednak ludzie w sobie mają coś złego, bo raczej rzadko występuje chęć robienia czego dobrego markowana złymi zamiarami. Pies warczący na nasz raczej nie chce abyśmy go głaskali, za to często zdarza się, że pies merdający ogonem z chęcią by nas ugryzł. Deklarowanych chęci jest naturalne, wiec nie należy się tym sugerować. Należy zawsze zachować nutę podejrzliwości. Tak więc raczej nie powinniśmy zwracać uwagi na kogoś deklaracje, jeśli nie są poparte realnym działaniem.
Chęci chęci możemy porównać też do marzeń. Marzenia zazwyczaj są to chęci osiągnięcia czegoś, ale zazwyczaj uznane za nierealne. Niepoprawnym marzycielom mówi się czasami: jak to dobrze, że za marzenia nie każą. Jednak marzeniem nie można nazwać postawy, którą chcieliśmy scharakteryzować, ponieważ marzyciel chciałby, żeby jego marzenie się spełniło. Czasami dąży nawet do jego urealnienia, mówi się: marzenia się spełniają. Natomiast nasz okaz nie dąży do urealnia swoich pragnień tzn. chciałby aby było tak jak twierdzi że chce, ale żeby to się samo stało, tak jakby czekał na cud. Tak więc wykazaliśmy, że osobnik stosujący się do zasady chcenia chcenia, jest osobą głębokiej wiary(podobnie jak dziecko w pierwszym przykładzie uważa, że oceny jakie uzyskuje są wynikiem jakieś potężnej siły sprawczej a nie jego pracy). I tu właśnie dochodzimy do sedna problemu. Nasz człowieczek jest albo jest szarą masą, wypełniaczem świata, albo nikczemnym typkiem, który chce właśnie żerować na tym pierwszym. Istnieje jeszcze trzeci typ człowieka, czyli człowiek wolny. Wolny na tyle aby nie musieć ukrywać swoich prawdziwych motywacji ani dostosowywać się do poprawności, która jest nam narzucana.