October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portale. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 sierpnia 2010

KRD- nowy portal społecznościowy.


W sieci coraz większą popularnością cieszy się nowy portal społecznościowy: http://www.krd.pl/Infoservice/index.aspx, który na dziś dzień ma 1mln 200tys. zarejestrowanych użytkowników. Mimo, że jest tak liczny jest bardzo elitarny. Mianowicie aby zostać użytkownikiem trzeba się wykazać, czyli wykonać zadanie. Co prawda dziś znacznie łatwiej dostać się do grona użytkowników, wystarczy nie zapłacić mandatu czy alimentów. Natomiast kiedyś to trzeba było być naprawdę wybitny aby tam się znaleźć. Trzeba było być winnym pracownikom pieniądze, oszukać na Vacie, oszukać urząd skarbowy czy chować się przed komornikiem. Niestety takie są prawa popularności, trzeba obniżać poprzeczkę aby ściągnąć kapitał. Jako ciekawostkę podam fakt, że był to pierwszy portal społecznościowy w formie nie internetowej. Na razie na portalu nie ma dzieci neo, bo próg wejścia do portalu jest dość wysoki bo 89 zł. Chociaż fajnie by było przeczytać w bazie danych krd, że ktoś jest komuś winny paka w tibi czy inny miecz. Niestety nie ma też słit foci. Ubolewam, że nie mam tam konta, ale może kiedyś, może jak otworzę na blogu strefę VIP a tam nic nie będzie to może mnie dopiszecie. Póki co portal jak dla mnie jest zbyt elitarny.

wtorek, 24 listopada 2009

Rzecz o wiarygodności mediów.

W mediach jakiś czas temu była podana wiadomość o tym, że jakaś kobita została zwolniona z racji swojego wyglądu. No to sobie myślę no kurcze co się porobiło. Kiedyś to było ciężko z brzydką buzią pracę dostać, ale jak się już dostało to i się ją miało a tu zwolnienia.

Później się okazało, że nasza bohaterka straciła pracę, bo nie była brzydka tylko (sic!) zbyt piękna. Piękno znów odbija się piętnem na czyimś życiu(skaranie boskie). Doznałem konsternacji, ale po chwili doszedłem do siebie i myślę, że to piękno musi być samozwańcze, a może stoją za tym feministki(jak donosi Agent Tomek dość aktywne ostatnio) Myślę sobie tak: jeśli można dyskryminować ze względu na kolor skóry, płeć to można i za urodę. Dodałem do tego dwa założenia.
założenie pierwsze: feministka jest zawsze dyskryminowana(zawsze!)
założenie drugie: mało która feministka jest ładna, więc jakaś mądra głowa wymyśliła, że jest dyskryminowana właśnie ze względu na urodę.
No, ale znów pudło czytam dalej... a to babka w więzieniu pracowała i była strażniczką. Ponoć za bardzo się za nią skazani oglądali, co negatywnie wpływało na dyscyplinę we więzieniu i tak straciła pracę. Wszystko było by ok gdyby ta pani naprawdę była taka piękna jak to opisują.
Niestety i to życie zweryfikowało. Nasza redakcja "dotarła" do fotek poszkodowanej.
I co się okazało co prawda nie brzydka, ale na miano pięknej to też nie zasługuje.
Wiemy również, że cena jest kształtowana przez popyt i podaż a w takim więzieniu to raczej deficyt lasek jest. To i "nic szczególnego" jawi się jako cudo. Sam to przerabiałem podczas dwumiesięcznym pobycie u naszych zachodnich sąsiadów.
Oczywiście są pewne granicę, bo można powiedzieć, że kobiety pracują jako strażniczki i takich problemów nie mają np. pani Jadzia lat 60.
Pani Jadzia brania nigdy nie miała, bo pewnie ma nadwagę, nie te lata i pewnie jeszcze jakieś inne mankamenty.
Natomiast nasz bohaterka tak na oko ze 28-30 lat. BMI tak około 19,8 i parę kilo tapety na budzi co może już stanowić rarytas w bardzo nudnych ścianach więzienia. Co dość dobrze ilustruje teoria braku laku.

Oto jej fotki:


Pierwsza fotka bardzo ładna. odpicowała się. Włosy ładnie zrobiła nawet brwi uregulowała. Jakieś zmarszczki na szyi wystają znad apaszki, ale po oględzinach tej fotki to może nawet i sam bym ją puknął. Ale...



...na tej fotce dzieje się coś niedobrego. Nos wydaje się krzywy a buzia też jakby nieforemna.



Nasza przypuszczenia zdają się sprawdzać na tej fotce nosek jest już wyraźnie przekrzywiony, dodatkowo uwidocznione zostały poobgryzane wargi i mongoloidalne rysy twarzy.



a tu nasza laseczka w pełnej krasie. Tu wygląda jak chomik, albo inny koń. Nic specjalnego może poza barkami które ma naprawdę fajne;-)

Tego typu wydarzenia zawsze skłaniają do refleksji. Mnie np. do zastanowienia się nad rolą mediów w dzisiejszym świecie. Uważam, że rola mediów powinna być informacyjna a nie rozrywkowa. Gdy słyszę bądź czytam jakiś nagłówek w którym jest jeden z tych wyrazów: super, mega, niewiarygodne, nieprawdopodobne, pilne, z ostatniej chwili, cała prawda, musisz przeczytać itd. po prostu omijam taki artykuł. Myślę, że każdy z nas powinien w ten sposób reagować, bo może wtedy wydawcy i redaktorzy przestali by nas traktować jak debili i udzielali rzetelnych informacji. A tak napisze taki denny artykuł, zarzuci zanętę w postaci "szokującego" tytułu i śmieje się z was, żeście to łyknęli.

środa, 14 października 2009

policja.pl


Ostatnio niepostrzeżenie przybył nam nowy portal społecznościowy http://www.poszukiwani.policja.pl/
Oczywiście pierwsze co chciałem zrobić to zalogować się i poszukać znajomych, ale stwierdziłem, że logowanie ani nie jest potrzebne ani możliwe. Kurcze chciałem się zalogować i dodać swoich znajomych, ale mało kto z moich ziomków ma tam konto. Pewnie z tego samego powodu co ja (nie mogli się zarejestrować). Szukałem też swoich sąsiadów, nie ma. No kurcze co za niefart. Admin chyba sobie w kulki leci. Jak tak dalej pójdzie, to nikt w końcu się tam nie zarejestruje.
Jedną z niewielu zaletą tego portalu jest to, że nie trzeba mieć konta żeby oglądać fotki innych osób.
Do plusów też trzeba zaliczyć fakt, że to portal na poziomie, bo nie ma tam dzieciarni, chyba nawet wszyscy są pełnoletni.
Zajebistym plusem jest też to, że nie ma tam kont fikcyjnych, żadnych Adolfów Hitlerów, Alicjów Tysiąc itd.
Do plusów też trzeba zaliczyć dużą ilość danych opisowych, zaczynając od koloru oczu, kończąc na numerze buta(fotki w fotoshopie też nie przejdą). Do tego bardzo przejrzysty interfejs.
Zdecydowanym minusem jest fakt, że mało tu fajnych lasek, prawie sami panowie.
Do minusów zaliczamy też małą ilość funkcji.
Mimo iż przeważają plusy moja generalna ocena portalu jest jednak negatywna. Admin nie sprostał zadaniu. Strona nie przygotowana szybko się nudzi. Myślałem sobie jeżeli tak reklamowano tą stronę w mediach to i infrastruktura powinna być przygotowana na odwiedziny tłumu ciekawskich. i do tego jeszcze ten niedziałający licznik odwiedzin, naprawdę żenua.
Już lepiej bawiłem się po opublikowaniu listy Wildsteina, gdzie zapisanych było naprawdę sporo moich znajomych.
No, ale tak poważnie to taka strona może być naprawdę przydatna gdy np. kiedy nie wiemy, kim jest nasz podejrzanie zachowujący się sublokator.
Niestety nie ma tu wszystkich kryminalistów. Są tylko ci na publikacje danych zezwolił prokurator.
Żeby uatrakcyjnić polski internet też mam pewien pomysł. Można stworzyć portal w którym umieszczałoby się ludzi skazanych za jazdę po pijanemu(przynajmniej jajca by były). Mało kto wie, ale dane o naszych znajomych którzy lubią jeździć po piwku można znaleźć w gablotce w urzędzie gminy, miasta bądź urzędzie wojewódzkim(w zależności od wielkości jednostki administracyjnej, którą zamieszkujemy) i są to dane jawne i ogólnie dostępne. Chyba jeszcze mniej osób wie o tym że, od jakiegoś czasu jazda po kielonie nie jest wykroczeniem a przestępstwem.
A wszystko to umieszczałoby się na stronie np. napodwójnymgazie.pl lub jazdapokielonie.pl. Taką stronkę można by było zintegrować z naszą klasą.
I to dopiero byłby kurwa lans. wyobrażasz sobie jak koledzy z podziwem patrzą ile miałeś w wydychanym podczas zatrzymania. dzisiejsi lansiarze z papierosem i flaszką w ręce musieliby się schować, bo to siara zdjęcie przy pustej butelce zrobić.

totalnie nawalony gościu na skuterku "walczy" z tirem.

piątek, 2 października 2009

bloga prowadzić każdy może, troche lepiej lub troche gorzej.


Wiem, że miało być o pani Alicji, ale boję się, że mógłby mi ucieć ważny temat. Dziś zajmiemy się niejaką Sergittą zamieszkującą bloxa. Sergitta popełniła ostatnio wpis: antykoncepcja i nauki przedmałżeńskie.

Oddajmy może głos bohaterce dzisiejszego wpisu.

(Kursywą zaznaczymy słowa Sergitty)

Temat antykoncepcji mamy już przewałkowany od najmłodszych lat. Pamiętam, jak w szkole z mozołem tłumaczyli mi, że stosunek przerywany to zupełna lipa, "kalendarzyk" to lipa, prezerwatywy to względna lipa (ale jako jedyne ochronią mnie przed AIDS) a najlepiej brać tabletki. Tłumaczyli jeszcze w podstawówce, kiedy chłopcy byli dla mnie gatunkiem nadającym się jedynie do zabawy w bazę wojskową... Ale - podobnie jak lekcje o narkotykach - szkolenia te podziałały i na szczęście do dziś nie interesuje mnie karfurowska alejka z pampersami.

Antykoncepcja to element planowania rodziny a nie element eliminacji potencjalnych członków rodziny(aborcja nie jest antykoncepcją). W przypadku pani sergitty doszło chyba nie do antykoncepcji tylko do sterylizacji, ale nie takiej w dosłownym znaczeniu tylko myślowej, psychologicznej. Objawiającej się lękiem do posiadania dzieci i obrzydzeniem do ludzi je posiadających.

Tak samo dobrze wyedukowani są moi znajomi. Wyobraźcie sobie więc ich zdziwienie, gdy na naukach przedmałżeńskich jakaś babka-zawsze-dziewica wytłumaczyła im, że to, czego uczono ich w szkołach, to szatańska manipulacja mająca na celu zwabienie ich biednych duszyczek do piekła.

O ile dobrze wiemy to polska ma podpisany z Watykanem konkordat. Oznacza to ni mniej ni więcej, że Kościół Katolicki ma spory udział w tym co jest przekazywane dziecią i dorosłym w tej materii, więc program nauczania antykoncepcji jest konsultowany właśnie z kościołem. Więc nie rozumiem dlaczego mógłby go krytykować. No właśnie w tym miejscu wychodzi, że pani sergitta nie za bardzo zapoznała się z tematem. Jej rzekoma relacja jest stekiem bzdur. Żeby wypowiadać się na jakiś temat trzeba mieć minimum wiedzy. Żeby być cynicznym na jakiś temat wiedzą trzeba się popisywać. Babka zawsze dziewica ten zwrot to bardzo tani chwyt populistyczny ze strony sergitty. Jest to niejako nawiązanie do prostego teksu, że jak ksiądz może nauczać na temat seksu jeśli go nie uprawia. Jest to dość perfidna figura retoryczna nie pozwalająca na kontr ripostę w dobrym tempie.

Kiedyś to było pięknie. Głównym zmartwieniem kościoła był seks przedmałżeński. I można się było z tym zgadzać lub nie, ale idea, przyznacie, była szczytna. Chodziło o świadome wybieranie partnera, z którym łączy nas miłość i wspólne plany a perspektywa zajścia w ciążę nie niesie za sobą ryzyka samotnego macierzyństwa.

Tak kiedyś było bardzo pięknie, zabijano księży, inwigilowano kościół, przesłuchiwano, werbowano do bezpieki. Komuniści chcieli zlikwidować kościół. Ich głównym celem było stworzenie człowieka ateisty. Jak widzimy komuchu są dziś w kontrofensywie. Racja bardzo fajnie było.

Dziś jednak kościół wziął się za seks sam w sobie, co oczywiście nie dziwi, bo któż mógłby więcej o seksie wiedzieć, niż ksiądz. Oto, czego moi znajomi dowiedzieli się na obowiązkowych naukach przedmałżeńskich:

Niestety pani sergitto i znowu fo pa. Kościół nie uważa że seks sam w sobie jest złem. A z tym księdzem to taki pleonazm logiczny. Seks służy jako ekspresja miłości obojga małżonków ma służyć zaspokajaniu potrzeb obojga partnerów. Przyjemność w tym miejscu jest bardzo ważnym aspektem oczywiście nie negowanym przez kościół.

Sergitta zachowuje się jakby przedawkowała Marsjanki. Przy tym swoje teksty układała tylko w swojej głowie bez zaczepienia o rzeczywistość bez rozmowy z normalnymi bądź zwykłymi ludźmi. Żeby nie być gołosłowny jak sergitta postanowiłem odwiedzić znajomego mi księdza i zweryfikować głupoty, które wypisała nasza naćpana blogerka. Bo są to banialuki i to ostre.

1. Seks z zabezpieczeniem to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Seks z zabezpieczeniem nie jest grzechem, bo nie prowadzi do zapłodnienia tylko, że głównym zadaniem rodziny jest posiadanie właśnie dziecka. Ludzie biorąc ślub kościelny niejako zobowiązują się do poszerzania rodziny. Na tej podstawie można nawet unieważnić małżeństwo. Małżeństwo może być nieważne gdy okaże się, że jeden z małżonków miał w planach nie posiadanie dziecka.

2. Seks w dni bezpłodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Oj banialuki. Seks w dni bezpłodne to nie grzech. Jedną z najczęściej promowanych metod antykoncepcyjnych to właśnie kalendarzyk, a więc jeśli seks w dni nie płodne to grzech, więc jaki jest sens prowadzenia takowego? Widzę że u sergitty z logiką coraz gorzej a pomyśleć, że kiedyś promował ją nawet sam kominek niestety sergitta nie wytrzymała tempa.

3. Uwaga, to będzie najlepsze: Brak seksu w dni płodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Uwaga wariat w blogosferze. 3 punkt jest całkowitą bzdurą. I całkowicie podważało by sens używania kalendarzyka chyba, że po to aby maksymalizować liczbę dziecie. Ha ha ha. Zbadamy tą hipotezę. Oj sergitta. W Polsce liczba dzieci przypadającą na kobietę to ok. 1,7 to tragicznie mało. Teraz wyobraźmy sobie chory scenariusz pani sergitty. W jej modelu każdego roku kobieta rodziła by dziecko. Załóżmy że średni wiek małżeństw w Polsce to 27 lat. Załóżmy, że każda kobieta może rodzić do 45 roku życia daje to 45-28 to 17 czyli dziesięć razy tyle. Niezły science ficion.

4. A w ogóle prezerwatywa to wynalazek diabła. I to diabeł wmówił nam, że ona chroni przed wirusem HIV. Bo w istocie prezerwatywa jest z takiego porowatego materiału. I te pory są na tyle małe, że nie przepuszczają plemników - i na tyle duże, żeby wirusy HIV mogły sobie bezpiecznie przejść. I producenci prezerwatyw specjalnie ją tak właśnie skonstruowali. Żeby szerzyć HIV.

Diabeł jest istotą nie materialną i niczego nie produkuje. Niczego tej nie wynajduje ani nie odkrywa. A te bajki z prezerwatywą to sama wymyśliłaś? Sergitta łapie się coraz bardziej tanich chwytów aby zwiększyć sobie ilość odwiedziń na blogu. Czyżby dochód z reklam był jedynym sergitty? Ja rozumiem, że szkalowanie kościoła jest ostatnio trendy, ale żeby to robić trzeba mieć jeszcze minimum polotu, bo używanie utartych schematów tupu kościół to tylko bezmózgie mochery i trzeba się z nich śmiać to nie jest dalekosiężna strategia. Sergittę z tego miejsca pozdrawiamy środkowym palcem i życzymy dalszych sukcesów.

środa, 2 września 2009

Bezstresowe wychowanie cd.

Dopiero co w niedzielę pisałem o skutkach bezstresowego wychowania i jak to wygląda na wyspach. To już dziś kontynuacje, tego wątku podchwyciła PAP(polska agencja prasowa) a w ślad za nią Onet.pl i WP.pl.
Oczywiście my w teorii życia jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni i liczymy na dalszą współpracę.

http://facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11452238,wiadomosc.html lub jak, kto woli
http://wiadomosci.onet.pl/2035340,69,,item.html

Teksty te mają formę bardziej broszurki niż artykułu, ale nawet i tu można znaleźć kilka istotnych faktów. np.

W Wielkiej Brytanii nastolatkowie upijają się znacznie częściej niż w innych krajach wysoko rozwiniętych, przy czym częściej alkoholu nadużywają dziewczynki - wynika z raportu opublikowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)



100% racji. W innych częściach europy raczej ciężko o taki obrazek. Na wyspach nic nadzwyczajnego.

Jednocześnie autorzy raportu podkreślają, że brytyjskim nastolatkom żyje się dobrze. Świadczy o tym duże wsparcie finansowe ze strony państwa, niższy niż w innych krajach odsetek dzieci biednych oraz samobójstw. Mniej dzieci doświadcza też w szkołach prześladowania ze strony rówieśników. Jednak poza szkołą młodzież nadużywa alkoholu, a odsetek nastolatek, które zachodzą w ciążę w porównaniu z innymi państwami jest wysoki.

Socjalizm jest nierozerwalnie połączony z lewactwem. A że lewacki sposób wychowania dzieci jest delikatnie mówiąc nie najlepszy stwierdziliśmy definitywnie w niedziele. Statystyki mówią same za siebie: odsetek nastolatek, które zachodzą w ciążę w porównaniu z innymi państwami jest wysoki.


A pamiętacie może tą historię? Nie? Tak w skrócie to ta pani ma lat piętnaście, ten pan 13. Oboje się tak kochają, że mają nawet ze sobą dziecko. Ojciec twierdzi, że zdoła wypełnić obowiązki głowy rodziny. Plany krzyżują mu niestety badania DNA, które jednoznacznie wykluczają jego ojcostwo. Otóż, okazuje się, że nasza figurantka miała w tym czasie jeszcze kilku partnerów seksualnych. 13 lat a już rogacz. Gratulacje!
W tym miejscu pada pytanie: "gdzie byli rodzie"? Czy chcielibyście, żeby wasze dzieci były równie odpowiedzialne? Czy zakaz bicia dzieci wprowadzony w Szwecji, nie odbije się temu narodowi czkawką.

Ze strachem spoglądam w przyszłość i nie potrafię sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał przyszły świat, jeśli tego rozpierdolu nie zatrzymamy.

Natomiast polskim władzą i wszystkim Polakom sugeruję, nie podążanie za nowatorskimi metodami(w każdej dziedzinie czy to gospodarka czy wychowywanie dzieci), tylko za tymi sprawdzonymi. Lepiej uczyć się na czyiś błędach. Już dziś możemy śmiać się z Wielkiej Brytanii, jutro najprawdopodobniej ze Szwecji.

My natomiast zachowajmy dystans i odrobinę zdrowego rozsądku.

wtorek, 1 września 2009

Gwałt.

Dziś mało poważny wpis, ale nie o poważnej sprawie, tylko o nie poważnym podejściu.
http://facet.wp.pl/kat,1007899,wid,10538316,wiadomosc.html

Na naszym blogu nie śmiejemy się z ofiar gwałtów, bo jak mało co cenimy sobie godność i prawo do nietykalności osobistej. Współczujemy wszystkim kobietą, które zostały w ten sposób potraktowane. W tym wpisie szydzimy tylko z autora, która sobie zrobił pośmiewisko z tak ważnego tematu i demaskujemy jego mijanie się z prawdą.


(kolorem niebieskim przedstawiony jest mój komentarz.)



Marta była mocno wkurzona na Janusza. Nie miała stałego chłopaka, a chciała się wybrać do nowej dyskoteki i to właśnie jej sąsiad, Janusz, przyjaciel od dzieciństwa obiecał jej towarzyszyć w najbliższy piątek.

jak pech, to pech. Fatum już wisiało nad Martą od samego początku.


Kilka godzin przed umówionym spotkaniem zadzwonił jednak na komórkę i powiedział, że wyprawy nici, bo przyjeżdża jego dziewczyna i idą do znajomych. Marta zdecydowała, że wybierze się sama.

Marta jak widać nie jest ich znajomą tzn. jest, ale nie jest. Zresztą sami wiecie. Przyjaciel to nie znajomy i na imprezy się go nie bierze.


Za serwowanym w większości lokali techno nie przepadała, więc była mile zaskoczona rytmami disco w nowym klubie. Spotkała znajomych z uczelni, chwilę porozmawiali, ale tamci mieli swoje towarzystwo, więc znowu siedziała przy barze i sączyła piwo.

Marta poszła rozczarować się rytmami techno w nowym klubie(bo takie miała zamierzenie), ale znów się pomyliła. Fatum trwa dalej.


Gdy obok usiadło dwóch facetów koło trzydziestki najpierw się zirytowała.

– Myślałam, że będą puszczać stałe teksty o „pięknej i samotnej”, ale okazali się całkiem mili – opowiada Marta. – Zamówili jeszcze jakieś piwo, bo mocniejszych alkoholi raczej unikam, porozmawialiśmy, z jednym zatańczyłam dwukrotnie i… dalej nic. Pustka.


Czy osoba zgwałcona miło wspominałaby oprawców słowami „okazali się całkiem mili”?
No może gdyby było to lekkie pukanie z jednym, ale tam już dochodziło do grupowego gwałtu z uszkodzeniem ciała.



Marta nie wie, co się działo prawie przez całą noc. Ocknęła się na ławce, na niewielkim skwerku. – Już było jasno, a przecież pamiętam, że niedawno była godzina 20 i tańczyłam w dyskotece w całkiem innej dzielnicy – relacjonuje dziewczyna.

jak widać Marta na dyskoteki się nie spóźnia. Do godziny dwudziestej zdążyła wypić co najmniej 2 piwa, zatańczyć dwa razy(sugeruje to przerwę miedzy dwoma tańcami najprawdopodobniej na trzecie piwo) i poczekać na działanie narkotyku. Wcześniej na tej dyskotece widziała swoich znajomych. Ciekawe o której ta dyskoteka musiała się zacząć?


– Byłam jakaś „połamana” bolał mnie brzuch, ogólnie źle się czułam, a na dodatek miałam kompletną dziurę w pamięci. Nic mi nie zginęło, miałam torebkę, a w niej komórkę i portfel, więc pomyślałam, że po prostu się upiłam.

Upitych się nie okrada. He he he. Marta nie wie, o której się obudziła chodź miała przy sobie komórkę.

Marta może przeszłaby nad całą sprawą do porządku dziennego, gdy nie fakt, że coraz bardziej bolało ją podbrzusze i zdecydowała się na pójście do lekarza.

Jak wiemy na naszą Martę czas działa trochę inaczej. Potrafiła w błyskawiczny sposób pozbyć się objawów rzekomego kaca. Nawet te „połamanie”. Niestety jeden objaw nie dawał jej spokoju. Coraz bardziej bolące podbrzusze. W błyskawicznym tempie podjęła decyzję o wybraniu się do lekarza internisty.


Internista zasugerował wizytę u ginekologa, a ten, po badaniu, stwierdził wprost: - Nie może pani uprawiać tak intensywnego seksu, bo to się może na zdrowiu odbić.

Że nasza Marta zwlekać nie lubi, już tego samego dnia była u ginekologa. Ta to dba o zdrowie i ma jakiś niesamowitych lekarzy w okolicy. Przeciętny Polak to by to tydzień załatwiał.


Marta zbaraniała: - Jaki seks? Przecież ostatni raz to było prawie miesiąc temu? Ginekolog nie zostawił złudzeń: - W ciągu ostatniej doby odbyła pani stosunek, i to chyba nie jeden.

Marta przypomniała sobie dwójkę dyskotekowych kompanów i zrozumiała skąd ta wielogodzinna luka w pamięci, obolałe ciało i werdykt ginekologa.

Marta przypomina sobie kompanów nawet taniec z nimi, jakimi tekstami ją zagadywali, ale niestety nie pamięta jak wyglądali, jak mieli na imię itp.

Dyskotekowy bywalec o „dragrejpie” słyszał, ale żeby tak z własnego doświadczenia, to nie.

– A co to za przyjemność na śpiocha? - wykłada swój punkt widzenia. – Tu dużo jest chętnych dziewczyn i wystarczy postawić parę drinków, a nie żeby od razu w dragi inwestować. Jakaś trawka to co innego, ale takie paskudztwo?

(przykład cymbała, który jeszcze dupy nie miał)


- Ale są takie palanty, co dosypują dragi do piwa – wtrąca przysłuchująca się rozmowie mocno wymalowana dziewczyna (później okazuje się, że ma 17 lat).


(Mocno wymalowana to pewnie nieletnia. Wiadomo nie, przecież tyle reportaży o tym było.)


– Jedna moja koleżanka poszła z taki na ognisko i obudziła się po dziesięciu godzinach goła w trawie, a wypiła tylko jedno piwo. Ale chyba nic jej nie zrobili, tylko rozebrali.

Jak się bawić to się bawić. Pomijając już fakt, że taka pigułka tania nie jest.


Gdy pytam, czy jakoś zareagowała i zgłosiła sprawę policji siedemnastolatka robi zdziwioną minę. – Żeby się starzy dowiedzieli? To by dopiero miała przechlapane i szlaban na wychodzenie z domu…

Autor chciał przedstawić rzekomą bezsilność wobec zjawiska. Też było o tym sporo reportaży.


Właściciel dyskoteki nie zna żadnego przypadku, żeby w grę wchodziła „pigułka gwałtu”.

– Gdyby coś takiego się zdarzyło, to pewnie byłaby policja, jakieś śledztwo. U mnie takiej sprawy na pewno nie było – wzrusza ramionami.

I teraz każdy wyobraża sobie, jak ten pan wzrusza ramionami, znamy to z psychologii tłumu.

– Tutaj wszyscy są pełnoletni, sprawdzamy dowody osobiste, żeby małolatom alkoholu nie lać, a jak się trafi ktoś z narkotykami to wylatuje na zbity pysk i ma szlaban na stałe.

No wiadomo, że nie lać przecież ich nie ma. A z tymi narkotykami to pokerowe zagranie. Gość nie wzywa policji tylko sobie w notesiku notuje, kto miał dragi.


A te wypowiedzi innych uczestników imprez, to są już po niżej pasa. Ja rozumiem, że głupota uwiarygodnia, ale też trzeba mieć trochę godności. Może i te teksy działają na wyobraźnie, ale są wyssane z palca. Jest to czysta bajka czyli krótki utwór literacki, żartobliwy, zawierający morał i charakter dydaktyczny.
Przekaz jest prosty nie chodźcie dziecka same na dyskotekę, szczególnie w rytmach disco bo tam same zboki są.

My w teorii życia mamy garść wskazówek dla innych Mart i właścicieli dyskotek jak przeciwdziałać tego typu ekscesom w przyszłości.

Załóżmy ze ta dyskoteka była tak wielka(sic! dyskoteka w mieście), że znajomi ze studiów, już Martusi więcej nie widzieli i tych 2 fagasów też nie.
Martusia mądra powinna swojego piwa pilnować, przecież ich nie zna. Nie ?
Załóżmy, że ochrona w dyskotece nie reagowała, gdy jacyś goście prowadzili najebaną w trzy dupy kobietę i ochroniarzom umknęły wizerunki tych panów.
To na pewno zarejestrowała ich kamera przed wejściem. Nie było? Wszędzie są. A monitoring miejski też nie sprawny? Przecież odbyła drogę do co najmniej sąsiedniej dzielnicy.
Pewnie był monitoring, ale ci panowie obeszli go stosując kominiarki, które ściągnęli po wejściu, (mogłoby to wzbudzić podejrzenia Marty.)
Od biedy Marta mogła również poprosić figurantów o okazanie dowodów tożsamości, ale nie.

Czytając ten tekst, też początkowo się nabrałem i pomyślałem co za skurwysyny, ale po zastanowieniu stwierdziłem, że coś tu nie gra i po analizie jasne było, że to tylko fikcja literacka.
foto z http://edunet.tarnow.pl/pl

czwartek, 2 lipca 2009

kompleksy wybujała wyobraźnia itp.

Dzisiejsza notka będzie troszkę podobna do tej o fotce i nk itp.
Generalnie można za prawdziwe przyjąć twierdzenie czym ktoś bardziej rozhulany seksualnie tym jest fajniejszy. No wiesz załóżmy, że ktoś ci mówi, że na każdej imprezę pukam przynajmniej jedną laskę. Twoja reakcja jest taka: nie no kozak. No, ale jak to w życiu bywa, gdy kurz opada, gdy do głosu dochodzi rozum zaczynają się pewne powątpiewania. Nie to żeby nasz Casanova rozmijał się z prawdą fundamentalnie, ale mylił tylko pewne pojęcia. Jak wiemy mianem laski może szczycić się parę procent kobiet. No i tu zaczynają się schody bo albo nasz znajomy ruchacz jest faktycznie nieziemski i leci na niego każda zajebista dupa, albo nasz kolega myli się co do urody kandydatek do jego łoża. To ja właśnie udowodniliśmy Casanova rucha pasztety, ponieważ fajna dupeczka nie dała by mu tak na raz a jeśli już nawet, to już mało prawdopodobne aby była to większą ilość. Tak więc z jednej strony udowodniliśmy, że partnerki naszego znajomego nie są kandydatkami do miana Miss Polonia. Sprawę wyglądu już mamy załatwioną(przynajmniej jeśli chodzi o nieszczęsne panie. Czemu nieszczęsne to też omówimy po krótce). A no nieszczęsne, bo mają podobną cechę jak nasz zakompleksiony kolega.

Co prawda wyglądu naszego znajomego w tym wywodzie rozszyfrować się nie da, ale to nie jest tak bardzo potrzebne do określenia schorzeń osobowości jego wybranek. I tu nie uchronię zbliżamy się do punktu w którym musimy stwierdzić, że bohaterowie naszego dzisiejszego opowiadania mają tą samą wadę zawartą już w temacie.
Otóż upokarzają się po to, aby kogoś pukną/być pukniętym, ale tu już nie chodzi o ten seks.
Chodzi bardziej o to na ile potrafisz wyrzec się godności, zasad, czegokolwiek mającego wartość dla rozrywki, komfortu, pieniędzy. Na ile nisko się cenisz aby dostać to co wydaje się ze mają inni. Co jesteś w stanie oddać a czego absolutnie nie? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym. Co ma dla ciebie wartość i w jakich okolicznościach? No wiem, że to wszystko strasznie frazesowo brzmi, że w życiu jest to wszystko bardziej skomplikowane. Ale i na to mamy rade. Najwyżej ceńmy prawdę a reszta już dalej pójdzie po naszej myśli. Zawsze miejmy ją na uwadze. Za przykład może nam posłużyć przytaczany już nieszczęśnik. Przeciętny zjadacz chleba powinien się na ogół po jego słowach zastanowić:
a) czy Casanova gdyby był taki zajebysty byłby godny naśladowania?
b) Czy faktycznie jest to coś czego byśmy chcieli?
c) Czy to kurwa jest możliwe jeśli tak to jak?
Po zadaniu sobie właśnie tych pytań oszczędzamy sobie tworzenia iluzji jako byśmy byli gorsi. Dlaczego gorsi teraz odwróćmy sytuację przyjmijmy, że to my jesteśmy tymi ruchaczami.


My doskonale wiemy, że tworzymy tylko iluzję oszukując nie tylko siebie, ale i naszych znajomych wprowadzając w kompleksy nasz i otoczenie. Nas, bo wiemy że to nieprawda a znajomych, bo oni nie wiedzą o tym. W imię czego? Bo inni tak robią? Bo to jest fajne? A fajne jest bo inni tak robią. Mi w zachowaniu spokoju ducha i zdrowia psychicznego pomaga mała doza wyczucia. Jeśli ktoś pogubił się w tym wywodzie to wytłumaczę. Cele jakoby jest ruchanie co trochę to jakieś innej fajnej laski. Nie realny. Ktoś spyta jak to nierealny przecież on.... no właśnie nie, bo już udowodniliśmy że tak nie jest. W każdej dziedzinie życia powinniśmy zachowywać właśnie taki dystans.

środa, 1 lipca 2009

Portale społecznościowe typu fotka.


Tego typu portale mają bardzo osobliwy wpływ na ogólnie pojęte relacje w społeczeństwie.
Zaczęło się niewinnie, powstało coś na podstawie portali randkowych, czyli miejsc gdzie nie do końca radzący sobie w relacjach damsko-męskich ludzie mogli sobie pogadać z innymi nieradzącymi sobie w takich sytuacjach osobnikami płci przeciwnej.
Wszystko działało jak należy do czasu, gdy bycie takim paździerzem z fotki zaczęło się stawać wartością samą w sobie(dyszki znajomi i te sprawy)
Boli mnie np. jak taki pasztet sadzi się jaki to nie jest zajebisty, bo dyma ją/jego jakiś inny potwór. Ja rozumiem ze np. ktoś ma jakieś większe potrzeby seksualne, ale Bozia urody nie dała no to wtedy sobie słabszy model załatwiamy, ale żeby się tym szczycić? No ja się pytam czym? A najfajniejsze jest to, gdy akurat taką osobę oszukującą siebie i swoich debilnych przyjaciół z bożej łaski masz na liście gg
I widzisz np. że taka ma chłopaka z zjebanym ryjem no i ogólnie o zjebanym całokształcie.

A tu patrzysz jak manifestuje miłość do tego dziwoląga przez opisy. No a że ja jako rasowy masochista zawsze lubię się trochę po maltretować to wyobrażam sobie jak np. ona z nim(nie próbujcie tego w domu. A już na pewno nie po obiedzie)
Tu właśnie po dość długim wstępie dochodzimy do pewnych przemyśleń.
Masz dużo znajomych na nk to jesteś a) zajebisty/ zajebista
b) jesteś hujowy/hujowa
Heh, ale nie ma tak fajnie, że sobie sam wybierasz odpowiedź.
Statystycznie nie jesteś zajebisty/zajebista, więc moglibyśmy tą część pominąć no, ale chwile poświecimy i tu.
no wiadomo, że do ludzi zajebistych ludzie się garną no i z tą te cyferki, ale one nie mają dla takiego człowieka żadnej wartości. Smutnie jest gdy w czyjś oczach one coś znaczą, wtedy jesteś hujowy wysyłasz zaproszenia do nieskończonej liczby osób, i co gówno. Zmienia się tylko cyferka w statystyce, ale mnie ani siebie nie oszukasz. Od tego nie staniesz się lepszy. Wciąż jesteś debilem. Liczy się jakość nie ilość jeśli będziesz miał kilku kilkunastu znajomych o naprawdę silnych cechach charakteru ty też jesteś kimś, pod warunkiem, że stosunek przyjaciół/znajomych pełnowartościowych jest co najmniej 1:3(wartość orientacyjna) gdy otaczasz się debilami najprawdopodobniej tez nim jesteś. No dobra przyjmijmy ze zdiagnozowałeś u siebie schorzenie zwane debilizmem(nie mamy tu na myśli lekkiego upośledzenia umysłowego).
Gdy już o tym wiesz, masz już podstawy do wyzwolenia się. Już z definicji oddalasz się od możliwości bycia debilem do końca życia.
Dyska dla ciebie.