October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 listopada 2009

Bajka

Dziś opowiem wam bajkę o pewnym gospodarzu.

Za górami za lasami żył sobie się pewien gospodarz przez którego to łąkę sąsiedzi zrobili sobie ścieżkę na skróty. Gospodarz przez długi czas nie reagował na to, ale pewnego dnia nagle zaczęło mu to przeszkadzać, więc gdy widział ludzi przepędzał ich z tej łąki. Nie dlatego, bo mu to przeszkadzało tylko dowiedział się, że jego rodzina wie, że przez tą łąkę wszyscy uczęszczają. Jemu to zwisało czy ktoś robi sobie skrót przez jego działkę ,ale jak zaczęła go rodzina podsycać tekstami typu: łażą ci po łące a ty musisz dzierżawę płacić, przecież mogą chodzić na około a poza tym to na pewno tu śmieci wywalają itd. Nieszczęsny uległ presji i musiał wziąć się za ochronę swego terytorium. Co prawda od początku było dla wszystkich wiadome, że i tak będzie tam ścieżka i tak nawet dla gospodarza. No ale coś zrobić musiał żeby się później nie wstydzić przed rodziną. Chodził na tą łąkę przeganiać przechodniów, ale rzadko mu się to udawało, ponieważ każdy z daleka już go tam widział a poza tym jako rolnik miał wiele innej pracy. No, ale dobra pilnował, czyli nikt nie chodził, ale ścieżka jest. jak to mogłaby spytać rodzina gospodarza. Gospodarz więc potrzebował dowodów dobrego pilnowania (sic!) własnej posiadłości. A że tłuczono mu przez całe życie, że ma być porządny, więc nie kłamie w danej sprawie, ale mijanie się z prawdą to już co innego. nie powiedzenie nie dopowiedzenie itp. to już nie kłamstwo. np. bardzo wpieniają mnie ludzie którzy są tak fałszywie poprawni którzy rzucają tekstem ja mu nie powiem, ale jak mnie spyta to mu powiem prawdę. no ja by byli tacy szlachetni to jeszcze dało by się to znieść, ale jak taki zaczyna kręcić a gdy dojdzie się do tego jak naprawdę było to taki ci powie, że albo nie pytałeś albo że mówił ci to ale inaczej. kurwa kurwa kurwa jak jeszcze kogoś takiego spotkam to zajebie.
A zmierzając do meritum to taki gospodarz ma podobnie najebane w bani on nie kłamie ani nie mówi prawdy. bardzo problematyczne dla jego debilnej rodziny, ale i dla niego samego. Im się może w tej sytuacji należy(za głupotę), ale czym zawinił na biedny gospodarz. Gospodarza zaczyna to też powoli denerwować. Z jednej strony wkurwia go rodzina a z drugiej cała ta sytuacja. Gospodarz musi się wykazać. Jest coraz bardziej sfrustrowany. Musi te żale wyrzucić, ale nie do sprawców całej tej hecy, czyli debilnej rodziny nie dlatego, że nie było by to właściwe bo było by jak najbardziej, ale z powodu bardzo pokręconej mentalności gospodarza, którą przekazały mu pokolenia wcześniejsze. więc patrząc na drugą stronę gospodarz nie ma innego wyjścia jak zaczaić się na łące i opierdolić przechodnia a przy okazji wylać swoje żale właśnie w jego towarzystwie. przejebka. wiec gospodarz robi tą przyczaje łapie „cwaniaczka”, który „bezczelnie” maszeruje przez jego łąkę i prawi mu już wcześniej ułożony wywód przy okazji dokładając kilka epitetów zaczepnie. No i teraz ten „bezczelny” przechodzień ma dylemat, albo wycofać się od razu i z burakiem w ogóle nie gadać, albo wdać się w kłótnie. którą bramkę wybierze uczestnik programu zależy od jego osobowości jeżeli nasz figurant rozumie trudną sytuację i motywy cerbera łąki to od razu się wycofa mając na celu nie danie satysfakcji rolnikowi(o tym za chwile) jest jeszcze bramka nr 2 czyli o kurwa będzie mnie obrażał parobek jeden. Taki osobnik IQ (jeśli w ogóle) nie wiele wyższe od swego przeciwnika. Wtedy dwa buraki zaczynają się kłócić. Dla debila nr 2 przejście przez łąkę staje się celem priorytetowym. Nie ustąpi, bo nie będzie się dawał obrażać. debil nr 1 nie ustąpi, bo to jego działka i może sobie na niej robić co chce a poza tym to jak powiedział, że gościu ma wypierdalać, to ma wypierdalać. Stawka się cały czas podnosi jak w pokerze pula rośnie im ktoś później się wycofa tym gorzej dla niego, ale z drugiej strony to gospodarz jest uprzywilejowany tak jak bankier w grze oczko. Bo debil nr 1 nie przegrywa od razu może to rozłożyć na raty natomiast debli nr 2 sprowokowany do wymiany zdań może w sumie bardzo efektownie przegrać a wygrana jest mało prawdopodobna, ale to następny efekt pojebanego myślenia człowieka dzisiejszego.

Rolnik w sumie się cieszy, że debila wciągną w dyskusje, ponieważ w domu będzie się mógł pochwalić jaki to mężny był i jacy to ludzie są skurwiali. Co prawda całą sytuację bardzo ubarwi i naciągnie co spowoduje debatę całodniową nad powyższym problemem. To będzie mniej więcej dyskusja w tonie dwóch ludzi o odmiennych poglądach tylko z tą różnicą, że o tych samych. Czyli taka kłótnia ze sobą, ale bez stron jest to naprawdę niezwykłe, bo niby jeden front, ale uczestnicy czują się atakowani. Normalni ludzie jak się ze sobą zgadzają kończą dyskusję na ten temat, bo już doszli do konsensusu a tu nie. a taki ewenement. No, ale to w najlepszym wypadku, bo jeśli debil nr 1 przegra na froncie prowadzi jeszcze dywersje jeśli musiał odpuścić na łące musi zawalczyć w domu. Dyskusja w domu jest prowadzona w podobnym tonie(inaczej dyskutować nie potrafią) gospodarz czuje się dużo mniej komfortowo niż w pierwszym przypadku(tak może być to jeszcze bardziej nieprzyjemne) debil nr jeden musi to ubarwić bardziej musi wiedzieć jak jego przeciwnik się nazywa musi kilkakrotnie podkreślić jego bezczelność, musi podkreślić swoje racje (nawet gdyby nie miał). Co prawda dostanie niezły wpierdol od rodziny, taki wpierdol mentalny, ale na drugi dzień już ma zmontowaną ekipę która będzie rozpowiadać "fakty" o całym zajściu. Gospodarz też musi udawać zaangażowanie całą sytuację i też łżeć w tej sprawie, ale ma do wyboru, albo być wyśmianym przez te stado debili, albo brnąć w to próbując w to wierzyć i po tygodniu być całkowicie wolny od presji rodziny. Dlatego gdy znajdziesz się w kiedyś w podobnej sytuacji pamiętaj, żeby z takim człowiekiem nie kłócić się bo: po pierwsze on nie szuka problemu, bo nie za bardzo rozumie cały mechanizm a, że cię obraził nie przejmuj się wiedz, że wycofując się robisz mu większą krzywdę, bo nie będzie mógł nić ciekawego w domu powiedzieć na temat swoich heroicznych czynów a poza tym to nie musiałbyś się później szykować na dywersję.

A jak to w bajkach zawsze na końcu morał. Morały z tej bajki to:

Jak z debilami się obdajesz, debilem zostajesz.
Z debilami nie dyskutuj, inni mogą nie zauważyć różnicy.
Dla debila nie mówienie prawdy to nie kłamstwo, jak i pół prawdy to też nie kłamstwa.

poniedziałek, 12 października 2009

galerianki

obejrzałem ostatnio zajebisty film. he he, żartowałem. tzn. obejrzałem, ale nie było to nic ciekawego(sam lepsze filmy kiedyś robiłem). Moim zdaniem temat taki trochę z dupy. Niby o życiu, ale takim bardziej wirtualnym. Że ponoć coraz więcej dziewczyn się kurwi i że robią to coraz młodsze. Co prawda ja nie zauważam tego zjawiska. Ponoć wiek inicjacji seksualnej obniża się, ale tylko statystycznie(każdy chyba zna tą statystykę. Dla kobiet jest to 18,1 lat natomiast dla mężczyzn 17,9 lat, więc każdy podaje wynik 18 lub trochę mniej). Byłem ostatnio nawet w paru wrocławskich galeriach poszukać tych galerianek i co? Nie ma. Za to istnieje powszechne przeświadczenie o powszechności ich występowania. tzn na pewno ich teraz przybędzie, ma to ścisły związek z efektem Wertera. np. jeśli w mediach pojawi się wzmianka o samobójstwie osoby sławnej to i ilość samobójstw wśród zwykłych ludzi wzrasta. Na szczęście po jakimś czasie(gdy czynnik przestaje oddziaływać) efekt zaczyna zanikać. Podobny efekt obserwujemy w każdym aspekcie życia. Sprawa ma się inaczej gdy jakaś informacja jest nam tłuczona cały czas, bądź według krzywej zapamiętywania(żeby coś na stałe zapamiętać musimy sobie to powtórzyć pod wieczór dnia w którymś się czegoś dowiedzieliśmy, następnie tydzień później i miesiąc później jeszcze dalej dwa miesiące trzy miesiące no i w tym momencie możemy powiedzieć, że już mamy wbite w głowę na dobre).

W ten sposób utrwalamy informację, przeświadczenie(trafne, bądź nie). Nie będziemy rozpatrywać w tym miejscu etyczności tegoż, że procederu, natomiast zajmijmy się jak to pani Kasia Rosłaniec została sławna.
potrzebna w tym miejscu będzie kolejna teoria.
Kasia musiała zrobić prace dyplomową. no i zrobiła. Najpierw pomyślała no o czym to ma być. No o życiu,
-dobre.
Jedziemy dalej o miłości,
-genialne.
O młodych ludziach,
-ja pierdole, genialne.
O biedzie
-majstersztyk.
Okraśmy to jeszcze filozofią (jakże polską) jeśli ma kasę to na pewno kradnie, mataczy, daje dupy itd. Zamieszajmy jeszcze w rondelku, pyk magiczną różdżką i jest. Hicior niebywały, rekordy oglądalności w kinach. Zastanówmy jak ma się do tego Polański, który chcąc nie chcąc zwrócił na taki temat uwagę mediów i publiki. W życiu to jednak trzeba mieć szczęście. Do tego przyroda nie lubi pustki. W miejsce Polańskiego teraz mamy Rosłaniec. W pierwszym momencie jak usłyszałem jej nazwisko pomyślałem: kurcze to musi być ktoś wielki(pewnie tak wielki jak Katarzyna Grochola). Pomyślałem tak, ponieważ sporo wyżej w google można znaleźć katarzynę rosłaniec niż kasie rosłaniec. co poniekąd może dawać złudzenie prestiżu takiej osoby tym bardziej, że Kasia ma tylko 29 lat.
My w tym miejscu nie mamy oczywiście nic przeciwko robieniu kasy w taki sposób. Trafiła się jej okazja, akurat było głośno o dzieciach dających dupy, więc czemu tej okazji nie wykorzystać. Natomiast stanowczo przeciwstawiamy się wyciąganiu jakichkolwiek wniosków nt. rzeczywistości z filmów. Tym bardziej, że nie jest to film dokumentalny tylko dramat, czyli zdarzenia mogą(są?) być zmyślone. Chcesz zobaczyć jak wygląda rzeczywistość to wyłącz kompa, telewizor, radio i wyjdź na miasto, do znajomych, gdziekolwiek- sam zobacz.

Kto nie oglądał jeszcze, ma szczęście u mnie wszystko za free. no prawie, bo to tylko wersja krótkometrażowa z 2006, tej z 2009 nigdzie nie ma, tzn jest, ale w kinach, ale zanim obejrzę pójdę do galerii zarobić na film ;-)



Albo nie, pójdę z moim sponsorem na ten film

środa, 16 września 2009

Złota myśl na dziś.

Dziś tekstu nie będzie.
Za to wrzucam tutaj wstęp książki Frédérica Bastiata "Co widać i czego nie widać" Zainteresował mnie ten fragment nie tylko od strony ekonomicznej, ale również od strony czysto ludzkiej. Jestem pod sporym wrażeniem uniwersalności tych słów. Ten krótki tekst jest o tym, żebyśmy pamiętali o tym, że każde nasze zachowanie, wybór ciągnie za sobą całą lawinę konsekwencji, abyśmy zawsze sobie zdawali z tego sprawę.

W sferze ekonomii, akt, zwyczaj, instytucja, ustawa pociąga za sobą nie tylko jeden skutek, ale cały szereg skutków. Spośród tych następstw jedynie pierwsze jest natychmiastowe; objawia się jednocześnie z jego przyczyną, widzimy je. Inne pojawiają się i prze- biegają dopiero kolejno, nie widzimy ich; dobrze, jeśli je przewidujemy. Oto cała różnica pomiędzy złym a dobrym Ekonomistą: jeden obstaje przy efekcie widocznym, drugi bierze pod uwagę zarówno skutki, które widać, jak i te, które trzeba przewidzieć. Różnica ta jest jednak kolosalna, ponieważ prawie zawsze dzieje się tak, że jeśli natychmiastowa konsekwencja jest korzystna, następstwa późniejsze są fatalne, i vice versa. – Stąd wynika, że zły Ekonomista dąży do nieznacznego doraźnego dobra, po którym w przyszłości nastąpi wielkie zło, natomiast prawdziwy ekonomista dąży do wielkiego dobra w przyszłości, ryzykując małym złem teraźniejszym. Zresztą, tak samo jest w kwestiach higieny, moralności. Często, im bardziej słodki jest pierwszy owoc przyzwyczajenia, tym więcej goryczy przynoszą kolejne. Dowodami niech będą: rozpusta, lenistwo, rozrzutność. A zatem, dopóki człowiek, zaaferowany i przejęty skutkiem, który widać, nie nauczył się jeszcze rozpoznawać konsekwencji, których nie widać, dopóty będzie oddawał się swoim zgubnym nawykom, nie tylko z upodobania, ale też z wyrachowa- nia. To tłumaczy nieuchronnie bolesną ewolucję ludzkości. Niewiedza otacza jej kołyskę; więc w swoich czynach ludzkość kieruje się pierwszymi ich konsekwencjami, jedynymi, które może widzieć u początków swojego rozwoju. Dopiero z czasem uczy się uwzględniać inne następstwa. Dostaje tę lekcję od dwóch nauczycie- li, bardzo różnych: Doświadczenia i Przezorności. Doświadczenie rządzi skutecznie, ale brutalnie. Uczy nas wszystkich następstw jakiegoś czynu, dając nam je odczuć na własnej skórze, a my w koń- cu musimy przekonać się, że ogień parzy, parząc się sami. Tego surowego lekarza, chciałbym, tam gdzie to możliwe, zastąpić innym, łagodniejszym: Przezornością. To dlatego będę szukał konsekwencji niektórych zjawisk ekonomicznych, przeciwstawiając tym, które widać, te, których nie widać.
Frédéric Bastiat

poniedziałek, 7 września 2009

Polska vs. Wielka Brytania, odc. 3


Dziś kolejna odsłona promocji wielkiej Brytanii na naszym blogu. W szczególności będziemy chwalić dobrze zorganizowane społeczeństwo, szacunek do starszych i chęć eliminacji szkodliwego elementu z otoczenia, nie zważywszy na konsekwencje. A wszystko w duchu tolerancji, jak przystało na cywilizowany kraj.
Brutalne dziewczyny chciały zgwałcić koleżankę!
16-latka została skatowana przez grupę nastoletnich dziewcząt. Bo nie kłaniała się matce przywódczyni bandy.
Napastniczki dopadły swoją ofiarę w na londyńskiej ulicy. Nie krępowało ich nawet to, że dzieje się to w biały dzień.
Zaciągnęły w zaułek, tam zerwały z niej ubranie i zaczęły bić sprzączkami pasków. Potem uciekły, zostawiając ją nagą i z obrażeniami ciała.
Chciałyśmy ją zgwałcić - przyznała później jedna z napastniczek. Nie miały jednak ze sobą żadnego chłopaka, który mógłby to zrobić. Musiały więc zadowolić się poniżeniem, biciem i fotografowaniem wszystkiego komórką a koleżanką rozsyłały zdjęcia.
Dwie z nich zostały skazane na więzienie: agresywna 17-latka spędzi za kratkami cztery lata, 16-latka trzy. Dziewczyna, która robiła zdjęcia, dostała wyrok w zawieszeniu. Jedna z oskarżonych o napad została natomiast oczyszczona z zarzutów.
Ale to były jeszcze stare dupy.
Dzieci w UK bawią się lepiej np. dwaj bracia w wieku 10 i 11 lat, którzy w kwietniu 2008r. zrobili sobie małe party w lesie.
Oprawcy najpierw zwabili swoje dwie ofiary do lasu niedaleko Doncaster, w miejsce, gdzie ludzie wyrzucają niepotrzebne rzeczy(ochrona środowiska jest w Anglii priorytetem). Pretekstem miało być oglądanie lisów i żab. A, że impra jakoś się nie kleiła więc, sadyści zaatakowali 9- i 11-latka. Zajebali im kasę i telefony, ale na tym nie poprzestali.

Później bracia zaczęli bić swoje ofiary kijami i cegłami. 11-latkowi oprawcy zrzucili na głowę znaleziony w lesie ciężki, porcelanowy zlewozmywak. Następnie zawiązali mu na szyi pętlę z drutu kolczastego. Młodszy chłopiec z kolei był przypalany papierosem w powiekę i ucho. Sadyści zrobili mu ostrym kijem ranę na ramieniu, którą również przypalali potem papierosami.
Następnie oprawcy próbowali zmusić swoje ofiary do gwałcenia się nawzajem.

Doszło do tego, że 11-latek w pewnym momencie błagał: zostawcie mnie, dajcie mi umrzeć! Sadyści tak też zrobili. Zostawili konającego starszego chłopca w lesie - półnagiego, na chłodzie.

Ranny 9-latek, zalany krwią i bez butów z trudem dotarł do zabudowań, gdzie poprosił o pomoc napotkaną parę przechodniów.

11-latka znalazł w lesie jego ojciec, niewiele brakowało, by chłopiec zmarł. Pogotowie lotnicze, które dotarło na miejsce, przez ponad godzinę próbowało ustabilizować stan dziecka na tyle, by można je było przetransportować do szpitala. Chłopiec miał tyle siniaków, że w szpitalu rodzice nie mogli go przytulić.

Obaj prześladowani chłopcy przeżyli, jednak odnieśli poważne obrażenia, wymagające długotrwałego leczenia i rehabilitacji. Ucierpiał zwłaszcza 11-latek, który potrzebował operacji plastycznej, by powrócić do w miarę normalnego wyglądu.

Nastoletni sadystyczni oprawcy zostali oskarżeni o próbę podwójnego zabójstwa oraz groźby pod adresem trzeciego chłopca, którego zaatakowali w podobny sposób tydzień wcześniej. Jednak sąd oddalił te zarzuty wobec nich. Jednocześnie sąd przyznał, że oprawcy spowodowali ciężki uszczerbek na zdrowiu dwóch ofiar oraz nakłaniali do odbycia aktów seksualnych. Sadyści zostali uznani winnymi również rozboju.

socjalizm jest dobry, jeśli jest u sąsiadów.
Powiada Korwin-Mikke.
Ja bym te słowa sparafrazował: bezstresowe wychowanie jest dobre pod warunkiem, że obowiązuje one w kraje sąsiednie(przynajmniej będzie co zajmować w ramach kontrrewolucji).

Tekst na podstawie: Daily Mail

środa, 2 września 2009

Bezstresowe wychowanie cd.

Dopiero co w niedzielę pisałem o skutkach bezstresowego wychowania i jak to wygląda na wyspach. To już dziś kontynuacje, tego wątku podchwyciła PAP(polska agencja prasowa) a w ślad za nią Onet.pl i WP.pl.
Oczywiście my w teorii życia jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni i liczymy na dalszą współpracę.

http://facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11452238,wiadomosc.html lub jak, kto woli
http://wiadomosci.onet.pl/2035340,69,,item.html

Teksty te mają formę bardziej broszurki niż artykułu, ale nawet i tu można znaleźć kilka istotnych faktów. np.

W Wielkiej Brytanii nastolatkowie upijają się znacznie częściej niż w innych krajach wysoko rozwiniętych, przy czym częściej alkoholu nadużywają dziewczynki - wynika z raportu opublikowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)



100% racji. W innych częściach europy raczej ciężko o taki obrazek. Na wyspach nic nadzwyczajnego.

Jednocześnie autorzy raportu podkreślają, że brytyjskim nastolatkom żyje się dobrze. Świadczy o tym duże wsparcie finansowe ze strony państwa, niższy niż w innych krajach odsetek dzieci biednych oraz samobójstw. Mniej dzieci doświadcza też w szkołach prześladowania ze strony rówieśników. Jednak poza szkołą młodzież nadużywa alkoholu, a odsetek nastolatek, które zachodzą w ciążę w porównaniu z innymi państwami jest wysoki.

Socjalizm jest nierozerwalnie połączony z lewactwem. A że lewacki sposób wychowania dzieci jest delikatnie mówiąc nie najlepszy stwierdziliśmy definitywnie w niedziele. Statystyki mówią same za siebie: odsetek nastolatek, które zachodzą w ciążę w porównaniu z innymi państwami jest wysoki.


A pamiętacie może tą historię? Nie? Tak w skrócie to ta pani ma lat piętnaście, ten pan 13. Oboje się tak kochają, że mają nawet ze sobą dziecko. Ojciec twierdzi, że zdoła wypełnić obowiązki głowy rodziny. Plany krzyżują mu niestety badania DNA, które jednoznacznie wykluczają jego ojcostwo. Otóż, okazuje się, że nasza figurantka miała w tym czasie jeszcze kilku partnerów seksualnych. 13 lat a już rogacz. Gratulacje!
W tym miejscu pada pytanie: "gdzie byli rodzie"? Czy chcielibyście, żeby wasze dzieci były równie odpowiedzialne? Czy zakaz bicia dzieci wprowadzony w Szwecji, nie odbije się temu narodowi czkawką.

Ze strachem spoglądam w przyszłość i nie potrafię sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał przyszły świat, jeśli tego rozpierdolu nie zatrzymamy.

Natomiast polskim władzą i wszystkim Polakom sugeruję, nie podążanie za nowatorskimi metodami(w każdej dziedzinie czy to gospodarka czy wychowywanie dzieci), tylko za tymi sprawdzonymi. Lepiej uczyć się na czyiś błędach. Już dziś możemy śmiać się z Wielkiej Brytanii, jutro najprawdopodobniej ze Szwecji.

My natomiast zachowajmy dystans i odrobinę zdrowego rozsądku.

niedziela, 30 sierpnia 2009

Wychowanie bezstresowe

Większość przekazu, który docierają do nas z wszelkiej maści mediów ma na celu osłabienie naszego społeczeństwa. Chodzi o stworzenie obywatela podporządkowanego, nie myślącego, który o nic by nie pytał i nie miałby żadnej kontroli nad otaczającą go rzeczywistością. Jedną z broni w arsenale naszego przeciwnika jest dyktowanie, w jaki sposób mamy wychowywać własne dzieci. W telewizji pokazują nam "mądrych" lewackich profesorów przedstawiających wykresy, słupki, teorie nt. wychowywania dzieci. A, że są to lewaki to próbują siła narzucić nam taki model wychowania, w którym nie sprawowalibyśmy władzy nad podopiecznymi. I tu wkracza właśnie wychowanie "bezstresowe".
Na początek chciałbym przedstawić trzy podstawowe style wychowania według Diany Baumrind

Od razu widać, który model jest najbardziej trafny, ale, że my się na naszym blogu normalnością(modelu autorytarnego też nie popieram) nie zajmujemy przejdźmy od razu do opisu modelu tytułowego.

Jak wiemy kluczowym zagadaniem dotyczącym wychowania jest stres. Niewątpliwie, w związku z dyskomfortem psychicznym i emocjonalnym, jaki mu towarzyszy, chcieliby osłonić swoje dziecko przed jego wpływem. Czy słusznie?

Jak piszą pracownicy naukowi UAM w Poznaniu:

Stres pełni funkcję stymulującą, dynamizującą wszelkie poczynania człowieka, jest jednak także potencjalnym czynnikiem zagrażającym jego rozwojowi, szczególnie wtedy, gdy człowiek nie potrafi radzić sobie z jego przedłużającym się trwaniem.

I dalej:

Zadaniem rodziców i wychowawców jest więc nie tyle chronienie dzieci (uczniów) przed oddziaływaniem czynników mogących stanowić dla nich źródło stresu, ile kontrolowanie siły oddziaływania tych czynników, uczenie dzieci takiego kontrolowania, ale przede wszystkim wspieranie ich wtedy, gdy podejmują próby radzenia sobie z nimi[1].

Ujmując rzecz obrazowo, można by stwierdzić, że stres podobny jest do specyficznej trucizny. Dawkowana w małych ilościach, pod kontrolą, stanowi lekarstwo, lecz jej przedawkowanie może być szkodliwe, a nawet niebezpieczne.

Rozwijające się dziecko, ze swoją potrzebą eksploracji otoczenia, zmuszone jest do uczestniczenia w różnych sytuacjach. Poznawanie świata wiąże się nieuchronnie z przeżywaniem napięć. Dotyczy to również szerokiej gamy zachowań społecznych. Rodzice, którzy świadomie rezygnują z używania słowa "nie", akceptują wszelkie poczynania dziecka, nie ingerują w proces jego socjalizacji, poprzez wprowadzenie norm, przepisów, zasad - prezentują postawę skrajnie liberalną. Taki model wychowania, dla potrzeb niniejszego wywodu, nazywać będziemy bezstresowym.

A teraz zobaczmy do czego prowadzi wychowanie bezstresowe. Przenieśmy się, może do naszych bardziej "cywilizowanych", "oświeconych" znajomych z Wysp Brytyjskich.
Walia, sobota wieczór ok 23.30 (zobaczmy kilka fotek pana Macieja Dakowicza)






























































































































































Cywilizujmy się no bo Polska taka zaściankowa jest a dzieci nie wychowane.