October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teoria teorii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teoria teorii. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2009

Niezależność finansowa

Praca nad sobą jak wiemy świat kroczy do przodu my tez nie możemy stać w miejscu bo wtedy się cofamy. Brzmi znajomo co ?
Dziś będziemy pracować nad naszą niezależnością finansową. Najważniejsza jest oczywiście dyscyplina, przecież jak wiemy luzowanie sobie nigdy dobrze się nie kończy. Zilustrujmy to może na przykładzie treningu mięśni.
Przyjmijmy ze chodzimy na siłkę czy ćwiczymy w inny sposób. Nasze mięśnie rosną i to jest fajne i pozytywne, ale gdy przestajemy ćwiczyć nie dość, że nasze mięcho już nie rośnie to zaczyna spadać(kurczyć się). Sytuacje podobną dostrzegamy obserwując świat w każdej dziedzinie z tą różnicą, ze świat kroczy troszku wolniej więc zdolności przystosowawcze mamy troszkę większe niż w żelaznym sporcie. Przeczytałem gdzieś kiedyś ze ograniczenie czyni mistrza i to jest jak najbardziej prawdą. Tak samo podczas ćwiczeń na siłcę nie możesz sobie pomagać wszystkimi możliwymi mięśniami podczas treningu bo od tego nie urośniesz musisz stawiać sobie ograniczenia izolować dane grupy wtedy staniesz się mistrzem.
Dodatkowo musisz stawiać sobie coraz to nowe cele zarówno krótko jak i długo dystansowe.

Inny przykładzik. Budżet domowy. Jak wiemy żeby stać się bogatym musimy mieć zrównoważony budżet z rezerwą. Gdy już osiągniemy ten stan jesteśmy na dobrej drodze do bogactwa. Do takiego stanu możemy dość poprzez zmniejszenie wydatków bądź poprzez dodatkowy przychód(osobiście cenie sobie bardzie pierwszy sposób, bo jest dużo bardziej prawdopodobny do utrzymania na dłuższą metę). Z pierwszego sposobu powinniśmy startować ponieważ wtedy zarabiane i oszczędzane sumy nie robią na nas jakiegoś większego wrażenia, jednak często dziej się inaczej. Ktoś pracuje ciężko, żeby więcej zarabiać, ale mówi sobie tyram jak wół więc więcej mi się należy. Błąd nic ci się nie należy(ale o tym może w innym wpisie). Zarabiając więcej nie musimy być wcale bogatsi możemy po prostu żyć na wyższej stopie życiowej co nie jest tożsame z bogactwem. Jeśli bierzesz nadgodziny tylko po to aby je później przepierdolić na rozpasaną konsumpcje to dla mnie jesteś nikim. Potrzeby zmniejszamy a oszczędzone pieniądze czekają na moment w którym będzie możliwość sensownego ich zainwestowania(weźmy pod uwagę chociażby ilość)
dajmy pracujemy i zarabiamy 3 tys. na miesiąc no niby nie dużo ale starcza na podstawowe sprawy, ale marzy nam się więcej i co bierzemy nadgodziny i przynosimy te 3,6 tys. i co miesiąc później też go nie ma smutne. prawda. Tak często się zdarza że popadamy w błędne koło zarabiania na własne potrzeby nie dość, że nie mamy satysfakcji z przyrostu zarobków to jeszcze czujemy się zmęczeni i wypaleni z beznadziejną perspektywą.
Teraz inny przykład mamy te 3 tysie no i zdecydowaliśmy się oszczędzać miesięcznie 10 procent. No z początku ciężko bo to jednak jakieś wyrzeczenie, ale co miesiąc 3 stówki lecą na lokatę co prawda po pierwszym roku nie będzie tego wiele, ale na czarną godzinę jest. Dajmy na to mamy wypadek przez nie umyślność wypieprzyliśmy w kogoś samochód. Żeby załagodzić sprawę musimy dać gościowi 3 tysiaki ale ze mamy pod ręką 3,6 to załatwiamy sprawę od ręki mając 6 stówek plus procent z 3,6 w łapce i zmartwienie z głowy.
Gdybyśmy nie mieli tej kasy to musielibyśmy tą kasę od kogoś pożyczyć a obsługa tego długu też kosztuje. Załóżmy, że jesteśmy dziećmi szczęścia i nic nigdy nam się nie przytrafia. Możemy wtedy nasze pieniążki pomnażać dajmy na to na foreksie gramy z małymi stawkami a poza tym nie martwimy się bo nie mamy noża na gardle i musu zdobycia kasy bo to tylko nasze zapasy a poza tym to cały czas zapas rośnie bo więcej zarabiamy niż konsumujemy. Nie martwimy się o bezrobocie, wypadki i tego typu duperele bo stajemy się coraz bardziej zasobni a przy okazji próbujemy śrubować nasze zdolności ograniczania wydatków. Nasze bogactwo rośnie.

W pewnym momencie zauważamy ze kapitał zapasowy wypracowuje wyższy zysk niż praca właściwa i to jest nasza wygrana. Wtedy chodzimy do pracy 8 h na dobę i nie martwimy się dniem następnym. Co prawda nie jest to trudne, ale wymaga dyscypliny i cierpliwości, ale w perspektywie całego życia jest to nie długi okres który wpływa na egzystencje do samego końca naszych dni. Chodzi o to aby uniezależnić się od zdarzeń losowych w przyszłości.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Teoria w praktyce, czyli trening

Tak sobie kiedyś pomyślałem trening czyni mistrza. Zdanie to trzeba rozumieć dosłownie, więc czym prędzej wziąłem się za poprawianie biegłości w dziedzinach związanych z relacjami międzyludzkimi. No niby fajno, ale naprawdę za trening mogłem się wziąć gdy zrozumiałem, że powaga sytuacji nie jest zbyt wielka. To tak jak np. Raul Gonzales nie będzie testował nowej techniki strzału karnego podczas meczu finałowego ligi mistrzów gdy wynik spotkania nie jest jeszcze pewny. Tak ja musiałem się zdystansować i przyjąć że obecny czas jeszcze nie jest niczym wielkim. Muszę potrenować przed prawdziwym życiem. Tak samo jak trening poprzedza mecz. Nie możliwe jest dobrze grać bez treningu, więc trenować trzeba a żeby trenować trzeba mieć czas, a żeby mieć czas trzeba go sobie wydzielić.


Wiąże się to z planowaniem i ustalaniem generalnie strategii dalekosiężnej. Wiemy przecież że improwizacja na dłuższa metę przynosi więcej szkód niż pożytku. W życiu jak na forexie trzeba próbować różnych technik i wybrać tą która nam najlepiej pasuje, ale najpierw przetestuj na koncie demo. Takim kontem demo są dla mnie ostatnie lata życia gdzie testuje pewne strategie. Najpierw szacuje ryzyko i potencjalny zysk w danym przypadku i sprawdzam wynik po zakończonej próbie w ten sposób weryfikuje słuszność założeń. Co ciekawe często dochodzę do szokujących wniosków, że ryzykowna strategia z pozornie małą skutecznością może dać oszałamiające rezultaty.
Osobiście nie radzę stosowania takich strategii, ponieważ zmniejszają naszą czujność i wyczucie terenu. Mogą doprowadzić do tego że będziemy mało czuli na anomalie możemy je z czasem uznać za normę. A stan nierównowagi może się utrzymywać przez dłuższy moment może nas to zwieść i skłonić do kolejnego brnięcia w ryzyko. Podobne zjawisko ilustruje przykład bańki spekulacyjnej np. na giełdzie papierów wartościowych w 2007 roku, gdy media prześcigały się w zwiastowały coraz to nowe rekordy wartości indeksów. Egzaltacji nie było końca. Jakby to indeksy miały rosnąć w nieskończoność a przecież były ogromnie przeszacowane. Gdy bańka spekulacyjna pękła, czar prysł okazało się że rzeczywistość wygląda z goła odmiennie.
Czy jestem za stosowaniem ryzykownych metod? Raczej nie, ale przedstawię dwa stanowiska w tej sprawie. Pierwsze to takie, że gdy masz wiele możesz zaryzykować część i zarobić bardzo dużo, lub mając bardzo nie wiele zyskać sporo, lub też znając cały mechanizm móc się bronić przed działaniami spekulacyjnymi naszych potencjalnych rywali. Ja wybieram zdecydowanie to drugie, ponieważ jak wiecie mój system wywodzi się z postawy defensywnej, więc raczej nie będę nigdy w stanie opanować tej jakże ofensywnej sztuki działania asymetrycznego i paradoksalnego.



Ostatnie kilka miesięcy było tylko czasem pomiarów i testów w celu zrozumienia mechanizmu. Co prawda straciłem na tym dość sporo, ale za to zyskałem bardzo cenne doświadczenie, które przyda się w dalszym życiu. Dzięki temu wiem, że ryzykownie można grać gdy nić już prawie nie mamy lub gdy mamy już tyle, że nam już to zdecydowanie wystarcza. A poza tym strata na koncie demo tak nie boli. W moim przypadku sprawa dotyczyła sytuacji w której wydało się że jestem osobą bezwzględną, knująca, żadną władzy. Wydawało by się że jestem w tym momencie całkowicie zbankrutowany a moje dążenia na tym gruncie już się nie rozwiną, ale co się okazało, że zamiast buntu przeciwko mojej osobie ukształtowała się akceptacja tej niedoli w myśl zasady nie wchodzenia mi w drogę „nie szukania problemów”. Udało się, ale mogło się nie udać. Wtedy mogłem zrealizować zysk i czekać na inną dogodną okazje, ale ja się pchałem z bańki w bańkę nie dużo by brakowało straciłbym wszystko. Co prawda na demo, ale traktowałem to bardzo poważnie. Co prawda i tak wyszedłem na plus, ale perspektywy były ogromne, ale to i może nawet lepiej. Dzięki temu łatwiej w przyszłości będzie zachować zimną krew.