October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manipulacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manipulacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 sierpnia 2014

Jak i z czego robi się w Polsce afery?

Wiem, że narzekanie na układ medialny jest objawem niemocy, ale nie tyle chciałbym dzisiaj ponarzekać co z niemałą hiperbolą nakreślić schemat działania establish(mentów) przy kreacji i wyciszaniu afer.

Na wstępie po raz któryś powtórzę, że najlepszym rządem będzie rząd PiSu, który po około 1/10 a może nawet po 1/20 afer, które ma za uszami rząd platfusów, już dawno wyleciałby w powietrze. PiS musi być dużo lepszy żeby w ogóle istniał, koniec kropka.

Wyobraźmy sobie aferę, powiedźmy pożyczkową. Dlatego wymyślam nową, żeby nie wbijać Was już w przerobione schematy. Afera pożyczkowa polega na tym, że przykładowo Donald T. pożyczył od kogoś dużą bańkę tzn. jeden milion złotych i nie oddał. W języku ludzi normalnych taki ktoś to po prostu złodziej i sprawa jest ewidentna, ale jak Donald pójdzie siedzieć to "wiadomo kto dojdzie do władzy", więc trzeba kombinować.
Zaczyna się poszukiwanie z dupy analogii np. taka Kublikowa wskazuje na oświadczenie majątkowe Kaczyńskiego z którego wynika, że pożyczył 100tys. złotych i "nie wiadomo czy odda", chociaż połowę już oddał a że pożyczył na sprzęt medyczny dla matki to nieważne.

W między czasie prawicowe media oburzają się na Donka złodzieja a zidiociała dzieciarnia na robi "śmieszne" obrazki w internecie w stylu "dobry zwyczaj nie pożyczaj".

Później Monika Stokrotka zaprasza Hoffmana do kropki w celu "dyskusji". Wywiad zaczyna od filozoficznego pytania czy politycy w ogóle powinni pożyczać pieniądze? Adaś odpowiada, że fajnie by było jakby ludzie nie musieli pożyczać pieniędzy w ogóle, ale czasami są zmuszeni, ale gdy oddają to chyba nie ma problemu. Stokrotka ripostuje, że prezes pieniędzy jeszcze nie oddał a tak przy okazji czy pan, panie Hoffman oddał pieniądze posłowi Kaczmarkowi i czy to przypadkiem nie przez ten dług "agent Tomek" nie musiał odejść z PiSu.
Adam Hoffman odpowiada, że Kaczmarek wyleciał za aferę obyczajową i nie pamięta czy tą bodaj złotówkę oddał posłowi Kaczmarkowi, ale jeśli nie to z przyjemnością może oddać ją a nawet dwie Stokrotce a ta przekaże Kaczmarkowi.
Na to stokrotka wybucha debilnym stwierdzeniem, że nie bierze pieniędzy od polityków a półgębkiem dodaje, że przede wszystkim od tych z opozycji. Oczywiście zdanie o nie braniu kasy od polityków okrąża polskiego tłitera i fejsbuka w kilka chwil, dalej już nagłówki w prasie i internecie a później nagrody za "niezależne" dziennikarstwo od premiera.
W tak zwanym międzyczasie w lisweeku ukazuje się artykuł, że Rajmund Kaczyński kiedyś tam pożyczał pieniądze! Oczywiście nie chodzi o to, że nie oddał, bo nie pożyczał od kogoś tylko komuś, ale leming na tym etapie już dawno się pogubił.
W internecie najęci klakierzy wypisują komentarze typu: "Jeśli Rajmund pożyczał pieniądze to czemu nie chciał pożyczyć Jarusiowi, huhuhouhe, rofl, omg, lol".
Na kwejku pojawiają się obrazki z Tomaszem Kaczmarkiem z grymasem złości na twarzy z podpisem "Hoffman gdzie są moje dwa zyla, bo najebie ci krzesłem"
Na dobitkę zaprasza się do studia Korwina i pyta o "całą sprawę" a on odpowiada, że w starożytnym Rzymie byłoby to nie do pomyślenia, bo politykami zostawały tam osoby zamożne, które sprawowały swój urząd nieodpłatnie a tak w ogóle to nie było tam biedy, bo podatki były 4 razy niższe niż za Hitlera, dlatego też Rzymianie się rozwijali a Grecja upadła i musi ją utrzymywać teraz Unia Europejska;).
Bym zapomniał;) na fejsbuku prężnie rozwija się fanpejdź "pożyczam, nie oddaje" a TVN zaprasza do studia ekspertów którzy tłumaczą, że w dzisiejsze gospodarce bez długu nie ma rozwoju(jakby to w jakikolwiek sposób mogło tłumaczyć premiera złodzieja), później pokazuje się reportaż o młodych zadłużonych, czyli o grupce przyjaciół, która pożyczyła sobie nawzajem pieniądze w celu nieoddania. Dajmy na to, że grupka jest 4 osobowa. Pierwsza pożyczyła, drugiej 2zł, druga tą samą kwotę trzeciej a trzecia, czwartej a czwarta pierwszej. Z tego jasno wynika, że każdy wisi każdemu po dwa złote, są tacy fajni jak premier, bo jak mówią nikt nikomu nie odda a nie jak ten frajer Kaczor co już połowę oddał, hoho. 
Brzmi to trochę znajomo?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Trotyl, srotyl

Mechanizm manipulacji w mainstreamie jest dość prosty. Najlepiej temat zakrzyczeć, odwlec, poczekać na wyjaśnię, pozwać kogoś. A jak okaże się, że zwyczajnie łżą zawsze można wrzucić, że rzyga się tym tematem, bo ile można jedną sprawę wałkować.
Innym sposobem bełkotanie.
Pułkownik Artymiak na filmiku próbuje wytworzyć wrażenie jakby TNT to nie był trotyl. Tak jak na obrazku powyżej leming mógłby w dyskusji np. z Moherem używać tego argumentu. http://pl.wikipedia.org/wiki/Trotyl oczywiście leming musiałby się przy tym modlić, żeby przypadkiem Moher nie wklepał wyżej wymienionego skrótu w google. I jak już pewnie wiecie TNT to inna nazwa trotylu. Szkoda, że Artymiak nie próbował dla zmydlenia oczu mówić o trinitrotoluen, byłoby jeszcze bardziej niezrozumiale, co w tym przypadku znaczy jeszcze lepiej. Szkoda, że całą zabawę zepsuł Macierewicz zmuszając pułkownika do przyznania się do tego, że TNT to jest trotyl.
 Z tym trotylem i TNT to jak ze mną jak sobie chcę bekę pokręcić ze znajomych i mówię im o "procederze" dodawania do żywości kwasu askorbinowego, kwasu nikotynowego, dekstrozy itd. Efekt zawsze taki sam. "Sama chemia", "podtruwają nas", itd. Nastrój się zmienia gdy mówię im, że te substancje to w kolejności: witamina C, wit B3 i glukoza.
Sprawy podobne tylko moje żarty służą zbudowaniu grozy a żarty(?) Artymiaków rozbrojeniu afer i zamydlaniu oczu.
Później mamy takie kwiatki:
http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/trotyl-to-nie-trotyl

Później jak jednak kłamstwo się nie trzyma próbuje się wmawiać, że trotyl jest wszędzie: w dezodorantach, zapięciach do ubrań, paście do butów a nawet kiełbasie. Można nawet wołać do telewizji naukowców i liczyć, z resztą słusznie, że Kowalski nie zrozumie co mówią naukowcy. Wystarczy odpowiedni komentarz redaktora i przeszło. Można też zmanipulować "żółty pasek".

Z resztą czytanie "żółtych pasków" tylko tytułów artykułów to bardzo brzydki nawyk. Robiąc tak niewiele się dowiemy, naprawdę to marny substytut. To trochę tak jak wiara w podręcznik o nazwie "Angielski w dwa tygodnie" itp. Wiem, że każdy chciałby uchodzić za eksperta w każdej dziedzinie, ale nie ma drogi na skróty.

W miarę kompetentnie jest to opowiedziane tu(uwaga nudne!):

sobota, 21 sierpnia 2010

Propaganda unijna.


Na początku sierpnia ruszyła akcja propagandowa UE mająca na celu "uświadomienie" nam jaka to ona jest hojna, wielkoduszna i w ogóle niezbędna. Oczywiście taka akcja jest jak najbardziej potrzebna, bo gdyby tak Polacy zapomnieli o nieskończonym dobrodziejstwie unijnym, zaczęłyby przychodzić im do głowy głupie pomysły np. jak tu z unii wystąpić. Jak wiemy unia tego nie chce, ale jeśli unia nie chce to znaczy, że ma z tego korzyści, wbrew temu co twierdzą niektórzy eurofile zwani też euroentuzjastami, że to my unie doimy na grube miliardy.

piątek, 19 lutego 2010

Lepper vs. Tusk


Wbrew pozorom tych dwóch panów bardzo wiele łączy. Zarówno PO jak i Samoobrona według niektórych źródeł zostały stworzone przez służby specjalne. Ale zostawmy może dywagacje i zajmijmy się faktami.

Podejście do długu państwowego. W tym miejscu obydwaj panowie są zgodni. Dług trzeba zwiększać ponieważ inne rozwinięte państwa europy mają większe długi państwowe względem PKB niż Polska więc zależność jest prosta zwiększymy długi zwiększymy zamożność. Jest to oczywiście absurd. Ale chyba nie chcemy być nazywani zaściankowymi. Prawda? Lepper mówił wprost: musimy pożyczyć pieniądze na inwestycje. Nasz dług jest stosunkowo nie wysoki w porównaniu chociażby do Niemiec, wiec żadna katastrofa nam nie grozi. Było to może nawet uczciwe z jego strony, przecież on nigdy nie krył się ze swoim socjalnym poglądem w odróżnieniu do naszego drugiego bohatera. Donald wraz z jego giermkiem Vincentem( najlepszy obecnie minister finansów w drodze mlecznej jak i galaktyce Andromedy), którzy to uważają się za liberalnych. Może się nie uważają ale na pewno się na takich kreują. W tamtym roku gdy ktoś zarzucał im patrzenie przez różowe okulary, że ten budżet nie wytrzyma oni w odwecie pokazywali palcem na Kaczyńskiego, że to on chciał pakietu antykryzysowego a oni stoją na straży budżetu. Jak pamiętamy dziura budżetowa miała wynosić 18mld do tego dwie poprawki, ale i tak było oficjalnie 27mld. Jest to o tyle perfidna sugestia jeśli wziąć pod uwagę fakt, że od początku rządów Platformy Obywatelskiej dług publiczny wzrósł z 500mld złotych do 700mld zł. Czyli mniej więcej to czego domagał się Andrzej Lepper przed laty. W odróżnieniu od postulatów pierwszego mulata III rzeczpospolitej pieniądze te w zagadkowy sposób anihilowały.
NBP
Obaj panowie jakoś nie szczególnie lubią Narodowy Bank Polski pierwszy mówił, że Balcerowicz musi odejść. Oczywiście zgadzamy się w całej rozciągłości, że Leszek Balcerowicz to jednak był ogromny pech dla Polski (a mogło być inaczej). Ale z drugiej strony Lepper NBP uznawał za skarbonkę z której można wyciągnąć zawsze trochę kasy.
Lepper wtedy chciał wyciągnąć 1,2mld zł a o ile dobrze wiem Tusk 10mld. Oczywiście zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku zysk NBP nie jest żadnym zyskiem!! Zysk ten jest wynikiem zmian kursowych złotówki. Większość rezerw NBP ma w dolarach, euro, funcie brytyjskim i frankach szwajcarskich, więc gdy złotówka się osłabia wzrasta wartość tych walut wyrażona w złotych. A że owe zyski liczy się właśnie w złotych możliwy jest teoretyczny zysk bez zmiany ilości walut w rezerwie. Można to porównać do człowieka, który cieszy się z wzrostu swojej zamożności gdy dowiaduje się, że jego dom jest więcej wart(jak wiemy człowiek może okazać się bogatszy dopiero po spieniężeniu domu). Jak dobrze pamiętamy wszyscy wtedy Leppera wyśmiali i stwierdzili, że jest niebezpieczny dla Polskiej gospodarki. Za to Donald swój cel zrealizował i w tym roku zapcha dziurę budżetową świeżo wydrukowanymi pieniążkami od pana Skrzypka.

Podobieństwa w PR.
Stosunkowo nie dawno Tusk przyznał się do jarania blantów w młodości. Parę dni później Lepper oznajmił, że za młodu lubił dać komuś w ryja. Pamiętam wtedy jak to jeden z komentatorów wp stwierdził, że Lepper dopuścił się plagiatu. Ponoć Lepper próbował się lansować jako swój chłop, czyli małpować strategię Tuska. Naszła mnie wtedy refleksja, że to nie Tusk jest obiektem naśladowanym tylko Andrzej Lepper to on pierwszy w ten sposób reklamował swoje oblicze. Z resztą cały Donald Tusk wydaje się być Andrzejem Lepperem 2.0. niestety dla niego Andrzej miał słaby timing, można powiedzieć wyprzedał epokę. Kiedyś uznawany za centro lewicowego dziś mógłby spokojnie robić za skrajnego prawicowca- libertianina. Przypomnijmy sobie może chociażby jego pomysł wprowadzenia podatku obrotowego, który zastępowałby VAT.
W wielu punktach Andrzej Lepper okazywał się dużo bardziej liberalny od Tuska. Lepper uważał, że nadmierne opodatkowanie biednych jest niekorzystne ponieważ oni swoje wszystkie pieniądze i tak puszczają od razu w obieg. A tłumaczył to tak nawet jeśli w początkowo wpływy z podatku od osób fizycznych spadną za sprawą obniżenia składki, to wrócą do budżetu pod postacią akcyzy i VATu z zakupionych towarów za oszczędzone pieniądze a ponadto większy popyt na dobra konsumpcyjne generuje większe zatrudnienie a co za tym idzie odciąża państwo(socjał) i zwiększa zamożność obywateli. Donald ma odmienne zdanie i uważa, że miejsca pracy równie dobrze można zbudować w państwowej administracji za tą kasę a za zwiększoną konsumpcje mogą odpowiadać np. posłowie.

środa, 3 lutego 2010

Plus ty...cz.3

To już ostatnia część trylogii dotyczącej wątpliwych moralnie poczynań Plusa.
Pisałem wcześniej o tym tu i tu
Nie mam pojęcia czy tą promocje PLUS organizował sobie sam czy też zlecił firmie zewnętrznej. Najbardziej prawdopodobna jest jednak wersja druga, bo nie chce mi się wierzyć, że do uzyskania wyższego przychodu PLUS łapałby się takich tanich chwytów i ryzykował utratę twarzy.
A mogło to wyglądać tak. Zebrał się zarząd no i wymyślił: zrobimy taką promocję, że zamiast stracić kasę na reklamę zgarniemy jeszcze kupę forsy. Oczywiście całe gremium było zachwycone.
Gdy już znaleziono firmę chętną do poprowadzenia promocji ta przedstawiła swoją wizje tego procederu.
Zrobimy tak, że będą słać eski jak pojebani, tylko dajcie nam możliwość wysyłania smsów z waszego nr. Na to odpowiedź padła taka no dobra w końcu nas to i tak nic nie kosztuje, wiec ślijcie ile dusza zapragnie, tylko żeby kasa z tego była niemożliwa, ok.? i tak się zaczęło.

No to zaczynamy!

Chcielibyśmy wpłacić Ci na KONTO 300tys zł. Potwierdź odbiór przyznanej premii losów. Wyślij sms BONUS na 7410. pozdrawiam, Dyrektor Loterii.

I znów błędnie sformułowana komenda. Prawidłowa powinna brzmieć proszę o podanie numeru konta w celu przelania 300tys zł. A poza tym te 300k mi starczy i nie potrzebuje już losów do następnego losowania. Niech inni też wygrywają.


300 TYS ZŁ CZEKA! WYŚLIJ SZYBKO SMS O TREŚCI PREMIA NA 7410, A OTRZYMASZ 10000 SZANS W LOSOWANIU! 300.000 ZŁ MOŻE BYĆ TWOJE! Masz 30 min.


Kolejne 300 tys. z tego wynika, że spora część puli wszystkich wygranych należy właśnie do mnie. Oczywiście jest to wynikiem niebywałego szczęścia mojej osoby, albo oszustwa organizatorów loterii.

Od tego miejsca w smsach dominował krzyk. Używanie wielkich liter jest raczej domeną sfrustrowanych małolatów niż poważnych biznesmenów, więc do której grupy powinno się zaliczać panów z polkomtela?


USILNIE WZYWAMY POSIADACZA NUMERU xxx xxx xxx DO WYSŁANIA SMSA O TREŚCI BANK NA 7410 DOTYCZNY NAGRODY 300 TYS ZŁ. TO NAPRAWDĘ BARDZO WAŻNE! MASZ 30MIN.


Usilnie wzywamy. Przez chwilę tak się zląkłem jakbym został wezwany przez WKU do stawiania się w jednostce wojskowej.

TU PREZYDIUM KOMISJI NAGRÓD LOTERII: ABONENT NR xxx xxx xxx PROSZONY O WYSŁANIE TYLKO 1 SMSA O TREŚCI PLUS NA 7410 CZEKA OFICJALNA INFORMACJA MASZ 1h


W jakim stopniu oficjalna? Czy kamery i prasa też będzie? W sumie to bym nawet nie chciał, bo pamiętam jak niedawno pewna rodzina z mojej okolicy wygrała w totka. Gdy informacja się rozeszła już zaczęli mieć problemy z okolicznymi gangsterami.

PO RAZ KOLEJNY prosimy o wysłanie smsa KASA na 7410, bo właściciel nr xxx xxx xxx jest potencjalnym ZWYCIĘZCĄ 300TYS ZŁ W GOTÓWCE,

Po raz kolejny…

PO RAZ KOLEJNY prosimy o wysłanie smsa KASA na 7410, bo właściciel nr xxx xxx xxx jest potencjalnym ZWYCIĘZCĄ 300TYS ZŁ W GOTÓWCE,

…i po raz kolejny.

Tu komisja nagród pieniężnych. Wzywamy posiadacza numeru xxx xxx xxx do wysłania sms TERAZ na 7410. protokół wydania 300tys zł czeka na właściciela!

We wszystkich smsach przewija się oficjalny ton niczym z czasów głębokiego socjalizmu. Nie wiem czy się bać czy może śmiać.

WYGRAŁEŚ PREMIE W LOTERII PLUSA! ZGŁOŚ SIĘ PO ODBIÓR SZCZĘŚLIWYCH LOSÓW PRZED LOSOWANIEM ALFY ZA 130 TYS ZŁ. WYŚLIJ SMS WYGRANA NA 7410.

Super! Wygrałem szczęśliwe losy. Szczęśliwe znaczy wygrywające, więc po co losowanie?

DO PANI/PANA z numerem xxx xxx xxx KWOTA 300tys.zł przygotowana do losowania. Czekamy na sms: TAK NA 7410.


W tym momencie zostałem wcielony w przewodniczącego komisji losowania. Z smsa jasno wynika, że bez mojej zgody(wysłania smsa TAK) losowanie się nie odbędzie. Wszystkich którzy przeze mnie nie wygrali nagrody serdecznie przepraszam.

NA NUMER TELEFONU xxx xxx xxx PADŁA NAGRODA 50000 SZANS W LOTERII PLUSA JESZCZE DZIŚ ZAMIEŃ JE NA 300TYS.ZŁ W GOTÓWCE WYŚLIJ GOTÓWKA NA 7410. masz 1h.
A jednak loteria działa, tym razem już bez mojej zgody.


A to ci dopiero teraz wyszło na jaw że nagrody to tak naprawdę szanse na nagrody a nie nagrody. Podobnie ja z zeszłorocznym pokojowym noblem. Obama dostał go nie za osiągnięcia tylko za chęć ich dokonania. Poza tym już nie proszą mnie o nr konta tylko teraz proponują mi kasę w gotówce. Miło z ich strony.

SYSTEM WSKAZAŁ NUMER xxx xxx xxx DO ODBIORU 500000 SZANS. TO WŁAŚNIE TEN NR MOŻE WYGRAĆ 300TYS.ZŁ! WYŚLIJ SMS PREMIA NA 7410. MASZ 1H.


Wow, pół miliona szans na wygraną. Zaraz mi się w głowie zakręci!! To kolejna sztuczka manipulacyjna używanie dużych liczb w celu wywołania wrażenia posiadania zwiększonych szans. To tak jakby na wszystkich banknotach w Polsce dopisać po dwa zera i udawać, że ma się więcej pieniędzy.

W LOTERII PLUSA CZEKAMY NA SMS SUMA OD PANA/PANI Z NUMEREM xxx xxx xxx. TA OSOBA MOŻE WYGRAĆ 300.000ZŁ. POTWIERDZA TO ORGANIZATOR LOTERII.

Co mnie obchodzi, że potwierdza to organizator loterii. Czy wcześniejszych smsów organizator loterii nie potwierdza. Jeśli nie to kto je wysłał? W tym miejscu widzę, że nawet KOMISJA KONTROLI nie daje sobie rady. Może by powołać w takim razie komisję śledczą do sprawy loterii plusa?

FINAŁ LOTERII PLUSA! JUŻ NIEBAWEM GRAMY O NAGRODĘ GŁÓWNĄ 1 MILION ZŁOTYCH. WYŚLIJ MILION NA 7410 I ODBIERZ PREMIĘ 500 000 LOSÓW.

Te 1 MILION ZŁOTYCH to mi się kojarzy z one million dollars. Tak po amerykańsku tym razem do mnie. Poza tym komenda WYŚLIJ MILION NA… brzmi jak żądanie okupu.

PAMIĘTAJ! TO OSTATNIA SZANSA NA NAGRODĘ- GRAMY O MILION ZŁOTYCH. ABY ZWIĘKSZYĆ SZANSE WYŚLIJ SMS LOS- ODBIERZ BONUS 1,5 MLN SZANS DO LOSOWANIA.

Tak będę pamiętał. A poza tym to życzę powodzenia w grze o milion drogi zarządzie.

Niestety to by było już na tyle SMS-ów było w sumie około pięćdziesięciu. Co pokazuje skale spamu, którym zostałem zarzucony przez legalnie działającą firmę. Pamiętam jak stosunkowo niedawno różne firmy-krzaki wysyłały do ludzi listy z informacją o wygranej nagrodzie np. samochodu. Do finalizacji wygranej firma żądała wysłania im gotówki bądź SMSa potwierdzającego(kosztującego często kilkadziesiąt złotych). Po spełnieniu wymaganych czynności kontakt z firmą się urywał. Czy Polkomtel chce iść tą drogą?

wtorek, 26 stycznia 2010

Plus ty... cz.2

To już druga odsłona problemu związanego z tym dziwnym operatorem telefonii komórkowej(wcześniej pisałem tu). Jak wiecie z poprzedniego wpisu Plus słabo dba o swojego klienta. Oprócz niedociągnięć natury technicznej występuje też lekceważenie klienta, wprowadzanie go w błąd jak i irytowanie debilnymi SMS-ami.
Ostatnio zapomniałem wspomnieć, że plus ze swoją ofertą dla osób dzwoniących poza granicami Polski też łaskawszy nie jest. Będąc za granicą pół roku temu dostawałem SMSy że w razie problemu z dzwonieniem do Polski mogę sobie zadzwonić na darmowy numer po którym mogę uzyskać pomoc w tej sprawie. Dzwoniąc na ten numer oczywiście niczego się nie dowiedziałem(odzywała się jakaś lipna poczta głosowa), dodatkowo nr. był jak najbardziej płatny(po cenie dla roamingu)

A teraz przejdźmy do lektury jakże pasjonujących esków.

Plus informuje: wysłany na 7410 daje Ci szanse że wygrasz samochód Alfa Romeo Brera. Wyślij szybko sms na 7410.

Nie jest to zbyt odkrywcza informacja, ale tego smsa im daruje.

PO RAZ KOLEJNY prosimy o wysłanie smsa SAMOCHÓD na 7410, bo właściciel numeru xxx xxx xxx jest potencjalnym ZWYCIĘZCĄ CZERWONEJ ALFY wartej 130.000zł


Po raz kolejny brzmi jak po raz ostatni, więc się ucieszyłem że nie będą mi już spamować komórki, ale z drugiej strony tej ton(duże litery) i to sformułowanie wyprowadziło mnie na tyle z równowagi, że chciałem im napisać, że mają się kolokwialnie mówiąc pierdolić.

Nie mamy od ciebie potwierdzenia odbioru informacji DEPARTAMENTU WYGRANYCH LOTERII PLUSA. Prosimy o kontakt. Wyślij sms KONTAKT NA 7410. masz 1h.


Tutaj piszą do mnie już z małej litery, chyba dalej udziela im się atmosfera ze wcześniejszego smsa, kiedy to krzykiem i groźbą że już więcej do mnie nie napiszą próbowali wyłudzić ode mnie kolejnego smsa. Dodatkowo powagi sytacji dodawał fakt, że zajął się mną sam DEPARTAMENT WYGRANYCH LOTERII PLUSA nie wiem czym się różni DEPARTAMENT WYGRANYCH LOTERII PLUSA od np. DEPARTAMENT LOTERII PLUSA, ale na pewno żaden z nich nie powinien być kojarzony z nagrodami. Ten pierwszy może co najwyżej z informowaniem o braku takowych.


Nie dostaliśmy potwierdzenia od potencjalnego zwycięzcy ALFY w dzisiejszym losowaniu plusa! Wyślij sms POTWIERDZ na 7410.


Ale że potwierdzenia, że jestem potencjalnym zwycięzcą, czy jak?

Mamy listę numerów do dzisiejszego losowania CZERWONEJ ALFY ROMEGO za 130tys w plusie. Potwierdź swój udział w losowaniu. Wyślij lista na 7410.

Brak potwierdzenia od potencjalnego zwycięzcy, czyli Ciebie! Wyślij BONUS na 7410- potwierdź odbiór 40000 losów w loterii plus

Teraz już wiemy, że tym potencjalnym zwycięzcą jestem ja tylko, że tym razem gram o jakieś głupie losy, bo gdybym grał np. o samochód to już mogli by się nie wywinąć w sądzie gdybym po wysłaniu smsa auta nie dostał.

Tu KIEROWNIK KOMISJI NAGRÓD LOTERII. Posiadacz numeru xxx xxx xxx proszony jest o wysłanie sms AUTO na 7410. czeka oficjalne zawiadomienie! Masz 1h.

Tym razem do mnie pofatygował się kierownik, ale nie z departamentu wygrany loterii plusa, ale z komisji nagród loterii. Było też i prezydium, więc jasne jest, że mają bardzo rozbudowaną administrację a ta kosztuje, więc stąd problem z wygraniem czegokolwiek.

Akt własności ALFY ROMEO BRERA czeka. Prosimy, wyślij AKT na 7410,a możliwe że wpiszemy w nim Twoje dane.

Ale czemu sms o treści AKT a nie np. imię, nazwisko, nr domu?

Decyzją Komisji Nadzoru Loterii Plusa: zostałeś dziś wybrany do gry o 300tys zł. To okazja jakiej nie mają inni! Wyślij KASA na 7410.

Myślałem że nie ma już więcej organizacji działających przy tej loterii, myliłem się jest jeszcze Decyzją Komisji Nadzoru Loterii Plusa. A tak poza tym to gdyby te słowa interpretować dosłownie to jeśli zostałem wytypowany do gry o 300tys zł i tej okazji nie mają inni(czyli mam ją tylko ja) to te 300tys zł jest nadal w wakacie. Może się zgłosić po nie co?

Potwierdź, czy nr. xxx xxx xxx należy do ciebie. Jeśli tak to wyślij sms POTWIERDZAM na 7410, bo na ten numer padła premia do NAGRODY 300TYS ZŁ!

Pomyślałem sobie może potwierdzę, bo jak nie to zaraz do domu wpadnie policja i zabierze mi telefon, który nie jest mój nawet według mnie. Co wtedy?

INFORMACJA Z LOTERII. CZEKAMY NA SMS O TREŚCI BONUS OD PANI/PANA Z NUMEREM xxx xxx xxx . TA OSOBA MOŻE WYGRAĆ 300.000ZŁ. POTWIERDZA TO KOMISJA KONTROLI.


Nie dziwię się, że powołali i komisję kontroli, ponieważ w takim nagromadzeniu prezydiów i komisji jest spore pole do nadużyć, więc dobrze by było żeby ktoś to kontrolował.

SMSów jest jednak więcej resztę wrzucę w 3 części starcia.

sobota, 9 stycznia 2010

New Age - niebezpieczny prąd

Nie mamy coś ostatnio czasu na swobodną twórczość, więc dzisiaj podamy wam artykuł innego autora(autor nieznany, gdyby ktoś mógł podać jego dane to byłbym wdzięczny).

Co to jest New Age? Coraz częściej spotykamy się z tym terminem przy różnych okazjach. Bardzo go trudno określić. Pojęcie to pojawia się w kontekście tak odległych od siebie spraw jak rząd światowy i ziołolecznictwo, muzyka rockowa i astrologia, medycyna niekonwencjonalna i ufologia, masoneria i różdżkarstwo, religie Wschodu i szkolenia kadrowe, wróżbiarstwo (karty tarot) i ekologia. Cóż może łączyć te wszystkie sprawy?
Spoiwem jest tu okultyzm, wiedza tajemna, sekrety dostępne tylko wtajemniczonym. Ludzie interesują się różnymi sprawami. Wciągnięci w dziedzinę ocierającą się o wiedzę tajemną, zaczynają doznawać satysfakcji z poznania tego co dla innych, niewtajemniczonych, jest niedostępne. Dążenie za tą wiedzą tajemną stanowi zagrożenie dostania się w krąg oddziaływania szatana, księcia ciemności. Jest to odwieczne pragnienie skosztowania z drzewa wiadomości złego i dobrego.
Wodnik
„New Age" to dwa angielskie wyrazy oznaczające nowy wiek lub nową erę. Pojęcie to pochodzi z astrologii. Tak jak istnieją miesięczne przemieszczenia słońca w relacji do konstelacji gwiazd (znaków zodiaku), tak samo według astrologii jest jakiś cykl blisko 2000-letni z tym, że przejścia dokonują się tu stopniowo, a okres przejściowy między jedną erą a drugą trwa ok. 200 lat. Teraz od połowy XX wieku słońce przechodzi ze znaku Ryb w znak Wodnika. Ta nowa era ma być właśnie erą Wodnika. Poprzednie dwa tysiąclecia trwała era Ryb. Jeszcze przedtem były ery Barana, Byka itd. W kręgu New Age przypisuje się astrologii ogromne znaczenie. Sugeruje się, że era Ryb to era chrześcijańska (Apostołowie rybakami, łowienie dusz, itd.), era Barana to era Starego Testamentu (symbolizm baranka ofiarnego). Jeszcze wcześniejsza era Byka to czas wielkości Chin. Filozofia New Age zapowiada więc kończenie się ery chrześcijańskiej, a rozpoczynanie nowej. Tą nową erę ma symbolizować Wodnik, Aquarius.
W zasadzie termin „New Age" ujrzał światło dzienne dopiero w latach siedemdziesiątych, ale rozwój ruchu New Age staje się tak błyskawiczny, że na pewno był przygotowywany długo wcześniej. Już w 1979 przewodnik New Age w USA podaje 10 000 adresów współdziałających organizacji. Księgarnie całego świata zachodniego, a od dwóch lat i u nas, zalewane są wydawnictwami z kręgu New Age. Arnold de Lassus ocenia, że we Francji rocznie sprzedaje się ok. 600 000 książek z tego kręgu („Connaissance elementaire du nouvel age" Suplement do no.94 „Action familiale et scolaire"). Wydawnictwa z kręgu New Age bardzo często odwołują się do symbolu czy nazwy Wodnika (Aquarius, Yerseau).
Już w 1966 r. słynny musical rockowy „Hair", który po raz pierwszy wprowadził pełną nagość na scenę, zawierał następujące słowa: „Mistycyzm da nam zrozumienie, człowiek znowu nauczy się myśleć, dzięki Wodnikowi, dzięki Wodnikowi!".
Rzecz ciekawa, że oficjalne pismo amerykańskiej masonerii, już od XIX w. nosi nazwę „New Age". Jest to jednak pismo wewnętrzne, niedostępne dla profanów (nie masonów). W symbolice masońskiej stale pojawia się pojęcie nowej ery, oczyszczenia poprzez Wodnika, poprzez jego wodę itd. Tam należy szukać inspiracji dla rozwoju ruchu New Age.
Okultyzm
Dzisiaj w „wyzwolonej" Polsce pojawiają się masowo sesje medytacji transcendentalnej, kursy psychotroniki czy psychologii alternatywnej, stowarzyszenia wyższej świadomości, koła astrologiczne, loże masońskie i ich przybudówki jak kluby Rotary czy Lions Intemational, sesje spirytystyczne, wykłady z sufizmu (formy islamu), szkolenia kadrowe z zakresu oddziaływania na podświadomość i tym podobne nowości z „oświeconego" Zachodu.
Na różne sposoby, poprzez różne zainteresowania, wprowadza się poczucie dostępu do jakiejś wiedzy tajemnej. Stopniowo wciągnięci w krąg okultystyczny odciągani są od wiary katolickiej. Zastępuje ją pewien nie przypadkowy system wierzeń. Spróbujmy go scharakteryzować. Posłużę się tu głównie cytowaną wyżej pracą Arnolda de Lassus.
Sygnałem ostrzegawczym przed New Age winno być pojawienie się w jakiejś dziedzinie traktowania serio ta¬kich spraw jak astrologia, kabała, orientalne ubóstwia¬nie człowieka, media dla kontaktów z duchami, reinkarnacja, poznanie pozazmysłowe itd. To są wszystko elementy wprowadzania w okultyzm. Inną cechą New Age są różne psychotechniki, wprowadzanie się w stan anormalny, w ekstazy, odmienne stany świadomości, systemy joga, odrodzenia, myślenie „pozytywne", „kreatywne" itd. Do praktyk tych wabią różne orientalne sekty, wizyty różnych guru, fakirów czy mistyków. Jedną z ciekawostek mentalności New Age jest fascynacja enneagramem. Słowo to oznacza po grecku 9 punktów i stanowi składową islamskiej tajemnej mądrości praktykowanej przez sufitów w Afganistanie. Jest to forma medytacji nad sobą, poprzez którą adept odnajduje w sobie wolność. Obroną przed tym wszystkim jest trwanie przy zwyczajnej normalności. Propagatorzy New Age znają jednak taką reakcję obronną i dlatego atakują też z drugiej strony, poprzez lansowanie naturyzmu, geobiologii, terapii i diet naturalnych, postaw ekologicznych, wyzwolenia od opresji cywilizacyjnej itd. Może się to wszystko wydawać bez związku z okultyzmem, ale niestety bardzo często pojawia się właśnie w kontekście okultystycznym, czy też psychotechnicznym, by zneutralizować obronę poprzez normalność. Jesteśmy świadkami zarzucania wielkich, różnorodnych sieci, w które na różne sposoby mamy się zaplątać. Warto wiedzieć w co próbuje się nas wplątać.
Tezy sprzeczne z katolicyzmem
New Age prowadzi do akceptacji pewnych pojęć zupełnie obcych chrześcijaństwu. Należą do nich panteizm, reinkarnacja, trójpostaciowość i spirytyzm.
Panteizm to teza, że „Bóg jest wszystkim i wszystko jest Bogiem", czyli ginie rozróżnienie między Stwórcą a stworzeniem. W tym kontekście ubóstwienie człowieka staje się możliwe bez daru łaski Bożej. Powtarza się pokusa, której ulegli pierwsi rodzice, pokusa dorównania Bogu. Jezusa traktuje się jako Człowieka, który uświadomił sobie, że jest Bogiem. Ducha Świętego przedstawia się jako energię, którą każdy z nas może użyć twórczo czy psychicznie, byle tylko poznać własną drogę, „ścieżkę", do niej.
Reinkarnacja wywodzi się z religii orientalnych. Jest to teza, że dusza opuszczając umierające ciało, po ja¬kimś okresie wyczekiwania wchodzi w inne ciało w chwili jego narodzenia. (Przy okazji warto zauważyć, że okres życia płodowego się tu nie liczy). Poprzednie wcielenia determinują następne. Osiąganie doskonałości gwarantuje lepsze wcielenie w przyszłości. Po osiągnięciu pełnego oczyszczenia, po wyczerpaniu się tzw. karmy, dusza już nie będzie musiała się wcielać i połą¬czy się z wszechogarniającym bóstwem. Nagrodą jest ubóstwienie, karą znów reinkarnacja. Wiara w reinkarnację eliminuje więc niebo i piekło. Jest nie do pogodzenia z nauką katolicką.
Trójpostaciowość to teza o posiadaniu oprócz ciała i duszy jeszcze czegoś trzeciego, „ciała astralnego" lub „psychicznego". Według tej tezy istnieje coś pośredniego między światem materialnym i duchowym, tzw. aura, jakby płaszczyzna dzieląca, a zarazem łącząca te dwa światy. W niej rezyduje ciało astralne czy też ciało psychiczne, podczas gdy ciało materialne rezyduje w świecie materialnym, a dusza w świecie duchowym. Ten świat pośredni, astralny, jest rzekomo dla nas dostępny po osiągnięciu odpowiedniego stanu świadomości. Możliwe są wyjścia z ciała (dysocjacje), wyniesienia. Cała ta konstrukcja przeczy nauce Kościoła. Wierzymy w Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Wierzymy w posiadanie śmiertelnego ciała i nieśmiertelnej duszy. Żaden trzeci świat, żadna trzecia postać naszego jestestwa, nie istnieją.
Spirytyzm to wiara w możliwość nawiązania kontaktu ze zmarłymi i dowiedzenia się od nich rzeczy normalnie niepoznawalnych. W nawiązaniu tego kontaktu pomaga osoba o specjalnych właściwościach zwana medium. Ciekawscy tajemnic uczestniczą w różnych seansach spirytystycznych, w obrzędach czarnoksięskich, w magii. Dziś magowie, media, czy inni szarlatani czarują naiwnych, również poprzez telewizję i video. Autorzy książek z kręgu New Age sugerują, że pisali je pod dyktando duchów, z którymi mają kontakt. A więc autorstwo jest z zaświatów. Kościół zakazuje wszelkich praktyk spirytystycznych. Są one albo zwyczajnym oszustwem, albo zawierają elementy diaboliczne.
Psychotechniki
Filozofia New Age wtłaczana jest przy pomocy różnych psychotechnik. Gdy spowiednika zastępuje psychoanalityk a etykę „nauka" pojawia się podatność podświadomości na wypaczenia. Sugeruje się w najbardziej naukowym języku, że człowiek na drodze ewolucji doszedł do nowego progu, że zdolny już dziś jest do wyższego stanu świadomości. Musi tylko się poddać odpowiednim ćwiczeniom, medytacjom transcendentalnym, teozofii, samo-hipnozie, logoterapii itd. by uruchomić niewystarczająco wykorzystywany potencjał umysłowy, witalność, podświadomość. Chodzi o ćwiczenie wrażliwości, zwykle przy pomocy grupowego prania mózgu, zbiorowej analizy indywidualnych spowiedzi, poddawania się zbiorowej ocenie. Szczerość staje się ważniejsza niż prawda. Nie sumienie, nie obiektywne kryterium dobra i zła, ale ocena otoczenia staje się podstawowym punktem odniesienia. Zbiorowość manipuluje osobą, pozbawia osobowości. Pojawia się zbiorowe przeżywanie duchowości, zbiorowe ekstazy, wprowadzanie się w trans, w „czwarty wymiar". Zwykle takie grupy prowadzą specjalnie szkoleni animatorzy, którzy w dobrej czy złej wierze uczą jak zaangażować „ciało astralne" (podświadomość) w celu „wzbogacenia własnych możliwości".
Naturalizm
Drogą do tego rodzaju psychoterapii bywa fascynacja ekologią, naturyzmem, medycyną alternatywną. Apelowi o zdrowe życie towarzyszy wodzenie duszy na manowce. Zaciera się różnice między normalnością a dewiacjami. Walce o zachowanie przyrody towarzyszy jej ubóstwianie, kult Ziemi (Gaia). Oto niedawny przykład z Warszawy łączenia polityki, ekologii i New Age. Organizowany 22-25 kwietnia br.„Festiwal Ziemi" z udziałem ministra Ochrony Środowiska, prócz apeli o „zdrowe życie" obejmował panel pt. „Mądrość Ziemi", odprawianie „rytuałów Ziemi" pod przewodnictwem członków klubu „Gaia", wykłady o „Archetypie Wielkiej Matki", o „Zgromadzeniu Wszystkich Istot", o szamaństwie. Wszystkiemu patronowała Ambasada USA i Amerykańska Agencja Informacyjna (Przyroda Polska 1992, 6: l G-11). Często sklepy ze „zdrowymi produktami", naturalnymi lekami itd., równocześnie propagują literaturę okultystyczną, akcesoria do medytacji transcendentalnych, różne kadzidła itd.
Kto za tym stoi?
Wreszcie, trzeba zadać pytanie. Kto za tym wszystkim stoi? Analizując filozofię New Age niewątpliwie są to siły anty-katolickie. Ale jakie siły?
Wspomniałem już, że termin „New Age" od dawna funkcjonuje w masonerii. To byłoby jedno środowisko skąd się wywodzi. Jeszcze bardziej widoczne są powiązania ze środowiskiem teozoficznym. Są to programowo środowiska okultystyczne, od których normalny wierzący katolik stroni. Ale New Age stało się jawne. Spopularyzowało się. Przemyca okultyzm pod płaszczem innych zainteresowań. Wdziera się w środowi¬ska katolickie.
Często spotykamy kojarzenie pojęcia New Age z pojęciem Nowego Ładu Światowego (New Worid Order). Ten z kolei jest pojęciem politycznym (jawnie odwołuje się do niego prezydent USA G. Bush). Chodzi o pewną wizję globalistyczną. Pracuje się nad tym, by nadać światu jeden system bankowy (z zakulisowym kierownictwem), jednolite normy prawne, światowe wojsko interwencyjne, Interpol, środki przekazu podporządkowane jednolitym dla całego świata decydentom, no i jeden wspólny ośrodek kierowniczy, oczywiście zakulisowy. To tajemne kierownictwo jest powiązane z takimi siłami jak masoneria, ale jeszcze bardziej z platformami zakulisowego porozumienia jak spotkania Bilderbergerowskie. Komisji Trójstronnej, Klubu Rzymskiego, różnych międzynarodówek itd. Zakulisowość, dyskrecja, zawsze towarzyszą polityce. Ale tu chodzi o sprawy umykające społecznej kontroli, nie poddawane ocenie etycznej, oparte na ukrytych zasadach ideologicznych.
Jedność wyznaniowa
W tej wizji globalistycznej jest również miejsce dla jednej światowej religii. Ale jakiej? Którą to etykę mielibyśmy uznać za światową, wszechobowiązującą?
Kościół też dąży do uniwersalizmu, do tego by była jedna owczarnia i jeden Pasterz, by cały świat zdobyć dla Chrystusa. Ale właśnie dla Chrystusa, dla religii jedynie prawdziwej. Natomiast ci co proponują Nowy Ład Światowy i New Age, ogłaszają koniec ery chrześcijańskiej (ery Ryb). Degradują katolicyzm do roli religii jednej z wielu, i to zacofanej. Wstępem do światowej religii ma być mieszanina wszystkich, akceptacja równości wszystkich. Mamy czerpać po trochu z każdej. Fascynować się buddyzmem, islamem, judaizmem, hinduizmem itd. Ma powstać jeden wielki mętlik religijny, w którym Boga zastąpi człowiek dążący do doskonałości, do ubóstwienia. Jest w tym coś z wizji ewolucji człowieka ku kosmicznej świadomości, co proponował Teilhard de Chardin, przed którego nauką Kościół przestrzega. Jest w tym coś z pragnienia dorównania Bogu, czym szatan skusił pierwszych rodziców. A więc jest to odwieczny problem walki z szatanem.
Obrona przed tym wszystkim może być tylko jedna. Wyrzeczenie się szatana, księcia ciemności i wszystkich spraw jego. Trwanie przy Bogu, Stworzycielu. Przy Kościele, który On ustanowił dla nas. Nie lękajmy się! Bramy piekielne Go nie przemogą.

sobota, 2 stycznia 2010

Jak manipulować skutecznie.


Często bywa tak że mamy coś do załatwienia. Czasami coś ważnego czasami mniej. No i za zwyczaj albo załatwimy, albo nie w zależności jak się staramy i jak nam zależy.
Bo od tego jak nam zależy, zależy jak się staramy. Jeżeli nam zależy to załatwimy, bo jesteśmy autentyczni(druga osoba na wierzy). Ale chcielibyśmy czasami coś załatwić gdy nam nie zależy w ramach bonusu chociażby. Wtedy jesteśmy mało wiarygodni, ale gdy się postaramy….
Żeby coś załatwić musimy poznać zasady rządzące relacjami wymiany między ludźmi. Tak wymiany, bo mało kto robi coś bezinteresownie. Jest to zasada wzajemności.
Jeśli chcemy coś z kimś załatwić to możemy go zaprosić np. najpierw na obiad. Działa to na kobietę, która używa zazwyczaj zasady lubienia, czyli jak ktoś mnie zaprosił na kolacje to na pewno mnie lubi a jeśli mnie lubi, to i ja mogę coś zrobić dla przyjaciela.
Na mężczyzn też to działa, ale trochę inaczej. Na zasadzie właśnie zobowiązania. Ona/on mi obiad to ja jemu/jej coś tam. Poza tym po spożyciu posiłku poprawia nam się znacząco humor a w dobry humorze jesteśmy w stanie więcej robić dla innych.
Ale istnieją jeszcze inne sposoby wpływania na ludzi. Chodzi o to że małym kosztem jesteśmy w stanie zyskać dość wiele. Techniki te różnią się w zależności od płci i relacji płeć-płeć, ale chodzi w każdym razie o rażącą dysproporcję między manipulowanym a manipulatorem.
Relacja mężczyzna-mężczyzna
Czynnik wspomagający alkohol
Moje obserwacje tego zjawiska wskazują, że użycie jednej flaszki wódki(ok.20zł) jest dużo bardziej opłacalne niż użycie banknotu o tym nominale. Tym bardziej że przy tak zwanym pójściu na flaszkę połowa flaszki(10zł) wraca do autora prośby natychmiast. Występuje tu podobna relacja jak przy postawieniu obiadu, ale dziwi mnie zaburzenie oceny wartości podarunku, który jest decydowanie przeszacowany. Tym bardziej, że ze 4/5 flaszki to podatek(VAT, akcyza).
Zauważalna jest tu korelacja im mniejszy iloraz inteligencji manipulowanego, tym jego zdolności oceny wartości środka płatniczego są mniejsze.
Relacja mężczyzna-kobieta
Czynnik wspomagający kwiaty. Jakoś tak kobiety mają, że potrafią wiele wybaczyć dostając kwiaty. Tym bardziej nie powinien dziwić gniew iż nie dało się kwiatów w jakąś rocznicę.
W tym przypadku już nie występuje już tak rażąca dysproporcja w oceni wartości podarunku jak w relacji pierwszej(kobiety wiedzą np. ile kosztuje tulipan a ile róża 90cm.), ale tu występuje jeszcze miękka metoda manipulacji, czyli lubienie. Nie żeby kobiety były dużo inteligentniejsze od mężczyzn i w związku z tym ich ocena była lepsza, po prostu kobiety bardziej ochoczo przyjmują podarunki, nie czując się przy tym zobowiązane. Zatem nie jest to tak spektakularna technika jak przy butelce wódki dla sąsiada, ale pozwala to na realizacje celów w przyszłości. Można też zauważyć przywiązanie do kwiatu, które dopiero w dalszej kolejności przechodzi na nas. Przywiązanie te nie jest wytłumaczalne, ale łatwo zauważalne np. każdy widział jak kobieta zmysłowo, zamykając oczy próbuje uchwycić woń róż, które właśnie dostała. Nawiasem mówiąc większość kwiatów z kwiaciarni nie ma żadnej woni, co sugerowałoby to na to, że to nawyk wyuczony.

Relacja kobieta-mężczyzna, czyli sytuacja odwrotna jak w punkcie wyżej.
Czynnik wspomagający uroda(szeroko rozumiana)
W technice tej występuje szeroki wachlarz możliwości, ale my konkretnie zajmijmy się wyłudzaniem pomocy. Takie wyłudzanie polega przede wszystkim na poproszenie ofiary o pomoc. Na początku coś małego a że mężczyzna z chęcią pomaga ładnym kobietą, to i spełnia prośbę w mgnieniu oka. Zanęta chwyciła. Mężczyzna myśli, że kobieta jest zainteresowana(może coś z tego będzie). Z czasem spełnia coraz więcej próśb wymieniając je za kilka uśmiechów, czułych minek. Mężczyzna w tym miejscu pogrąża się podwójnie, bo liczy na wzajemność(zasada wzajemności, która kobiety jakoś słabo rozumieją) i konsekwencji, czyli jak raz pomógł to czemu nie później(pula może przepaść i co wtedy?). Ale ta zabawa i tak się kończy bo nie chodziło tu o relacje natury sercowej(jak się wydawało ofierze) a czysto biznesowej.

Dodatkową ciekawostką jest, że w tego typu manipulacja kobieta niczym nie ryzykuje, ani nie kupuje, kwiatów, alkoholu czy czego tam akurat trzeba, więc zachęca to do recydywy, ale mamy nadzieje, że jednak takich ludzi jest mało.
Bronić się przed tą metodą można w sposób opisany np. tu

Relacja kobieta-kobieta
W tym miejscu nie czujemy się zbyt kompetentni z przyczyn oczywistych, ale pewnie ten typ manipulacji będzie polegał głównie na nadużywaniu zasady lubienia.

Wpis ten nie powstał aby nauczyć was jak manipulować innymi a po to aby uzmysłowić wam jak często potencjalnie to wy ulegacie tego typu procederom.

wtorek, 24 listopada 2009

Rzecz o wiarygodności mediów.

W mediach jakiś czas temu była podana wiadomość o tym, że jakaś kobita została zwolniona z racji swojego wyglądu. No to sobie myślę no kurcze co się porobiło. Kiedyś to było ciężko z brzydką buzią pracę dostać, ale jak się już dostało to i się ją miało a tu zwolnienia.

Później się okazało, że nasza bohaterka straciła pracę, bo nie była brzydka tylko (sic!) zbyt piękna. Piękno znów odbija się piętnem na czyimś życiu(skaranie boskie). Doznałem konsternacji, ale po chwili doszedłem do siebie i myślę, że to piękno musi być samozwańcze, a może stoją za tym feministki(jak donosi Agent Tomek dość aktywne ostatnio) Myślę sobie tak: jeśli można dyskryminować ze względu na kolor skóry, płeć to można i za urodę. Dodałem do tego dwa założenia.
założenie pierwsze: feministka jest zawsze dyskryminowana(zawsze!)
założenie drugie: mało która feministka jest ładna, więc jakaś mądra głowa wymyśliła, że jest dyskryminowana właśnie ze względu na urodę.
No, ale znów pudło czytam dalej... a to babka w więzieniu pracowała i była strażniczką. Ponoć za bardzo się za nią skazani oglądali, co negatywnie wpływało na dyscyplinę we więzieniu i tak straciła pracę. Wszystko było by ok gdyby ta pani naprawdę była taka piękna jak to opisują.
Niestety i to życie zweryfikowało. Nasza redakcja "dotarła" do fotek poszkodowanej.
I co się okazało co prawda nie brzydka, ale na miano pięknej to też nie zasługuje.
Wiemy również, że cena jest kształtowana przez popyt i podaż a w takim więzieniu to raczej deficyt lasek jest. To i "nic szczególnego" jawi się jako cudo. Sam to przerabiałem podczas dwumiesięcznym pobycie u naszych zachodnich sąsiadów.
Oczywiście są pewne granicę, bo można powiedzieć, że kobiety pracują jako strażniczki i takich problemów nie mają np. pani Jadzia lat 60.
Pani Jadzia brania nigdy nie miała, bo pewnie ma nadwagę, nie te lata i pewnie jeszcze jakieś inne mankamenty.
Natomiast nasz bohaterka tak na oko ze 28-30 lat. BMI tak około 19,8 i parę kilo tapety na budzi co może już stanowić rarytas w bardzo nudnych ścianach więzienia. Co dość dobrze ilustruje teoria braku laku.

Oto jej fotki:


Pierwsza fotka bardzo ładna. odpicowała się. Włosy ładnie zrobiła nawet brwi uregulowała. Jakieś zmarszczki na szyi wystają znad apaszki, ale po oględzinach tej fotki to może nawet i sam bym ją puknął. Ale...



...na tej fotce dzieje się coś niedobrego. Nos wydaje się krzywy a buzia też jakby nieforemna.



Nasza przypuszczenia zdają się sprawdzać na tej fotce nosek jest już wyraźnie przekrzywiony, dodatkowo uwidocznione zostały poobgryzane wargi i mongoloidalne rysy twarzy.



a tu nasza laseczka w pełnej krasie. Tu wygląda jak chomik, albo inny koń. Nic specjalnego może poza barkami które ma naprawdę fajne;-)

Tego typu wydarzenia zawsze skłaniają do refleksji. Mnie np. do zastanowienia się nad rolą mediów w dzisiejszym świecie. Uważam, że rola mediów powinna być informacyjna a nie rozrywkowa. Gdy słyszę bądź czytam jakiś nagłówek w którym jest jeden z tych wyrazów: super, mega, niewiarygodne, nieprawdopodobne, pilne, z ostatniej chwili, cała prawda, musisz przeczytać itd. po prostu omijam taki artykuł. Myślę, że każdy z nas powinien w ten sposób reagować, bo może wtedy wydawcy i redaktorzy przestali by nas traktować jak debili i udzielali rzetelnych informacji. A tak napisze taki denny artykuł, zarzuci zanętę w postaci "szokującego" tytułu i śmieje się z was, żeście to łyknęli.

sobota, 31 października 2009

Inżynieria społeczna w praktyce.

Dziś będzie trochę psychologii w praktyce. Przedstawimy kilka zagadnień dotyczących ludzkich zachowań w przystępnej formie, czyli filmików. No niby wszystko piękne, ale każde uproszczenie wywołuje zniekształcenie chociażby poprzez uogólnienie, ale dla osoby całkowicie "zielonej" w temacie na pewno film się spodoba.

A dla ambitnych polecam książkę: Robert Cialdini-Wywieranie wpływu na ludzi.















wtorek, 6 października 2009

Masmedia to ogromna siła.

Przedstawiam wam wykład Piotra Jaroszyńskiego.

A o czym on jest? Tak w skrócie to:

O tym jak działają na nas media.
O sile masowego przekazu.
O tym jak kiedyś i dziś były wykorzystywane media.
O możliwych motywacjach osób kierujących przekazem wiadomości itd.

Z góry przepraszam za jakość nagrania w pierwszym filmiku, ale później jest już lepiej.







Słabym punktem tego przekazu jest tylko fakt, że p. Jaroszewski jest wykładowcą KUL a wykład wyemitowany był na antenie Radia Maryja. My osobiście nie widzimy w tym nic zdrożnego, ale u niektórych osób od razu włączają się blokady myślowe typu: toż to Rydzyk itd. Mimo to uważam, że warto wysłuchać i wyciągnąć wnioski.

sobota, 26 września 2009

mięsko

Coś dawno mnie tu nie było, a wszystko przez ból brzucha po sobotnim biesiadowaniu.
Miałem ostatnio bojowe zadanie. Mianowicie miałem nabyć kiełbasę na grilla. Grilla organizowaliśmy ze znajomymi, ale to ja miałem zająć się kiełbasą. Oczywiście zrzutka była.
A wiec jestem w masarniczym i od razu w oczy rzuciła mi się kiełbasa o wdzięcznej nazwie „kiełbasa ze świniobicia”(znajomym powiedziałem, że z koniobicia) Trochę się świeciła, więc pomyślałem, że pewnie w nocy myli ją ludwikiem a rano przetarli szmatką i nasmarowali oliwą.
Oto taki fajny sposób na odświeżanie wędlin.






Znam jeszcze kilka fajnych sposobów na odświeżanie mięsa np. jak już trochę zaczyna śmierdzieć można zamarynować w przyprawach i puścić na dyskont.
Można też po mielić ze świeżym i bezpośrednio sprzedać bądź zrobić z tego gotowe mielone lub pokroić w kawałki i sprzedać jako gyros.

Z trudniejszym zadaniem mamy do czynienia gdy musimy odświeżyć kawał surowego mięcha np. karkówki bądź szynki. Wtedy musimy mieć w posiadaniu mały zapas pektosoli(sól+ Azotyn sodu). Jak nam zaczyna mięso trochę ciemnieć to wkładamy do takiej pektosoli i ono momentalnie nabiera koloru mięsa świeżego.

Można też wybrać najbardziej hardcorowy sposób np. tak jak robi to Carrefour czyli na starą datę ważności przykleić nową.
Ale co np. z szynkami? Na to też znaleziono ostatnio sposób. Pionierami w tej materii jest Kaufland niedawno też i Intermarche.



15 września rusza nowa kampania wizerunkowa Intermaché, która będzie wsparta spotami w najważniejszych kanałach telewizyjnych w Polsce.

Zmianie ulega również hasło sieci. Tanio i świeżo to przekaz, który będzie powtarzany we wszystkich narzędziach komunikacji z klientami.

Ponoć teraz wędzą sami. To pewnie każdy pomyśli, że to teraz świeższe będzie no niekoniecznie, bo można zastosować trick z pektosolą, czyli będą wędzić tylko to mięso, które będzie im się psuć. Nie oszukujmy się, te wędzarnie nie są po to aby dbać o klienta i oferować mu namiastkę tradycyjnego wyrobnica, tylko żeby zmniejszyć koszty recyklingu mięsa.

Ps. Nikogo w tym miejscu nie zniechęcam do jedzenia mięsa, bo mięso trzeba jeść. Wiadomo przecież, że jest zdrowe, tylko trzeba dbać, żeby mięso pochodziło z pewnego źródła.

poniedziałek, 21 września 2009

coś się ruszyło

Każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu wierzy w liczby. Każdy zna pechową trzynastkę, szczęśliwą siódemkę, 666 jako liczbę szatana, mówi się do 3 razy sztuka, mniej znana jest liczba 23 itd. Niektórzy wierzą w znaczenie dat. W 2000 miał skończyć się świat w tysięcznym zresztą też. Natomiast niedawno była też fajna data bo 09.09.09. kurwa pamiętaliście? Ja też nie. Nie wierzyłem znaczenie tej daty aż do momentu jej nastąpienia.
Z pewnością zapisze się ona w mojej pamięci na zawsze, a za sprawą niecodziennych okoliczności związanych z tamtym dniem. Tego dnia szedłem sobie ulicą z moją dupeczką. Nic szczególnego powiecie. No ja też tak myślę, ale idźmy dalej. To idę sobie dalej ulica a tam. Gościu który rozdaje gazety. Wziąłem, choć na co dzień nie biorę, nie biorę bo nie pomagam. Nie pomagam, bo mam to głęboko w dupie. Do normalnej roboty obiboki a nie ludzi wkurwiać. Czasami biorę gazetę, albo ulotkę ale tylko dlatego, bo czasami mi szkoda jak jakaś brzydula, to rozdaje, albo hipopotam, a niech ma niech zarobi na pączka i kilo boczku. A tak poważnie to gdy widzę jakąś fajną dupeczkę to nie biorę od niej tego co rozdaje bo i po co i tak sobie poradzi.(teoria ewolucji) natomiast jak widzę jakiegoś szkaradnego osobnika, który nie może wytrzymać do następnego posiłku to pomagam, biorę tą ulotkę a nawet dwie. Ale inaczej było tym razem. Co prawda gazety rozdawał gościu, ale nie był brzydki ani gruby, więc nie kwalifikował się do pomocy(tak, tak zarówno kobiety jak i mężczyźni traktowani są równo!) przechodzę koło gościa udawając, że nie widzę odwracam głowę w drugą stronę a tam pełna pretensji twarz Marzenki, mówiąca weź! Ja na to nie. Jak nie, weź i już! Wziąłem chodź brać nie powinienem, ugiąłem się.
Gazetę schowałem do plecaka i poszedłem do szkoły. Zatrudnili nową panią przedszkolankę, więc nie chciałem mieć już na początku tyłów u pani wychowawczyni, więc zdecydowałem, że lekturą zajmę się po lekcjach. Już od początku dnia coś nie grało, wziąłem gazetę a z domu stare śniadanie, nie ta śniadaniówka. Nikt mi jedzenia odstąpić nie chciał, więc wyciągałem 2 zeta z kieszeni i poszedłem do sklepiku szkolnego, kupiłem batona. Batona zjadłem szybko, więc miałem czas na przeczytanie lektury jaką było metro- ścierwo agory. Chciałem zobaczyć co tam Michnik wyjąkał.

Pomijają już sławienie jedynej słusznej partii w oczy rzuca się tytuł. No rzuca się bo na pierwszej stronie. ZUS. ABW przyszła po prezesa i dyrektorów. Myślę sobie może jest to związane z nasza potrzeba ilustracji przykładu z życia dotyczącego naszego niedawnego tekstu o teorii oszukiwania, czyli ekonomi behawioralnej. Ale dla mnie ważniejszym tematem było. Nabazgrane coś na 6 i 7 stronie. Na szóstej i siódmej str. To pewnie pomyślicie 2 strony. No nie do końca, tekstu tam było na pół strony, tylko komuś tak się chujowo przedrukowało, że mu na drugą stronę wjechało.
O niebagatelnym tytule Wenecja odpływa na lewo. I prowokujące zapytanie: co sądzicie o festiwalu, na którym Oliver Stone prowadza się pod rękę z dyktatorem Hugo Chavezem.

My osobiście nic nie sądzimy, bo nie myślimy tak odpowie zgodnie chór przechodniów. Nie sądzimy nic bo nie było o tym jeszcze w telewizji. Chociaż nie, raczej go nie lubimy, bo to jakiś terrorysta jest antyamerykański czy cóś. Ach tak. Nieźle, nieźle fajnie bo wcześniej pojawia się w pytaniu słowo dyktator. No i już wiemy, że jest nie możemy mu ufać. Przecież i dyktatorem był/jest Husajn, Łukaszenko, Hitler, Mussolini, Tusk, Stalin.

W artykule wypowiada się jakiś kretyn, krytyk filmowy. Niejaki bolewski, sobolewski którego boli, że świat się zmienia i to w dodatku na lepsze. Może niedługo dojdziemy do miejsca gdzie sztuka już nie będzie dotowana przez państwo. Może nawet i sztuka nowoczesna upadnie. A wracając do festiwalu na głównym planie byli Michael Moore, Hugo Chavez i Oliver Stone.

Poglądami jako takimi w tym miejscu zajmować się nie będziemy. Zajmijmy się analizą samego teksu, tropieniem populizmu i wmuszaniu ideologii.
Tede sobolewski zaczyna z grubej rury mówi, że festiwal robią sieroty po Stalinie czy Mao…
Powiedz może od razu, że to terroryści.

„Chavez witany był jak gwiazda rocka, a jego fani byli w ekstazie”.
Może to z powodu bardzo „demokratycznych” rządów Berlusconiego?

Kim jest Chavez? Jest reformatorem.
Wenezuela za jego urzędowania osiągnęła znaczne sukcesy gospodarcze oraz w walce z ubóstwem. Kraj dzięki wysokim cenom ropy naftowej, której sprzedaż stanowi 90% eksportu i ponad 50% wpływów budżetu, zlikwidował deficyt oraz osiągnął nadwyżkę w bilansie płatniczym. W Wenezueli poprawiają się też wskaźniki społeczne. Od 2003 r. bezrobocie spadło o 8 p. proc. (z 18 do 10%). Od początku rządów Chaveza spadł też poziom biedy. W 1998 r. poniżej progu ubóstwa żyło 55% Wenezuelczyków, a obecnie jest ich 37,9% (2005).

Gdyby Chavezowi nie udało się przejąć władzy 10 lat temu, Wenezuela stała by się republiką bananową z ogromnym zadłużeniem. Wiele korporacji nienawidzi Chavez za to, że nie sprzedał kraju. Więc jego krytyka w mediach jest niejako zrozumiała.

Jakiś buras z II giornale ocenia: świat może się zmienić, ale w Wenecji ciągle jest to samo: czerwone widma, antyamerykanizm, antykapitalizm, antyberlusconizm, dyktatorzy i populiści.


Czyli to samo co wszędzie. W telewizji też co dzień widzę populistów. Tuska, Berlusconiego, Sarkoziego, Obamę itd.
A w czym lepszy jest amerykanizm od antyamerykanizmu?
Znów chodzi o podział stołków. II giornale działa z polecenia Berlusconiego, wiec w ich interesie jest zagłuszanie głosów opozycji.

Na koniec zajmijmy się może samym Tadeuszem Sobolewskim.
W PRL-u robił karierę. Pracował w tygodniku "Film", a od 1981 w miesięczniku "Kino", w którym w latach 1990-1994 był redaktorem naczelnym, dziś robi dla gazety wyborczej.

Tak więc bardzo zrozumiałe jest, że priorytetem jest bronie statusu quo, tym bardziej, że musi gdzieś upchnąć swoją córeczkę. Broni się rękami i nogami przed stwierdzeniem Michaela Moora, że żyjemy w niesprawiedliwym niedemokratycznym systemie. Nie ważne, że nie sprawiedliwym, ważne żeby sobolewskiemu się podobało.

czwartek, 2 lipca 2009

kompleksy wybujała wyobraźnia itp.

Dzisiejsza notka będzie troszkę podobna do tej o fotce i nk itp.
Generalnie można za prawdziwe przyjąć twierdzenie czym ktoś bardziej rozhulany seksualnie tym jest fajniejszy. No wiesz załóżmy, że ktoś ci mówi, że na każdej imprezę pukam przynajmniej jedną laskę. Twoja reakcja jest taka: nie no kozak. No, ale jak to w życiu bywa, gdy kurz opada, gdy do głosu dochodzi rozum zaczynają się pewne powątpiewania. Nie to żeby nasz Casanova rozmijał się z prawdą fundamentalnie, ale mylił tylko pewne pojęcia. Jak wiemy mianem laski może szczycić się parę procent kobiet. No i tu zaczynają się schody bo albo nasz znajomy ruchacz jest faktycznie nieziemski i leci na niego każda zajebista dupa, albo nasz kolega myli się co do urody kandydatek do jego łoża. To ja właśnie udowodniliśmy Casanova rucha pasztety, ponieważ fajna dupeczka nie dała by mu tak na raz a jeśli już nawet, to już mało prawdopodobne aby była to większą ilość. Tak więc z jednej strony udowodniliśmy, że partnerki naszego znajomego nie są kandydatkami do miana Miss Polonia. Sprawę wyglądu już mamy załatwioną(przynajmniej jeśli chodzi o nieszczęsne panie. Czemu nieszczęsne to też omówimy po krótce). A no nieszczęsne, bo mają podobną cechę jak nasz zakompleksiony kolega.

Co prawda wyglądu naszego znajomego w tym wywodzie rozszyfrować się nie da, ale to nie jest tak bardzo potrzebne do określenia schorzeń osobowości jego wybranek. I tu nie uchronię zbliżamy się do punktu w którym musimy stwierdzić, że bohaterowie naszego dzisiejszego opowiadania mają tą samą wadę zawartą już w temacie.
Otóż upokarzają się po to, aby kogoś pukną/być pukniętym, ale tu już nie chodzi o ten seks.
Chodzi bardziej o to na ile potrafisz wyrzec się godności, zasad, czegokolwiek mającego wartość dla rozrywki, komfortu, pieniędzy. Na ile nisko się cenisz aby dostać to co wydaje się ze mają inni. Co jesteś w stanie oddać a czego absolutnie nie? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym. Co ma dla ciebie wartość i w jakich okolicznościach? No wiem, że to wszystko strasznie frazesowo brzmi, że w życiu jest to wszystko bardziej skomplikowane. Ale i na to mamy rade. Najwyżej ceńmy prawdę a reszta już dalej pójdzie po naszej myśli. Zawsze miejmy ją na uwadze. Za przykład może nam posłużyć przytaczany już nieszczęśnik. Przeciętny zjadacz chleba powinien się na ogół po jego słowach zastanowić:
a) czy Casanova gdyby był taki zajebysty byłby godny naśladowania?
b) Czy faktycznie jest to coś czego byśmy chcieli?
c) Czy to kurwa jest możliwe jeśli tak to jak?
Po zadaniu sobie właśnie tych pytań oszczędzamy sobie tworzenia iluzji jako byśmy byli gorsi. Dlaczego gorsi teraz odwróćmy sytuację przyjmijmy, że to my jesteśmy tymi ruchaczami.


My doskonale wiemy, że tworzymy tylko iluzję oszukując nie tylko siebie, ale i naszych znajomych wprowadzając w kompleksy nasz i otoczenie. Nas, bo wiemy że to nieprawda a znajomych, bo oni nie wiedzą o tym. W imię czego? Bo inni tak robią? Bo to jest fajne? A fajne jest bo inni tak robią. Mi w zachowaniu spokoju ducha i zdrowia psychicznego pomaga mała doza wyczucia. Jeśli ktoś pogubił się w tym wywodzie to wytłumaczę. Cele jakoby jest ruchanie co trochę to jakieś innej fajnej laski. Nie realny. Ktoś spyta jak to nierealny przecież on.... no właśnie nie, bo już udowodniliśmy że tak nie jest. W każdej dziedzinie życia powinniśmy zachowywać właśnie taki dystans.