October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Inwestycje na 2014

Bez wątpienia najlepszym interesem na przełomie roku będzie alkohol. Od pierwszego oprócz już rytualnej podwyżki cen papierosów, sporo wzrośnie cena wódki. Na szczęście oszczędzone zostało piwo, ale nie do końca.

O tym, że od nowego roku o około 2zł zdrożeje butelka wódki wiedzą już chyba wszyscy. Widać to chociażby po wynikach sprzedaży Polmosów i zapasach w hurtowniach.
http://www.portalspozywczy.pl/alkohole-uzywki/wiadomosci/produkcja-wodki-w-polsce-rosnie-w-gigantycznym-tempie,95175.html
Ostatnio nawet o podwyżce cen wódki można usłyszeć z głośników supermarketu Dino.

Rostowski musiał jakąś ekstra kaskę od Niemiec przyjąć, że zdecydował się na taki krok. Już dziś w Niemczech wódkę można kupić taniej niż w Polsce. Co prawda ma ona gorszą markę, ale dzięki tej podwyżce konsumenci mogą o tym zapomnieć. Dlaczego piszę, że Vincent przyjął coś od Niemiec, bo Czesi zbytnio wódki nie produkują a z Ukrainy można przywieźć tylko litr. Natomiast za naszej zachodniej granicy aż litrów 10.
Opłaca się więc raz chociażby na rok wybrać się tam na wycieczkę;) Jeśli ktoś nie lubi wódki to może kupić whisky, które w tańszych wariantach kosztuje tyle co nasza wódka.
Między bajki należy włożyć też opowieść o tym, że dzięki temu wzrosną wpływy do budżetu, bo mogę się założyć, że nie wzrosną.
PSL miał też pomysł na podwyżkę akcyzy na piwo, ale jakoś udało się ją odroczyć. Niby jest to dobra nowina dla piwa, ale myślę, że nawet ta podwyżka nie zaszkodziłaby piwu jak kwestia podwyżki kaucji za butelki szklane. Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale przypomnę: od nowego roku kaucja za butelkę szklaną będzie wynosić 70groszy. Warto więc zrobić rzutem na taśmę mały zapasik butelek, żeby je zwrócić już po nowym roku z przebitką. Dobrym pomysłem więc będzie odpuszczenie sobie jutro "szampana" lub winka i zakupienie połówki po starej cenie i paru piwek, koniecznie w butelkach.
Ostatnio wymyśliłem, że na butelkach można by zarabiać w inny sposób. Zdarza kupować mi się piwo u naszego południowego sąsiada. Za każdym razem bolało mnie gdy kupując piwo musiałem kupować szklaną butelkę, która tam kosztuje 3korony, czyli coś koło 50groszy. Niby podczas pobytu tam to żaden problem, bo butelkę można oddać, ale jak kupujemy kilkadziesiąt butelek dla siebie i bliskich, aby skosztować je już w kraju to trochę serce się kraje. Zważywszy na fakt, że butelki czeskie są takie same jak te nasze to wystarczy przykleić etykietę z "tyskiego" i nie ma problemu ze zwrotem. Żeby było śmieszniej to często ta butelka należy do tego samego koncernu np. SABMiller. Wtedy po prostu ciąłem w ten sposób straty a teraz można nawet i zarobić;)
Innym sposobem jest kupienie butelki w hucie i na podobnej zasadzie wciśnięcie ją koncernowi. Ponoć taka butelka w hucie dla odbiorcy hurtowego to 50groszy, więc przebitka jest znaczna. Pewnie do takiego biznesu od razu przyczepiłyby się odpowiednie urzędy, więc sensowne byłoby zrobienie takiego zakupu w hucie zlokalizowanej poza krajem. Myślę, że dla rentowności 40proc. można się już w takie coś pobawić.
Zapomniałem wspomnieć, że ta podwyżka kaucji spowodowana jest faktem (według Unii) zbyt niskiego poziomu odzysku szkła w Polsce. Jakby tak trochę pogłówkować to może się okazać, że poziom recyklingu szkła w Polsce wynosi ponad 100proc. ;)


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Co z tą Unią?



Unia Europejska to nie jest żadna wspólnota interesów. Jest to raczej zbiegowisko ideologów, kretynów, ale też cwaniaków.

Zacznijmy od tego, że Europa coraz bardziej traci na znaczeniu. Ogrywa coraz mniejszą rolę ekonomiczną jak i geopolityczną. Jest to o tyle dziwne, że ze zjednoczenia powinien wynikać efekt synergii.
Osłabienie polityczne widoczne jest gołym okiem gdy dochodzi do konfliktów w Afryce północnej czy Bliskim Wschodzie. UE wykazuje się niebywałą wręcz pasywnością a już jeden rzut okiem na globus wystarczy żeby stwierdzić, że jest to naturalna strefa wpływów UE. Mniejsza już o aspekty militarne.

 Gospodarka Unii też leży i kwiczy i żeby to zamaskować na plan pierwszy wystawia się ekologię, ale to nie ekologia jest głównym hamulcem gospodarki wspólnoty. Wiem, że kuriozalne może wydawać się ustanowienie potrzeby zastosowania "Oceny Oddziaływań na Środowisko" dla każdego otworu pod gaz łupkowy z osobna, ale to raczej jest zasłona dla problemów które Wspólnotę trapią od dawna.
Wiem, że dla Was ludzi rozumujących w kategoriach "ekonomi klasycznej" słowo merkantylizm budzi jednoznaczne odruchy, ale ja o tym będę musiał chwilkę.

Handel Unii Europejskiej jest sumarycznie deficytowy. Oznacza to ni mniej ni więcej, że Unia się cały czas zadłuża. Logiczne jest też, że zadłużać się w nieskończoność nie można. Dobrym przykładem jest tu Grecja. Oczywiście logiczne jest też to, że wypadałoby zwiększyć eksport, żeby długi zmniejszyć. Żeby zwiększyć eksport i zmniejszyć import wypadałoby więcej produkować. No i w tym miejscu dochodzimy do pytania, po co te wszystkie kwoty: mleczne, sreczne, cukrowe itp. Oczywiście od paradygmatu wielkiego zadłużania i ograniczania produkcji są w UE wyjątki. Jaskrawym przykładem są Niemcy, które to radzą innym krajom z UE zrobić podobnie jak oni, czyli więcej eksportować. Sama rada w oderwaniu od jakichkolwiek faktów jest słuszna jak najbardziej. Po przeanalizowaniu faktów jednak wydaje się mało szczera. Po pierwsze wynika z faktu wygrażania Niemcom przez USA. A po drugie działania skutkujące uzdrowieniu sytuacji nie są wspierane, ba nawet są torpedowane. Gdyby faktycznie w kierownictwie Unii istniała jakaś solidarność, wola wzrostu znaczenia regionu na arenie międzynarodowym, to sprawa wydobycia gazu łupkowego stałaby się absolutnie priorytetowa. Jeśli ktoś nie rozumie o co mi jeszcze chodzi to niech zobaczy na przykład Stanów Zjednoczonych, które po rozpoczęciu eksploatacji łupów przeżywają okres reindustrializacji. Poza oczywistymi spadkami kosztów energii mamy plus w postaci polepszenia bilansu handlowego wynikającego ze zmniejszenia zapotrzebowania na import surowców energetycznych.
Unia jednak woli bawić się we wiatraki. Co z tego wyjdzie? Zlicytuje się po prostu dłużników. Jedynymi z UE którzy mają pieniążki są Niemcy, którzy nabędą pewnie nie jedno państwo w atrakcyjnej cenie.

poniedziałek, 30 września 2013

A może by tak z Unii wystąpić?

Wolę nie zgadywać czy Unią Europejską rządzą idioci czy wpływowy grupy interesów, ale jedno jest pewne w UE będzie Nam coraz ciężej.

Wchodzę sobie wczoraj na WP.pl a tam: http://finanse.wp.pl/kat,1033689,title,Koniec-opalania-weglem,wid,16028950,wiadomosc.html?ticaid=111669&_ticrsn=3  moja pierwsza myśl to taka, że mamy pierwszy kwietnia, ale po zerknięciu do kalendarza okazuje się, że otóż nie.

Ze sprawą gruntownie się nie zapoznałem, ale możliwości są dwie, albo Donek znowu wyskakuje przed szereg jak z ACTA, albo w faktycznie UE ma takie poronione pomysły.

Mimo, że węgiel jest z roku na rok coraz droższy to opalanie nim w piecu jest stosunkowo tanie i wygodne, taniej wychodzi drewno, które nie jest objęte akcyzą, ale za to jest dość kłopotliwe w użyciu.
Pellety, brykiety to jak na razie jakieś nieporozumienie.

Ja rozumiem, że wyjście z domu wieczorową, zimową porą nie należy do najprzyjemniejszych i to nie tylko ze względu na temperaturę;), ale na inny rodzaj paliwa Nas nie stać. Poza tym nie widzę sensu oszczędzania węgla, który mamy na naszej ziemi w takiej obfitości.

Poza zrujnowaniem budżetów domowych zwykłych Polaków i napchaniu kieszeń producentów pieców to przy okazji mordujemy polski przemysł wydobywczy. Chociaż pewnie z piecami nic się  nie zrobi, bo do dziś Polska nie potrafi ściągnąć eternitu ze sporej części domostw.

Teraz tak sobie załóżmy, że jednak taki pomysł się urealnił to ludzie zaczną palić czym popadnie albo jakimś paliwem alternatywnym:
http://teoriazycia.blogspot.com/2013/09/paliwo-alternatywne.html

Zważywszy na stan polskiej sieci przesyłowej to masowe przejście na ogrzewanie prądem jest niemożliwe i to nie tylko ze względu na rachunek ekonomiczny, ale na prawdopodobne blackouty.

Nasi ukochani przywódcy parę ładnych lat temu wpadli na pomysł, że fajnie by była jakby w Polsce paliło się olejem opałowym, który to faktycznie początkowo się opłacał, ale "pech" chciał, że nadawał się bardzo dobrze do napędzania diesla.

Może by tak gazem? Przy obecnych cenach to samobójstwo, ale może kiedyś zaczną u nas wydobywać gaz łupkowy, chociaż to jest drugi powód czemu warto by z tej unii wystąpić, bo lewaki tylko myślą jakby nam tu nogę położyć, jaką by tu dyrektywę "bezpieczeństwa" zaaplikować. Jak na razie ratuje nas tylko to, że nielichy pas łupków mają także Niemcy. Soros też ma sporą część koncesji na łupki w Pl i w sumie nie wiem czy to dobrze?

A jak z drewnem? Z drewnem jest taki problem, że sporo go potrzebujemy już dziś. Jako potentat meblowy używamy go dużo. Jakiś kretyn wziął sobie za punkt honoru zwiększanie kubatury lasów w Polsce i to konsekwentnie realizuje a tymczasem drewno targamy za grubą kasę z Niemiec i ostatnio też z Ukrainy. Nie muszę mówić chyba jak wejście takiej ustawy w życie pogarsza tą i tak już nieciekawą sytuację.

Jakby tak poczytać projekty dotyczące energetyki w różnych państwach to jasno z nich wynika, że zainteresowanie węglem wzrasta.

Już dzisiaj nam władza obrzydza węgiel przymusem podawania swoich danych przy zakupie chociażby tony węgla. Może spekulacji jakiej się boi rząd ludowy? Kupując węgiel człowiek traktowany jest jak złodziej złomu w skupie.

Nie zapominajmy, też że węgiel to bezpieczeństwo energetyczne tak samo jak dla energetyki kraju tak i dla domku jednorodzinnego. Takie zdecentralizowane źródło ciepła jest doskonałe w przypadku kryzysu, wojny itp. Walnie prąd, zakręcą gaz?, węzeł ciepłowniczy odetną? A mam to w dupie. Węgiel jest łatwy w przechowywaniu. Kila ton w piwnicy i można spokojne przeżyć jakąś zawieruchę.

Świetny mamy rząd, który za jednym zamachem chce Polaków okraść z bezpieczeństwa, pieniędzy i pracy. No normalnie geniusze.  

czwartek, 26 września 2013

Nawet Wałęsa może sprowokować do przemyśleń!

Pewnie nie wszyscy wiecie, ale niedawno, bo kilka dni temu, nasz najdurniejszy jak dotąd prezydent wysunął koncepcje połączenia Niemiec i Polski w jedno państwo. Pomysł niezbyt przemyślany, chociaż sama koncepcja Unii nie musi być głupia.
Jak pewnie się domyślacie mi po głowie chodzi inne połączenie. Kiedyś już ćwiczyliśmy Unię polsko-litewką i wyszło nam to na dobre, Litwinom trochę mniej. Przed tamtą unią mieliśmy sytuację dość podobną jak dzisiaj. W miarę ogarnięty kraj ze stosunkowo dużą gęstością zaludnienia a sąsiad ze sporym terytorium względnie słabo zaludnionym i trochę rachitycznym  stanie.  

Możemy narzekać, że UE to socjalizm itp. ale tu handel odbywa się na cywilizowanych zasadach i Ukraina to dobrze wie, bo z Rosją handluje się im tak sobie. Byłaby to silna karta przetargowa w rozmowach o Unii.

Co my możemy zyskać? W sumie to nawet sporo, bo już pomijając czysto polityczne wpływy to w ten sposób załatwiamy sobie nielichą ochronę militarną. Ukraina na dziś dysponuje wojskiem o liczebności ćwierć miliona żołnierzy, dla porównania Polska ma coś koło 100tys.
Warto zauważyć, że w wyniku takiej fuzji powstałby organizm państwowy o ludności porównywalnej z populacją Niemiec z niemal trzykrotnie większym obszarem.

Liczę, że w wyniku takiego sojuszu odbyłby się transfer co wartościowszego elementu z Ukrainy do naszego kraju. Coś podobnego jak ma dzisiaj miejsce z Polski na Wyspy Brytyjskie, Holandii, Niemiec itd. A że mogłoby się tak stać nie ulega wątpliwości, bo gdy się spotyka Ukraińców to często mają kompleks niższości podobny jak ten, który lemingi mają przed tzw. Europejczykami.
Kulturalnie Ukraina jest stosunkowo bliska Polsce, w końcu to też Słowianie. Chociaż cyrylica i prawosławie mogą znacząco opóźniać proces polonizacji. Niemniej muszę zauważyć, że języka polskiego Ukraińcy uczą się szybko i pilnie.
Dodatkowo fakt, że Ukrainki są w miarę konserwatywne(no nie we wszystkich względach) co może znacząco zahamować dekadencki trend kultury europejskiej w który Polska od jakiegoś czasu coraz bardziej się wpisuje.

sobota, 10 marca 2012

Dania: zróbmy z Europy skansen.

Prezydencja duńska chciała, by "27" przyjęła we wnioskach z posiedzenia tzw. kroki milowe, które w swojej analizie wskazała Komisja Europejska. W 2030 r. UE miałaby zredukować emisje o 40 proc., w 2040 r. - o 60 proc., a w 2050 r. - o 80 proc. w porównaniu z 1990 r.

Zapomniano dodać, że w roku 2060 planuje obniżyć się emisję CO2 o 100proc.;) Plan spalił na panewce, bo Marcin Korolec zawetował duńską propozycję.

W tej Danii to na prawdę są jacyś fantaści, bo nawet teoretycznie nie jest możliwe obniżenie emisji dwutlenku węgla o 80proc. Nawet gdyby w 2046roku rozpoczął się globalny konflikt atomowy w wyniku, którego bratnia Rosja zrzuciłaby na Europę 1000 atomówek to w roku 2050 emisja CO2 w UE byłaby wyższa niż dziś zakładają Duńczycy.
Załóżmy, więc że Duńczycy muszą mieć jakiś lepszy plan. Jaki byłby to plan?

To musiałby być jakiś Übereutanazyjno-aborcyjny plan wsparty z zewnątrz, bo jak wiemy zawsze znaleźliby się jacyś PiSowscy anty-klimatyczni wywrotowcy, którzy nie chcieliby dla dobra Ziemi poświęcić życia. A, że musi być to eksterminacyjny plan to chyba wiadomo, bo do roku 2060 zostało 48lat a średnia długość życia w Europie jest powyżej 70lat, więc gdyby nawet od dzisiaj nie urodził się żaden Europejczyk to i tak najmłodsi czyli 48latkowie będą psuć powietrze w UE niwecząc Duńskie plany.
Dlatego też będzie trzeba poprosić o pomoc z zewnątrz np. Muzułmanów, którzy dopilnowaliby depopulacyjnego planu.

A tak poważnie to chyba nikt nie wierzy, że UE, czyli biurokratyczny potwór przetrwa do 2020.

czwartek, 10 marca 2011

Co ma cukier do wiatraka- Rafał Ziemkiewicz.

Przedruk z Uważam Rze.

Wracając po socjalizmie do wielkiej rodziny wolnych, także rynkowo, krajów Europy, nie myśleliśmy, że produkcja cukru okaże się strategiczną kwestią UE.


Początek lat. 90. to dla mnie początek diennikarzenia,ale przede wszystkim, start ustrojowej i gospodarczej transformacji. Rok, nie pamiętam już dobrze, 1991 albo 1992. I po raz pierwszy chyba niezwykle upalne lato. Dwa miesiące dzień w dzień około 30 stopni i ani kropli deszczu. Pamiętają państwo, co wtedy stało się na krótko głównym tematem mediów? Wiatraczki. takie małe biurowe wentylatory. Gdy zaczął się skwar, wykupiono je ze sklepów w ciągu paru godzin, a w ciągu paru następnych zniknęły z hurtowni. I okazało się, że więcej wiatraczków ni będzie, bo fabryka, która je robiła, wtedy jeszcze państwowa, zdycha, i w ramach konwulsji na dwa wakacyjne miesiące zamknęła się na kołek, wypychając pracowników na bezpłatne urlopy. I ponowne uruchomienie produkcji nie jest możliwe szybciej niż za dwa miesiące. A z kolei z zagranicy wiatraczka nie sprowadzisz, bo dla ratowania zdychającego "przemysłu terenowego" władze, jeszcze peerelowskie, ustawowo nałożyły na import podobnego ustrojstwa wysokie cła, a miana stanu prawnego... ho, ho, u trzeba znacznie więcej niż dwa miesiące, każdy wie.
Więc w efekcie wszyscy dyszeli w przegrzanych pomieszczeniach jak zziajane psy, usiłując się wachlować gazetami i powtarzając z dumą, że o proszę, cóż za modelowy przykład, jakim systematem absurdów i nonsensów był socjalizm.
Z którym już kończymy, wracając do Europy, do Zachodu, do wielkiej rodziny krajów wolnych i jak się wtedy naiwnie myślało kapitalistycznych. Pamiętacie państwo?Jeśli nie, nie ma potrzeby grzebać w niesfornej pamięci. wystarczy zajrzeć do najbliższego sklepiku i zapytać, dlaczego tak drożeje cukier. Oczywiście, zawsze może się trafić mniej kumaty sprzedawca, który wiedzieć będzie tylko że drożeje, bo więcej sobie za niego życzą w hurtowni. Ale prawdopodobnie sklepikarz będzie umiał wyjaśnić, a jeśli kto ciekaw, sam może zajrzeć do ekonomicznych serwisów, że ceny cukru szybują, bo popyt gwałtownie rozminął się z unijnymi regulacjami.
Bo nie ma czegoś takiego jak "rynek cukru". Cukier jest europejskim surowcem strategicznym, który produkować wolno tylko w ramach wyznaczonych "kwot", a te kwoty wyznaczane są na wieloletnie okresy, poza tym Unia włożyła ogromne dotacje w likwidację cukrowni i upraw buraków, wszystko to zostało przez mądrych planistów bardzo dobrze przeliczone. A że się minęło z rzeczywistością, to już nie wina planistów, bo skąd mogli przewidzieć?
Tak czy owak. cukru wolno nam wyprodukować bardzo mało, nawet gdybyśmy chcieli więcej, nie ma jak, importować nie wolno pod unijnym zakazem, więc cena idzie do góry. I zanim stosowne podania i dezyderaty przejdą odpowiednią drogę, zanim dostojne eurogremia przetłumaczą je na wszystkich paręnaście języków, przeczytają, przemyślą, zbiorą się ustalą porządek dzienny... to prędzej byli bimbrownicy zaczną w Polsce na masową skalę z powrotem odcedzać deficytowy cukier z wódki. Tej europejskiej, na bananach, bo zboże i ziemniaki też są objęte wspólną unijną polityką. I tak uciekliśmy z realnego socjalizmu. W drugi realny socjalizm.
Aha, miesiąc temu czytałem, że wyroby cukiernicze to najbardziej dynamicznie rosnąca dziedzina naszego eksportu. Kilka dni temu, że branża przy cenie hurtowej 4 złote za kilo bankrutuje.


Uważam Rze nr. 5/2011.

niedziela, 12 grudnia 2010

Kaczyński mąci...

i to nawet z zaświatów.


Do takiego wniosku można dość gdy analizuje się politykę zagraniczną nierządu przez pryzmat ostatniej wizyty Miedwiediewa w Polsce.

My tu mamy się bratać z Rosjanami, na nowo pokochać matuszkę Rosję a tu dywersant Kaczyński psuje całą zabawę, ale nie o Jarosławie jest mowa tylko o ŚP. Lechu.
Jak wiemy w ubiegłym roku a konkretniej 10 października ówczesny prezydent Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński.
Wiec Polska zamiast dostać się pod kuratele Rosjan w wyniku tworzącego się nowego Związku Socjalistycznego Republik Radzieckich przyłączyła się do Związku Socjalistycznego Republik Europejskich w skrócie UE.
Pewnie się spytacie skąd wiem, że nasi umiłowani przywódcy chcieliby przyłączenia nas do ZSRR?
Nie tyle wiem co domyślam się. Na fronda.pl znalazłem: "Republika Rosyjska" - tak według pracowników Bronisława Komorowskiego, brzmi oficjalnie nazwa państwa rosyjskiego, zamieszczona na kartach akredytacyjnych dla dziennikarzy obsługujących spotkanie z Dmitrijem Miedwiediewem.
Biorąc pod uwagę fakt, że od jakiegoś czasu Komorowskiemu w stosunkach międzynarodowych doradza Generał Jaruzelski taka "pomyłka" nie dziwi. Zdradza to oczywiście sentyment Jaruzelskiego do okupacji radzieckiej. Rola Komorowskiego w tym procesie jeszcze nie jest znana, ale na pewno nie wróży nam to za dobrze na przyszłość.
Właśnie w tym kontekście podpisanie traktatu lizbońskiego oceniam jako coś pozytywnego, bo w przeciwieństwie do ZSRR, Unia europejska jest "mocarstwem" bezzębnym. Możemy też być pewni, że niedługo unia rypnie i wtedy Polska suma summarum wyjdzie na plus. Wiedzmy też, że jak unia rypnie to rypnie z hukiem a nie tak jak ZSRR, które to w stanie agonalnym mogło trwać i trwać.
Możemy być pewni, że patrzy na to wszystko z nieba Lech Kaczyński i śmieje się z Komorowskiego, który to w asyście Jaruzelskiego włazi w tyłek Putinowi. Uśmiecha się tym bardziej gdy wspomina sobie przebiegłość przy podpisywaniu traktatu lizbońskiego.

sobota, 21 sierpnia 2010

Propaganda unijna.


Na początku sierpnia ruszyła akcja propagandowa UE mająca na celu "uświadomienie" nam jaka to ona jest hojna, wielkoduszna i w ogóle niezbędna. Oczywiście taka akcja jest jak najbardziej potrzebna, bo gdyby tak Polacy zapomnieli o nieskończonym dobrodziejstwie unijnym, zaczęłyby przychodzić im do głowy głupie pomysły np. jak tu z unii wystąpić. Jak wiemy unia tego nie chce, ale jeśli unia nie chce to znaczy, że ma z tego korzyści, wbrew temu co twierdzą niektórzy eurofile zwani też euroentuzjastami, że to my unie doimy na grube miliardy.

sobota, 5 grudnia 2009

Nowy porzadek?- UE

Działo się ostatnio wiele ważnych rzeczy np. takie powstanie Unii Europejskiej. Przy okazji lewaki będą myśleć jak nam tu narzucić polityczna poprawność. Najważniejsze w tego typu koncepcji żeby kogoś broń Boże nie urazić, tfuu.. raczej boże, bo jak wiadomo słowo Bóg odnosi się do boga chrześcijańskiego. Wiemy przecież, że chrześcijaństwo a w szczególności katolicyzm jest politycznie niepoprawny. Stąd pomysł włoskich lewaków aby krzyże z przestrzeni publicznej usunąć. A zaczęło się od ukarania Włoch za krzyże w jednej ze szkół. Niejaką Soile Lautsi tak nie mogła znieść krzyży w szkole, że nawet zaczęła się procesować ze szkołą. Jak i to nie dało rezultatów poleciała do samego Strasburga gdzie o dziwo zapadł pozytywny dla niej wynik. Nawet zasądzono dla niej odszkodowanie w wysokości 5 tys. euro za jak to określono, straty moralne. I w tym momencie dowiadujemy się, że nasza religia jest niemoralna. Co z tego, że to właśnie chrześcijaństwo jest jednym z głównych systemów moralnych na naszej planecie. UE preferuje jakiś wyższy, jeszcze niedoprecyzowany system moralny. Wyższy stopień moralności, który charakteryzuje się głównie przyzwoleniem zabijania dzieci nienarodzonych, zabijaniu niedołężnych i promocji homoseksualizmu. Myślę, że na pewno wiele z tego nie wyniknie. Powstało nowe imperium, które jak wszystkie dotychczas na tym terytorium upadały, tylko szkoda, że te tak szybko.

A wracając do politycznej poprawności to jak wiemy suwerennych państw dotyczyć nie musi, np. Szwajcarii, której to obywatele niedawno wypowiedzieli się przeciwko budowie minaretów na swoim terytorium. Co prawda już tamtejsi lewacy zapowiedzieli skierowanie sprawy do Strasburga, ale jak miewam nic tego nie będzie. Przecież Szwajcaria to suwerenny kraj, który może budować na swoim terytorium co chce, a jak nie to nie.
A u nas może niedługo zaczną powstawać takie kwiatki jak w Kanadzie

Znalezione na: http://hansklos.blogspot.com/

środa, 25 listopada 2009

W przeddzień aneksji.


Dokładnie za tydzień, czyli 1 grudnia staniemy się obywatelami Unii Europejskiej, czujecie ten awans?. Europejczyk, prawie jak Niemiec(12 tys km autostrad, wina jak we Francji, pogoda jak w Hiszpanii). No niby fajnie tylko, że my w tej unii to będziemy obywatelami drugiej kategorii. Bo jak można nazwać ludzi, którzy w obrębie jednego państwa(UE) będą otrzymywać świadczenia dużo niższe niż inni. I nie chodzi mi tu o zarobki, bo one się kształtują według innych prawidłowości, natomiast renty i emerytury w takim razie powinny być równe w całym unijnym państwie. Warto by spytać lewaków czy to jest zgodne z postulatem równości.
Nikt Nas Polaków nie pytał o to, czy my potrzebujemy w ten sposób "zacieśniać" współpracę(jeśli potrzebowaliśmy to na pewno wyrazilibyśmy zgodę).

sobota, 14 listopada 2009

11 listopada- mieszane uczucia.


W środę mieliśmy bardzo ważną datę. 11 listopada. Ważna o tyle, że nie tylko jest to rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości Oby nie był to ostatni raz. Jak pewnie wiecie z dniem pierwszego grudnia tego roku powstaje nowe państwo- Unia Europejska. W skład Unii Europejskiej wejdzie 27 państw w tym Polska. Ważne będzie teraz, aby nie dać się w tej uni zmarginalizować. Musimy prowadzić politykę podmiotową.
Czy taka będzie prowadzona? Szczerze wątpię, leser Tusk nie jest do tego zdolny. On raczej będzie polował na ciepłą posadkę w Brukseli, bo dla niego teraz Polska jest częścią kraju o nazwie unia europejska, czyli dla niego oznaczałoby to de facto awans.