October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ufo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ufo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lipca 2010

Nauka a wiara.

Zazwyczaj wiarę i naukę przedstawia się nam jako 2 przeciwstawne bieguny, ale jest to jak najbardziej przekonanie błędne, ponieważ nauka jak i wiara nie wykluczają się wzajemnie.
Nie chodzi mi o tyle o sama wiarę co i naukę co o podejście do poznania. Pojmowanie 'na wiarę" i naukowe jest całkowicie odmienne, ale nie mogą występować pojedynczo.
Mówi się przecież wiara bez nauki ślepnie a nauka bez wiary kuleje.
A wracając do porównania tych dwóch systemów przedstawianie ich jako przeciwstawnych jest totalnym błędem, ale uznawanie ich za równorzędnych tez nim jest. Obydwa systemy do czegoś innego służą. Zarówno prawa jak i lewa ręka jest nam potrzebna, bez jednej byli byśmy kalecy lub posiadanie dwóch prawych, bądź lewych, też jest kalectwem. Tak samo bez rozróżnienia wiary i nauki byli byśmy kalecy, kalecy umysłowo.
Tylko pojmowanie obydwoma systemami na raz prowadzi do pomyślności. Podział na sacrum i profanum jest znany od bardzo dawna. Przykładem takich kalekich ludzi są np. naukowcy-ateiści, którzy to posiedli umiejętność doskonałego posługiwania się jednym sposobem badawczym, czyli naukowym. Doskonale radzą sobie z problemami natury profanum, natomiast absolutnie nie radzą sobie z problemami, których nie można pojąć w sposób naukowy, czy logiczny. Osoby takie zwykły ignorować tą sferę ludzkiego życia. Jeszcze inni wyładowują swoją frustracje próbując dowodzić, że Boga nie ma. Co prawda z naukowego punktu widzenia zachowują się w sposób poprawny, ponieważ zachowują tzw. naukowy sceptycyzm. Naukowy sceptycyzm polega na tym, że uznaje się coś za istniejące dopiero wtedy gdy udowodni się istnienie, do tego miejsca takowa rzecz itp. nie istnieje. Wielu badaczom nawet nie przychodzi do głowy, że istnienia Boga nie da wytłumaczyć w sposób naukowy. Cóż była by to wiara gdybyśmy nie mieli tego elementu niepewności. Biblia mówi nam o świętym Tomaszu Apostole. Jego sceptycyzm i niedowiarstwo zawierają się w słowach: "Nie uwierzę dopóki nie zobaczę, dopóki nie dotknę". Możemy sobie nawet wyobrazić sceptyczny czy ironiczny uśmieszek niedowierzania na twarzy Apostoła Tomasza, kiedy inni Apostołowie relacjonują mu niezwykłe wieści o zmartwychwstaniu Chrystusa. Pan Bóg uznaje naszą wolną wolę dla tego nie zniszczył jeszcze zła. To my mamy wybrać, czy chcemy za nim iść, czy też nie. Bóg objawił nam to pierwszy raz wygnawszy Adama i Ewę z Raju a drugi raz umierając za nas na krzyżu. Gdyby Bóg nie chciał dać nam wyboru, nie dałby się pojmać i zabić na krzyżu, tylko by z niego zszedł i objawiłby nam królestwo boże. Tak, wiec uważam, że istnienia Boga w sposób naukowy nie da się udowodnić, natomiast w sposób religijny, każdy szczerze wierzący dostąpi takiego zaszczytu.
Jednak pojmowanie na wiarę powinno ograniczać się do Boga. Bóg przekazał nam 10 przykazań a w jednym: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Co rzecz jasna przekłada się na" będziesz wierzył tylko we Mnie. Uważam, wiec że wszystko co nie dotyczy Boga powinno być rozważane właśnie w sposób naukowy. Podział na naukę i wiarę jest jak najbardziej prawidłowy, tylko właściwe postrzeganie świata może odbywać się poprzez używani obydwu systemów. Każdego do tego, do czego właśnie służy. Nie dajmy się, wiec zmanipulować ludziom, którzy wmawiają nam, że świat można pojmować tylko w jeden sposób, bo wtedy dochodzi do sztucznego podziału miedzy uczonych charakteryzujących się amoralnością i ociemniałych religijnych oszołomów.
Istnieje jeszcze jeden rodzaj ludzi, którzy nie są na tyle rozgarnięci żeby pojmować w sposób naukowy i nie są na tyle wytrwali, aby wierzyć. Pewnie wierzyliby gdyby nie zostali zmanipulowani przez propagandę, ale nie o tym chciałem pisać. Otóż tacy ludzie na wiarę próbują brać, rzeczy które powinny być rozważane w sposób naukowy np. wierzą w UFO, chociaż nigdy nie dostali przekonywujących dowodów na ten temat. Ludzie tacy często czują wyższość nad osobami wierzącymi w Boga. Uważają się za takich właśnie ateistów-naukowców, tylko oni nie postępują w sposób naukowy, tylko parareligijny, czyli kwestie naukowy pojmują na wiarę. Natomiast Boga odrzucają jako nie możliwego do udowodnienia, przy czym brak dowodów na istnienie UFO im nie przeszkadza(jakie to logiczne i naukowe). Kiedyś zarzucono mi: jak ty możesz wierzyć w Boga a nie wierzysz w UFO? Odpowiedzią jest cały powyższy tekst.

sobota, 19 grudnia 2009

teoria życia na ziemi i innych planetach.



Prawdopodobieństwo że gdzieś oprócz na ziemi istnieje życie jest tak naprawdę niewielkie.
Większość osób „przekonana” o istnieniu życia na innych planetach wychodzi ze złego założenia. Wydaje im się że jeśli na ziemi istnieje życie to gdzieś jeszcze istniej, przecież kosmos jest taki wielki. Wychodzą z założenia, że życie na ziemi jest nie jako naturalne i że powstało bez trudu. To nieprawda, bo rodziło się w wielkich bólach i przez naprawdę długi czas nie było wiadomo czy coś z tego będzie.
Że życie istnieje na ziemi w takim kształcie jaki obecnie obserwujemy jest naprawdę niebywałym zbiegiem okoliczności. Na życie na naszej planecie złożyło się niezliczona ilość sprzyjających czynników.
Masa ziemi jest akurat taka żeby nie przyciągać zbyt daleko od nas podróżujących ciał niebieskich ani nie jest za mała żeby spadać dajmy na to Jowisza.

Woda podstawa życia na ziemi.
To właśnie w wodzie przebiega większość reakcji chemicznych, dlatego też w głównej mierze składamy się z wody. Co prawda wodę mógłby zastąpić jakiś inny rozpuszczalnik polarny, ale to właśnie woda jest tym najkorzystniejszym.
Poza tym woda stanowi ochronę przed wahaniami temperatury(woda ma większą bezwładność temperaturową niż powietrzem) w wyniku tego mogliśmy szybciej ewoluować.

Powietrze tlen.
Większość planet wcale go nie posiada. Tlen nie jest powszechnym pierwiastkiem w kosmosie. Jedną z odmian tlenu jest ozon z której powstała powłoka ozonowa pozwalająca wyjść zwierzęta z wody na ląd. Atmosfera chroni nas przez promieniowaniem kosmicznym. Poza tym oddychanie tlenowe jest najwydajniejszym procesem oddychania na ziemi, co dodatkowo przyczynia się do optymalizacji rozwoju organizmów na naszej planecie.

Odległość od słońca.
Jesteśmy w dobrej odległości od słońca która pozwala na bujny rozwój życia.. dzięki takim stabilnym warunkom woda na przeważającym obszarze ziemi nie zamarza ani nie wrze.

Obecność dużego satelity.
Księżyc dzięki swej obecności pozwala utrzymać względnie stałe nachylenie osi kuli ziemskiej, w wyniku tego równik nadal znajduje się nie na równiku a nie na przykład na biegunie. Chyba każdy sobie wyobraża co wtedy działo by się na ziemi.

Słońce
bez niego nie było by energii która dostarczana by była dla rozwoju autotrofów. Co prawda chemotrofy wykorzystują do uzyskania energii substancje chemiczne, to jak wiemy ilość substancji chemicznych jest ograniczona(reakcja przebiegała by tylko w jedną stronę)
Bo jak wiemy na ziemi funkcjonuje zasada według której przez jakiś obieg energia przepływa i zostaje tracona po drodze i obieg materii, gdy materia nie jest tracona. Gdyby było inaczej perpetuum mobile było by powszechnością a nie mrzonką

Katastrofy.
Co prawda wiele razy coś przypierdalało w ziemię i w wyniku tego wiele gatunków ginęło, ale na nasze szczęście nie było to raz a dobrze. Poza tym wiele razy duże obiekty mijały ziemię o włos. Każde przypieprzenie w ziemie jakiegoś obiektu spowalnia rozwój na jej powierzchni.

Skład skorupy ziemskiej.
Życie w zaawansowanej formie może istnieć tylko na planecie skalnej(o stałym podłożu), na planecie gazowej życie jest nie możliwe, a na planecie o płynnej konsystencji nie może być zbyt zawansowane.

Timing.
Wyewoluowaliśmy w dobrym czasie. Dla przykładu dajmy interwał czasowy miliard lat. Miliard lat temu nie było to możliwe bo nie było ku temu warunków a za miliard lat na ziemi już nie będzie wody, bo oceany po prostu wyschną. Sądzę że nawet pół miliarda lat było by już czasem nie optymalnym. Chodzi mi o istoty rozumnie, bo jak wiemy to zwolenników nie bycia samym w kosmosie, chodzi o jakieś inteligentne cywilizacje.

Istnieje pewnie jeszcze wiele czynników nad którymi głębiej się nie zastanawiałem, które też mogły by spowolnić, bądź uniemożliwić rozwój życia na ziemi, ale damy sobie już z nimi spokój.


Mimo tych wszystkich przeciwności życie może i by mogło istnieć na ziemi, ale chyba tylko w postaci jednokomórkowców, którzy nie byli by zdolni do zastanawiania się nad innymi podobnymi formami gdzie indziej.

Dziś znamy już położenie ziemi w kosmosie i jesteśmy w stanie oszacować jakiej on jest wielkości(wyobrażenie ludzi o nieskończoności kosmosu jest błędne). Znamy też prawdopodobne lokalizację planet na których to życie może istnieć, jest ich naprawdę nie wiele. Planety podobne do ziemi musiały powstać w podobnym czasie, jeśli powstały później raczej nie zdążyły się wykształcić tam formy rozumne. Jeżeli wcześniej wiedzielibyśmy o formach rozumnych zamieszkujące te planety. Nie wiemy natomiast czy spełniają one wszystkie czynniki wymienione powyżej, bo jeśli nie to te życie jest na pewno mniej zaawansowane od naszego. Raczej udowodnienie, że na innej planecie istnieją sinice nie jest spełnieniem marzeń ufologów.

Zakładając, że gdzieś tam istnieje życie i tamte ludki wysłały nam jakąś wiadomość adresowaną do nas mają prawie stuprocentową pewność że ta wiadomość dotrze do nas już po wyginięciu naszego gatunku a może całego życia na naszej kochanej planecie.

Tak więc uważam, że temat życia we wszechświecie jest niepotrzebnym zawracaniem sobie i komuś dupy, bo wbrew pozorną życie na naszej planecie jest bardziej niż nieprawdopodobne.