October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2009

Walutomat

link do strony
Fajna inicjatywa polegająca na pomijaniu pośrednika w wymianie walut jakimi są banki lub kantory.
O ile prowizje kantoru można jeszcze przełknąć to marże banków są nie do zniesienia.
Spready w bankach są blisko dwukrotnie wyższe niż w kantorach a poza tym to w banku się nie potargujesz.
Dlatego właśnie jeśli ktoś czuje się obdzierany ze skóry wyżej wymienionych miejscach zachęcam do zainteresowania się tym portalem. Mam nadzieje, że tego typu przedsięwzięcia rozwiną się w przyszłości. Co prawda na dzień dzisiejszy płynność na walutomacie jest dość mała, ale oczywiste jest, że wraz ze wzrostem liczby uczestników będzie wzrastać. Na dzień dzisiejszy walutomat jest bezpłatny, więc chyba warto wymienić parę stówek aby zobaczyć jak to działa. Mam również nadzieje, że walutomat nie podzieli losu firm zajmujących się social lendingiem(udzielaniem pożyczek z pominięciem banku).
Rejestracja w serwisie jest prosta. Do korzystania z serwisu jest nam potrzebny telefon komórkowy, konto walutowe, zwykłe konto bankowe.
Życzę wam udanych transakcji walutowych na walutomacie w przyszłości.

czwartek, 10 grudnia 2009

krzyż cd.

Po ostatnich wydarzeniach katolicyzm jak i jego główny symbol krzyż, są w delikatnej defensywie.
Przy robieniu rzeczy złych zawsze jest miejsce dla dwóch typów osobowości, czyli ludzi złych i pożytecznych idiotów.
O ile można zrozumieć tych pierwszych, ponieważ działają w imię prywaty i osobistych interesów. O tyle tych drugich nie można zrozumieć w żaden sposób, bo działają w imię interesów tych pierwszych.
Ale spróbujmy!! A więc tak: jak wiemy pożyteczni idioci zawsze pojawiają się po akcji tzw. ludzi złych. Pożyteczni idioci to pachołki i łatwo nimi manipulować. Ludzie źli dobrze o tym wiedzą i swoje pseudo-tezy mieszają z faktami tak aby ich chorągiewki uznały to za prawdę.
foto z bloga Senyszyn

Przykładem pierwszego typu ludzi jest na pewno Joanna Senyszyn euro posłanka. Jest bardziej lewicowa niż cała lewica razem wzięta np. taki Józef Oleksy nazwał ją kilka dni temu zjawiskiem samym w sobie. Joasia ma ostatnio parcie na szkło. Była niedawno z Cejrowskim w TVP info. Później nawet u samego Tomasza Lisa. Szkoda tylko, że ta pani nie różnicuje swojego repertuaru. Najpierw naskrobie coś na swoim blogu to samo powie w TVP info, u Lisa też to samo. Gdy jej wrzaski nikogo nie ruszają zaczyna krzyczeć głośniej i głośniej, głosząc swoją herezję, posuwając się nawet do bluźnierstwa. W tym swoim spektaklu kobita całkiem się zatraciła. Powiedziała nawet, że krzyż w Sejmie został zawieszony nielegalnie. he he a to dobre. Asia na pewno tęskni za czasami PRL-u gdy takie rozwiązania nie były możliwe. Pogląd na świat naszej bohaterki różni się znacznie od wyobrażenia przeciętnego Kowalskiego. Zastanawia mnie tylko jedna sprawa czy Senyszyn liczy na to, że jej kontrowersyjne podejście znajdzie dość liczną rzeszę wyznawców w Polsce(w co wątpię), czy też może liczy na jakiś angaż przy niszczeniu polskiej świadomości i tożsamości.

Drugiego typu jakiś trzech pajaców z Wrocławskiego LO.
Wyżej wspomniani nie wysuwali takich tez wcześniej. Oczy "otworzyły" im dopiero media a w dalszej kolejności Joasia. Wcześniej nie chodzili na religię, bo im się po prostu nie chciało. Chcieli zaimponować przed kolegami to nawet petycję napisali. A w petycji chodziło im o wywieszenie wszystkich możliwych symboli religijnych. Czemu tak twierdze, ponieważ napisali tak "Umieszczanie symboli religijnych w publicznej instytucji odbieramy jako przejaw faworyzowania przez szkołę konkretnego światopoglądu". Ktoś może powiedzieć, ale to nie tak. To chodzi o to żeby w szkole nie było żadnych symboli, wtedy nie było by żadnego faworyzowania żadnych światopoglądów. Otóż było by faworyzowanie ateizmu. Tak ateizmu, bo jak bardziej można faworyzować ateizm niż usuwanie konkurencyjnych znaków religijnych(o zastąpieniu znakiem ateistycznym nie ma mowy, bo o ile mi wiadomo takowy nie istnieje)

Jest jeszcze jeden typ tzw. mieszany, czyli trochę tego i tego. przykładem jest Joasia Krupa, która z jednej strony będąc modelką i aktorką musi dbać, aby ludzie o niej nie zapominali a z drugiej strony daje się manipulować bandzie zdemoralizowanych przeciwników kościoła. Bo ochronę zwierząt na pewno nie chodzi, bo każdy człowiek oglądający ten plakat nie zwraca uwagę na jego przesłanie, tylko na dupeczkę w negliżu.http://wiadomosci.onet.pl/138191,21,0,pokaz.html
Tu występuje podobna kwestia jak w reklamie. Jest wiele reklam ciekawych, które nasz poruszają a nie wiemy co było promowane np. tak reklama kronopolu. straszna afera była, że w reklamie była (sic!) murzyńska pupa. Mimo, że przez chyba 3 dni ją w wiadomościach wałkowali to i tak mało kto pamięta co ten kronopol produkuje.
Moim zdaniem Krupa się źle zachowała robiąc akurat teraz taką sesję zdjęciową, ale może właśnie o ten timing chodziło. Jeśli tak to mam nadzieje, że zarobi na tym kupę kasy i niech spierdala!

poniedziałek, 9 listopada 2009

money as debt- fakty i mity.

Przeciętny zjadacz chleba nie wie zbyt wiele, o tym, czym tak w ogóle jest pieniądz. W filmie tym w sposób prosty(ale i pobieżnie) zilustrowane jest to o co w tej całej zabawie chodzi.
Zapraszam do oglądania!


film co prawda ciekawy, ale i tu nie uniknięto przekłamań. Jak się to ma naprawdę, wspaniale tłumaczy Adam Duda, na swoim blogu.
tutaj i tutaj

A dla mniej ambitnych, którym nie chce się czytać, najistotniejsze są te fragmenty:
to cała tajemnica pustego pieniądza… gdyby wszyscy zażądali wypłaty swoich pieniędzy, to ich by po prostu nie było. Bank ma kredyty, a nie pieniądze.

Idąc dalej i już dotykając trochę bardzie natury systemu, to pojawia się pozorny problem odsetek. Kredyt jest oprocentowany i skąd na niego wziąć pieniądze? Tutaj pokutuje pewne przekłamanie z filmu Money as debt, gdzie jakoby system cały czas się musi rozrastać i kreować nowe pieniądze, żeby można było spłacać czymś odsetki. Oczywiście nie ma takie potrzeby. Wracając do naszego banku i Kowalskiego. Kowalski żeby mógł dostać kredyt, musiał gdzieś pracować. Jako, że mamy bardzo uproszczony model, to może pracować albo w moim banku, albo u dewelopera. Dla uproszczenia dajmy na to, że pracuje u dewelopera. Co się dzieje w momencie jego wypłaty i spłaty kredytu? Bilans i ruchy na bilansie:




Deweloper musi zapłacić Kowalskiemu pensje w wysokości 15 000 złoty. Kowalski 5 000 przeznacza na spłatę kredytu, 5 000 na spłatę odsetek a 5 000 zachowuje sobie dla banku. Ogólna podaż pieniądza spadła o 5 000 złotych, dokładnie o tyle, o ile został spłacony kredyt banku. Nastąpiła kontrakcja kredytu, czyli zmniejszenie ilości kredytów w systemie bankowym oraz samych pieniędzy. W takim przypadku, powinniśmy obserwować deflacje, gdyż jest mniej pieniędzy w stosunku do ilości produkowanych dóbr. Bilans po uwzględnieniu powyższych ruchów wygląda tak:





A dla ambitnych mały bonus.

poniedziałek, 26 października 2009

Agent Tomek

O Agencie Tomku mówią już chyba wszyscy, nawet The Times , więc i ja zdecydowałem się wtrącić swoje trzy grosze.

Tak wygląda Agent Tomek.



W mediach kreuje się obraz Tomka jako tandetnego lowelasa, który za państwowe pieniądze robi wiejski szpan. Nie zapominajmy, że agent Tomek to agent specjalny służb wywiadowczych, więc nie jest to byle tandeciaż jakby można to było wywnioskować po wypowiedziach co poniektórych dziennikarzy, wydawców. Ale, że ramówkę trzeba czymś zapchać a PO nie lubi CBA, więc jakoś tak oberwało się naszemu dzielnemu agentowi.
Tomek nie robił sobie z tych oszczerstw aż do momentu w którym w tvn bodajże w programie "Dzień Dobry TVN" padły słowa, których agent Tomek nigdy nie powinien usłyszeć (z ust tej pani u dołu), że agent Tomek to nic ciekawego. W rozmowie ze mną agent Tomek nie krył oburzenia i wydał oto takie oświadczenie:
sz kurwa teraz to żem się kwurwił. Wszystkie cioty, które się ze mnie śmieją dostaną po ryju, a wszystkie te cwane pipki co tak rżą uwiodę, zerżnę i porzucę.
Wypowiedzieć Szczuki przelała szale goryczy. Najbardziej przejebane ma właśnie Kazimiera, bo wiem gdzie z innymi feministkami ma przyczółek w internecie. A że ściśle współpracuje z Agentem Tomkiem to przekażę mu tę wiedzę wywiadowczą. Przynajmniej na jakiś czas będzie spokój. Nie zapominajmy, że Agent Tomek ma licencje na zapinanie.


A wracając do Kazimiery to zastanawia mnie jacy mężczyźni muszą ją pociągać, jeżeli nie podoba się jej Tomasz.
Z całym sztabem ekspertów psychologów, socjologów i politologów w liczbie jednego, czyli mnie wytypowaliśmy trzech prawdopodobnych kandydatów do serca Kazimiery.
Kryteria którymi się kierowaliśmy to:

uroda- dla Kazi jest to nieistotne

pieniądze- bardzo mile widziane

władza- tak to jest to coś

cechy szczególnie nie pożądane to:

poglądy prawicowe

sympatia w stosunku do kościoła katolickiego

ogólnie pojęta normalność

Trzecie miejsce zajął Józef Oleksy
poglądy prawicowe- brak
władza- kiedyś tak
niestety to za mało dla Kazimiery

miejsce drugie
Jerzy Buzek
poglądy prawicowe- brak
co prawda ewangelik, ale nie katolik, więc i tu plus
władza tak (przewodniczącym Parlamentu Europejskiego).
jednak i to za mało.

miejsce pierwsze
Jerzy Urban
poglądy prawicowe- brak
kasa -jest(Zajmuje 98. miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków)
do tego redaktor naczelny tygodnika "NIE" i właściciel wydającej go spółki Urma.
ogólnie pojęta normalność- absolutny brak
władza-rzecznik prasowy rządu PRL w latach 1981–1989
a do tego ten proces o obrazę Papieża- ale ciacho!

Zaszczycony tym faktem Jurek zapala cygaro i wznosi lampeczkę koniaku.


Ps. tekst miał tylko charakter humorystyczny i nie miał na celu urażenie kogokolwiek.

poniedziałek, 5 października 2009

Bunt maszyn

Pani Alicja miała problem ze wzrokiem już wcześniej. I wiedziała o tym zachodzą po raz drugi w ciąże(Julka jest jej trzecim dzieckiem), więc dziwne wydaje mi się dlaczego t tysiąc zachodziła w ciąże po raz kolejny.
Pospekulujmy więc.
Załóżmy, że pani t tysiąc nie używała antykoncepcji bo uważała, że jest to niezgodne z wykładnią kościoła katolickiego? Niestety i ta koncepcja się nie klei, bo p. Tysiąc praktykującą katoliczką nie jest. Wynika to choćby z faktu, że aborcja dla KK jest większą zbrodnią niż nienaturalne metody antykoncepcyjne. Ale nawet gdyby to pani t-tysiąc może używać naturalnych metod antykoncepcyjnych. Kalendarzyk termometr itd. Chyba, że Alicja dzień bez dobrego rżnięcia uważa za dzień stracony. A tak swoją drogą to ten jej mąż to niezły perwers musi być jak lubi taki specyficzne „laski”.
Wszystko wskazuje na to, że zajście Alicji w ciąże było przypadkowe.(bo jak do kurwy nędzy mogło być planowane jeżeli Alicja Tysiąc najpierw zachodziła w ciąże a później chciała się upewnić, czy aby na pewno może stracić wzrok.)
Mąż pani Alicji wraca z pracy i mu się chce. Błąd mąż mani Alicji był/jest bezrobotny. Może był w knajpie pogadać ze znajomymi przy…..kawie. No to może z braku zajęcia zajmuje się igraszkami z T-1000. Alicja mówi, żeby dziś tego nie robili, bo może zajść w ciąże, ale mąż ignoruje jej ostrzeżenia. Alicja zachodzi w ciąże wtedy zaczyna się płacz. Skąd wziąć kasę na wyżywienie następnego bachora? Mąż wpada na genialny pomysł mówiąc: Alicja ty masz te oka trochę zepsute, pamiętasz co ci mówił lekarz poprzednim razem, że następne dziecko może ci ten wzrok jeszcze bardziej rozpierniczyć, więc idź do lekarza on ci to jeszcze raz potwierdzi i będziesz miała sprawę załatwioną za free, bo jak nie to ja ci tych pieniędzy nie dam, bo nie mam. To jedyne wyjście.
Alicja tysiąc idzie do lekarzy. Niestety lekarze nie są jednomyślni. Alicja „usunąć” dziecka nie może, zaczyna się prawdziwe piekło. Państwo tysiąc nie mają kasy nawet na bieżące potrzeby a tu może przybyć następny członek rodziny. Co robić? Na szczęście z pomocą przybywają jej organizacje feministyczne i tym podobne zboki. Alicja ma prostą kalkulacje, albo sama spróbuje walczyć w sądzie i nie dostanie nic, ale zostanie anonimowa, albo zostanie sztandarem lewaków, feministek itp. i z nadzieją na jakąkolwiek kasę.
Wybór jest dość prosty, bo i potrzeby człowieka są dość prosto zhierarchizowane.
Człowiek najpierw musi zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, następnie mniej ważne i na końcu bardzo błahe. Np. człowiek najpierw musi się najeść a dopiero później idzie do kina czy sięga po książkę.
Dlaczego o tym mówię, bo p.1000 na szali musiała z jednej strony postawić honor(potrzeba wyższa) a z drugiej jakikolwiek byt(potrzeba podstawowa). Więc wybór Alicji był z góry przesądzony. Niestety pomoc nie była bezinteresowna, bo miała posłużyć zboką do przepychania swojego stanowiska w naszym kraju.
Nasza hipoteza pasuje do faktów. Alicja po zaspokojeniu podstawowych potrzeb (zobaczcie jak ta pani się zmieniała)
wzięła się za zaspokajanie tych mniej ważnych czyli za jak ona to określa za naruszenie jej godności. Jesteśmy bardzo ciekawi co wymyśli Alicja Tysiąc ze swoją świtą gdy pieniążki się skończą. Może pani tysiąc stanie na czele partii feministycznej, która będzie startować do parlamentu. Zastanawiacie się może jak ktoś z takim obyciem
może piastować takie stanowisko?
A tu akurat ja dziwie się waszemu zdziwieniu. Jeszcze nie dawno mieliśmy nawet prezydenta tego pokroju. Tak Wałęsa nie wiele się różni od pani tysiąc. Pomimo, że tyle lat jest na salonach do dziś logicznie myśleć nie potrafi. Wystarczy, że rozumie co to znaczy Cash i to tak za dużo.

Myśleliśmy również nad sprawą aborcji tzn. jak dobrze pamiętacie co robić ze zwolennikami aborcji, bo ostatnio ta kwestia nie była rozwiązana. Co prawda kwestię eutanazji rozwiązaliśmy natomiast sprawa aborcji jest znacznie trudniejsza. My w tym miejscu jesteśmy zwolennikami obowiązującego prawa w Polsce, ale to nie rozwiązuje problemu definitywnie, bo nie zamyka dyskusji. Pewnym rozwiązaniem mogłoby być dopuszczenie aborcji, ale matka ponosiła by za nią odpowiedzialność, czyli chcesz zabić swoje najprawdopodobniej zdrowe dziecko(obowiązujące prawo zezwala na aborcję gdy płód może zaszkodzić matce, czyli jest to niejako w obronie własnej), więc i ty musisz zginąć. Było by to bardzo sprawiedliwe w myśl zasady oko za oko, ząb za ząb. No to by było na tyle. Na rozluźnię obejrzmy film jak Cejrowski masakruje jakąś pseudo mądrą feministkę.






Gdy dopuścimy do głosu takich ludzi jak ta pani, to takie obrazki, jak u dołu mogą być u nas bardzo powszechne. Bruno używa bardzo podobnej retoryki jak ludzie pokroju tej pani. Różnica jest tylko taka, że wiadomo, że Bruno jest komediowy natomiast o tych ludziach się tego nie mówi.
http://www.youtube.com/watch?v=m51GVSEdDxQ
Czy taki Bruno będzie miał racje bytu w naszym społeczeństwie? Miejmy nadzieje, że nie.

poniedziałek, 14 września 2009

cykle koniunkturalne, spekulacja- trochę psychologii.




Teraz się zastanówmy nad cyklem koniunkturalnym, przez pryzmat psychologii zachowań inwestycyjnych i konsumenckich.

Żeby mówić o cyklach koniunkturalnych, najpierw zajmijmy się ich podziałem.

Cykle koniunkturalne dzielą się na:

Krótkie (cykle Kitchina), trwające 2-4 lata, związane ze zmianami zapasów, cen hurtowych, jak również z rozliczaniem operacji bankowych

Średnie,

Cykle Juglara, trwające 8-10 lat, związane ze zmianami wydatków inwestycyjnych, Produktu Narodowego Brutto, inflacją i bezrobociem

Cykle Kuznetsa, trwające od 15-23 lat, związane z akumulacją czynników wytwórczych w długim okresie (inwestycje, budownictwo, migracje)

Długie cykle Kondratiewa, trwające 40-60 lat, związane z odkryciami lub ważnymi innowacjami technicznymi oraz procesem ich rozprzestrzeniania się (elektryczność, silnik parowy, koleje, komputery, internet) wikipedia

W kontekście dzisiejszego tekstu zajmiemy się tylko dwoma pierwszymi. Jak łatwo zauważyć cykle te w dużej mierze zależne są od spekulacji.(polityka monetarna banków centralnych w tym miejscu nie spełnia wiodącej roli)

Spekulacja – zakup lub sprzedaż papierów wartościowych lub towarów w nadziei odsprzedania/odkupienia ich na tym samym rynku po wyższej/niższej cenie. Czysta spekulacja oznacza zakup i sprzedaż na tym samym rynku bez świadczenia usług jeśli chodzi o dystrybucje, przechowywanie i transport


Różnica między in
westorem a spekulantem polega na tym, że inwestor buduje swój portfel w oparci o przesłanki fundamentalne raczej na dłuższy okres czasu. Spekulanta charakteryzuje duża ilość decyzji podejmowanych w krótkim czasie, a jego celem jest przewidzenie kierunku zmian na rynku i osiągnięcie tym samym maksymalnej stopy zwrotu.

Według Benjamina Grahama spekulacja to „szaleńcza pogoń za możliwie dużym zyskiem w najkrótszym czasie”. Przeciwstawia się ją definicji inwestora, który jest osobą, która: przeprowadza gruntowną analizę finansową, opartą na logice, wskazującą na rozsądną stopę zysku z inwestycji bez narażania na ryzyko inwestowanego kapitału. http://mfiles.pl

Tak więc i tu widzimy asymetrię. Każda inwestycja ma określony potencjał zysku, natomiast spekulacja jest w gruncie rzeczy możliwością zarabiania niemożliwych pieniędzy. Każda inwestycja jest jak najbardziej realna, spekulacja też odbywa się na jak najbardziej realnych produktach. Tak, wiec łatwo można dość do wniosku, że jeśli w ograniczonej puli x pieniędzy jedna strona dąży do nieskończoności druga musi dążyć do zera. Spekulacja niszczy inwestycje, wprowadza niepewność, żeruje na graczach mniej obytych rynkowo.(ale spekulacja w pewnych granicach może być nawet zjawiskiem jak najbardziej pożądanym)

Najbardziej wyrazistymi przykładami spekulacji w Polsce są zjawiska występowania świńskiej górki i dołka, jak i również perturbacje związane ze skupem owoców miękkich i wiele, wiele innych.

Rolnicy w Polsce zazwyczaj produkują to samo co sąsiad, czyli jeśli cena np. wspomnianych tuczników rośnie, wtedy każdy zaczyna je hodować. Gdy każdy zaczyna je produkować, po pół roku jest problem, bo zamiast świńskiego dołka jest świńska górka. Wtedy każdy rolnik wygasza produkcje, bo jak wiadomo gdy dużo półtusz jest na rynku, to i cena niska. I koło się zamyka. Chociaż zawsze się zastanawiałem czemu rolnik nie może być na tyle przebiegły, że jeśli za każdym razem cykl się powtarza, to nie kupić warchlaków gdy występuje świńska górka. Gdy tucznik urośnie to akurat będzie świński dołek i zarobi.


Producenci owoców miękkich też nie mają lekko jednego roku cenny na ich produkty są wysokie(wynik np. przymrozków) a innego bardzo niskie(klęska urodzaju). Takie wahanie cen w obu przypadkach bardzo podcina skrzydła producenta, bo nie są pewni czy koszta produkcji w ogóle im się zwrócą. Szkodliwe jest to również dla przetwórców, bo jednego roku pozyskują towar za bezcen, a następnego borykają się z brakiem surowca( rolnicy często po nie udanych zbiorach wygaszają produkcję). Tego typu wahania cen produktów rolnych wywoływane są niestabilną polityką rolną państwa.

Rozwiązaniem problemu mogły by być kontrakty terminowe.

A w http://dwagrosze.blogspot.com/

Kontrakt terminowy, czyli futures contract lub po prostu futures jest standardowym kontraktem finansowym handlowanym na giełdach towarowych (futures exchange). Kontrakt opiewa na dostawę określonej ilości surowca (szeroko pojętego, łącznie z indeksami) o określonej cenie (futures price) i w ściśle określonym czasie (delivery date). Sprzedający kontrakt terminowy zobowiązuje się towar dostarczyć a kupujący zobowiązuje się towar odebrać. To w odróżnieniu od opcji których zrealizowanie jest w zasadzie dobrowolne. Jednym z historycznie najwcześniejszych kontraktów terminowych były kontrakty na dostawę pszenicy. Być może na ich przykładzie najłatwiej jest wytłumaczyć sens takiego zakładu. Jeżeli więc farmer gdzieś spod Chicago uprawia pszenicę to wie że w lecie w pewnym momencie będzie miał zbiór który sprzeda po wówczas obowiązującej cenie. Może się jednak zdarzyć że już wcześniej, bo na przykład w lutym, zobaczy cenę spot pszenicy która by go w pełni zadawalała. Ma jednak problem – nie ma jeszcze aktualnego towaru do zaoferowania. Aby zagwarantować sobie korzystną cenę farmer może w takiej sytuacji sprzedać kontrakt terminowy na dostawę pszenicy we wrześniu. Zaklepie sobie tym samym satysfakcjonującą go cenę, kosztem rezygnacji z ewentualnych zysków ponad nią. Z drugiej strony w samym Chicago siedzi sobie piekarz, który również chciałby zapewnić sobie surowiec po stabilnej cenie. Lutowa cena pszenicy wydaje mu się ok, ale może się bać takich powodzi jak ostatnio w Iowa, przy których ceny pszenicy, a zatem i mąki, znacznie wzrosną. Nasz młynarz jest więc drugą stroną zakładu która kupuje od farmera kontrakt terminowy. Jeżeli teraz w momencie realizacji kontraktu cena pszenicy jest wyższa niż ta w kontrakcie to former traci tę różnicę a piekarz ją zarabia. Jeżeli jest odwrotnie to stratny na różnicy jest piekarz który kupił awansem surowiec gdy ten w międzyczasie staniał. Zyskuje natomiast farmer bo sprzedał w lutym pszenicę drożej niż mógłby sprzedać po żniwach.

Jest to mechanizm jak najbardziej dobry, stabilizujący nieco ceny, chociaż i w to zaczęli wchodzić spekulanci, ale taki system jest dużo mniej spekulatywny niż samo kupowanie podczas zbiorów. Co prawda spekulacja i tu może się nachapać, ale oni przynajmniej sprawiają, że rynek jest bardziej płynny i możliwy jest większy rozwój rynku.(dopływ kapitału). Niedobrze się dzieje wtedy gdy ta spekulacja jest nieograniczona(zbyt duży udział w rynku osób, niezwiązanych z produkcją) a wygląda to mniej więcej tak.
Spekulacja rozpędza się powoli, gdy dowolny towar zaczyna drożeć i ludzie zaczynają że łatwo można na tym zarobić. Do zabawy włącza się coraz większa grupa ludzi kierowana chciwością. Strach nie istnieje, wszyscy przecież zarabiają, nawet gdy są to zarobki papierowe 'tyle mógłbym zarobić gdybym dziś to sprzedał'. W pewnym momencie wyczerpują się zasoby nowych pieniędzy - nie ma więcej pieniędzy w gospodarce, które mogą być zużyte na spekulacje. Następuje załamanie spekulacji, potem górę bierze strach, dochodzi do gwałtownej wyprzedaży. Powyższy rysunek opisuje dokładnie poszczególne etapy cyklu. Równie ciekawym, acz rzadziej analizowanym fenomenem jest zjawisko buntów i rewolt

towarzyszących kryzysowi gospodarczemu. Jak to się dzieje, że nagle tysiące spokojnych dotąd obywateli buduje barykady, pali banki i samochody. Należy tu sięgnąć do psychologii eksperymentalnej i dorobkowi Wilhelma Wundta, dzięki czemu już od 1815 roku wiemy, że zachowania da się badać w laboratorium i że czasem zachowania zwierząt są podobne do zachowań ludzkich. Agresja jest dobrym przedmiotem dla analizy tą drogą, ponieważ jest działaniem występującym u ludzi i zwierząt. Dlaczego zwierzęta atakują ? W zależności od gatunku mogą atakować celem zdobycia pokarmu, dla ochrony terytorium lub w walkach towarzyszących rui. Jest jednak coś, co wywołuje atak u każdego gatunku - strach. Jeżeli weźmiemy dowolne zwierze i stworzymy stan zagrożenia, to należy spodziewać się ataku. Jest to zachowanie naturalne dla każdego gatunku, zarówno tygrysa jak i osiołka. Strach jest właśnie wytłumaczeniem zamieszek, które mamy właśnie okazję oglądać i które jeszcze nam spowszechnieją. We współczesnej ekonomii ludzie nie mają oszczędności i są niewolnikami wydatków spłat kredytów. Doxa

W sumie, rozsądną receptą na recesję czy też gospodarcze spowolnienie jest po prostu ignorowanie medialnego szumu i zwrócenie uwagi na jakość walorów oferowanych po atrakcyjnych, obniżonych cenach. O ile walor taki przedstawia sobą pewną wartość wewnętrzną jego spadający w ogólnej wyprzedaży kurs czyni go bardziej, nie mniej atrakcyjnym. Fundamentalnie zdrowy byznes w recesji sobie poradzi, natomiast ewentualne straty odrobi z nawiązką w kolejnym okresie koniunktury. Recesja może więc oferować atrakcyjne punkty wejścia dla cierpliwego inwestora. Dochodzi do tego również fakt że w wielu przypadkach najlepsze okazje trafiają się właśnie na początku recesji, nie na jej końcu, zaś nastroje pesymizmu i marazmu mają zwyczaj utrzymywać się znacznie dłużej.

Spekulacjami, podobnie jak grą na giełdzie czy każdą inwestycją, kieruje równowaga między chciwością a strachem. W przypadku spekulacji uczucia te całkowicie zagłuszają rozsądek i chłodną analizę, na każdym jej etapie.

środa, 1 lipca 2009

Niezależność finansowa

Praca nad sobą jak wiemy świat kroczy do przodu my tez nie możemy stać w miejscu bo wtedy się cofamy. Brzmi znajomo co ?
Dziś będziemy pracować nad naszą niezależnością finansową. Najważniejsza jest oczywiście dyscyplina, przecież jak wiemy luzowanie sobie nigdy dobrze się nie kończy. Zilustrujmy to może na przykładzie treningu mięśni.
Przyjmijmy ze chodzimy na siłkę czy ćwiczymy w inny sposób. Nasze mięśnie rosną i to jest fajne i pozytywne, ale gdy przestajemy ćwiczyć nie dość, że nasze mięcho już nie rośnie to zaczyna spadać(kurczyć się). Sytuacje podobną dostrzegamy obserwując świat w każdej dziedzinie z tą różnicą, ze świat kroczy troszku wolniej więc zdolności przystosowawcze mamy troszkę większe niż w żelaznym sporcie. Przeczytałem gdzieś kiedyś ze ograniczenie czyni mistrza i to jest jak najbardziej prawdą. Tak samo podczas ćwiczeń na siłcę nie możesz sobie pomagać wszystkimi możliwymi mięśniami podczas treningu bo od tego nie urośniesz musisz stawiać sobie ograniczenia izolować dane grupy wtedy staniesz się mistrzem.
Dodatkowo musisz stawiać sobie coraz to nowe cele zarówno krótko jak i długo dystansowe.

Inny przykładzik. Budżet domowy. Jak wiemy żeby stać się bogatym musimy mieć zrównoważony budżet z rezerwą. Gdy już osiągniemy ten stan jesteśmy na dobrej drodze do bogactwa. Do takiego stanu możemy dość poprzez zmniejszenie wydatków bądź poprzez dodatkowy przychód(osobiście cenie sobie bardzie pierwszy sposób, bo jest dużo bardziej prawdopodobny do utrzymania na dłuższą metę). Z pierwszego sposobu powinniśmy startować ponieważ wtedy zarabiane i oszczędzane sumy nie robią na nas jakiegoś większego wrażenia, jednak często dziej się inaczej. Ktoś pracuje ciężko, żeby więcej zarabiać, ale mówi sobie tyram jak wół więc więcej mi się należy. Błąd nic ci się nie należy(ale o tym może w innym wpisie). Zarabiając więcej nie musimy być wcale bogatsi możemy po prostu żyć na wyższej stopie życiowej co nie jest tożsame z bogactwem. Jeśli bierzesz nadgodziny tylko po to aby je później przepierdolić na rozpasaną konsumpcje to dla mnie jesteś nikim. Potrzeby zmniejszamy a oszczędzone pieniądze czekają na moment w którym będzie możliwość sensownego ich zainwestowania(weźmy pod uwagę chociażby ilość)
dajmy pracujemy i zarabiamy 3 tys. na miesiąc no niby nie dużo ale starcza na podstawowe sprawy, ale marzy nam się więcej i co bierzemy nadgodziny i przynosimy te 3,6 tys. i co miesiąc później też go nie ma smutne. prawda. Tak często się zdarza że popadamy w błędne koło zarabiania na własne potrzeby nie dość, że nie mamy satysfakcji z przyrostu zarobków to jeszcze czujemy się zmęczeni i wypaleni z beznadziejną perspektywą.
Teraz inny przykład mamy te 3 tysie no i zdecydowaliśmy się oszczędzać miesięcznie 10 procent. No z początku ciężko bo to jednak jakieś wyrzeczenie, ale co miesiąc 3 stówki lecą na lokatę co prawda po pierwszym roku nie będzie tego wiele, ale na czarną godzinę jest. Dajmy na to mamy wypadek przez nie umyślność wypieprzyliśmy w kogoś samochód. Żeby załagodzić sprawę musimy dać gościowi 3 tysiaki ale ze mamy pod ręką 3,6 to załatwiamy sprawę od ręki mając 6 stówek plus procent z 3,6 w łapce i zmartwienie z głowy.
Gdybyśmy nie mieli tej kasy to musielibyśmy tą kasę od kogoś pożyczyć a obsługa tego długu też kosztuje. Załóżmy, że jesteśmy dziećmi szczęścia i nic nigdy nam się nie przytrafia. Możemy wtedy nasze pieniążki pomnażać dajmy na to na foreksie gramy z małymi stawkami a poza tym nie martwimy się bo nie mamy noża na gardle i musu zdobycia kasy bo to tylko nasze zapasy a poza tym to cały czas zapas rośnie bo więcej zarabiamy niż konsumujemy. Nie martwimy się o bezrobocie, wypadki i tego typu duperele bo stajemy się coraz bardziej zasobni a przy okazji próbujemy śrubować nasze zdolności ograniczania wydatków. Nasze bogactwo rośnie.

W pewnym momencie zauważamy ze kapitał zapasowy wypracowuje wyższy zysk niż praca właściwa i to jest nasza wygrana. Wtedy chodzimy do pracy 8 h na dobę i nie martwimy się dniem następnym. Co prawda nie jest to trudne, ale wymaga dyscypliny i cierpliwości, ale w perspektywie całego życia jest to nie długi okres który wpływa na egzystencje do samego końca naszych dni. Chodzi o to aby uniezależnić się od zdarzeń losowych w przyszłości.