October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2010

ja chcę, ale czy na pewno?


Wielu ludzi próbuje swoje zachowanie usprawiedliwiać chęcią zrobienia czegoś np. chciałem mu pomóc dobrze napisać test, ale wyświadczyłem mu niedźwiedzią przysługę, albo po prostu: chciałem dobrze:). Istnieje też strategia odwrotna, czyli nie chęć do zrobienia czegoś np. nie chciałem go zabić, chciałem go tylko nastraszyć.
Jak widzimy jednak chęci to trochę za mało. Z resztą mądrość ludowa głosi „Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. (zresztą złymi tym bardziej). Dlatego też odrzućmy chęci jako argumentacje swojego postępowania. Rozliczani powinniśmy być nie z tego co chcieliśmy zrobić, tylko z tego co faktycznie zrobiliśmy. To nie znaczy, że bandyta powinien być uniewinniony, gdy próba mordu nie powiodła się. Raczej nie powinien być sądzony za samą myśl, czyli chęci kogoś zamordowania. Dopóki taka myśl nie jest eksponowana w zachowaniu nie może być karalna. Inna sprawa gdyby swoimi ambicjami się ktoś chwalił np. mówiąc: zaraz go zapierdolę, bo to jest już groźba karalna i podlega pod kodeks karny. W prawodawstwie niższa karę dostaje się za nieudaną próbę mordu niż za udana i to jest bardzo dobre, ponieważ nie powinna podlegać każe sama chęć, tylko procent jej urealnienia.
Pół biedy jeśli ludzie faktycznie mieli by takie motywacje jak deklarują, dlatego na potrzeby wywodu chciałbym wydzielić nowe pojęcie, bo pojęcie chęci jest jak dla nasz za szerokie. Proponuję wyszczególnię pojęcia chęci chęci. Chęci chęci różnią się od samych chęci tym, że chęci chęci to chęci posiadania chęci. Takie pojęcie miało by na pewno duże poważanie i piętnowałoby nieudaczników bardzo dobrze. Np. dziecko, które po wywiadówce twierdzi, że chce się lepiej uczyć. Tak naprawdę chciałoby, gdyby podejmował akcję w tym kierunku, np. więcej by się uczyło a nie tylko deklarowało taką chęć, czyli chciało chcieć, co jest równoznaczne z niechceniem. Taka sprawa najczęściej się kończy tak, że w dzień wywiadówki dziecko ma karę, siedzi w domu i się uczy a na następny dzień wszystko wraca do normy. Oczywiście karę jednodniowego uczenia się też jest dla dziecka dobra, jednakże w tym przypadku chodziło o to aby każdy odbębnił swoje i miał czyste sumienie aż do następnego razu.
Brak pojęcia chęci chęci doprowadza to tego, że wiele osób ukrywa swoje prawdziwe motywy. Pod płaszczykiem dobrych chęci ukrywa złe zamiary. Zawsze może przecież wykręcić się dobrymi chęciami. Jednak ludzie w sobie mają coś złego, bo raczej rzadko występuje chęć robienia czego dobrego markowana złymi zamiarami. Pies warczący na nasz raczej nie chce abyśmy go głaskali, za to często zdarza się, że pies merdający ogonem z chęcią by nas ugryzł. Deklarowanych chęci jest naturalne, wiec nie należy się tym sugerować. Należy zawsze zachować nutę podejrzliwości. Tak więc raczej nie powinniśmy zwracać uwagi na kogoś deklaracje, jeśli nie są poparte realnym działaniem.
Chęci chęci możemy porównać też do marzeń. Marzenia zazwyczaj są to chęci osiągnięcia czegoś, ale zazwyczaj uznane za nierealne. Niepoprawnym marzycielom mówi się czasami: jak to dobrze, że za marzenia nie każą. Jednak marzeniem nie można nazwać postawy, którą chcieliśmy scharakteryzować, ponieważ marzyciel chciałby, żeby jego marzenie się spełniło. Czasami dąży nawet do jego urealnienia, mówi się: marzenia się spełniają. Natomiast nasz okaz nie dąży do urealnia swoich pragnień tzn. chciałby aby było tak jak twierdzi że chce, ale żeby to się samo stało, tak jakby czekał na cud. Tak więc wykazaliśmy, że osobnik stosujący się do zasady chcenia chcenia, jest osobą głębokiej wiary(podobnie jak dziecko w pierwszym przykładzie uważa, że oceny jakie uzyskuje są wynikiem jakieś potężnej siły sprawczej a nie jego pracy). I tu właśnie dochodzimy do sedna problemu. Nasz człowieczek jest albo jest szarą masą, wypełniaczem świata, albo nikczemnym typkiem, który chce właśnie żerować na tym pierwszym. Istnieje jeszcze trzeci typ człowieka, czyli człowiek wolny. Wolny na tyle aby nie musieć ukrywać swoich prawdziwych motywacji ani dostosowywać się do poprawności, która jest nam narzucana.

poniedziałek, 16 listopada 2009

przyczyna, skutek, interwał czasowy.

Często bywa tak, że ktoś uczy się mało, bądź wcale a mimo to osiąga dobre wyniki w nauce lub słabo się uczy a wkłada to dużo pracy. Jest chudy a dużo je. Bądź mało je a jest gruby. Znamy oczywiście te dyrdymały wszyscy. Na pierwszy rzut oka wszyscy biorą to za normę. Twierdzenia te mogą zgadzać się w wąskim zakresie czasu, a generalnie są one nieprawdziwe, czyli wtedy kiedy dana osoba wygłasza taką tezę. Spróbujmy obserwować taką osobę np. 2 tyg. później i wyjdzie, że jednak mija się z prawdą np. dwa dni diety i znowu obżarstwo przez pół roku.


Żeby być chudym nie trzeba wcale katować się na siłowni i uprawiać głodówki tak samo zresztą z uczniem się. Nie musi od razu osiągać spektakularnych rezultatów w nauce.(wiele dyscyplin naukowych jest opartych na efekcie domina. Np. matma, języki obce.) żeby się rozwijać trzeba najpierw zmierzyć swoje rezultaty. Czyli ile jemy normalnie, ile się na co dzień uczymy( nie ile się uczymy gdy się uczymy a nie ile jemy gdy chcielibyśmy jeść, chodzi o to żeby było to naprawdę szczerze) później możemy wyznaczyć sobie jakieś cele, tylko żeby nie były zbyt restrykcyjne. Obcinamy lub dodajemy trochę kalorii, więcej się uczymy. Nie szarżujemy za mocno, bo nam się szybko znudzi. Chodzi o progres i dyscyplinę. Wolniej jedziesz dalej zajedziesz. Nie sztuka przez krótki czas się uczyć np. student, który uczy się tylko w krótko przed sesją może powiedzieć, że uczy się w sporo i ma straszny zapierdol a mimo to nie zda egzaminu. Podobnie jest z naszym odchudzającym się mało je nawet biega codziennie(dla niektórych codziennie to już 2 dni z rzędu), ale jest generalnie gruby i leniwy. W jednym jak i w drugim przypadku jest to bardzo zgubne, ponieważ daje fałszywą iluzję tego, że te osoby się starają. W rzeczywistości oszukują tylko siebie. Zwracają uwagę słuchaczy na dany temat tylko wtedy, gdy się starają przez resztę czasu o tym milczą. Przez takie osoby tworzy się stereotyp, że te nie każdy może być szczupły, bo ma wolniejszą przemianę materii takie geny i huj wie co jeszcze. Podobna zależność występuje w sferze intelektualnej. Że jakoby ktoś się słabiej uczy bo jest mniej zdolny. Może i tak, ale że kurwa z wszystkich przedmiotów ? Nikt nie każe ci być laureatem konkursów.

Nie jesteśmy nigdy zdeterminowani do końca, mamy dość duże pole manewru. Musimy wyjść poza schematy, każdy musi pracować nie tylko ciężko, ale i mądrze. Gdy będziemy się trzymać ściśle określonych reguł nic dla nas nie jest nieosiągalne, ale do tego potrzeba czasu. Nie od razu Rzym zbudowano. Na początku nigdy nie widać rezultatów. Łatwo można zilustrować to na przykładzie sinusoidy. Gdy jesteśmy na dole nawet duży postęp nie wygląda imponująco tak samo gdy jesteśmy na górze i zjeżdżamy w dół tego nie widać. Po prostu gdy przyczyna i następstwo są rozdzielone pewnym interwałem czasu, dlatego mniej inteligentni ludzie ich nie kojarzą. Doskonale wykorzystują to rządzący zadłużający nasz kraj(zobacz jak szybko wskakują cyferki na liczniku). Za kilkanaście latek wiele osób spyta się, dlaczego Polska jest w tak trudnej sytuacji gospodarczej. Dlaczego nie może być tak jak dawniej. Obwiniając ówczesny wtedy rząd nie wiedząc o tym, że dług tak sam z siebie nie powstał i nie nagle.

piątek, 23 października 2009

Uśrednienie, czyli dramat jednostki w społeczeństwie


Uśrednienie jest straszną cecha współczesnego człowieka sprawia, że jest mniej świadomy siebie chociażby niż bezrolny chłop w średniowieczu. Może i uśrednienie pomaga nam w życiu np. zachowujemy się podobnie, ponieważ jeśli tak zachowują się inni to pewnie z dużą dozą pewności można przyjąć że nie będzie to działanie zgubne(mniejsza możliwość dokonania fatalnego wyboru „oni muszą coś wiedzieć” Spróbujcie kiedyś np. w supermarkecie takiej sztuczki bierzesz jakiś produkt do koszyka np. napój firmy x prawdopodobieństwo ze inni podąża twoja drogą jest niewielkie teraz spróbuj zebrać znajomych dajmy na to dziesięciu niech każdy z was weźmie ten sam napój firmy x prawdopodobieństwo wyboru tego napoju przez nie wtajemniczonych klientów wzrasta dramatycznie(oni wiedzą ze ten napój jest zajebysy ja też chce).
Tym razem była to manipulacja ale często jest to skuteczne, ponieważ podążając za innymi minimalizujemy straty, ponieważ tłum rzadko wybiera extremalnie niekorzystną opcje, ale, że każdy kij ma dwa końce to oczywistym jest, że postępują jak inni pozbawiamy się możliwości ogromnych korzyści(gdyby tak było wszyscy bylibyśmy bogaczami) . Doskonale sens oddaje tu medytacja zen która leci jakoś tak:

Aby odnaleźć swoją indywidualność musisz porzucić swoją osobowość. Indywidualność jest nadana faktem istnienia; osobowość jest narzucona przez społeczeństwo. Jest kwestią socjalnej wygody.

Społeczeństwo nie toleruje indywidualności ponieważ nie da się ona prowadzić jak owca. Indywidualność jest jak lew chodzący samotnie. Owce zawsze są w stadzie, szukając tam ciepła i bezpieczeństwa. W stadzie łatwiej znaleźć ocalenie w razie ataku. Lecz samotnie? - tylko lwy chodzą w pojedynkę.

I każdy z was rodzi się lwem, nie owcą. Na owcę programuje go dopiero społeczeństwo. Nadaje ci wygodną osobowość, łagodną, uległą. Społeczeństwo chce niewolników, nie ludzi owładniętych wolnością. Chce niewolników ponieważ jego interesy wymagają uległości.

Otóż iż może uśrednienie jest nam potrzebne, ale tylko na początku naszej drogi życia. Gdy człowiek dojrzewa(zaczyna sobie zdawać sprawę z własnej indywidualności) powinien zacząć tworzyć nową rzeczywistość(dostosować system pojęć coś jakby własną teorię), być panem a nie elementem mechanizmu.
A wracając do uśrednienia. Czy ty nigdy nie złapałeś się na tym, że ktoś się pyta o zdanie na jakiś głośny ostatnio temat. Dajmy na to temat aborcji. Pada pytanie za czy przeciw a ty stajesz po jednej stronie i wymieniasz argumenty zasłyszane w telewizji(czasem zdumiewa mnie zaskakująca zbieżność składniowa w tych zdań) Ja kurwa rozumiem, że autopilot to fajna sprawa, ale pomyśleć czasami nie zaszkodzi. Wiem, że może być ciężka dyskusja rzeczowa z bandą uśrednionych debili, ale warto 10 razy się sparzyć dla1 razu ciekawych wniosków. Pamiętajmy, że kopiując nie tworzymy niczego nowego.Świadomość ludzka jest dziś często ograniczona do kilku wbitych schematów, reszta to podświadomość. Wiem ze na dzień dzisiejszy bycie człowiekiem chociaż o ułamkowej świadomości jest bardzo trudne, ale tylko na początku i przez krótko. Później to już z górki.

Opiszmy może etap przemiany człowieka z uśrednionego do świadomego
Ok. etap pierwszy
Narodziny no niby nic szczególnego ale jest to nieprawdą ponieważ właśnie wtedy człowiek zaczyna odkrywać. bierze do buzi różne przedmioty generalnie chłonie otoczenie.
Etap drugi
niemowlak ma pewien zakres informacji, ale nie za bardzo wie co z tym fantem zrobić. No i dochodzi do wniosku, że mama jednak jest bystrzejsza od niego, wiec ją naśladuje
etap trzeci
człowiek nauczył się mówić, więc zaczyna sugerować pewne potrzeby przekazuje informacje w sposób abstrakcyjny
etap czwarty
upodobnia się do starszych no niby git, ale do pewnego momentu, ponieważ gdyby na tym elemencie poprzestać brak było by postępu (zawsze trzeba przerastać swojego nauczyciela)
etap piąty
człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że musi się dalej rozwijać. Chce być wybitny.

upodobnia się do starszych no niby git, ale do pewnego momentu, ponieważ gdyby na tym elemencie poprzestać brak było by postępu (zawsze trzeba przerastać swojego nauczyciela).
Oczywiście jest to scenariusz nakreślony dla osoby ambitnej, ponieważ jak wiadomo bycie wilkiem (czy lwem jak kto woli) ciągnie za sobą też wiele problemów Dlatego warto zabezpieczyć sobie tyły podczas przemiany żeby przypadkiem metamorfozy z owcy zamiast wilka nie wyszła nam czarna owca. A tego byśmy nie chcieli.Prawda jest, że jeśli chcesz kogoś pokonać musisz go, że tak kolokwialnie powiem przestudiować i najlepiej broń która dysponuje. Dajmy na to doskonałymi sposobami walki z pewnymi jednostkami jest ich ośmieszenie lub też przemilczenie gdy oponent jest w mniejszości. Na to musimy szczególnie uważać wprowadzając innowacyjne rozwiązania w swoim życiu.A wracając do metamorfozy chodzi o to, że nie wystarczy zobaczyć ze coś tu kurwa nie gra, bo samym jęczeniem tylko sobie zaszkodzimy. Po cichutku robimy swoje a z czasem rezultaty przyjdą same.

niedziela, 6 września 2009

Motywacja

Dziś wpisu nie będzie. Jutro, też miało nie być a będzie. A wszystko dzięki temu panu, który zmotywował mnie do dalszej pracy. Wam też polecam obejrzenie tych filmów, przy każdym zwątpieniu we własne siły.

http://www.youtube.com/watch?v=LHdrZpto4-c

http://www.youtube.com/watch?v=igu9WiKhOcU

100% więcej motywacji!

niestety, tych filmów nie mogłem zamieścić od razu na blogu, z powodu niechęci autora, do tego typu praktyk.

wtorek, 30 czerwca 2009

Kilka słów o teorii.


Co prawda mój blog ma bardziej formę hipotez niż teorii, ale wszystkie moje wynurzenia próbuje w sposób obiektywny tłumaczyć a poza tym to teoria ładniej brzmi he he. Należało się wam kilka słów wyjaśnienia w końcu mój blog w tytule ma teoria życia, ale do rzeczy naszymi teoriami będziemy sobie tłumaczyć po prostu pewne zjawiska które obserwujemy na co dzień. Teorie będziemy raczej traktować jako przybliżenia porównania bo zależy nam bardziej na szacowaniu niż na liczeniu. Nie wszystkie czynniki jesteśmy w stanie uwzględnić więc szacowanie jest nam dużo bardziej przydatne. Ważne jest abyśmy nasz margines nie mieli zbyt szeroki ani zbyt wąski. Musimy też zostawić sobie trochę pola na improwizacje(po co trzymać się założonego planu gdy nadarza się jakaś okazja)
Teoria będzie na służyła niczym notatka w brudnopisie. Nasze teorie nie muszą być zawsze zrozumiałe dla kogoś z zewnątrz służba niczym notatka nielinearna(ważne żeby to tobie służyła) z resztą raczej nikomu nie musisz się tłumaczyć ze swoich myśli. Jeśli jakieś zagadnienie jest zbyt trudne spróbuj sobie skojarzyć z już istniejącą zależnością np. społeczeństwo niektórzy porównują do organizmu a ludzi do komórek tego ciała, ale ich teoria jest niewydolna, ponieważ już pod względem elementarnym coś nie gra, bo łatwo można zapytać w organizmie komórki dzielą się zasobami a w społeczeństwie nie bardzo, ale oczywiście taka teoria w wąskim zakresie może być komuś przydatna. Czemu nie. Choć wiadomo, że po głębszym przemyśleniu jest do dupy. Według mnie społeczeństwo bardziej przypomina łańcuch troficzny niż organizm. Silniejszy zjada słabszego. Pasożyt żeruje na innym organizmie, a poziomy troficzne mogą symbolizować warstwy społeczne. Czemu nie. Ktoś powie niezła teoria, ale ona też nie jest prawdziwa. Trzeba by stworzyć jeszcze inną teorie podać inne porównanie, ale taka teoria raczej większości będzie odpowiadać choć jest tylko przybliżeniem. porównanie z reguły jest kulawe, więc jego dokładność znacznie poniżej 100%. Musimy też uważać żeby nie przestrzelić całkowicie, teorie zmieniamy tak często jak nam to potrzebne i w miejscach w których nie trzyma się kupy. nasze teorie musimy cały czas konfrontować z rzeczywistością. Porównywać elementy naszych schematów porównywać cząstki poszczególnych elementów odpowiadających sobie.
Do teorii można dość na co najmniej dwa sposoby. Pierwszy to intuicyjnie rzucić porównanie następnie sprawdzać jak się ma to do rzeczywistości. Jeżeli nie mamy pomysłu stosujemy sposób drugi czyli dany schemat dzielimy na drobniejsze części a te części porównujemy do innych a tamte grupujemy w znane nam schematy i wybieramy bardziej użyteczny nam. Z czasem stajemy się coraz bardziej biegli w tworzeniu teorii i drugiego sposobu już tak często ni używamy. To by było na tyle teorii teorii.