October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczyński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2014

Sikorski jest z PiSu?

Konflikt aksjologiczny w Naszym kraju najkrócej można scharakteryzowań jako batalię fajnych/infantylnych przeciwko odpowiedzialnym/sztywnym.
Oczywiście tych epitetów można sobie wymyślić więcej, ale po co bo chyba każdy łapie o co mi chodzi. W sumie zawsze się zastanawiałem jak to jest, że dorosła osoba może przyjmować postawę wesołka, nie wiem może niektórzy nigdy nie dorastają. Pewnie druga strona się zastanawia się jak można być tak sztywnym, ale mniejsza z tym. Niech się nad tym Zybertowicz głowi, jak przemówić im do rozumu.
Oczywiście partie polityczne ten podział na wesołków i odpowiedzialnych odwzorowują i dobrze, bo powinny. Chodzi mi raczej o pewne założenia niż o szczegóły jakby ktoś chciał na mnie naskoczyć.
Wiadomo partię odpowiedzialne kapitał budują, kapitał Państwa a te partie wesołkowate ten kapitał konsumują. Oczywiste jest, że korzystać można tylko z tego co zostało zbudowane, bo na kredyt to głupota a z drugiej tylko budowanie to też trochę bez sensu, bo się przecież należy.

W dzisiejszym świecie i możliwościach kredytowania chętnych do uchodzenia z partię odpowiedzialną jest niewiele. Gdyby się tak dało to pewnie każda partia chciała by być lub chociaż uchodzić za partię i odpowiedzialną i wesołą. Tak się nie da więc, te odpowiedzialne partie trzeba dyskredytować, że sztywniaki itd. Inna sprawa, że faktycznie niektórzy sobie taki łatki pozwalają doklejać co z resztą zobaczymy w filmach poniżej.

Donek vs pyta.pl przez teoriazycia

siekielski vs Kaczyński przez teoriazycia

siekielski vs donek przez teoriazycia

Czyli z grubsza widzimy tak PO-fajna, PiS-sztywny. Do całej układanki nie pasuje jednak minister zdRadek Sikorski, który sztywny jest nieprzeciętnie i do tego agresywny. Kto siedzi choć trochę na twitterze wie o co chodzi. Z resztą tą sztywność widać na obrazku poniżej. Nieco byłem zdziwiony podstawą Radka, bo jakoś wybitnie aktywnym użytkownikiem tego serwisu nie jestem, więc jeśli mnie Radzio w jakiś sposób dostrzegł to musi być to wynikiem niebywałej wręcz małości i zapalczywości. Są to cechy przypisywane prawej stronie, więc niech ktoś tam Ostachowiczowi (czy kto tam teraz za propagandę w PO odpowiada), że mają w szeregach sabotażystę lub idiotę.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Korwin masakruje... zmasakrowany...



W końcu ktoś poważny wypowiedział się na temat Janusza Mikke nie wiadomo dlaczego zwanego Korwinem. Krul posługuje się też manipulacją, więc dorośnijcie korwiniści.



 A rozchodzi się o to, że Mikke wybrał sobie pewną definicję prawicy i ją wbija w głowę młodym ludziom, którzy później tą swoją "wiedzą" chwalą się w internecie. W sumie to ciekawa sprawa z tymi korwinistami, bo z każdym którym gadam wymięka max po 10 minutach. Nie to żebym ich tam przepytywał z jakiś trudnych rzeczy tylko z ich ponoć konika, czyli ekonomi. Kilka podstawowych pojęć, trochę myślenia abstrakcyjnego do tego kilka przykładów z życia i taki korwinoid zmasakrowany;). Uwierzcie mi, albo nie sami sprawdzicie, że 90proc. korwinistów nie zna pojęcia minarchizm mimo, że ponoć są zwolennikami tej doktryny. Wytłumaczenie czym jest "choroba holenderska" lub dlaczego deflacja nie jest fajna, często w stosunku do korwinisty jest zajęciem jałowym. Mylenie produkcji  przemysłowej z PKB to też nie rzadkość. Zazwyczaj kończy się tym, że korwinista mówi, że nie musi tego wszystkiego znać żeby dobrze wybierać;)

No i właśnie ten cały korwinizm ufundowany jest na niewiedzy. JKM wbije takiemu jednemu z drugim kilka pojęć w tą wątłą czaszkę i taki myśli, że jest lepszy od jak to krul zwykł mówić: od plebsu.

Tak powolutku zmierzamy do tego, że to do końca nie jest jak Mikke mówi. Owszem jest tak prawica jak mówi Janusz, ale nie jest to prawica jedyna. Z resztą mógłbym się przychylić do zdania Jarkacza, że Nowa Prawica to nie prawica, bo hołduje skrajnemu społecznemu liberalizmowi, żeby nie powiedzieć libertynizmowi. No bo jak nazwać postulat zalegalizowania wszystkich narkotyków i całkowite wycofanie się państwa z ochrony dobrych obyczajów np. korwin twierdzi, że państwo nie powinno ścigać pedofilów, co najwyżej pedofilowi ktoś powinien dać w mordę. Duża część korwinistów swój konserwatyzm rozumie hasłem: "baba do garów." no bo przecież nie Kościół, zbyt niepokorny jest taki przecież. Jak to taki geniusz ma chodzić do kościoła itd. Już jest przecież za duży, żeby mama mu kazała.

W sumie łatwo tak wymachiwać szabelką, że jest się jedynie słusznym. Nie tylko z pozycji "opozycji pozaparlamentarnej" i bredzić coś o dyskryminacji z powodu słuszności i innych spisków, ale też z powodu, że nie ma się racji.

Kaczyński z resztą powiedział jasno(i wytłuaczył), że Mikke nie ma monopolu na prawicę. Od siebie dodam, że takie teoretyczne prawice mogą zaistnieć tylko w specyficznych warunkach np. całkowitego rozkładu państwa. Przyjmijmy, że jakiś kraj zbankrutował, ale nie Grecja tylko taki zwykły, który nie może zadłużać się w nieskończoność. Taki kraj nie ma innego wyjścia tylko musi zdemontować cały socjal jak i inne koszta. Jest to solidny kopniak w dupę kraju, który pozwala zastartować taki kraj od nowa, ale jest niesłychanie bolesny i nikt go nie wybiera jeśli nie ma innego wyjścia.

Innym sprzyjającym momentem do powstania "liberalnego raju" jest faza że ją tak nazwę prepaństwowa, ale ona jest trochę podobna do zbankrutowanego kraju. Tutaj też nie stać kraju na socjale, ale tu sytuacja jest lepsza, bo kraj się rozwija cały czas(nie spadł z wysokiego konia). Pozornie mamy do czynienia z taką sytuacją w XIX-wieczną Ameryką na którą to JKM tak często się powołuje. Otóż nie moi korwiniści. Ten dziki kapitalizm wcale tak naturalnie się w Ameryce nie rozwijał.
Mogę się mylić co do czasu, ale nie chce mi się teraz tego sprawdzać, ale to "Amerykanie" głównie osiedlali się na wschodzie kontynentu i za bardzo nie chciało im się penetrować Zachodu, woleli sobie dostatnie i w sumie socjalnie prosperować na Wschodzie. Legenda o wspaniałym amerykańskim liberalizmie powstała dlatego, że władze chciały zwyczajnie pozbyć się Indian z kontynentu. Dlatego też musiały w jakiś sposób zachęcić ludzi do zagarnięcia tych obszarów. Wymyślono, że wprowadzi się bardzo liberalne prawo, które pozwoli w niemal całości położyć łapę właścicielowi na wszystkich odkrytych dobrach. Wielu ten zakład podjęło i stąd mamy amerykański sen i jawę korwina.

Każdy niby wie, ale niewiele osób przywiązuje uwagę do faktu, że to ryzyko rodzi sukces. Kto nie ryzykuje ten nie ma. Wielu zastanawia się skąd taka pomyślność Żydów? Właśnie z ryzyka! Jeśli ktoś zapoznał się chociażby z opisem przedwojennych polskich Żydów ten wie, że Oni żyli dużo skrajniej niż My. Wielu było takich którzy biedowali przeokrótnie, ale też wielu dorabiało się niemałych fortun, zajmowali wysokie stanowiska i trudnili się prestiżowymi zajęciami. Trud podjęcia studiów był wtedy nieporównywalnie większy niż dziś. Oni takie ryzyko podejmowali częściej niż my, ale też częściej przegrywali.

Dążę też do tego, że taki korwinoid jeden z drugim wcale nie odniósłby sukcesu w jego liberalnym raju. Człowiek, który nie potrafi ruszyć dupy od kompa i wziąć się do roboty nie dorobi się w żadnym systemie. Żaden Pinochet tu nie pomoże, więc się trochę kurwa ogarnijcie!!




poniedziałek, 24 czerwca 2013

Nie ma co się kłaniać przed lemingiem, sam przyjdzie

Po ostatnich wynikach prawicowych czasopism i sukcesach sondażowych Prawa i Sprawiedliwości można wysnuć wniosek, że łagodzenie przekazu jest tylko oddawaniem pola, bo ludzie ciągną do środka, który jest jednak dynamiczny.

Patrząc na ostatnie zestawienie sprzedaży tygodników doszedłem do dość smutnej konstatacji: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/newsweek-traci-czytelnikow-sieci-przed-do-rzeczy-a-uwazam-rze-na-ostatnim-miejscu Otóż okazuje się, że nie ma w Polsce czegoś takiego jak wyborca centrowy. Dodatkowo intelektualna uczciwość nie jest w cenie. Polaryzacja poglądów w społeczeństwie jest spora a wyrazistość poglądów góruje nad wyważonymi osądami/opiniami.

Z rok temu na spotkaniu "Watahy" Zybertowicz z Sakiewiczem dyskutowali na temat strategi medialnej tak zwanego obozu niepodległościowego. W skrócie Zybertowicz twierdził, że trzeba do siebie lemingów przekonać zmiękczając przekaz, żeby przekonać do siebie wyborcę bardziej centrowego. Jako przykład podawał tu sukces Uważam Rze. Sakiewicz natomiast opowiadał się za mediami bardziej tożsamościowymi, z mniejszym "pluralizmem".

X


Ja raczej przychylałem się do twierdzenia Zybertowicza. I praktyka pokazuje, że nie mieliśmy racji. Co pokazuje zestawienie przedstawione przez Wirtualnemedia. Wyborca prawicowy dostał wybór kupować bardziej wyważony, lżejszy periodyk, kopię dawnego URz, czyli Do Rzeczy i bardziej prawicowe, bardziej wyraziste Sieci i wybrał to drugie. Co ciekawe z zestawienia na zestawienie ta przewaga wzrasta.
W sumie dość dziwne, że wcześniej tego nie przewidziałem, bo patrząc na lewą stronę mamy podobny układ. Polityka z subtelnością drwala z Paradowską na czele waląca cepami. Potem obrzydliwie aż antyklerykalny Newsweek z pluszakiem premiera ociekający wazeliną. I to właśnie on zapewnia dobry wynik tytułowi. Po jego odejściu z Wprostu podniósł się poziom publikacji, ale spadła sprzedaż.

Jak widać odbiorca centrowy to jednak mniejszy target niż się wielu wydawało. Doskonale jak widać rozumie to Sakiewicz, Lis ale też Karnowscy czy Kaczyński, który to od dawna twierdził, że nie ma co się za bardzo przymilać do wyimaginowanego centrum, tylko samemu je tworzyć.

Tak wracając do wyników tygodników, to moje rachuby mogą być trochę przesadzone, bo Karnowscy mają dość rozbudowaną infrastrukturę reklamową, ale z drugiej strony ta tożsamość czytelników może być głębiej zakorzeniona, ponieważ być może liczy się dla odbiorców bardziej źródło finansowania tytułu niż bezwzględna jakość, bo nie czarujmy się, ale finansowanie Do Rzeczy jest zdecydowanie bardziej szemrane niż Sieci. Częściowo potwierdzał by to wynik obecnego URz, które to właśnie ze względu na pochodzenie kapitału jest niewiarygodne.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Prezydent

Film "Prezydent" to obraz o zdecydowanie największym prezydencie wolnej Polski. Z perspektywy czasu i na tle dzisiejszych miernot, dopiero zauważamy kim był Lech Kaczyński.

 Przede wszystkim Kaczyńskiemu trzeba oddać, że był to człowiek z wizją. Prezydent dobrze rozpoznawał zagrożenia i nie bał się śmiałych posunięć. Do tego był osobą niezwykle kompetentną. Nie ma w Polsce dziś osoby o lepszej biografii. Odpowiedni człowiek, który znalazł się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu. Zrobił wiele dla kraju. Na prawdę powinniśmy ubolewać, że zmarł, bo gdyby tak się nie stało dzień dzisiejszy wyglądałby na pewno lepiej.

Byłaby to Polska zdecydowanie bardziej bezpieczna i poważana. Z dużą dozą pewności siebie mogę powiedzieć, że też zamożniejsza. Czy to się komuś podoba czy nie, ale Lech Kaczyński to jeden z najwybitniejszych Polaków powojennej Polski.
Zapraszam do obejrzenia krótkiego wspomnienia o tragicznie zmarłym prezydencie.

niedziela, 6 listopada 2011

KiCZ czy SZKiC, czyli dywagacje o ruchawce w Sejmie.


Cała Polska już od ponad dwóch tygodni żyje tym, co dzieje się po prawej stronie sceny politycznej. Mnożą się najróżniejsze scenariusze nt. tego co zrobi Zbigniew Ziobro po wydaleniu z PiS. Rozważmy kilka z nich.


Wyjściowym założeniem jest to, że Ziobro, Kurski i Cymański do partii nie wrócą. Chociaż zapowiedzieli, że się będą odwoływać.

Dobrze a więc mamy ich trojkę poza partią. Jeśli zbyt mała ilość posłów pójdzie za nimi to po prostu wyżej wspomniani pogrążą się w politycznym niebycie. My jakoś słabo w to wierzymy, więc porzućmy ten trop.

Innym scenariuszem jest wyjście z PiS jeszcze kilkunastu do dwudziestu kilku posłów i próba budowania nowej formacji. Nazwijmy ją KiCZ(Kurski, Cymański, Ziobro). Kluczowe dla notowań KiCZu będzie poparcie Ojca Rydzyka. A jest się o co bić, bo to elektorat 4-5proc.

Teoretycznie do KiCZu może dołączyć Schetyna, który to po degradacji przez Tuska ze stanowiska Marszałka sejmu może upatrywać w tym swoją szansę. Partia nosiła by wtedy nazwę SZKiC(Schetyna, Ziobro, Kurski i Cymański)
Ze SZKiCem byłby taki problem, że była by to partia podobna do PO. Linią SZKiCu było by głównie krytyka PO i PiSu. Partia ta reanimowała by hasło POPiSu. Działania takiej partii były by czysto piarowskie. Polityka partii polegała by na nieustannym gwiazdożeniu. SZKiC mógłby dość do władzy po zużyciu się Platformy.

Załóżmy jeszcze, że rozłam w PiSie jest ukartowany przez Kaczyńskiego, który to obrał strategię zmiany wizerunku swojej partii na bardziej centrową, sympatyczną otwartą. Taka zmiana wizerunku miała miejsce podczas kampanii prezydenckiej. W kampanii parlamentarnej zresztą też, świadczy o tym chociażby zaangażowanie "Aniołków Prezesa". Dalszym krokiem było by odcięcie się od wizerunku moherowej partii(elektorat ten przeszedłby do KiCZu). Jeśli wszystko poszłoby dobrze to sumarycznie przyszli koalicjanci, PiS i KiCZ zyskali by sporo punków. PiS wepchnąłby się do centrum odbierając sporo punktów PO a KiCZ usadowiłby się na prawo od PiS.

KiCZ mógłby podjąć współpracę z innymi partiami prawicowymi takimi jak Prawica Marka Jurka, czy oczyszczonym już PJNem. Na wsparcie KNP, KiCZ raczej nie ma co liczyć, bo Mikke nie zwykł popierać perspektywicznych przedsięwzięć, poza tym nie toleruje zwierzchnictwa.

A jak będzie czas pokaże.

czwartek, 27 października 2011

Z Sejmu i okolic.

W mediach aż huczy od plotek nt. konfliktu Ziobry z Kaczyńskim, natomiast stosunkowo mało mówi się odnośnie podobnego konfliktu w platformie obywatelskiej.
Z jednej strony w sumie racja, bo atmosfera w PiS jest na pewno gorętsza, ale nie o tym chciałem pisać. Chcę ukazać w tym poście nie, tylko hipokryzję mediów głównego nurtu, ale i przedstawić małą charakterystykę liderów dwóch największych partii w Polsce.
Że media działają, że to tak delikatnie ujmę zgodnie z PO udowadniać nie trzeba. Gdy dzieje się coś niedobrego w PO, czy coś co mogłoby tej partii zaszkodzić, media mają za zadanie sprawę przykryć, a jeśli się nie uda to odwracać uwagę, umniejszać, czy pompować jakąś bzdurę do niebywałych rozmiarów. Konflikt w PO też trzeba było przykryć i nagłośnić konflikt w PiS. Ten cały mainstream ma jedną żelazną zasadę: nie ważne co zrobi Kaczor jest źle. Wkurzy się na Ziobrę to wiadomo: totalitarysta, buc, jak się nie wkurzy to mięczak, albo coś knuje.

Zachowanie Tuska i Kaczyńskiego po tych wyborach mówi nam wiele o ich usposobieniu. Kaczyński, który ma dużo więcej powodów do wkurwu zachowuje się dużo łagodniej niż Tusek. Przecież Schetyna nigdy ręki na Rudego nie podnosił to i ten nie powinien. Schetyna wiele razy dla PO się poświęcał a Donek ostatnio zaczął go wdeptywać w ziemię, aż mi się go nawet trochę żal zrobiło.
Jarosław Kaczyński miał za to dużo więcej powodów do stanowczych działań. Przecież to Kurski z Ziobro sobie urządzili osobną kampanie do parlamentu. Bez żadnego ustalenia ze sztabem jeździli po Polsce i popierali swoich kandydatów. Poparcie kandydatów, którzy nie byli jedynkami na listach jest czymś co mocno mogło zirytować, tym bardziej, że te gorszę numery dostawały się do sejmu a jedynki nie koniecznie. Poseł Andrzej Dera startujący w Kaliszu miał najlepszy wynik ze wszystkich przedstawicieli PiSu. Do parlamentu dostał się inny Ziobrysta Mariusz Orion Jędrysek, który startował we Wrocławiu dopiero z 14 pozycji.
O tym niefortunnym "wywiadzie" Cymańskiego już nie wspominając.
To upokarzanie Schetyny przez Płemieła uwiarygadnia częściowo "książkę" jaką napisał Palikot. Palikot pisał w niej, że Tusk to socjopata, który czerpie radość z upokarzania ludzi. Poczynając od drobnych rzeczy jak podeptanie komuś marynarki czy znęcanie się nad kwiatkiem od Millera po akcje jak ze Schetyną.
Tej różnicy w usposobieniu tych panów media nie zauważyły. No cóż.

Troszkę się poważnie zrobiło to może teraz coś śmiechowego? OK.
Gdyby nie PKW to mielibyśmy koalicję PO-KNP. Proszę się nie śmiać, tak wynika z "analizy" przeprowadzonej dla drugiego członu niedoszłej koalicji. Ten dość zabawny wniosek wysnuto na podstawie (sic!) jednego sondażu. Według twórcy analizy Ruch Poparcia Janusza Korwina Mikke mógłby liczyć na 8-10proc. Był to sondaż zamówiony przez Palikmiota i z niego wynikało, że prawica mikkego jest przed lewicą palikota i gdyby nie PKW to by pewnie tak pozostało. Ciekawe jest też założenie, że Mikke nie mógł startować tam gdzie według niego miałby najlepsze wyniki. Nie że bym się kłócił, ale wątpię, że gdzieś gdzie się nie umiało zebrać podpisów można mieć dobry wynik, ale ja jakoś słaby z tej dialektyki. Ale wróćmy do postawy analizy.
Z sondażu wnikało, że Kongres Nowej Prawicy JKM (KNP) popiera 7,4% Ruch Janusza Palikota (RJP) 3,9% Nie wiem/trudno powiedzieć 11,8%. Ale przez to, że zawaliła PKW zamiast rosnąć zaczęło spadać i przez to nie było tych 8 czy nawet 10 proc. Ja się pytam co tak skromnie? czemu tylko tyle? jeśli lewica palikota zdobyła o 150 proc wiecej głosów to czemu nie mogło by być w wyborch podobnie z prawicą mikkego? czemu np nie 18,5 proc jeśli by uwzględnić ten sam przyrost? podobny wynik wychodzi dodając te 11,8proc niezdecydowanych. można też wziąć pod uwagę jakikolwiek inny sondaż i porównać z tym wyżej wymienionym i obliczyć dynamikę przyrostu, kto wie może wcale Mikke nie musiałby się pchać do koalicji, tylko mógłby tworzyć sam rząd?

niedziela, 12 grudnia 2010

Kaczyński mąci...

i to nawet z zaświatów.


Do takiego wniosku można dość gdy analizuje się politykę zagraniczną nierządu przez pryzmat ostatniej wizyty Miedwiediewa w Polsce.

My tu mamy się bratać z Rosjanami, na nowo pokochać matuszkę Rosję a tu dywersant Kaczyński psuje całą zabawę, ale nie o Jarosławie jest mowa tylko o ŚP. Lechu.
Jak wiemy w ubiegłym roku a konkretniej 10 października ówczesny prezydent Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński.
Wiec Polska zamiast dostać się pod kuratele Rosjan w wyniku tworzącego się nowego Związku Socjalistycznego Republik Radzieckich przyłączyła się do Związku Socjalistycznego Republik Europejskich w skrócie UE.
Pewnie się spytacie skąd wiem, że nasi umiłowani przywódcy chcieliby przyłączenia nas do ZSRR?
Nie tyle wiem co domyślam się. Na fronda.pl znalazłem: "Republika Rosyjska" - tak według pracowników Bronisława Komorowskiego, brzmi oficjalnie nazwa państwa rosyjskiego, zamieszczona na kartach akredytacyjnych dla dziennikarzy obsługujących spotkanie z Dmitrijem Miedwiediewem.
Biorąc pod uwagę fakt, że od jakiegoś czasu Komorowskiemu w stosunkach międzynarodowych doradza Generał Jaruzelski taka "pomyłka" nie dziwi. Zdradza to oczywiście sentyment Jaruzelskiego do okupacji radzieckiej. Rola Komorowskiego w tym procesie jeszcze nie jest znana, ale na pewno nie wróży nam to za dobrze na przyszłość.
Właśnie w tym kontekście podpisanie traktatu lizbońskiego oceniam jako coś pozytywnego, bo w przeciwieństwie do ZSRR, Unia europejska jest "mocarstwem" bezzębnym. Możemy też być pewni, że niedługo unia rypnie i wtedy Polska suma summarum wyjdzie na plus. Wiedzmy też, że jak unia rypnie to rypnie z hukiem a nie tak jak ZSRR, które to w stanie agonalnym mogło trwać i trwać.
Możemy być pewni, że patrzy na to wszystko z nieba Lech Kaczyński i śmieje się z Komorowskiego, który to w asyście Jaruzelskiego włazi w tyłek Putinowi. Uśmiecha się tym bardziej gdy wspomina sobie przebiegłość przy podpisywaniu traktatu lizbońskiego.

czwartek, 14 października 2010

Frazy z google.

Internet coraz więcej mówi nam o otaczających nas świecie. Mówi też dużo o samych użytkownikach internetu, a co mówi konkretnie? Otóż okazuje się, że przeciętny internauta ma spore problemy ze sobą. Widać to na przykład po frazach wpisywanych w wyszukiwarkę.
Zobaczy co podpowiada nam wyszukiwarka gdy wpiszemy frazę czy jestem.
Generalnie nie najgorzej. Zobaczmy co internauci sądzą o swojej rodzinie.
Zacznijmy od głowy rodziny, czyli ojca
Przeciętny ojciec internauty to degenerat, alkoholik i zboczeniec. Co z matką?
Z matką przeciętnego internauty jest już trochę lepiej, bo nie gwałci, ale generalnie odchyły podobne. Bardzo zastanawiający jest poziom rastaman w tej grupie. Sprawdźmy co u brata.

niedziela, 18 lipca 2010

Prezydent, czyli jak to jest zrobione?

Po wygranej Komorowskiego w wyborach prezydenckich, zastanawiałem co stoi za sukcesem nieporadnego marszałka. Zastanawiałem się co osoba waląca gafę za gafą robi na jednym z najwyższych stanowisk w Państwie. Zastanawiałem się co osoba, może nie jakoś szczególnie intelektualnie predysponowana, ale na tyle aby skończyć studia myli dług publiczny z deficytem, albo myśli, że gaz łupkowy wydobywa się metodą odkrywkową.
Doszedłem do wniosku, że jednak nieporadny marszałek nie jest tak głupi, tylko "wali głupa". Po raz kolejny nie doceniłem siły tkwiącej w PR. Wiele zagrań w tej kampanii było podobnych do tych, które stosował Kwaśniewski. Ale na tym podobieństwa się nie kończą, bo pamiętajmy, że za Komorowskim stoi te same towarzystwo co stało za Kwaśniewskim. Bronisław miał uchodzić za takiego swojego chłopa, taką przeciwwagę dla mściwego Kaczyńskiego.
Tak więc widzimy, że Prezydenta można wystrugać nawet z banana, jak to mawia Michalkiewicz.
A jak się takiego struga, sami zobaczcie.

Z Leppera dało się zrobić wicepremiera to i z Komorowskiego prezydenta.

















czwartek, 24 czerwca 2010

Mitologia polska.


Była już mitologia grecka, rzymska, celtycka teraz czas na polską
Rzymianie swoich bogów pojmowali trochę inaczej niż my dzisiaj. Oni bogów wyobrażali sobie jako podobnych do nas, czyli mających ogromna liczbę wad, ale i wielkie moce. Zamiast obrazu ideału jak jest to u nas chrześcijan u nich panowało wyobrażenie bogów jako istot zdemoralizowanych. Istot które właśnie władza zdemoralizowała.
Opis takich bóstw jest trochę podobny do naszej sceny politycznej. Nasze bóstwa maja bardzo szeroki wachlarz atrybutów. Zacznijmy możne od Janusza Palikota, który to oprócz przewidywania przyszłości nie ima się śmierci. - Zaczął się wyścig ofert - tłumaczyła Pitera. Jak mówiła, ta prowokacja Palikota "fantastycznie przyspieszyła ofertę ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Pitery, to Palikot sprawił, że Jarosław Kaczyński zaczął mówić o lewicy i politykach lewicowych, a nawet zadeklarował, że nie będzie używał już przymiotnika "postkomunistyczny".

tak wiec Palikot to przewidział. Jest to oczywiście nieprawda. Palikot gdy plecie swoje bzdury nic nie traci, ponieważ nikt nie traktuje go poważnie. Zdarza się czasami tak że albo akurat trafi z swoja prognoza, albo sam ja nakreśli na kolanie i powie, że dawno to przewidział. Dla PO występuje w ramach listka figowego. Dla ratowania Komorowskiego, który zaczął pleść straszne bzdury np. o tym, że gaz łupkowy wydobywać się będzie odkrywkowo, musiał ogłosić swoje zmartwychwstanie. Bo jak pamiętamy umarł razem z Lechem Kaczyńskim. Janusz musiał zacząć pieprzyc trzy po trzy aby uwaga rozbawionego tłumu została odwrócona od nieporadnego marszałka. Tak wiec zauważamy, że Janusz Palikot ma atrybuty boskie, ale czy jest aby bogiem? podejrzewamy, że jednak nie, bo boi się kolejnej śmierci, którą zwiastuje mu Jadwiga Staniszkis, w jednym ze swoich artykułów donosi o konflikcie tragicznym Palikota. Palikot nie działa też dla własnej chwały, tylko dla nieporadnego marszałka, co oznacza, że Komorowski musi być potężniejszy od Palikota. Po strachu Palikota podejrzewamy jednak, że Janusz jest tylko półbogiem-pół-człowiekiem coś jakby Marsjasz z mitologi greckiej tylko z ta różnica ze Marsjasz to był pół-kozioł a Palikot to pół-człowiek o świńskim ryju. Ale kogo boi się tak Palikot, chyba właśnie Kaczyńskiego, ale Jarosława ku całej mej sympatii pod względem cech fizycznych do Apolla porównać nie mogę, ale Apollo tez miał bliźniaka(bliźniaczkę) w osobie Artemidy. Palikot pewnie dobrze zna mitologie, wiec przebiegle chowa się za plecami silniejszych, żeby nie podzielić losów Marsjasza, który kolokwialnie mówiąc został rozpruty.

Komorowski w takim układzie jest bogiem. Wiemy to z przekazów innego boga-herosa, czyli Donalda Tuska(Staroirlandzkie Domnall, szkockie Domhnall oznacza "silny tego świata" lub "władca świata"). Tusk oprócz umacniania walów powodziowych wzrokiem, działa cuda. Tusk napomknął o diamencie, który marszałek ma w środku. Trudno powiedzieć, czy diament ten wystarczy aby wygrać wybory. Zależy gdzie ten diament ma, bo jeśli w sercu to kto wie, ale jeśli tam gdzie wyborców to biada mu.
O mocy a możne nawet wszechmocy Palikota dowiemy się po drugiej turze, po której Palikot umrze po raz drugi, ale czy zmartwychpowstanie, prześcigając w tym względzie samego Jezusa Chrystusa? Trudno powiedzieć, ale zastanawia mnie czemu tak potężne siły nie mogą zaprowadzić w Polsce zwykłego porządku?

wtorek, 15 czerwca 2010

Wybory?

Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 20 czerwca, czyli w najbliższą niedziele, ale kampania toczy się dość niemrawo. Zwykliśmy widywać na miesiąc "przed" plakaty, ulotki i cała resztę tej sieki a tu cisza. Zakładam, więc że frekwencja będzie bardzo niska. Jedynie słaba pogoda w może trochę frekwencję podnieść(zależność różnych czynników na oddanie głosu). Zastanawiam się co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. W tym miejscu śpieszą mi z pomocą Rzymianie, którzy zwykli mawiać: "is fecit cui prodest" (Ten uczynił, kto odniósł korzyść). Niska frekwencja sprzyja oczywiście wszelkiego rodzaju niespodzianką. Przy niskiej frekwencji i mobilizacji elektoratu jednego z kandydatów wynik może być nieoczekiwany. Ja jestem przygotowany, że zaskoczyć publikę mogą dwaj kandydaci. Pierwszym z nich jest Janusz Korwin-Mikke, który to prowadzi bardzo dobrze kampanie(chyba to jego najlepsza kampania). Kampania na ulicach i telewizji toczy się dość słabo, wiec Mikke wykorzystuje chyba swój najwiekszy atut, czyli internet. Pana Janusza jednak nie posądzamy o "majstrowanie" przy frekwencji, więc tory śledztwa kierujemy w inną stronę. Niska frekwencja bywa również miarą poczucia beznadziejności w społeczeństwie, biernego akceptowania Statusu Quo. PO odwołując się do tradycji plebiscytów np. na Śląsku, kiedy to cała administracja niemiecka zaangażowała się w wyszukiwanie Ślązaków którzy mogliby pojechać w rodzinne strony i głosować na Niemcy. Dostawali oni potrzebne dokumenty, urlop od pracy, pieniądze na podróż podczas gdy chcący głosować za Polską zazwyczaj musieli porzucać pracę i podróżować na własny koszt. Pamiętajmy też, że to tuba propagandowa jest w rękach rządzącej partii. W ostatniej chwili to opiniotwórcze, "niezależne" media mogą zaapelować o głosowanie na jedynie słusznego kandydata i nieszczęście gotowe. Tak, tak Komorowski to nieszczęście dla Polski, prawie takie jakim był Aleksander Kwaśniewski. Podobieństwo zauważyłem już w tekście o debacie Sikorski-Komorowski. Zauważmy też, że gdyby Komorowski wygrał wybory Platforma przepchnie każdą ustawę i to nawet bez błogosławieństwa SLD a wtedy jesteśmy już o krok od totalitaryzmu i to do tego w majestacie prawa. Zastanówmy się przy urnie, bo następnym razem za nas może już wybierać jakieś tam zgromadzenie narodowe a pretekstem będzie oczywiście niska frekwencja w ostatnich wyborach. Uzasadnienie będzie proste: bo Polacy nie chcą głosować.
Tak więc zapraszam w niedziele do urny!!

sobota, 12 czerwca 2010

Solidarni 2010.

Film ukazał się już jakiś czas temu, ale dopiero teraz miałem czas obejrzeć go w całości. Jest to bardzo dobry dokument w formie zapisu rozmów, jakie autorzy nagrali w dniach żałoby narodowej i pogrzebu pary prezydenckiej na Wawelu.
Pierwsze co się rzuca w oczy to trafność spostrzeżeń, do tego dochodzi duża trzeźwość umysłu nawet przy tak dużych emocjach. Kłóci się to trochę z medialną rzeczywistością w której to Kowalski jest idiotą niezdolnym do autorefleksji.
Polacy potrafią się jednoczyć w ciężkich momentach, co jest niewątpliwą zaletą. Myślę, że Polacy potrafiliby się też zjednoczyć w czasach spokoju, tylko ktoś nieustanie mąci i skłóca Polaków. Kim są te osoby? Przekornie są to właśnie ci którzy taką łatkę przyklejali nieżyjącemu już Prezydentowi Kaczyńskiemu i jego bratu- przyszłemu Prezydentowi Polski. Przy wyborach podziękujemy już obłudnikom i przy okazji ich zapleczu medialnemu. To może się udać. Liczę na was!

A teraz zapraszam do tytułowego dokumentu.


















poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Lech Kaczyński.


„De mortuis aut bene, aut nihil” (O zmarłych należy mówić dobrze albo wcale). O Lechu Kaczyńskim mówi się dziś w bardzo dobrym świetle. Wielu, którzy kiedyś go potępiali dziś wyraża się bardzo ciepło. Podoba mi się to chodź wiem, że nie są to często słowa szczere. Dużo bardziej denerwują mnie komentarze byłemu Prezydentowi niepochlebne, nawet dzisiaj, bo zdarzają się i tacy.
Osoby, które nie są w stanie zachować powagi chwili nie zasługują na szacunek ani uwagę, są to prawdziwe mendy. Nie będę dziś podawał tych komentarzy czy linków do tych stron. Nawet Joanna Senyszyn uznawana powszechnie za niezrównoważoną psychicznie odmówiła sobie głupiego komentarza, za co oczywiście dziękujemy.
Wielu, którzy wyrażali się pochlebnie, lub wcale nie się nie wypowiadali, zrobili to z najprostszej kalkulacji. Jeśli ktoś zdecydowałby się na otwartą krytykę Lecha Kaczyńskiego dziś mógłby się pożegnać z publicznym stanowiskiem. Dlatego też krokodyle(?) łzy Tuska składającego wieniec w Smoleńsku, były jak najbardziej zrozumiałe i potrzebne. Podobnie jak Lech Wałęsa, który to daleko bardziej niż Donald nie przepadał za Kaczyńskim, dziś prosi Boga o przebaczenie.
Wszyscy jesteśmy pogrążeni w bólu po stracie Prezydenta, ale musimy być czujni bo licho nie śpi. Już dziś musimy myśleć jak tą katastrofę wykorzystać nie tylko w wymiarze duchowym, ale i politycznym. Prezydent Lech Kaczyński by na pewno tego chciał. Żył dla Polski i dla Polski umarł, więc oddajmy mu hołd i dokończmy sprawę Katynia po jego myśli. Nie możemy dopuścić, aby Mord Katyński został zapomniany. Musimy czuwać, aby Katyń nie został zapamiętany jako katastrofa lotnicza(to też), ale przede wszystkim jako ludobójstwo z 1940 roku.

W obliczu tej tragedii byli też tacy, którzy zachowali się pięknie np. kominek wstawiając piękną galerie screenów pierwszych stron gazet piszących o katastrofie.

Czy minuta ciszy przed gran derbi



Piękny też zachował się Bronisław Wildstein na swoim blogu

Pisząc na początku „De mortuis aut bene, aut nihil” nie miałem na myśli, że Kaczyńskiemu należy się szacunek z racji faktu odejścia z tego świata. Prawdziwy szacunek należy mu się za Jego życie. Dzisiejsze pochwał nie są na wyrost a kontrast wynikający z komentarzy na Jego temat wynika z niedocenienia Go za życia. Powinniśmy wyciągnąć z tego lekcje i zapamiętać kto zmienił tak diametralnie zdanie, żeby nie zaufać mu w przyszłości. Zapamiętajmy kto z Prezydenta szydził i oblewał go pomyjami. Wildstein tłumaczy to tak: Być może głębokie i autentyczne zaangażowanie czyniło go łatwiejszym obiektem niewybrednych ataków. Jego pasja dla sprawy polskiej była widoczna, a więc mogła stać się celem taniej ironii tak rozplenionej w naszych czasach.

Bronisław Wildstein napisał o Kaczyńskim też tak:
To głębokie zaangażowanie w sprawy publiczne nie pozbawiło go dystansu do siebie samego, ciepłej ironii i poczucia humoru. Człowiek przedstawiany jako kostyczny ponurak był bowiem osobą wesołą i dowcipną. Wiedzą o tym doskonale wszyscy jego współpracownicy, przyjaciele i znajomi.

Mam nadzieje, że wszyscy właśnie Prezydenta tak zapamiętamy.

sobota, 14 listopada 2009

11 listopada- mieszane uczucia.


W środę mieliśmy bardzo ważną datę. 11 listopada. Ważna o tyle, że nie tylko jest to rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości Oby nie był to ostatni raz. Jak pewnie wiecie z dniem pierwszego grudnia tego roku powstaje nowe państwo- Unia Europejska. W skład Unii Europejskiej wejdzie 27 państw w tym Polska. Ważne będzie teraz, aby nie dać się w tej uni zmarginalizować. Musimy prowadzić politykę podmiotową.
Czy taka będzie prowadzona? Szczerze wątpię, leser Tusk nie jest do tego zdolny. On raczej będzie polował na ciepłą posadkę w Brukseli, bo dla niego teraz Polska jest częścią kraju o nazwie unia europejska, czyli dla niego oznaczałoby to de facto awans.

sobota, 5 września 2009

70. rocznica rozpoczęcia drugiej wojny światowej cd.

Wczoraj pisałem o obchodach 70. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej. Komentowałem jak w moich oczach wypadli poszczególni przedstawiciele państw, biorących udział w obchodach. W krzyżowy ogień brany był głównie Władimir Putin.
O komentarz w tej sprawie pokusili się również polscy i zagraniczni politycy. Głos w tej sprawie wzięły również europejskie media, jak i również polscy obywatele.


Tak wypowiadali się 31 sierpnia.
(na podstawie artykułu z http://www.dziennik.pl/)

Zachodnia prasa krytycznie o Moskwie.

"Rosja usiłuje wplątać Polskę w nazistowski plan napaści na ZSRR, by wybielić pakt Ribbentrop-Mołotow, przewidujący rozbiór państwa polskiego" - zauważa dziennik "Le Figaro". Francuscy publicyści piszą wprost - rozpowszechniane przez rosyjski wywiad oskarżenia pod adresem Polski o współpracę z hitlerowskimi Niemcami to "sposób usprawiedliwienia byłego ZSRR, który porozumiał się z Hitlerem w sprawie podziału Europy na dwie strefy wpływów kosztem Polski".


"Financial Times" z kolei oczekuje od rosyjskiego premiera pojednawczej postawy w czasie obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. "Do złagodzenia politycznych napięć w stosunkach Rosji z członkami UE w Europie środkowej, na czele z Polską, przyczyniłoby się wypowiedzenie przez premiera Władimira Putina kilku pojednawczych słów" - pisze brytyjska gazeta.
W mocnym komentarzu publicyści "Financial Times" zauważają, że usprawiedliwianie przez Moskwę sojuszu z Adolfem Hitlerem z sierpnia 1939 roku jest nieuzasadnione. Jego następstwem było zajęcie wschodnich ziem polskich, deportacje ludności, egzekucje, w tym około 25 tysięcy polskich oficerów i podoficerów w Katyniu i innych miejscach - wylicza dziennik.

Z kolei włoska "La Repubblica" zwraca uwagę na podniosłość jutrzejszej uroczystości, którą nie służą historyczne spory. "70 lat, jakie upłynęło, nie banalizuje obrazu niemieckiej kanclerz i rosyjskiego premiera na Westerplatte" - zauważa dziennik. Podkreśla też, że Polska wciąż czuje ciężar historii. "Czuje na karku oddech pobliskiej Rosji, będącej w szponach nacjonalizmu i w szale, by przynajmniej częściowo odzyskać utraconą imperialną potęgę" - podkreśla "La Repubblica".

Ale Putin nie wymiękł i mówił co miał. A o czym mówił, to macie w tekście wcześniejszym, albo w gazetach.

A teraz zobaczmy, jak zdaniem Polaków wyszedł Władimir z tej patowej sytuacji.


Według Polaków to premier Rosji, Władimir Putin, skorzystał najbardziej na obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej - wynika z sondażu przeprowadzonego dla programu "Forum" w TVP Info przez TNS OBOP.

Na pytanie, kto najbardziej skorzystał politycznie na obchodach 70-tej rocznicy wybuchu II Wojny Światowej, badani najczęściej wskazywali na Putina (20%). Na drugim miejscu wymieniali premiera Polski Donald Tuska (19%).

Na dalszych miejscach znaleźli się prezydent Polski Lech Kaczyński i kanclerz Niemiec Angela Merkel (po 13%).

Podobnie to my typowaliśmy w wczorajszym tekście. Bez żadnego pudła trafiliśmy kolejność miejsc. Pierwsze miejsce Putin, drugie Tusk, na dalszych miejscach Kaczyński i Merkel. Czyżbyśmy byli jakimś medium?
zdj. pobrane z http://pl.wikipedia.org