October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopacz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 marca 2013

Co powiedział Gliński?

Fortel Kaczyńskiego z tabletem był pstryczkiem w nos Donka i jego przydupasa w osobie Kopacz. Media musiały to nagłośnić, ale niestety jak to zwykle bywa umknęło meritum.


Kopacz bała się wpuścić do sejmu Glińskiego i słusznie, bo ten gość po prostu rozwala system. Profesor Gliński ma po prostu nienaganną prezencje. Wypada w mediach, wywiadach, programach znakomicie. Jeśli powiem, że nie ma drugiego takiego w Polsce o wiele się nie pomylę.
Gliński posiada najlepsze cechy Donalda T. i Kaczyńskiego. Wiem, że dziwnie to brzmi, ale prezencje Donek ma całkiem dobrą, Gliński nawet lepszą. Merytorycznie i intelektualnie profesor Gliński dorównuje Kaczyńskiemu(niektórzy pewnie powiedzą, że przewyższa). Jedyny słaby punkt jaki dostrzegłem jak na razie to nudne wpisy na facebooku profesora, które są zazwyczaj suchymi relacjami, których w większości nie czytam, ale do meritum.

Gliński swoje wystąpienie programowe odbył niestety nie w sejmie, ale poza nim. Szkoda, że Polacy nie mogli go obejrzeć, bo było naprawdę merytoryczne. Krótka diagnoza co jest źle, następnie podanie recepty na wyjście z problemów.

Gliński wypowiedział się bardzo klarownie, nie "spalił się", był bardzo pewny jakby już po raz któryś wygłaszał expose.

Najbardziej u Glińskiego podoba mi się realne spojrzenie na problemy. Nie jest doktrynerem. Doskonale wie, że czarodziejskie słówko liberalizm, czy jeszcze gorzej socjalizm nie załatwiają wszystkich problemów. Proponuje to co się sprawdziło. Szuka pieniędzy tam gdzie są i chce dawać tam gdzie są potrzebne.

Zgadzam się, że konieczna jest reindustrializacja kraju, liberalizacja gospodarki, deregulacja, odbiurokratyzowanie, powiązanie edukacji z potrzebami rynku, ale i pomoc najbiedniejszym jak i wspieranie rozrodczości.
Naprawdę warto posłuchać co do powiedzenia ma profesor Gliński. Całe wystąpienie poniżej.
  Jeśli komuś jeszcze mało to proszę obejrzeć ten filmik: Gliński to nowa jakość w polityce.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Z Krakowskiego Przedmieścia i o katastrofie.

To co dzieje się na Krakowskim Przedmieściu możecie na żywo obserwować tu:

http://www.popler.tv/prawoisprawiedliwosc#42603

A tutaj mamy jak pękały niektóre smoleńskie kłamstwa:


Jeszcze o smoleńskich kłamstwach za Rzeczpospolitą:

1

Pierwsze kłamstwo pojawiło się tuż po katastrofie. Mówiło o czterokrotnej próbie lądowania podjętej mimo fatalnych warunków atmosferycznych. Nie utrzymało nawet w raporcie Miedzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Komitet pod przewodnictwem Tatiany Anodiny przyznał, że piloci tylko raz podchodzili do lądowania. MAK i polska komisja ministra Millera mają jednak inne zdanie na temat manewru, podczas którego doszło do katastrofy. Polska komisja uznała, że nie było to lądowanie, lecz tzw. podejście próbne mające na celu sprawdzenie warunków lądowania. Kłamstwem okazały się twierdzenia, że załoga Tu-154M nie znała rosyjskiego i nie mogła porozumieć się z wieżą.

2

Rola dowódcy sił powietrznych podczas manewru próbnego podejścia do lądowania według MAK była jedną z istotniejszych przyczyn katastrofy "Obecność w kabinie załogi w trakcie podejścia do lądowania osób postronnych z kręgu ludzi towarzyszących Głównemu Pasażerowi, na pewno zwiększyła napięcie i odwróciła uwagę załogi od wykonywania swoich obowiązków" – oskarżał raport MAK.

Komisja Millera była trochę łagodniejsza. "Elementem presji pośredniej była obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w świadomości dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakości wykonania przez niego podejścia do lądowania" – napisano w polskim raporcie. Tymczasem, jak pierwsza ujawniła "Rz", biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie nie zidentyfikowali głosu gen. Błasika w kokpicie. Kwestie, które MAK i Komisja Millera przypisały Dowódcy Sił Powietrznych, wypowiadał II pilot Robert Grzywna. Fakt ten miał dodatkowe znaczenie, bo II pilot robił to, co do niego należało, a w dodatku wbrew twierdzeniom MAK podawana przez niego aktualna wysokość zgadzała się z rzeczywistą.

Mimo tego odkrycia tezy zarówno raportu Millera, jak i Anodiny pozostały do dziś niezmienione. Już po ujawnieniu ekspertyzy Instytutu im. Sehna Jerzy Miller bronił raportu. – To nie ja twierdzę, że pan gen. Błasik był w kokpicie, tylko ciało gen. zostało znalezione w kokpicie po katastrofie i w związku z tym to nie wymaga dowodu ze strony komisji – mówił. Sęk w tym, że kokpit uległ całkowitej destrukcji. Dlatego Miller tłumaczył, że o obecności gen. Błasika w kabinie pilotów miał świadczyć fakt, że jego ciało znaleziono w pierwszym sektorze. – Sektor 1 to kokpit – stwierdził Miller, dodając, że znaleziono w nim ciała innych członków załogi.

Kłam temu zadała prokuratura, stwierdzając, że w sektorze 1 znaleziono ciała aż 12 osób (tyle by się nie zmieściło w kokpicie) i było tam jedynie ciało jednego członka załogi – nawigatora Artura Ziętka. Pozostałe ciała należały do generalicji. To może sugerować, że Błasik siedział w ostatniej fazie lotu z innymi generałami na wyznaczonym mu miejscu. Do dziś nikt nie przyznał się do rozpoznania głosu gen. Błasika. O identyfikację jego głosu nigdy nie została poproszona żona.

3

Rodzina gen. Błasika musiała też się zmagać z podaną przez MAK informacją, że w ostatniej fazie lotu miał być pijany. Opierała się ona na raporcie, że we krwi generała stwierdzono 0,6 promila alkoholu. Światowej sławy medyk sądowy prof. Michael Baden, który gościł niedawno w Polsce, stwierdził jednoznacznie, że przy takiej ilości alkoholu nie można mówić o tym, że generał był pijany. Był jednocześnie niezmiernie zdziwiony, że śladów alkoholu nie wykryto w wątrobie generała – Jeśli był we krwi, powinien być też w wątrobie. To może świadczyć, że krew i wątroba nie należały do tej samej osoby – mówił. Polscy specjaliści stwierdzali zaś, że tak mała ilość alkoholu wykryta we krwi może świadczyć, że miał on charakter endogenny, czyli utworzył się wskutek procesów zachodzących po śmierci. Jednak polskie władze nie dysponują żadnymi własnymi wynikami badań na ten temat.

Wbrew twierdzeniom ówczesnej minister zdrowia, a dziś marszałek Sejmu Ewy Kopacz, polscy specjaliści, ktorzy przylecieli do Moskwy, nie zostali dopuszczeni do sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Podobnie nieprawdziwe okazały się obrazowe słowa minister o przekopaniu miejsca katastrofy i przesianiu ziemi na metr w głąb.

4

Do dziś nie potwierdziły się też informacje podane przez "Gazetę Wyborczą", a podchwycone przez inne media, o rzekomej kłótni, jaka miała miejsce między dowódcą tupolewa kpt. Arkadiuszem Protasiukiem a generałem Błasikiem. Według doniesień kłótnia miała zostać nawet utrwalona na taśmie kamery przemysłowej. Nic z tych doniesień się nie potwierdziło. Prokuratura jednoznacznie stwierdziła, że nie ma żadnej taśmy, na której widać byłoby rzekomą kłótnię. Nie potwierdził tego też żaden ze świadków.

5

Kompletnymi wymysłami okazały się też doniesienia, mające potwierdzać naciski na załogę oraz brawurę pilotów. W stenogramach instytu Sehna nie było słów przypisywanych załodze – "jeśli nie wyląduje, to się wścieknie", "wkurzy się" (w domyśle prezydent), "tak lądują debeściaki".

Filmy związane z obchodami katastrofy smoleńskiej będzie można na bieżąco oglądać na kanale teoria życia.tv

piątek, 20 stycznia 2012

Palikot się wypalił.

Janusz Palikot miał dziś w sejmie zapalić skręta. Zamiast wypalić jointa, wypalił się sam.

Samospalenie jakiego dokonał Palikot nie był aktem jednorazowym. Palikot konsekwentnie niszczył podstawy swojej wiarygodności. Właśnie się skończył i już go nie ma i bardzo się z tego cieszę.

W sumie to szkoda, że Palikot nie spalił maryśki w sejmie. Szkoda, ale nie dlatego, że jestem zwolennikiem legalizacji narkotyków, ale dlatego, bo wydarzenia jakie pociągnąłby za sobą ten akt, byłyby nie do przecenienia z komediowego punktu widzenia. A to zasłanianie się immunitetem a to, że nie można ustalić czy faktycznie było to zioło. Cała zabawę zepsuła Kopacz, która to doniosła o planowanym happeningu do prokuratury. Z drugiej strony miałem nadzieje, że będzie można mu cofnąć immunitet i zaocznie skazać. A że cofnięto by mu to pewne, bo jest takie zapotrzebowanie społeczne i Tusek nie wahałby się, a wiemy to tym bardziej, ze Ewa Kopacz jest zapatrzona w Donka, więc jeśli ona o czymś mówi to na pewno wie, że Tusk tak co najmniej myśli. Palikmiot też o tym wie i po donosie Kopaczowej zrozumiał, że to nie przelewki.

Dziś w sejmie nie zobaczyliśmy upalonego Palikota, ale nic straconego, można zobaczyć u mnie.

sobota, 6 lutego 2010

Grypa nadchodzi.

Z racji, że trochę zima odpuściła chciałbym zakomunikować, że druga fala świńskiej grypy już w gotowości. Jak powszechnie wiadomo w Internecie liczy się szybkość, więc chciałem zdążyć z tą informacją przed innymi mediami. Poza tym widać już pierwsze symptomy choroby. Ostrej grypy dostała już giełda, która od środy dławi się własnymi wymiocinami. Dług publiczny Polski właśnie przekroczył 700 mld złotych. Złoty też ma się nie najlepiej, ale nie o tym chciałem pisać.

A więc do rzeczy. Jeśli grypa przyjdzie to uaktywni się Kochanowski(Janusz nie mylić z Janem) i reszta cwaniaków, którzy chcieli by zarobić parę złotych na biedujących obywatelach( nie to żebym uważał Kochanowskiego za złodzieja, wydaje mi się, że on chce się tylko po lansować). Bo jak wiemy jeśli w tym miesiącu zemrze ogromna ilość(kilkanaście) osób na całym świecie z powodu grypy. Ogłosi się pandemie. Znów podniesie się alarm, że to rząd chce nasz powybijać swoją złą polityką, że to całą kasę przewalił(poniekąd prawda) i teraz nie ma na szczepionki.
Dodatkowym symptomem nadchodzącej grypy są nad wyraz wysokie notowania Platformy Obywatelskiej, bo jak wiadomo kolejna fala morderczej niczym hiszpanka grypy na pewno obniży notowania rudemu. Tusk doskonale wiedząc o zamiarach grypy podkręcił sobie notowania na tą właśnie okoliczność(sprytny z niego lisek).

Dobra już nie będziemy tak najeżdżać na Donalda. Powiedzmy też coś pozytywnego. Dobrze, że szef rządu nie kupił tych bądź co bądź niepotrzebnych szczepionek. Nie ważne czy to z powody braku złota w królewskim skarbcu, czy mistrzowskiego rozeznania sytuacji i nieugiętej woli. Z drugiej strony nawet jak coś pójdzie nie tak to nie odpowie za to Tusk tylko Ewa Kopacz, ale mniejsza o to.

Jakiś czas temu w necie znalazłem oto taki obrazek.

Jak wiemy z analizy krzywej popytu i podaży: cena dobra wykazuje silną odwrotnie proporcjonalnie korelacje do powszechności jego występowania(im czegoś więcej tym jest tańsze). Taki schemat można przenieś i na inne dziedziny np. na nauki społeczne. Tak więc i robiłem w tym przypadku. Pomyślałem, że jeśli w mediach mówią, że szczepionka nie działa, zwykli ludzie mówią podobnie, więc ta informacja jest niewiele warta. I zaczynam się zastanawiać: może z tą grypą tak na poważnie. Chociaż z drugiej strony od każdej reguły istnieją wyjątki.

My w teorii życia jesteśmy bardzo pragmatyczni, więc przy okazji chcielibyśmy upiec jeszcze jedną pieczeń na tym ogniu. Zawsze stoimy na straży stanowiska, że to Sejm, Senat czy Prezydent rządzą Polską, tylko obce grupy interesów do których bez wątpienia nalezą międzynarodowe koncerny.

Jeśli faktycznie grypa H1N1 została wyhodowana w laboratorium to podejrzanym o ten proceder powinno się postawić zarzuty kryminalne i przykładnie ukarać. Przy okazji sprawdzić ich powiązania z firmami produkującymi szczepionki, dzięki czemu rozwaliło by się tą szopkę raz na zawsze, chyba że firmy takowe są ponad prawem. Ale w tym momencie sypie się kolejny mit czyli równości ludzi wobec prawa(pisałem już o tym tu).
Zastanawia mnie też dlaczego ludzie uważają się za powszechnie wolnych jeśli to mogą być w każdej chwili przymuszeni np. do zaszczepienia się przed wirusem, który został stworzony przy aprobacie rządów, które wybraliście?


PS. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych takich jak została przedstawiona na tym demotywatorze, tylko chciałem zwrócić uwagę na funkcjonujący paradoks w świadomości większości Polaków między poczuciem powszechnej wolności a przeświadczeniem o pochodzeniu grypy.