October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybór. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 października 2009

Agent Tomek

O Agencie Tomku mówią już chyba wszyscy, nawet The Times , więc i ja zdecydowałem się wtrącić swoje trzy grosze.

Tak wygląda Agent Tomek.



W mediach kreuje się obraz Tomka jako tandetnego lowelasa, który za państwowe pieniądze robi wiejski szpan. Nie zapominajmy, że agent Tomek to agent specjalny służb wywiadowczych, więc nie jest to byle tandeciaż jakby można to było wywnioskować po wypowiedziach co poniektórych dziennikarzy, wydawców. Ale, że ramówkę trzeba czymś zapchać a PO nie lubi CBA, więc jakoś tak oberwało się naszemu dzielnemu agentowi.
Tomek nie robił sobie z tych oszczerstw aż do momentu w którym w tvn bodajże w programie "Dzień Dobry TVN" padły słowa, których agent Tomek nigdy nie powinien usłyszeć (z ust tej pani u dołu), że agent Tomek to nic ciekawego. W rozmowie ze mną agent Tomek nie krył oburzenia i wydał oto takie oświadczenie:
sz kurwa teraz to żem się kwurwił. Wszystkie cioty, które się ze mnie śmieją dostaną po ryju, a wszystkie te cwane pipki co tak rżą uwiodę, zerżnę i porzucę.
Wypowiedzieć Szczuki przelała szale goryczy. Najbardziej przejebane ma właśnie Kazimiera, bo wiem gdzie z innymi feministkami ma przyczółek w internecie. A że ściśle współpracuje z Agentem Tomkiem to przekażę mu tę wiedzę wywiadowczą. Przynajmniej na jakiś czas będzie spokój. Nie zapominajmy, że Agent Tomek ma licencje na zapinanie.


A wracając do Kazimiery to zastanawia mnie jacy mężczyźni muszą ją pociągać, jeżeli nie podoba się jej Tomasz.
Z całym sztabem ekspertów psychologów, socjologów i politologów w liczbie jednego, czyli mnie wytypowaliśmy trzech prawdopodobnych kandydatów do serca Kazimiery.
Kryteria którymi się kierowaliśmy to:

uroda- dla Kazi jest to nieistotne

pieniądze- bardzo mile widziane

władza- tak to jest to coś

cechy szczególnie nie pożądane to:

poglądy prawicowe

sympatia w stosunku do kościoła katolickiego

ogólnie pojęta normalność

Trzecie miejsce zajął Józef Oleksy
poglądy prawicowe- brak
władza- kiedyś tak
niestety to za mało dla Kazimiery

miejsce drugie
Jerzy Buzek
poglądy prawicowe- brak
co prawda ewangelik, ale nie katolik, więc i tu plus
władza tak (przewodniczącym Parlamentu Europejskiego).
jednak i to za mało.

miejsce pierwsze
Jerzy Urban
poglądy prawicowe- brak
kasa -jest(Zajmuje 98. miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków)
do tego redaktor naczelny tygodnika "NIE" i właściciel wydającej go spółki Urma.
ogólnie pojęta normalność- absolutny brak
władza-rzecznik prasowy rządu PRL w latach 1981–1989
a do tego ten proces o obrazę Papieża- ale ciacho!

Zaszczycony tym faktem Jurek zapala cygaro i wznosi lampeczkę koniaku.


Ps. tekst miał tylko charakter humorystyczny i nie miał na celu urażenie kogokolwiek.

środa, 16 września 2009

Złota myśl na dziś.

Dziś tekstu nie będzie.
Za to wrzucam tutaj wstęp książki Frédérica Bastiata "Co widać i czego nie widać" Zainteresował mnie ten fragment nie tylko od strony ekonomicznej, ale również od strony czysto ludzkiej. Jestem pod sporym wrażeniem uniwersalności tych słów. Ten krótki tekst jest o tym, żebyśmy pamiętali o tym, że każde nasze zachowanie, wybór ciągnie za sobą całą lawinę konsekwencji, abyśmy zawsze sobie zdawali z tego sprawę.

W sferze ekonomii, akt, zwyczaj, instytucja, ustawa pociąga za sobą nie tylko jeden skutek, ale cały szereg skutków. Spośród tych następstw jedynie pierwsze jest natychmiastowe; objawia się jednocześnie z jego przyczyną, widzimy je. Inne pojawiają się i prze- biegają dopiero kolejno, nie widzimy ich; dobrze, jeśli je przewidujemy. Oto cała różnica pomiędzy złym a dobrym Ekonomistą: jeden obstaje przy efekcie widocznym, drugi bierze pod uwagę zarówno skutki, które widać, jak i te, które trzeba przewidzieć. Różnica ta jest jednak kolosalna, ponieważ prawie zawsze dzieje się tak, że jeśli natychmiastowa konsekwencja jest korzystna, następstwa późniejsze są fatalne, i vice versa. – Stąd wynika, że zły Ekonomista dąży do nieznacznego doraźnego dobra, po którym w przyszłości nastąpi wielkie zło, natomiast prawdziwy ekonomista dąży do wielkiego dobra w przyszłości, ryzykując małym złem teraźniejszym. Zresztą, tak samo jest w kwestiach higieny, moralności. Często, im bardziej słodki jest pierwszy owoc przyzwyczajenia, tym więcej goryczy przynoszą kolejne. Dowodami niech będą: rozpusta, lenistwo, rozrzutność. A zatem, dopóki człowiek, zaaferowany i przejęty skutkiem, który widać, nie nauczył się jeszcze rozpoznawać konsekwencji, których nie widać, dopóty będzie oddawał się swoim zgubnym nawykom, nie tylko z upodobania, ale też z wyrachowa- nia. To tłumaczy nieuchronnie bolesną ewolucję ludzkości. Niewiedza otacza jej kołyskę; więc w swoich czynach ludzkość kieruje się pierwszymi ich konsekwencjami, jedynymi, które może widzieć u początków swojego rozwoju. Dopiero z czasem uczy się uwzględniać inne następstwa. Dostaje tę lekcję od dwóch nauczycie- li, bardzo różnych: Doświadczenia i Przezorności. Doświadczenie rządzi skutecznie, ale brutalnie. Uczy nas wszystkich następstw jakiegoś czynu, dając nam je odczuć na własnej skórze, a my w koń- cu musimy przekonać się, że ogień parzy, parząc się sami. Tego surowego lekarza, chciałbym, tam gdzie to możliwe, zastąpić innym, łagodniejszym: Przezornością. To dlatego będę szukał konsekwencji niektórych zjawisk ekonomicznych, przeciwstawiając tym, które widać, te, których nie widać.
Frédéric Bastiat

piątek, 28 sierpnia 2009

Zasada braku laku i jej konsekwencje


Zasada ta jest jedną z najważniejszych zasad, którymi kieruje się świadomie, bądź nie każdy człowiek.
Każdy z nasz ma jakiś tam przyjaciół, kolegów sympatie itd., ale mało kto wie, że za tym jakich mamy znajomych w dużej mierze zależy od przypadku. Od tego jakich ludzi spotykamy, jak sprawnie działa nasze sito, jakie programy oglądamy i kto na nas wpada. Nasza tytułowa zasada opiera się na założeniu, że generalnie chcemy dobrze dla samego siebie. kolegujemy się z ludźmi, którzy nas akceptują, którzy w naszym mniemaniu przedstawiają jakąś wartość itd. Lubimy kogoś, bo ten ktoś jest jak na nasze warunki osiągalny. Coś wydaje nam się ładne bo jest ładniejsze od przeciętnego, ale i w zasięgu. Dlatego właśnie nie szukamy dziewczyn, które są np. piękne jak Marzena Cieślik a przy tym bystre jak Maria Skłodowska-Curie. Tak na marginesie kiedyś to były piękne czasy, w telewizji pokazali laseczki ćwiczące aerobic. Piękne, opalone ciała rozchwytywane przez przystojnych, wysportowanych mężczyzn. Wtedy taka się 5 razy zastanowiła zanim sięgnęła po kolejną tabliczkę czekolady. Laseczki ćwiczyły, dążyły do ideału 90-60-90 i to było fajne. Zasada braku laku nie miała wtedy tak silnego wydźwięku jak dziś. Wszyscy byli wtedy fajni bo o siebie dbali, stawali się coraz lepsi i lepsi. Ale w końcu coś pękło ludzie przestali dotrzymywać tempa zmian. Dbanie o siebie poszło w kąt, bo jak ponoć wiadomo jak piękna to na pewno pusta jak umięśniony to na pewno niezły burak z niego itd. itp. Poziom zaczął się obniżać. Co prawda pozostało parę procent tych naprawdę wartościowych ludzi.
Dziś oglądamy ich w telewizji, ale niestety nie są już naszymi wzorcami. Niewiasta na którąś kiedyś byśmy nawet nie spojrzeli dziś już jest niezłym rarytasem (w krainie ślepców jednooki jest królem), prawdą jest, że jakbyśmy mieli wybrać fajną laskę czy to co nam obecnie świat oferuje to z całą pewnością byśmy pierdolneli wszystko i poszli za laseczką na koniec świata. Gdybyśmy mieli możliwość przyjaźnienia się z bardziej odpowiednimi osobami to oczywiste jest, że obecne kontakty odstawilibyśmy na bok. Nie było by wtedy tyle niedomówień i niejasności uników wykrętów i niechęci. Jak się nie podoba to wypierdalaj i vice versa. No ale niestety też są zawsze jakieś ale. A mianowicie jest możliwe, żeby dziś znów zaczął się rozwój a nie równia pochyła, ale dziś dostajemy tyle sieki że nawet niejeden brojler pokiwałby głową z podziwem. No niby tych fajnych ludzi pokazują nam w telewizji, ale też kształtując od razu pogląd, że to tak naprawdę huje są. Nawet jeśli to prawda, to warto zawsze podkreślić, że ktoś jest hujowy tylko z charakteru a z wyglądu trzeba mu przyznać: całkiem zajebisty heh. Postępując w taki sposób postępujemy szkodliwie w dwojaki sposób. Oprócz tego, że zniechęcamy ludzi do poprawiania się i utrwalaniu stereotypy to jeszcze programujemy ludzi gotowych do dbania o siebie na burasów i tu koło się zamyka.Dobra, ale teraz zastanówmy co tu zrobić gdy np. jesteśmy młodzieńcem, dajmy na to dwudziestoparoletnim, przystojnym z furą, wyższym wykształceniem i dużym domem. Co tu zrobić brakuje nam jeszcze dupy do tego zestawienia. Kogo mam szukać. Wychodząc z założenia że żyjemy w dzisiejszych czasach sprawa nie jest prosta. Kiedyś było łatwiej laski nie dość, że ładne, chude do tego jeszcze skromne. Dziś już takiego pakietu nie znajdziesz. Z czegoś tu musisz zrezygnować, bo podaży na to już nie ma. Wybierz teraz średniaka, ale w miarę rozgarniętego lub laskę nie za bardzo kumatą. Tak źle i tak nie dobrze. W myśl zasady braku laku weźmiesz paszteta i wmawiać sobie będziesz, że te superlaski to zwykłe blachary są itd. Koło znowu się zamyka, ale wierzę, że kiedyś ten schemat też pęknie i powrót do dobrych czasów znowu nastąpi.

PS. w teksie tym nie chciałem się wgłębiać w problem jak może to wyglądać od strony płci żeńskiej, żeby niepotrzebnie nie gmatwać wywodu, ale może w następnym odcinku się nad tym zastanowię.

PS2.dziś powinno zakazać się pokazywania w telewizji ludzi otyłych i statystyk związanych z tym zjawiskiem. Uważam że może mieć to silną analogię do efektu Wertera, kiedy to w telewizji podaje się wiadomość o jakimś seryjnym zabójcy, faktycznie liczba zabójstw wzrasta, jeśli podaje się wiadomość o wypadku kogoś słynnego, bądź jego samobójstwie, liczba ludzi ginąca w podobny sposób też wzrasta. Im więcej się mówi, że ludzie są otyli tym bardziej są. Szczególnie wysoki wymiar kary powinno dostawać się za pokazywanie ludzi niezbyt wartościowych(np. otyłych), którzy są szczęśliwi, coś osiągnęli i jak dobrze się bawią.

foto:cyrylla.fotolog.pl, trendz.pl, dziennik.pl