October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tvn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tvn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 sierpnia 2014

Jak i z czego robi się w Polsce afery?

Wiem, że narzekanie na układ medialny jest objawem niemocy, ale nie tyle chciałbym dzisiaj ponarzekać co z niemałą hiperbolą nakreślić schemat działania establish(mentów) przy kreacji i wyciszaniu afer.

Na wstępie po raz któryś powtórzę, że najlepszym rządem będzie rząd PiSu, który po około 1/10 a może nawet po 1/20 afer, które ma za uszami rząd platfusów, już dawno wyleciałby w powietrze. PiS musi być dużo lepszy żeby w ogóle istniał, koniec kropka.

Wyobraźmy sobie aferę, powiedźmy pożyczkową. Dlatego wymyślam nową, żeby nie wbijać Was już w przerobione schematy. Afera pożyczkowa polega na tym, że przykładowo Donald T. pożyczył od kogoś dużą bańkę tzn. jeden milion złotych i nie oddał. W języku ludzi normalnych taki ktoś to po prostu złodziej i sprawa jest ewidentna, ale jak Donald pójdzie siedzieć to "wiadomo kto dojdzie do władzy", więc trzeba kombinować.
Zaczyna się poszukiwanie z dupy analogii np. taka Kublikowa wskazuje na oświadczenie majątkowe Kaczyńskiego z którego wynika, że pożyczył 100tys. złotych i "nie wiadomo czy odda", chociaż połowę już oddał a że pożyczył na sprzęt medyczny dla matki to nieważne.

W między czasie prawicowe media oburzają się na Donka złodzieja a zidiociała dzieciarnia na robi "śmieszne" obrazki w internecie w stylu "dobry zwyczaj nie pożyczaj".

Później Monika Stokrotka zaprasza Hoffmana do kropki w celu "dyskusji". Wywiad zaczyna od filozoficznego pytania czy politycy w ogóle powinni pożyczać pieniądze? Adaś odpowiada, że fajnie by było jakby ludzie nie musieli pożyczać pieniędzy w ogóle, ale czasami są zmuszeni, ale gdy oddają to chyba nie ma problemu. Stokrotka ripostuje, że prezes pieniędzy jeszcze nie oddał a tak przy okazji czy pan, panie Hoffman oddał pieniądze posłowi Kaczmarkowi i czy to przypadkiem nie przez ten dług "agent Tomek" nie musiał odejść z PiSu.
Adam Hoffman odpowiada, że Kaczmarek wyleciał za aferę obyczajową i nie pamięta czy tą bodaj złotówkę oddał posłowi Kaczmarkowi, ale jeśli nie to z przyjemnością może oddać ją a nawet dwie Stokrotce a ta przekaże Kaczmarkowi.
Na to stokrotka wybucha debilnym stwierdzeniem, że nie bierze pieniędzy od polityków a półgębkiem dodaje, że przede wszystkim od tych z opozycji. Oczywiście zdanie o nie braniu kasy od polityków okrąża polskiego tłitera i fejsbuka w kilka chwil, dalej już nagłówki w prasie i internecie a później nagrody za "niezależne" dziennikarstwo od premiera.
W tak zwanym międzyczasie w lisweeku ukazuje się artykuł, że Rajmund Kaczyński kiedyś tam pożyczał pieniądze! Oczywiście nie chodzi o to, że nie oddał, bo nie pożyczał od kogoś tylko komuś, ale leming na tym etapie już dawno się pogubił.
W internecie najęci klakierzy wypisują komentarze typu: "Jeśli Rajmund pożyczał pieniądze to czemu nie chciał pożyczyć Jarusiowi, huhuhouhe, rofl, omg, lol".
Na kwejku pojawiają się obrazki z Tomaszem Kaczmarkiem z grymasem złości na twarzy z podpisem "Hoffman gdzie są moje dwa zyla, bo najebie ci krzesłem"
Na dobitkę zaprasza się do studia Korwina i pyta o "całą sprawę" a on odpowiada, że w starożytnym Rzymie byłoby to nie do pomyślenia, bo politykami zostawały tam osoby zamożne, które sprawowały swój urząd nieodpłatnie a tak w ogóle to nie było tam biedy, bo podatki były 4 razy niższe niż za Hitlera, dlatego też Rzymianie się rozwijali a Grecja upadła i musi ją utrzymywać teraz Unia Europejska;).
Bym zapomniał;) na fejsbuku prężnie rozwija się fanpejdź "pożyczam, nie oddaje" a TVN zaprasza do studia ekspertów którzy tłumaczą, że w dzisiejsze gospodarce bez długu nie ma rozwoju(jakby to w jakikolwiek sposób mogło tłumaczyć premiera złodzieja), później pokazuje się reportaż o młodych zadłużonych, czyli o grupce przyjaciół, która pożyczyła sobie nawzajem pieniądze w celu nieoddania. Dajmy na to, że grupka jest 4 osobowa. Pierwsza pożyczyła, drugiej 2zł, druga tą samą kwotę trzeciej a trzecia, czwartej a czwarta pierwszej. Z tego jasno wynika, że każdy wisi każdemu po dwa złote, są tacy fajni jak premier, bo jak mówią nikt nikomu nie odda a nie jak ten frajer Kaczor co już połowę oddał, hoho. 
Brzmi to trochę znajomo?

czwartek, 29 sierpnia 2013

Donald się cyka

 Czyżby kwestia HGW już się rozwiązała? Niekoniecznie chodzi mi o pozytywne rozwiązanie dla partii rządzącej.

Pierwsza rzecz jaka przeszła mi przez głowę gdy usłyszałem, że w razie odwołania HGW donek zrobi z niej komisarza, to że są to jakieś jaja. Do tego stopnia było to dla mnie niewiarygodne, że dopiero za trzecim razem uwierzyłem. Najpierw myślałem, że bekę z donka robi sobie Ziemkiewicz na spółę z Goćkiem potem, że Matka Kurka, ale wiadomo TVN jak pisze takie coś, to musi być coś na rzeczy.

Druga myśl była taka, że donka już do reszty poje*ało. Tak sobie pomyślałem, że płemiełowi przyszło do głowy pogrywać ze społeczeństwem jak z Kaczorem. Doskonale kojarzycie ten schemat. Szturchamy, plujemy w twarz, kopiemy po kostkach a jak Kaczor odpowie to włączamy kamerę i pokazujemy jaki to agresywny typ.
Niechybnie po prowadzeniu w życie tego pomysłu została by wygenerowana taka ilość wkurwu, że Tusk musiałby podkulić ogon jak w sprawie acta. Komu by pokazywał te materiały z zdenerwowania obywateli? Nie wiem, więc postawienie mieszkańców Warszawy w roli Kaczyńskiego jest bezsensowne.
Nawet te lamenty Żakowskiego po całej sprawie, że to "PiS zmarnował pieniądze" na referendum, bo jest jak było, nie poróżniłoby Polaków.

Słowa tonącego premiera pokazują jeszcze jedną rzecz. Donek już wie, że Hanka zostanie odwołana i już kombinuje jak przyspawać swoich o stołka.
 



poniedziałek, 10 grudnia 2012

Trotyl, srotyl

Mechanizm manipulacji w mainstreamie jest dość prosty. Najlepiej temat zakrzyczeć, odwlec, poczekać na wyjaśnię, pozwać kogoś. A jak okaże się, że zwyczajnie łżą zawsze można wrzucić, że rzyga się tym tematem, bo ile można jedną sprawę wałkować.
Innym sposobem bełkotanie.
Pułkownik Artymiak na filmiku próbuje wytworzyć wrażenie jakby TNT to nie był trotyl. Tak jak na obrazku powyżej leming mógłby w dyskusji np. z Moherem używać tego argumentu. http://pl.wikipedia.org/wiki/Trotyl oczywiście leming musiałby się przy tym modlić, żeby przypadkiem Moher nie wklepał wyżej wymienionego skrótu w google. I jak już pewnie wiecie TNT to inna nazwa trotylu. Szkoda, że Artymiak nie próbował dla zmydlenia oczu mówić o trinitrotoluen, byłoby jeszcze bardziej niezrozumiale, co w tym przypadku znaczy jeszcze lepiej. Szkoda, że całą zabawę zepsuł Macierewicz zmuszając pułkownika do przyznania się do tego, że TNT to jest trotyl.
 Z tym trotylem i TNT to jak ze mną jak sobie chcę bekę pokręcić ze znajomych i mówię im o "procederze" dodawania do żywości kwasu askorbinowego, kwasu nikotynowego, dekstrozy itd. Efekt zawsze taki sam. "Sama chemia", "podtruwają nas", itd. Nastrój się zmienia gdy mówię im, że te substancje to w kolejności: witamina C, wit B3 i glukoza.
Sprawy podobne tylko moje żarty służą zbudowaniu grozy a żarty(?) Artymiaków rozbrojeniu afer i zamydlaniu oczu.
Później mamy takie kwiatki:
http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/trotyl-to-nie-trotyl

Później jak jednak kłamstwo się nie trzyma próbuje się wmawiać, że trotyl jest wszędzie: w dezodorantach, zapięciach do ubrań, paście do butów a nawet kiełbasie. Można nawet wołać do telewizji naukowców i liczyć, z resztą słusznie, że Kowalski nie zrozumie co mówią naukowcy. Wystarczy odpowiedni komentarz redaktora i przeszło. Można też zmanipulować "żółty pasek".

Z resztą czytanie "żółtych pasków" tylko tytułów artykułów to bardzo brzydki nawyk. Robiąc tak niewiele się dowiemy, naprawdę to marny substytut. To trochę tak jak wiara w podręcznik o nazwie "Angielski w dwa tygodnie" itp. Wiem, że każdy chciałby uchodzić za eksperta w każdej dziedzinie, ale nie ma drogi na skróty.

W miarę kompetentnie jest to opowiedziane tu(uwaga nudne!):

poniedziałek, 3 września 2012

TVN rozsiewa plotki nt. gazu łupkowego.

O ile film "Gasland" może kogoś przestraszyć o tyle "reportaż" tefałenu powinien budzić tylko uśmiech politowania.

piątek, 10 września 2010

Jeszcze TVP czy już TVN bis.

Taka właśnie tytułowa myśl mnie naszła gdy dowiedziałem się o obsadzie programu Tomasza Lisa. Henryka Krzywonos, Aleksander Kwaśniewski, Stefan Niesiołowski, Andrzej Celiński, czyli jakby nie patrzeć sam Cymes. Jako łyżka dziegciu w tej beczce miodu występował Zbigniew Girzyński. Tak jak się spodziewałem tajemne porozumienie PO i SLD do reszty opanowały już media w Polsce. Myślałem też, że jeśli mają taką przewagę to teraz będą w niemiłosiernie gromić PiS a tu nie. Otóż jak słusznie zauważył poseł Girzyński SLD zostanie niedługo wchłonięte przez PO, tamci już powoli akomodują się do nowego, czyli zerowego tempa pracy. Z resztą jak w bardzo popularnym kawale o premierze: Czemu Tusk wstaje codziennie o szóstej rano? Żeby dłużej nic nie robić.
A wracając do koalicji anty pisowskiej, która zawiązała się w studio prowadziła tak interesującą dyskusję, którą śledziłem z ogromnym zainteresowaniem, tak wielkim, że mimo galona energy drinków nie dotrwałem do końca. Program musiałem obejrzeć jeszcze raz w internecie. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, więc nową odsłonę rankingu energy drinków macie niebawem jak w banku.
Mimo pozytywnych refleksji, takich jak realna możliwość zniknięcia SLD ze sceny polityczniej dochodziły mnie też mniej pozytywne np. taka, że żeby w Polsce zostać sławnym wystarczy obrazić Jarosława Kaczyńskiego. W taki sposób sławę zyskała Henryka Krzywonos, ale nie tylko to mnie smuci. Patrząc na tą panią, smuci mnie też, że panią Krzywonos jak sama przyznała manipulują dzieci. Mniejsza już o to, że żeby być manipulowanym nie można wiedzieć, że jest się poddawany takiemu procederowi. Z resztą pani Henryka nie za bardzo sama wie co robi, przyznaje przecież sama, że nie ma nad sobą kontroli mówiąc, że już taka jest i nie potrafi się zmienić. Zostawmy już może biedną kobietę w spokoju.

sobota, 27 lutego 2010

program tv- przegląd

Z racji chwilki wolnego czasu jaki obecnie mam, siadłem do telewizora aby dowiedzieć co tam ciekawego w pudełku puszczają. I tak oprócz „M jak Miłość” i Tomasza „Lisa na żywo” zebrałem się do oglądania innych zakątków programu telewizyjnego. Na pierwszy strzał poszedł TVN. A tam rozmowy w toku, które jakoś zawsze odruchowo przełączałem, ale tym razem postanowiłem chwilę się temu przyjrzeć. Kto nie oglądał od razu pragnę poinformować, że jest to program do którego przychodzą zawsze jakieś dziwne osoby. Gdy ja oglądałem akurat było o koksujących babach, wtedy też zapowiadali, że w następnym odcinku będzie jakąś maciora dziewczyna o kobiecych kształtach(100kg), która to rzekomo nie ma problemów z chłopakami. Raz zdarzyło się, że był nawet Żyd. A wracając do samego programu to odniosłem wrażenie jakby sama prowadząca urodziła się wczoraj. Nie wiem czy jest to efekt celowy, aby wywołać w widzu poczucie autentyczności, czy też może lenistwo pani prowadzącej, ale zostawmy to.

Później można było obejrzeć program para kryminalny, który prowadzi sędzia Anna Maria Wesołowska. Strasznie wali w oczy elokwencja i umiejętność poprawnej budowy zdań u świadków przesłuchań, nie ustępująca niczym niedorozwiniętemu ośmiolatkowi. Może wraz z tym programem płynie przesłanie: nie będziesz się uczył, zostaniesz przestępcą, albo nie uczysz się jesteś przestępcą, czy coś w tym stylu. W większości odcinków tego show dochodzi do sytuacji gdy rzutem na taśmę jeden ze świadków odkrywa jakąś tajemnice, dzięki której to podejrzany jest inny świadek a dotychczasowy podejrzany, zaginionym bratem pani sędziny.

Po obejrzeniu tych wspaniałych dwóch programów i w międzyczasie setki reklam przełączyłem na inny kanał. W tym wypadku było to MTV. Jakie było moje zdziwienie gdy odkryłem, że zamiast jak to kiedyś teledysków(w tym celu powstało MTV2) mogłem obejrzeć Halka Hogana w roli moralizatora, który próbuje odwieść od pochopnych decyzji rozwydrzonych latorośli jakiś bogaczy. Mimo tego co zobaczyłem na tym programie zdecydowałem się kontynuować seans z MTV. W dalszej części mogłem zobaczyć np. jak zostać przyjacielem Paris Hilton. Jest to o tyle dla nas dziwne bo myśleliśmy, że aby mieć przyjaciela to trzeba z takim kimś pobyć odpowiednią ilość czasu i utrzymywać relacje bezinteresowne. W tym serialu tego brakował, ale my może jesteśmy jacyś staromodni. Idąc tym tropem jak najbardziej odpowiedni byłby program-poradnik jak zostać blacharą. Po części jest zrealizowany i ten pomysł, bo zobaczyłem też program w którym to rodzice synowi szukają dziewczyny. Wybierają trzy dziewczyny a z pośród nich następca rodu wybiera sobie to najodpowiedniejszą(cokolwiek to znaczy).

Jakoś przypadkowo przerzuciliśmy na TV mango. Pomyślałem a niech będzie zobaczmy co tam ludzie kupują. A że my jesteśmy trochę z nowinkami na bakier i oglądanie telezakupów porzuciliśmy na etapie abgynica(takie coś co wali nas prądem po brzuchu), tym większe było nasze zdziwienie gdy dowiedziałem się do istnieniu wiertarko latarki udarowej, dzięki której możemy wiercić nawet w nocy, ale szczególnie zaskoczeni byliśmy mikro-piekarnikiem opartym o technologie lamp ogrodowych. Niestety z reklamy nie dowiedziałem się czy taki piekarnik działa również zimą, gdy za sprawą słabszego światła baterie słabiej się ładują.

Poza negatywnymi zaskoczeniami typu TV meteo gdzie mogliśmy dowiedzieć się jaka pogoda była wczoraj, były też i pozytywne akcenty np. kanał history praktycznie bez reklam i z sensem i espn classic gdzie można do dziś oglądać jak to nasi piłkarze grali na najwyższym światowym poziomie. Co prawda do dziś można zobaczyć ich na innych kanałach np. taki Grzegorz Lato, ale niestety tylko w kontekście wałków w PZPN, albo Zbigniewa Bońka, który to już dawno temu zwiał do Włoch, ale dzięki temu wie(a przynajmniej tak uważa) co w piłkarskiej trawie piszczy.

Tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć tę część relacji.