October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą platforma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą platforma. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty czwartek nie dla dzieciaków

Nowelizacja ustawy zabraniająca sprzedawania śmieciowego jedzenia na terenie szkół ma wejść w życie od nowego roku szkolnego, więc jak nietrudno się domyślić następny tłusty czwartek w szkołach będzie nielegalny.

Edukację szkolną zakończyłem już jakiś czas temu, ale jeszcze dobrze pamiętam, że po jedzenie do sklepiku chodziło się głównie na przerwie śniadaniowej, ewentualnie na długiej pauzie.

Z jednej strony więc mamy zakaz śmieciowego jedzenia a z drugiej "brak kultury jedzenia śniadań" jak to ujęła pewna pani od dorsza.

Samo przez się nasuwa się pytanie: czy następną grupą po górnikach i rolnikach z którą rząd chce walczyć nie są przypadkiem głodne dzieci?

niedziela, 17 sierpnia 2014

Jak i z czego robi się w Polsce afery?

Wiem, że narzekanie na układ medialny jest objawem niemocy, ale nie tyle chciałbym dzisiaj ponarzekać co z niemałą hiperbolą nakreślić schemat działania establish(mentów) przy kreacji i wyciszaniu afer.

Na wstępie po raz któryś powtórzę, że najlepszym rządem będzie rząd PiSu, który po około 1/10 a może nawet po 1/20 afer, które ma za uszami rząd platfusów, już dawno wyleciałby w powietrze. PiS musi być dużo lepszy żeby w ogóle istniał, koniec kropka.

Wyobraźmy sobie aferę, powiedźmy pożyczkową. Dlatego wymyślam nową, żeby nie wbijać Was już w przerobione schematy. Afera pożyczkowa polega na tym, że przykładowo Donald T. pożyczył od kogoś dużą bańkę tzn. jeden milion złotych i nie oddał. W języku ludzi normalnych taki ktoś to po prostu złodziej i sprawa jest ewidentna, ale jak Donald pójdzie siedzieć to "wiadomo kto dojdzie do władzy", więc trzeba kombinować.
Zaczyna się poszukiwanie z dupy analogii np. taka Kublikowa wskazuje na oświadczenie majątkowe Kaczyńskiego z którego wynika, że pożyczył 100tys. złotych i "nie wiadomo czy odda", chociaż połowę już oddał a że pożyczył na sprzęt medyczny dla matki to nieważne.

W między czasie prawicowe media oburzają się na Donka złodzieja a zidiociała dzieciarnia na robi "śmieszne" obrazki w internecie w stylu "dobry zwyczaj nie pożyczaj".

Później Monika Stokrotka zaprasza Hoffmana do kropki w celu "dyskusji". Wywiad zaczyna od filozoficznego pytania czy politycy w ogóle powinni pożyczać pieniądze? Adaś odpowiada, że fajnie by było jakby ludzie nie musieli pożyczać pieniędzy w ogóle, ale czasami są zmuszeni, ale gdy oddają to chyba nie ma problemu. Stokrotka ripostuje, że prezes pieniędzy jeszcze nie oddał a tak przy okazji czy pan, panie Hoffman oddał pieniądze posłowi Kaczmarkowi i czy to przypadkiem nie przez ten dług "agent Tomek" nie musiał odejść z PiSu.
Adam Hoffman odpowiada, że Kaczmarek wyleciał za aferę obyczajową i nie pamięta czy tą bodaj złotówkę oddał posłowi Kaczmarkowi, ale jeśli nie to z przyjemnością może oddać ją a nawet dwie Stokrotce a ta przekaże Kaczmarkowi.
Na to stokrotka wybucha debilnym stwierdzeniem, że nie bierze pieniędzy od polityków a półgębkiem dodaje, że przede wszystkim od tych z opozycji. Oczywiście zdanie o nie braniu kasy od polityków okrąża polskiego tłitera i fejsbuka w kilka chwil, dalej już nagłówki w prasie i internecie a później nagrody za "niezależne" dziennikarstwo od premiera.
W tak zwanym międzyczasie w lisweeku ukazuje się artykuł, że Rajmund Kaczyński kiedyś tam pożyczał pieniądze! Oczywiście nie chodzi o to, że nie oddał, bo nie pożyczał od kogoś tylko komuś, ale leming na tym etapie już dawno się pogubił.
W internecie najęci klakierzy wypisują komentarze typu: "Jeśli Rajmund pożyczał pieniądze to czemu nie chciał pożyczyć Jarusiowi, huhuhouhe, rofl, omg, lol".
Na kwejku pojawiają się obrazki z Tomaszem Kaczmarkiem z grymasem złości na twarzy z podpisem "Hoffman gdzie są moje dwa zyla, bo najebie ci krzesłem"
Na dobitkę zaprasza się do studia Korwina i pyta o "całą sprawę" a on odpowiada, że w starożytnym Rzymie byłoby to nie do pomyślenia, bo politykami zostawały tam osoby zamożne, które sprawowały swój urząd nieodpłatnie a tak w ogóle to nie było tam biedy, bo podatki były 4 razy niższe niż za Hitlera, dlatego też Rzymianie się rozwijali a Grecja upadła i musi ją utrzymywać teraz Unia Europejska;).
Bym zapomniał;) na fejsbuku prężnie rozwija się fanpejdź "pożyczam, nie oddaje" a TVN zaprasza do studia ekspertów którzy tłumaczą, że w dzisiejsze gospodarce bez długu nie ma rozwoju(jakby to w jakikolwiek sposób mogło tłumaczyć premiera złodzieja), później pokazuje się reportaż o młodych zadłużonych, czyli o grupce przyjaciół, która pożyczyła sobie nawzajem pieniądze w celu nieoddania. Dajmy na to, że grupka jest 4 osobowa. Pierwsza pożyczyła, drugiej 2zł, druga tą samą kwotę trzeciej a trzecia, czwartej a czwarta pierwszej. Z tego jasno wynika, że każdy wisi każdemu po dwa złote, są tacy fajni jak premier, bo jak mówią nikt nikomu nie odda a nie jak ten frajer Kaczor co już połowę oddał, hoho. 
Brzmi to trochę znajomo?

wtorek, 24 czerwca 2014

Donald został sam

Ostatnio zastanawiałem się kto może stać za podsłuchami w PO i okolicach. Ta sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta, ale oczywiste jest, że podsłuchy miały wyeliminować zaufanych ludzi Donalda.

Premier podobnie jak wielu innych polityków woli mieć wokół siebie ludzi biernych, ale wiernych niż wybitnych fachowców. Ludzie zależni są po prostu bardziej przewidywalni i bardziej zdyscyplinowani. Generalnie fajnie jest wokół siebie poumieszczać swoich kumpli, bo mniejsze jest prawdopodobieństwo wpadki.
Nigdy nie ukrywałem, że życzę Donaldowi jak najgorzej, ale mogę mu dać jedna dobrą radę: jeśli chcesz się uratować zdymisjonuj wszystkich którzy zostali nagrani, inaczej sam będziesz musiał zrezygnować.
Takie są fakty. Tak pięknie szło Donaldowi eliminowanie wewnątrz partyjnej konkurencji, że myślał, że w platformie jest tylko miejsce dla kolegów. Niestety ktoś miał inne plany. Ostatnio najbardziej tępiony był Schetyna, więc trop prowadzi w jego kierunku lub w kierunku kogoś kto go promuje np. w kierunku Dużego Pałacu. Możliwe, że Bredzisław chce mieć większy udział w rządzeniu, chociażby po to, aby zapewnić sobie finansowanie kolejnej kampanii, bo jeśli Donald chciałby pocieciować pod żyrandolem to zawsze może obciąć kasiorę na kampanie i wtedy Komorowski może pożegnać się z drugą kadencją.
Dlatego też prezydent może chcieć poumieszczać maksymalnie duża ilość swoich ludzi na wysokich stołkach w rządzie, którzy już zadbają o jego sprawy.
Jeśli następne taśmy będą dotyczyć Pitery i lub Kopacz to będziemy mieli potwierdzenie. Może na te taśmy czeka premier i liczy ilu ludzi musiałby faktycznie zwolnić a zwolnić będzie musiał i tak się cała draka do wyborów rozejdzie po kościach.

sobota, 15 lutego 2014

Zawsze jest co ukraść

Wielu ludzi wieszczy koniec Państwa Polskiego, że już wszystko rozkradzione itd. Niektórzy nawet liczą na to, że po zrabowaniu wszystkiego świnie przyssane obecnie do koryta, zdechną z głodu. Nic bardziej mylnego!!


 Poza bardzo mądrym powiedzeniem: "Nim gruby schudnie tym chudy zdechnie" można wskazań na inne czynniki dla których, śmierć pasożytów nie jest tak oczywista.

Wielu myśli, że nie ma już za bardzo czego w Polsce ukraść, więc i koryto się kończy. No ale właśnie jest jeszcze co kraść. Jak się już okradnie Lasy Państwowe to można je zawsze sprywatyzować. Przy okazji czego można jeszcze kilka zyli ukraść. Zawsze można sprywatyzować wodociągi. A gdyby nie było już naprawdę czego kraść to można Polskę wprowadzić do strefy euro. Pewnie spytacie, ale niby co to ma do rzeczy?

Zanim przystąpi się do "wspólnej waluty" trzeba sobie trochę czasu pognić w tzw. korytarzu walutowym lub jak kto woli ERM II. W największym skrócie, chodzi o utrzymywanie wartości danej waluty, w tym przypadku Złotego, w wąskich widełkach w stosunku do Euro. Całość się sprowadza do tego, że "inwestorzy" próbują walutę z tych widełek wytrącić a Bank centralny tego państwa musi interweniować tzn. sypać kasą na lewo i prawo. W rezerwach NBP może mieć ze 70 mld Euro, czyli jest co kraść.

Jakby tego było mało to zawsze można nas okraść z zasobów kopalin począwszy od węgla, przez miedź po gaz łupkowy. Akurat to ostatnie idzie najlepiej, bo przeglądając raport NIK w tej sprawie dochodzi się do wniosku, że ta obstrukcja ma na celu, albo maksymalnie długie blokowanie procesu prowadzącego do wydobycia np. po to aby inne kraje zdążyły nadrobić zaległości lub dlatego, że jest to na rękę jednemu podmiotowi poszukiwawczemu, który już wie jak będzie wyglądało nowe prawo i czeka aż reszta konkurentów się wykruszy ze względu na niepewność. Nie muszę tłumaczyć nikomu, że taki uprzywilejowany podmiot będzie ze swojego interesu do nasze wspólnej sakiewki odprowadzać marne grosze;) Oczywiście oficjalnie, bo najpierw paru wieprzy się nażre, ale to już powinno badać CBA.

czwartek, 19 września 2013

Jak PiS dojdzie do władzy...



Powolutku zbliżmy się do nowego rozdania. Wielu nie jest jeszcze przekonanych na kogo by tu głosować. Jedni uważają, że PiS to i tak to samo co PO. Jeszcze inni nie pójdą zagłosować, bo ich kandydaci na pewno się do sejmu nie dostaną. 

"Osiągnięcia" rządu PO-PSL chyba wszyscy znają, więc sobie tą cześć podaruje za to z grubsza wyliczę co tam PiS mimo niezbyt ciekawych koalicjantów przepchnął. Wiem, że dla wielu doktrynerów cześć z tych osiągnięć będzie nieporozumieniem. Dla socjalistycznych doktrynerów pewnie obniżanie podatków będzie zbrodnią a dla doktrynerów liberalnych inwestycje państwowe, czy zwiększanie nakładów na obszary niedoinwestowane, ale to raczej ich problem;)

-produkt krajowy brutto w czasie rządów PIS-u przyrastał rocznie o ponad 6%, produkcja przemysłowa o ponad 10%, inwestycje o 20%, produkcja budowlana o ponad 60%.
-w okresie 2005-2007 powstało 1,2 mln miejsc pracy w kraju
- spadło bezrobocie z ponad 3 mln osób w 2005 do około 1 mln 100 tys. w 2008
- inflacja była niska ( spełniała kryteria wejścia do strefy euro), a zloty stabilny ( złoty nie przekroczył bariery 3.50 za euro).
-zmniejszono deficyt finansów publicznych z około 4 proc. PKB do w 2006 do 3 proc. PKB ( jedno z kryterium do przyjęcia waluty unijnej) ( Tu warto przypomnieć, że za rządów PIS Polska spełniała wszystkie kryteria przyjęcia do strefy euro. Jednak Kaczyński sensownie uznał, że jesteśmy za słabi gospodarczo i ekonomicznie, żeby starać się o wejście do korytarza ERM2 ( zamrożenie kursu złotego na dwa lata)
-cena benzyny spadla z ok. 4,30 zł do 3,70 zł.
-zlikwidowano podatek od spadków i darowizn
- zmniejszono podatek dochodowy od osób fizycznych
- obniżono o ponad polowe składkę rentową, dzięki czemu wzrosły pensje
- podniesiono znacząco najniższą płacę.
-w ramach funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności rząd PIS uzyskał 67,3 mld euro na lata 2007 – 2013. ( za które obecnie są budowane m.in. drogi ).
-wprowadził w ramach polityki prorodzinnej nieznane w Polsce a powszechne w Europie Zachodniej odpisy od podatku na każde dziecko
- wydłużył urlopy macierzyńskie
- wprowadził też tzw. „becikowe”, czyli zapomogę z tytułu urodzenia dziecka
- na dożywianie dzieci przeznaczył 500 mln zł rocznie.
-zainicjował politykę bezpieczeństwa energetycznego przez poszukiwanie niezależnych źródeł energii w kraju i zagranicą
- sprzeciwiał sie budowie gazociągu północnego z Niemiec do Rosji
- zainicjował budowę „gazoportu”.
-wprowadził mechanizmy konkurencji w telefonii komórkowej: spadły o prawie połowę ceny dostępu do internetu i ceny usług telefonicznych
-stworzył Urząd Komunikacji Elektronicznej przeciw praktykom monopolistycznym.
-powołał Centralne Biuro Antykorupcyjne
-wprowadził sady 24-godzinne (zlikwidowane przez rząd Donalda Tuska)
- powołał Krajową Szkołę Sędziów i Prokuratorów. Po dwóch latach rządów PiS przestępczość kryminalna spadla o 18 proc.
-dokonał likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych
- powołał nowe służby specjalne
- rozpoczął restrukturyzacje polskich sil zbrojnych.
-przeprowadził ustawową lustrację zahamowaną dziś przez PO i SLD.
-wzmocnił pozycję Instytutu Pamięci Narodowej.
-nakłady na ochronę zdrowia wzrosły o ponad 10 mld zł, tj. o 26%, a niedopłacanym latami pracownikom tej branży podniesiono wynagrodzenia o blisko jedna trzecią. Żaden rząd tego nie przeprowadził do tamtej pory, a i do dziś.

tekst skopiowany od: http://niepoprawni.pl/blog/2518/czego-dokonal-rzad-pis-w-niespelna-dwa-lata-14vii2006-5xi2007

poniedziałek, 9 września 2013

Odnowy nie będzie

Jakiś czas temu przedstawiłem scenariusz ewolucji polskiej sceny politycznej w którym Gowin mógłby odegrać kluczową rolę, ratując przy tym cały układ. Gowin osobiście dziś Platformę pochował. Donald się cieszy, ale nie wiadomo z czego.


 I teraz widzę tą minę Donka, który nie będzie mógł przykryć sprawy zrabowania kasiory z OFE durnymi przepychankami. Przegłosować może i przegłosuje, ale wszystko będzie musiał wziąć na klatę.
 Inna sprawa to taka, że PSL utonie razem z platformą a nawet wcześniej, bo PO w następnej kadencji będzie a PSL już nie koniecznie. PSL musi wyskoczyć z tej tonącej Platformy.
 I teraz tak sobie wyobraźmy jak to niedawno urażony Rostowski podrzuca zbuka Donaldowi T. z majstrowaniem przy KRUSie. Następna sprawa, to może wydawać się frazesem, ale PO to partia bezideowa, partia władzy. Przy czym bezideowa jak nigdy a władzy coraz mniej. Oczywiste staje się, że PO nie będzie rozdawać fruktów w następnej kadencji. Do poglądów Polaków też się odwołać nie może, czyli wraz z wyjściem Gowina Platforma przestała istnieć.

Co prawda usunięcie takich ludzi jak Gowin dla Donalda było oczywistością, bo jemu się wydaję, że PO to on, ale on topi platformę i musi odejść. W najlepszym razem zostanie załatwiony jak Pawlak.
Ktoś mógłby powiedzieć, że ruch Donalda mógł wynikać z chęci konsolidacji elektoratu. Zmniejszenia, ale zwarcia szeregów. Nic podobnego, jedynym spoiwem tej partii jest właśnie cycek z którego można doić. Lemingi to nie jest elektorat to tylko taki statystyczny efekt bardziej lub mniej możliwy do moderacji.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Żakowskiemu już całkiem sufit powykrzywiało

Do wielu rzeczy można się przyzwyczaić, do tego stopnia, że aż w końcu nie zauważa się oczywistych patologii. Patologię w głównym dyskursie mamy tak wielką, że słusznie Wildstein mówi o świecie odwróconym. Świetnie w tą teorię wpisuje się "Jaś Fasola" Żakowski.

A rozchodzi się między innymi o ten tekst: http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105405,14493605,Gowinowatosc.html  

Kwiatki mamy już w spojlerze.

Gowin przegrał i gra dalej. Liczy na repasaże. Nie pęka. Nie załamuje się. Nie przeprasza. Z niczego się nie wycofał. I nie ma zamiaru ułatwiać Tuskowi sytuacji, ani odchodząc z PO, ani wracając do partyjnego szeregu. Dezawuuje politykę rządu. 

Żakowskiego boli, że Gowin stanął w wyścigu na szefa partii. Ja tam nie wiem, ale to się chyba demokracja nazywa. Przedstawiciel środowiska, które ma pełną gębę demokratycznych frazesów powinien to rozumieć.

Teraz tak hipotetycznie załóżmy, że Gowin te wybory wygrał. Oj faszyzm;) Przegrał też źle. Dla Żakowskiego chyba najlepiej byłoby gdyby Gowin wygrał wybory i odszedł z PO. Gowin również nie przeprasza. W sumie nie wiadomo za co może za Jedwabne. Mniejsza z tym co w tym porytym deklu Żakowskiego siedzi.

Mało kto się spodziewał, że PO jest tak gowinowata.
 To zdanie jest piękne, bo pokazuje stan psychiczny żurnalisty. Żakowski pewnie sondaże zna, więc wie jak lud będzie głosował, ale że najbardziej oświeceni z oświeconych, wybrani, sama elita tak zagłosowała, to prawie jak zdrada dla Jasia Fasoli. To prawie jak głosowanie na PiS. Dla Żakowskiego Gowin jest takim minipisem. Dalej w tekście zdradza swoje lęki, że jak tylko Gowin za wysoko łeb podniesie to władze zdobędzie PiS a wtedy wszystko stracone.
 Z tą Gowinowatością to ciekawa sprawa. Wiele w lewych mediach czyta się o pluralizmie i demokracji, ale wiadomo to musi być u przeciwników. No bo jak w partii są i Tuskiści i Gowiniści i Schetynisci to chyba jest jakiś pluralizm. Pluralizm w końcu dobry czy zły Żaczku?

Wiele wskazuje na to, że czeka ją długi okres wewnętrznych konfliktów, które będą głównym tematem mediów.
 To zdanie też jest urocze. No bo jak media mogą zajmować się tym co dzieje się w partii rządzącej, no jak? Przecież dotąd zajmowały się opozycją no nie całą, bo PiSem, ale to chyba za dużo z demokracją nie ma dużo wspólnego.

Reszta tekstu to żenada i jeden wielki bul;) czterech liter. Pisanie rzeczy typu: "jak straci Tusk to zyska ktoś inny" jest albo wyrabianiem wierszówki, albo przenikliwością godną sprzedawcy jabłek.

A teraz takie pytanko Jasiu: "czy ty naprawdę myślisz, że to PO jest słabe, przez demokracje(1), pluralizm(1) i Gowina? 

1- wątłe, bo wątłe ale zawsze.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Hanka tonie razem z Platformą

Coraz więcej znaków wskazuje, że PO po utracie Rybnika i Elbląga straci też Warszawę. Po utracie Wawki z  PO nie będzie już co zbierać.

Dla PO Warszawa to być, albo nie być. PO mocna w dużych miastach w których to miała jak dotąd całkowitą dominację nad PiSem, miasta największego oddać nie może. W tym kontekście nerwowe ruchy Platformersów są zrozumiałe. Chociażby filmik poniżej.


Donald znany raczej z asekuranctwa jednak ryzykuje. Załóżmy, że całe lemingowo posłucha Donka i na referendum pójdą tylko ci co faktycznie chcą HGW odwołać. Posługując się elementarną logiką wynik referendum to byłoby 100proc. głosujących przeciwko prezydent. Przecież to jest nokaut!!
Ja wiem, że ten człowiek liczy na zbyt małą frekwencję, ale ona taka nie będzie. Śmiechu będzie co niemiara gdy badań PO wyjdzie, że frekwencja będzie jednak wysoka. Wtedy kapitan Donald zakomunikuje: w tył zwrot i cała naprzód. Z resztą zobaczycie.

Premier po swojej wypowiedzi pokapował się, że chyba trochę przeszarżował i  trzeba by sprawę jakoś inaczej załatwić. No i wymyślił: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019393,title,PO-PiS-mogl-zlamac-ustawe-o-partiach-politycznych-ws-referendum,wid,15832164,wiadomosc.html?ticaid=110fdd

Trochę mi szkoda Halickiego, że to jemu zostało zlecone tak podłe zadanie, bo w sumie sympatyczny człowiek jak na platformersa i do "pisowskich" programów czasem przychodzi, ale mniejsza z tym. Poseł Halicki próbuje grać zdartą już płytę o nazwie: bójcie się pisu, ew. pis za wszystkim stoi.

Ale największa heca jest z tego, że zbieranie podpisów jest nie tego, bo pomagał PiS a jak pomagał PiS to nie jest to spontaniczne(zależy jeszcze jak liczyć tą spontaniczność, bo jeśli miarą spontaniczności entuzjazmu podczas akcji "Orzeł może" to bardzo spontaniczna akcja). Ponoć ta spontaniczność jest zapisana w ustawie, inaczej to jest to sprawa polityczna, albo chociaż o znamionach akcji politycznej;).

Mało tego, ktoś ośmielił się wydać prywatną kasę na hostessy zbierające podpisy. Pewnie przez to akcja też nie jest spontaniczna. Chociaż jakby kasę na zbieraczy wydał PiS to pewnie byłaby akcja o charakterze politycznym, ale jak PiS nie dał to znaczy, że się na tej akcji wzbogacił. Tam w tekście mniej więcej tak stoi!
To trochę tak jakby Palikotowi zarzucać, że podczas jednego z finałów wielkiej orkiestry(nie pamiętam którego) podczas przekazania swojej legitymacji poselskiej na rzecz Owsiaka wzbogacił się. Osobliwa to logika, ale to nie do mnie tylko do Halickiego musicie się zgłosić po wyjaśnienia.

A tak poza tym to Guział to PiSowska marionetka i jak nawet nie jest z PiSu to obawiajcie się, bo jak PiS dojdzie do władzy...

niedziela, 2 czerwca 2013

PiS jest be i już, czyli poseł PO w akcji

Jest to notka nr 300 na tym blogu. Miał być pewien specjał na tą okazję, ale rarytasa z posłem Krajewską nie mogłem przepuścić. Niżej macie cały jej wywiad z Mazurkiem.

Życzę miłej zabawy;)






wtorek, 28 maja 2013

Platforma się trzęsie

Konflikt w PO jest już jak najbardziej jawny. Nie do końca wiadomo kto z kim gra i czy wszystko skończy się jak dotąd wesołym oberkiem, ale możliwości jest sporo.

Zacznijmy od listu Gowina: http://www.rp.pl/artykul/10,1013934-Tusk--czy-Gowin-chce-wygrac-w-innej-parti-.html Gowin coraz otwarciej sobie pogrywa, ponieważ musi jakoś odgryźć się za wywalenie go z rządu. Wywalenie Gowina z rządu, ale nie z partii było bardzo wygodnym posunięciem ze strony premiera, bo może nie każdy pamięta, ale obecna koalicja ma tylko 3 głosy przewagi nad opozycją i wyproszenie Gowina z PO pociąga za sobą obowiązek zorganizowania sobie nowego koalicjanta.

Chociaż nie do końca, bo jeśli Gowin wyszedłby z powiedzmy z max 10 osobami, bo i tak może się stać to wywalony Rysiek z SLD mógłby taką ekipę skołować.

Czy następnym koalicjantem mogłoby być SLD w całości? Raczej wątpliwe. Niby naturalny wydaje się tutaj ruch palizjeba, bo co prawa historia pokazuje, że antysystemowe(a przynajmniej uznawane za takie) partie wchodząc do rządu zużywają się, ale i tak jest to jakaś alternatywa dla faktu całkowitego zniknięcia po następnych wyborach, mimo że ostatnio w sondażach lekko unoszą się powyżej progu wyborczego.

Do końca nie wiadomo w co Donald T. gra, bo ostro walczy zarówno z Gowinem jak i Schetyną. Teoretycznie może wywalić obu. Ruch  palitkota to 40 szabel więc matematycznie jest to możliwe. Palikot w rządzie to jeden problem a Schetyna z Gowinem to dwa problemy. Tusk wolałby jak już przyjmować Janusza to tak żeby nie było zbyt dużego tłoku przy korycie.

Problem z tym, że Schetyna nigdzie się nie wybiera. Gowinowi raczej wszystko wisi. Schetyna chce odwojować to co stracił po wyborach. Teraz mocno wali, bo PO leci w sondażach a donkowi zależy na utrzymaniu przewodnictwa, więc Schetyna jest silny i liczy, że podpisze rozejm w sprzyjającym dla siebie momencie. A Gowin albo będzie konsekwentnie blokował ustawy zgłaszane przez donka, albo okaże się przecwelonym baranem. Doskonale czując to Gowin być może szuka miejsca w PiSie a czy go Jarosław przyjmie to inna sprawa. Chociaż wybiegając lekko w przyszłość to po odejściu Zbyszka, Gowin wydaje się idealnym  kandydatem na ministra sprawiedliwości. Co prawda betonowy elektorat PiSu zaczął by coś pieprzyć idiotycznie o zdradzie, ale prawda jest taka, że byłby to czysty zysk i to nie tylko dla PiS ale dla Polski, bo przynajmniej oddalono by wizje gospodarczego przechyłu partii w lewo.

A jak będzie? Pewnie Schetyna dostanie jakąś dobrą fuchę i się zamknie. Gowin dostanie zapewnienie, że PO nie będzie już głosować niczego obyczajowego, dodatkowo stwierdzi, że i tak dostał co chciał, bo przypomnijmy, że na ministra sprawiedliwości został wybrany tylko po to żeby wpieprzyć go na minę. Inna spraw, że faktycznie zaczął sobie nieźle radzić.

sobota, 27 października 2012

Donald Koniecpolski

Donek ma chytry plan na obronę interesu narodowego. Skorzystał z dorobku wybitnej myśli militarnej i dezinformacji. Geniusz po prostu!!

Jakby ktoś nie wiedział to Stanisław Koniecpolski to niemal geniusz wojenny jeden z najlepszych w historii naszego państwa. Nawet już sam przydomek Donka Koniecpolski ma niebywały wręcz ładunek dezinformacyjny. Podejrzewamy więc, że dzieła takie jak "Nowe kłamstwa w miejsce starych" Golicyna, Donek ma opanowane w stopniu najwyższym. W książce tej sporą cześć zajmuje opis działań dezinformacyjnych jakie prowadzili komuniści wobec nie tylko narodów zniewolonych, ale też a może właśnie przede wszystkim wobec krajów "zachodu".
Ale wróćmy jeszcze do Koniecpolskiego. Jak podaje wiki:

Uznawany za jednego z najwybitniejszych wodzów w historii Polski i znakomitego dowódcę jazdy. Potrafił świetnie stosować działania szeroką strażą przednią, by przytrzymać i rozbić nieprzyjaciela w dogodnym dla siebie terenie.

Jak ważny jest teren podczas wojny nie muszę nikomu tłumaczyć. Niektóre działania Donka, chociażby w aspekcie infrastuktury wskazują na doskonałe zrozumienie dzieła Sun Tzu  "Sztuka wojny".  Nie dość, że teren przyjazny(wyjaśnię za chwilkę) to jeszcze ten aspekt dezinformacyjny. Na prawdę wtedy wszyscy myślą, że Donek Koniecpolski to już koniec Naszego państwa, ale nic z tego.
Donek doprowadzając do ruiny infrastrukturalnej uniemożliwia sprawny marsz okupanta w razie wojny.
Autostradki albo się zapadną pod kolumną pancerną, albo wyprowadzą gdzieś w las gdzie już nasza partyzantka zrobi co trzeba. A ilu partyzantów można pochować za tymi wszystkimi ekranami akustycznymi, które wyrosły jak grzyby po deszczu? O kolejach już nie wspominając. Nie prawda, że genialne?!!
Donek pewnie ma w razie czego już rozpisany plan wojny podjazdowej. Myślę, że nasz płemieł czerpał pełnymi garściami z koncepcji wojny podjazdowej, preferowanej przez Bolesława Chrobrego: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=6186  

Donek przemyślał nie tylko wariant natarcia z lądu, ale i z wody i powietrza!!!
Z powietrza ponieważ nasze miasta rozrastają się w tak dziwny sposób, rozrastając się na przedmieścia, że w razie bombardowania nie wyrządzi się takich strat jak w wyniku zabudowy zwartej!
Z "Przysposobienia Obronnego" w skrócie PO(przypadek?) wiemy, że decentralizacja ludności podczas wojny to podstawowa czynność. Decentralizacja Polaków jest poczyniona w takim wielkim stopniu(wskaźnik urbanizacji jakoś koło 60), że są rozlokowani nie tyko masowo na wsiach, ale i poza granicami. Że nikt nie dostrzega geniuszu Donka to jest to po prostu skandal!!

Atak znad Bałtyku po wybudowaniu nord streamu jest już niemożliwy. Śmiem podejrzewać, że Donald podpuścił Rosję a ta myśląc, że przecweli polskie władze, wybudowała nam taką ochronę. Takiej przebiegłości nie znał historia ludzkości!! A ten głupi Kaczyński chciał rurę zakopywać. hahaha.

Zliczmy może wszystko, bo już jesteśmy lekko oszołomieni. Donek w swoim genialnym planie korzystał z dorobku Koniecpolskiego, Sun Tzu, Chrobrego, komunistycznych dezinformatorów i Bóg jeden wie kogo jeszcze. Teraz inaczej spoglądam na lemingów. Teraz wiemy już, że lemingi nie są głupie, że ich ufność w wielkiego Donka ma oparcie w faktach. Jeszcze Polska nie zginęła...

piątek, 5 października 2012

"Tanie Państwo" Platformy O.

Donald T. to taki jakby gospodarczy liberał-gawędziarz, czyli coś na kształt erotomana-gawędziarza co to o seksie tylko mówi. 
 
Pół biedy jakby Donek był sobie takim legislacyjnym impotentem, ale niestety tak nie jest. Donald T. jak mówi, że ograniczy zatrudnienie w administracji o 10% to znaczy, że je o tyle właśnie podniesie. Pokazuje to najnowszy raport Fundacji Republikańskiej.
 Raport to raptem 33 strony, ale dobitnie pokazuje, że Platforma walczy z bezrobociem w bardzo osobliwy sposób, czyli mnożąc etaty w biurokracji. Jak łatwo się domyślić ciągnie to za sobą ogromne koszty idące w miliardy złotych.
 Raport sprowadza się do 3 tabel, ale dla ambitniejszych cały raport jest tu: http://www.cafr.pl/wp-content/plugins/downloads-manager/upload/2012.09.25%20Raport%20FR%20Zatrudnienie%20w%20administracji%20rz%C4%85dowej%20-%20dynamika%20i%20koszty%20final.pdf

















sobota, 15 września 2012

Pasiekokracja

Od jakiegoś czasu na wierzch wypływają ciekawe taśmy, czy doprowadzą w one w końcu do zdymisjonowania tego rządu? 
 
Otóż okazuje się, że żeby coś załatwić w Polsce najlepiej mieć znajomości, inaczej ni hu hu. Wiedząc to pan Mitter już drugi raz zadrwił sobie z naszej pasiekokracji.

 Pierwszy raz gdy chciał sobie załatwić robotę w telewizji powołując się na znajomości w kancelarii Prezydenta.

Drugi gdy właśnie dzwonił do Milewskiego(nagranie całej rozmowy poniżej).


poniedziałek, 16 lipca 2012

Nie płoszyć leminga!!

Ubiegłotygodniowy tekst Mazurka pt. "Alfabet leminga" wzbudził niemałe poruszenie w szeregach tych z pozoru sympatycznych hominidów. Dlaczego tak się stało. Spróbuje odpowiedzieć na to pytanie.
                         Leminżyca demonstrująca swój dystans do histrorii(czytaj nacjonalizmu) i pełen luz.

Gdy w niedzielę poprzedzającą poniedziałkowe wydanie "URz" czytałem zapowiedź czołowego tematu, przyznam, że liczyłem na więcej. Po przeczytaniu tekstu pomyślałem sobie kurcze przecież to nie jest wcale jakieś megadobre, dlaczego akurat takie coś? Odpowiedź jest prosta: tekst nie był kierowany do czytelnika "uważam rze" ani innych rozsądnych ludzi, tylko do lemingów.
Bo pomyślmy chwilkę co by dało napisanie całkiem sensownego, rzeczowego tekstu o lemingach. Przecież jaki leming jest każdy wie. co najwyżej przyczyniłoby się to do frustracji czytelnika, który wpadłby w konsternację jak taki hominid może w ogóle decydować o sprawach publicznych naszego kraju.

W tym świetle styl Mazurka zdaje się być adekwatny, tym niemniej z żalem informuje, że dla wielu spośród lemingów tekst był niezrozumiały i przychodziło na łamy tego bloga tym faktem się pochwalić. Niestety kilka komentarzy wyrzuciłem, bo delikatnie ujmując nie rokowały inteligentnej wymianie zdań.

 Czemu więc tekst Mazurka był dobry?
 Musimy pamiętać, że leming jest stworzeniem zewnątrzsterownym.
Zewnątrzsterowność:
 Jest on charakterystyczny dla współczesnych społeczeństw postprzemysłowych, dysponujących dużą ilością wolnego czasu i dóbr materialnych, a dzięki temu zdolnych do rozrzutnej „luksusowej” konsumpcji. Typ zewnątrzsterowny przeważa wśród młodzieży, mieszkańców większych miast oraz osób o wysokich dochodach. Ludzie żyją tu tak jak "nakazują" im inni by zdobyć akceptację i stać się lubianym. Zewnątrzsterowność cechuje się uczuleniem na oczekiwania i preferencje innych. Człowiek zewnątrzsterowny „podbija ludzi”, żyje wśród ludzi, musi umieć porozumiewać się z innymi. Często zatraca pewność kim właściwie jest i dokąd zmierza. Ma wiele twarzy i zmienia je w zależności od okoliczności. Jest głodny nowych doświadczeń, boi się, żeby nie zostać w tyle. Często jest niepewny, zaniepokojony, ocenia się zbyt surowo i żyje w świecie złudzeń, które nie są w stanie dorównać rzeczywistości- wikipedia
 Z tą różnicą, że często leming polski nie jest dziany co potęguje efekt komiczny, ale do sedna.
Leming to zakompleksiony, bez tożsamości stwór. To właśnie fakt, że leming jest zakompleksiony jest siłą tekstu Mazurka. Leming już jest tak nauczony(pedagogika wstydu), że jak w gazecie się napisze, że wychodzi z niego nacjonalizm, antysemityzm czy inny wyssany z brudnego palca zarzut ma się kajać.

Dlatego napisanie w gazecie, że bycie lemingiem jest blee i to jeszcze w formie której intelektualnie podoła jest strzałem w dziesiątkę.
Nawet we Wproście jakiś Kobosko czujący, że sprawa jest poważna próbuje lemingom perswadować, że w gruncie rzeczy lemingiem fajnie jest być, nie warto się tego wstydzić. Przyznacie, że to trochę dziwne żeby mentalnie podbudowywać człowieka, którego przez ostatnie dwadzieścia parę lat  usilnie się deprecjonowało. No ale to już taka mądrość etapu.

A wracając jeszcze do formy. Tekst Mazurka jest dlatego tak groźny, bo pisany jest według pewnych, zdradzonych w przypływie szczerości przez głównodowodzącego "portalu parówkowego" zasad.


 Po prostu rzeczowe teksty z "URz" nie docierają do próżnych główek tych prześmiesznych hominidów.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Senator PO zaczyna mówić

Myślałem, że nic ciekawego podczas tych wakacji się nie wydarzy a tu proszę. Czy to wstęp do powołania komisji śledczej afery "Euro2012", czy też może okaże się że Antoniego Motyczkę odwiedzi seryjny samobójca. W każdym razie warto posłuchać tego co ma do powiedzenia senator PO.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Media niszczą każdego.


W dzisiejszym tekście spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie w jakich okolicznościach fryzjer Pięknej Joasi dostał pracę w ministerstwie i na pytanie co jest przyczyną postępującego zaniku(faktycznego, bądź rzekomego) urody Muchy.


Na zdjęciu powyżej i filmiku poniżej Joanna Mucha przedstawiona jest jako zdrowa laska. Założę się, że większość bywalców youtube skomentowałoby jej wygląd jednym słowem: ruchnąłbym.


Na zdjęciach poniżej przedstawiona już jako spracowana kobieta ze skoliozą. Pojawia się pytanie: który wizerunek jest prawdziwy? Czy zdjęcia nie są zmanipulowane. Czy jest to przykład przestawienia wajchy? Czy może jeszcze coś innego?


środa, 15 lutego 2012

Pożytki z RPP w Sejmie.


Oprócz stricte rozrywkowych korzyści z pobytu w Sejmie Ruchu Palikota, można się doszukać się innych profitów.

Ostatnio Robert "poniżej pasa" Biedroń zdradził nam w rozmowie z Wprost, że: w Sejmie ważne sprawy załatwia się przy wódce., co tłumaczyłoby częściowo skuteczność RPP.
Na każdą konsultacje w rządzie, Palikot po prostu wysyła Biedronia, bo po wódce może dupa boleć(a to niezły straszak) jak w tym kawale:

Idzie pedał ulicą, patrzy a tu jakiś pijak leży pod płotem.
"Skorzystam z okazji" pomyślał pedał i wyruchał go.
Głupio mu się zrobiło więc włożył pijakowi 20 zł do kieszeni i poszedł.
Pijak się budzi, patrzy a tu kasa. Idzie do monopolowego a kasjerka
"Winko?"."Nieee, dzisiaj pół litra bo mam kasę".
Wypił wódkę i znowu zasnął na ulicy.
Na drugi dzień sytuacja się powtarza, na trzeci również.
Czwartego dnia pijak przychodzi do sklepu a kasjerka " pół literka?".
" Nieee, lepiej już to wino bo po wódce to mnie dupa boli"


Tusk, więc przy negocjacjach musi uważać. Myślę, że się nawet trochę ich boi. Chyba nie muszę udowadniać w tym miejscu, jak silnie emocje a w szczególności strach wpływają na pozycje negocjacyjną. W sumie to jestem ciekaw ile razy Tusek usłyszał pytanie: jak rzyć Panie Premierze?
I właśnie z tego wynikają dodatkowe pożytki. Przynajmniej nie będą tyle chlać platfuski, może nawet ustawy będą brzmieć jak pisane przez trzeźwego, bo jak nie, to mamy bata;-) na Płemieła.

środa, 21 grudnia 2011

Mediokracja.

Ryszard Cyba, były członek Platformy Obywatelskiej został skazany na dożywocie, za zabicie Marka Rosiaka(PiS), ale czy PO ma dziś w związku z tym jakiś problem? Nie, bo wpływ prawicowych mediów na polską opinię publiczną jest słaby.

piątek, 2 grudnia 2011

Pełzający faszyzm obraża demokratycznie wybraną władzę.


Tekst będzie o małych faszystach, czujności prasy i o pobłażliwej władzy.


Jak donosi WP.pl za Rzeczpospolitą grupka małych faszystów najprawdopodobniej inspirowana przez dyrektorz szkoły wyrecytowała wierszyk, w którym nazwała Kaczyńskiego mężem stanu. Cały wierszyk leciał tak:
Na szczęście lokalne media(lokalna GW?) całą sprawę przekazała kuratorium oświaty. Pani dyrektor, która była najwyraźniej uwikłana w całe zajście, nie została ukarana co jest zapewne wynikiem miłującej pluralizm, jaśnie panującej nam władzy.

Od razu widać, że młody to faszysta, ba nazista, Aryjczyk pełną gębą.
Ale Marcinkowice to nie odosobniony przypadek. W Piastowie też znalazł się jeden Kaczofaszysta, kótry obrażał organ konstytucyjny.

Słychać go w okolicach dziesiątej sekundy.
Ta sprawa musi być załatwiona. Dlatego musi być ustanowiony rejestr takich antyrządowych wypowiedzi, podobny do tego który działa już w UK: http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/homofoby_z_przedszkola_15448.
Aż dziw, że nie zostaliśmy pouczeni w tej sprawie przez UE.
Być może Nasza władzuchna sprawę załatwiła jak w kawale:
Do szkoły podstawowej przyjeżdża prezydent Bronisław Komorowski wraz z minister edukacji Katarzyna Hall. Pozwalają dzieciom na zadawanie pytań. Zgłasza się mały Michaś.

- Ja mam trzy pytania. Po pierwsze: jak się pan czuje po wygraniu wyborów, które pan sfingował? Po drugie: czy nie uważa pan, że oddanie śledztwa smoleńskiego Putinowi było zamachem na polską rację stanu? Po trzecie: czy to prawda, że podstępem przejął Pan wraz z Tuskiem całą władzę w Polsce?

Pan prezydent zaczął się namyślać, gdy wtem zadzwonił dzwonek. Po przerwie dzieci wróciły do klasy, usiadły, Piotruś podniósł rękę.

- Ja mam pięć pytań do pana prezydenta.

Po pierwsze: jak się pan czuje po wygraniu wyborów, które pan sfingował? Po drugie: czy nie uważa pan, że oddanie śledztwa smoleńskiego Putinowi było zamachem na polską rację stanu? Po trzecie: czy to prawda, że podstępem przejął Pan wraz z Tuskiem całą władzę w Polsce? Po czwarte: dlaczego dzwonek na przerwę zadzwonił dwadzieścia minut wcześniej? I po piąte: co się stało z małym Michasiem?


Podobne teksty: Na tropie faszyzmu.

poniedziałek, 19 września 2011

Rex Ambulans.



Jak donosi onet.pl nasz Rex Ambulans właśnie wyruszył w Polskę. Wybrał się w trasę autobusem. Oczywiście chodzi o Rexa Tuska.

Ledwo co wyruszył w trasę autobus a już słychać protesty. Niejaka Joasia, która to w jednej garsonce była w 3 partiach, zarzuca Tuskowi, że "cynicznie wykorzystuje autobus", że "po wyborach się go pozbędzie". Jako przykład podaje analogię z autobusami z roku 2010, kiedy to licznie wykorzystano Bronkobusy. Jak doskonale wiemy Bronkobusy już nie jeżdżą, zostały odstawione na boczny tor. Przeciwko takiemu "instrumentalnemu" zachowaniu protestuje Asia. Wieszczy też, że taka retoryka będzie aktualna tylko do 9 października.

- Co wyjdzie z premiera 10 października- pytała ją Monika Olejnik. Wyjdzie fetysz kolejowy. Dziś zdecydowały "ładne drogi".
"Zastanówcie się czy warto dawać świadectwo wizerunkowi, z którym dzień po wyborach wasz szef rozstanie się bez sentymentów"- tak list zaadresowany do sztabowców Premiera Tuska kończy Asia.