October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zycie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2012

Z Krakowskiego Przedmieścia i o katastrofie.

To co dzieje się na Krakowskim Przedmieściu możecie na żywo obserwować tu:

http://www.popler.tv/prawoisprawiedliwosc#42603

A tutaj mamy jak pękały niektóre smoleńskie kłamstwa:


Jeszcze o smoleńskich kłamstwach za Rzeczpospolitą:

1

Pierwsze kłamstwo pojawiło się tuż po katastrofie. Mówiło o czterokrotnej próbie lądowania podjętej mimo fatalnych warunków atmosferycznych. Nie utrzymało nawet w raporcie Miedzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Komitet pod przewodnictwem Tatiany Anodiny przyznał, że piloci tylko raz podchodzili do lądowania. MAK i polska komisja ministra Millera mają jednak inne zdanie na temat manewru, podczas którego doszło do katastrofy. Polska komisja uznała, że nie było to lądowanie, lecz tzw. podejście próbne mające na celu sprawdzenie warunków lądowania. Kłamstwem okazały się twierdzenia, że załoga Tu-154M nie znała rosyjskiego i nie mogła porozumieć się z wieżą.

2

Rola dowódcy sił powietrznych podczas manewru próbnego podejścia do lądowania według MAK była jedną z istotniejszych przyczyn katastrofy "Obecność w kabinie załogi w trakcie podejścia do lądowania osób postronnych z kręgu ludzi towarzyszących Głównemu Pasażerowi, na pewno zwiększyła napięcie i odwróciła uwagę załogi od wykonywania swoich obowiązków" – oskarżał raport MAK.

Komisja Millera była trochę łagodniejsza. "Elementem presji pośredniej była obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w świadomości dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakości wykonania przez niego podejścia do lądowania" – napisano w polskim raporcie. Tymczasem, jak pierwsza ujawniła "Rz", biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie nie zidentyfikowali głosu gen. Błasika w kokpicie. Kwestie, które MAK i Komisja Millera przypisały Dowódcy Sił Powietrznych, wypowiadał II pilot Robert Grzywna. Fakt ten miał dodatkowe znaczenie, bo II pilot robił to, co do niego należało, a w dodatku wbrew twierdzeniom MAK podawana przez niego aktualna wysokość zgadzała się z rzeczywistą.

Mimo tego odkrycia tezy zarówno raportu Millera, jak i Anodiny pozostały do dziś niezmienione. Już po ujawnieniu ekspertyzy Instytutu im. Sehna Jerzy Miller bronił raportu. – To nie ja twierdzę, że pan gen. Błasik był w kokpicie, tylko ciało gen. zostało znalezione w kokpicie po katastrofie i w związku z tym to nie wymaga dowodu ze strony komisji – mówił. Sęk w tym, że kokpit uległ całkowitej destrukcji. Dlatego Miller tłumaczył, że o obecności gen. Błasika w kabinie pilotów miał świadczyć fakt, że jego ciało znaleziono w pierwszym sektorze. – Sektor 1 to kokpit – stwierdził Miller, dodając, że znaleziono w nim ciała innych członków załogi.

Kłam temu zadała prokuratura, stwierdzając, że w sektorze 1 znaleziono ciała aż 12 osób (tyle by się nie zmieściło w kokpicie) i było tam jedynie ciało jednego członka załogi – nawigatora Artura Ziętka. Pozostałe ciała należały do generalicji. To może sugerować, że Błasik siedział w ostatniej fazie lotu z innymi generałami na wyznaczonym mu miejscu. Do dziś nikt nie przyznał się do rozpoznania głosu gen. Błasika. O identyfikację jego głosu nigdy nie została poproszona żona.

3

Rodzina gen. Błasika musiała też się zmagać z podaną przez MAK informacją, że w ostatniej fazie lotu miał być pijany. Opierała się ona na raporcie, że we krwi generała stwierdzono 0,6 promila alkoholu. Światowej sławy medyk sądowy prof. Michael Baden, który gościł niedawno w Polsce, stwierdził jednoznacznie, że przy takiej ilości alkoholu nie można mówić o tym, że generał był pijany. Był jednocześnie niezmiernie zdziwiony, że śladów alkoholu nie wykryto w wątrobie generała – Jeśli był we krwi, powinien być też w wątrobie. To może świadczyć, że krew i wątroba nie należały do tej samej osoby – mówił. Polscy specjaliści stwierdzali zaś, że tak mała ilość alkoholu wykryta we krwi może świadczyć, że miał on charakter endogenny, czyli utworzył się wskutek procesów zachodzących po śmierci. Jednak polskie władze nie dysponują żadnymi własnymi wynikami badań na ten temat.

Wbrew twierdzeniom ówczesnej minister zdrowia, a dziś marszałek Sejmu Ewy Kopacz, polscy specjaliści, ktorzy przylecieli do Moskwy, nie zostali dopuszczeni do sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Podobnie nieprawdziwe okazały się obrazowe słowa minister o przekopaniu miejsca katastrofy i przesianiu ziemi na metr w głąb.

4

Do dziś nie potwierdziły się też informacje podane przez "Gazetę Wyborczą", a podchwycone przez inne media, o rzekomej kłótni, jaka miała miejsce między dowódcą tupolewa kpt. Arkadiuszem Protasiukiem a generałem Błasikiem. Według doniesień kłótnia miała zostać nawet utrwalona na taśmie kamery przemysłowej. Nic z tych doniesień się nie potwierdziło. Prokuratura jednoznacznie stwierdziła, że nie ma żadnej taśmy, na której widać byłoby rzekomą kłótnię. Nie potwierdził tego też żaden ze świadków.

5

Kompletnymi wymysłami okazały się też doniesienia, mające potwierdzać naciski na załogę oraz brawurę pilotów. W stenogramach instytu Sehna nie było słów przypisywanych załodze – "jeśli nie wyląduje, to się wścieknie", "wkurzy się" (w domyśle prezydent), "tak lądują debeściaki".

Filmy związane z obchodami katastrofy smoleńskiej będzie można na bieżąco oglądać na kanale teoria życia.tv

czwartek, 19 maja 2011

Eugenika w imię postępu.

Ostatnio biliśmy w prawo, to teraz dla symetrii w lewo, tak tak dziś znowu o lewakach.

Będzie o świetnym filmie Grzegorza Brauna, który opowiada o tym czym tak na prawdę jest eugenika. Mówi jasno, że eugenika jest jest obecna w dzisiejszym świecie, szczególnie chodzi o aborcje i in vitro. To tak w skrócie. A jakby ktoś nie wiedział kim jest Grzegorz Braun to, to jest ten sam gość, co ostatnio obraził TW Filozofa słowami kłamca i łajdak.
Wracając do samego dzieła.
Oczywiście nie obyło się bez oburzenia filmem gazety wyborczej. Jak to napisał Zagórski, wszystko ładnie pięknie, ale... i tu cytat: Grzegorz Braun najwyraźniej nie rozumie też, że o ile eugenika miała poprawiać ludzki gatunek nie dopuszczając do rozrodu ułomnych i słabych, o tyle in vitro działa dokładnie odwrotnie. Umożliwia posiadanie bardzo oczekiwanego potomstwa parom mającym kłopoty z płodnością, a więc w pewnym sensie "psuje" nasz gatunek.

Jest to tłumaczenie o tyle śmieszne, że w klinice in vitro nie łączy się gamet słabych, tylko te najlepsze. Gdy kobieta idzie tam zrobić sobie dziecko, nie wybiera z katalogu gościa który jest niski, gruby i przy łysawy, tylko wybiera sobie takiego wymarzonego. Ale nie kopmy już leżącego.

Zapraszam do oglądania.






środa, 18 maja 2011

Dalej oglądamy.

Porządniejszy tekst będzie dopiero pod koniec tygodnia, więc na osłodę dziś wklejam kilka ciekawych filmików z youtube. Widzę, że w tak zwanym międzyczasie nasz dług publiczny osiągnął, ba nawet przekroczył 800 miliardów złotych. Kolejny sukces rządów Tuska. Jeśli ktoś twierdzi, że za rządów tej ekipy wzrosty są słabe niech się puknie w czoło. Wskaźniki rosną w fenomenalnym tempie. Oprócz długu publicznego świetnie rośnie bezrobocie, ceny a także podatki, więc wzrosty są i to nie byle jakie.

zapraszam do oglądania komunikatów ministerstwa prawdy(wybrałem te najciekawsze) i serii autorytetów platformy obywatelskiej.
















sobota, 26 marca 2011

ynteligenty i celebryty.

Tak, tak dziś o Jakubie Wojewódzkim. Ostatnio gościł w swoim programie znanego polonofoba Marka Konrada.

Wstępem do dyskusji była kartka pocztowa jaką sam do siebie wysłał Jakub Wojewódzki podpisując dla niepoznaki Polak Katolik. Ponoć jakiś koleś z Kalisza strasznie mu nawrzucał, ale to nie jest ważne, przecież to znienawidzony Polak Katolik. Kto wie może jeszcze patriota a jak sam Kubuś przyznał bardzo się ich boi.

Wklejam video z programu, chociaż wiem, że czopki z TVNu zaraz to usuną.




Marek na początku stwierdza, że ci niedobrzy patrioci muszą mieć swojego wroga, że przez to im lepiej. Niestety nie zająknął się o tym, że wysyłanie sobie samemu kartek jest objawem choroby psychicznej, lub co najmniej zjawiska wymyślania sobie wrogów, które zresztą sam przed chwilą opisał.

Kubuś stawia coraz bardziej śmiałe pytania z teza, ale Konrad jakoś nie daje się złapać w pułapkę. Nawet wzywa do nieuogólniania. Wojewódzki wzywa też do samobiczowania się Polaków. Co mi się kojarzy z średniowieczną praktyką religijna, ale zaraz zaraz czy to przed chwilą katolik ze swoimi obyczajami nie był be? Później mówi, że Polacy lubią cierpieć, to ja już w ogóle nie rozumiem.

Marko trzyma nerwy na wodzy, ale nagle coś pęka i zaczyna bełkotać coś o Wallenrodyzmie i że egoizm jest spoko. Niestety wątku nie rozwinął, bo mu pajacyk przerwał a mogło być ciekawie.

Tak a marginesie to te grepsy Wojewódzkiego są tak suche, że aż żal. Nie dość, że nie swoje to jeszcze przeciąga greps dobry na jedno zdanie na ilość bliżej nieokreśloną.

poniedziałek, 14 marca 2011

Płaćcie abonament radiowo-telewizyjny!

Wiem, że płemieł powiedział, że abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi. Ale jeszcze gorszy jest szantaż stosowany przez TVP gdy wpływy pieniężne maleją.

Leżę sobie ostatnio przed telewizorem, oglądając dwójkę a tu znienacka dostałem prawie śmiertelny cios. Na prawdę umarłbym, a wszystko przez tą reklamę poniżej.
Tak silnie uderzyła mnie swoją kiczowatością, że dostałem dreszczy, niemal zemdlałem. Na szczęście leżałem na boku, więc niebezpieczeństwa zadławienia się językiem nie było.

Uwaga!!! materiał drastyczny, dla osób o mocnych nerwach. Absolutnie nie dla widzów niepełnoletnich, oglądasz na własną odpowiedzialność.


Ja się pytam kto taki scheiss ogląda. Bardzo wątpię, że w naszym kraju żyje tak liczna grupa masochistów i samobójców, chociaż dzięki Tuskowi i jego ekipie, wraz z zmianą poziomu życia tych drugich na pewno przybyło.

Ale to nie koniec "reform" w TVP. Jak doskonale wiecie ostatnio z rozkładu wypadł Pospieszalski wcześniej Wildstein i Ziemkiewicz. To ja się pytam co ma oglądać normalny człowiek bez skrzywienia lewicowego w tej jebanej telewizji publicznej? Już nawet w teleturniej "Jeden z dziesięciu" są denne pytania o fundusze unijne(a co to kogo obchodzi).
Dajcie jeszcze jakiś program Palikotowi , a w niedziele zamiast "Anioła Pańskiego" czas na "Banialuki Magdaleny Środy"* i będzie komplet.
Tak, więc płaćcie ten abonament, może to sytuacji nie poprawi, ale jest szansa, że nie pogorszy. Kto wie co Nam zaserwują gdy okaże się, że wpływy z abonamentu dalej spadają. Tego możemy już nie przeżyć.


*zastrzegam sobie prawo do tego znaku. Wykorzystanie tego hasła będzie groziło odpowiedzialnością karną.

sobota, 5 lutego 2011

Mikke bredzi o katastrofie.


Janusz Mikke uporczywie utrzymuje, że Bogdan Klich nie ponosi żadnej, czy to moralnej czy karej odpowiedzialności za katastrofę smoleńską. Gdyby nie to, że już trochę twórczość Mikkego czytam to pomyślałbym, że to jakiś jego wafel, ale przejdźmy do meritum.

http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Wiara-w-sw-Automat-Relacja-juz,2,ID420585150,n

W notce tej został przytoczony tekst z Lema, po co w sumie to nie wiem. Może po to, aby próbować udowadniać, że pilot był nieudolny i dlatego rozbił samolot. Dziś wiemy też, że pilot właśnie nie ufał wskazaniom wysokościomierza i poderwał desperacko maszynę do góry, ale niestety nić to nie dało. Więc sugerowanie plebsowi uperowskiemu, że generał tempo patrzył w konsolkę aż do przypierdolenia w ziemię jest najprawdopodobniej wynikiem złej woli.

Później pisze: Podkreślam: ja nic nie piszę o Katastrofie. O Katastrofie miałem zdanie wyrobione już w maju - i żadne nowe dane, w tym raport MAK, niczego nie zmieniły. Sprawa jest jasna - nie ma o czym pisać.

To może zobaczmy te teksty.

http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Jest-dobrze-ale-nie-beznadziej,2,ID405906506,n

Taa... minister obrony narodowej nie jest od tego, żeby cokolwiek wiedzieć, przecież wylot do Smoleńska to była prywatna wycieczka, którą to jakby nie patrzeć organizował też Klich. Ktoś tu chyba się pląta w zeznaniach.
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Co-sie-wlasciwie-dzieje-czyli-,2,ID406316256,n

MON nie ujawni ustaleń polsko-białoruskiej komisji, która badała przyczyny katastrofy białoruskiego samolotu Su-27 podczas tegorocznego Air Show. Rzecznik resortu Robert Rochowicz powiedział, że wyniki raportu może przedstawić jedynie strona białoruska.

Potwierdził, że dwustronna polsko-białoruska komisja zakończyła już prace i sporządziła raport końcowy, jednak strona polska nie może ujawnić jego treści.

Według Rochowicza, takie postępowanie wynika z międzynarodowych przepisów obowiązujących Polskę. - Mówią one jasno, że to strona, do której należał samolot, decyduje o tym, w jakim stopniu, kiedy i czy w ogóle udostępnione zostaną opinii publicznej informacje n/t ustaleń komisji - wyjaśnił rzecznik polskiego resortu obrony narodow


No tak takie są ustalenia konwencji chicagowskiej. Nie wiem, tylko jak ma się to do sprawy smoleńska, być może Białoruś ma też z nami jakieś inne porozumienia podpisane odnoście katastrof/wypadków lotniczych, jeśli tak o pewnie Łukaszenka decydując się na konwencje chicagowską działał w sprzeczności z białoruskim interesem narodowym.
Czytajmy dalej:

Konwencja chicagowska nie pozwala na ujawnianie opinii publicznej dokumentacji z wypadku lotniczego – wynika z rządowej analizy, do której dotarł „DGP”.

Może jednak być wyjątek od tego przepisu, jeżeli rosyjski prokurator generalny uzna, że jest to ważniejsze niż tajemnica i dobro śledztwa.

To m.in. na podstawie tej analizy premier Donald Tusk udowadniał w czwartek w Sejmie, że konwencja chicagowska „jest optymalnym aktem prawnym dającym przejrzystość postępowania i powodującym, że Polska i Rosja mają pewne zobowiązania i prawa”. Treść tej analizy daje odpowiedź na pytanie, dlaczego polski rząd musi ostrożnie postępować w rozmowach z Moskwą. Według art. 5.12. tzw. załącznika 13 do konwencji chicagowskiej Rosję obowiązuje „zasada nieujawniania dokumentacji badania z wypadku”. A to oznacza, że ani prokurator generalny Rosji Jerzy Czajka, ani Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) nie mogą udostępnić Polsce i upublicznić np. nagrań z czarnej skrzynki.
Zdecyduje Rosja

Jest jednak furtka. Jak wynika z tej analizy, ten sam przepis konwencji mówi o tym, że władze Rosji mogą zdecydować na ujawnienie zebranych dowodów, jeżeli jest to ważniejsze niż negatywne skutki dla śledztwa wynikające z takiego ujawnienia. – Fragmentaryczne ujawnianie niektórych wątków w śledztwie może przynieść złe, a nie dobre skutki, jeśli chodzi o ustalenie prawdy – mówił premier Tusk, powołując się na opinię płk.Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy rosyjskim MAK.(...)

Więc ja się pytam: jak to, do cholery, jest?


W interesie Polski było by skorzystanie z porozumienia z 1993 roku a nie tam, żadna konwencja chicagowska. O i nawet Klich pochwala konwencje chicagowską, to chyba wystarczy na tą dymisję. Z resztą przydała by się dymisja całego rządu i żyrandola przy okazji też.

http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Rozwazania-o-pilotach-z-Tbilis,2,ID407023533,n


A tu już obrzydliwa sugestia, że Lech Kaczyński sterroryzował pilota, żeby ten wypieprzył w brzozę. A skąd to twierdzenie? jakieś dowody? Tak!! w Tbilisi też tak było!!


http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Boki-zrywac-uzupelnione,2,ID407736396,n
Właśnie dowiedziałem się, że tzw. Rząd postanowił, że jako organizacja jest tak cenny, że na wszelki wypadek nie poleci do Brukseli jednym samolotem! Zareagowałem na to felietonikiem w "Dzienniku Polskim":

W wypadkach samolotowych ginie u nas znacznie mniej ludzi, niż w samochodowych. Gdy tedy słyszę, że „Rząd” wyciągnął konsekwencje z Katastrofy, i leci do Brukseli czterema samolotami - to śmiech pusty mnie bierze.


No ciekawe, ciekawe, bo jakby nie patrzeć to wcześniej czytałem u Janusza:

Przypominam TVN-owi, że pragmatyka wojskowa zakazuje latania jednym samolotem dowódcy i jego zastępcy. Każdy z Generałów miał zastępcę, który po śmierci Go zastąpił, w wojsku nie powstało z tego powodu najmniejsze zamieszanie...

...więc o co, do Diabła, chodzi?


Ciekawe jest to, że według Mikke polityk nie jest cenniejszy od zwykłego człowieka natomiast wojskowy tak.
Reasumując Mikke już w maju "wiedział", że nieudolny pilot naciskany przez prezydenta wydupił w Smoleńsku a Klichowi nic do tego. W naiwność Korwina Mikke nie wierzę, więc nie mam bladego pojęcia czym się kierował komentując tą sprawę.

sobota, 29 stycznia 2011

Życie na podsłuchu.

Doskonały film o służbach specjalnych. Opowiada o Stasi, czyli tak jakby naszym UB. O inwigilacji totalnej i bezwzględności służb. Szkoda, że u nas nie kręci się takich filmów, bo opowiadać jest na prawdę o czym.
W Niemczech po upadku muru berlińskiego dokonano lustracji, w wyniku tego dawni agenci stracili wpływy. U nas aż do dziś nie przeprowadzono lustracji, wiec bardzo prawdopodobne, żeby nie powiedzieć pewne po salonach pałętają się radzieckie przybłędy.
Z tego co mi wiadomo za czasów rządów PiS-u agenci faktycznie tracili pracę. Doszło nawet do próby rozrachunku z dawną agenturalną przeszłością. Po zainstalowaniu nierządu Platformy Milicji Obywatelskiej szumowiny wróciły na swoje miejsce. Doszło nawet do tego, że próbowano nam wpajać, że interesowanie się tematem współpracy z SB jest jakąś formą nienawiści, intelektualnego prymitywizmu i moralną ujmą. Można powiedzieć, że po tym rozpoznawało się przynależność do ciemnogrodu, czy jasnogrodu.
Zainteresowanych odsyłam do Raportu Macierewicza z likwidacji WSI, czy do twórczości Pawła Zyzaka, Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza lub chociaż do listy Wildsteina.

Czy dojdzie u nasz do rozrachunku z tą haniebną przeszłością? Szczerze wątpię. Miałem jeszcze nadzieje do 10 kwietnia, kiedy żył Janusz Kurtyka, ale jak usłyszałem jak w podskokach jeszcze tego samego dnia Komorowski dopierał się do IPN-u mocno zwątpiłem.

Ale to wszystko temat na dłuższe rozważanie, przy okazji innej niż film. Zapraszam więc do oglądania wartościowego filmu:

























wtorek, 18 stycznia 2011

Gaz łupkowy.

Tydzień temu u Pospieszalskiego odbyła się bardzo ważna dyskusja o gazie łupkowym. Dobrze, że istnieją takie programy, w których może wypowiedzieć się ktoś kompetentny, bo to co mamy w programach mainstreamowych to zwykłe rozmywanie i zadymianie.
prof. Mariusz-Orion Jędrysek(którego z resztą znam osobiście) opowiada jak ekipa Tuska uprawia nieodpowiedzialną politykę względem dóbr narodowych jakie są złoża surowców naturalnych. Mówi też, że tak naprawdę nikt nie kontroluje krajowego wydobycia, bo nikt nie ma do tego narzędzi. Goście w studiu obnażają też krótkowzroczność rządu Tuska, dla którego liczy się tu i teraz. Z resztą co ja będę dużo mówił obejrzycie sami.





czwartek, 24 czerwca 2010

Mitologia polska.


Była już mitologia grecka, rzymska, celtycka teraz czas na polską
Rzymianie swoich bogów pojmowali trochę inaczej niż my dzisiaj. Oni bogów wyobrażali sobie jako podobnych do nas, czyli mających ogromna liczbę wad, ale i wielkie moce. Zamiast obrazu ideału jak jest to u nas chrześcijan u nich panowało wyobrażenie bogów jako istot zdemoralizowanych. Istot które właśnie władza zdemoralizowała.
Opis takich bóstw jest trochę podobny do naszej sceny politycznej. Nasze bóstwa maja bardzo szeroki wachlarz atrybutów. Zacznijmy możne od Janusza Palikota, który to oprócz przewidywania przyszłości nie ima się śmierci. - Zaczął się wyścig ofert - tłumaczyła Pitera. Jak mówiła, ta prowokacja Palikota "fantastycznie przyspieszyła ofertę ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Pitery, to Palikot sprawił, że Jarosław Kaczyński zaczął mówić o lewicy i politykach lewicowych, a nawet zadeklarował, że nie będzie używał już przymiotnika "postkomunistyczny".

tak wiec Palikot to przewidział. Jest to oczywiście nieprawda. Palikot gdy plecie swoje bzdury nic nie traci, ponieważ nikt nie traktuje go poważnie. Zdarza się czasami tak że albo akurat trafi z swoja prognoza, albo sam ja nakreśli na kolanie i powie, że dawno to przewidział. Dla PO występuje w ramach listka figowego. Dla ratowania Komorowskiego, który zaczął pleść straszne bzdury np. o tym, że gaz łupkowy wydobywać się będzie odkrywkowo, musiał ogłosić swoje zmartwychwstanie. Bo jak pamiętamy umarł razem z Lechem Kaczyńskim. Janusz musiał zacząć pieprzyc trzy po trzy aby uwaga rozbawionego tłumu została odwrócona od nieporadnego marszałka. Tak wiec zauważamy, że Janusz Palikot ma atrybuty boskie, ale czy jest aby bogiem? podejrzewamy, że jednak nie, bo boi się kolejnej śmierci, którą zwiastuje mu Jadwiga Staniszkis, w jednym ze swoich artykułów donosi o konflikcie tragicznym Palikota. Palikot nie działa też dla własnej chwały, tylko dla nieporadnego marszałka, co oznacza, że Komorowski musi być potężniejszy od Palikota. Po strachu Palikota podejrzewamy jednak, że Janusz jest tylko półbogiem-pół-człowiekiem coś jakby Marsjasz z mitologi greckiej tylko z ta różnica ze Marsjasz to był pół-kozioł a Palikot to pół-człowiek o świńskim ryju. Ale kogo boi się tak Palikot, chyba właśnie Kaczyńskiego, ale Jarosława ku całej mej sympatii pod względem cech fizycznych do Apolla porównać nie mogę, ale Apollo tez miał bliźniaka(bliźniaczkę) w osobie Artemidy. Palikot pewnie dobrze zna mitologie, wiec przebiegle chowa się za plecami silniejszych, żeby nie podzielić losów Marsjasza, który kolokwialnie mówiąc został rozpruty.

Komorowski w takim układzie jest bogiem. Wiemy to z przekazów innego boga-herosa, czyli Donalda Tuska(Staroirlandzkie Domnall, szkockie Domhnall oznacza "silny tego świata" lub "władca świata"). Tusk oprócz umacniania walów powodziowych wzrokiem, działa cuda. Tusk napomknął o diamencie, który marszałek ma w środku. Trudno powiedzieć, czy diament ten wystarczy aby wygrać wybory. Zależy gdzie ten diament ma, bo jeśli w sercu to kto wie, ale jeśli tam gdzie wyborców to biada mu.
O mocy a możne nawet wszechmocy Palikota dowiemy się po drugiej turze, po której Palikot umrze po raz drugi, ale czy zmartwychpowstanie, prześcigając w tym względzie samego Jezusa Chrystusa? Trudno powiedzieć, ale zastanawia mnie czemu tak potężne siły nie mogą zaprowadzić w Polsce zwykłego porządku?

niedziela, 6 czerwca 2010

Słoneczka moje kochane!


Na wstępie chciałem wam wszystkim złożyć serdeczne, choć spóźnione życzenia z okazji Dnia Dziecka. Tematem dzisiejszego wpisu oczywiście będą nieletni.
Dzisiaj obejrzymy filmik. Co prawda rzecz działa się już stosunkowo dawno, ale nie odmowie sobie komentarza w tej sprawie.



No i znowu "dupczące", "bezmyślne" Polki. Raz już o tym pisałem przy okazji zadymy związanej z "filmem" galerianki.
http://teoriazycia.blogspot.com/2009/10/galerianki_12.html
Lubicie hardcore co? A teraz sprowadzę was na ziemie. Podobnie jak to było z galeriankami próżno byłoby szukać młodocianych praktykujących tego typu procedery. Chociaż z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że jest to możliwe, ale raczej jako margines niż powszechność. Poza tym tak fajnie wpisuje się w ukształtowany już stereotyp na temat młodzieży gimnazjalnej.
A wracając do naszych precedensów, to dziś żyjemy w takich czasach w których wyjątek już nie potwierdza reguły, tylko jej zaprzecza. Jest to najprawdopodobniej wynikiem działalności mediów, które to w pogoni za sensacja zatraciły się bez opamiętania. Mediów nie obchodzi 99,2% w miarę normalnie zachowujących się ludzi, tylko te 0,8% dewiantów. Wszystko byłoby fajnie gdyby przestrzegano przed takim niepożądanym elementem jednocześnie uspokajając, że to tylko margines. Dzieje się natomiast odwrotnie, media "alarmują", przed "plagą" itp. itd. zawyżając dane w celu szokowania odbiorcy. Ludzie lubią być szokowani i dają za to pieniądze. Jak chcecie to też was poszukuje trochę i do za darmo!!! Daje tu lina do "najprawdziwszych" z "prawdziwych" historii zwanych tez legendami a konkretniej miejskimi legendami.

http://atrapa.net/legendy

sobota, 8 maja 2010

4 sposoby wydawania pieniędzy.

Owe 4 sposoby ilustruje Milton Friedman w krótkim filmiku.



Jak łatwo zauważyć 1 sposób wydawania pieniędzy jest najlepszy, drugi i trzeci też nie najgorszy, natomiast 4 jest całkowicie do bani.
Pamiętam jeszcze jak w szkole podstawowej kupowaliśmy sobie przed świętami Bożego Narodzenia paczki. Najpierw wpłacaliśmy pieniądze za które to następnie komitet rodzicielski kupował nam wyżej wspomniane paczki. Tak jakbym to trójka klasowa wiedziała co chce dostać, ale nawet jakby wiedziała to taką samą paczkę dostali wszyscy inni a prawdopodobieństwo, ze wszystkie dwadzieścioro parę dzieci mają takie same gusta jest gdzieś w granicach błędu statystycznego. Później przyszedł czas na obdarowywanie się paczkami miedzy sobą bez pośrednika z instytucji trójki klasowej. Wtedy też zdarzały się spektakularne porażki, ale była już możliwość częściowego ustalania zawartości prezentu. Gorzej było gdy trafiło się na kogoś niekumatego co nie rozumiał o co nam chodzi, albo kogoś zindoktrynowanego, który chciał nam za wszelką cenę zrobić niespodziankę, bo to taka tradycja, bo tak pani powiedziała.
Każdy z inteligentnych ludzi dążył do przejścia do pierwszego sposobu wydawania pieniędzy. Oczywiście próbowano na przeszkodzić w tym organizując losowania kto komu co kupi. My w takich chwilach używaliśmy znaczonych kartek i tak było na nasze. Dzięki temu przeciwstawialiśmy się marnowaniu pieniędzy. A żeby nie było dymu każdy przynosił jakaś figurkę z domu lub obrazek i wręczał na parę godzić koledze, dla świętego spokoju a kasę wydawał po swojemu.

Tak, więc udowodniłem, ze nawet kilku kilkuletni człowiek potrafi rozsądniej sam gospodarować swoim kapitałem.
Z reszta jak zauważył laureat Nagrody Nobla z ekonomii w roku 1992 Gary Stanley Becker, ludzie zachowują się tak, jakby kalkulowali, nawet jeśli nie robią tego świadomie.
Dlatego też żaden normalny człowiek nie bez przystawionej mu lufy do głowy nie 'zainwestuje' np. w projekt kultura się liczy
pisałem już o tym tutaj
Z resztą jakby to była taka żyła złota to by żadnej reklamy nie potrzebowało. ekonomia jest dość brutalna, każdy normalny inwestor posługuje się wskaźnikiem ryzyka do potencjalnego zysku. Np. biznes poniżej 7-8 procent to słaby biznes. Ponad 6 dzisiaj(w tamtym roku nawet 9) można mieć na lokacie i to bez ryzyka. Wątpię tez aby inwestycja w kulturę kiedykolwiek się zwracała, oczywiście istnieją liczne wyjątki, ale w totka też ludzie wygrywają a nie słyszałem o poważnym inwestowaniu w ten sektor.
Jak są przewalane pieniądze na kulturę już pisałem tutaj.

poniedziałek, 3 maja 2010

Głupota to podstawa.

Wiele razy przepowiadano już koniec świata, cywilizacji a nawet internetu. Ta ostatnia opcja przeraziła mnie najbardziej. Chcąc zapobiec końcowi internetu musiałem cofnąć się do jego początku aby następnie zobaczyć co źle zostało poczynione i zmienić koniec. Wiele godzin przemierzałem rozmaite zakątki internetu, jego dobre jak i mniej chlubne strony. Niestety nie udało mi się cofnąć do jego początku. Moja wielka podroż okazała się ogromną klapą, ale za to ile ciekawych miejsc widziałem:).
Widziałem przeszłość, teraźniejszość a nawet przyszłość. Zauważyłem, że zarówno przeszłość przyszłość jak i teraźniejszość stanowi głupota. Co łatwo zauważyć z tego wywodu, mój blog jest bez przyszłości.
A wracając do głupoty, jest ona ponad czasowa. Każdy kto chce zrobić karierę w internecie jednak musi udawać debila. Przykładem takiej kariery, ale już minionej jest Emo Martynka: http://emo-martynka.blog.onet.pl/ . Jeśli ktoś jej nie zna to już wyjaśniam, był to blog pisany o dupie Marynie, kolorowymi czcionkami i w pokemoniastym piśmie.

Jeszcze teraźniejszościom jest nie zwalniający tempa czuły Wojtek: http://czuly-wojtek.blog.onet.pl/ .
Wojtek ma bardzo prosty schemat działania. Stara się wypowiadać cynicznie i ironicznie, ale żeby sprowokować dyskusje, popełnia ogromną ilość błędów ortograficznych co uruchamia całą lawinę debili. Wojtkowi oczywiście kibicujemy, ale wiemy, że i na niego przyjdzie czas. Wszystko się w końcu nudzi.

Widzieliśmy tez przyszłość internetu. Wczoraj na wykopie znalazłem "ciekawy" blog, którzy wypełni na pewno przeogromną nisze. Blog traktuje o życiu dresów a zwie się z wykurwistej dyski .
Skąd wiem, że odniesie sukces? Ponieważ plebs lubi się czuć inteligentny a bohaterowie bloga są po prostu głupi co pozwala się przeciętnemu człowiekowi dowartościować. Poza tym cala koncepcja bazuje na stereotypach, dzięki czemu czytelnik za bardzo się nie zmęczy, bo już wie o czym będzie dalszy tekst a ludzie lubią błahe historie. Dodatkowo blog zawiera dużą dawkę humoru.
Zazdroszczę w tym miejscu im niezmiernie przyszłej sławy, jednak nie skuszę na podążanie tą drogą, bo chyba o durnotach pisać bym nie potrafił.

sobota, 1 maja 2010

Logika socjalistyczna.

Ekonomia mimo, że nie nauką ścisłą w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale podlega twardym prawom logiki. Wydarzenia nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, ale zawsze jest dla nich jakieś logiczne wytłumaczenie. Często nie jest ono krzepiące, ale zawsze logiczne. Nelson DeMille
Cytat ten podpowiada nam, że związek przyczynowo-skutkowy jest nierozerwalnym elementem życia ludzkiego. Wszystko co robimy dzisiaj będzie miało skutki w bliższej,bądź dalszej przyszłości. Zawsze gdy dodamy 2 do 2 wynik będzie się równał 4

Ale istnieje też jeszcze jeden rodzaj logiki a mianowicie logika socjalistyczna. Czym jest logika normalna z grubsza przed chwilom przedstawiłem i każdy mniej więcej rozumie o co biega, natomiast logika socjalistyczna już tak zrozumiała nie jest. Logika socjalistyczna nie podlega pod znane nam prawa matematyki, więc 2+2 możne się równać np. 5, ale też np. 3(jak u Orwella w 1984). Tak, więc logika socjalistyczna nie jest stała jak logika zwykła. Logika socjalistyczna nie podlega co zrozumiale logice zwykłej, co może nasuwać myśl, że logika socjalistyczna żadną logika nie jest a co najwyżej zwykłą ściema.
Logika socjalistyczna jest doskonałym narzędziem do wyciągania z ludzi kasy. Jeśli człowiekowi wmówi się ze zabierając mu 5zl odda mu się później 4 będzie bogatszy to na prawdę można działać cuda. Nie dość, że się taki człowiek nie zdenerwuje, to jeszcze będzie wdzięczny.
Nie będę tu już pisał o socjalizmie państwowym, bo to zagadnie jest szeroko opisane w internecie i nie mam tu wiele do dodania. Napiszę natomiast o przypadkach z życia codziennego.
Spacerując sobie niedawno natkałem się na reklamę na autobusie akcji "kultura się liczy". W pierwszym monecie pomyślałem, że chodzi o zwrócenie uwagi obywatelowi na jego kulturę osobistą. Niestety nie o to chodziło, chodziło o dotowaniu kultury. A bilbord wyglądał tak.

Według logiki socjalistycznej ten obrazek jest jak najbardziej logiczny. Inwestując w kulturę, która to przez system naczyń połączonych, napędza cala gospodarkę. Równie dobrze mógłbym wnioskować do rządu RP o dotacje 1mld PLN na "własne wydatki", przecież w ten sposób napędzam gospodarkę, nie?
No właśnie nie. Logika zwykła w tym miejscu nam nie sprzyja. Wszystko by było fajnie gdyby tak jak na obrazku były te trzy probówki. W rzeczywistości są tylko dwie, te połączone. Trzecia jest gdy odlejemy z tych dwóch. A ile się wtedy rozleje to już tylko zależy od laboranta.
Co prawda cały mi ten schemat nie odpowiada, ale przyjmijmy, ze nie jest to głupota. To morze lepiej było by lać do tej drugiej probówki, przecież jak nalejemy do gospodarki to i kultura tez zyska, nie? Pewnie według logiki socjalistycznej nie, ale ja na logice socjalistycznej nie znam się tak jak na zwykłej.
W dalszej części widzimy, ze od marnowania ma wzrosnąć kreatywność społeczeństwa, być możne, gdy zmarnujemy wystarczająco dużo to zmusi nas to do kreatywności, ale chyba nie o taka kreatywność chodziło. O wzroście PKB już nie wspominając.

środa, 10 lutego 2010

rola znaczenia słów w wypowiedzi.


Dziś może trochę o znaczeniu słów. Dziś w społeczeństwie mamy taki problem, że wielu spośród nas ma bardzo wąski zasób słownictwa. Nagminnie też sformułowania i zwroty są używane błędnie. Wchodzą czasami na portalowe fora aż łapię się za głowę. Jakiś czas temu na WP wychaczyłem mniej-więcej taki kwiatek o Anecie Kręglickiej(miss Word z 1989r) typy(niestety nie przytoczę dokładnie bo komentarz został usunięty): wstrętny kaszalot i do tego wieszak. Chyba nie muszę tłumaczyć, że te dwa epitety wzajemnie się wykluczają, ponieważ są przeciwstawne. Dlatego uważam, że umieszczanie ich w jednym zdaniu jest objawem wtórnego analfabetyzmu.
Niestety analfabetów w społeczeństwie jest więcej. W miejscach, których byśmy się nawet nie spodziewali. A chociażby pośród komentatorów sportowych. Najbardziej kuje mnie w uszy gdy słyszę rozmowy o transferach. A konkretnie chodzi mi o słowo bagatela. Za każdym razem gdy pada rekord transferowy pada sformułowanie typu. Luis figo jest obecnie najdroższym piłkarzem przeszedł z Fc Barcelony do Realu Madryt za bagatela 56 mln. Na to ja myślę kurczę kupa kasy, co prawda Luis Figo to może i najlepszym piłkarzem w dziejach świata, ale 56 dużych baniek za niego to jednak nie jest mało.
Później się dziwią, że piłkarze coraz drożsi. Przecież gdybym sprzedał jakiegoś piłkarza za kupę kasy i usłyszałbym w mediach, że jednak mogłem wziąć więcej to następnym razem wziąłbym więcej. Pewnie nawet po transferze Cristino Ronaldo za 96mln nadal używano tego sformułowania co może świadczyć, że będą kolejne rekordy, przecież publika chce więcej. Wszyscy wołają bagatela więc spektakl będzie trwał nadal, tym bardziej, że to słowo znaczy dokładnie coś odwrotnego. Otóż bagatela to inaczej błahostka, drobiazg.
Z resztą przecież też mówimy o czymś ambitnym, ważnym jako o niebagatelnym. Również o ludziach nie dbających o swoje zdrowie mówimy, że bagatelizują objawy chorobowe, doprowadzając się do poważniejszych następstw. Czy to oznacza, że chorują dlatego, że zbytnio o siebie dbają? Oczywiście nie, chorują bo nie dbają czyli, bagatelizować znaczy lekceważyć, bądź bardziej dosadnie: olewać.
Tak więc widzimy, że nawet ludzie odpowiedzialni za dostarczanie nam informacji robią takie byki. Powiedziałbym nawet, że bagatelizują rolę znaczenia słów w jakości wypowiedzi.
Dlaczego jestem tak na to wyczulony? Ponieważ psucie Państwa zaczyna się od psucia języka, więc zachodzi podejrzenie, że panowie komentatorzy robią to specjalnie.
Po drugie: „Nie rozmawia się z tym, kto nie rozumie znaczenia słów”. Tyczy się to szczególnie lewaków, którzy niejako na opak rozumieją pewne sformułowania np. wolność. Normalnie myślący człowiek uważa, że można być wolny od czegoś np. od pracy. Natomiast u lewaków istniej również wolność do(taka nowomowa) np. wolność do posiadania psa. Trudno nam nawet po intensywnej koncentracji zrozumieć co to w istocie może oznaczać. podobnie jak z pożytecznymi idiotami, ale oni z racji swojego potencjału intelektualnego są w jakiś sposób usprawiedliwieni.

Tak więc dbajmy o Nasz piękny język.

dopisane 11 lutego: słowo bagatela jest błędnie używane nagminnie dziś znalazłem oto takiego kwiatka: http://www.tvn24.pl/26086,1642641,0,1,150-operacji-i-barbie-jak-zywa,wiadomosc.html a nieszczęsne sformułowanie pada po 1:13