October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Trotyl, srotyl

Mechanizm manipulacji w mainstreamie jest dość prosty. Najlepiej temat zakrzyczeć, odwlec, poczekać na wyjaśnię, pozwać kogoś. A jak okaże się, że zwyczajnie łżą zawsze można wrzucić, że rzyga się tym tematem, bo ile można jedną sprawę wałkować.
Innym sposobem bełkotanie.
Pułkownik Artymiak na filmiku próbuje wytworzyć wrażenie jakby TNT to nie był trotyl. Tak jak na obrazku powyżej leming mógłby w dyskusji np. z Moherem używać tego argumentu. http://pl.wikipedia.org/wiki/Trotyl oczywiście leming musiałby się przy tym modlić, żeby przypadkiem Moher nie wklepał wyżej wymienionego skrótu w google. I jak już pewnie wiecie TNT to inna nazwa trotylu. Szkoda, że Artymiak nie próbował dla zmydlenia oczu mówić o trinitrotoluen, byłoby jeszcze bardziej niezrozumiale, co w tym przypadku znaczy jeszcze lepiej. Szkoda, że całą zabawę zepsuł Macierewicz zmuszając pułkownika do przyznania się do tego, że TNT to jest trotyl.
 Z tym trotylem i TNT to jak ze mną jak sobie chcę bekę pokręcić ze znajomych i mówię im o "procederze" dodawania do żywości kwasu askorbinowego, kwasu nikotynowego, dekstrozy itd. Efekt zawsze taki sam. "Sama chemia", "podtruwają nas", itd. Nastrój się zmienia gdy mówię im, że te substancje to w kolejności: witamina C, wit B3 i glukoza.
Sprawy podobne tylko moje żarty służą zbudowaniu grozy a żarty(?) Artymiaków rozbrojeniu afer i zamydlaniu oczu.
Później mamy takie kwiatki:
http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/trotyl-to-nie-trotyl

Później jak jednak kłamstwo się nie trzyma próbuje się wmawiać, że trotyl jest wszędzie: w dezodorantach, zapięciach do ubrań, paście do butów a nawet kiełbasie. Można nawet wołać do telewizji naukowców i liczyć, z resztą słusznie, że Kowalski nie zrozumie co mówią naukowcy. Wystarczy odpowiedni komentarz redaktora i przeszło. Można też zmanipulować "żółty pasek".

Z resztą czytanie "żółtych pasków" tylko tytułów artykułów to bardzo brzydki nawyk. Robiąc tak niewiele się dowiemy, naprawdę to marny substytut. To trochę tak jak wiara w podręcznik o nazwie "Angielski w dwa tygodnie" itp. Wiem, że każdy chciałby uchodzić za eksperta w każdej dziedzinie, ale nie ma drogi na skróty.

W miarę kompetentnie jest to opowiedziane tu(uwaga nudne!):

czwartek, 6 grudnia 2012

Lepszy niż Jackowski


Jak głosi porzekadło: "nie chwalą cię, chwal się sam". To się trochę pochwalimy.
 
Jak się okazało ostatnio bardzo dużo typów nam weszło. Mianowicie bezbłędnie przewidzieliśmy JKMa w "URz"(skrin z fejsa niżej, przypominam, ze info odnośnie tego faktu pojawiło się dopiero 30litopada.

http://wpolityce.pl/artykuly/41663-korwin-mikke-zachwycony-czystkami-w-uwazam-rze-bedzie-tez-nowym-autorem-pisma-piotr-gociek-ujawnia-szczegoly-dzialan-nowego-naczelnego

W ostatnim tekście: http://teoriazycia.blogspot.com/2012/11/w-sieci-nowy-dwutygodnik.html
Postawiliśmy tezę, że w przyszłości " W Sieci" może stać się tygodnikiem: 

Zanim zabierzemy się do następnej rozkimy(termin nieco debilny, ale w normalnym języku na tą chwilę nie znajdujemy lepszego określenia ) to chwilę pozostaniemy przy "nowym" URz.

Kupując gazetę w poniedziałek rano mieliśmy nadzieje(na zasadzie chciejstwa bardziej niż osądu) na piękną katastrofę. No i tak sobie rano wchodzę do kiosku i już od progu sprzedawca zagaja do mnie: "Nie było pana tydzień temu po Uważam Rze..." Ja na to: "Dziś ostatni raz. Redakcję wymienili". Sprzedawca nie bardzo wiedząc o co chodzi rzekł: "2,90zł poproszę".
No i jak już wiecie cenę URz właśnie obcięto o złotówkę, taka promocja.
Co ciekawe nad tytułem gazety mamy info o tym, że w gazecie piszą: Ziemkiewicz, Semka, Warzecha... Niestety nie zdążyli wycofać swoich tekstów z redakcji, ale za to jest JKM. I powiem, że wiązałem pewne nadzieje na katastrofę z tej strony.
Szybko przekartkowaliśmy lekko podnieceni całą gazetę, zwracając głównie uwagę na duże teksty. Nie ma... ale zaraz, zara... jest! Schował się skurczybyk z malutkim tekstem na stronie nr 8. Mały artykulik koło Rolickiego w miejsce Jachowicza. Tekstu przepisywać nie będę, bo powiem szczerze, że nie warto, ale jak się domyślacie: Banda czworga, Magdalenka itd. nawet dostaliśmy wyjaśnienie, dlaczego Lech Kaczyński mógł być w mainstreamie a dlaczego Jarosław nie.
Liczyłem, że w środku może znajdzie się jakaś reklama Nczasu albo chociaż korwinowej księgarni, no niestety.
Reszta gazety całkiem przyzwoita. Niestety katastrofę trzeba odsunąć w czasie przynajmniej o tydzień.
Szczerze to trochę szkoda mi tego Pińskiego, tak po ludzku zwyczajnie. Bo pomyślmy chwilkę taki Piński zostaje nagle ważniejszy niż śmietanka polskiej dziennikarki. Jaki to prestiż a tu się okazuje, że gówno! No nic kariery nie zrobi.

No i teraz rozkmina. We wstępie tekstu o Nicponiu zastanawialiśmy się jak to jest, że dopiero teraz o Nicku zaczęli gadać. Myślę sobie o timing chodzi. No i się okazuje, że niedawno nasz Rudy Cudak otwierał fragment drogi ekspresowej S8 Oleśnica-Syców: http://etransport.pl/wiadomosc,21475,otwarcie_s8_olesnica_sycow.html No i się zastanawiacie co to ma z Nicponiem wspólnego? Otóż Artur tam właśnie z grubsza mieszka i pewnie się bali, że z tej swojej strzelby rudą małpę upierdoli;).


sobota, 25 sierpnia 2012

Jak się robi wprostweeka i o królu Lemingów

Zastanawialiście się może kiedyś jak wygląda praca w redakcji NIEwseeka? Czy nadredaktor Lis postępuje logicznie?

 Chyba każdy z Was jest ciekaw jak powstają okładki lisowskich pism. Też się nad tym zastanawiałem i wyszło na to, że za wszystko odpowiedzialny jest Kaczyński!! Dobra, ale tak poważnie.
Otóż po przyswojeniu sobie terminu ironia przez Lisa przyszedł czas na przyswojenie sobie przysłowia: "Kto mieczem wojuje od miecza ginie", bo przecież nie "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie".
Jak się wydaje ostatnio w redakcji NIEwseeka okładki robi się według takiego klucza: Pisiory chcą lustracji, to zlustrujmy Kaczyńskiego, uhhahahaha.

czwartek, 21 października 2010

dyskoteki i takie, takie

Nadal dręczy mnie pytanie o te małolaty prostytuujące się na lewo i prawo. Z resztą jak widać po powyżej nie tylko mnie. No ale czy zjawisko jest prawdziwe. W internecie istnieje. W innych mediach też, więc co najmniej fakt prasowy jest, ale czy coś więcej?
Jakiś czas temu byłem szukać galerianek w ich rzekomo naturalnym środowisku czyli galeriach
http://teoriazycia.blogspot.com/2009/10/galerianki_12.html
Jak pewnie pamiętacie nie znalazłem ich wtedy, może się pochowały? Sprawa trochę ucichła, wiec na wszelki wypadek będę nosił przy sobie kasę na dodatkowe jeansy. Chociaż po zrobieniu reklamy tej grupie usługodawców cena(jak wynika to z prawa popytu i podaży) powinna wzrosnąć, ale to tylko przy założeniu, że faktycznie galerianki istnieją.
Jest też taka możliwość, że galerianki są gatunkiem zagrożonym jak np. żółw błotny i przez to bardzo płochliwym. Może galerie nie są jednak naturalnym środowiskiem tego gatunku.
Drogą dedukcji doszedłem do wniosku, że galerianki liczniej mogą występować np. na dyskotekach a w szczególności tych wiejskich.
Żeby to sprawdzić udałem się w zeszły weekend na taką właśnie dyskotekę.

sobota, 7 sierpnia 2010

Rzeczywistość normalna i rzeczywistość inna.

Człowiek normalny zwykł nazywać rzeczywistością to co go otacza, czyli jego środowisko, jego problemy, ale też rzeczy które dotyczą jego rodziny i znajomych, czyli wszystko to co sam przeżywa, to co na niego wpływa.
Mamy też ten drugi rodzaj rzeczywistości, czyli rzeczywistość inną. Inna rzeczywistość to fakty(i nie tylko) dotyczące osób i zjawisk na z którymi w żaden sposób nie mamy kontaktu poza oczywiście przekazami.
Kiedyś siłą rzeczy ludzie musieli być bardziej zainteresowani tą rzeczywistością normalną niż inną, ale po udoskonaleniu środków przekazu rzeczywistość inna zaczęła wypierać rzeczywistość normalną.

niedziela, 6 czerwca 2010

Słoneczka moje kochane!


Na wstępie chciałem wam wszystkim złożyć serdeczne, choć spóźnione życzenia z okazji Dnia Dziecka. Tematem dzisiejszego wpisu oczywiście będą nieletni.
Dzisiaj obejrzymy filmik. Co prawda rzecz działa się już stosunkowo dawno, ale nie odmowie sobie komentarza w tej sprawie.



No i znowu "dupczące", "bezmyślne" Polki. Raz już o tym pisałem przy okazji zadymy związanej z "filmem" galerianki.
http://teoriazycia.blogspot.com/2009/10/galerianki_12.html
Lubicie hardcore co? A teraz sprowadzę was na ziemie. Podobnie jak to było z galeriankami próżno byłoby szukać młodocianych praktykujących tego typu procedery. Chociaż z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że jest to możliwe, ale raczej jako margines niż powszechność. Poza tym tak fajnie wpisuje się w ukształtowany już stereotyp na temat młodzieży gimnazjalnej.
A wracając do naszych precedensów, to dziś żyjemy w takich czasach w których wyjątek już nie potwierdza reguły, tylko jej zaprzecza. Jest to najprawdopodobniej wynikiem działalności mediów, które to w pogoni za sensacja zatraciły się bez opamiętania. Mediów nie obchodzi 99,2% w miarę normalnie zachowujących się ludzi, tylko te 0,8% dewiantów. Wszystko byłoby fajnie gdyby przestrzegano przed takim niepożądanym elementem jednocześnie uspokajając, że to tylko margines. Dzieje się natomiast odwrotnie, media "alarmują", przed "plagą" itp. itd. zawyżając dane w celu szokowania odbiorcy. Ludzie lubią być szokowani i dają za to pieniądze. Jak chcecie to też was poszukuje trochę i do za darmo!!! Daje tu lina do "najprawdziwszych" z "prawdziwych" historii zwanych tez legendami a konkretniej miejskimi legendami.

http://atrapa.net/legendy

piątek, 19 lutego 2010

Lepper vs. Tusk


Wbrew pozorom tych dwóch panów bardzo wiele łączy. Zarówno PO jak i Samoobrona według niektórych źródeł zostały stworzone przez służby specjalne. Ale zostawmy może dywagacje i zajmijmy się faktami.

Podejście do długu państwowego. W tym miejscu obydwaj panowie są zgodni. Dług trzeba zwiększać ponieważ inne rozwinięte państwa europy mają większe długi państwowe względem PKB niż Polska więc zależność jest prosta zwiększymy długi zwiększymy zamożność. Jest to oczywiście absurd. Ale chyba nie chcemy być nazywani zaściankowymi. Prawda? Lepper mówił wprost: musimy pożyczyć pieniądze na inwestycje. Nasz dług jest stosunkowo nie wysoki w porównaniu chociażby do Niemiec, wiec żadna katastrofa nam nie grozi. Było to może nawet uczciwe z jego strony, przecież on nigdy nie krył się ze swoim socjalnym poglądem w odróżnieniu do naszego drugiego bohatera. Donald wraz z jego giermkiem Vincentem( najlepszy obecnie minister finansów w drodze mlecznej jak i galaktyce Andromedy), którzy to uważają się za liberalnych. Może się nie uważają ale na pewno się na takich kreują. W tamtym roku gdy ktoś zarzucał im patrzenie przez różowe okulary, że ten budżet nie wytrzyma oni w odwecie pokazywali palcem na Kaczyńskiego, że to on chciał pakietu antykryzysowego a oni stoją na straży budżetu. Jak pamiętamy dziura budżetowa miała wynosić 18mld do tego dwie poprawki, ale i tak było oficjalnie 27mld. Jest to o tyle perfidna sugestia jeśli wziąć pod uwagę fakt, że od początku rządów Platformy Obywatelskiej dług publiczny wzrósł z 500mld złotych do 700mld zł. Czyli mniej więcej to czego domagał się Andrzej Lepper przed laty. W odróżnieniu od postulatów pierwszego mulata III rzeczpospolitej pieniądze te w zagadkowy sposób anihilowały.
NBP
Obaj panowie jakoś nie szczególnie lubią Narodowy Bank Polski pierwszy mówił, że Balcerowicz musi odejść. Oczywiście zgadzamy się w całej rozciągłości, że Leszek Balcerowicz to jednak był ogromny pech dla Polski (a mogło być inaczej). Ale z drugiej strony Lepper NBP uznawał za skarbonkę z której można wyciągnąć zawsze trochę kasy.
Lepper wtedy chciał wyciągnąć 1,2mld zł a o ile dobrze wiem Tusk 10mld. Oczywiście zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku zysk NBP nie jest żadnym zyskiem!! Zysk ten jest wynikiem zmian kursowych złotówki. Większość rezerw NBP ma w dolarach, euro, funcie brytyjskim i frankach szwajcarskich, więc gdy złotówka się osłabia wzrasta wartość tych walut wyrażona w złotych. A że owe zyski liczy się właśnie w złotych możliwy jest teoretyczny zysk bez zmiany ilości walut w rezerwie. Można to porównać do człowieka, który cieszy się z wzrostu swojej zamożności gdy dowiaduje się, że jego dom jest więcej wart(jak wiemy człowiek może okazać się bogatszy dopiero po spieniężeniu domu). Jak dobrze pamiętamy wszyscy wtedy Leppera wyśmiali i stwierdzili, że jest niebezpieczny dla Polskiej gospodarki. Za to Donald swój cel zrealizował i w tym roku zapcha dziurę budżetową świeżo wydrukowanymi pieniążkami od pana Skrzypka.

Podobieństwa w PR.
Stosunkowo nie dawno Tusk przyznał się do jarania blantów w młodości. Parę dni później Lepper oznajmił, że za młodu lubił dać komuś w ryja. Pamiętam wtedy jak to jeden z komentatorów wp stwierdził, że Lepper dopuścił się plagiatu. Ponoć Lepper próbował się lansować jako swój chłop, czyli małpować strategię Tuska. Naszła mnie wtedy refleksja, że to nie Tusk jest obiektem naśladowanym tylko Andrzej Lepper to on pierwszy w ten sposób reklamował swoje oblicze. Z resztą cały Donald Tusk wydaje się być Andrzejem Lepperem 2.0. niestety dla niego Andrzej miał słaby timing, można powiedzieć wyprzedał epokę. Kiedyś uznawany za centro lewicowego dziś mógłby spokojnie robić za skrajnego prawicowca- libertianina. Przypomnijmy sobie może chociażby jego pomysł wprowadzenia podatku obrotowego, który zastępowałby VAT.
W wielu punktach Andrzej Lepper okazywał się dużo bardziej liberalny od Tuska. Lepper uważał, że nadmierne opodatkowanie biednych jest niekorzystne ponieważ oni swoje wszystkie pieniądze i tak puszczają od razu w obieg. A tłumaczył to tak nawet jeśli w początkowo wpływy z podatku od osób fizycznych spadną za sprawą obniżenia składki, to wrócą do budżetu pod postacią akcyzy i VATu z zakupionych towarów za oszczędzone pieniądze a ponadto większy popyt na dobra konsumpcyjne generuje większe zatrudnienie a co za tym idzie odciąża państwo(socjał) i zwiększa zamożność obywateli. Donald ma odmienne zdanie i uważa, że miejsca pracy równie dobrze można zbudować w państwowej administracji za tą kasę a za zwiększoną konsumpcje mogą odpowiadać np. posłowie.

środa, 10 lutego 2010

rola znaczenia słów w wypowiedzi.


Dziś może trochę o znaczeniu słów. Dziś w społeczeństwie mamy taki problem, że wielu spośród nas ma bardzo wąski zasób słownictwa. Nagminnie też sformułowania i zwroty są używane błędnie. Wchodzą czasami na portalowe fora aż łapię się za głowę. Jakiś czas temu na WP wychaczyłem mniej-więcej taki kwiatek o Anecie Kręglickiej(miss Word z 1989r) typy(niestety nie przytoczę dokładnie bo komentarz został usunięty): wstrętny kaszalot i do tego wieszak. Chyba nie muszę tłumaczyć, że te dwa epitety wzajemnie się wykluczają, ponieważ są przeciwstawne. Dlatego uważam, że umieszczanie ich w jednym zdaniu jest objawem wtórnego analfabetyzmu.
Niestety analfabetów w społeczeństwie jest więcej. W miejscach, których byśmy się nawet nie spodziewali. A chociażby pośród komentatorów sportowych. Najbardziej kuje mnie w uszy gdy słyszę rozmowy o transferach. A konkretnie chodzi mi o słowo bagatela. Za każdym razem gdy pada rekord transferowy pada sformułowanie typu. Luis figo jest obecnie najdroższym piłkarzem przeszedł z Fc Barcelony do Realu Madryt za bagatela 56 mln. Na to ja myślę kurczę kupa kasy, co prawda Luis Figo to może i najlepszym piłkarzem w dziejach świata, ale 56 dużych baniek za niego to jednak nie jest mało.
Później się dziwią, że piłkarze coraz drożsi. Przecież gdybym sprzedał jakiegoś piłkarza za kupę kasy i usłyszałbym w mediach, że jednak mogłem wziąć więcej to następnym razem wziąłbym więcej. Pewnie nawet po transferze Cristino Ronaldo za 96mln nadal używano tego sformułowania co może świadczyć, że będą kolejne rekordy, przecież publika chce więcej. Wszyscy wołają bagatela więc spektakl będzie trwał nadal, tym bardziej, że to słowo znaczy dokładnie coś odwrotnego. Otóż bagatela to inaczej błahostka, drobiazg.
Z resztą przecież też mówimy o czymś ambitnym, ważnym jako o niebagatelnym. Również o ludziach nie dbających o swoje zdrowie mówimy, że bagatelizują objawy chorobowe, doprowadzając się do poważniejszych następstw. Czy to oznacza, że chorują dlatego, że zbytnio o siebie dbają? Oczywiście nie, chorują bo nie dbają czyli, bagatelizować znaczy lekceważyć, bądź bardziej dosadnie: olewać.
Tak więc widzimy, że nawet ludzie odpowiedzialni za dostarczanie nam informacji robią takie byki. Powiedziałbym nawet, że bagatelizują rolę znaczenia słów w jakości wypowiedzi.
Dlaczego jestem tak na to wyczulony? Ponieważ psucie Państwa zaczyna się od psucia języka, więc zachodzi podejrzenie, że panowie komentatorzy robią to specjalnie.
Po drugie: „Nie rozmawia się z tym, kto nie rozumie znaczenia słów”. Tyczy się to szczególnie lewaków, którzy niejako na opak rozumieją pewne sformułowania np. wolność. Normalnie myślący człowiek uważa, że można być wolny od czegoś np. od pracy. Natomiast u lewaków istniej również wolność do(taka nowomowa) np. wolność do posiadania psa. Trudno nam nawet po intensywnej koncentracji zrozumieć co to w istocie może oznaczać. podobnie jak z pożytecznymi idiotami, ale oni z racji swojego potencjału intelektualnego są w jakiś sposób usprawiedliwieni.

Tak więc dbajmy o Nasz piękny język.

dopisane 11 lutego: słowo bagatela jest błędnie używane nagminnie dziś znalazłem oto takiego kwiatka: http://www.tvn24.pl/26086,1642641,0,1,150-operacji-i-barbie-jak-zywa,wiadomosc.html a nieszczęsne sformułowanie pada po 1:13

niedziela, 7 lutego 2010

Towarzysz generał.

W poniedziałek na tvp1 został wyemitowany wspaniały dokument pt. Towarzysz Generał. A fakt ten zauważyłem przez przypadek oczekując na program Tomasza Lisa, który gościł w ten dzień towarzysza Donalda Tuska. Pech chciał, że reklamy na dwójce są tak długie, więc wrzuciłem na jedynkę. Szczerze powiedziawszy byłem zaskoczony, że w okupowanej Polsce można coś tak niezgadzającego się z obecnym nurtem puścić w publicznej telewizji. Co prawda w poniedziałek obejrzałem tylko część tego reportażu, ale dzięki czujności innych internautów(podziękowania dla kokon124) mogłem dokończyć oglądania, chociażby na youtube. Dla tych którzy nie widzieli będą mogli zrobić na tym blogu.
Jak na ironie 14 grudnia(szkoda, że nie 13) zeszłego roku to właśnie Jaruzelski odwiedził Tomasza w jego studiu. Lis wtedy nie zadawał mu żadnych niewygodnych pytań. A sam Wojciech Jaruzelski wydawał się spokojny i opanowany.
Co prawda szanuję Tomasza Lisa, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego tego dziada nie zmasakrował podczas programu. Z niewiadomych przyczyn bardziej pasowała Lisowi wersja, że to Jaruzelski Polskę uratował przed inwazją sowieckich wojsk, robiąc z niego przy okazji polskiego patriotę. A co do samego Jaruzelskiego to nie mogę pojąć dlaczego tak wiele robił dla sowietów, przecież to właśnie oni zamęczyli mu ojca na Syberii.

A oto obiecany film.