October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 sierpnia 2011

Narkotyki.



Wiem, że temat jest wałkowany prawie codziennie w różnych mediach, ale ja też pokuszę się o komentarz. Mimo, że temat jest poruszany tak często, wcale to nie sprzyja lepszemu zapoznaniu się z zjawiskiem a wręcz przeciwnie. Po ilości czasu poświęcanego na to zagadnie, spodziewać by się mogło, że każdy obywatel zna konsekwencje zażywania, budowę chemiczną i działanie tych środków.

Otóż nie, "wie" tylko tyle, że maryśka powinna być legalna, bo w Holandii już jest. Drugim i ostatnim argumentem jest rzekomy brak skutków ubocznych tego specyfiku. No i na tym kończy się "wiedza" młodego wykształconego z dużego miasta. Co bardziej lotni umysłowo młodzi wykształceni... zachodzą w głowę jak możliwe jest, że kiedyś narkotyki można było nabyć w aptece a teraz nie można. i tym właśnie zagadaniem chciałbym się dzisiaj w szczególności zająć.

Tajemnicą nie jest, że wiele z dzisiejszych narkotyków miało kiedyś zastosowanie medyczne. O właściwościach narkotycznych danych leków dowiadywali się ciekawi świata debile, którzy znacznie przekraczali dawki farmakologiczne lub też całkiem przypadkowo ludzie podczas leczenia. Przykładem jest tu choćby heroina, która to używana była chociażby jako lek przeciwbólowy. Głównym negatywnym skutkiem zażywania tego "leku" była szybko zwiększająca się tolerancja i uzależnię, mimo że przy dawkach farmakologicznych nie występował efekt narkotyczny. Z tego też powodu zdecydowano się ten specyfik z produkcji wycofać i zastąpić go innym.
W tym miejscu mój wywód powinien się zakończyć, bo chyba każdy pełonosprytny obywatel ten prosty wywód zrozumiał, ale jak się okazuje w polskim internecie pałęta się horda korwinistów, którzy to pewne sprawy z wielką lekkością uznają za oczywiste a inne muszą mieć drugie tfu.. co ja mówię trzecie i czwarte dno.

No i jak się okazuje z tymi narkotykami mamy do czynienia z ową mnogością den;) a to z prostej przyczyny, bo się nie zgadza z zaleceniem kongresu.
Podczas jednej z niskolotnych dyskusji dowiedziałem się, że narkotyki w aptekach jednak powinny być sprzedawane. Argumentacja była taka, że leki takie nie zostały usunięte z punktu aptecznego przez producenta czy sprzedającego, ale przez jakiegoś zaplutego socjalistę. Delikatnie podsuwany był argument o wolnym rynku, ale tak delikatnie, bo oponent bał się zbłaźnienia. Ale poznęcajmy się trochę.

To może najpierw, czym jest apteka. Apteka – placówka, zajmująca się głównie sprzedażą leków i innych produktów medycznych (np. opatrunków, środków higienicznych). Czyli raczej narkotyków nie powinniśmy się tu spodziewać. Człowiek, który rozumie znaczenie słów nawet by się nie domyślał, że w aptece można kupić coś poza leczniczego. Jak widać tak sobie ma się naprawa pojęć u korwinistów.

Paradoks następny: krowiniści uważają, że demokracja jest be bo rządzeniem powinien zajmować się kto się na tym zna, natomiast zatwierdzaniem leków nie powinien się zajmować ktoś kto się na tym zna, tylko jeden z drugim ćpunem i właściciel koncernu, który będzie trzepał kasę z uzależnionych. Żelazna logika.
W takim miejscu można też posłużyć się demagogią wolnego rynku, ale moja odpowiedź była by równie demagogiczna w myśl parafrazy: gorszy lek wypiera lepszy.

Poza tym dla mnie niewyobrażalne jest, aby idąc do apteki dostać lek groźny, uzależniający, czy wcale niedziałający, tylko dlatego, że aptekarz ma na nim wyższą marżę.

niedziela, 3 lipca 2011

Wakacje.

Jak doskonale wiemy właśnie rozpoczęły się wakacje.

Wakacje to czas odpoczynku i beztroski, ale też czas licznych zagrożeń, nie tylko zdrowia, ale także i życia.

Wielu młodych ludzi przechodzi wtedy swoją inicjację alkoholową, narkotykową i seksualną. Wielu też rozpoczyna swoją pierwszą pracę, dlatego też apeluję do najmłodszych czytelników o rozwagę.
Jeśli chodzi o alkohol, to wiadomo jest bardzo silnie związany z naszą kulturą, żeby nie powiedzieć z cywilizacją, więc namawiać do abstynencji nie będę, ale sugeruję pewien umiar. Pamiętajmy, że dla osoby, która pije po raz pierwszy 25mg alkoholu(jedno piwo lub 60ml wódki) to już ilość mogąca wywołać zmianę nastroju i zaburzenie koordynacji.

Narkotyki. Nie bierzcie, nie warto. Nie będę tu rozwijał tematu wpływu na organizm poszczególnych substancji narkotycznych a chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że narkotyki są substancjami nielegalnymi, przez co nie podlegają kontroli czystości składu i ogólnie jakości, wiec w ich składnie nie musi znajdować się tylko substancja czynna, ale i wszystko inne np. w amfetaminie może znajdować się gips, ale też strychnina.

Inicjacja seksualna.
Często powiązana z wyżej wymienionymi czynnikami. Apelowałbym w tym miejscu jednak o wstrzemięźliwość, bo nie wydaje mi się aby marzeniem nastolatka był ten pierwszy raz w stanie braku, bądź ograniczonej świadomości. Poza tym raczej nie zalecałbym się spieszyć z "pierwszym razem" ponieważ średnia wieku inicjacji seksualnej wynosi około 18 roku życia, ale pamiętajmy, że cześć młodzieży przechodzi ją znacznie wcześniej i to takiej młodzieży o której delikatnie mówiąc nie można się pozytywnie wypowiedzieć. Oni też są brani do średniej, wiec inicjacja w wieku np. 20 lat też jest czymś normalnym. Pośpiech wskazany jest przy łapaniu much jak to mówią.

Praca. Generalnie czym wcześniej tym lepiej, ale najlepiej gdzieś blisko domu, optymalnym wyjściem była by praca u sąsiada bądź rodziny. Ale nie na tym chciałem się skupić. Moim zdaniem najbardziej nieodpowiedzialnym wyjściem jest szukanie pracy za granicą na własną rękę, będąc już za granicą. Podczas szukania pracy z granicą sugerowałbym wybieranie takich pracodawców u których pracowali już nasi znajomi i rodzina. Gdy nie mamy takiego komfortu wybierajmy renomowane pośrednictwa pracy, wiem, że to mniej się opłaca ponieważ pośrednik zabiera swoją dolę, ale pewność jest jednak wiele warta. Możemy też sprawdzić pośrednika np. tu http://www.kraz.praca.gov.pl/StronaGlowna.aspx.

Warto też unikać pewnego typu ogłoszeń np. o naborze do pracy jako stewardesa, barmanka itp. Często pod takimi ogłoszeniami kryją się handlarze ludźmi.
Naszą czujność powinny wzbudzić ogłoszenia w których proponowany zarobek jest nadzwyczaj atrakcyjny. Będąc za granicą pamiętajmy, że nie jesteśmy pozbawieni pomocy. Zawsze możemy zwrócić się do konsula lub różnego rodzaju fundacji np. do fundacji La strada(http://www.strada.org.pl/). Nie gódźcie się też na pracę na czarno, czy na przetrzymywanie waszych dokumentów. Odradzam też wyjazdy zagranicę z osobami świeżo poznanymi o których niewiele wiemy i nie ważne tu jest czy tylko na wycieczkę, czy do pracy. Część handlarzy ludźmi, właśnie w ten sposób działa, czyli najpierw uwodzą kobietę, żeby następnie sprzedać ją do prostytucji.

Tak, więc apeluję do Was o rozwagę, aby te wakacje były czasem relaksu i zabawy a nie dramatem.