October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka z kościołem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka z kościołem. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 sierpnia 2010

krzyż.

Już wcześniej pisałem o krzyżu( w kontekście protestów lewaków przeciwko krzyżom w szkołach). Z resztą uważam, że cel lewaków jest ten sam co wtedy. Oni chcą wyrugowania religii katolickiej nie tylko z przestrzeni publicznej, ale też z jakiejkolwiek innej. Na początek chcą aby nie było go w szkołach, urzędach itd. a potem będą chcieli zdelegalizowania religii w ogóle.
Sprawa krzyża budzi we mnie mieszane uczucia, bo z jednej strony widzę, że jednak Nasz Naród nie ma w głowie kompletnej sieczki i potrafi się zmobilizować chociażby w sprawie krzyża, czy wcześniej żałoby po tragedii. Z drugiej strony źle się złożyło, że akurat odbywa się to teraz, bo właśnie pracę zakończyła komisja śledcza w sprawie afery hazardowej. W której to PO będzie sędzią dla samej siebie. W sprawozdaniu komisji nie będzie będzie mowy o faktach, które zostały odkryte podczas przesłuchań.
Słyszałem też, że sala sejmowa jest teraz remontowana i pewnie krzyż przy okazji zostanie usunięty. Z resztą ponoć został on tam zawieszony "nielegalnie".
Wracając do sprawy krzyża to jednak utwierdzam się w przekonaniu, że komuniści nie znajdują poklasku wśród naszych rodaków. Ich nerwowe reakcje świadczą o tym, że są pod ścianą. Nie mają żadnego pomysłu na przyciągnięcie do siebie ludzi. Akurat sprawa krzyża była im potrzebna jak woda na pustyni. Na szczęście sytuacji nie wykorzystali, bo z ich demonstracji ostatecznie wyszedł piknik. Z resztą sami lewacy nie wiedzą co robić. W ostatnich latach przechodzą metamorfozę z lewaków w stylu radzieckim na lewaków w stylu europejskim a to oczywiście z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli pederastią, aborcją, eutanazją itd.
A co do sprawy krzyża w "przestrzeni publicznej" to przeciętnie każdy Polak to katolik, więc krzyż musi być czymś powszechnym, nie tylko w kościele. Krzyż jest znakiem miłości Boga dla człowieka. Bóg umarł dla Nas na krzyżu. Pamiętajmy zawsze o tym i oddajmy Bogu należną cześć.

sobota, 9 stycznia 2010

New Age - niebezpieczny prąd

Nie mamy coś ostatnio czasu na swobodną twórczość, więc dzisiaj podamy wam artykuł innego autora(autor nieznany, gdyby ktoś mógł podać jego dane to byłbym wdzięczny).

Co to jest New Age? Coraz częściej spotykamy się z tym terminem przy różnych okazjach. Bardzo go trudno określić. Pojęcie to pojawia się w kontekście tak odległych od siebie spraw jak rząd światowy i ziołolecznictwo, muzyka rockowa i astrologia, medycyna niekonwencjonalna i ufologia, masoneria i różdżkarstwo, religie Wschodu i szkolenia kadrowe, wróżbiarstwo (karty tarot) i ekologia. Cóż może łączyć te wszystkie sprawy?
Spoiwem jest tu okultyzm, wiedza tajemna, sekrety dostępne tylko wtajemniczonym. Ludzie interesują się różnymi sprawami. Wciągnięci w dziedzinę ocierającą się o wiedzę tajemną, zaczynają doznawać satysfakcji z poznania tego co dla innych, niewtajemniczonych, jest niedostępne. Dążenie za tą wiedzą tajemną stanowi zagrożenie dostania się w krąg oddziaływania szatana, księcia ciemności. Jest to odwieczne pragnienie skosztowania z drzewa wiadomości złego i dobrego.
Wodnik
„New Age" to dwa angielskie wyrazy oznaczające nowy wiek lub nową erę. Pojęcie to pochodzi z astrologii. Tak jak istnieją miesięczne przemieszczenia słońca w relacji do konstelacji gwiazd (znaków zodiaku), tak samo według astrologii jest jakiś cykl blisko 2000-letni z tym, że przejścia dokonują się tu stopniowo, a okres przejściowy między jedną erą a drugą trwa ok. 200 lat. Teraz od połowy XX wieku słońce przechodzi ze znaku Ryb w znak Wodnika. Ta nowa era ma być właśnie erą Wodnika. Poprzednie dwa tysiąclecia trwała era Ryb. Jeszcze przedtem były ery Barana, Byka itd. W kręgu New Age przypisuje się astrologii ogromne znaczenie. Sugeruje się, że era Ryb to era chrześcijańska (Apostołowie rybakami, łowienie dusz, itd.), era Barana to era Starego Testamentu (symbolizm baranka ofiarnego). Jeszcze wcześniejsza era Byka to czas wielkości Chin. Filozofia New Age zapowiada więc kończenie się ery chrześcijańskiej, a rozpoczynanie nowej. Tą nową erę ma symbolizować Wodnik, Aquarius.
W zasadzie termin „New Age" ujrzał światło dzienne dopiero w latach siedemdziesiątych, ale rozwój ruchu New Age staje się tak błyskawiczny, że na pewno był przygotowywany długo wcześniej. Już w 1979 przewodnik New Age w USA podaje 10 000 adresów współdziałających organizacji. Księgarnie całego świata zachodniego, a od dwóch lat i u nas, zalewane są wydawnictwami z kręgu New Age. Arnold de Lassus ocenia, że we Francji rocznie sprzedaje się ok. 600 000 książek z tego kręgu („Connaissance elementaire du nouvel age" Suplement do no.94 „Action familiale et scolaire"). Wydawnictwa z kręgu New Age bardzo często odwołują się do symbolu czy nazwy Wodnika (Aquarius, Yerseau).
Już w 1966 r. słynny musical rockowy „Hair", który po raz pierwszy wprowadził pełną nagość na scenę, zawierał następujące słowa: „Mistycyzm da nam zrozumienie, człowiek znowu nauczy się myśleć, dzięki Wodnikowi, dzięki Wodnikowi!".
Rzecz ciekawa, że oficjalne pismo amerykańskiej masonerii, już od XIX w. nosi nazwę „New Age". Jest to jednak pismo wewnętrzne, niedostępne dla profanów (nie masonów). W symbolice masońskiej stale pojawia się pojęcie nowej ery, oczyszczenia poprzez Wodnika, poprzez jego wodę itd. Tam należy szukać inspiracji dla rozwoju ruchu New Age.
Okultyzm
Dzisiaj w „wyzwolonej" Polsce pojawiają się masowo sesje medytacji transcendentalnej, kursy psychotroniki czy psychologii alternatywnej, stowarzyszenia wyższej świadomości, koła astrologiczne, loże masońskie i ich przybudówki jak kluby Rotary czy Lions Intemational, sesje spirytystyczne, wykłady z sufizmu (formy islamu), szkolenia kadrowe z zakresu oddziaływania na podświadomość i tym podobne nowości z „oświeconego" Zachodu.
Na różne sposoby, poprzez różne zainteresowania, wprowadza się poczucie dostępu do jakiejś wiedzy tajemnej. Stopniowo wciągnięci w krąg okultystyczny odciągani są od wiary katolickiej. Zastępuje ją pewien nie przypadkowy system wierzeń. Spróbujmy go scharakteryzować. Posłużę się tu głównie cytowaną wyżej pracą Arnolda de Lassus.
Sygnałem ostrzegawczym przed New Age winno być pojawienie się w jakiejś dziedzinie traktowania serio ta¬kich spraw jak astrologia, kabała, orientalne ubóstwia¬nie człowieka, media dla kontaktów z duchami, reinkarnacja, poznanie pozazmysłowe itd. To są wszystko elementy wprowadzania w okultyzm. Inną cechą New Age są różne psychotechniki, wprowadzanie się w stan anormalny, w ekstazy, odmienne stany świadomości, systemy joga, odrodzenia, myślenie „pozytywne", „kreatywne" itd. Do praktyk tych wabią różne orientalne sekty, wizyty różnych guru, fakirów czy mistyków. Jedną z ciekawostek mentalności New Age jest fascynacja enneagramem. Słowo to oznacza po grecku 9 punktów i stanowi składową islamskiej tajemnej mądrości praktykowanej przez sufitów w Afganistanie. Jest to forma medytacji nad sobą, poprzez którą adept odnajduje w sobie wolność. Obroną przed tym wszystkim jest trwanie przy zwyczajnej normalności. Propagatorzy New Age znają jednak taką reakcję obronną i dlatego atakują też z drugiej strony, poprzez lansowanie naturyzmu, geobiologii, terapii i diet naturalnych, postaw ekologicznych, wyzwolenia od opresji cywilizacyjnej itd. Może się to wszystko wydawać bez związku z okultyzmem, ale niestety bardzo często pojawia się właśnie w kontekście okultystycznym, czy też psychotechnicznym, by zneutralizować obronę poprzez normalność. Jesteśmy świadkami zarzucania wielkich, różnorodnych sieci, w które na różne sposoby mamy się zaplątać. Warto wiedzieć w co próbuje się nas wplątać.
Tezy sprzeczne z katolicyzmem
New Age prowadzi do akceptacji pewnych pojęć zupełnie obcych chrześcijaństwu. Należą do nich panteizm, reinkarnacja, trójpostaciowość i spirytyzm.
Panteizm to teza, że „Bóg jest wszystkim i wszystko jest Bogiem", czyli ginie rozróżnienie między Stwórcą a stworzeniem. W tym kontekście ubóstwienie człowieka staje się możliwe bez daru łaski Bożej. Powtarza się pokusa, której ulegli pierwsi rodzice, pokusa dorównania Bogu. Jezusa traktuje się jako Człowieka, który uświadomił sobie, że jest Bogiem. Ducha Świętego przedstawia się jako energię, którą każdy z nas może użyć twórczo czy psychicznie, byle tylko poznać własną drogę, „ścieżkę", do niej.
Reinkarnacja wywodzi się z religii orientalnych. Jest to teza, że dusza opuszczając umierające ciało, po ja¬kimś okresie wyczekiwania wchodzi w inne ciało w chwili jego narodzenia. (Przy okazji warto zauważyć, że okres życia płodowego się tu nie liczy). Poprzednie wcielenia determinują następne. Osiąganie doskonałości gwarantuje lepsze wcielenie w przyszłości. Po osiągnięciu pełnego oczyszczenia, po wyczerpaniu się tzw. karmy, dusza już nie będzie musiała się wcielać i połą¬czy się z wszechogarniającym bóstwem. Nagrodą jest ubóstwienie, karą znów reinkarnacja. Wiara w reinkarnację eliminuje więc niebo i piekło. Jest nie do pogodzenia z nauką katolicką.
Trójpostaciowość to teza o posiadaniu oprócz ciała i duszy jeszcze czegoś trzeciego, „ciała astralnego" lub „psychicznego". Według tej tezy istnieje coś pośredniego między światem materialnym i duchowym, tzw. aura, jakby płaszczyzna dzieląca, a zarazem łącząca te dwa światy. W niej rezyduje ciało astralne czy też ciało psychiczne, podczas gdy ciało materialne rezyduje w świecie materialnym, a dusza w świecie duchowym. Ten świat pośredni, astralny, jest rzekomo dla nas dostępny po osiągnięciu odpowiedniego stanu świadomości. Możliwe są wyjścia z ciała (dysocjacje), wyniesienia. Cała ta konstrukcja przeczy nauce Kościoła. Wierzymy w Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Wierzymy w posiadanie śmiertelnego ciała i nieśmiertelnej duszy. Żaden trzeci świat, żadna trzecia postać naszego jestestwa, nie istnieją.
Spirytyzm to wiara w możliwość nawiązania kontaktu ze zmarłymi i dowiedzenia się od nich rzeczy normalnie niepoznawalnych. W nawiązaniu tego kontaktu pomaga osoba o specjalnych właściwościach zwana medium. Ciekawscy tajemnic uczestniczą w różnych seansach spirytystycznych, w obrzędach czarnoksięskich, w magii. Dziś magowie, media, czy inni szarlatani czarują naiwnych, również poprzez telewizję i video. Autorzy książek z kręgu New Age sugerują, że pisali je pod dyktando duchów, z którymi mają kontakt. A więc autorstwo jest z zaświatów. Kościół zakazuje wszelkich praktyk spirytystycznych. Są one albo zwyczajnym oszustwem, albo zawierają elementy diaboliczne.
Psychotechniki
Filozofia New Age wtłaczana jest przy pomocy różnych psychotechnik. Gdy spowiednika zastępuje psychoanalityk a etykę „nauka" pojawia się podatność podświadomości na wypaczenia. Sugeruje się w najbardziej naukowym języku, że człowiek na drodze ewolucji doszedł do nowego progu, że zdolny już dziś jest do wyższego stanu świadomości. Musi tylko się poddać odpowiednim ćwiczeniom, medytacjom transcendentalnym, teozofii, samo-hipnozie, logoterapii itd. by uruchomić niewystarczająco wykorzystywany potencjał umysłowy, witalność, podświadomość. Chodzi o ćwiczenie wrażliwości, zwykle przy pomocy grupowego prania mózgu, zbiorowej analizy indywidualnych spowiedzi, poddawania się zbiorowej ocenie. Szczerość staje się ważniejsza niż prawda. Nie sumienie, nie obiektywne kryterium dobra i zła, ale ocena otoczenia staje się podstawowym punktem odniesienia. Zbiorowość manipuluje osobą, pozbawia osobowości. Pojawia się zbiorowe przeżywanie duchowości, zbiorowe ekstazy, wprowadzanie się w trans, w „czwarty wymiar". Zwykle takie grupy prowadzą specjalnie szkoleni animatorzy, którzy w dobrej czy złej wierze uczą jak zaangażować „ciało astralne" (podświadomość) w celu „wzbogacenia własnych możliwości".
Naturalizm
Drogą do tego rodzaju psychoterapii bywa fascynacja ekologią, naturyzmem, medycyną alternatywną. Apelowi o zdrowe życie towarzyszy wodzenie duszy na manowce. Zaciera się różnice między normalnością a dewiacjami. Walce o zachowanie przyrody towarzyszy jej ubóstwianie, kult Ziemi (Gaia). Oto niedawny przykład z Warszawy łączenia polityki, ekologii i New Age. Organizowany 22-25 kwietnia br.„Festiwal Ziemi" z udziałem ministra Ochrony Środowiska, prócz apeli o „zdrowe życie" obejmował panel pt. „Mądrość Ziemi", odprawianie „rytuałów Ziemi" pod przewodnictwem członków klubu „Gaia", wykłady o „Archetypie Wielkiej Matki", o „Zgromadzeniu Wszystkich Istot", o szamaństwie. Wszystkiemu patronowała Ambasada USA i Amerykańska Agencja Informacyjna (Przyroda Polska 1992, 6: l G-11). Często sklepy ze „zdrowymi produktami", naturalnymi lekami itd., równocześnie propagują literaturę okultystyczną, akcesoria do medytacji transcendentalnych, różne kadzidła itd.
Kto za tym stoi?
Wreszcie, trzeba zadać pytanie. Kto za tym wszystkim stoi? Analizując filozofię New Age niewątpliwie są to siły anty-katolickie. Ale jakie siły?
Wspomniałem już, że termin „New Age" od dawna funkcjonuje w masonerii. To byłoby jedno środowisko skąd się wywodzi. Jeszcze bardziej widoczne są powiązania ze środowiskiem teozoficznym. Są to programowo środowiska okultystyczne, od których normalny wierzący katolik stroni. Ale New Age stało się jawne. Spopularyzowało się. Przemyca okultyzm pod płaszczem innych zainteresowań. Wdziera się w środowi¬ska katolickie.
Często spotykamy kojarzenie pojęcia New Age z pojęciem Nowego Ładu Światowego (New Worid Order). Ten z kolei jest pojęciem politycznym (jawnie odwołuje się do niego prezydent USA G. Bush). Chodzi o pewną wizję globalistyczną. Pracuje się nad tym, by nadać światu jeden system bankowy (z zakulisowym kierownictwem), jednolite normy prawne, światowe wojsko interwencyjne, Interpol, środki przekazu podporządkowane jednolitym dla całego świata decydentom, no i jeden wspólny ośrodek kierowniczy, oczywiście zakulisowy. To tajemne kierownictwo jest powiązane z takimi siłami jak masoneria, ale jeszcze bardziej z platformami zakulisowego porozumienia jak spotkania Bilderbergerowskie. Komisji Trójstronnej, Klubu Rzymskiego, różnych międzynarodówek itd. Zakulisowość, dyskrecja, zawsze towarzyszą polityce. Ale tu chodzi o sprawy umykające społecznej kontroli, nie poddawane ocenie etycznej, oparte na ukrytych zasadach ideologicznych.
Jedność wyznaniowa
W tej wizji globalistycznej jest również miejsce dla jednej światowej religii. Ale jakiej? Którą to etykę mielibyśmy uznać za światową, wszechobowiązującą?
Kościół też dąży do uniwersalizmu, do tego by była jedna owczarnia i jeden Pasterz, by cały świat zdobyć dla Chrystusa. Ale właśnie dla Chrystusa, dla religii jedynie prawdziwej. Natomiast ci co proponują Nowy Ład Światowy i New Age, ogłaszają koniec ery chrześcijańskiej (ery Ryb). Degradują katolicyzm do roli religii jednej z wielu, i to zacofanej. Wstępem do światowej religii ma być mieszanina wszystkich, akceptacja równości wszystkich. Mamy czerpać po trochu z każdej. Fascynować się buddyzmem, islamem, judaizmem, hinduizmem itd. Ma powstać jeden wielki mętlik religijny, w którym Boga zastąpi człowiek dążący do doskonałości, do ubóstwienia. Jest w tym coś z wizji ewolucji człowieka ku kosmicznej świadomości, co proponował Teilhard de Chardin, przed którego nauką Kościół przestrzega. Jest w tym coś z pragnienia dorównania Bogu, czym szatan skusił pierwszych rodziców. A więc jest to odwieczny problem walki z szatanem.
Obrona przed tym wszystkim może być tylko jedna. Wyrzeczenie się szatana, księcia ciemności i wszystkich spraw jego. Trwanie przy Bogu, Stworzycielu. Przy Kościele, który On ustanowił dla nas. Nie lękajmy się! Bramy piekielne Go nie przemogą.

niedziela, 13 grudnia 2009

Gorliwy neofita


neofita
Określenie to stosuje się do nowego wyznawcy danej ideologii lub do polityka zmieniającego przynależność partyjną. Ma ono wtedy charakter ironiczny i podkreśla jego przesadną gorliwość oraz niejednokrotnie ostentacyjne obnoszenie się z nowo przyjętymi zasadami.
wikipedia

Ile ja w życiu takich osób widziałem. Całe multum. Zastanawia mnie zawsze jak taki człowiek może się z dnia na dzień odwrócić od swoich założeń i zacząć krytykować to co robił, wierzył jeszcze niedawno. Być może tego nie rozumiem, bo nigdy nie wygłaszam pochopnych też, jeśli już to nagle się z nich nie wycofuje, tylko po cichaczu. Bo gdy myślę sobie, że raz mówię to a raz to krytykuje. Gdy czegoś jeszcze nie znam powstrzymuje się od komentowania np. słyszę jakąś piosenkę i wydaje mi się fajna to nie krzyczę od razu: kurwa, słyszycie jaka zajebista piosenka. i słucham jej co chwila a po tygodniu mówiąc, że chujowa jest i ten komu wydaje się, że jest fajna jest gupi. Hipokryzja co nie? Chciałbym ten temat zilustrować na dwóch dobrze znanych nam wszystkim przykładach czyli rozwojowi muzyki klubowej od roku 2000 i obecnych trendach neopoganizacyjnych współczesnej Polski.

Równie ciekawe dla mnie jest, że nasz neofita już od pierwszego nawrócenia już nigdy się nie nawraca i swoje pierwsze objawienie uważa za wiążące. Może wstydzi się przyznać, że zbłądził?
Czy nawrócić można się tylko raz? Otóż nie, ale osoba taka za zwyczaj lubi palić za sobą mosty. Tzn. promowane przez siebie zachowania bardzo silnie chwali, wiec gdy zmienia zdanie na przeciwne musi krzyczeć jeszcze głośnie, wiec trudno było by sobie wyobrazić jak głośno musiała by ta osoba drzeć ryja aby powrócić do zdania pierwotnego. Chociaż istnieje tutaj ryzyko uznania takiej osoby za mało wiarygodną, bez zdania, miotająca się niczym chorągiewka na wietrze, lub za osobę psychiczną, bo tak ryja drze. A wszystko było by ok. gdyby nie darła tak ryja od początku(jest to niestety wynikiem przyjęcia miary jakoby wartość osób mierzono w ilościach decybeli, które z siebie wydają). Poza tym zauważam niepokojąca tendencje u współczesnej populacji. Ludzie lubią się kłócić. Czemu? A bo tak. (Ale o tym innym razem wpisie dyskusja z burakiem).

Pamiętam jeszcze tych ludzi którzy spuszczali się jaka to wyjadana impra była. Jak się cieszyli, że idą na następną. Jak sami bawili się atomiksem jak muza z głośników była słyszana z kilometra koszulki clubbasse, jak nosili białe rękawiczki, jak wyskoczenie jako pierwszy na parkiet było uznawane za punkt honoru, jak widziałem te ich skrzywione miny gdy sami byli na parkiecie, te pretensje do innych, że nie umieją się bawić. Dziś widzę tych samych ludzi którzy jeszcze niedawno śmiali się z rękawiczek muzykę tę nazywają wiksą białe rękawiczki uznają za szczyt siary. Dziś na dyskotekę nie pójdą, bo z wixą nie chcą mieć nic wspólnego a usłyszenie utworu o tempie ponad 100 uderzeń na minutę kojarzone jest jednoznacznie(polecam w tym miejscu Mozarta- 60 uderzeń na minutę). A wszystko to, bo jakimś gością z wytwórni nie podobało się, że Polacy robią biznes na muzyce bez nich. A że dobrym sposobem walki jest ośmieszenie reszta już gładko poszła. W zamian dali nam Tiesto van Burena Gielena i całą resztę a chodziło w tym wszystkim tylko i wyłącznie o kasę. Polskie techno trwało by po dzień dzisiejszy gdyby Kriss i spółka chcieli podzielić się kasą.
A wracając do naszych żałosnych neofitów początkowo przerzucili się na to co im wielki brat daje czyli na trance, a że trance, też zaczynało się stawać popularne wkraczając do miejsc, których chcieli unikać i tego się wyparli zniżając się coraz bardziej najpierw do hausu, później do elektro, aż wychodzą całkowicie z tej rodziny gatunków do całkowicie niszowych takich jak reggae, funky i huj wie co, może i nawet do disco. Panowie ci pamiętają że najbardziej szczekać mają na techno. Tacy gorliwi neofici.
Kolejnym a zarazem ostatnim przykładem będą nawróceni katolicy, tacy którym nie chce się chodzić do kościoła i znajdą sobie 100 wymówek dlaczego. Słyszałem wiele razy od takich, że zamiast iść do kościoła lepiej jest się samemu pomodlić w skupieniu, że chodzenie do kościoła co tydzień jest głupotą, że ten przymus jest idiotyczny. Na pierwszy rzut oka te ich tezy wyglądają dość logicznie, ale i tu znajdziemy nieścisłości. To ja pytam takiego neofitę: to jeśli uważasz, że zamiast iść do kościoła lepiej się pomodlić, to powiedz mi kiedy się ostatnio modliłeś. Co się okazuje, że nie pamięta.
Innym ciekawym aspektem jest też to, że taki neofita ignoruje swoje subiektywne, bądź obiektywne odczucia spostrzeżenia na rzecz nowo przyjętej doktryny. Dziwi mnie to o tyle, że to oni wytykają brak refleksji nad punktem spornym tradycjonalistą.
Warto też wspomnieć, że gorliwy neofita to rodzaj pożytecznego idioty który za zadanie ma powtarzać wbite mu banialuki.

Wszystko było by dobrze gdyby taki neofita osiągał swoje „oświecenie” sam. Jednak najczęściej dzieje się to za sprawą jego otoczenia, mediów i innych grup nacisku. Ale czy o takim neopoganinie można powiedzieć, że jeśli jego wiara a ściśle niewiara zależna i tożsama jest z jakąś grupą osób, że jest sekciarzem? Myślę, że spokojnie można go tak nazwać, bo jeśli boi się powrócić do swojej pierwotnej koncepcji ze względu na jakąś formę nacisku np. wyśmianiem to już można mówić o terrorze.
Z deszczu pod rynnę, jak mawiali dziadowie.

czwartek, 10 grudnia 2009

krzyż cd.

Po ostatnich wydarzeniach katolicyzm jak i jego główny symbol krzyż, są w delikatnej defensywie.
Przy robieniu rzeczy złych zawsze jest miejsce dla dwóch typów osobowości, czyli ludzi złych i pożytecznych idiotów.
O ile można zrozumieć tych pierwszych, ponieważ działają w imię prywaty i osobistych interesów. O tyle tych drugich nie można zrozumieć w żaden sposób, bo działają w imię interesów tych pierwszych.
Ale spróbujmy!! A więc tak: jak wiemy pożyteczni idioci zawsze pojawiają się po akcji tzw. ludzi złych. Pożyteczni idioci to pachołki i łatwo nimi manipulować. Ludzie źli dobrze o tym wiedzą i swoje pseudo-tezy mieszają z faktami tak aby ich chorągiewki uznały to za prawdę.
foto z bloga Senyszyn

Przykładem pierwszego typu ludzi jest na pewno Joanna Senyszyn euro posłanka. Jest bardziej lewicowa niż cała lewica razem wzięta np. taki Józef Oleksy nazwał ją kilka dni temu zjawiskiem samym w sobie. Joasia ma ostatnio parcie na szkło. Była niedawno z Cejrowskim w TVP info. Później nawet u samego Tomasza Lisa. Szkoda tylko, że ta pani nie różnicuje swojego repertuaru. Najpierw naskrobie coś na swoim blogu to samo powie w TVP info, u Lisa też to samo. Gdy jej wrzaski nikogo nie ruszają zaczyna krzyczeć głośniej i głośniej, głosząc swoją herezję, posuwając się nawet do bluźnierstwa. W tym swoim spektaklu kobita całkiem się zatraciła. Powiedziała nawet, że krzyż w Sejmie został zawieszony nielegalnie. he he a to dobre. Asia na pewno tęskni za czasami PRL-u gdy takie rozwiązania nie były możliwe. Pogląd na świat naszej bohaterki różni się znacznie od wyobrażenia przeciętnego Kowalskiego. Zastanawia mnie tylko jedna sprawa czy Senyszyn liczy na to, że jej kontrowersyjne podejście znajdzie dość liczną rzeszę wyznawców w Polsce(w co wątpię), czy też może liczy na jakiś angaż przy niszczeniu polskiej świadomości i tożsamości.

Drugiego typu jakiś trzech pajaców z Wrocławskiego LO.
Wyżej wspomniani nie wysuwali takich tez wcześniej. Oczy "otworzyły" im dopiero media a w dalszej kolejności Joasia. Wcześniej nie chodzili na religię, bo im się po prostu nie chciało. Chcieli zaimponować przed kolegami to nawet petycję napisali. A w petycji chodziło im o wywieszenie wszystkich możliwych symboli religijnych. Czemu tak twierdze, ponieważ napisali tak "Umieszczanie symboli religijnych w publicznej instytucji odbieramy jako przejaw faworyzowania przez szkołę konkretnego światopoglądu". Ktoś może powiedzieć, ale to nie tak. To chodzi o to żeby w szkole nie było żadnych symboli, wtedy nie było by żadnego faworyzowania żadnych światopoglądów. Otóż było by faworyzowanie ateizmu. Tak ateizmu, bo jak bardziej można faworyzować ateizm niż usuwanie konkurencyjnych znaków religijnych(o zastąpieniu znakiem ateistycznym nie ma mowy, bo o ile mi wiadomo takowy nie istnieje)

Jest jeszcze jeden typ tzw. mieszany, czyli trochę tego i tego. przykładem jest Joasia Krupa, która z jednej strony będąc modelką i aktorką musi dbać, aby ludzie o niej nie zapominali a z drugiej strony daje się manipulować bandzie zdemoralizowanych przeciwników kościoła. Bo ochronę zwierząt na pewno nie chodzi, bo każdy człowiek oglądający ten plakat nie zwraca uwagę na jego przesłanie, tylko na dupeczkę w negliżu.http://wiadomosci.onet.pl/138191,21,0,pokaz.html
Tu występuje podobna kwestia jak w reklamie. Jest wiele reklam ciekawych, które nasz poruszają a nie wiemy co było promowane np. tak reklama kronopolu. straszna afera była, że w reklamie była (sic!) murzyńska pupa. Mimo, że przez chyba 3 dni ją w wiadomościach wałkowali to i tak mało kto pamięta co ten kronopol produkuje.
Moim zdaniem Krupa się źle zachowała robiąc akurat teraz taką sesję zdjęciową, ale może właśnie o ten timing chodziło. Jeśli tak to mam nadzieje, że zarobi na tym kupę kasy i niech spierdala!

sobota, 5 grudnia 2009

Nowy porzadek?- UE

Działo się ostatnio wiele ważnych rzeczy np. takie powstanie Unii Europejskiej. Przy okazji lewaki będą myśleć jak nam tu narzucić polityczna poprawność. Najważniejsze w tego typu koncepcji żeby kogoś broń Boże nie urazić, tfuu.. raczej boże, bo jak wiadomo słowo Bóg odnosi się do boga chrześcijańskiego. Wiemy przecież, że chrześcijaństwo a w szczególności katolicyzm jest politycznie niepoprawny. Stąd pomysł włoskich lewaków aby krzyże z przestrzeni publicznej usunąć. A zaczęło się od ukarania Włoch za krzyże w jednej ze szkół. Niejaką Soile Lautsi tak nie mogła znieść krzyży w szkole, że nawet zaczęła się procesować ze szkołą. Jak i to nie dało rezultatów poleciała do samego Strasburga gdzie o dziwo zapadł pozytywny dla niej wynik. Nawet zasądzono dla niej odszkodowanie w wysokości 5 tys. euro za jak to określono, straty moralne. I w tym momencie dowiadujemy się, że nasza religia jest niemoralna. Co z tego, że to właśnie chrześcijaństwo jest jednym z głównych systemów moralnych na naszej planecie. UE preferuje jakiś wyższy, jeszcze niedoprecyzowany system moralny. Wyższy stopień moralności, który charakteryzuje się głównie przyzwoleniem zabijania dzieci nienarodzonych, zabijaniu niedołężnych i promocji homoseksualizmu. Myślę, że na pewno wiele z tego nie wyniknie. Powstało nowe imperium, które jak wszystkie dotychczas na tym terytorium upadały, tylko szkoda, że te tak szybko.

A wracając do politycznej poprawności to jak wiemy suwerennych państw dotyczyć nie musi, np. Szwajcarii, której to obywatele niedawno wypowiedzieli się przeciwko budowie minaretów na swoim terytorium. Co prawda już tamtejsi lewacy zapowiedzieli skierowanie sprawy do Strasburga, ale jak miewam nic tego nie będzie. Przecież Szwajcaria to suwerenny kraj, który może budować na swoim terytorium co chce, a jak nie to nie.
A u nas może niedługo zaczną powstawać takie kwiatki jak w Kanadzie

Znalezione na: http://hansklos.blogspot.com/

piątek, 2 października 2009

bloga prowadzić każdy może, troche lepiej lub troche gorzej.


Wiem, że miało być o pani Alicji, ale boję się, że mógłby mi ucieć ważny temat. Dziś zajmiemy się niejaką Sergittą zamieszkującą bloxa. Sergitta popełniła ostatnio wpis: antykoncepcja i nauki przedmałżeńskie.

Oddajmy może głos bohaterce dzisiejszego wpisu.

(Kursywą zaznaczymy słowa Sergitty)

Temat antykoncepcji mamy już przewałkowany od najmłodszych lat. Pamiętam, jak w szkole z mozołem tłumaczyli mi, że stosunek przerywany to zupełna lipa, "kalendarzyk" to lipa, prezerwatywy to względna lipa (ale jako jedyne ochronią mnie przed AIDS) a najlepiej brać tabletki. Tłumaczyli jeszcze w podstawówce, kiedy chłopcy byli dla mnie gatunkiem nadającym się jedynie do zabawy w bazę wojskową... Ale - podobnie jak lekcje o narkotykach - szkolenia te podziałały i na szczęście do dziś nie interesuje mnie karfurowska alejka z pampersami.

Antykoncepcja to element planowania rodziny a nie element eliminacji potencjalnych członków rodziny(aborcja nie jest antykoncepcją). W przypadku pani sergitty doszło chyba nie do antykoncepcji tylko do sterylizacji, ale nie takiej w dosłownym znaczeniu tylko myślowej, psychologicznej. Objawiającej się lękiem do posiadania dzieci i obrzydzeniem do ludzi je posiadających.

Tak samo dobrze wyedukowani są moi znajomi. Wyobraźcie sobie więc ich zdziwienie, gdy na naukach przedmałżeńskich jakaś babka-zawsze-dziewica wytłumaczyła im, że to, czego uczono ich w szkołach, to szatańska manipulacja mająca na celu zwabienie ich biednych duszyczek do piekła.

O ile dobrze wiemy to polska ma podpisany z Watykanem konkordat. Oznacza to ni mniej ni więcej, że Kościół Katolicki ma spory udział w tym co jest przekazywane dziecią i dorosłym w tej materii, więc program nauczania antykoncepcji jest konsultowany właśnie z kościołem. Więc nie rozumiem dlaczego mógłby go krytykować. No właśnie w tym miejscu wychodzi, że pani sergitta nie za bardzo zapoznała się z tematem. Jej rzekoma relacja jest stekiem bzdur. Żeby wypowiadać się na jakiś temat trzeba mieć minimum wiedzy. Żeby być cynicznym na jakiś temat wiedzą trzeba się popisywać. Babka zawsze dziewica ten zwrot to bardzo tani chwyt populistyczny ze strony sergitty. Jest to niejako nawiązanie do prostego teksu, że jak ksiądz może nauczać na temat seksu jeśli go nie uprawia. Jest to dość perfidna figura retoryczna nie pozwalająca na kontr ripostę w dobrym tempie.

Kiedyś to było pięknie. Głównym zmartwieniem kościoła był seks przedmałżeński. I można się było z tym zgadzać lub nie, ale idea, przyznacie, była szczytna. Chodziło o świadome wybieranie partnera, z którym łączy nas miłość i wspólne plany a perspektywa zajścia w ciążę nie niesie za sobą ryzyka samotnego macierzyństwa.

Tak kiedyś było bardzo pięknie, zabijano księży, inwigilowano kościół, przesłuchiwano, werbowano do bezpieki. Komuniści chcieli zlikwidować kościół. Ich głównym celem było stworzenie człowieka ateisty. Jak widzimy komuchu są dziś w kontrofensywie. Racja bardzo fajnie było.

Dziś jednak kościół wziął się za seks sam w sobie, co oczywiście nie dziwi, bo któż mógłby więcej o seksie wiedzieć, niż ksiądz. Oto, czego moi znajomi dowiedzieli się na obowiązkowych naukach przedmałżeńskich:

Niestety pani sergitto i znowu fo pa. Kościół nie uważa że seks sam w sobie jest złem. A z tym księdzem to taki pleonazm logiczny. Seks służy jako ekspresja miłości obojga małżonków ma służyć zaspokajaniu potrzeb obojga partnerów. Przyjemność w tym miejscu jest bardzo ważnym aspektem oczywiście nie negowanym przez kościół.

Sergitta zachowuje się jakby przedawkowała Marsjanki. Przy tym swoje teksty układała tylko w swojej głowie bez zaczepienia o rzeczywistość bez rozmowy z normalnymi bądź zwykłymi ludźmi. Żeby nie być gołosłowny jak sergitta postanowiłem odwiedzić znajomego mi księdza i zweryfikować głupoty, które wypisała nasza naćpana blogerka. Bo są to banialuki i to ostre.

1. Seks z zabezpieczeniem to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Seks z zabezpieczeniem nie jest grzechem, bo nie prowadzi do zapłodnienia tylko, że głównym zadaniem rodziny jest posiadanie właśnie dziecka. Ludzie biorąc ślub kościelny niejako zobowiązują się do poszerzania rodziny. Na tej podstawie można nawet unieważnić małżeństwo. Małżeństwo może być nieważne gdy okaże się, że jeden z małżonków miał w planach nie posiadanie dziecka.

2. Seks w dni bezpłodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Oj banialuki. Seks w dni bezpłodne to nie grzech. Jedną z najczęściej promowanych metod antykoncepcyjnych to właśnie kalendarzyk, a więc jeśli seks w dni nie płodne to grzech, więc jaki jest sens prowadzenia takowego? Widzę że u sergitty z logiką coraz gorzej a pomyśleć, że kiedyś promował ją nawet sam kominek niestety sergitta nie wytrzymała tempa.

3. Uwaga, to będzie najlepsze: Brak seksu w dni płodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Uwaga wariat w blogosferze. 3 punkt jest całkowitą bzdurą. I całkowicie podważało by sens używania kalendarzyka chyba, że po to aby maksymalizować liczbę dziecie. Ha ha ha. Zbadamy tą hipotezę. Oj sergitta. W Polsce liczba dzieci przypadającą na kobietę to ok. 1,7 to tragicznie mało. Teraz wyobraźmy sobie chory scenariusz pani sergitty. W jej modelu każdego roku kobieta rodziła by dziecko. Załóżmy że średni wiek małżeństw w Polsce to 27 lat. Załóżmy, że każda kobieta może rodzić do 45 roku życia daje to 45-28 to 17 czyli dziesięć razy tyle. Niezły science ficion.

4. A w ogóle prezerwatywa to wynalazek diabła. I to diabeł wmówił nam, że ona chroni przed wirusem HIV. Bo w istocie prezerwatywa jest z takiego porowatego materiału. I te pory są na tyle małe, że nie przepuszczają plemników - i na tyle duże, żeby wirusy HIV mogły sobie bezpiecznie przejść. I producenci prezerwatyw specjalnie ją tak właśnie skonstruowali. Żeby szerzyć HIV.

Diabeł jest istotą nie materialną i niczego nie produkuje. Niczego tej nie wynajduje ani nie odkrywa. A te bajki z prezerwatywą to sama wymyśliłaś? Sergitta łapie się coraz bardziej tanich chwytów aby zwiększyć sobie ilość odwiedziń na blogu. Czyżby dochód z reklam był jedynym sergitty? Ja rozumiem, że szkalowanie kościoła jest ostatnio trendy, ale żeby to robić trzeba mieć jeszcze minimum polotu, bo używanie utartych schematów tupu kościół to tylko bezmózgie mochery i trzeba się z nich śmiać to nie jest dalekosiężna strategia. Sergittę z tego miejsca pozdrawiamy środkowym palcem i życzymy dalszych sukcesów.

wtorek, 29 września 2009

Alicja T.


Oglądałem wczoraj program Tomasza Lisa. Gościem była oczywiście pani Alicja 1000. Gdy usłyszałem, że będzie ona występowała tam pomyślałem sobie niezła będzie jatka, jeśli ona będzie musiała się sama bronić. Bo jak wiemy pani Alicja T-1000 do inteligencji nie należy.
Niestety Alicja T. Tysiąc nie siedziała na foteliku przy Tomaszu.

http://www.tomaszlisnazywo.pl/

Tak jak się spodziewałem jeśli Alicja Tysiąc musiałaby się sama bronić, dostałaby wpierdol, bo już na samym wstępie facet z Gościa Niedzielnego zmiażdżył ją argumentami. Alicja k1(ostatnio przechrzczona na Alicja k130) siadła na widowni obsadzona z obu stron towarzyszkami z Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Glanowania Rodziny(ta w czerwonym to Ewa Dąbrowska-Schulz, która jakiś czas temu dostała nieźle po głowie od Janusza Korwina-Mikke)







Alicja Tysiąc stwierdziła, że słowa z Gościa Niedzielnego ją bolały i bolą do dziś. Cóż, kwestia wrażliwości. Później stwierdziła, że nie wolno mówić o niej w kontekście aborcji używając jej nazwiska (za to sąd stwierdził, że można). Najśmieszniejsza była sytuacja, w której przerwała wypowiedź Bogumiła Łozińskiego, twierdząc że to on uważa, że aborcja jest zabójstwem, a ona inaczej, i wobec tego, że ona ma swoje zdanie, to prosi, by Łoziński je... (tutaj się zapowietrzyła), bo nie było wiadomo co Łoziński ma robić z jej zdaniem i tylko nerwowo rozejrzała się po swoich kompankach, by coś podpowiedziały! Niestety, ani Dąbrowska-Schulz, ani ta od kondomów nic nie wymyśliły i nie powiedziały na ucho...
Ogólne wrażenie - biedna kobieta, którą feminazistki wykorzystują.

Kazimiera Szczuka zachowywała się po prostu chamsko przedrzeźniając Girzyńskiego, jechała po bandzie na antyklerykalizmie, lansując przy okazji bajkę o biednej Alicji, która to musiała się bronić przed nikczemnymi, wszechpotężnymi władcami świata, jakimi są kościelni dygnitarze, czy jakoś tak. Na szczęście udało się bohatersko wybrnąć z tej sytuacji. Powiedziałbym nawet niczym bohaterska obrona Częstochowy, ale to porównanie byłoby chyba nie na miejscu.

Kalisz najpierw twierdził, ze GN twierdził, że Alicja zabiła dziecko, na co mu pięknie Piecha zripostował, że nie dziwi się, że nie wie co pisze GN, skoro jako komunista takiej gazety nie czyta. Później zaczął sypać łaciną, po co trudno powiedzieć, może aby fajniej wyglądało i potwierdzało jego racje, ale w jaki sposób nie wiem.
Na koniec zaś Kalisz powiedział, że Kościół ma szerzyć miłość, a nie nienawiść. Taka mowa trawa, czyli coś powiedzieć a nic nie powiedzieć a przy tym jeszcze coś zyskać. Czyli jednoznacznie można stwierdzić, że koalicja komunistyczna na rzecz promowania aborcji: Kalisz-Szczuka delikatnie mówiąc nie popisała się.

Za to popis(nie mylić z PO-PiS)dali posłowie PiS-u właśnie. Pokerowe zagranie Girzyńskiego z zacytowaniem wywiadu z Alicją, że wyskrobałaby Julkę gdyby wtedy miała 5 tys. po prostu zmiotło oponentów, że aż zaczeli majaczyć. Np. Szczuka o jakieś edukacji seksualnej. Na marginesie chciałem wspomnieć, że w W. Brytanii mają tą edukację seksualną właśnie, czego efekty we wcześniejszych wpisach przedstawiałem:
http://teoriazycia.blogspot.com/2009/09/bezstresowe-wychowanie-cd.html
Post robi się już nieco przydługawy, więc resztę dokończę jutro. Na koniec powiem jeszcze, że mam prosty sposób na rozwiązanie kwestii aborcji i eutanazji(często te zbrodnie próbuje się przepychać niejako w pakiecie). Otóż zwolenników eutanazji powinno się poddawać natychmiastowej eutanazji w myśl zasady: macie co chcecie. Przy życiu pozostaliby tylko przeciwnicy zalegalizowania tegoż procederu, więc spór by po prostu wygasł.
Natomiast pewnym problemem są zwolennicy aborcji, bo mało który z nich gdy był nią zagrożony mógł się na ten temat wypowiedzieć.
Ten problem zastawmy może na później.