October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 listopada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 listopada. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2011

Zaduma.


Właśnie jesteśmy po świętach Wszystkich Świętych i Zaduszkach. Jeszcze znicze na cmentarzach nie dogasły, więc dorzucimy swoje trzy grosze na temat śmierci, przemijania i szacunku dla zmarłych.

Można Polakom dużo zarzucić jeśli chodzi o głębie ich przeżywania świąt religijnych czy to Wielkanocy, Bożego Narodzenia czy chociażby ostatnich dni. Prawda jest taka, że spora część społeczeństwa nawet jakby chciała się jakoś zadumać, to po prostu nie potrafi. Co prawda jeden z takim drugim może spuścić głowę i powiedzieć, że przeżywa, ale ja wiem, że tak nie jest. Kontemplacja nad śmiercią jest trudna wbrew temu co mówiliby wam co niektóre bystrzachy. Znam nawet takiego jednego co twierdzi, że wszystko potrafi sobie wyobrazić, tylko, że przy weryfikacji już bywa różnie, ale nieważne.

My jako chrześcijanie mamy sprawę pod kontaktu z Bogiem dość prostą. Duchowo jest to prostsze niż np. w hinduizmie, tak więc trochę dziwi fakt, że Nasi chrześcijanie są w takiej a nie innej kondycji duchowej. Mimo stosunkowo niewielkich wymagań jakie stawia nam religia, Polacy radzą sobie bardzo słabo, ale ja uważam, że nie jest to tylko kwestia samej wiary, ale i intelektu.
Taki przeciętny Polak oprócz nikłej wyobraźni nie posiada zdolności interpretacyjnych. Tak więc nawet jeśli do popkultury dostaje się coś nad czym powinien się pochylić i zadumać, tego nie robi, bo nie potrafi.
Doskonałym przykładem jest poniższy utwór. Piosenka ewidentnie o śmierci. Nie będę się tu wdawał w jakąś szczegółową interpretację, ale chodzi mniej więcej o to, że przy spotkaniu z Bogiem, będziemy, że tak dosadnie to ujmę, z gołą dupą. Wszystkie rzeczy jakie mamy od Niego pochodzą. Nie powinniśmy się dlatego jakoś szczególnie przywiązywać do przedmiotów. No i oczywiście o tym, że zaświatów nie ma już powrotu.
Nie wiem może moi rodacy nagle zaczęli z niecierpliwieniem oczekiwać na spotkanie z Panem i wesoło powtarzają "pójdę boso...", ale wydaje mi się, że nie. Mają takiego samego cykora przed śmiercią jak zawsze. Wcale nie pragną rychłego spotkania z Panem Jezusem a śpiewają tak, bo nie wiedzą, że tekst traktuje o śmierci.
Mylę, że rodacy tak namiętnie to śpiewają, bo im się z plażą kojarzy. Utwór najbardziej popularny był latem to pasuje jak ulał do chodzenia bosą stopą po rozgrzanym piasku np. Morza bałtyckiego.
Jeśli mamy na blogu jakiegoś "młodego wykształconego z dużego miasta" to sugerujemy przesłuchać jeszcze raz. To naprawdę nie jest o plaży;)



Miało być jeszcze o szacunku dla zmarłych. To proszę. Niżej można zobaczyć i usłyszeć jaki szacunek dla tragicznie zmarłych mają nasze, kochane władze. Tytuł filmu "Pogarda" jest jak najbardziej adekwatny to stanu jaki panuje w sercach i umysłach władzy i ich popleczników względem reszty społeczeństwa.







poniedziałek, 31 października 2011

Dzień Wszystkich Świętych.


Wszystkich Świętych jest dniem refleksji nad śmiercią i przemijaniem. Dniem w którym powinniśmy odwiedzić groby bliskich, rodziny i ludzi którzy walczyli za wolność Ojczyzny.

W dzisiejszym świecie sukcesywnie wypiera się śmierć, cierpienie, starość z umysłów ludzkich. Młodzi nie chcą dopuszczać do siebie myśli, że gdy zaczną się starzeć zaczną chorować, cierpień. Gdy młodego człowieka coś boli to boli krótko, góra parę dni i po problemie, tylko, że z wiekiem boli coraz dłużej i mocniej, w końcu boleć nie przestaje wcale, sił coraz mniej, wzrok i coraz bardziej niewydolny w uszach zaczyna świszczeć. Młody człowiek nawet nie chce o tym myśleć, u niego ma być wszystko zawsze git. Jak już wielokrotnie wspominałem, nasz "młody wykształcony.." chciałby, się tylko nażreć, poruchać i posiedzieć na fejsie. Nie dopuszcza myśli, że znajomi z fejsa, będą coraz częściej odchodzić z tego świata, ruchanie bez niebieskiej tabletki będzie niemożliwe a zjedzenie czegokolwiek bez środka na pobudzenie apetytu będzie katorgą. W wyniku braku refleksji nad przemijaniem ranga jutrzejszego święta jest pomniejszana.

Innym czynnikiem wpływającym na niechęć do obchodzenia 1 listopada jest lenistwo. Tak lenistwo. I tu nie chodzi o takie zwykłe: "nie pójdę na groby, bo mogę iść w każdy inny dzień" tylko takie znacznie głębsze. W dobie informatyzacji, kiedy to nawet zakupy spożywcze można zrobić przez internet, wycieczka na cmentarz jest nie lada wyprawą.
Jeszcze innym czynnikiem, który będzie niszczył tradycję obchodzenia dnia Wszystkich Świętych jest skąpstwo. I nie chodzi już o przyżydzenie na zniczach, tylko na całych pomnikach. Jak wynika z sondażów coraz więcej ludzi ceni sobie bardziej kremację niż pochówek tradycyjny. Myślę, że taka zmiana poglądowa wynika właśnie z tego skąpstwa i lenistwa niejednocześnie. Kremacja jest znacznie tańsza niż pochówek tradycyjny a przy tym nie trzeba się nigdzie fatygować, dbać, kupować kwiatów i w ogóle gites. Inną sprawą jest, że po redukcji zasiłku pogrzebowego przez Tuska, zakup pomnika może być poza zasięgiem niższej warstwy społeczeństwa. Warto zauważyć, że spotkanie na grobach 1 listopada związane jest z Mszą Świętą, która się wtedy odbywa. Takie zgromadzenia wiernych muszą lewusów niemiłosiernie rozsierdzać. Dlatego też już nawet można przeczytać, że "za granicą" "na zachodzie" pomniki są passe a obecny "trynd" to kremacja. Żeby było śmieszniej to ta kremacja najpopularniejsza jest u Niemców, którzy ten typ "pochówku" testowali już jakiś czas temu na szerszą skalę z tym, że początkowo nie na swoim narodzie.
Część osób chce swoje ciało oddać dla "dobra" nauki np. dla studenciaków z medycyny. Brzmi to trochę śmiesznie, bo dziś nie jest to tak istotna "pomoc naukowa" jak kiedyś. Ale dlaczego tylko dla dobra nauki? Czemu nie np. dla dobra przemysłu kosmetycznego?
Gdyby przypadkiem udało się naszym lewuskom przemianować ten dzień na świecki może można by było jak za starych, dobrych czasów rozegnać te nielegalne zbiegowisko.
Alienacja społeczeństwa rozwija się po myśli tych całych postępowców. Takich okazji do spotkań ludzi jest coraz mniej i właśnie dlatego, nawet jak nam się nie chce oglądać mordy sąsiada na cmentarzu, czy może wkurwia nas rodzina, powinniśmy się na ten cmentarz wybrać i pokazać, że jesteśmy jednością, nie tylko w Narodzie, ale i w Bogu.

czwartek, 4 listopada 2010

Palikot, okultyzm i hallowen.


Właśnie minęły święta Wszystkich Świętych i Zaduszki. Niektóre postępaki obchodzą oprócz/zamiast tego jeszcze Halloween.
Halloween to obyczaj polegający na eksponowaniu makabrycznej strony umierania. Sprowadza się to do przedstawiania osób zmarłych, jako jakichś makabrycznych strachów, budzących przerażenie potworów.
Czyż nie jest to bezmyślne urągowisko wobec własnych przodków, wobec rodziców, przyjaciół i dobroczyńców? Oto jaka przerażająca głupota wlewa się do naszych obyczajów pod pretekstem „nowoczesności” i „wielokulturowości”.
(powtarzając za Michalkiewiczem)

Ostatnio wielkim susem do grona postępaków dołączył człowiek ze świńskim ryjem, czyli Janusz Palikot. Janusz ostatnio nawet przeinaczał wypowiedź biskupa siedleckiego Zbigniewa Kiernikowskiego żeby się przypodobać zmarłym, tzn. takim nie do końca zmarłym, czyli zombie. Zmarli na tyle, aby nie przejawiać funkcji życiowych a na tyle żywi, aby wesprzeć podobnie jak bezrobotni studenci kampanie

Pana Janusza kwotami około 10 tys. złotych tak samo jak robili to przy wyborach poprzednich.
Palikot wierzy w zombie, więc i halloween na pewno obchodzi.
Białogardzki filozof założył też, że jeśli owi zmarli żyją to nie potrzebują modlitwy za nich, tylko zniczy i kwiatów. Chyba owi zmarli musieli się strasznie obrazić na Janusza, że ten próbuje przekupić ich błyskotkami. Czy tak w istocie jest nie wiem. Niestety nie mam, żadnych kontaktów z zaświatami. Czy Palikot ma też trudno ocenić, chociaż myślę, że wszystko by się wyjaśniło gdyby była żona Palikota wstąpiła do PO. Wtedy Janusz Palikot podzieliłby los Marsjasza z mitologi greckiej, który to już mu wcześniej zwiastowałem. Stałby się wtedy nie tyle trupem politycznym co takim sensu stricte.
Wracając jeszcze do zaświatów. To jakby nie patrzeć Palikot podejmuje ryzykowną grę, ponieważ jeśli jeszcze raz oszuka zmarłych ci gdy on "zejdzie" nie dadzą mu tam, po drugiej stronie żyć, tzn. nie żyć.