October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michnik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 sierpnia 2013

Przepraszam za...

 Mamy ostatnio festiwal przepraszania, bicia się w nie swoje piersi. No, bo jak GW może przepraszać za Polaków i tu już nawet nie chodzi o przypisywanie tu komuś konkretnej narodowości, tylko z internacjonalizmem to się kleić nie może. W ten festiwal bicia się czyjeś piersi chętnie też się wpiszę;)

Z Gdańskiem mam co prawda, tyle wspólnego co Gugała z obiektywizmem, ale co mi tam...


Gazownia i jej kierownik lubią tak przepraszać, aż dziw, że jeszcze za to nie przeprosili, ale od czego mają mnie;)


Przy okazji chciałem też przeprosić za Halickiego, który zaatakował się sam rękami rumuńskich kiboli, czy jakoś tak.

środa, 18 lipca 2012

Poeta pozwany

Trochę przyszło Nam czekać na upload tego dokumentu, bo nikt nie był skory do tego, więc sam zdecydowałem się na taki krok.

  Poeta pozwany to dobry, choć nie tak "sensacyjny" film jak inne z dorobku Grzegorza Brauna. Dokument ten ukazuje jak silnie wykrzywiony jest u nas dyskurs publiczny i co gorsza sądownictwo. Za powiedzenie prawdy, że redaktorzy „Gazety Wyborczej" są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski, która propagowała idee Róży Luksemburg, można dostać wyrok. Trochę to dziwne zważywszy na ciężar obelg i to nieznajdujących żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości padają z drugiej strony. Tak już mamy ten ład publiczny skonstruowany, że taki Cyba może być zwolennikiem PO i mordować PiSowca i nic z tego nie wynika, wynikałoby bardzo wiele w sytuacji odwrotnej, pewnie nawet delegalizacja PiS.




Poeta pozwany cz.1 przez teoriazycia
Poeta pozwany cz.2 przez teoriazycia
Poeta pozwany cz.3 przez teoriazycia
Poeta pozwany cz.4 przez teoriazycia

niedziela, 11 grudnia 2011

Przeprosiny?


Zbliża się kolejna rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Na tą okazję Generał Wojciech Jaruzelski uraczył nas oświadczeniem, w którym rzekomo Nas przeprasza.

Szczerze to po przeczytaniu nagłówków typu "Jaruzelski: przepraszam" wierzyłem, że Wojciech J.(bo tak powinno się o nim mówić), który żegna się już z tym światem, zwyczajnie się zreflektował. Teraz i tak już władza ziemska nie może go osądzić, więc stać go na taki gest, ale nie.
Piszę o rzekomych przeprosinach, ponieważ po zapoznaniu się z treścią oświadczenia, wynika jasno, że Jaruzelski nie przeprasza. Co prawda samo słowo przepraszam pada, ale tylko jako ozdobnik.
Towarzysz Jaruzelski dalej brnie w tą salonową narrację, że tak naprawdę to ocalił Polskę, przed inwazją sowiecką, że wprowadzenie stanu wojennego było koniecznością.
Jaruzelski pisze, że gdyby znowu stał przed wyborem, czy stan wojenny wprowadzać, czy nie, to zrobiłby dziś to samo co 30 lat temu.
W takim kontekście słowo przepraszam brzmi cynicznie, bo jak można przepraszać za coś co w czyimś mniemaniu jest słuszne? Co innego gdyby Wojciech Jaruzelski powiedział, że dziś postąpiłby inaczej, gdyby przyznał się do błędu.

Jeśli więc Jaruzelski nie chciał przeprosić, to po co to oświadczenie? Po Marszu Niepodległości i Solidarności można zawsze zarzucić Kaczyńskiemu mściwość, konstruując dość prosty przekaz: Schorowany bohater przeprosił, więc czego jeszcze chcecie? Czy nie żal wam umierającego człowieka?
Co prawda można by spytać: czy Jaruzelskiemu nie było nigdy szkoda zastrzelonych np. przy pacyfikacji kopalni "Wujek".

Drugi powód oświadczenia jest bardziej oczywisty. Chodzi o umacnianie legendy "szlachetnego obrońcy" ojczyzny. W podobnym celu Jaruzelski pisze swoją ostatnią książkę. W książce oczywiście powtórzy te wszystkie brednie wmawiane nam przez te wszystkie lata, ale nie przeszkadza to tworzenia otoczki wokół procesu twórczego nad tą książką. A jakby przypadkiem Generał Jaruzelski nie zdążył skończyć książki przed śmiercią, to można zawsze przypisać analogię do Requiem Mozarta.
Kto wtedy dokończyłby książkę? Z wystarczająco "godnych" przyjaciół Generała, nasuwa mi się tylko Bronisław Komorowski i Adam Michnik.

wtorek, 15 listopada 2011

Antypostawy.


W każdym społeczeństwie istniej grupa ludzi będąca zawsze w opozycji do ogółu. Gdy ta grupa nie jest zbyt duża jest to korzystne dla społeczności. Natomiast gdy taka grupa za bardzo przyrasta staję się to dla spoistości narodu problemem.


Bycie w grupie anty wcale nie zależy od koniunktury, bo taki antyczłowiek będzie w opozycji zawsze. W czasie dominacji jakieś religii będzie jej przeciwnikiem a w czasie krańcowej sekularyzacji będzie gorącym orędownikiem religii.

Skąd się to bierze? Różne są powody, może brać się to z poczucia wyobcowania. Brak więzi z otoczeniem zawsze prowadzi do nienawiści, pychy i pogardy. Wyobcowania nie należy mylić z postawą młodzieńczego buntu, który jest najczęściej wynikiem głupoty. Martwić się należy wtedy, gdy takowy bunt się przeciąga. Wyobcowanie bierze się też z niepowodzeń życiowych. Taki antyczłowiek jest bardzo powierzchowny, jeśli chodzi o analizę problemu osobistego. Jest skłonny negować wszystko co kojarzy mu się z określoną wspólnotą. Jeśli widzi, że inna wspólnota radzi sobie z jakiś względów lepiej, nigdy nie przyjdzie mu do głowy, że może być lepiej zorganizowana a jej członkowie bardziej zaangażowani. A że tak to już w przyrodzie bywa, że jedna społeczność walczy z drugą, to obca wspólnota nie widzi żadnego interesu w pomaganiu naszemu wyobcowanemu. Wyalienowany często chce dołączyć do wspólnoty drugiej. Raczej nie stanie się nigdy częścią tej wspólnoty. Za to z gorliwością neofity będzie walczył ze swoimi dawnymi sprzymierzeńcami. Przykładem takim jest Stefan Niesiołowski który chciał wstąpić do PiS więc jakby dzisiaj Kaczor powiedział, że Komorowski to dobry prezydent to Niesioł obsrałby i Komora.

Oczywiście takich wyobcowanych jest znacznie więcej i to o nich idzie gra. Normalnie takich ludzi jest niezbyt wielu, wiec trzeba ich wyprodukować, poprzez zohydzanie im więzi łączących ich z otoczeniem. Ważną sprawą jest walka z tradycją, religią i rodziną. Więc gdy dojdzie do pogorszenia sytuacji socjalnej takiego wyalienowanego to bardzo łatwo zasugerować, że ma to związek z wyżej wymienionymi wartościami, przy czym oczywiste jest, że trzeba mu podsunąć jakieś panaceum, które rozwiąże jego problemy. Wiąże się to właśnie z zrzeknięciem się tych wydumanych powodów niepowodzeń.

Oczywiste jest, że to doprowadzi jeszcze do pogorszenia sytuacji osoby omotanej przez populistę i możliwe, że ofiara nawet zauważy, że to nie tak jak miało być, ale działa jeszcze "zasada konsekwencji"(Cialdini) i taka osoba brnie dalej w błąd i skłonna jest przyjąć już najgłupszą wymówkę np. że rewolucja nie powiedzie się, gdy wszyscy nie przejdą na "właściwą" stronę. Człowiek z natury rzadko przyznaje się do błędów. Gdy tak się brnie rodzą się coraz to gorsze emocje jak pogarda czy nienawiść i stąd już blisko do czynów zbrodniczych.

A piszę to w kontekście obserwowanej narastającej agresji w Naszym społeczeństwie. Obserwując co działo się nieco ponad rok temu na Krakowskim przedmieściu przy akompaniamencie "Gazety Wyborczej", wyników wyborów, czy tego co się działo w okolicach 11 listopada chce zwrócić uwagę, że podczas nieuchronnie nadchodzącej zapaści finansowej Polski, możemy mieć duży problem z antypostawami. Trzeba za wczasu zneutralizować albo jeszcze lepiej usunąć przyczynę faktycznych a nie wydumanych antagonizmów w Naszym społeczeństwie.

czwartek, 10 listopada 2011

Narodowe Święto Niepodległości.

Narodowe Święto Niepodległości jest jednym z najważniejszych świąt w Naszej ponad tysiącletniej historii. Jeżeli ktoś nie uznaje tego święta neguje też wolność Polski.

Naturalne jest, że każdy Polak, który miłuje wolność, dnia 11 listopada będzie to chciał w jakiś sposób zamanifestować. Wynikiem tego jest tradycja Marszu Niepodległości. W takim marszu powinien iść każdy kto poczuwa się choć trochę Polakiem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w do manifestowana dołączyły osoby niewierzące, homoseksualne czy innego koloru skóry. W marszu chodzi o podkreślenie istnienia niezależnie istniejącej Polski. Jeśli ktoś tego nie rozumie, zwyczajnie świętowanie może sobie odpuścić.
Problemem natomiast stanowi to, że istnieją grupy ludzi w Polsce i za granicą, które by chciały zabronić Polakom manifestowania ich odrębności i niezależności. Niezależnie od tego co by mówili przeciwnicy marszu, ich intencjami jest podważenie suwerenności Państwa Polskiego.
Takim doskonałym przykładem jest środowisko Gazety Wyborczej, które nie cofnie się przed niczym, aby Nas z tej wolności pozbawić. Działania tej grupy są wielopoziomowe, poczynając od zohydzania wszystkiego co polskie po fizyczną blokadę Marszu. Mają w dupie polskie prawo, które jasno mówi: § 1: „Kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia (…) bezprawnie zajmuje lub wzbrania się opuścić miejsce, którym inna osoba lub organizacja prawnie rozporządza jako zwołujący lub przewodniczący zgromadzenia (…) posiadając przy sobie broń, materiały wybuchowe lub inne niebezpieczne narzędzia (…) podlega karze aresztu do 14 dni, karze ograniczenia wolności albo karze grzywny”. A w § 2: „Podżeganie i pomocnictwo są karalne”.

Pełnymi garściami czerpią też z sowieckich wzorców, które to wszystko co niesowieckie utożsamiali z faszyzmem.
GW nie odgranicza się oczywiście, tylko do postaw "antyfaszystowskich". Walczy też z rasizmem, który to ponoć jest jak patriotyzm. http://wyborcza.pl/1,76842,4393674.html
Ciężko, więc nie zgodzić się z Rymkiewiczem, że "Agora to duchowy spadkobierca Róży Luksemburg".

My jako naród powinniśmy odrzucić ten trefny, michnikowy przekaz i na dobry początek uczestniczyć w tym corocznym święcie. Chodź na Marsz!!!

poniedziałek, 21 września 2009

coś się ruszyło

Każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu wierzy w liczby. Każdy zna pechową trzynastkę, szczęśliwą siódemkę, 666 jako liczbę szatana, mówi się do 3 razy sztuka, mniej znana jest liczba 23 itd. Niektórzy wierzą w znaczenie dat. W 2000 miał skończyć się świat w tysięcznym zresztą też. Natomiast niedawno była też fajna data bo 09.09.09. kurwa pamiętaliście? Ja też nie. Nie wierzyłem znaczenie tej daty aż do momentu jej nastąpienia.
Z pewnością zapisze się ona w mojej pamięci na zawsze, a za sprawą niecodziennych okoliczności związanych z tamtym dniem. Tego dnia szedłem sobie ulicą z moją dupeczką. Nic szczególnego powiecie. No ja też tak myślę, ale idźmy dalej. To idę sobie dalej ulica a tam. Gościu który rozdaje gazety. Wziąłem, choć na co dzień nie biorę, nie biorę bo nie pomagam. Nie pomagam, bo mam to głęboko w dupie. Do normalnej roboty obiboki a nie ludzi wkurwiać. Czasami biorę gazetę, albo ulotkę ale tylko dlatego, bo czasami mi szkoda jak jakaś brzydula, to rozdaje, albo hipopotam, a niech ma niech zarobi na pączka i kilo boczku. A tak poważnie to gdy widzę jakąś fajną dupeczkę to nie biorę od niej tego co rozdaje bo i po co i tak sobie poradzi.(teoria ewolucji) natomiast jak widzę jakiegoś szkaradnego osobnika, który nie może wytrzymać do następnego posiłku to pomagam, biorę tą ulotkę a nawet dwie. Ale inaczej było tym razem. Co prawda gazety rozdawał gościu, ale nie był brzydki ani gruby, więc nie kwalifikował się do pomocy(tak, tak zarówno kobiety jak i mężczyźni traktowani są równo!) przechodzę koło gościa udawając, że nie widzę odwracam głowę w drugą stronę a tam pełna pretensji twarz Marzenki, mówiąca weź! Ja na to nie. Jak nie, weź i już! Wziąłem chodź brać nie powinienem, ugiąłem się.
Gazetę schowałem do plecaka i poszedłem do szkoły. Zatrudnili nową panią przedszkolankę, więc nie chciałem mieć już na początku tyłów u pani wychowawczyni, więc zdecydowałem, że lekturą zajmę się po lekcjach. Już od początku dnia coś nie grało, wziąłem gazetę a z domu stare śniadanie, nie ta śniadaniówka. Nikt mi jedzenia odstąpić nie chciał, więc wyciągałem 2 zeta z kieszeni i poszedłem do sklepiku szkolnego, kupiłem batona. Batona zjadłem szybko, więc miałem czas na przeczytanie lektury jaką było metro- ścierwo agory. Chciałem zobaczyć co tam Michnik wyjąkał.

Pomijają już sławienie jedynej słusznej partii w oczy rzuca się tytuł. No rzuca się bo na pierwszej stronie. ZUS. ABW przyszła po prezesa i dyrektorów. Myślę sobie może jest to związane z nasza potrzeba ilustracji przykładu z życia dotyczącego naszego niedawnego tekstu o teorii oszukiwania, czyli ekonomi behawioralnej. Ale dla mnie ważniejszym tematem było. Nabazgrane coś na 6 i 7 stronie. Na szóstej i siódmej str. To pewnie pomyślicie 2 strony. No nie do końca, tekstu tam było na pół strony, tylko komuś tak się chujowo przedrukowało, że mu na drugą stronę wjechało.
O niebagatelnym tytule Wenecja odpływa na lewo. I prowokujące zapytanie: co sądzicie o festiwalu, na którym Oliver Stone prowadza się pod rękę z dyktatorem Hugo Chavezem.

My osobiście nic nie sądzimy, bo nie myślimy tak odpowie zgodnie chór przechodniów. Nie sądzimy nic bo nie było o tym jeszcze w telewizji. Chociaż nie, raczej go nie lubimy, bo to jakiś terrorysta jest antyamerykański czy cóś. Ach tak. Nieźle, nieźle fajnie bo wcześniej pojawia się w pytaniu słowo dyktator. No i już wiemy, że jest nie możemy mu ufać. Przecież i dyktatorem był/jest Husajn, Łukaszenko, Hitler, Mussolini, Tusk, Stalin.

W artykule wypowiada się jakiś kretyn, krytyk filmowy. Niejaki bolewski, sobolewski którego boli, że świat się zmienia i to w dodatku na lepsze. Może niedługo dojdziemy do miejsca gdzie sztuka już nie będzie dotowana przez państwo. Może nawet i sztuka nowoczesna upadnie. A wracając do festiwalu na głównym planie byli Michael Moore, Hugo Chavez i Oliver Stone.

Poglądami jako takimi w tym miejscu zajmować się nie będziemy. Zajmijmy się analizą samego teksu, tropieniem populizmu i wmuszaniu ideologii.
Tede sobolewski zaczyna z grubej rury mówi, że festiwal robią sieroty po Stalinie czy Mao…
Powiedz może od razu, że to terroryści.

„Chavez witany był jak gwiazda rocka, a jego fani byli w ekstazie”.
Może to z powodu bardzo „demokratycznych” rządów Berlusconiego?

Kim jest Chavez? Jest reformatorem.
Wenezuela za jego urzędowania osiągnęła znaczne sukcesy gospodarcze oraz w walce z ubóstwem. Kraj dzięki wysokim cenom ropy naftowej, której sprzedaż stanowi 90% eksportu i ponad 50% wpływów budżetu, zlikwidował deficyt oraz osiągnął nadwyżkę w bilansie płatniczym. W Wenezueli poprawiają się też wskaźniki społeczne. Od 2003 r. bezrobocie spadło o 8 p. proc. (z 18 do 10%). Od początku rządów Chaveza spadł też poziom biedy. W 1998 r. poniżej progu ubóstwa żyło 55% Wenezuelczyków, a obecnie jest ich 37,9% (2005).

Gdyby Chavezowi nie udało się przejąć władzy 10 lat temu, Wenezuela stała by się republiką bananową z ogromnym zadłużeniem. Wiele korporacji nienawidzi Chavez za to, że nie sprzedał kraju. Więc jego krytyka w mediach jest niejako zrozumiała.

Jakiś buras z II giornale ocenia: świat może się zmienić, ale w Wenecji ciągle jest to samo: czerwone widma, antyamerykanizm, antykapitalizm, antyberlusconizm, dyktatorzy i populiści.


Czyli to samo co wszędzie. W telewizji też co dzień widzę populistów. Tuska, Berlusconiego, Sarkoziego, Obamę itd.
A w czym lepszy jest amerykanizm od antyamerykanizmu?
Znów chodzi o podział stołków. II giornale działa z polecenia Berlusconiego, wiec w ich interesie jest zagłuszanie głosów opozycji.

Na koniec zajmijmy się może samym Tadeuszem Sobolewskim.
W PRL-u robił karierę. Pracował w tygodniku "Film", a od 1981 w miesięczniku "Kino", w którym w latach 1990-1994 był redaktorem naczelnym, dziś robi dla gazety wyborczej.

Tak więc bardzo zrozumiałe jest, że priorytetem jest bronie statusu quo, tym bardziej, że musi gdzieś upchnąć swoją córeczkę. Broni się rękami i nogami przed stwierdzeniem Michaela Moora, że żyjemy w niesprawiedliwym niedemokratycznym systemie. Nie ważne, że nie sprawiedliwym, ważne żeby sobolewskiemu się podobało.