October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uważam rze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uważam rze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Nie ma co się kłaniać przed lemingiem, sam przyjdzie

Po ostatnich wynikach prawicowych czasopism i sukcesach sondażowych Prawa i Sprawiedliwości można wysnuć wniosek, że łagodzenie przekazu jest tylko oddawaniem pola, bo ludzie ciągną do środka, który jest jednak dynamiczny.

Patrząc na ostatnie zestawienie sprzedaży tygodników doszedłem do dość smutnej konstatacji: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/newsweek-traci-czytelnikow-sieci-przed-do-rzeczy-a-uwazam-rze-na-ostatnim-miejscu Otóż okazuje się, że nie ma w Polsce czegoś takiego jak wyborca centrowy. Dodatkowo intelektualna uczciwość nie jest w cenie. Polaryzacja poglądów w społeczeństwie jest spora a wyrazistość poglądów góruje nad wyważonymi osądami/opiniami.

Z rok temu na spotkaniu "Watahy" Zybertowicz z Sakiewiczem dyskutowali na temat strategi medialnej tak zwanego obozu niepodległościowego. W skrócie Zybertowicz twierdził, że trzeba do siebie lemingów przekonać zmiękczając przekaz, żeby przekonać do siebie wyborcę bardziej centrowego. Jako przykład podawał tu sukces Uważam Rze. Sakiewicz natomiast opowiadał się za mediami bardziej tożsamościowymi, z mniejszym "pluralizmem".

X


Ja raczej przychylałem się do twierdzenia Zybertowicza. I praktyka pokazuje, że nie mieliśmy racji. Co pokazuje zestawienie przedstawione przez Wirtualnemedia. Wyborca prawicowy dostał wybór kupować bardziej wyważony, lżejszy periodyk, kopię dawnego URz, czyli Do Rzeczy i bardziej prawicowe, bardziej wyraziste Sieci i wybrał to drugie. Co ciekawe z zestawienia na zestawienie ta przewaga wzrasta.
W sumie dość dziwne, że wcześniej tego nie przewidziałem, bo patrząc na lewą stronę mamy podobny układ. Polityka z subtelnością drwala z Paradowską na czele waląca cepami. Potem obrzydliwie aż antyklerykalny Newsweek z pluszakiem premiera ociekający wazeliną. I to właśnie on zapewnia dobry wynik tytułowi. Po jego odejściu z Wprostu podniósł się poziom publikacji, ale spadła sprzedaż.

Jak widać odbiorca centrowy to jednak mniejszy target niż się wielu wydawało. Doskonale jak widać rozumie to Sakiewicz, Lis ale też Karnowscy czy Kaczyński, który to od dawna twierdził, że nie ma co się za bardzo przymilać do wyimaginowanego centrum, tylko samemu je tworzyć.

Tak wracając do wyników tygodników, to moje rachuby mogą być trochę przesadzone, bo Karnowscy mają dość rozbudowaną infrastrukturę reklamową, ale z drugiej strony ta tożsamość czytelników może być głębiej zakorzeniona, ponieważ być może liczy się dla odbiorców bardziej źródło finansowania tytułu niż bezwzględna jakość, bo nie czarujmy się, ale finansowanie Do Rzeczy jest zdecydowanie bardziej szemrane niż Sieci. Częściowo potwierdzał by to wynik obecnego URz, które to właśnie ze względu na pochodzenie kapitału jest niewiarygodne.

piątek, 25 stycznia 2013

"Do Rzeczy"

Nowy tygodnik już w Naszych rękach. Czy nowy "Uważak" jest jest godny swojego pierwowzoru?

Co do treści to nie mam żadnych zastrzeżeń, bo teksty trzymają poziom, mimo, że niektóre troszkę już przeterminowane. Brakuje oczywiście rubryki Mazurka i Zalewskiego, której jakoś wcześniej nie doceniałem. Co prawda Gociek i Gursztyn dają radę, ale to nie jest jeszcze to.

Miłym zaskoczeniem jest rubryka "Młodych wykształconych z wielkich ośrodków" , których znacie już z facebooka(parę razy też udostępniałem ich status, jeśli ktoś pamięta). Z niecierpliwością czekam na odcinki o tym jak Richie radzi sobie na Podkarpaciu. Poza tym ja tu widzę spory potencjał bólu a nawet bulu dupy u lewicowych dziennikarzy. Na pewno przysporzy to darmowej reklamy tygodniowi w przyszłości.

Co do grafiki to budzi to moje mieszane uczucia. Wiem, że zamiarem autorów było stworzenie pisma przejrzystego, bez zbędnych bajerów, ale do mnie to średnio dociera. Dość dużo bieli a do tego tytuły w kolorze sepii(kto miał jakąkolwiek styczność z kartografią wie o jaki kolor chodzi) to trochę przegięcie. Ja wiem, że autor chciał zasugerować, że to nie nagłówki się liczą tylko tekst, ale bez przesady. Ta kropka na końcu tekstów też tak średnia. Pozytywną zmianą jest powiększenie zdjęć mordek autorów i danie ich w kolorze. Zdjęcia do tekstów są takie sobie, za to podoba mi się spis treści, który jest trochę jakby według kryteriów internetowych. Fajne są też "wykończenia" i półprzezroczyste ramki.
Tak na marginesie to ja się zastanawiam jakim cudem Mistewicz załapał się do "niepokornych", ale to chyba już na zawsze zostanie tajemnicą. Jego dzisiejszy tekst trochę przypomina mi tą serię filmików z youtube: http://www.youtube.com/watch?v=LNTX4SyvnnY
Generalnie "Do Rzeczy" zdało egzamin na nowe "Uważam Rze". Parę rzeczy jest jeszcze do poprawy.

Jeszcze taki mały zgrzyt na linii "Do Rzeczy"- Teoria Życia. Otóż zapisałem się w niedziele na numer zerowy tegoż pisma i oczekiwałem przesłania mi gazety w formie papierowej. Myślę sobie jeśli potrzebne im moje dane adresowe to tylko po to. Okazuje się, że wczoraj dostałem na skrzynkę numer zerowy w formie .pdf
nie ukrywam, że mnie to zirytowało, bo dla mnie sprawa "gospodarowania" danymi osobowymi to czuły punkt. Jest to poważny minus na starcie i będę o tym pamiętał.

Tu macie część(ok 1/3) numeru zerowego, który ma 14 stron. Numer pierwszy "Do Rzeczy" na tej samej grafice. Blogger nie ogarnia takich rozmiarów. Jutro to poprawię.

czwartek, 6 grudnia 2012

Lepszy niż Jackowski


Jak głosi porzekadło: "nie chwalą cię, chwal się sam". To się trochę pochwalimy.
 
Jak się okazało ostatnio bardzo dużo typów nam weszło. Mianowicie bezbłędnie przewidzieliśmy JKMa w "URz"(skrin z fejsa niżej, przypominam, ze info odnośnie tego faktu pojawiło się dopiero 30litopada.

http://wpolityce.pl/artykuly/41663-korwin-mikke-zachwycony-czystkami-w-uwazam-rze-bedzie-tez-nowym-autorem-pisma-piotr-gociek-ujawnia-szczegoly-dzialan-nowego-naczelnego

W ostatnim tekście: http://teoriazycia.blogspot.com/2012/11/w-sieci-nowy-dwutygodnik.html
Postawiliśmy tezę, że w przyszłości " W Sieci" może stać się tygodnikiem: 

Zanim zabierzemy się do następnej rozkimy(termin nieco debilny, ale w normalnym języku na tą chwilę nie znajdujemy lepszego określenia ) to chwilę pozostaniemy przy "nowym" URz.

Kupując gazetę w poniedziałek rano mieliśmy nadzieje(na zasadzie chciejstwa bardziej niż osądu) na piękną katastrofę. No i tak sobie rano wchodzę do kiosku i już od progu sprzedawca zagaja do mnie: "Nie było pana tydzień temu po Uważam Rze..." Ja na to: "Dziś ostatni raz. Redakcję wymienili". Sprzedawca nie bardzo wiedząc o co chodzi rzekł: "2,90zł poproszę".
No i jak już wiecie cenę URz właśnie obcięto o złotówkę, taka promocja.
Co ciekawe nad tytułem gazety mamy info o tym, że w gazecie piszą: Ziemkiewicz, Semka, Warzecha... Niestety nie zdążyli wycofać swoich tekstów z redakcji, ale za to jest JKM. I powiem, że wiązałem pewne nadzieje na katastrofę z tej strony.
Szybko przekartkowaliśmy lekko podnieceni całą gazetę, zwracając głównie uwagę na duże teksty. Nie ma... ale zaraz, zara... jest! Schował się skurczybyk z malutkim tekstem na stronie nr 8. Mały artykulik koło Rolickiego w miejsce Jachowicza. Tekstu przepisywać nie będę, bo powiem szczerze, że nie warto, ale jak się domyślacie: Banda czworga, Magdalenka itd. nawet dostaliśmy wyjaśnienie, dlaczego Lech Kaczyński mógł być w mainstreamie a dlaczego Jarosław nie.
Liczyłem, że w środku może znajdzie się jakaś reklama Nczasu albo chociaż korwinowej księgarni, no niestety.
Reszta gazety całkiem przyzwoita. Niestety katastrofę trzeba odsunąć w czasie przynajmniej o tydzień.
Szczerze to trochę szkoda mi tego Pińskiego, tak po ludzku zwyczajnie. Bo pomyślmy chwilkę taki Piński zostaje nagle ważniejszy niż śmietanka polskiej dziennikarki. Jaki to prestiż a tu się okazuje, że gówno! No nic kariery nie zrobi.

No i teraz rozkmina. We wstępie tekstu o Nicponiu zastanawialiśmy się jak to jest, że dopiero teraz o Nicku zaczęli gadać. Myślę sobie o timing chodzi. No i się okazuje, że niedawno nasz Rudy Cudak otwierał fragment drogi ekspresowej S8 Oleśnica-Syców: http://etransport.pl/wiadomosc,21475,otwarcie_s8_olesnica_sycow.html No i się zastanawiacie co to ma z Nicponiem wspólnego? Otóż Artur tam właśnie z grubsza mieszka i pewnie się bali, że z tej swojej strzelby rudą małpę upierdoli;).


piątek, 3 sierpnia 2012

Jeszcze o lemingach

Bitwa o "Lemingrad" przerodziła się w wojnę. Czy chodzi na pewno chodzi o dobre samopoczucie lemingów, czy może to kolejna odsłona przemysłu przykrywkowego?
Zanim zajmę się lemingami chwilkę spędzę pod całkiem dobrym tekstem Wiktora Świetlika "Wszyscy wrogowie Herkulesa Tuska" w Urz.
Nie będę tu przepisywał całego artykułu, nie dlatego, że mi się nie chce, bo gdy na klawiaturze kładzie się wszystkie palce i tzw. międzyczasie patrzy się tylko na tekst gazety trwa to chwilę(niestety nie opanowałem osobliwego kunsztu stukania w klawiaturę tylko palcami wskazującymi;)*), ale po skasowaniu kilku tysięcy odwiedzin z tekstu Mazurka czułbym się trochę niezręcznie jumając następny.

Fragment tekstu Świetlika:
 Kościół
Chodzi oczywiście o Kościół katolicki, ale gdzie drwa rąbią , tam wióry lecą, więc obrywa się i innym wyznaniom. Krucjatę przeciwko siedlisku zabobonu i obłudy premier zapowiedział już w swoim expose. Biskupi są krnąbrni niemal jak za Gomułki i o proponowanych im rozwiązaniach chcą dyskutować, a nie pokornie je przyjmować. Sprowadza to na nich sprawiedliwy gniew władzy. Zapał do walki z przedstawicielami kultu katolickiego. podobnie jak ambicje sprawowania władzy przez dłuższy czas, upodabniają nieco Platformę do meksykańskiej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej, która rządziła ponad 70lat. Ponoć Donald Tusk nie przepadał za księżmi nigdy. Może po prostu jako obiekt kultu nie lubi mieć w Panu Bogu konkurencji

środa, 11 lipca 2012

Alfabet leminga- Robert Mazurek

Tekst jest przepisany z najnowszego "Uważam Rze".  Co prawda uważam się za lepszego od Mazurka badacza tej materii, tym niemniej zapraszam do przeczytania tego opracowania. Jeśli komuś z Was spodobał się ten tekst zachęcam do kupienia całej gazety. 

 Małe to(nie dłuższe niż 15 cm), chude (waży tyle co dobra wódka, czyli 100g), a w dodatku żyjące hen w tundrze stworzenie sławę zawdzięcza mitowi. Głosi on, że lemingi ulegają masowemu pędowi do tego stopnia, że rzucają się hurtem do wody, choćby i miały tam utonąć, ale za to z fasonem, jak wszyscy. Zoolodzy twierdzą, że to nieprawda, gryzonie umieją pływać i aż tak durne, by popełniać masowe samobójstwa, nie są, ale mit okazał się silniejszy.

O tyle dobrze oddaje on rzeczywistość, że istotnie, konstytutywną cechą lemingów- ludzi jest właśnie konformizm i bezrefleksyjność. Piotr Zaręba zdefiniował nawet lemingów jako " bezrefleksyjnych przeżuwaczy medialnych mądrości". Wychowani na "Wyborczej" i TVN czerpią z nich nie tyko wiedzę o świecie, ale także tegoż świata ocenę zróżnicowaną kolorystycznie jak wzrok psa - na czarne i białe.

Lemingi nie pojawiły się nad Wisłą nagle. Żyły tu, choć bezimienne już w latach 90. Od początku wiedziały, że wspierać należy "partię ludzi przyzwoitych" czytać najważniejszą z gazet i szczerze nie znosić oszołomów, jak wtedy nazywano dzisiejsze mohery. Nie lubiły polityków raz tych  raz owych (były czasy, gdy wieszały psy na tak zacnych ludziach jak Stefan Niesiołowski i Lech Wałęsa, tak, tak!), choć jest coś stałego na świecie- Kaczyńskiego nie cierpiały zawsze.
Rok 2005 był dla lemingów jak cios obuchem. ale i okazją do masowego coming outu.  Dotychczas niezainteresowani polityką ochoczo zgłaszali akces do obozu " wykształciuchów", jak ich nazwał Ludwik Dorn, podkreślali, iż  są młodzi, wykształceni i zamieszkują "większe ośrodki".  Gdzieś w czeluściach Internetu pojawiło się określenie "lemingi" i zawładnęło siecią, tak jak same lemingi krajem.

Dumni z siebie, kwiat narodu, ups, kwiat Europy raczej, zamieszkują całe połacie między Odrą a Bugiem i żyć będą  z nami przez dekady. Poznajmy więc ich zwyczaje. Zapraszamy do egzotycznej wyprawy.
Uwaga techniczna: czytając modelujemy głos a la Krystyna Czubówna.

1 listopada- długi weekend, rocznica bohaterskiego lądowania kapitana Wrony(dla zwolenników Ruchu Palikota: Sowy), Czas wyludniania Wilanów Miasteczka, którego mieszkańcy wyjedżają wtedy po jaja i kury do rodziców w Parczewie.

Account- najlepiej w Ernście albo Prajsie. Nikt z rodziny na wsi nie wie, o co chodzi, ale robota marzenie. Z miejsca dają smartfona, aurisa i zestaw nowych przyjaciół.

Apartamentowiec- najlepiej na osiedlu strzeżonym. Jest czysty, ma zsyp, czaderskich sąsiadów i parking w podziemiu na toyotę. Mohery mieszkają w przedwojennych kamienicach czyli w syfie.

Auris- toyota, zazwyczaj biała. Firmowe auto leminga, najbardziej widoczny symbol jego statusu społecznego. Swych służbowych białych aurisów lemingi broniłyby bardziej niż niepodległości i gotowe są w ich obronie wywołać powstanie.

Coelho Paolo- najwybitniejszy malarz. Nie pisarz. A może i malarz i pisarz- dość, że taki mądry i wszyscy płaczą gdy czytają.

środa, 20 lipca 2011

Do kołtuna III RP.

Kolejny świetny tekst Bronisława Wildsteina. Tekst o młodych wykształconych z dużych miast inaczej zwanych lemingami, bądź pelikanami(bo wszystko łykają). Doskonała diagnoza stanu umysłowego tłuszczy naszego społeczeństwa. Jest to też apel o wyjście z ciasnoty intelektualnej, zobaczenie czegoś z szerszej perspektywy niż czubek nosa. Wildstein trafnie punktuje hipokryzje i bezrefleksyjność lemingów. Na prawdę polecam.

http://uwazamrze.pl/2011/07/do-koltuna-iii-rp/

Niżej fragment tekstu. Polecam oczywiście kupienie gazety w kiosku.

Zaniepokojony rozszerzeniem się przypadłości zwanej kołtunerią w Polsce współczesnej postanowiłem napisać
do dotkniętych nią rodaków, zachęcając ich do radykalnej kuracji

Bronisław Wildstein

Ta przykra i zaraźliwa dolegliwość, z której epidemią mamy wręcz do czynienia dzisiaj w naszym kraju, jest na szczęście stosunkowo łatwa do wyleczenia, chociaż ochrona przed nią wymaga ordobiny psychicznej higieny. Zanim jednak zaproponuję środki zaradcze, powinienem dokonać diagnozy schorzenia, do walki z którym zachęcam.

Filister, czyli kołtun

Kołtun to polskie określenie filistra. Filister to człowiek o radykalnie ograniczonych horyzontach, powodowany splotem kompleksów, osobnik cierpiący na duchową atrofię, przekonany o tym, że jest członkiem awangardy ludzkości, indywiduum żyjące wyłącznie w świecie stereotypów i frazesów, których powtarzanie daje mu poczucie przynależności do elity.

Filister jest produktem nowoczesności. Nie dlatego, że wcześniej nie było osobników ograniczonych, których samoocena radykalnie rozmijała się z możliwościami.

Polecam też: http://wpolityce.pl/view/15268/Apel_Wildsteina_do_koltuna_III_RP__wyjdz_z_koltunstwa__a_wtedy__otworza_sie_mozliwosci__pojawi_sie_przed_toba_nowy_swiat_.html

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Nowy alfabet Wildsteina cz.1

Tak jak obiecywałem w końcu wrzucam drugą(w zasadzie to pierwszą) część alfabetu Wildsteina.

Miłej lektury.

III RP
Kraj nieomal idealny. Przedsionek Europy. Dziedzina salonu i autorytetów. Sukcesu w III RP nie odnieśli jedynie wrogowie demokracji, nieudacznicy, którzy nie sprawdzili się w kapitalizmie, czyli oszołomy i pisiaki, co na jedno wychodzi.

IV RP
zaprzeczenie poprzedniczki. Obiekt sporu natury poznawczej. Twórcy tej idei twierdzą, że nigdy ni zaistniała jako byt realny. Zwolennicy III RP i przywódcy PiS ogłaszają, że jej wcieleniem były dwuletnie rządy tej partii.

Adaś Michnik. Motyl opozycji, z którego wykluła si poczwarka III RP.

Afera hazardowa. Nie istniała. Trudno mieć pretensje, że zapracowani liderzy partii rządzącej przyjmują biznesmenów w nocy na cmentarzach. Trudno zarzucać im, że wspierają rodzimą branżę jednorękich bandytów. Trudno także zarzucać ich asystentom, że wspomagają obywateli w uzyskaniu pracy Nawet jeśli obywatel to córka milionera, który zabiega dla niej o kierownicze stanowisko w państwowej, konkurencyjnej dla niego firmie. Rozprawiając się z aferą, której nie było, premier Tusk zwolnił z kierowniczych stanowisk w rządzie czterech swoich najbliższych współpracowników Potem okazało się, że nie zwolnił ich, ale przeniósł na nowy front walki z PiS. Gdyż afera, której nie było, to produkt PiS-owskiej prowokacji dokonanej przez szefa CBA. Mariusza Kamińskiego. Nic dziwnego, że za ujawnienie nieistniejącej afery został o ukarany, a niezależna prokuratura wszczęła przeciw niemu śledztwo, przypominając sobie, że ongiś ścigał korupcję, czyli budował państwo policyjne.
Amnezja. Stan uśpienia, w którym pogrążyli Polaków ich autoproklamowani anestezjolodzy dusz, autorytety z półki najwyższej, zatwierdzający listę gości salonu. Stan ten miał pozwolić Polakom znieść bolesny zabieg transformacji Z powodu podobnego brzmienia amnezja nazywana jest przez anestezjologów amnestią.
Antykomunizm. Jaskiniowy albo zoologiczny. Inny nie występuje. Być może dlatego, że osoby cywilizowane, a więc wyrafinowane, rozumieją, że chociaż komunizm spowodował najwięcej cierpień w historii ludzkości, to sprawa z nim jest daleko bardziej złożona i tylko prostak może jednoznacznie go potępiać Księgowanie ofiar to rzecz niesmaczna, a rozliczanie komunizmu mogłoby prowadzić do nieoczekiwanych konsekwencji tak w Europie, jak i w Polsce oraz zachwiać hierarchią autorytetów. Dylematy komunistów są więc bez porównania bardziej interesujące niż cierpienia ich ofiar.
Autorytet Osoba, której zdanie zamyka dyskusję Kategoria intelektualna, moralna i polityczna. Autorytety żyją na salonie Są obiektem kultu. Nie wolno ich krytykować ani analizować ich życiorysów poza oficjalną biografią. Uporządkowane są hierarchicznie. Ich lista aktualizowana i poprawiona zawierająca potrzebne wyjaśnienia. publikowana jest regularnie w "Gazecie Wyborczej" i zatwierdzana w TVN. Dziennikarze, zwłaszcza mediów elektronicznych, muszą znać ją na wyrywki. Może zdarzyć się- oczywiście niezwykle rzadko- że autorytety nie do końca ustalą obowiązującą prawdę. Zdanie autorytetu pomniejszego może wówczas nieco różnić się od stanowiska autorytetu większego. Dziennikarz, który odwoła się do zdania niewłaściwego, naraża się na ośmieszenie. Za niektóre występki, tudzież niewłaściwe wypowiedzi autorytet może zostać z listy skreślony. Istnieją osobniki, które nie chcą rozumieć, że stanowisko autorytetów daną kwestie rozstrzygnęło. Może to być spowodowane ignorancją lub złym charakterem, a najczęściej obu przypadłościami naraz. Kwestionowanie autorytetów jest postawą antydemokratyczną.
Awangarda. Posługiwanie się skrajnie skonwencjonalizowanymi i wydrążonymi ze znaczenia formami wyrazu. Głównie w sztuce. Stanowi akt buntu, realizujący się w sztuce krytycznej- nie mylić ze Szczuką.
Bartoszewski Władysław. Autorytet. Bohater polskiej historii najnowszej. Autorytetem stał się, kiedy określił służbę zagraniczną Kaczyńskich jako "dyplomatołków" a zwolenników PiS jako "bydło". Nie zgadzając się z jego opiniami na temat polityki zagranicznej, lekceważymy AK i polską martyrologię. Tak jak utożsamiamy się z SB za PRL prześladującą Michnika, kwestionując jego sądy na dowolny temat.
Blida Barbara. Najprawdopodobniej zamieszana a aferę węglową. Popełniła samobójstwo po wkroczeniu do jej mieszkania funkcjonariuszy ABW. Jedyną odnaleziona ofiara rządów PiS. Zabiła ją atmosfera tamtych czasów. Ogłosiły to po ponad trzyletnim badaniu wszystkie instytucje śledcze III RP plus te specjalnie powołane w tym celu. Tylko "Wyborcza" sugeruje, że zastrzelił ją osobiście ówczesny minister sprawiedliwości -Zbigniew Ziobro Nic dziwnego więc, że Blida czczona jest jako męczennica. Mimo wszystko nie zasłużyła sobie na to.
Bunt. Rytuał. Konformistyczny gest mający charakter inicjacji.
Czarownica. Obiekt polowania Ofiara.
Cezary Michalczewski. Nikt. Bohater własnej twórczości, której również nie ma. Rozpaczliwie usiłuje zaistnieć Używany przez kolejnych panów jako mikrofon albo i co innego.

Debata publiczna. Spór n temat tego, czy bezę należy jeść widelczykiem, czy łyżeczką, a także co do tego, jak winien być ukarany Kaczyński i jego poplecznicy. Awanturnicy, którzy propagują mowę nienawiści a więc chcą spierać si na temat innych, oczywistych spraw z debaty, winni być wykluczani. Debatę winien cechować pluralizm.
Demokracja. Ustrój, w którym obywatele wybierają kandydatów wskazanych im przez salon. Aby unikać gorszących sporów, kwestie dyskusyjne rozstrzyga się na zapleczu salonu(najlepiej na grillu u właściwego redaktora czy prezesa), a potem zatwierdza w Sejmie. Zdarza się, że obywatele omamieni przez populistów wybiorą osoby niewłaściwe. Rozpoczyna się wówczas pełzający zamach stanu, a demokracja znajduje się w śmiertelnym zagrożeniu. Mobilizują się media, autorytety i wykształciuchy. Zaalarmowana zostaje opinia publiczna w kraju i za granicą. Kolejny nietrafny wybór dokonany przez obywateli mógłby przecież demokrację uśmiercić.

Europa. Kraina idealna zamieszkiwana przez Europejczyków. Za jej stolicę bywa uznawana Bruksela. Nie ma ona jednak żadnego związku z miastem o tej samej nazwie, które jest stolic Belgii, tak jak Europa nie ma nic wspólnego z Europą realną, czyli kontynentem, na którym znajdują się rozmaite państwa zamieszkiwane przez rozmaite narody. Europa jest celem salonu zarówno polskiego, jak i europejskiego. Na zielonych pastwiskach przyszłej Europy harmonijnie pasać się będzie stado identycznych Europejczyków pod troskliwą opieką autorytetów, które będą dbać, aby wszyscy wszystkiego mieli po równo.
Feminizm. Wehikuł pozwalający zrobić karierę mniej zdolnym przedstawicielką płci pięknej. Tym samym służy wyrównywaniu różnic między płciami.
"Gazeta Wyborcza". Organ wykształciuchów. Ostatnio biuro prasowe ambasady Federacji Rosyjskiej.
Gej. Wydawałoby się: homoseksualista-ekshibicjonista. W rzeczywistości: przedstawiciel odmiennego gatunku. Wskazuje na to jego odmienna wrażliwość, kultura itd. Domaga się więc osobnej reprezentacji politycznej. Rozmnaża się poprzez edukacje i adopcje. Dlatego żąda praw do obu. Prowokuje pytanie, czy jego ekspansja nie zagraża gatunkom innym i czy mają one prawo się prze nią bronić.

Haki. Wiedza o wydarzeniach kompromitujących postacie życia publicznego. Naprawdę jednak kompromituje się jedynie osoba ujawniająca nieprzyzwoite zachowania osób z towarzystwa lub z nim związanych. Ich sprawcy stają się ofiarami.

Herbert Zbigniew. Wielki poeta Kwestionował III RP, co mogło być wyłącznie efektem schizofrenii pełnoobjawowej. Po śmierci Herberta wpisany został na listę salonu. Towarzystwo wykazało się daleko idącą wyrozumiałością, a za okoliczność łagodzącą uznano, że jego postaw mogła być zrozumiana wyłącznie jako choroba.

Holland Agnieszka. Reżyser. Świadectwo tego, że III RP zużyć potrafi każdy talent. Wróciła do Polski z gotowym projektem pedagogiczno-politycznym serialu, który ukazywać miał Polakom, w jakim w jakich warunkach żyją i jak należałoby je zmienić. W serialu "ekipa" widzimy kraj niszczony przez lustrację i terroryzowany przez bojówki skinów. Wraz z Jackiem Żakowskim przygotowała projekt ustawy, który przekazywał media publiczne twórcom. Jako osoba rodzinna podzieliłaby się przedsięwzięciem z córką i siostrą, a nawet dopuściłaby do udziału w nim zaprzyjaźnionych producentów. Odrzucenie projektu wywołało oburzenie wiata kultury III RP. Być może zaskarżone zostanie do Strasburga. Narusza przecież prawa Holland i Żakowskiego.
Jastrun Tomasz. Ciężki, choć groteskowy przypadek. Uroił sobie, że jest psychiatrą.
Kaczyński Jarosław. Osoba, wokół której kręci się życie w III RP.Według towarzystwa: demon, który potrafi wszystko zniszczyć, i nieudacznik, któremu nie udaje się nic; manipuluje Polską, a nie potrafi przeprowadzić najprostszego przedsięwzięcia; pozbawiony kontroli nad sobą chory psychicznie osobnik i cyniczny politykier, który wszystko wykorzysta dla swojego interesu; osoba ograniczona, która nic nie rozumie z otaczającej go rzeczywistości, i przebiegły intrygant, który potrafi uwieść spore grupy Polaków. Na szczęście uwozi tylko nieudaczników i moherów. Co jest tautologią, gdyż każdy, kto zgodzi się w czymś z Kaczyńskim lub skrytykuje status quo III RP, jest z definicji pisakiem, a więc moherem i nieudacznikiem. Dziwne więc, że ich liczba wydaje się zwiększać mimo pedagogicznej pracy towarzystwa i polityki miłości Donalda Tusk.

Kaczyzm.
Wiadomo, że straszny, nie do końca wiadomo dlaczego i jak. Ideologia i praktyka. Płód chorej psychiki Kaczyńskiego i manipulacyjny system służący omamieniu Polaków.

Kapitalizm.
System wolnej konkurencji ekonomicznej, w której wygrywa najlepszy. Dostęp do kapitału i informacji, tudzież uprzywilejowaną pozycję mają w nim byli komuniści. Działają w zespole.

Katastrofa smoleńska.
Rozszerzone samobójstwo prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który za pośrednictwem gen. Andrzeja Błasika zażądał, aby piloci rozbili samolot z 96 pasażerami, w tym z nim i jego małżonką. Media III RP z :wyborczą" na czele specjalizują się w szukaniu dowodów na prawdziwość tej wersji. Wprawdzie wszyscy anonimowi, potwierdzający ją świadkowie rozwiali się w smoleńskiej mgle, a wszystkie dowody okazały się fałszywe, ale umocniło to tylko jej oczywistość. Każda inna interpretacja stanowi przecież przejaw spiskowego myślenia.

Katolicyzm. Wyznanie, które dzieli się na katolicyzm tradycyjny, ostoję patriarchalnej, represyjnej, nietolerancyjnej, czyli PiSowskiej kultury, i katolicyzm otwarty głoszony przez towarzystwo Ten drugi zapowiedziany został podczas II Soboru Watykańskiego, a za credo przyjął hasło z 1968r. "zabrania się zabraniać". Zgodnie z jego doktryną religia jest rzeczą na tyle wstydliwą, że w przeciwieństwie np. do seksu- nie wolno jej praktykować publicznie. Krzyż powinien być dyskretnie ukryty w budynkach kościołów, a modlitwa na widoku jest obrazą moralności publicznej. Takie niebyczajne zachowania winny kończyć się interwencją władz porządkowych i karami, o co apelują niektórzy biskupi. Są to jednak jedne z niewielu postępków, które nie podlegają automatycznemu odpuszczeniu, gdyż Kościół, jak utrzymują zwolennicy katolicyzmu otwartego powołany został do wybaczenia. Hurtowo.

Komorowski Bronisław.
Prezydent. Myśliwy. Na audiencji u prezydenta USA Baracka Obamy zachęcał go do łowów, a także pilnowania żony. To ostatnie pewnie poradził mu prof. Roman Kuźniar, główny doradca od spraw międzynarodowych, który agresją amerykańską na Irak był oburzony nieomal tak samo jak agresją Gruzji na Rosję. Po lekcji, której udzielił Obamie, Komorowski na spotkaniu w prestiżowym German Marshall Found w Waszyngtonie bigosował polską historię, wprawiając w grozę zebranych. Swojak. Nie wie, kto jest członkiem UE, a także czym się rożni budżet państwa od produktu krajowego. Jako historyk Polski nie wie, czym była, ani kiedy istniała Rzeczpospolita Obojga Narodów, ale posiada wnikliwą wiedzę na temat urody Dunek. Nie zna historii, geografii ani ortografii, ale wie, że suwerennie decydował będzie, kto zostanie polskim premierem. Dlatego otoczony jest troskliwą opieką mediów III RP, którą bronią go przed mową nienawiści. Z każdą gafą wzrasta jego popularność.

Konstytucja. Tekst, który znaczyć zaczyna dopiero po odczytaniu go prze Trybunał Konstytucyjny.

Korupcja
. Nie wiadomo, czy jest i czym jest. Wiadomo, że walka z nią oznacza budowę państwa policyjnego Dlatego nie trzeba się nią zajmować.

Kraków. Miasto skansen. Pogrążone w śmierci klinicznej. Dobrze mu tak. Miasto, które trzeci raz wybrało na prezydenta Janusza Majchrowskiego, nie zasługuje na nic lepszego.

"krytyka Polityczna". Ośrodek i pismo lewicy. Walczy o najważniejsze dla ludu pracującego sprawy, jak małżeństwa homoseksualne, pełna dopuszczalność aborcji a nawet już po dziewięciu miesiącach, równouprawnienie dla czwartej płci itp. Propaguje sztukę krytyczną. Boi się motłochu w moherach. Żyje w Nowym Wspaniałym Świecie. I z niego.

Kult. Należy się wyłącznie autorytetom. Otaczanie nim bohaterów narodowych jest śmieszne albo podejrzane.

Kutz Kazimierz.
Były reżyser. Autorytet. Idealny rozmówca medialny, który nie ma zielonego pojęcia, o czym mówi czy pisze, wie natomiast doskonale, co mówić i pisać należy. Niezorientowany obserwator myślałby, że jego wystąpienia to popisy klowna. A to poważny głos w debacie publicznej.

część druga alfabetu Wildsteina: http://teoriazycia.blogspot.com/2011/05/alfabet-wildsteina.html

niedziela, 29 maja 2011

Nowy alfabet Wildsteina cz.2

Tekst jest przedrukiem tekstu z Uważam Rze. Jeśli tekst ci się podobał, możesz go kupić tu: http://uwazamrze.pl/2011/04/nowy-alfabet-wildsteina-cz-ii/. Chociaż ostatnio Ziemkiewicz na facebooku pisał, że statystyki sprzedaży tygodników w sieci to ściema, wiec biorąc pod uwagę, że ten numer w którym pojawił się ten tekst był miesiąc temu, nikt nie będzie miał mi za złe, że tu go publikuje.

Najpierw wstawiam drugą część alfabetu(niestety niekompletną, ale to się zmieni) dla przejrzystości, aby wyżej było to co młodsze.

Lis Tomasz. Niedoszły prezydent. Były dziennikarz. Obecnie autorytet. Jego programy są doskonała lekcją tego. czym nie powinno być dziennikarstwo.

Lustracja. Pierwotnie lustracja była czystym złem. Z czasem podległa ewolucji i wypuściła z siebie szczep lustracji cywilizowanej. Jest to jednak byt idealny, który w rzeczywistości nie występuje. Okazuje się, że każda próba lustracji z konieczności staje się dzika. Musi być taka, gdyż krzywdzi ludzi(agentów). Fundamentem lustracji cywilizowanej są następujące aksjomaty: nie można stwierdzić, czy ktoś był agentem; agent jest ofiarą złamaną przez system, której należy się współczucie; agent nie mógł szkodzić.
lustracja w Kościele brak.

Mackiewicz Józef. Wybitny pisarz. Niestety, zoologiczny antykomunista. Jego postawę trudno zaklasyfikować nawet jako przejaw schizofrenii. Ze względów pedagogicznych została więc pośmiertnie skreślony z listy pisarzy znaczących i pomówiony o kolaborację z hitlerowcami.

Michnik Adam (patrz Adaś Michnik). Przyjaciel Jerzego Urbana, Czesława Kiszczaka, Wojciecha Jaruzelskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. Prywatnie redaktor naczelny "gazety Wyborczej". Historiozof. Odkrył, że dzieje ludzkości to walka ludzi honor z lustracją organizowaną przez "lustratorów" znanych także jako "łajdacy" "podlece" "szubrawcy" itp. Swoje ujęcie dziejów Michnik odnajdywał w literaturze i myśli XIX i XX w. (m.in. u Stendhala, Mickiewicza, Conrada, Dąbrowskiej), które jak się okazuje, traktowały o walce z lustracją. W kolejnych pracach redaktor "Wyborczej" ujawnione zostanie, że jest to także zasadniczy temat epos o Galileuszu i poematów Homera.

Mniejszości. Gatunki kultywowane przez niezdolnych, ale ambitnych aktywistów, Ci, którym nie udało się zrobić kariery w normalnej konkurencji, usiłują wyhodować mniejszość, na czele której będą mogli stanąć. Od tego momentu będą już tylko musieli doglądać, aby możliwie głębokie rowy między nią a resztą nie zostały zasypane. Im większy antagonizm, tym skuteczniej będą mniejszości bronić.

Moralność. Słowo z gruntu nieprzyzwoite, którego nie wolno wymawiać na salonie. Has ki przywrócenia moralności w życia publicznym oznacza faszyzm.

Mowa nienawiści. To, z czym nie zgadzają się rzecznicy polityki miłości a więc towarzystwo III RP.

Niesiołowski Stefan. Czy Arystofanes miał dar proroczy, gdy pisał"nędzna, plugawa gęba odęta od krzyku"? PO wykazała się większa perwersyjnością, czyniąc go wicemarszałkiem Sejmu, niż Kaligula zmuszający senatorów, aby wybrali jego konia na konsula.

Nieudacznik. Osobnik, który nie załapał się do towarzystwa.

Niezależność myślenia. Zbiorowe powtarzanie haseł i sloganów.

Nowy Wspaniały Świat. Antyutopia Adlousa Huxley realizowana w klubie o tej samej nazwie przez "Krytykę Polityczną" Polega ona na wyzwalaniu człowieka z wszelakich tożsamości: rodzinnej, narodowej, religijnej, kulturowej, narodowej, gatunkowej, fizycznej i psychicznej. Czasami do wyzwalania trzeba użyć przedmiotów, np. młotków, którymi wybija si z głów narodowe sentymenty. W klimacie wyzwolenia rodzą się mniejszości a ono samo niweluje wykluczenie. Albo na odwrót. Walczymy o jedno, a przeciw drugiemu. Walczą główni znudzeni studenci albo wysokopłatni pracownicy korporacji reklamowych. Eksperyment ten możliwy jest dzięki obecnej katolickiej prezydent Warszawy, tudzież obfitym dotacjom z strony liberalnego rządu.

Ofiara. Sprawca zła lub występku, który ujawniony został bez zgody salonu.

Oszołom. Awanturnik, który chce kwestionować poglądy ogłoszone rzez salon. Oszołom może być tylko prawicowy.

Palikot Janusz. Producent wina zwanego mózgotrzepem. Efekty widać. Mieszkaniec TVN. Jego poczucie humor przypomina jego fryzurę, a gust i wyrafinowanie intelektualne idą w parze. Nic dziwnego, że wszystkich usiłuje ściągać do swojego poziomu. Walczy z godnością, która w oczywisty sposób stanowi dla niego obrazę. Używany przez PO do brudnej roboty. Wszystko to spowodowało, że stał się ulubieńcem towarzystwa III RP. Uwierzył w swoją samodzielną karierę polityczną. To jedyny żart, który mu się udał.

Państwo prawa. Państwo prawników. Dlatego walka o interesy prawników jest walką o państwo prawa. Ostateczne spełnienie postępu cywilizacyjnego, również w wymiarze europejskim. Obywatele ni będą musieli już niczego wybierać, bo wszystko zostanie zagwarantowane im w rozlicznych kartach praw, które interpretować będą prawnicy, a rozstrzygać ostatecznie sądy.

Piłka nożna. Rzecz najważniejsza. Jedyny współcześnie obiekt kultu religijnego. Jej wyznawcy gotowi są zabijać i ginąć za swoją wiarę. Wokół niej kręci się dzisiaj świat. Nikt nie ma odwagi zadać pytania o sens rytuał polegającego na biegani 22 mężczyzn za piłką. Za kilkaset lat wywoływać będzie większe poczucie obcości niż obrzędy pogrzebowe starożytnych Egipcjan. Żarliwie kultywowany przez rządzącą dziś w Polsce partię. Hierarchia w niej ustalana jest na podstawie biegłości w futbolowych obrzędach. A może na odwrót?

Pluralizm. Cecha charakterystyczna debaty publicznej. Polega na mówieniu tego samego z rozmaitych pozycji. Zakłada dopuszczeni do głosu prawicy, jeśli ta będzie powtarzała to, co inni, ale z prawicowych pozycji. W nagrodę będzie czasami dopuszczana do salonu.

Poczucie humoru.
Dowalanie Kaczyńskiemu i PiS.

Poczucia humoru brak. Niedostateczne dowalanie Kaczyńskiemu i PiS.

"Polityka" Arka przymierza między dawnymi a nowymi laty. Tygodnik, który w stanie nienaruszonym przeszedł z PRL w III RP, świadcząc o chwalebnej ciągłości w Polsce. Szczyci się tym, że nie uczestniczył w PRL-owskiej kampanii antysemickiej w 1968r. To powinno wystarczyć za przyjecie, że był pismem godnym szacunku i pozwolić zapomnieć o tym, że we wszystkich innych tego typu kampaniach uczestniczył. Łączy go unia personalna z "Tygodnikiem Powszechnym".

Polityka historyczna. Selektywne podejście do historii Polski, zgodnie z którym pamiętane winny być głównie postacie i wydarzenia znaczące, a eksponowane pozytywne postawy. Polityką historyczną nie jest selektywne podejście do historii, w którym nagłaśnia się sprawy marginalne i akcentujące postawy niewłaściwe.

Polityka miłości. Ogłoszona przez premiera Donalda Tuska, al praktykowana przez towarzystwo przez cały czas trwania III RP. Jej wzorcami są: Janusz Palikot, Stefan Niesiołowski, Kazimierz Kutz. Aby zwyciężyła, trzeba tylko eksterminować siewców niezgody posługujących się mową nienawiści.

Polowanie na czarownice. Polega na wskazaniu funkcjonariusza SB, agentów lub odpowiedzialnych za totalitarny system członków komunistycznej nomenklatury. Zwrot ten prowokuje pytanie: czarownic żyły naprawdę, a funkcjonariusze komunistyczni nie istnieli w rzeczywistości?

Populiści. Politycy którzy nie zostali zatwierdzeni przez salon.

Postęp. Wiara, że to, co dziś, lepsze jest od tego, co było wczoraj, a to co jutro, lepsze od tego, co dziś. Daje nam satysfakcje, że jesteśmy mądrzejsi od wszystkich, którzy żyli przed nami.

Prawa człowieka. Prawne gwarancje wszystkiego dla wszystkich. Pierwotnie prawa człowieka broniły przed skrajnymi przejawami arbitralności władzy. Dzięki postępowi osiągnęły one stan obecny. Najlepiej obrazuje to zestawienie konstytucji amerykańskiej, która szczęście mu zapewnia.

Prawda. Rzecz z natury dwuznaczna i wykpiwana na salonie. Wierzą w nią prostacy. Ponieważ jednak nie sposób się bez niej obejść, autorytety ustalają jej obowiązujący kanon.

Prawnicy. Kasta nadzorująca prawo. Prawnicy wierzą, że postęp cywilizacyjny prowadzi do zastąpienia wszelakich instytucji państwa przez sądy, a wszelakich norm ludzkich przez prawo stanowione.

Prawo. Wiedza tajemna, którą dysponują prawnicy. Przekazywana jest genetycznie.

"press". Jedyne w Polsce pismo poświęcone mediom. Dba więc bardzo, aby dziennikarze w naszym kraju choćby zbliżyli si o poziomu prezentowanego przez "Gazetę Wyborczą". Poucza, gromi, piętnuje, ale także chwali i wystawia cenzurki. Jak jego patron ni cofnie się przed niczym, żeby skompromitować niewygodnych autorów i ich idee.

Prokuratura. Niezależna. Od wszystkiego. Sęk w tym, że obywatele nie mogą się od niej uniezależnić.

PRL. Ojczyzna nasza. Kraj, który wykształcił nas i w którym przeżyliśmy pierwsze uniesienia. Dawał wszystkim pracę i urlopy, kolonie dla dzieci i talony na rajstopy dla kobiet. Rozwijał nauk i kulturę. W nim rozpoczynały się kariery naszych autorytetów. Zdarzyły się też tam rzeczy niewłaściwe, czyli nie zawsze przestrzegane były prawa człowieka. Dlatego ocena tamtego systemu i czasu wina być zniuansowana.

RAŚ. Koalicjant PO. Obietnicami przywilejów postanowił stworzyć naród śląski. Sojusznikami są mu ci, którzy usiłują uwolnić się od narodu polskiego. A najlepiej uwolnić od niego Europę. Ta Europa, która marzy o pozbyciu się narodów, chętnie poprze to dążenie. Skoro nie można zlikwidować Francuzów i Niemców, niech choć o Polaków będzie mniej.

czwartek, 10 marca 2011

Co ma cukier do wiatraka- Rafał Ziemkiewicz.

Przedruk z Uważam Rze.

Wracając po socjalizmie do wielkiej rodziny wolnych, także rynkowo, krajów Europy, nie myśleliśmy, że produkcja cukru okaże się strategiczną kwestią UE.


Początek lat. 90. to dla mnie początek diennikarzenia,ale przede wszystkim, start ustrojowej i gospodarczej transformacji. Rok, nie pamiętam już dobrze, 1991 albo 1992. I po raz pierwszy chyba niezwykle upalne lato. Dwa miesiące dzień w dzień około 30 stopni i ani kropli deszczu. Pamiętają państwo, co wtedy stało się na krótko głównym tematem mediów? Wiatraczki. takie małe biurowe wentylatory. Gdy zaczął się skwar, wykupiono je ze sklepów w ciągu paru godzin, a w ciągu paru następnych zniknęły z hurtowni. I okazało się, że więcej wiatraczków ni będzie, bo fabryka, która je robiła, wtedy jeszcze państwowa, zdycha, i w ramach konwulsji na dwa wakacyjne miesiące zamknęła się na kołek, wypychając pracowników na bezpłatne urlopy. I ponowne uruchomienie produkcji nie jest możliwe szybciej niż za dwa miesiące. A z kolei z zagranicy wiatraczka nie sprowadzisz, bo dla ratowania zdychającego "przemysłu terenowego" władze, jeszcze peerelowskie, ustawowo nałożyły na import podobnego ustrojstwa wysokie cła, a miana stanu prawnego... ho, ho, u trzeba znacznie więcej niż dwa miesiące, każdy wie.
Więc w efekcie wszyscy dyszeli w przegrzanych pomieszczeniach jak zziajane psy, usiłując się wachlować gazetami i powtarzając z dumą, że o proszę, cóż za modelowy przykład, jakim systematem absurdów i nonsensów był socjalizm.
Z którym już kończymy, wracając do Europy, do Zachodu, do wielkiej rodziny krajów wolnych i jak się wtedy naiwnie myślało kapitalistycznych. Pamiętacie państwo?Jeśli nie, nie ma potrzeby grzebać w niesfornej pamięci. wystarczy zajrzeć do najbliższego sklepiku i zapytać, dlaczego tak drożeje cukier. Oczywiście, zawsze może się trafić mniej kumaty sprzedawca, który wiedzieć będzie tylko że drożeje, bo więcej sobie za niego życzą w hurtowni. Ale prawdopodobnie sklepikarz będzie umiał wyjaśnić, a jeśli kto ciekaw, sam może zajrzeć do ekonomicznych serwisów, że ceny cukru szybują, bo popyt gwałtownie rozminął się z unijnymi regulacjami.
Bo nie ma czegoś takiego jak "rynek cukru". Cukier jest europejskim surowcem strategicznym, który produkować wolno tylko w ramach wyznaczonych "kwot", a te kwoty wyznaczane są na wieloletnie okresy, poza tym Unia włożyła ogromne dotacje w likwidację cukrowni i upraw buraków, wszystko to zostało przez mądrych planistów bardzo dobrze przeliczone. A że się minęło z rzeczywistością, to już nie wina planistów, bo skąd mogli przewidzieć?
Tak czy owak. cukru wolno nam wyprodukować bardzo mało, nawet gdybyśmy chcieli więcej, nie ma jak, importować nie wolno pod unijnym zakazem, więc cena idzie do góry. I zanim stosowne podania i dezyderaty przejdą odpowiednią drogę, zanim dostojne eurogremia przetłumaczą je na wszystkich paręnaście języków, przeczytają, przemyślą, zbiorą się ustalą porządek dzienny... to prędzej byli bimbrownicy zaczną w Polsce na masową skalę z powrotem odcedzać deficytowy cukier z wódki. Tej europejskiej, na bananach, bo zboże i ziemniaki też są objęte wspólną unijną polityką. I tak uciekliśmy z realnego socjalizmu. W drugi realny socjalizm.
Aha, miesiąc temu czytałem, że wyroby cukiernicze to najbardziej dynamicznie rosnąca dziedzina naszego eksportu. Kilka dni temu, że branża przy cenie hurtowej 4 złote za kilo bankrutuje.


Uważam Rze nr. 5/2011.

niedziela, 27 lutego 2011

Szpieg w Smoleńsku.

Tak brzmi tytuł na głównej stronie trzeciego numeru w nowym tygodniku "uważam rze".
Tekst jest o Tomaszu Turowskim wpływowym komunistycznym szpiegu, który to też był odpowiedzialny za przygotowanie wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Na prawdę polecam ten artykuł. Dla tych, którzy nie są w stanie dotrzeć do tego artykułu polecam obejrzenie programu "Warto Rozmawiać" który traktuje o tym samym. Z przykrością zawiadamiam też, że jest to ostatni odcinek programu Pospieszalskiego, ponieważ to zarząd telewizji dążąc do pluralizmu zdecydował się program zdjąć z ramówki.