October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ideał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ideał. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 listopada 2009

Teoria kontaktów międzyludzkich w kontekście ekonomi.

Gdzieś przeczytałem, że naukowcy stwierdzili że obaj partnerzy w związku są tym szczęśliwsi czym bardziej zrównoważony jest ich bilans korzyści i poświęceń wynikających ze związku tzn. jeśli obydwie strony tyle samo wkładają i otrzymują w kontekście wzajemnych relacji.
Czyli jak łatwo domyślić się, że związek idealny opierałby się na zerowym bilansie przepływu kapitału, czyli obydwaj partnerzy dają z siebie tyle samo. Niestety jak wiemy ideały nie istnieją(zerowy bilans jest możliwy, ale przy zerowej wymianie, czyli de facto przy braku związku).
O ile w teorii jest to możliwe o tyle w praktyce już samo stworzenie systemu miar jest dość kłopotliwe tzn. nonsensem było by aby obydwie strony wnosiły to samo do związku. W tym miejscu najrozsądniejsza w tym miejscu była by specjalizacja, która jak wiemy jest podstawą cywilizacji i dopiero wtedy sumaryczna liczba dóbr i usług mogła by być szacowana bądź liczona(jeśli ktoś potrafi).
Dlatego też dobrze by było, aby obydwaj partnerzy byli podobnej wartości.
I nie chodzi to o to żeby specjalizowali się w tym samym(tu pukając się w czoło pozdrawiam dzielne feministki)
Dziwne też było by aby np. jednego dnia gotował on a innego ona, albo jedną szafkę naprawi on a drugą ona czy połowę stołu wytrze on a resztę zostawi.

Teraz dochodzimy do momentu gdzie partnerzy wymieniają się usługami ja tobie to, a ty mi tamto. Mi to z daleka śmierdzi już barterem. Co prawda kiedyś też dość efektywnie wykorzystywano barter, ale świat poszedł do przodu i wymyślono pieniądze. Jeśli i my chcemy dokonać takiej ewolucji w stosunkach międzyludzkich to i my musimy udostępnić sobie taką linię kredytową(dzisiejszy pieniądz to kredyt a nie realna wartość sama w sobie).

I dochodzimy do momentu kiedy to dążenie do równowagi jest możliwe bez jakiegoś karykaturalnego wyliczania swych poświęceń i czyjś profitów. I od nas zależy na ile jesteśmy w stanie kredytować usługi swojej drugiej połówce(oczywiście bezprocentowo), bo oczywiście w dalszej perspektywie czekamy na odwzajemnię się czyli ruch w obrębie położenia równowagi.(idealnie z punktu widzenia praktycznego)

Drugi model też wywodzi się z dla nas sprawy oczywistej czyli kredytowego podejścia do związku. W drugim modelu możliwa jest trwała dysproporcja w sumarycznej ilości profitów przypadających na jedną stronę, ale nie w każdej jednostce czasu tzn. może Monia być trwale beneficjentem w relacji z Markiem, ale nie w sensie chronicznej dysproporcji, (żeby saldo nie było cały czas tendencyjnie powiększane w jedną stronę), tylko w wyniku jakiejś wielkiej sprawy z przeszłości np. Marek wyciągnął Monikę z małej biednej wsi, ale dziwne było by aby z każdym miesiącem Marek dokładał jeszcze do interesu, czyli on się starał a ona leżała i pachniała.


Erozja kapitału

Jest takie przysłowie czas leczy rany, czyli pewne sprawy są mniej warte po czasie, czyli np. po pięciu latach jesteśmy mniej skłonni do zemsty niż np. po miesiącu od zajścia. Podobnie jest i w podejściu do rzeczy pozytywnych, czyli bardziej skłonni jesteśmy odwdzięczyć się sowicie komuś od razu po tym jak ktoś nam zrobił dobrze. Czyli nawet jeśli kiedyś włożyliśmy do związku więcej a teraz wkładamy dokładnie tyle co druga połowa, to dysproporcja się zmniejsza.

Erozja wartości

Korzystając z prawa popytu i podaży możemy stwierdzić że cena danego dobra jest zależna od ilości dobra w obiegu, czyli czym jest go więcej tym jest mniej warte.

W kontekście tego punktu problem mogą mieć osoby specjalizujący się tylko w małej liczbie dziedzin. Czyli np. jeżeli Piotrek zabiera Marysię często do kina a Marysia chce się odwdzięczyć to robi mu np. wspaniałą kolację, to jeśli Piotrek oprócz zabierania do kina zdecyduje się Marysię jeszcze często obdarowywać drogimi podarunkami, to Marysia nie zdecyduje się częściej gotować zajebistej kolacji, tylko też coś wymyśli nowego np. masażyk itd. Natomiast jeśli Marysia by tego nie zrozumiała, tylko zaczęła by częściej robić tą zajebistą kolację, to może się później zdziwić, czemu to między nią a Piotrkiem coś się psuje, zwierzając się swej przyjaciółce: „nie rozumiem co się z nim dzieje przecież tak lubił moje kolacje”(być może Piotrek uczęszcza teraz do na masażyk gdzie indziej, może nawet do wspomnianej przyjaciółki. Ha ha )

Zastanawiacie się może po co to wszystko? A no bo kolokwialnie mówiąc: się przydaje.
Część kobiet ma syndrom księżniczki o którą trzeba zabiegać, zdobywać. Bądź zwyczajni przerośnięte ego. Dla równowagi występuje też pewna część mężczyzn, która owe ego ma niedorozwinięte i w ocenie danej kandydatki bierze pod uwagę zbyt mało cech np. tylko wygląd. Człowiek taki skacze koło naszej księżniczki poświęcając się często aż za nadto a dziwi się czemu luba się zbytnio nie angażuje. Często bywa tak, że nasz drogi nieszczęśnik daje z siebie jeszcze więcej i więcej nie dostając więcej w zamian. Adorator czuje się coraz bardziej zdezorientowany nie rozumiejąc, że nic z tego nie będzie. A tak by tylko skalkulował czy mu się to opłaca i było by po sprawie na pewno dużo szybciej. Przykłady można oczywiście mnożyć, ale moim zamierzeniem było tylko nakreślenie szkicu pewnego rodzaju myślenia.

poniedziałek, 26 października 2009

Agent Tomek

O Agencie Tomku mówią już chyba wszyscy, nawet The Times , więc i ja zdecydowałem się wtrącić swoje trzy grosze.

Tak wygląda Agent Tomek.



W mediach kreuje się obraz Tomka jako tandetnego lowelasa, który za państwowe pieniądze robi wiejski szpan. Nie zapominajmy, że agent Tomek to agent specjalny służb wywiadowczych, więc nie jest to byle tandeciaż jakby można to było wywnioskować po wypowiedziach co poniektórych dziennikarzy, wydawców. Ale, że ramówkę trzeba czymś zapchać a PO nie lubi CBA, więc jakoś tak oberwało się naszemu dzielnemu agentowi.
Tomek nie robił sobie z tych oszczerstw aż do momentu w którym w tvn bodajże w programie "Dzień Dobry TVN" padły słowa, których agent Tomek nigdy nie powinien usłyszeć (z ust tej pani u dołu), że agent Tomek to nic ciekawego. W rozmowie ze mną agent Tomek nie krył oburzenia i wydał oto takie oświadczenie:
sz kurwa teraz to żem się kwurwił. Wszystkie cioty, które się ze mnie śmieją dostaną po ryju, a wszystkie te cwane pipki co tak rżą uwiodę, zerżnę i porzucę.
Wypowiedzieć Szczuki przelała szale goryczy. Najbardziej przejebane ma właśnie Kazimiera, bo wiem gdzie z innymi feministkami ma przyczółek w internecie. A że ściśle współpracuje z Agentem Tomkiem to przekażę mu tę wiedzę wywiadowczą. Przynajmniej na jakiś czas będzie spokój. Nie zapominajmy, że Agent Tomek ma licencje na zapinanie.


A wracając do Kazimiery to zastanawia mnie jacy mężczyźni muszą ją pociągać, jeżeli nie podoba się jej Tomasz.
Z całym sztabem ekspertów psychologów, socjologów i politologów w liczbie jednego, czyli mnie wytypowaliśmy trzech prawdopodobnych kandydatów do serca Kazimiery.
Kryteria którymi się kierowaliśmy to:

uroda- dla Kazi jest to nieistotne

pieniądze- bardzo mile widziane

władza- tak to jest to coś

cechy szczególnie nie pożądane to:

poglądy prawicowe

sympatia w stosunku do kościoła katolickiego

ogólnie pojęta normalność

Trzecie miejsce zajął Józef Oleksy
poglądy prawicowe- brak
władza- kiedyś tak
niestety to za mało dla Kazimiery

miejsce drugie
Jerzy Buzek
poglądy prawicowe- brak
co prawda ewangelik, ale nie katolik, więc i tu plus
władza tak (przewodniczącym Parlamentu Europejskiego).
jednak i to za mało.

miejsce pierwsze
Jerzy Urban
poglądy prawicowe- brak
kasa -jest(Zajmuje 98. miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków)
do tego redaktor naczelny tygodnika "NIE" i właściciel wydającej go spółki Urma.
ogólnie pojęta normalność- absolutny brak
władza-rzecznik prasowy rządu PRL w latach 1981–1989
a do tego ten proces o obrazę Papieża- ale ciacho!

Zaszczycony tym faktem Jurek zapala cygaro i wznosi lampeczkę koniaku.


Ps. tekst miał tylko charakter humorystyczny i nie miał na celu urażenie kogokolwiek.

piątek, 28 sierpnia 2009

Zasada braku laku i jej konsekwencje


Zasada ta jest jedną z najważniejszych zasad, którymi kieruje się świadomie, bądź nie każdy człowiek.
Każdy z nasz ma jakiś tam przyjaciół, kolegów sympatie itd., ale mało kto wie, że za tym jakich mamy znajomych w dużej mierze zależy od przypadku. Od tego jakich ludzi spotykamy, jak sprawnie działa nasze sito, jakie programy oglądamy i kto na nas wpada. Nasza tytułowa zasada opiera się na założeniu, że generalnie chcemy dobrze dla samego siebie. kolegujemy się z ludźmi, którzy nas akceptują, którzy w naszym mniemaniu przedstawiają jakąś wartość itd. Lubimy kogoś, bo ten ktoś jest jak na nasze warunki osiągalny. Coś wydaje nam się ładne bo jest ładniejsze od przeciętnego, ale i w zasięgu. Dlatego właśnie nie szukamy dziewczyn, które są np. piękne jak Marzena Cieślik a przy tym bystre jak Maria Skłodowska-Curie. Tak na marginesie kiedyś to były piękne czasy, w telewizji pokazali laseczki ćwiczące aerobic. Piękne, opalone ciała rozchwytywane przez przystojnych, wysportowanych mężczyzn. Wtedy taka się 5 razy zastanowiła zanim sięgnęła po kolejną tabliczkę czekolady. Laseczki ćwiczyły, dążyły do ideału 90-60-90 i to było fajne. Zasada braku laku nie miała wtedy tak silnego wydźwięku jak dziś. Wszyscy byli wtedy fajni bo o siebie dbali, stawali się coraz lepsi i lepsi. Ale w końcu coś pękło ludzie przestali dotrzymywać tempa zmian. Dbanie o siebie poszło w kąt, bo jak ponoć wiadomo jak piękna to na pewno pusta jak umięśniony to na pewno niezły burak z niego itd. itp. Poziom zaczął się obniżać. Co prawda pozostało parę procent tych naprawdę wartościowych ludzi.
Dziś oglądamy ich w telewizji, ale niestety nie są już naszymi wzorcami. Niewiasta na którąś kiedyś byśmy nawet nie spojrzeli dziś już jest niezłym rarytasem (w krainie ślepców jednooki jest królem), prawdą jest, że jakbyśmy mieli wybrać fajną laskę czy to co nam obecnie świat oferuje to z całą pewnością byśmy pierdolneli wszystko i poszli za laseczką na koniec świata. Gdybyśmy mieli możliwość przyjaźnienia się z bardziej odpowiednimi osobami to oczywiste jest, że obecne kontakty odstawilibyśmy na bok. Nie było by wtedy tyle niedomówień i niejasności uników wykrętów i niechęci. Jak się nie podoba to wypierdalaj i vice versa. No ale niestety też są zawsze jakieś ale. A mianowicie jest możliwe, żeby dziś znów zaczął się rozwój a nie równia pochyła, ale dziś dostajemy tyle sieki że nawet niejeden brojler pokiwałby głową z podziwem. No niby tych fajnych ludzi pokazują nam w telewizji, ale też kształtując od razu pogląd, że to tak naprawdę huje są. Nawet jeśli to prawda, to warto zawsze podkreślić, że ktoś jest hujowy tylko z charakteru a z wyglądu trzeba mu przyznać: całkiem zajebisty heh. Postępując w taki sposób postępujemy szkodliwie w dwojaki sposób. Oprócz tego, że zniechęcamy ludzi do poprawiania się i utrwalaniu stereotypy to jeszcze programujemy ludzi gotowych do dbania o siebie na burasów i tu koło się zamyka.Dobra, ale teraz zastanówmy co tu zrobić gdy np. jesteśmy młodzieńcem, dajmy na to dwudziestoparoletnim, przystojnym z furą, wyższym wykształceniem i dużym domem. Co tu zrobić brakuje nam jeszcze dupy do tego zestawienia. Kogo mam szukać. Wychodząc z założenia że żyjemy w dzisiejszych czasach sprawa nie jest prosta. Kiedyś było łatwiej laski nie dość, że ładne, chude do tego jeszcze skromne. Dziś już takiego pakietu nie znajdziesz. Z czegoś tu musisz zrezygnować, bo podaży na to już nie ma. Wybierz teraz średniaka, ale w miarę rozgarniętego lub laskę nie za bardzo kumatą. Tak źle i tak nie dobrze. W myśl zasady braku laku weźmiesz paszteta i wmawiać sobie będziesz, że te superlaski to zwykłe blachary są itd. Koło znowu się zamyka, ale wierzę, że kiedyś ten schemat też pęknie i powrót do dobrych czasów znowu nastąpi.

PS. w teksie tym nie chciałem się wgłębiać w problem jak może to wyglądać od strony płci żeńskiej, żeby niepotrzebnie nie gmatwać wywodu, ale może w następnym odcinku się nad tym zastanowię.

PS2.dziś powinno zakazać się pokazywania w telewizji ludzi otyłych i statystyk związanych z tym zjawiskiem. Uważam że może mieć to silną analogię do efektu Wertera, kiedy to w telewizji podaje się wiadomość o jakimś seryjnym zabójcy, faktycznie liczba zabójstw wzrasta, jeśli podaje się wiadomość o wypadku kogoś słynnego, bądź jego samobójstwie, liczba ludzi ginąca w podobny sposób też wzrasta. Im więcej się mówi, że ludzie są otyli tym bardziej są. Szczególnie wysoki wymiar kary powinno dostawać się za pokazywanie ludzi niezbyt wartościowych(np. otyłych), którzy są szczęśliwi, coś osiągnęli i jak dobrze się bawią.

foto:cyrylla.fotolog.pl, trendz.pl, dziennik.pl