October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemkiewicz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 maja 2014

TeoriaŻycia.tv odc. 7

 W mijającym tygodniu nie było tematu, który mocno by się wyróżnił. Dzisiejszy zestaw jest nieco lżejszy niż zawsze, chociaż bez Korwina, ale jest Cejrowski i Kolonko. Wrzuciłem też filmy starsze niż z ubiegłego tygodnia, dla małego urozmaicenia.

















piątek, 25 stycznia 2013

"Do Rzeczy"

Nowy tygodnik już w Naszych rękach. Czy nowy "Uważak" jest jest godny swojego pierwowzoru?

Co do treści to nie mam żadnych zastrzeżeń, bo teksty trzymają poziom, mimo, że niektóre troszkę już przeterminowane. Brakuje oczywiście rubryki Mazurka i Zalewskiego, której jakoś wcześniej nie doceniałem. Co prawda Gociek i Gursztyn dają radę, ale to nie jest jeszcze to.

Miłym zaskoczeniem jest rubryka "Młodych wykształconych z wielkich ośrodków" , których znacie już z facebooka(parę razy też udostępniałem ich status, jeśli ktoś pamięta). Z niecierpliwością czekam na odcinki o tym jak Richie radzi sobie na Podkarpaciu. Poza tym ja tu widzę spory potencjał bólu a nawet bulu dupy u lewicowych dziennikarzy. Na pewno przysporzy to darmowej reklamy tygodniowi w przyszłości.

Co do grafiki to budzi to moje mieszane uczucia. Wiem, że zamiarem autorów było stworzenie pisma przejrzystego, bez zbędnych bajerów, ale do mnie to średnio dociera. Dość dużo bieli a do tego tytuły w kolorze sepii(kto miał jakąkolwiek styczność z kartografią wie o jaki kolor chodzi) to trochę przegięcie. Ja wiem, że autor chciał zasugerować, że to nie nagłówki się liczą tylko tekst, ale bez przesady. Ta kropka na końcu tekstów też tak średnia. Pozytywną zmianą jest powiększenie zdjęć mordek autorów i danie ich w kolorze. Zdjęcia do tekstów są takie sobie, za to podoba mi się spis treści, który jest trochę jakby według kryteriów internetowych. Fajne są też "wykończenia" i półprzezroczyste ramki.
Tak na marginesie to ja się zastanawiam jakim cudem Mistewicz załapał się do "niepokornych", ale to chyba już na zawsze zostanie tajemnicą. Jego dzisiejszy tekst trochę przypomina mi tą serię filmików z youtube: http://www.youtube.com/watch?v=LNTX4SyvnnY
Generalnie "Do Rzeczy" zdało egzamin na nowe "Uważam Rze". Parę rzeczy jest jeszcze do poprawy.

Jeszcze taki mały zgrzyt na linii "Do Rzeczy"- Teoria Życia. Otóż zapisałem się w niedziele na numer zerowy tegoż pisma i oczekiwałem przesłania mi gazety w formie papierowej. Myślę sobie jeśli potrzebne im moje dane adresowe to tylko po to. Okazuje się, że wczoraj dostałem na skrzynkę numer zerowy w formie .pdf
nie ukrywam, że mnie to zirytowało, bo dla mnie sprawa "gospodarowania" danymi osobowymi to czuły punkt. Jest to poważny minus na starcie i będę o tym pamiętał.

Tu macie część(ok 1/3) numeru zerowego, który ma 14 stron. Numer pierwszy "Do Rzeczy" na tej samej grafice. Blogger nie ogarnia takich rozmiarów. Jutro to poprawię.

czwartek, 22 marca 2012

To nie jest kraj dla młodych ludzi.

Oczywiście chodzi o Polskę. Można się przyczepić do tytułu, bo Polska nie jest to ani kraj dla młodych ludzi ani dla starych. Jest to w istocie żerowisko licznych klik. Najgorsze jest to, że ten żer jest często usankcjonowany prawnie, chociażby przez tak długą listę zamkniętych zawodów. W naszym kraju nie jesteśmy traktowani nawet jak bydło, które się pasie, doi i czasami zarzyna na mięso. Nas się nawet nie pasie. "trzeba golić, strzyc to bydło, a kiedy padnie – zrobić mydło".
W filmie głównie wypowiadają się młodzi specjaliści, którzy nie tylko skarżą się na obecny stan rzeczy, ale przedstawiają alternatywę.
Tak więc jeśli kadry są, pomysły są, więc odsuńmy w końcu te czerwone świnie od koryta i zacznijmy się rządzić sami!!!

Zapraszam do oglądania.

środa, 14 marca 2012

Publiczny proces Wojciecha Sumlińskiego.

Materiał dowodowy z procesu już jest!! Spotkanie zaaranżowane w bardzo ciekawej formie, ani to dyskusja ani wywiad. Polecam!



sobota, 11 lutego 2012

Czy jesteśmy okradani z wolności?

Niedawno odbyła się ciekawa dyskusja pod tym tytułem, w której uczestniczyli: Prowadzący-Krzysztof Bosak, Lech Jęczmyk, Bartłomiej Sienkiewicz, Rafał Ziemkiewicz i Bartłomiej Radziejewski.

Najważniejsze myśli tej dyskusji moim zdaniem to:
- dzisiaj wolność jest nam odbierana.
- dziś prawo jest jak płot: żmija się prześlizgnie, tygrys przeskoczy, tylko bydło się nie rozłazi.
-ludzie na co dzień nie zabiegają o wolność, natomiast "popularne" są zrywy.
-ludzie mylą się co do tego, że można wybrać wolność albo koryto.
-nie ma koryt bez wolności.

Zapraszam do oglądania.


niedziela, 5 czerwca 2011

Czy polski Naród się odrodzi?

Niestety z braku czasu nie będzie dziś dalszej części nowego alfabetu Wildsteina(ukaże się w sobotę, bądź niedziele). Za to będzie konferencja pt. Czy polski Naród się odrodzi? Z udziałem moich dwóch ulubionych publicystów: Stanisława Michalkiewicza i Rafała Ziemkiewicza.
Jest to temat o tyle ważny, że odpowiadając na tytułowe pytanie można mieć poważne wątpliwości. Ja oczywiście wierze, że tak się w końcu stanie, pomimo rozlicznych trudności.

Zapraszam do oglądania!











czwartek, 10 marca 2011

Co ma cukier do wiatraka- Rafał Ziemkiewicz.

Przedruk z Uważam Rze.

Wracając po socjalizmie do wielkiej rodziny wolnych, także rynkowo, krajów Europy, nie myśleliśmy, że produkcja cukru okaże się strategiczną kwestią UE.


Początek lat. 90. to dla mnie początek diennikarzenia,ale przede wszystkim, start ustrojowej i gospodarczej transformacji. Rok, nie pamiętam już dobrze, 1991 albo 1992. I po raz pierwszy chyba niezwykle upalne lato. Dwa miesiące dzień w dzień około 30 stopni i ani kropli deszczu. Pamiętają państwo, co wtedy stało się na krótko głównym tematem mediów? Wiatraczki. takie małe biurowe wentylatory. Gdy zaczął się skwar, wykupiono je ze sklepów w ciągu paru godzin, a w ciągu paru następnych zniknęły z hurtowni. I okazało się, że więcej wiatraczków ni będzie, bo fabryka, która je robiła, wtedy jeszcze państwowa, zdycha, i w ramach konwulsji na dwa wakacyjne miesiące zamknęła się na kołek, wypychając pracowników na bezpłatne urlopy. I ponowne uruchomienie produkcji nie jest możliwe szybciej niż za dwa miesiące. A z kolei z zagranicy wiatraczka nie sprowadzisz, bo dla ratowania zdychającego "przemysłu terenowego" władze, jeszcze peerelowskie, ustawowo nałożyły na import podobnego ustrojstwa wysokie cła, a miana stanu prawnego... ho, ho, u trzeba znacznie więcej niż dwa miesiące, każdy wie.
Więc w efekcie wszyscy dyszeli w przegrzanych pomieszczeniach jak zziajane psy, usiłując się wachlować gazetami i powtarzając z dumą, że o proszę, cóż za modelowy przykład, jakim systematem absurdów i nonsensów był socjalizm.
Z którym już kończymy, wracając do Europy, do Zachodu, do wielkiej rodziny krajów wolnych i jak się wtedy naiwnie myślało kapitalistycznych. Pamiętacie państwo?Jeśli nie, nie ma potrzeby grzebać w niesfornej pamięci. wystarczy zajrzeć do najbliższego sklepiku i zapytać, dlaczego tak drożeje cukier. Oczywiście, zawsze może się trafić mniej kumaty sprzedawca, który wiedzieć będzie tylko że drożeje, bo więcej sobie za niego życzą w hurtowni. Ale prawdopodobnie sklepikarz będzie umiał wyjaśnić, a jeśli kto ciekaw, sam może zajrzeć do ekonomicznych serwisów, że ceny cukru szybują, bo popyt gwałtownie rozminął się z unijnymi regulacjami.
Bo nie ma czegoś takiego jak "rynek cukru". Cukier jest europejskim surowcem strategicznym, który produkować wolno tylko w ramach wyznaczonych "kwot", a te kwoty wyznaczane są na wieloletnie okresy, poza tym Unia włożyła ogromne dotacje w likwidację cukrowni i upraw buraków, wszystko to zostało przez mądrych planistów bardzo dobrze przeliczone. A że się minęło z rzeczywistością, to już nie wina planistów, bo skąd mogli przewidzieć?
Tak czy owak. cukru wolno nam wyprodukować bardzo mało, nawet gdybyśmy chcieli więcej, nie ma jak, importować nie wolno pod unijnym zakazem, więc cena idzie do góry. I zanim stosowne podania i dezyderaty przejdą odpowiednią drogę, zanim dostojne eurogremia przetłumaczą je na wszystkich paręnaście języków, przeczytają, przemyślą, zbiorą się ustalą porządek dzienny... to prędzej byli bimbrownicy zaczną w Polsce na masową skalę z powrotem odcedzać deficytowy cukier z wódki. Tej europejskiej, na bananach, bo zboże i ziemniaki też są objęte wspólną unijną polityką. I tak uciekliśmy z realnego socjalizmu. W drugi realny socjalizm.
Aha, miesiąc temu czytałem, że wyroby cukiernicze to najbardziej dynamicznie rosnąca dziedzina naszego eksportu. Kilka dni temu, że branża przy cenie hurtowej 4 złote za kilo bankrutuje.


Uważam Rze nr. 5/2011.

niedziela, 27 lutego 2011

Szpieg w Smoleńsku.

Tak brzmi tytuł na głównej stronie trzeciego numeru w nowym tygodniku "uważam rze".
Tekst jest o Tomaszu Turowskim wpływowym komunistycznym szpiegu, który to też był odpowiedzialny za przygotowanie wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Na prawdę polecam ten artykuł. Dla tych, którzy nie są w stanie dotrzeć do tego artykułu polecam obejrzenie programu "Warto Rozmawiać" który traktuje o tym samym. Z przykrością zawiadamiam też, że jest to ostatni odcinek programu Pospieszalskiego, ponieważ to zarząd telewizji dążąc do pluralizmu zdecydował się program zdjąć z ramówki.