October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

October Baby


October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem. Aborcja nie jest zabiegiem chirurgicznym a zbrodniczym czynem odciskającym się nie tylko na psychice matki, ale też na personelu medycznym dokonującym tego aktu(scena spotkania pielęgniarki z Hannah to mocna rzecz).

Dramat ten jest też opowieścią o potędze przebaczenia i miłości. Doskonale zrealizowany film, który naprawdę wzrusza.
Co prawda znalazłem tam pewne nieociągnięcia jak chociażby ksiądz przechadzający się po kościele niezważająca na tabernakulum itp. Pośrednio w filmie dowiadujemy się rzeczy oczywistej, czyli tego, że zamiast zabójstwa dziecka zdecydowanie lepsze jest oddanie go do rodziny zastępczej, którą to Hannah miała kapitalną. Rozumiem, że nie jest to wyjście idealne, ale morderstwo do żadne wyjście. A teraz zapraszam na opowieść o dziewczynie, która mimo tak okropnego czynu matki, rujnujący jej zdrowie, chce odnaleźć matkę, ale nie po to aby się mścić.

sobota, 26 marca 2011

Zbawienie.


Jeden z moich czytelników podjął dość trudny temat, mianowicie zbawienia osób nienarodzonych. Czytelnik stwierdził, że zbawienie bez przebycia drogi życia jest niesprawiedliwe.

Bóg jak wiemy oprócz sprawiedliwego jest też miłosierny. Bóg chciałby nas wszystkich zbawić, więc dla tych którzy nie mieli wyboru od razu przygotował miejsce w Niebie.
Czytelnik, wiec spytał czy zatem rozsądnym nie byłoby mordowanie dzieci nienarodzonych, które przez to nie musiałyby męczyć się na naszym łez padole?

Otóż właśnie nie. Pan Bóg dał każdemu z nas dał wolną wole, czy ktoś wybierze dobrze czy źle zależy od niego. Jeśli natomiast Bóg z jakiś przyczyn pozbawił tego wyboru to od razu przygotował nagrodę w niebie. Tak więc Bóg jest Panem życia i śmierci i nikt z ludzi nie może się stawiać na Jego miejscu.

Natomiast jeśli ktoś chce pozbawić swoje dziecko życia aby oszczędzić mu nieprzyjemności na pewno starci swoje życie wieczne. Taka czynność nie jest przejawem altruizmu, tylko skrajnego egoizmu. Egoizmu, ponieważ pozbawia innego człowieka możliwości wyboru zła bądź dobra.

Bóg dał na zestaw zasad, dzięki który dostąpimy zbawienia. Przykładem jest Dekalog, który mówi jasno: Nie zabijaj! Jeśli mamy wskazówki jak postępować wykorzystujmy je a nie bawmy się w ustalanie swoich zasad.

Mało prawdopodobne też jest, aby osoba ceniąca życie wieczne była ze względu na swoją wiarę zdolna do pozbawienia życia inną osobę właśnie dla życia wiecznego tej osoby. Prawdziwym miłosierdziem jest wskazywanie drogi, ale pod warunkiem dawania wolnej ręki.

Ktoś mógłby powiedzieć: ale dla mnie najważniejsze jest życie wieczne mojego dziecka. Dobrze w takim razie pokazuj mu co jest dobrem a co złem. Nawet przy wychowywaniu dzieci specjaliści twierdzą, że lepiej dziecka nie rozpuszczać, nie dawać mu wszystkiego na tacy tylko je dyscyplinować. W takim razie nie dawajmy zbawienia dziecku na tacy.

Pamiętajmy też, że wobec Boga nie ma żadnych kalkulacji. Jeśli jesteś nieszczery nie dostąpisz zbawienia. Powoływanie się, więc na heroizm w takiej sytuacji jest delikatnie mówiąc nietrafione. Znacznie bardziej heroiczna była by próba wychowania dziecka po bożemu.

Nie zapominajmy, że życie wieczne jest najważniejsze, ale nasze życie wieczne, nie innych osób. Nie możemy poświęcać własnego życia wiecznego dla życia wiecznego innych ludzi. Natomiast jeśli jesteśmy na tyle odważni, żeby poświecić życie doczesne dla czyjegoś życia wiecznego lub chociażby doczesnego to jest to piękny gest, akt heroizmu i za to dostąpimy życia wiecznego. Natomiast taki gest nie jest od nas wymagany, nie zostaliśmy powołani do heroizmu i jeśli się od niego uchylamy nie tracimy w oczach Boga.

Do zbawienia dochodzimy poprzez unikanie grzechów jak i czynienie dobra. Natomiast jeśli czynimy zło nie przybliżamy się do zbawienia. Machiawelizm, wiec nie jest dobry w oczach Boga. Zawsze powinniśmy postępować prawie i sprawiedliwie.

sobota, 14 sierpnia 2010

krzyż.

Już wcześniej pisałem o krzyżu( w kontekście protestów lewaków przeciwko krzyżom w szkołach). Z resztą uważam, że cel lewaków jest ten sam co wtedy. Oni chcą wyrugowania religii katolickiej nie tylko z przestrzeni publicznej, ale też z jakiejkolwiek innej. Na początek chcą aby nie było go w szkołach, urzędach itd. a potem będą chcieli zdelegalizowania religii w ogóle.
Sprawa krzyża budzi we mnie mieszane uczucia, bo z jednej strony widzę, że jednak Nasz Naród nie ma w głowie kompletnej sieczki i potrafi się zmobilizować chociażby w sprawie krzyża, czy wcześniej żałoby po tragedii. Z drugiej strony źle się złożyło, że akurat odbywa się to teraz, bo właśnie pracę zakończyła komisja śledcza w sprawie afery hazardowej. W której to PO będzie sędzią dla samej siebie. W sprawozdaniu komisji nie będzie będzie mowy o faktach, które zostały odkryte podczas przesłuchań.
Słyszałem też, że sala sejmowa jest teraz remontowana i pewnie krzyż przy okazji zostanie usunięty. Z resztą ponoć został on tam zawieszony "nielegalnie".
Wracając do sprawy krzyża to jednak utwierdzam się w przekonaniu, że komuniści nie znajdują poklasku wśród naszych rodaków. Ich nerwowe reakcje świadczą o tym, że są pod ścianą. Nie mają żadnego pomysłu na przyciągnięcie do siebie ludzi. Akurat sprawa krzyża była im potrzebna jak woda na pustyni. Na szczęście sytuacji nie wykorzystali, bo z ich demonstracji ostatecznie wyszedł piknik. Z resztą sami lewacy nie wiedzą co robić. W ostatnich latach przechodzą metamorfozę z lewaków w stylu radzieckim na lewaków w stylu europejskim a to oczywiście z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli pederastią, aborcją, eutanazją itd.
A co do sprawy krzyża w "przestrzeni publicznej" to przeciętnie każdy Polak to katolik, więc krzyż musi być czymś powszechnym, nie tylko w kościele. Krzyż jest znakiem miłości Boga dla człowieka. Bóg umarł dla Nas na krzyżu. Pamiętajmy zawsze o tym i oddajmy Bogu należną cześć.

piątek, 2 lipca 2010

Nauka a wiara.

Zazwyczaj wiarę i naukę przedstawia się nam jako 2 przeciwstawne bieguny, ale jest to jak najbardziej przekonanie błędne, ponieważ nauka jak i wiara nie wykluczają się wzajemnie.
Nie chodzi mi o tyle o sama wiarę co i naukę co o podejście do poznania. Pojmowanie 'na wiarę" i naukowe jest całkowicie odmienne, ale nie mogą występować pojedynczo.
Mówi się przecież wiara bez nauki ślepnie a nauka bez wiary kuleje.
A wracając do porównania tych dwóch systemów przedstawianie ich jako przeciwstawnych jest totalnym błędem, ale uznawanie ich za równorzędnych tez nim jest. Obydwa systemy do czegoś innego służą. Zarówno prawa jak i lewa ręka jest nam potrzebna, bez jednej byli byśmy kalecy lub posiadanie dwóch prawych, bądź lewych, też jest kalectwem. Tak samo bez rozróżnienia wiary i nauki byli byśmy kalecy, kalecy umysłowo.
Tylko pojmowanie obydwoma systemami na raz prowadzi do pomyślności. Podział na sacrum i profanum jest znany od bardzo dawna. Przykładem takich kalekich ludzi są np. naukowcy-ateiści, którzy to posiedli umiejętność doskonałego posługiwania się jednym sposobem badawczym, czyli naukowym. Doskonale radzą sobie z problemami natury profanum, natomiast absolutnie nie radzą sobie z problemami, których nie można pojąć w sposób naukowy, czy logiczny. Osoby takie zwykły ignorować tą sferę ludzkiego życia. Jeszcze inni wyładowują swoją frustracje próbując dowodzić, że Boga nie ma. Co prawda z naukowego punktu widzenia zachowują się w sposób poprawny, ponieważ zachowują tzw. naukowy sceptycyzm. Naukowy sceptycyzm polega na tym, że uznaje się coś za istniejące dopiero wtedy gdy udowodni się istnienie, do tego miejsca takowa rzecz itp. nie istnieje. Wielu badaczom nawet nie przychodzi do głowy, że istnienia Boga nie da wytłumaczyć w sposób naukowy. Cóż była by to wiara gdybyśmy nie mieli tego elementu niepewności. Biblia mówi nam o świętym Tomaszu Apostole. Jego sceptycyzm i niedowiarstwo zawierają się w słowach: "Nie uwierzę dopóki nie zobaczę, dopóki nie dotknę". Możemy sobie nawet wyobrazić sceptyczny czy ironiczny uśmieszek niedowierzania na twarzy Apostoła Tomasza, kiedy inni Apostołowie relacjonują mu niezwykłe wieści o zmartwychwstaniu Chrystusa. Pan Bóg uznaje naszą wolną wolę dla tego nie zniszczył jeszcze zła. To my mamy wybrać, czy chcemy za nim iść, czy też nie. Bóg objawił nam to pierwszy raz wygnawszy Adama i Ewę z Raju a drugi raz umierając za nas na krzyżu. Gdyby Bóg nie chciał dać nam wyboru, nie dałby się pojmać i zabić na krzyżu, tylko by z niego zszedł i objawiłby nam królestwo boże. Tak, wiec uważam, że istnienia Boga w sposób naukowy nie da się udowodnić, natomiast w sposób religijny, każdy szczerze wierzący dostąpi takiego zaszczytu.
Jednak pojmowanie na wiarę powinno ograniczać się do Boga. Bóg przekazał nam 10 przykazań a w jednym: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Co rzecz jasna przekłada się na" będziesz wierzył tylko we Mnie. Uważam, wiec że wszystko co nie dotyczy Boga powinno być rozważane właśnie w sposób naukowy. Podział na naukę i wiarę jest jak najbardziej prawidłowy, tylko właściwe postrzeganie świata może odbywać się poprzez używani obydwu systemów. Każdego do tego, do czego właśnie służy. Nie dajmy się, wiec zmanipulować ludziom, którzy wmawiają nam, że świat można pojmować tylko w jeden sposób, bo wtedy dochodzi do sztucznego podziału miedzy uczonych charakteryzujących się amoralnością i ociemniałych religijnych oszołomów.
Istnieje jeszcze jeden rodzaj ludzi, którzy nie są na tyle rozgarnięci żeby pojmować w sposób naukowy i nie są na tyle wytrwali, aby wierzyć. Pewnie wierzyliby gdyby nie zostali zmanipulowani przez propagandę, ale nie o tym chciałem pisać. Otóż tacy ludzie na wiarę próbują brać, rzeczy które powinny być rozważane w sposób naukowy np. wierzą w UFO, chociaż nigdy nie dostali przekonywujących dowodów na ten temat. Ludzie tacy często czują wyższość nad osobami wierzącymi w Boga. Uważają się za takich właśnie ateistów-naukowców, tylko oni nie postępują w sposób naukowy, tylko parareligijny, czyli kwestie naukowy pojmują na wiarę. Natomiast Boga odrzucają jako nie możliwego do udowodnienia, przy czym brak dowodów na istnienie UFO im nie przeszkadza(jakie to logiczne i naukowe). Kiedyś zarzucono mi: jak ty możesz wierzyć w Boga a nie wierzysz w UFO? Odpowiedzią jest cały powyższy tekst.

środa, 31 marca 2010

Wielkanoc


Już jutro rozpoczyna się Triduum Paschalne. Dobrze by było, aby każdy najpóźniej w tych dniach dostąpił sakramentu Spowiedzi Świętej. Z resztą jak głoszą kościelne przykazania:
3. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty i
4. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.

Nie są to jakieś uporczywe nakazy, więc warto wykonywać te minimum, zabezpieczamy się wtedy przed wpływem Szata na, który tylko czyha, aby przejąć władze nad nami. Takim spektakularnym przykładem jest opętanie a jak ono wygląda możecie sobie zobaczyć w filmie dokumentalnym "Egzorcyzmy Anneliese Michel".

Zapraszamy do oglądania!











sobota, 9 stycznia 2010

New Age - niebezpieczny prąd

Nie mamy coś ostatnio czasu na swobodną twórczość, więc dzisiaj podamy wam artykuł innego autora(autor nieznany, gdyby ktoś mógł podać jego dane to byłbym wdzięczny).

Co to jest New Age? Coraz częściej spotykamy się z tym terminem przy różnych okazjach. Bardzo go trudno określić. Pojęcie to pojawia się w kontekście tak odległych od siebie spraw jak rząd światowy i ziołolecznictwo, muzyka rockowa i astrologia, medycyna niekonwencjonalna i ufologia, masoneria i różdżkarstwo, religie Wschodu i szkolenia kadrowe, wróżbiarstwo (karty tarot) i ekologia. Cóż może łączyć te wszystkie sprawy?
Spoiwem jest tu okultyzm, wiedza tajemna, sekrety dostępne tylko wtajemniczonym. Ludzie interesują się różnymi sprawami. Wciągnięci w dziedzinę ocierającą się o wiedzę tajemną, zaczynają doznawać satysfakcji z poznania tego co dla innych, niewtajemniczonych, jest niedostępne. Dążenie za tą wiedzą tajemną stanowi zagrożenie dostania się w krąg oddziaływania szatana, księcia ciemności. Jest to odwieczne pragnienie skosztowania z drzewa wiadomości złego i dobrego.
Wodnik
„New Age" to dwa angielskie wyrazy oznaczające nowy wiek lub nową erę. Pojęcie to pochodzi z astrologii. Tak jak istnieją miesięczne przemieszczenia słońca w relacji do konstelacji gwiazd (znaków zodiaku), tak samo według astrologii jest jakiś cykl blisko 2000-letni z tym, że przejścia dokonują się tu stopniowo, a okres przejściowy między jedną erą a drugą trwa ok. 200 lat. Teraz od połowy XX wieku słońce przechodzi ze znaku Ryb w znak Wodnika. Ta nowa era ma być właśnie erą Wodnika. Poprzednie dwa tysiąclecia trwała era Ryb. Jeszcze przedtem były ery Barana, Byka itd. W kręgu New Age przypisuje się astrologii ogromne znaczenie. Sugeruje się, że era Ryb to era chrześcijańska (Apostołowie rybakami, łowienie dusz, itd.), era Barana to era Starego Testamentu (symbolizm baranka ofiarnego). Jeszcze wcześniejsza era Byka to czas wielkości Chin. Filozofia New Age zapowiada więc kończenie się ery chrześcijańskiej, a rozpoczynanie nowej. Tą nową erę ma symbolizować Wodnik, Aquarius.
W zasadzie termin „New Age" ujrzał światło dzienne dopiero w latach siedemdziesiątych, ale rozwój ruchu New Age staje się tak błyskawiczny, że na pewno był przygotowywany długo wcześniej. Już w 1979 przewodnik New Age w USA podaje 10 000 adresów współdziałających organizacji. Księgarnie całego świata zachodniego, a od dwóch lat i u nas, zalewane są wydawnictwami z kręgu New Age. Arnold de Lassus ocenia, że we Francji rocznie sprzedaje się ok. 600 000 książek z tego kręgu („Connaissance elementaire du nouvel age" Suplement do no.94 „Action familiale et scolaire"). Wydawnictwa z kręgu New Age bardzo często odwołują się do symbolu czy nazwy Wodnika (Aquarius, Yerseau).
Już w 1966 r. słynny musical rockowy „Hair", który po raz pierwszy wprowadził pełną nagość na scenę, zawierał następujące słowa: „Mistycyzm da nam zrozumienie, człowiek znowu nauczy się myśleć, dzięki Wodnikowi, dzięki Wodnikowi!".
Rzecz ciekawa, że oficjalne pismo amerykańskiej masonerii, już od XIX w. nosi nazwę „New Age". Jest to jednak pismo wewnętrzne, niedostępne dla profanów (nie masonów). W symbolice masońskiej stale pojawia się pojęcie nowej ery, oczyszczenia poprzez Wodnika, poprzez jego wodę itd. Tam należy szukać inspiracji dla rozwoju ruchu New Age.
Okultyzm
Dzisiaj w „wyzwolonej" Polsce pojawiają się masowo sesje medytacji transcendentalnej, kursy psychotroniki czy psychologii alternatywnej, stowarzyszenia wyższej świadomości, koła astrologiczne, loże masońskie i ich przybudówki jak kluby Rotary czy Lions Intemational, sesje spirytystyczne, wykłady z sufizmu (formy islamu), szkolenia kadrowe z zakresu oddziaływania na podświadomość i tym podobne nowości z „oświeconego" Zachodu.
Na różne sposoby, poprzez różne zainteresowania, wprowadza się poczucie dostępu do jakiejś wiedzy tajemnej. Stopniowo wciągnięci w krąg okultystyczny odciągani są od wiary katolickiej. Zastępuje ją pewien nie przypadkowy system wierzeń. Spróbujmy go scharakteryzować. Posłużę się tu głównie cytowaną wyżej pracą Arnolda de Lassus.
Sygnałem ostrzegawczym przed New Age winno być pojawienie się w jakiejś dziedzinie traktowania serio ta¬kich spraw jak astrologia, kabała, orientalne ubóstwia¬nie człowieka, media dla kontaktów z duchami, reinkarnacja, poznanie pozazmysłowe itd. To są wszystko elementy wprowadzania w okultyzm. Inną cechą New Age są różne psychotechniki, wprowadzanie się w stan anormalny, w ekstazy, odmienne stany świadomości, systemy joga, odrodzenia, myślenie „pozytywne", „kreatywne" itd. Do praktyk tych wabią różne orientalne sekty, wizyty różnych guru, fakirów czy mistyków. Jedną z ciekawostek mentalności New Age jest fascynacja enneagramem. Słowo to oznacza po grecku 9 punktów i stanowi składową islamskiej tajemnej mądrości praktykowanej przez sufitów w Afganistanie. Jest to forma medytacji nad sobą, poprzez którą adept odnajduje w sobie wolność. Obroną przed tym wszystkim jest trwanie przy zwyczajnej normalności. Propagatorzy New Age znają jednak taką reakcję obronną i dlatego atakują też z drugiej strony, poprzez lansowanie naturyzmu, geobiologii, terapii i diet naturalnych, postaw ekologicznych, wyzwolenia od opresji cywilizacyjnej itd. Może się to wszystko wydawać bez związku z okultyzmem, ale niestety bardzo często pojawia się właśnie w kontekście okultystycznym, czy też psychotechnicznym, by zneutralizować obronę poprzez normalność. Jesteśmy świadkami zarzucania wielkich, różnorodnych sieci, w które na różne sposoby mamy się zaplątać. Warto wiedzieć w co próbuje się nas wplątać.
Tezy sprzeczne z katolicyzmem
New Age prowadzi do akceptacji pewnych pojęć zupełnie obcych chrześcijaństwu. Należą do nich panteizm, reinkarnacja, trójpostaciowość i spirytyzm.
Panteizm to teza, że „Bóg jest wszystkim i wszystko jest Bogiem", czyli ginie rozróżnienie między Stwórcą a stworzeniem. W tym kontekście ubóstwienie człowieka staje się możliwe bez daru łaski Bożej. Powtarza się pokusa, której ulegli pierwsi rodzice, pokusa dorównania Bogu. Jezusa traktuje się jako Człowieka, który uświadomił sobie, że jest Bogiem. Ducha Świętego przedstawia się jako energię, którą każdy z nas może użyć twórczo czy psychicznie, byle tylko poznać własną drogę, „ścieżkę", do niej.
Reinkarnacja wywodzi się z religii orientalnych. Jest to teza, że dusza opuszczając umierające ciało, po ja¬kimś okresie wyczekiwania wchodzi w inne ciało w chwili jego narodzenia. (Przy okazji warto zauważyć, że okres życia płodowego się tu nie liczy). Poprzednie wcielenia determinują następne. Osiąganie doskonałości gwarantuje lepsze wcielenie w przyszłości. Po osiągnięciu pełnego oczyszczenia, po wyczerpaniu się tzw. karmy, dusza już nie będzie musiała się wcielać i połą¬czy się z wszechogarniającym bóstwem. Nagrodą jest ubóstwienie, karą znów reinkarnacja. Wiara w reinkarnację eliminuje więc niebo i piekło. Jest nie do pogodzenia z nauką katolicką.
Trójpostaciowość to teza o posiadaniu oprócz ciała i duszy jeszcze czegoś trzeciego, „ciała astralnego" lub „psychicznego". Według tej tezy istnieje coś pośredniego między światem materialnym i duchowym, tzw. aura, jakby płaszczyzna dzieląca, a zarazem łącząca te dwa światy. W niej rezyduje ciało astralne czy też ciało psychiczne, podczas gdy ciało materialne rezyduje w świecie materialnym, a dusza w świecie duchowym. Ten świat pośredni, astralny, jest rzekomo dla nas dostępny po osiągnięciu odpowiedniego stanu świadomości. Możliwe są wyjścia z ciała (dysocjacje), wyniesienia. Cała ta konstrukcja przeczy nauce Kościoła. Wierzymy w Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Wierzymy w posiadanie śmiertelnego ciała i nieśmiertelnej duszy. Żaden trzeci świat, żadna trzecia postać naszego jestestwa, nie istnieją.
Spirytyzm to wiara w możliwość nawiązania kontaktu ze zmarłymi i dowiedzenia się od nich rzeczy normalnie niepoznawalnych. W nawiązaniu tego kontaktu pomaga osoba o specjalnych właściwościach zwana medium. Ciekawscy tajemnic uczestniczą w różnych seansach spirytystycznych, w obrzędach czarnoksięskich, w magii. Dziś magowie, media, czy inni szarlatani czarują naiwnych, również poprzez telewizję i video. Autorzy książek z kręgu New Age sugerują, że pisali je pod dyktando duchów, z którymi mają kontakt. A więc autorstwo jest z zaświatów. Kościół zakazuje wszelkich praktyk spirytystycznych. Są one albo zwyczajnym oszustwem, albo zawierają elementy diaboliczne.
Psychotechniki
Filozofia New Age wtłaczana jest przy pomocy różnych psychotechnik. Gdy spowiednika zastępuje psychoanalityk a etykę „nauka" pojawia się podatność podświadomości na wypaczenia. Sugeruje się w najbardziej naukowym języku, że człowiek na drodze ewolucji doszedł do nowego progu, że zdolny już dziś jest do wyższego stanu świadomości. Musi tylko się poddać odpowiednim ćwiczeniom, medytacjom transcendentalnym, teozofii, samo-hipnozie, logoterapii itd. by uruchomić niewystarczająco wykorzystywany potencjał umysłowy, witalność, podświadomość. Chodzi o ćwiczenie wrażliwości, zwykle przy pomocy grupowego prania mózgu, zbiorowej analizy indywidualnych spowiedzi, poddawania się zbiorowej ocenie. Szczerość staje się ważniejsza niż prawda. Nie sumienie, nie obiektywne kryterium dobra i zła, ale ocena otoczenia staje się podstawowym punktem odniesienia. Zbiorowość manipuluje osobą, pozbawia osobowości. Pojawia się zbiorowe przeżywanie duchowości, zbiorowe ekstazy, wprowadzanie się w trans, w „czwarty wymiar". Zwykle takie grupy prowadzą specjalnie szkoleni animatorzy, którzy w dobrej czy złej wierze uczą jak zaangażować „ciało astralne" (podświadomość) w celu „wzbogacenia własnych możliwości".
Naturalizm
Drogą do tego rodzaju psychoterapii bywa fascynacja ekologią, naturyzmem, medycyną alternatywną. Apelowi o zdrowe życie towarzyszy wodzenie duszy na manowce. Zaciera się różnice między normalnością a dewiacjami. Walce o zachowanie przyrody towarzyszy jej ubóstwianie, kult Ziemi (Gaia). Oto niedawny przykład z Warszawy łączenia polityki, ekologii i New Age. Organizowany 22-25 kwietnia br.„Festiwal Ziemi" z udziałem ministra Ochrony Środowiska, prócz apeli o „zdrowe życie" obejmował panel pt. „Mądrość Ziemi", odprawianie „rytuałów Ziemi" pod przewodnictwem członków klubu „Gaia", wykłady o „Archetypie Wielkiej Matki", o „Zgromadzeniu Wszystkich Istot", o szamaństwie. Wszystkiemu patronowała Ambasada USA i Amerykańska Agencja Informacyjna (Przyroda Polska 1992, 6: l G-11). Często sklepy ze „zdrowymi produktami", naturalnymi lekami itd., równocześnie propagują literaturę okultystyczną, akcesoria do medytacji transcendentalnych, różne kadzidła itd.
Kto za tym stoi?
Wreszcie, trzeba zadać pytanie. Kto za tym wszystkim stoi? Analizując filozofię New Age niewątpliwie są to siły anty-katolickie. Ale jakie siły?
Wspomniałem już, że termin „New Age" od dawna funkcjonuje w masonerii. To byłoby jedno środowisko skąd się wywodzi. Jeszcze bardziej widoczne są powiązania ze środowiskiem teozoficznym. Są to programowo środowiska okultystyczne, od których normalny wierzący katolik stroni. Ale New Age stało się jawne. Spopularyzowało się. Przemyca okultyzm pod płaszczem innych zainteresowań. Wdziera się w środowi¬ska katolickie.
Często spotykamy kojarzenie pojęcia New Age z pojęciem Nowego Ładu Światowego (New Worid Order). Ten z kolei jest pojęciem politycznym (jawnie odwołuje się do niego prezydent USA G. Bush). Chodzi o pewną wizję globalistyczną. Pracuje się nad tym, by nadać światu jeden system bankowy (z zakulisowym kierownictwem), jednolite normy prawne, światowe wojsko interwencyjne, Interpol, środki przekazu podporządkowane jednolitym dla całego świata decydentom, no i jeden wspólny ośrodek kierowniczy, oczywiście zakulisowy. To tajemne kierownictwo jest powiązane z takimi siłami jak masoneria, ale jeszcze bardziej z platformami zakulisowego porozumienia jak spotkania Bilderbergerowskie. Komisji Trójstronnej, Klubu Rzymskiego, różnych międzynarodówek itd. Zakulisowość, dyskrecja, zawsze towarzyszą polityce. Ale tu chodzi o sprawy umykające społecznej kontroli, nie poddawane ocenie etycznej, oparte na ukrytych zasadach ideologicznych.
Jedność wyznaniowa
W tej wizji globalistycznej jest również miejsce dla jednej światowej religii. Ale jakiej? Którą to etykę mielibyśmy uznać za światową, wszechobowiązującą?
Kościół też dąży do uniwersalizmu, do tego by była jedna owczarnia i jeden Pasterz, by cały świat zdobyć dla Chrystusa. Ale właśnie dla Chrystusa, dla religii jedynie prawdziwej. Natomiast ci co proponują Nowy Ład Światowy i New Age, ogłaszają koniec ery chrześcijańskiej (ery Ryb). Degradują katolicyzm do roli religii jednej z wielu, i to zacofanej. Wstępem do światowej religii ma być mieszanina wszystkich, akceptacja równości wszystkich. Mamy czerpać po trochu z każdej. Fascynować się buddyzmem, islamem, judaizmem, hinduizmem itd. Ma powstać jeden wielki mętlik religijny, w którym Boga zastąpi człowiek dążący do doskonałości, do ubóstwienia. Jest w tym coś z wizji ewolucji człowieka ku kosmicznej świadomości, co proponował Teilhard de Chardin, przed którego nauką Kościół przestrzega. Jest w tym coś z pragnienia dorównania Bogu, czym szatan skusił pierwszych rodziców. A więc jest to odwieczny problem walki z szatanem.
Obrona przed tym wszystkim może być tylko jedna. Wyrzeczenie się szatana, księcia ciemności i wszystkich spraw jego. Trwanie przy Bogu, Stworzycielu. Przy Kościele, który On ustanowił dla nas. Nie lękajmy się! Bramy piekielne Go nie przemogą.