October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieszczęsne parytety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieszczęsne parytety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 marca 2010

8 marca

Co prawda życzenia spóźnione, ale za to szczere;)



Niestety teraz muszę zniszczyć tą wspaniała atmosferę stworzoną przez Krzysztofa.
Będąc jeszcze pod wpływem ostatniego wpisu chciałbym rozwiać kolejny mit. Tym razem będzie to mit dyskryminacji kobiet. Akurat fajnie, że to teraz poruszam ten temat, bo jako przedstawiciel męskiej części populacji czuję się dyskryminowany z powodu braku dnia mężczyzn jako oficjalnego święta. Kiedyś to mogłem mieć na to wyjebane, bo był dzień dziecka, później nawet dzień chłopca dla niepoznaki nazywany dniem chłopaka, żebyśmy czuli się bardziej dorośli. Co prawda można jeszcze obchodzić dzień ojca, ale jakoś nie śpieszy mi się do tego a poza tym to i tak w kalendarzu jest dzień matki, więc nie czułbym się wyróżniony, ale może do tego czasu coś spece wymyślą. Trzeba mieć nadzieje. Zawsze zostaje też dzień dziadka.

A o czym to ja miałem mówić? A tak, otóż utarło się przekonanie, że kobiety są dyskryminowane w pracy. Niektórzy "eksperci" przytaczają dane statystyczne z których jasno wynika, że kobiety na tych samych stanowiskach zarabiają czasem nawet i o 1/3 mniej niż mężczyźni, co jest oczywiście nieformalną zmową mężczyzn przeciwko kobietom. A teraz zejdźmy może na ziemie. Załóżmy, że jesteśmy właścicielami firmy, która to oprócz z horrendalnymi podatkami, musi się zmagać z konkurencją. Dla dobra firmy oczywiście zatrudniłbym same kobiety, żeby mieć niższe koszty pracownicze niż inni a to stwarzałoby sporą przewagę nad konkurentami.
Tak więc gdy odrzuciliśmy dyskryminację jako motyw przewodni, zajmijmy się innymi możliwościami.
Pierwsza to możliwe, że kobiety nie są wcale dyskryminowane i nie zarabiają mniej.
Druga to, że kobiety nie pracują jednak tak dobrze jak mężczyźni i nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia płacenia takiej samej pensji.
Szczególnie pozdrawiam w tym miejscu feministki wojujące.

wtorek, 22 grudnia 2009

Nieszczęsne parytety.


Wczoraj u Tomasza Lisa spotkali się Stefan Niesiołowski i Kazimiera Szczuka. Rozmawiali właśnie o tych nieszczęsnych parytetach. Otóż okazało się, że feministki i grupa pożytecznych idiotów zebrała ponad 100 tys.(ponoć nawet 128) podpisów w sprawie deformacji demokracji, w wyniku zastąpienia sprawiedliwości normalnej, sprawiedliwością społeczną.
Normalnie sprawę tą bym olał, bo i po co rozmawiać o pierdołach(bo ustawa i tak nie przejdzie). Ponoć była to niebywała mobilizacja niczym pospolite ruszenie. I w tym momencie nie wytrzymałem i zdecydowałem się zabrać głos w tej sprawie. Otóż, kurwa wiem jak te głosy były zbierane. Ludzie odpowiedzialni za zbieranie głosów to nie byli żadni wolontariusze, ludzie działający w dobrej wierze i w przeświadczeniu o słuszności swojego postępowania tylko ludzie opłaceni. Tak opłaceni.
Siedzę sobie jakby nigdy nic z przyjaciółmi w akademiku i naglę słyszę pukanie do drzwi. Na to my -proszę.
Wbija jakiś koleś i mówi: taka sprawa jest, zbieram podpisy za tym aby w sejmie było więcej kobiet. Im więcej podpisów zbiorę tym więcej kasy dostane. Oczywiście chodziło o skierowanie sprawy o zagwarantowanie pewnej ilości miejsc w sejmie właśnie kobietą. W ramach sprawiedliwości społecznej.
Oczywiście nie podpisaliśmy i koledze podziękowaliśmy. Oczywiście zawsze byłem przeciwko parytetom, ale po tym zdarzeniu utwierdziłem się w tym przekonaniu.
Bo otóż jeśli by była to naprawdę słuszna sprawa, to ludzie by to poparli a wolontariusze sami by się znaleźli bez szastania im sakiewką przed głową. Do czynienia rzeczy słusznych na pewno nie jest potrzebna kasa, tylko dobre chęci. A wydawanie na coś kasy traktujemy jako inwestycję, więc jeśli ktoś dał na to kasę to pewnie liczy na jakieś profity w przyszłości. Tak więc ta sprawa śmierdzi na kilometr.
A wracając do bohaterów debaty u lisa to Niesiołowski bez trudu rozgromił Szczukę.
A wyglądało to tak.
http://www.tomaszlisnazywo.pl/lis_tv/252,odcinek_74_programu_21122009.html#
cz.3 i 4
W sumie to ze wszystkim co powiedział Niesiołowski się zgadzam, może poza przykładami kobiet w polskim sejmie, jakie podawał Niesiołowski. Cała argumentacja trzymała się kupy w przeciwieństwie do argumentacji boskiej Kazimiery, która posiłkowała się populizmem. Próbując najpierw wyzywać Stefana Niesiołowskiego od rasistów, gdy ten przytoczył prawdopodobne skutki stosowania parytetów. Później coś bredziła o rozwoju demokracji, że w bardziej rozwiniętych demokracjach takie parytety są i to się sprawdza, że w Europie, że w cywilizowanym okrutnie a nawet nieprzyzwoicie, bogatym zachodzie tak właśnie mają.
Dobra nawet gdyby tak było, że rozwój cywilizacji zależałby od ilości kobiet na wysokich stanowiskach(oczywiście się z tym nie zgadzam,ale tak załóżmy), to mogę to porównać do oceny rozwoju dziecka na podstawie jego wielkości obuwia. Wiadomo, czym większe(bardziej rozwinięte) dziecko tym większe buty. Rozmiar butów w tym miejscu symbolizuje ilość kobiet np. w sejmie, to ubieranie większych butów nie sprawi, że te dziecko zacznie się szybciej rozwijać. Przecież to absurd!
No, ale w lewackiej retoryce nie chodzi o logikę tylko o sofizmaty. W tym miejscu Kazimiera wyciąga asa z rękawa, czyli jeszcze dość silne kompleksy Polaków względem zachodu(bo będą się z nas śmiać). Wałkowała tą bzdurę, że na zachodzie tak jest to u nas też tak ma być. Jeśli się nie mylę to chyba ze 4 razy użyła tego argumentu, więc w końcu Niesiołowski ją zgasił kontrargumentem, że to w Rwandzie jest przecież najwięcej kobiet w parlamencie. Argument o korelacji rozwoju demokracji a ilością kobiet w sejmie się posypał, więc Kazia znowu coś zaczęła bredzić o rasizmie.

Zostawmy już politykę w spokoju. Niedługo Święta Bożego Narodzenia, więc chciałem wam życzyć na ten czas:
wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i radości.