Film nie jest związany z tematyką bloga, ale po ostatnim należy się Wam mały odpoczynek. Dobra komedia w czasach wszechogarniającego chłamu to wyjątek.
Czy tego chcemy, czy nie to czasy się zmieniły. Właśnie do takiej smutnej konkluzji można dojść oglądając ten film. Te różnice między czasami obecnymi a przeszłymi fajnie zostały podkreślone przez reżysera, ale może najpierw trochę fabuły.
Film jest o dwóch znajomych ze szkoły średniej, którzy to niezbyt za sobą przepadali. Pierwszy to sportowiec, przystojniak, który sobie wszystko olewa, czyli śmietanka towarzyska. Drugi ciapa, grubas i kujon. Obaj spotykają się później w szkole policyjnej a następnie są partnerami w policji. Z powodu swojej niefrasobliwości i infantylności funkcjonariusze zostają skierowani do specjalnej jednostki tropiącej przestępczość wśród nieletnich.
Policjanci, którzy infiltrują szkołę z pewnym niedowierzaniem obserwują, że dzisiejsza szkoła to już nie to samo co jeszcze kilka lat temu, gdzie żeby być popularnym trzeba było być sportowcem i imprezowiczem. Dziś przynależność do głównej grupy nie wynika z żadnych sensownych przesłanek.
W filmie ukazano dość dobrze to co jest fetyszem lewackiego mainstreamu, czyli ekologia i tolerancja. Jenko(ten popularny, policjant) chwaląc się swoim samochodem dostaje zarzut, że takim wielkim spalaniem niszczy środowisko. W tej samej scenie zostaje oskarżony o homofobie, bo uderzył czarnego geja(podwójnie przechlapane) mimo iż nie wiedział, że ten jest sodomitą.
W ogóle w filmie pokazane jest jakieś spedalenie młodzieży. Abstrahując trochę od filmu, niepokojące jest w kinematografii coraz silniejsze eksponowanie tematu narkotyków. Kiedyś mocno promowano picie alkoholu teraz dochodzą narkotyki i to nie tylko tzw. miękkie.
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że twórcy filmu chcieli też przedstawić proces infantylizacji społeczeństw. Dopatrzyłem się w filmie postaw zewnątrz sterowalnych np. u Schmidta(drugi policjant, mniej popularny w szkole), który to chcąc być fajny, akceptowany, czyli zachowuje się jak nastolatek mimo iż jest dorosły. Jak ktoś nie wie o co chodzi to polecam poczytać Davida Riesmana.
Film polecam, warto się pośmiać, dopóki jeszcze można.
Czy tego chcemy, czy nie to czasy się zmieniły. Właśnie do takiej smutnej konkluzji można dojść oglądając ten film. Te różnice między czasami obecnymi a przeszłymi fajnie zostały podkreślone przez reżysera, ale może najpierw trochę fabuły.
Film jest o dwóch znajomych ze szkoły średniej, którzy to niezbyt za sobą przepadali. Pierwszy to sportowiec, przystojniak, który sobie wszystko olewa, czyli śmietanka towarzyska. Drugi ciapa, grubas i kujon. Obaj spotykają się później w szkole policyjnej a następnie są partnerami w policji. Z powodu swojej niefrasobliwości i infantylności funkcjonariusze zostają skierowani do specjalnej jednostki tropiącej przestępczość wśród nieletnich.
Policjanci, którzy infiltrują szkołę z pewnym niedowierzaniem obserwują, że dzisiejsza szkoła to już nie to samo co jeszcze kilka lat temu, gdzie żeby być popularnym trzeba było być sportowcem i imprezowiczem. Dziś przynależność do głównej grupy nie wynika z żadnych sensownych przesłanek.
W filmie ukazano dość dobrze to co jest fetyszem lewackiego mainstreamu, czyli ekologia i tolerancja. Jenko(ten popularny, policjant) chwaląc się swoim samochodem dostaje zarzut, że takim wielkim spalaniem niszczy środowisko. W tej samej scenie zostaje oskarżony o homofobie, bo uderzył czarnego geja(podwójnie przechlapane) mimo iż nie wiedział, że ten jest sodomitą.
W ogóle w filmie pokazane jest jakieś spedalenie młodzieży. Abstrahując trochę od filmu, niepokojące jest w kinematografii coraz silniejsze eksponowanie tematu narkotyków. Kiedyś mocno promowano picie alkoholu teraz dochodzą narkotyki i to nie tylko tzw. miękkie.
Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że twórcy filmu chcieli też przedstawić proces infantylizacji społeczeństw. Dopatrzyłem się w filmie postaw zewnątrz sterowalnych np. u Schmidta(drugi policjant, mniej popularny w szkole), który to chcąc być fajny, akceptowany, czyli zachowuje się jak nastolatek mimo iż jest dorosły. Jak ktoś nie wie o co chodzi to polecam poczytać Davida Riesmana.
Film polecam, warto się pośmiać, dopóki jeszcze można.







