October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PO. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2015

Piniondze

Generalnie można uznać, że wyborcy są bezideowi. Jedyne co do nich przemawia to pieniądze.

Taką dość smutną prawdę można by wysnuć chociażby patrząc na notowania PO. No bo przecież gdy Platforma dochodziła do władzy była partią liberalną, wolnorynkową. Logicznie patrząc taki ideowy wolnorynkowiec odwróciłby się od takiej partii gdy ona odwróciłaby się od swoich założeń. Tak przecież nie było.

Interesowałem się przez kawałek życia socjologią i dziś już wiem, że zachowania masowe są mocno nieprzewidywalne, można je dopiero uzasadnić po fakcie. Ludzie jednak dość ciężko myślą i jedynym sposobem przemówienia do nich są liczby i to z reguły nieduże. Przy dużych też się gubią. Łatwiej im przetłumaczyć dlaczego nie dawać żulowi 2zł na wino, bo on może i ze 2tys. na miesiąc w taki sposób wyciągnąć niż to że 19 mld zł może zniknąć w wyniku "różnych takich działań".

Dlatego też dziwie się różnym domorosłym analitykom, którzy krytykują pomysł sztabu Andrzeja Dudy na stworzenie Bronkomarketu, gdzie panuje drożyzna, bo Euro. W inny sposób z masowym wyborcą dyskutować się nie da, dlatego też(jak to niektórzy twitterowi analitycy sugerują) wycofać się ze sporu o in vitro PiS nie powinien. Tylko, że zamiast racjonalnymi argumentami jak na przykład przedstawia Gowin, powinno się walić liczbami ile takie in vitro kosztuje. Debil Przeciętny wyborca przecież nie ogarnia jaka jest różnica między komórką jajową czy plemnikiem a zygotą, więc racjonalne tłumaczenia byłego ministra sprawiedliwości niewiele wnoszą.

Ja wiem, że ktoś się może brzydzić takimi zagrywkami, ale Polskę można zmieniać dopiero z pozycji władzy, więc nie ważne w jaki sposób się ją zdobędzie. Najpierw zdobywa się władzę a potem robi się co chce. Przegrywanie, ale posiadanie racji jest jakimś romantycznym skrzywieniem i w tej chwili nie możemy sobie na takie coś pozwolić, bo i czasy niepewne.

wtorek, 28 maja 2013

Platforma się trzęsie

Konflikt w PO jest już jak najbardziej jawny. Nie do końca wiadomo kto z kim gra i czy wszystko skończy się jak dotąd wesołym oberkiem, ale możliwości jest sporo.

Zacznijmy od listu Gowina: http://www.rp.pl/artykul/10,1013934-Tusk--czy-Gowin-chce-wygrac-w-innej-parti-.html Gowin coraz otwarciej sobie pogrywa, ponieważ musi jakoś odgryźć się za wywalenie go z rządu. Wywalenie Gowina z rządu, ale nie z partii było bardzo wygodnym posunięciem ze strony premiera, bo może nie każdy pamięta, ale obecna koalicja ma tylko 3 głosy przewagi nad opozycją i wyproszenie Gowina z PO pociąga za sobą obowiązek zorganizowania sobie nowego koalicjanta.

Chociaż nie do końca, bo jeśli Gowin wyszedłby z powiedzmy z max 10 osobami, bo i tak może się stać to wywalony Rysiek z SLD mógłby taką ekipę skołować.

Czy następnym koalicjantem mogłoby być SLD w całości? Raczej wątpliwe. Niby naturalny wydaje się tutaj ruch palizjeba, bo co prawa historia pokazuje, że antysystemowe(a przynajmniej uznawane za takie) partie wchodząc do rządu zużywają się, ale i tak jest to jakaś alternatywa dla faktu całkowitego zniknięcia po następnych wyborach, mimo że ostatnio w sondażach lekko unoszą się powyżej progu wyborczego.

Do końca nie wiadomo w co Donald T. gra, bo ostro walczy zarówno z Gowinem jak i Schetyną. Teoretycznie może wywalić obu. Ruch  palitkota to 40 szabel więc matematycznie jest to możliwe. Palikot w rządzie to jeden problem a Schetyna z Gowinem to dwa problemy. Tusk wolałby jak już przyjmować Janusza to tak żeby nie było zbyt dużego tłoku przy korycie.

Problem z tym, że Schetyna nigdzie się nie wybiera. Gowinowi raczej wszystko wisi. Schetyna chce odwojować to co stracił po wyborach. Teraz mocno wali, bo PO leci w sondażach a donkowi zależy na utrzymaniu przewodnictwa, więc Schetyna jest silny i liczy, że podpisze rozejm w sprzyjającym dla siebie momencie. A Gowin albo będzie konsekwentnie blokował ustawy zgłaszane przez donka, albo okaże się przecwelonym baranem. Doskonale czując to Gowin być może szuka miejsca w PiSie a czy go Jarosław przyjmie to inna sprawa. Chociaż wybiegając lekko w przyszłość to po odejściu Zbyszka, Gowin wydaje się idealnym  kandydatem na ministra sprawiedliwości. Co prawda betonowy elektorat PiSu zaczął by coś pieprzyć idiotycznie o zdradzie, ale prawda jest taka, że byłby to czysty zysk i to nie tylko dla PiS ale dla Polski, bo przynajmniej oddalono by wizje gospodarczego przechyłu partii w lewo.

A jak będzie? Pewnie Schetyna dostanie jakąś dobrą fuchę i się zamknie. Gowin dostanie zapewnienie, że PO nie będzie już głosować niczego obyczajowego, dodatkowo stwierdzi, że i tak dostał co chciał, bo przypomnijmy, że na ministra sprawiedliwości został wybrany tylko po to żeby wpieprzyć go na minę. Inna spraw, że faktycznie zaczął sobie nieźle radzić.

niedziela, 27 listopada 2011

Czy Platforma przegra gaz łupkowy?


Z racji faktu, że jest to wpis jubileuszowy, bo dwusetny na tym blogu, będzie coś ekstra. Opiszemy dziś niekompetencje PO w sprawie gazu łupkowego. Tekst napisany jest w oparciu o wypowiedzi i artykuły "odkrywcy" gazu łupkowego w Polsce, Profesora Mariusza Oriona Jędryska.

Profesor Jędrysek ściągnął amerykańskie firmy, mające wiedzę i technologie potrzebne do poszukiwania i wydobycia gazu łupkowego. Musiał to zrobić ponieważ żadna z naszych rodzimych firm ani nie miała podobnej technologii, ani nie była zainteresowana rozwijaniem takowej.

Prof. Jędrysek sprzeciwiał się też wydawaniu zbyt wielu koncesji na raz. Kierował się dość prostą, ale logiczną kalkulacją. Rozdamy półdarmo kilkanaście koncesji na rozpoznanie a w zamian dostaniemy informację geologiczną i pewność, że gaz w Naszej ziemi faktycznie jest. Następne koncesje sprzedane byłyby już po całkowicie innych cenach(w oparciu o cenny koncesji na rynku wtórnym szacuje się, że na samych koncesjach skarb państwa stracił kilkadziesiąt miliardów złotych). W razie sukcesu gazu łupkowego nasze firmy wydobywcze mogłyby przyłączyć się do poszukiwań, ponieważ ryzyko związane z fiskiem wierceń diametralnie by się zmniejszyło. Wtedy też byłaby wola i sens rozwijania rodzimej technologi wydobycia tego gazu, lub chociaż we współpracy z zagranicznym podmiotem. Tak się jednak nie stało Tusk łasy na kasę z koncesji rozdał wszystkie jak leci. Na listy przestrzegające Premiera przed tym, dostajemy odpowiedź, że list został przesłany zgodnie z kompetencjami.

Ale utrata tych miliardów z samy koncesji to jeszcze nic w porównaniu ze stratami wynikającymi z wydobycia tego gazu, braku służby geologicznej czy utraty bezpieczeństwa energetycznego.


Utrata bezpieczeństwa energetycznego jest związana chociażby z faktem skandalicznej umowy gazowej z Rosją, całkowitej kapitulacji w sprawie Nord Streamu(eksport gazu drogą morską, będzie poważnie ograniczony), czy zakusami na sprzedaż Lotosu(jedyny podmiot, który posiada infrastrukturę aby ten gaz wysyłać drogą morską). Warte odnotowania jest też fakt, że 21 procent koncesji na wydobycie gazu łupkowego jest w rękach Rosjan, którzy absolutnie nie są zainteresowani eksploatacją tego gazu. W warunkach polskiego prawa koncesja na poszukiwanie praktycznie automatycznie uprawnia do uzyskania koncesji na wydobycie.

Brak służby geologicznej. 50% powiatów nie ma geologa powiatowego , doświadczamy plagi nielegalnej eksploatacji a Prawo geologiczne i górnicze jest nieadekwatne do potrzeb i warunków. Stąd m.in. na szczególną uwagę zasługuje projekt nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze, który został przygotowany w swej pierwotnej formie w roku 2007 przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, a potem, po jego zmianach zaprezentowany przez obecny rząd Platformy Obywatelskiej jako projekt własny.
W wyniku wadliwego prawa szacuje się, że Polska nawet przed "erą gazu łupkowego" mogła tracić 1mld złotych rocznie na niekontrolowanej eksploatacji surowców w tym bursztynu(gdy dojdzie do wydobycia gazu łupkowego ta suma się zwielokrotni). Dziś nieuczciwej firmie nie da się udowodnić, ile na prawdę wydobywa surowca. Nikt tego nie kontroluje.
Opieszałość PO w ustalaniu nowego prawa górniczego wiele nas może kosztować. Polska zamiast inkasować 70% zysku z eksploatacji gazu może inkasować tylko 20. Przez śmiesznie niskie opłaty eksploatacyjne możemy stracić majątek. Dziś opłata eksploatacyjna za gaz wysokometanowy wynosi 5,89zł za tys.m3 za gaz ziemny pozostały 4,9zł za tys.m3. Tak absurdalnie niskie stawki miały uzasadnienie przed "erą gazu łupkowego", ponieważ niskie stawki to tanie surowce a tanie surowce to korzyść dla gospodarki, ale tylko w wypadku gdy kopaliny wydobywa firma z udziałem Skarbu Państwa. Gdy robi to podmiot obcy jest to działaniem na szkodę Państwa. Gdy dochodzi do eksportu takiej kopaliny jest to niczym innym, tylko dotowaniem konsumenta zagranicznego. Warto też wspomnieć, że nagła zmiana stawek za eksploatacje może wiązać się z licznymi pozwami do Sądów za z zmianę zasad umowy, dlatego tak ważne było, aby zrobić to na zawczasu. Jak widać lepiej było kopać w piłkę. Premier pewnie wziął sobie szczególnie do serca jedną z zasad komitetologi: Można wyeliminować pracę, jeśli zapotrzebowanie na nią minie, zanim została wykonana. Tusk wydukał sobie, że jak gaz znajdą to i tak zdążą ustanowić nowe prawo a jak nie znajdą to po co ma pracować na daremno.

Reasumując PO-PSL pozbyło się kontroli nad koncesjami na wydobycie, przez 4 lata nic nie robiła, alby zmienić prawo górnicze tak, aby opłaty eksploatacyjne były na normalnym poziomie. Nie powołała żadnego urzędu, który mógłby kontrolować ile i czego jest wydobywane. Chce pozbyć się jednej z dróg eksportu surowca. Podpisała umowę na drogi gaz, którego nie będziemy potrzebować.

Na koniec jeszcze wypowiedź Profesora Jędryska w Sejmie.

piątek, 7 października 2011

Oni pójdą na wybory.

Komentarz zbędny.







Realizacja expose




Jak doskonale wiemy w polityce liczy się uczciwość. Dlatego jak Platforma mówi, że coś zrobi to mówi zrobi.

Dlatego też w dzisiejszym odcinku przyjrzymy się temu co Platforma mówiła ustami swojego najznamienitszego wodza i co faktycznie zrobiła.

Zacznijmy może od tego w czym nasz Płemieł z nami się zgadza, czyli od tego czego nie zrobił.

Modernizacja kolei.


Totalna klapa w tym punkcie. Zastanawiam się czy Tuskowi nie jest wstyd, że na euro2012 cała Europa ten burdel zobaczy. A miały być superszybkie koleje, czyste dworce...

Uproszczenie prawa budowlanego


Nic w tej sprawie się nie zmieniło od bardzo dawna. Pamiętam, że jakieś działania pozorowała platforma. Ustawa była na tyle lipna, że została skierowana do trybunału.

Przygotowanie Polski do bezpiecznego dla gospodarki i jak najbardziej korzystnego dla obywateli przyjęcia €


Chwała Bogu, że się nie udało, ale trzeba przyznać, że jest to porażka nierządu, bo miał takie ambitne plany.

Kontynuacja działań na rzecz budowy polsko-litewskiego mostu elektroenergetycznego


Sprawa utknęła w martwym punkcie. PO ma inne priorytety. Poza tym nie będzie dokańczać czegoś co rozpoczęli PiSowycy, chociażby mówiło się o tym w expose.

Obniżenie podatków i uproszczenie prawa podatkowego

Hahahahahahahahahahahahahahahahahhahaahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahahahahahahaha


Obniżenie bezrobocia do poziomu nie wyższego niż średnia europejska do 2012 roku

Możliwe, ale tylko dlatego, że Europa pikuje jeszcze szybciej niż my. Nie wiem gdzie miałaby być tu zasługa koalicji. Przy czym warto wspomnieć, że o obniżaniu bezrobocia nie ma tu żadnej mowy.

Racjonalizacja wydatków na pomoc społeczną

Gruntowna racjonalizacja wydatków na pomoc społeczną byłaby możliwa tylko poprzez reformę całościowego systemu pomocy społecznej. Dotychczas rząd nie podjął kierunkowych decyzji w tej sprawie. Jednocześnie rząd nie zdecydował się na podwyższenie progów decydujących o przydzielawaniu zasiłków społecznych.-premier.gov

Wprowadzenie bonu edukacyjnego


Nie wiem o co chodzi. Premier pewnie też nie. Może jeszcze któryś PRowiec pamięta jak szeptał to do uszka premierowi. Sprawa zapomniana przez wszystkich, przez media też.

Radykalne uproszczenie trybu poboru składek ZUS


Myślano, że elektroniczny podpis wszystko rozwiąże. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że szuflada w której była ta ustawa zatrzasnęła się na amen... no prawie, została wczoraj właśnie otwarta i jak PO wygra wybory....

Dokończenie reformy administracji publicznej

brak

Zatrzymanie przyrostu zatrudnienia, obniżenie kosztów funkcjonowania administracji publicznej i comiesięczne przedstawianie informacji o postępach w likwidacji przywilejów władzy

Wzrostu zatrudnia nie udało się niestety zahamować. Nogę podłożył im nawet prezydent, ale żeby nie było Prezydent Komorowski. Zmniejszenia przywilejów władzy też nie było.

Reforma KRUS


Brak, bo Pawlak zabronił. hehe

Odpolitycznienie mediów publicznych

To jest najciekawszy punkt. Jak się okazuje na tronie premiera w komentarzu pod tą rubryką nie wpisano nic. Odpolitycznienie mediów polegało na ich upolitycznieniu właśnie. Wywaleniu wszystkich nieprzychylnych władzy dziennikarzy na zbity ryj. Często dziennikarzy, którzy przyciągali ogromną widownie np. Pospieszalski, Wildstein, Ziemkiewicz itd. Np. za czasów takiego PiSu program w doskonałym czasie antenowym dostał antypisowski Tomasz Lis. Monika Olejnik też nie musiała odchodzić.

A teraz z czym się nie zgadzamy

Poprawa dochodowości produkcji w rolnictwie


Czysta fikcja. Zjawisko natury pozornej, wynikające z ogromnej inflacji. Poza tym cena produktów rolnych przy sprzedażny przez producenta np. do zakładu przetwórczego a ceną w detalu coraz bardziej się rozjeżdża

Wzmocnienie pozycji Polski na świecie.

No niestety nie. twitter Sikorskiego to trochę za mało jeśli chodzi o politykę zagraniczną. Trzeba dodać fiasko tarczy antyrakietowej, instalacje w obwodzie kaliningradzkim wyrzutni rakiet średniego zasięgu, brak satysfakcjonującego rozwiązania Polskę przy budowie Nord Stream. Katastrofalne w skutkach podpisanie traktatu klimatycznego. Znaczne pogorszenie się statusu mniejszości na Litwie i Białorusi. Totalna klapa jeśli chodzi o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej itd.

Przegląd stanu służb specjalnych pod względem praworządności i efektywności ich pracy.

Czyli obsadzenie ich przed agentów bezpieki, którzy to za czasów PiS zostali wywaleni na zbity ryj. CBA po odejściu Mariusza Kamińskiego tylko pozoruje pracę.

Stworzenie scentralizowanego i skoordynowanego systemu zwalczania najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa

czyli powstało ABW służące do zwalczania np. blogerów.

Zniesienie poboru w 2008 roku i całkowicie zawodowa armia w 2009 roku


Co prawda nie ma już poboru, ale tylko dla tego, że nie ma już armii.

Przeciwdziałanie korupcji


Słynna tarcza antykorupcyjna to był tylko taki bajer dla mediów. Jak dowiadujemy się z depeszy wikileaks nic nigdy nie było w tej sprawie robione i nawet poważnie o tym nie myślano. Miro, Zbycho, Rosół i Sobiesiak są najlepszymi przykładami.

Obniżenie kosztów i wzrostu długu publicznego

Ani nie spadłby koszty, ani tempo przyrostu długu. Przypomnijmy tylko, że Tusek zadłużył nas w te 4 lata na 300mld zł, co jest tempem najszybszym w historii Polski.
A ile w tym czasie przesunął z rezerw, czy ukradł z OFE o prywatyzacji na szybkiego nie wspominając.

Zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego

O zablokowanym porcie nie ma co wspominać, o braku porozumienia z Litwą też nie. Za to warto wspomnieć, że wszystkie koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego rząd oddał za symboliczne 300tys. Obliczając dzisiejsze ceny tych koncesji na rynku wtórnym nasz kraj jest już co najmniej kilka miliardów w plecy. Warto wspomnieć, że nie mamy już kontroli nad gazem, ponieważ wszystkie koncesje już rozdane. Niepokojące jest też to, że 20 procent koncesji jest w rękach Gazpromu, który jak każdy wie zainteresowany wydobyciem gazu łupkowego nie jest. Poza tym podpisanie umowy na najdroższy gaz w całej europie, wiążący nam ręce na tak wiele lat. Żeby nie było, że tak PO nienawidzę to na plus można zaliczyć rozbudowę magazynu gazu w Wierzchowicach i Budowę 2 elektrowni atomowych.

Przeznaczenie części przychodów z prywatyzacji na cele istotne dla obywateli, w szczególności na Fundusz Rezerwy Demograficznej

O ile pamiętam to pieniądze z rezerwy zostały przesunięte do ZUSu. A te cele istotne dla obywateli to bardzo enigmatyczna sprawa.

A dla odmiany z tym co się zgadzamy.

Abolicja podatkowa dla Polaków pracujących za granicą

Rozbudowa sieci żłobków

Może nie tyle rozbudowa co ułatwienia w prowadzeniu. Usunięciu wielu bzdurnych przepisów.

Realizacja narodowego programu „Moje boisko – Orlik 2012” – do 2012 roku w każdej polskiej gminie powstanie boisko ze sztuczną murawą i z oświetleniem

Sprawa mało istotna, ale trzeba zaliczyć platfusom na plus.

Rozdzielenie funkcji Prokuratura Generalnego i Ministra Sprawiedliwości


Niby dobrze, ale nie jestem do końca przekonany.

Wycofanie polskich żołnierzy z Iraku w 2008 r.

Fakt tak było. Chociaż zaraz zwiększono w Afganistanie.

sobota, 24 września 2011

Granice zakrzywiania rzeczywistości.



W dzisiejszej polityce PR jest rzeczą ważną, ale jako dodatek a nie jako baza. Wygląda na to, że wielu dziś o tym zapomina.

Każdemu zdarzają się wpadki, nie każdy się zna, nie każdy chce słuchać, wtedy z pomocą przychodom piarowcy, którzy w stanie są przedstawić ciekawą narrację. Marketing polityczny wyspecjalizował się do dnia dzisiejszego do takiego stopnia, że nawet sromotną klęskę można obrócić w sukces. Są jednak takie momenty gdy ta cała misternie budowana konstrukcja zaczyna się chwiać.

Jeśli markuje się politykę, udaje się, że wszystko jest dobrze, działa się, tylko doraźnie nie bacząc dla długoterminowe perspektywy to musi doprowadzić to do katastrofy. To tak jak z zębem, który zamiast być borowany i dopiero zaklejany jest tylko zaklejany. Taki ząb gnije od środka. Taka iluzoryczna polityka też gnije.



Właśnie dochodzimy do kresu tego czarowania. Już nie można mówić, że wszystko jest dobrze, że nie ma z kim przegrać, że na PiS głosują tylko mohery i źle wykształceni, że Tusk jak nikt zadba o Nasze interesy. Jest dokładnie odwrotnie!!!

Od samego początku tej kadencji rzeczywistość coraz bardziej rozjerzdzała się z tą kreowaną przez speców od wizerunku. Czym było gorzej tym ładniej nam to przedstawiano.

Dziś chwalą władzę za wysokie standardy, a jak jest na prawdę?? Korupcja, warcholstwo, pycha, cwaniactwo, cenzura i hipokryzja.

Wczoraj rano widząc to całe bagno załamany człowiek targnął się na swoje życie. Premier na pewno z początku miał pełno w gaciach, ale zahartowany strzałem w mordę, który otrzymał przy wizytowaniu wałów podczas powodzi, czy chociażby spotkaniami z paprykarzem i panią Teresą Milczarek, będzie próbował te wszystkie dramaty przekuć w tryumf. Mam nadzieje, że się przeliczy.

To już zaczyna się sypać, król jest nagi. Już nie da się wmawiać ludziom takich zbdur jak, że Ryszard C. chciał też zabić Niesioła, że podczas katastrofy smoleńskiej były naciski Prezydenta.

Już nikt wam nie wieży i damy temu wyraz przy urnach.

środa, 18 maja 2011

Dalej oglądamy.

Porządniejszy tekst będzie dopiero pod koniec tygodnia, więc na osłodę dziś wklejam kilka ciekawych filmików z youtube. Widzę, że w tak zwanym międzyczasie nasz dług publiczny osiągnął, ba nawet przekroczył 800 miliardów złotych. Kolejny sukces rządów Tuska. Jeśli ktoś twierdzi, że za rządów tej ekipy wzrosty są słabe niech się puknie w czoło. Wskaźniki rosną w fenomenalnym tempie. Oprócz długu publicznego świetnie rośnie bezrobocie, ceny a także podatki, więc wzrosty są i to nie byle jakie.

zapraszam do oglądania komunikatów ministerstwa prawdy(wybrałem te najciekawsze) i serii autorytetów platformy obywatelskiej.
















czwartek, 7 kwietnia 2011

Prezydęt "bul" Komorowski raz jeszcze.



...były i są szczególne dożynki, bo zawsze każde dożynki są okazją do wdzięczności, do radości...

plus ta świetna dykcja jakoś kojarzą mi się z pewnym białostockim politykiem.




Od tego oni są od tego oni są...


Albo jak Komoruski opowiada jak leciał śmigłowcem nad polami, jak patrzył z góry to od razu mi się skojarzyło z tym jak Krzysztof Kononowicz wspomina swojego ojca, który teraz też patrzy z góry.

Później się Komor rozkręca i sypie wierszem jaka to wieś spokojna i wesoła, chociaż później podkreśla, że z bulem patrzył na do niedawna zalane obszary.

Później już wypowiedź przypomina kazanie w kościele.

W sumie to tak wyglądałem(filmik poniżej) jak słuchałem tego przemówienia.


Wypiłem chyba przy tym z hektolitr energy drinków, wiec nowy ranking macie jak w banku, w najbliższych dniach.

wtorek, 22 marca 2011

Prezydęt.

Komor, kurwa ogarnij się.

Polska ma straszliwego pecha jeśli chodzi o wybieranie głowy państwa. Pierwszego wybraliśmy sobie Lecha Wałęsę, który słynął i nadal słynie z niebywałego intelektu i logiki. Plusy dodatnie i plusy ujemne przeszły już do klasyki. Jego elokwencja też poraża. Coś jednak Polakom nie podpasowało i wybrali sobie jeszcze lepszego mianowicie Aleksandra Kwaśniewskiego, czyli pijaczynę nie rozumiejącego interesu narodowego. Co gorsza wybraliśmy go na drugą kadencję. Te 10 lat upokarzania Polaków sprawiło, że w końcu w wyniku autorefleksji wybraliśmy względnie dobrze, czyli Śp. Lecha Kaczyńskiego.

Był to prezydent, którego faktycznie nie musieliśmy się wstydzić. Był przygotowany intelektualnie i mentalnie do sprawowania roli głowy państwa. Wbrew temu co sugerowali nam liczni sprzedawczykowie, czy antyintelektualne media. Warto też sobie uzmysłowić, że Bronek Komorowski zaliczył już tyle wpadek, że przebił już dawno Lecha Kaczyńskiego.

Pamiętam doskonale jak media czyhały choćby na najmniejszą wpadkę Prezydenta, żeby ją rozdmuchać do absurdalnych rozmiarów. Pamiętacie może Gabon? Jak to prezydent Kaczyński nie wiedział, że Gabon ma niedużo mniejsze PKB per capita na osobę niż Polska i to wcale nie hoduje orzeszków ziemnych, tylko wydobywa ropę. Każdy młody wykształcony oczywiście zna PKB per capita na osobę co najmniej 140 państw i ich liczbę mieszkańców. Przecież jak rżeli to oczywiste jest, że wiedzą takie rzeczy doskonale.

Po tym jednak przydługawym wstępie chciałbym przejść jednak do meritum. Otóż Komorowski to tragedia dla Polski. Gafa za gafą. I już nie o to chodzi, że się ośmiesza. W sumie mi to na rękę, przynajmniej skompromituje do końca te całe PełO.

Najbardziej boli mnie to, że przez taką ilość wpadek żaden przydomek nie potrafi do niego przylgnąć na dłużej. Dlatego też moja próba uporczywego zbijania jego godności poprzez odmawiania mu miana prezydenta na rzecz marszałka a konkretnie "nieporadnego marszałka" musiała spełznąć na niczym.

Za przydomek też doskonale pasowało Bronisław "wpadka" Komorowski, czy chrabia(błąd zamierzony). W tzw. międzyczasie był "Władysław" Komorowski

A od niedawna Bronisław "bul" Komorowski. Coś mi się wydaje jednak, że z tym bulem to wcale nie był przypadek. Trzeba by zbadać, czy nie było żadnej propozycji korupcyjnej ze strony firmy produkującej napój energetyzujący. Red bul Komorowski- to mogłoby być ciekawe.
Wyobrażam sobie już jakby mogła wyglądać puszka takiego napoju:

Co wy na to?

sobota, 29 stycznia 2011

Życie na podsłuchu.

Doskonały film o służbach specjalnych. Opowiada o Stasi, czyli tak jakby naszym UB. O inwigilacji totalnej i bezwzględności służb. Szkoda, że u nas nie kręci się takich filmów, bo opowiadać jest na prawdę o czym.
W Niemczech po upadku muru berlińskiego dokonano lustracji, w wyniku tego dawni agenci stracili wpływy. U nas aż do dziś nie przeprowadzono lustracji, wiec bardzo prawdopodobne, żeby nie powiedzieć pewne po salonach pałętają się radzieckie przybłędy.
Z tego co mi wiadomo za czasów rządów PiS-u agenci faktycznie tracili pracę. Doszło nawet do próby rozrachunku z dawną agenturalną przeszłością. Po zainstalowaniu nierządu Platformy Milicji Obywatelskiej szumowiny wróciły na swoje miejsce. Doszło nawet do tego, że próbowano nam wpajać, że interesowanie się tematem współpracy z SB jest jakąś formą nienawiści, intelektualnego prymitywizmu i moralną ujmą. Można powiedzieć, że po tym rozpoznawało się przynależność do ciemnogrodu, czy jasnogrodu.
Zainteresowanych odsyłam do Raportu Macierewicza z likwidacji WSI, czy do twórczości Pawła Zyzaka, Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza lub chociaż do listy Wildsteina.

Czy dojdzie u nasz do rozrachunku z tą haniebną przeszłością? Szczerze wątpię. Miałem jeszcze nadzieje do 10 kwietnia, kiedy żył Janusz Kurtyka, ale jak usłyszałem jak w podskokach jeszcze tego samego dnia Komorowski dopierał się do IPN-u mocno zwątpiłem.

Ale to wszystko temat na dłuższe rozważanie, przy okazji innej niż film. Zapraszam więc do oglądania wartościowego filmu:

























poniedziałek, 25 października 2010

To wszystko przez Kaczyńskiego!!

Przyszło nam żyć w świecie sofizmatów.
PO partia miłująca pluralizm usunęła program Bronisława Wildsteina z wizji pod pretekstem niskiej oglądalności. Podobny los spotkał program Misja Specjalna Anity Gras.

Ponoć inteligentni ludzie głosują na PO. Nie wiem jeszcze, czy sam akt głosowania na tą partię przyczynia się do inteligencji, czy też może odwrotnie. Ciężko też mi sobie wyobrazić tą iluminację przy urnie, kiedy to "moher" staje się nagle "młodym wykształconym", ale wiara czyni cuda. Normalnie na cuda się nie oczekuje a nasz jaśnie panujący wmawiał nam, że cud będzie, bo nam się należy. Cud gospodarczy.
Trudno oczekiwać, żeby skutek był przyczyną i odwrotnie. Ale jeśli to głosowanie na PO jest konsekwencją intelektu, to po co o tym tak trąbić, przecież z jednej strony bycie inteligentnym jest niejako cechą elitarną. Z resztą inteligencję mierzy się raczej w wartościach względnych niż bezwzględnych, chociażby z krzywej Gaussa. A z tej krzywej wynika, że 40proc osób nie może być elitą. z resztą nie trzeba tu nawet krzywej to intuicyjnie wiadomo.

Morderstwo w Łodzi. Duża cześć mainstreamu próbuje dowodzić, że za morderstwem stoi Kaczyński, może tego nie powiedzieli, ale już jako moralnie odpowiedzialnego jak najbardziej w tej roli widzą prezesa PiS.
Może to przedsmak grubszej jazdy. Może w rocznicę katastrofy smoleńskiej, będziemy wiedzieć może nie tyle wiedzieć, ale dostaniemy do wiadomości fakt a konkretniej fakt prasowy, że to Jarosław Kaczyński doprowadził do śmierci brata jak i reszty pasażerów feralnego lotu. Na razie jeszcze tak nie mówią, bo się trochę wstydzą, ale widzę, że się powoli się ośmielają.

Przykładem jest chociażby publikacja gazety wyborczej jakoby to Ryszard C. chciał zabić jakiegokolwiek polityka nie koniecznie z PiSu. Śmieszne jest to o tyle, że mamy przecież dowód w postaci nagrania(film poniżej), że jednak chodziło mu jednak o kogoś konkretnego. Ponadto znaleziono listę potencjalnie kolejnych ofiar. Moim zdaniem jest to już co najmniej bezczelne, albo redaktorzy niekoniecznie stąpają po ziemi. Sanepidowi proponowałbym sprawdzenie redakcji gazety wyborczej na obecność dopalaczy. Kto wie co napiszą po kolejnej dawce "Tajfuna" być może, że Ryszard C. głosował na PiS?


Ofiary mowy nienawiści. Media głównego nurtu każą nam uważać, że mowa nienawiści jest domeną PiS-u. A jak powszechnie wiadomo, można nienawidzić nienawistników, no takie coś jak walka o pokój, czyli wojna przeciwko wojnie, albo upijanie się na znak protestu przeciwko zjawisku alkoholizmu. Mnie też to ciężko pojąć, ale widzę, że większość z was to łyka, że się tak brzydko wyrażę.

A jak jest faktycznie z tą mową nienawiści?


A wracając do Wildsteina to ostatni program był bardzo wartościowy. Wiele wyjaśniał w kwestii sofizmatów w rzeczywistości medialnej. Gorąco polecam

http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/bronislaw-wildstein-przedstawia/wideo/24102010-1120/2894241

wtorek, 14 września 2010

Trzystu sPOrtan.

Donald Tusk majaczy coś o zmniejszaniu pogłowia nie tylko urzędników, ale nawet posłów i senatorów. Czyżby Tusk podcinał gałąź na której siedzi? Czy to zwykła zadyma, czy też chytry plan?
Jeśli zmniejszanie ilości posłów będzie szło tak sukcesywnie jak wprowadzanie przyjaznego państwa to zamiast 300 posłów może być ich np. 1500.
Chociaż kto wie. Założenie jest takie:
Zakłada się zmniejszenie liczby posłów z 460 do 300 oraz powiązanie liczby mandatów w senacie z liczbą mieszkańców w województwie w ten sposób, że na każdy rozpoczęty milion mieszkańców przypadałby jeden mandat.
Zastanawiamy się teraz, tylko czy liczba 300 ma obowiązywać natychmiast, czy w wyniku powyższego założenia.
Uwzględniając totalitarne ciągotki obecnych władców schemat wyborów zaprezentowany powyżej może obowiązywać po unormowaniu liczebności sejmu. W takim bądź razie jak wyglądałoby takie unormowanie i którzy parlamentarzyści pożegnali by się z sejmem?
Akurat liczba 160 kojarzy mi się z PiSem, który obecnie liczy w sejmie 157 posłów + dwóch niezrzeszanych wybranych z listy tej partii + Palikot ewentualnie Sikorski, który z PiSu się wywodzi i wszystko się zgadza. Więc już wiemy co zrobi PO.
Chodzą też słuchy, że Tusk ma zakusy by być utożsamiany z Józefem Piłsudskim(Lech Kaczyński już nie będzie zawłaszczał sobie tego porównania). Tusk aby być bardziej piłsudzki ponoć zamierza śladem poprzednika zbędną liczbę parlamentarzystów, czyli opozycję wtrącić do lochu w twierdzy w Brześciu. Co prawda Brześć nie jest już w granicach Polski, ale Tusk będąc ostatnio w zgodzie z Rosjanami załatwi, żeby Białoruś udostępniła Twierdzę. Chociaż pewnie niechętnie Łukaszenka zgodzi się na drugiego dyktatora w europie.
Co dalej zrobi nasz dzielny wódz? Otóż planuje też zmniejszyć uprawnia prezydentowi. Tak na wszelki wypadek gdyby to na ten urząd dostał się intruz.
Pomysł jest, aby: sejm mógł odrzucać prezydenckie weto bezwzględną większością głosów - a nie jak obecnie większością 3/5 głosów.
W takim razie nie widzę w ogóle sensu weta. Przecież żeby przyjąć jakąś ustawę zawsze wymagana jest większość. Nie widzę też problemu dla, którego ktoś kto raz zdecydował się głosować za czymś nie zagłosuje drugi raz. Dodatkowo pomysł jest, aby z Senatu zrobić towarzystwo obiadowe i zainstalować tam byłych prezydentów. O selektywnym przyznawaniu immunitetu już nie wspominając.
W ten oto sposób naszych dzielnych trzystu sPOrtan, chce sobie utorować drogę do władzy totalnej. A gdy już dorwą się władzy nie oddadzą, będą walczyć dzielniej niż trzystu spartan pod Termopilami.

piątek, 10 września 2010

Jeszcze TVP czy już TVN bis.

Taka właśnie tytułowa myśl mnie naszła gdy dowiedziałem się o obsadzie programu Tomasza Lisa. Henryka Krzywonos, Aleksander Kwaśniewski, Stefan Niesiołowski, Andrzej Celiński, czyli jakby nie patrzeć sam Cymes. Jako łyżka dziegciu w tej beczce miodu występował Zbigniew Girzyński. Tak jak się spodziewałem tajemne porozumienie PO i SLD do reszty opanowały już media w Polsce. Myślałem też, że jeśli mają taką przewagę to teraz będą w niemiłosiernie gromić PiS a tu nie. Otóż jak słusznie zauważył poseł Girzyński SLD zostanie niedługo wchłonięte przez PO, tamci już powoli akomodują się do nowego, czyli zerowego tempa pracy. Z resztą jak w bardzo popularnym kawale o premierze: Czemu Tusk wstaje codziennie o szóstej rano? Żeby dłużej nic nie robić.
A wracając do koalicji anty pisowskiej, która zawiązała się w studio prowadziła tak interesującą dyskusję, którą śledziłem z ogromnym zainteresowaniem, tak wielkim, że mimo galona energy drinków nie dotrwałem do końca. Program musiałem obejrzeć jeszcze raz w internecie. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, więc nową odsłonę rankingu energy drinków macie niebawem jak w banku.
Mimo pozytywnych refleksji, takich jak realna możliwość zniknięcia SLD ze sceny polityczniej dochodziły mnie też mniej pozytywne np. taka, że żeby w Polsce zostać sławnym wystarczy obrazić Jarosława Kaczyńskiego. W taki sposób sławę zyskała Henryka Krzywonos, ale nie tylko to mnie smuci. Patrząc na tą panią, smuci mnie też, że panią Krzywonos jak sama przyznała manipulują dzieci. Mniejsza już o to, że żeby być manipulowanym nie można wiedzieć, że jest się poddawany takiemu procederowi. Z resztą pani Henryka nie za bardzo sama wie co robi, przyznaje przecież sama, że nie ma nad sobą kontroli mówiąc, że już taka jest i nie potrafi się zmienić. Zostawmy już może biedną kobietę w spokoju.

sobota, 14 sierpnia 2010

krzyż.

Już wcześniej pisałem o krzyżu( w kontekście protestów lewaków przeciwko krzyżom w szkołach). Z resztą uważam, że cel lewaków jest ten sam co wtedy. Oni chcą wyrugowania religii katolickiej nie tylko z przestrzeni publicznej, ale też z jakiejkolwiek innej. Na początek chcą aby nie było go w szkołach, urzędach itd. a potem będą chcieli zdelegalizowania religii w ogóle.
Sprawa krzyża budzi we mnie mieszane uczucia, bo z jednej strony widzę, że jednak Nasz Naród nie ma w głowie kompletnej sieczki i potrafi się zmobilizować chociażby w sprawie krzyża, czy wcześniej żałoby po tragedii. Z drugiej strony źle się złożyło, że akurat odbywa się to teraz, bo właśnie pracę zakończyła komisja śledcza w sprawie afery hazardowej. W której to PO będzie sędzią dla samej siebie. W sprawozdaniu komisji nie będzie będzie mowy o faktach, które zostały odkryte podczas przesłuchań.
Słyszałem też, że sala sejmowa jest teraz remontowana i pewnie krzyż przy okazji zostanie usunięty. Z resztą ponoć został on tam zawieszony "nielegalnie".
Wracając do sprawy krzyża to jednak utwierdzam się w przekonaniu, że komuniści nie znajdują poklasku wśród naszych rodaków. Ich nerwowe reakcje świadczą o tym, że są pod ścianą. Nie mają żadnego pomysłu na przyciągnięcie do siebie ludzi. Akurat sprawa krzyża była im potrzebna jak woda na pustyni. Na szczęście sytuacji nie wykorzystali, bo z ich demonstracji ostatecznie wyszedł piknik. Z resztą sami lewacy nie wiedzą co robić. W ostatnich latach przechodzą metamorfozę z lewaków w stylu radzieckim na lewaków w stylu europejskim a to oczywiście z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli pederastią, aborcją, eutanazją itd.
A co do sprawy krzyża w "przestrzeni publicznej" to przeciętnie każdy Polak to katolik, więc krzyż musi być czymś powszechnym, nie tylko w kościele. Krzyż jest znakiem miłości Boga dla człowieka. Bóg umarł dla Nas na krzyżu. Pamiętajmy zawsze o tym i oddajmy Bogu należną cześć.

niedziela, 4 lipca 2010

Katastrofa!!!!

Wysoce prawdopodobne, że to właśnie Bronisław Komorowski wygrał wybory. Pozostaje nadzieja, że wszystkie sondaże się mylą. Często zdarza się, że ludzie nie chcą się przyznać do głosowania na danego kandydata.
Bronisław się już cieszy. Sprawdźmy co u niego. Właśnie cykliśmy mu kilka fotek z koronacji.




Korona trochę za mała, ale za to berło pasuje w sam raz.



Tu już pewny sukcesu:



A tu zdradza nam stosunek do swoich obietnic przedwyborczych.

wtorek, 15 czerwca 2010

Wybory?

Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 20 czerwca, czyli w najbliższą niedziele, ale kampania toczy się dość niemrawo. Zwykliśmy widywać na miesiąc "przed" plakaty, ulotki i cała resztę tej sieki a tu cisza. Zakładam, więc że frekwencja będzie bardzo niska. Jedynie słaba pogoda w może trochę frekwencję podnieść(zależność różnych czynników na oddanie głosu). Zastanawiam się co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. W tym miejscu śpieszą mi z pomocą Rzymianie, którzy zwykli mawiać: "is fecit cui prodest" (Ten uczynił, kto odniósł korzyść). Niska frekwencja sprzyja oczywiście wszelkiego rodzaju niespodzianką. Przy niskiej frekwencji i mobilizacji elektoratu jednego z kandydatów wynik może być nieoczekiwany. Ja jestem przygotowany, że zaskoczyć publikę mogą dwaj kandydaci. Pierwszym z nich jest Janusz Korwin-Mikke, który to prowadzi bardzo dobrze kampanie(chyba to jego najlepsza kampania). Kampania na ulicach i telewizji toczy się dość słabo, wiec Mikke wykorzystuje chyba swój najwiekszy atut, czyli internet. Pana Janusza jednak nie posądzamy o "majstrowanie" przy frekwencji, więc tory śledztwa kierujemy w inną stronę. Niska frekwencja bywa również miarą poczucia beznadziejności w społeczeństwie, biernego akceptowania Statusu Quo. PO odwołując się do tradycji plebiscytów np. na Śląsku, kiedy to cała administracja niemiecka zaangażowała się w wyszukiwanie Ślązaków którzy mogliby pojechać w rodzinne strony i głosować na Niemcy. Dostawali oni potrzebne dokumenty, urlop od pracy, pieniądze na podróż podczas gdy chcący głosować za Polską zazwyczaj musieli porzucać pracę i podróżować na własny koszt. Pamiętajmy też, że to tuba propagandowa jest w rękach rządzącej partii. W ostatniej chwili to opiniotwórcze, "niezależne" media mogą zaapelować o głosowanie na jedynie słusznego kandydata i nieszczęście gotowe. Tak, tak Komorowski to nieszczęście dla Polski, prawie takie jakim był Aleksander Kwaśniewski. Podobieństwo zauważyłem już w tekście o debacie Sikorski-Komorowski. Zauważmy też, że gdyby Komorowski wygrał wybory Platforma przepchnie każdą ustawę i to nawet bez błogosławieństwa SLD a wtedy jesteśmy już o krok od totalitaryzmu i to do tego w majestacie prawa. Zastanówmy się przy urnie, bo następnym razem za nas może już wybierać jakieś tam zgromadzenie narodowe a pretekstem będzie oczywiście niska frekwencja w ostatnich wyborach. Uzasadnienie będzie proste: bo Polacy nie chcą głosować.
Tak więc zapraszam w niedziele do urny!!

czwartek, 20 maja 2010

Kolejny bubel.

Sejm uchwalił 6 maja ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, żeby ta ustawa weszła w życie wystarczy teraz podpis Komorowskiego. Ustawa ta budzi spore kontrowersje. Podobna ustawa obowiązuje już w Szwecji i jest to porażka. Czemu próbuje się u nas kopiować takie wzorce?
Dla nie zorientowanych w sprawie polecam program Bronisława Wildsteina z nieżyjącym już(katastrofa w Smoleńsku) Rzecznikiem Praw Obywatelskim Januszem Kochanowskim.


A wracając do naszej postępowej Szwecji to jeśli chcecie się dowiedzieć jak u nich wygląda dojrzały socjalizm, zapoznajcie się z tym artykułem i filmikiem poniżej.
http://www.rp.pl/artykul/480850_Dyktatura_urzednikow_socjalnych.html







Ja osobiście jestem przerażony taką wizją. W tym miejscu parafrazując słowa Aleksandra Kwaśniewskiego apeluje do rządzących: Bronisławie i Donaldzie nie idźcie tą drogą.

sobota, 27 marca 2010

Debata Komorowski-Sikorski

Oczywiście obejrzałem cała z wielkim zaciekawieniem, pijąc w międzyczasie trzy kawy i pomagając sobie instalując zapałki na powiekach, mimo iż cała debata trwała niespełna godzinę.
W założeniu już uwzględniłem, że miejsca na merytorykę być nie może, więc nie doszukiwałem się na siłę jej istnienia. Pierwsze co rzuciło się w oczy to zachowanie Radosława Sikorskiego wskazujące na przyjęcie ponad standardowej dawki relanium, co niestety psuło dobre wrażenie. Natomiast Komorowski bardzo ładnie mówił, znacznie ładniej niż Sikorski, ale za to Radek mówił bardziej sensownie. Od początku wystąpienia Bronisława z kimś mi się kojarzył, po chwili przypomniałem sobie, z Kwaśniewskim, który w przerwach między bełkotem spowodowanym chorobą filipińską, też się dobrze prezentował.
Druga sprawa to prowadzący Joanna Mucha i Sławomir Nowak, którzy wraz ze swoimi kolegami wyglądali sztucznie, chociaż Pani Asia urozmaicała "debatę" rozbrajającymi spojrzeniami np. przy pytaniu Nowaka o biurokrację w kancelarii prezydenta, kierowanemu do Sikorskiego. Wtedy kontakt wzrokowy miedzy pytanym a pytającym przerwała Mucha szukając czegoś w oczach Sławomira. Niby taka drobnostka, ale dzięki temu wypiłem o jedną kawę mniej.
Następna sprawa to gong, który ograniczał czas wypowiedzi. Był to kolejny element rozrywkowy owej debaty, bo przecież jak wiemy pytania i odpowiedzi były już wcześniej ułożone, ale żeby cała szopka wyglądała mniej sztucznie Komorowski dostał zadanie przedłużenia jednej swojej wypowiedzi. Dodatkowo gong pełnił rolę bezpiecznika, gdyby to zapałki na powiekach zawiodły. Tak się nie stało, ale "strzeżonego, Pan Bóg strzeże".
Cała ta debata polegała nie na prezentowaniu swojego zdania i walki z oponentem a na walce z obecnym prezydentem, czyli była to debata Sikorski, Komorowski kontra Lech Kaczyński, tylko że beż Kaczyńskiego.
Podobały mi się też wyszukane porównania kandydatów. Najbardziej zapadło mi w pamięć porównanie Veta prezydenta do wsadzania kija w szprychy. Sikorski pewnie dając te porównanie miał na myśli polską gospodarkę, albo politykę zagraniczną. Jak wiemy koło ze szprychami występuje w rowerze, więc porównanie gospodarki do roweru nie jest zbyt pochlebne. Nam natomiast gospodarka kojarzy się raczej z lokomotywą, ale zostawmy już to. Dobra była też wstawka o redukcji etatów w kancelarii prezydenta. Sikorski powiedział: mniej tłuszczu, eeeee, yyyyy, i zapomniał co miał powiedzieć, ale na pewno byłaby to bomba.
Sikorski słabiej nauczył się roli niż swój "konkurent", więc przegrał z Bronisławem, batalię o batalię na prezydenta.

Jeśli ktoś przegapił tą intelektualną gratkę, albo chce przeżyć to jeszcze raz, to można obejrzeć debatę u mnie:













sobota, 6 lutego 2010

Grypa nadchodzi.

Z racji, że trochę zima odpuściła chciałbym zakomunikować, że druga fala świńskiej grypy już w gotowości. Jak powszechnie wiadomo w Internecie liczy się szybkość, więc chciałem zdążyć z tą informacją przed innymi mediami. Poza tym widać już pierwsze symptomy choroby. Ostrej grypy dostała już giełda, która od środy dławi się własnymi wymiocinami. Dług publiczny Polski właśnie przekroczył 700 mld złotych. Złoty też ma się nie najlepiej, ale nie o tym chciałem pisać.

A więc do rzeczy. Jeśli grypa przyjdzie to uaktywni się Kochanowski(Janusz nie mylić z Janem) i reszta cwaniaków, którzy chcieli by zarobić parę złotych na biedujących obywatelach( nie to żebym uważał Kochanowskiego za złodzieja, wydaje mi się, że on chce się tylko po lansować). Bo jak wiemy jeśli w tym miesiącu zemrze ogromna ilość(kilkanaście) osób na całym świecie z powodu grypy. Ogłosi się pandemie. Znów podniesie się alarm, że to rząd chce nasz powybijać swoją złą polityką, że to całą kasę przewalił(poniekąd prawda) i teraz nie ma na szczepionki.
Dodatkowym symptomem nadchodzącej grypy są nad wyraz wysokie notowania Platformy Obywatelskiej, bo jak wiadomo kolejna fala morderczej niczym hiszpanka grypy na pewno obniży notowania rudemu. Tusk doskonale wiedząc o zamiarach grypy podkręcił sobie notowania na tą właśnie okoliczność(sprytny z niego lisek).

Dobra już nie będziemy tak najeżdżać na Donalda. Powiedzmy też coś pozytywnego. Dobrze, że szef rządu nie kupił tych bądź co bądź niepotrzebnych szczepionek. Nie ważne czy to z powody braku złota w królewskim skarbcu, czy mistrzowskiego rozeznania sytuacji i nieugiętej woli. Z drugiej strony nawet jak coś pójdzie nie tak to nie odpowie za to Tusk tylko Ewa Kopacz, ale mniejsza o to.

Jakiś czas temu w necie znalazłem oto taki obrazek.

Jak wiemy z analizy krzywej popytu i podaży: cena dobra wykazuje silną odwrotnie proporcjonalnie korelacje do powszechności jego występowania(im czegoś więcej tym jest tańsze). Taki schemat można przenieś i na inne dziedziny np. na nauki społeczne. Tak więc i robiłem w tym przypadku. Pomyślałem, że jeśli w mediach mówią, że szczepionka nie działa, zwykli ludzie mówią podobnie, więc ta informacja jest niewiele warta. I zaczynam się zastanawiać: może z tą grypą tak na poważnie. Chociaż z drugiej strony od każdej reguły istnieją wyjątki.

My w teorii życia jesteśmy bardzo pragmatyczni, więc przy okazji chcielibyśmy upiec jeszcze jedną pieczeń na tym ogniu. Zawsze stoimy na straży stanowiska, że to Sejm, Senat czy Prezydent rządzą Polską, tylko obce grupy interesów do których bez wątpienia nalezą międzynarodowe koncerny.

Jeśli faktycznie grypa H1N1 została wyhodowana w laboratorium to podejrzanym o ten proceder powinno się postawić zarzuty kryminalne i przykładnie ukarać. Przy okazji sprawdzić ich powiązania z firmami produkującymi szczepionki, dzięki czemu rozwaliło by się tą szopkę raz na zawsze, chyba że firmy takowe są ponad prawem. Ale w tym momencie sypie się kolejny mit czyli równości ludzi wobec prawa(pisałem już o tym tu).
Zastanawia mnie też dlaczego ludzie uważają się za powszechnie wolnych jeśli to mogą być w każdej chwili przymuszeni np. do zaszczepienia się przed wirusem, który został stworzony przy aprobacie rządów, które wybraliście?


PS. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych takich jak została przedstawiona na tym demotywatorze, tylko chciałem zwrócić uwagę na funkcjonujący paradoks w świadomości większości Polaków między poczuciem powszechnej wolności a przeświadczeniem o pochodzeniu grypy.

piątek, 13 listopada 2009

trochę humoru

dziś mało poważny wpis.





podpisał się vincent. Być może to nawet sam Vincent z ministerstwa finansów. Tusk w takim razie może czuć się zagrożony. Bo jak wiemy Vincent to najlepszy minister finansów we wszechświecie.
Zdruzgotany Tusk musi w tym momencie ukoić swoje skołatane nerwy. My polecamy w tym miejscu trunek firmowany nazwiskiem jego bliskiego partyjnego kolegi.





Na zdrowie! Panie Prezydencie Premierze.