October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2013

Gdy się Chrystus rodzi...

Dziś mamy już Wigilię, jutro Boże Narodzenie. Powinien być to czas radości, pogody ducha, ale czym tu się cieszyć gdy tak mało bliźnich gotowych jest na Narodziny Pana Jezusa? 

Mamy ciekawe czasy w których pogląd głupi jest równoważny lub nawet ważniejszy niż pogląd mądry. A jeśli uważasz inaczej to jest to nazizm, faszyzm i nietolerancja. W połączeniu z powszechną infantylizacją mamy bardzo podatny grunt na hodowlę lewackich bredni.
Umówmy się, że ukończenie przez kogoś osiemnastego roku życia nie jest równoważne w wejściem w dorosłość. Jako taki bardziej dobitny fakt uznałbym posiadanie własnego potomstwa. Nie mówię, że nie ma rozsądnych, bezdzietnych ludzi, lub infantylnych dzieciatych, ale jednostkami zajmować się nie będę.
Często bywa tak, że właśnie pod wpływem pojawienia się dziecka człowiek staje się naprawdę odpowiedzialny. Wcześniej sam jest trochę jak to dziecko, bo żyje dla siebie.
Prostym sposobem na sprawdzenie jak zmienia się myślenie człowieka jest spytanie o pewne kwestie moralności. np. co sądził o danym zagadnieniu jakiś czas temu np. 20lat temu gdy sam był młody i co sądzi dziś o tym samym w stosunku do swojej córki. Nie są to jakieś psychologiczne, czy socjologiczne czary mary i oczywiste jest, że przykładowo dziś czterdziestoletni pan Zdzisław sceptycznie nastawiony jest do swoich pomysłów sprzed ćwierć wieku, zadziwiająco zbieżnych z pomysłami jego latorośli odnoszących się np. do używek czy kontaktów damsko-męskich.
Patrząc na dzisiejszy poziom rozrodczości można śmiało powiedzieć, że dzieci zostały wyeliminowane co w prostej linii doprowadziło do wyeliminowania jednego z poziomów rozwojowych społeczeństwa. Mamy więc społeczeństwo mentalnych nastolatków z tendencją do jeszcze większej infantylizacji. Nie dziwi więc taki poklask dla deprecjonowania autorytetów. Po prostu gówniarz zawsze będzie z autorytetem walczył.
Wyobraźmy sobie, że teraz nastolatka emancypujemy z władzy rodzicielskiej, pozwalamy mu na wszystko i usuwamy środek dyscyplinujący. Jako że to osoba nie do końca odpowiedzialna to rozwój wypadków jest łatwy do przewidzenia. Coś podobnego może nie w jaskrawej wersji stało się nawet z naszym, jakby się wydawało konserwatywnym społeczeństwem. Stąd nie dziwi agresja debili gdy widzą Terlikowskiego lub gdy ktoś zacytuje Pismo Święte.

Tolerancja dziś to przyzwolenie na każdą głupotę, knebel na moralność i kij służący do rugowania jakichkolwiek wartości. Trochę to śmieszne, bo jakby tą tolerancje brać na serio to wypadałoby od "tolerancjonistów" wymagać poszanowania również dla norm tradycyjnych. Przecież tolerancja nie jest tylko dla przeciwników. Chodzi o nowy totalitaryzm infantylizacji, będący wypaczenie pojęcia tolerancji. Żeby nie być gołosłowny to proszę zobaczyć co dzieje się w sejmie wokół krzyża. Ludzie mający na sztandarach tolerancje przeszkadza krzyż. Wyraz "przeszkadza" i "tolerancja" jakoś tak nie przystają do siebie.

Temat dzisiejszego posta jakoś tak mi się nasunął rozmawiając ze znajomymi, którym infantylizm udzielił się w pełnej krasie. Są już na tyle duzi, że mama już im nie zabrania niczego i nie każe a jeszcze nie na tyle dorośli aby wziąć odpowiedzialność za kogoś innego. Doprawdy zabawne jest podpuszczać człowieka, który się uważa za ateistę, deistę, agnostyka czy teistę(w zależności od humoru) czy przypadkiem nie bojkotuje Bożego Narodzenia. Z obserwacji dzieci wiemy, że łatwo przychodzi sprzedanie poglądów za cukierka i tak się z "dorosłymi" też dzieje;) Do kolacji Wigilijnej siądzie, opłatkiem się podzieli, ale o spowiedzi nie pójdzie, bo obraża to jego pychę i gówniarskie poczucie godności.
Na Boże Narodzenie chciałbym życzyć Wam przede wszystkim wystrzegania się przemożnego wpływu infantylizmu, dużo zdrowia i pogody ducha.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

Chciałbym chwilkę przystanąć nad istotą Świąt Bożego Narodzenia. Ponarzekać trochę, ale też i życzyć wszystkiego dobrego.

Jak sama nazwa świąt wskazuje w Święta Bożego Narodzenia obchodzimy właśnie na pamiątkę narodzenia Jezusa Chrystusa. Coraz częściej ten fakt umyka ludziom i na to wpływ ma kilka rzeczy.
Nie wiem na ile celowo w naszym dyskursie mówi się o samych "Świętach" a na ile z lenistwa objawiającego się w niewymienianiu całej frazy?

Innym takim osobliwym dowodem niezrozumienia istoty Świąt Bożego Narodzenia jest mówienie o "magi świąt". Co prawda fakt zejścia Boga na Ziemie i przemienienie się w człowieka (a nie odwrotnie jak sugeruje to Prof. Hartman) było zjawiskiem nadprzyrodzonym, ale używanie(co prawda synonimu) magiczny jest jednak w mojej ocenie deprecjonujące i stawiające Cud Narodzin Pańskich obok okultyzmu i pogańskich czarów.
O ile na użycie słowa magiczny możemy się jeszcze zgodzić, bo nie każdy bierze wszystko tak dosłownie jak ja, to z żalem trzeba pochylić się nad potocznym sformułowaniem "Magii Świąt". Otóż nie wiem czy wiecie, ale wiele osób jako magię świąt uznają: Uwaga, Uwaga!!  śnieg za oknem, zapach pierników i choinkę. Nie wiem co jest nadprzyrodzonego w śniegu za oknem? Może dla ekologów z Greenpeace tak, bo oni tam wierzą w to, że klimat się w niewyobrażalnie szybkim tempie ociepla, ale spokojnie, to kwestia nie lat a tysięcy, jak dobrze pójdzie oczywiście;).
W przeżywaniu Świąt Bożego Narodzenia przeszkadza w oczywisty sposób libertynizm. W czasie gdy człowiekowi obiecuje się coraz więcej przywilejów bez dodatkowej liczby obowiązków, dusza ludzka raczej się nie hartuje.
 Wielu magię świąt kojarzy z dzieciństwa, kiedy to faktycznie dziecko mimo nikłego zrozumienia istoty miało lepsze warunki do "przeżywania" niż to samo dziecko w wieku dorosłym. Chodzi o to, że dziecko nie za bardzo ma dostęp do dozownika uciech. Rodzic na ogół wie, że od nadmiaru może się w głowie przewrócić,  dlatego też raczej dziecku nie folguje zbytnio, więc i atmosfera oczekiwania na ucztę u dziecka jest spora. Co innego u rodzica, który to dziecko może i dobrze wychowuje, ale sobie najczęściej popuszcza. Inna sprawa to dziecko ma znacznie więcej czasu niż dorosły. Człowiek, który nie zatrzyma się trochę w adwent, nie pości i z biegu wejdzie w Święta, zje tą samą a może trochę droższą szynkę tej magii(nawet tej dziecinnej- śnieg,mandarynki, choinka) nie poczuje.

Przez ten pryzmat rozumiem już lepiej tą platoniczną miłość do Donka i jego partii, bo to on właśnie pomaga Nam pościć co dnia, przejmując ten "dozownik uciech" deprecjonując nas przy tym do roli właśnie tych małych dzieci, co dla mnie jest perspektywą odpychającą, ale pewnie nie dla tych wszystkich  śniących o "magii świąt". Dodatkowo jest jeden szkopuł, bo oprócz postu, trzeba "dzień święty święcić". Co przekłada się na syto obstawiony stół wigilijny a później świąteczny, o czym Nasz narodowy dozownik zdaje się zapominać;(

Na koniec życzenia: Dużo zdrowia kochani, abyście nie musieli odwiedzać zbankrutowanej służby zdrowia, suto zostawionych stołów, abyście mogli dzień święty święcić, no i przede wszystkim żebyście zjednoczeni z Bogiem mogli żywo przeżywać Cud Jego Narodzin.


sobota, 24 grudnia 2011

Post zwykły i wigilijny.


Wielu nam współczesnych nie rozumie roli postu w życiu człowieka. Winny jest konsumpcjonizm i brak posłuchu dla tradycji i zasad.

Zacznijmy od tego, że zaspokojenie żądz cielesnych człowieka jest niemożliwe. Oczywiście można próbować konsumować więcej i więcej, ale do niczego dobrego to nie prowadzi. Z pomocą, więc przychodzi nam post. Post nie tylko oczyszcza umysł, ale i zwiększa satysfakcje z przyszłej konsumpcji, prowadzi też to szybszego i pełniejszego nasycenia. Dodatkowo wpływa na sumienność, pracowitość i pokorność.
To jest oczywista, oczywistość, ale jakoś nie każdy to rozumie. Więc jeśli odwiedzają tego bloga jakieś lewaki to niech chwilę pomyślą. Jeśli człowiek jest wyposzczony(wiem, że wam się tylko z jednym ten przymiotnik kojarzy) to później ma lepsze wiadomo co;).

Post generalnie świetnie wpisuje się w cykliczność życia człowieka. Post sprawia, że człowiek wyzwala się ze zniewolenia dóbr cielesnych. Człowiek poszczący nie odczuwa potrzeby pogoni za nowym gadżetem, czy dobrem innego rodzaju. Taki człowiek potrafi radować się, pozornie mniejszymi rzeczami. Gdy człowiek zwolni już tą pogoń za kasą, potrafi dostrzec rzeczy na prawdę ważne.

Post jest dziś tak silnie rugowany ze względu na wszechogarniający konsumpcjonizm. W konsumpcjonizmie ważne są tylko słupki sprzedaży, produkcji, PKB itp. W interesie producentów nie jest to, aby sprzedawać innemu człowiekowi to co go faktycznie zadowoli, tylko co będzie mu dawało chwilową ułudę. Najlepiej jeszcze jakby produkt ten jeszcze uzależniał. Chodzi o forsę nic więcej. Przykład ten wskazuje też na to, że zniewolenie żądzą zysku a co w dalszej kolejności konsumpcji, zarażać próbują producenci konsumentów.
W konsekwencji człowiek zostaje zredukowany do niewolnika, który ma bezrefleksyjnie pracować->pochłaniać->pracować->pochłaniać->pracować->pochłaniać.

Dlatego też uważam, że nakaż przestrzegania postu przez KK nie jest próbą zniewolenia, ograniczenia Nas, tylko wyzwolenia. Ilość postu wyznaczonego przez Kościół jest optymalna i określona na podstawie wielu wieków obserwacji biologicznego cyklu człowiek, więc nie próbujmy być on nich mądrzejsi. Ten jeden dzień w tygodniu, cztery tygodnie przez Bożym Narodzeniem i czterdzieści dni przez Wielkanocą to nie jest tak wiele a pozwala na pełniejsze przeżywanie świąt, na prawdę poprawia satysfakcję z życia.

Dlatego też chciałbym dziś Wam życzyć: Wyzwolenia z materializmu, satysfakcji z egzystencji, spokoju ducha i wyciszenia się chociażby w te Święta.

wtorek, 28 grudnia 2010

Święta, święta i po świętach.

Minęły nam właśnie Święta Bożego Narodzenia. Tradycja obchodzenia tych świąt jest bardzo silna, tak silna, że nawet obchodzą je ludzie których ciężko by było o to podejrzewać. Nic by mnie nawet taka hipokryzja nie obchodziła gdyby nie fakt istnienia pewnych grup wtrącających się nam do Bożego Narodzenia. Niech już sobie świętują co tam chcą, jeśli im Boże Narodzenie nie odpowiada, ale niech cię nie wtrącają w obrządki chrześcijan.



Wielu też próbuje maksymalnie zlaicyzować ten szczególny okres nazywając go po prostu świętami, tak aby się z Bożym Narodzeniem nie kojarzyło. Jeszcze inni próbują atakować tradycyjne sposoby świętowania i symbole.
Pewnej grupie lewaków nie spodobało się, że Polacy na święta zabijają karpie. Przecież to takie niehumanitarne, bo trzeba tego karpia w ciasnym kontenerze przetransportować później w nieludzkich warunkach trzymać w markecie z którego zabierze go jakiś moher w reklamówce, wrzuci na chwile do wanny a następnie zamorduje, tłukąc młotkiem i nożem.
Aż dziw bierze, że to ta sama grupa, która jawnie opowiada się za mordowaniem dzieci nienarodzonych. Jak powszechnie wiadomo wśród lewaków-ateistów nie ma rozróżnienia jakościowego między człowiekiem a zwierzęciem. Z tego można wnioskować, że chcą się w ten sposób wywinąć od odpowiedzialności za mordy na nienarodzonych, przecież "wszyscy jesteśmy mordercami" my co prawda mordujemy dzieci i starców a wy karpie więc jest po równo. A może coś więcej?, bo znając praktykę komunistyczną z której to dzisiejsi lewacy czerpią pełnymi garściami możemy spodziewać się najgorszego. Jak widać grunt jest już szykowany.
Niedawno, bo 11 listopada na ulicach Warszawy pojawiała się banda antyfaszystów samozwańców, którzy to walczyli z rzekomymi faszystami. Nauczeni tym doświadczeniem możemy się spodziewać pogromów przeciwko np. katolickiej sekcie, czy zaściankowymi prymitywom.

Przesadzam? Zapraszam do kolejnego filmiku.



W tym filmie ogromnym zagrożeniem dla cywilizacji i chuj wie czego jeszcze jest choinka. Ale tak poważnie to w tym filmik gra w trochę inną nutę, bo bardziej uderza w symbol. Nie chodzi tu może o niehumanitarne traktowanie drzewka(chociaż po obejrzeniu trzeciego filmiku nie jestem pewien), tylko przedstawienie strojenia choinki jako coś prześmiewczego. W tym celu umieszczenie kolesia z piwnym brzuchem ubranego w sweterek ala Kononowicz nasuwa jednoznaczne skojarzenia.



W tej części autor sugeruje, żeby wrażliwy widz przestawił się na chemosyntezę ewentualnie fotosyntezę. Autor zmierzył się tutaj z przedstawieniem dramatu umierania szczawu. Ogólnie mówiąc nic ciekawego, ale końcówka utworu tłumaczy nam już wiele, a w niej znajdujemy cytat z Marksa, dzięki czemu wiemy jakiej grupie możemy przypisać cała trylogię.
Tak, więc bądźcie bardziej czujni na bzdety.

czwartek, 23 grudnia 2010

Reforma kalendarza i jesienna ofensywa legislacyjna.

Jak dobrze wiecie mamy już drugi dzień zimy a co za tym idzie skończyła się kalendarzowa jesień. Ale gdzie ta jesienna ofensywa legislacyjna, którą zapowiadał Tusk?? Jedyne co pamiętam to uchwałę w sprawie dopalaczy.

Ale chwila, chwila może jesień się jeszcze nie skończyła. Jak donosi dziennikarz pyta.pl w tym roku sylwester będzie dopiero 13 stycznia, czyli dwa tygodnie później. Jeśli sylwestra przesuwamy to pewnie początek zimy też i w tym miejscu właśnie znajdujemy lukę na wyżej wspomnianą ofensywę legislacyjną. Ofensywa będzie jak najbardziej, przecież Donald powiedział, że będzie jesienią to będzie.

Według starego kalendarza jutro powinna być Wigilia Świąt Bożego Narodzenia, ale jakoś nie orientuje się w tym nowym. Może ten kalendarz Tuskowy jest przejściowy miedzy Gregoriańskim z naszymi świętami a tym nowym od Komisji Europejskiej http://fronda.pl/news/czytaj/halloween_i_walentynki_ale_bez_bozego_narodzenia_nowy_europejski
Niestety w tym nowym próżno szukać Bożego Narodzenia (Komisja Europejska wydała kalendarz dla gimnazjalistów z wszystkich krajów UE. Zaznaczono w nim datę Halloween i walentynki, ale Świąt Bożego Narodzenia i innych religijnych świąt już nie. W Polsce kalendarz pozytywnie zaopiniował MEN i objął go swym patronatem.)
Ale ja na wszelki wypadek złoże wam życzenia: