W 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, ulicami Wrocławia przemaszerowała demonstracja antykomunistyczna.
Mimo, że pochód był organizowany przez NOP zdecydowałem się w nim uczestniczyć. Przemarsz zaczynał się na placu przy Katedrze, gdzie uprzednio została odprawiona Msza święta za Ojczyznę, którą odprawił kardynał Gulbinowicz. Żeby było śmieszniej na Mszy przygrywała Nam orkiestra policyjna.
W wyniku niedopatrzenia organizatora, który to zaplanował pochód na 19, Narodowcy musieli czekać na zakończenie Mszy około godziny(Msza rozpoczęła się o 18.30).
W demonstracji wzięło udział 2tys. osób. Msza w Katedrze zgromadziła jeszcze więcej osób. NOP miał zakończyć manifestację o godz. 21.00, więc zniecierpliwieni Narodowcy wyruszyli chwilę przed końcem mszy, więc część zdezorientowanych uczestników Mszy rozeszła się do domu, a inni gonili manifestację(w tym ja).
Oczywiście były petardy, race, pochodnie i przyśpiewki. Narodowcy skandowali głównie: "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "precz z komuną", "na Kiszczaka ryj, znajdzie się kij", "dla Jaruzela, znajdzie się cela", "to my Polacy a nie Donald i jego psy". Nie zabrakło też klasyka, czyli: "Donald matole twój rząd obalą kibole".
Spokojnie dotarliśmy do placu Solnego.
A tu jesteśmy koło wrocławskiego punktu propagandy. Ciekawe jest to, że tylko w tym punkcie można było spotkać w pełni uzbrojonych policjantów.
Po rozwieszeniu flagi z przekreślonym sierpem i młotem, przeszliśmy 200 metrów dalej pod miejscową fontannę, gdzie odśpiewaliśmy hymn i ustawiliśmy Godło Polski ze zniczy.










