October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piąta kolumna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piąta kolumna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2011

Lewactwo.


W tekście tym będę próbował zdiagnozować z grubsza problem. Kogo najczęściej dotyka, w jaki sposób działa i czym tak na prawdę jest.

U podstaw lewactwa leży dyskryminacja, tak dyskryminacja. Nie dajcie się zwieść sztandarom tolerancji, którymi lewaki wymachują w najlepsze. Otóż tolerancja służy im tylko do tego, aby mocować ich na uprzywilejowanych pozycjach. A gdy już osiągną przewagę gromią tych, którzy to mieli ich tolerować. Najpierw forsują w mediach miejsce dla siebie, że brak ich w debacie jest elementem dyskryminacji, jacy to oni biedni. A gdy już się dostaną zaczynają wypierać z debaty inne tematy, już im tolerancji nie starcza.

Lewak nie rozumie pojęcia równości. On chce tylko więcej i więcej. Jeśli nawet twierdzi, że chce równości to tylko dlatego, bo w danym momencie jest słabszy, ale gdy już jest równy bądź silniejszy już o równości zapomina.

Lewactwo jest też przeświadczeniem, że gdy osiągnie się pewną siłę można innego człowieka czegoś pozbawić. Dlatego też demokracja w takim przypadku może być groźna. Lewactwo karmi się też szczuciem jednego człowieka na innego. Lewak twierdzi, że jak zbierze dostateczną liczbę biednych ludzi to może odebrać bogatemu jego majątek. Tym właśnie się różni lewak od prawicowca, że prawicowiec uznaje prawa niezależnie od przynależności.

Lewak jest jak pies, który dostał kość, już jej nigdy nie puści. W tym względzie jest bardziej konserwatywny niż konserwatysta, ponieważ lewak swoją postępowość kończy na swojej wymarzonej wizji świata. Zmiany zaproponowane przez inne niż jego środowisko nie potrafi znieść.

Jak lewactwo działa. Jak już zdążyłem powiedzieć opiera się głównie na hipokryzji, udawaniu ofiary i na bezwzględności. Ważną cechą lewactwa jest też interes. Jeśli lewak nie ma w jakimś działaniu osobistego interesu to go nie podejmuje. Nie działa z pobudek moralnych, czy altruistycznych, obca jest mu sprawiedliwość i słuszność.

Żeby lewaka do czegoś przekonać trzeba właśnie przedstawić mu jakąś korzyść. Nie ważne jest czy są to pieniądze burżuja, czy wspólne żony, ważne aby był profit. Lewactwo wycwaniło się tak, że na nowych lewaków rekrutują ludzi poszkodowanych a jeśli nawet takich brakuje to trzeba im wmówić, że są dyskryminowani.

Przykładem tu są feministki, które są to niby wykorzystywane przez mężczyzn. Innym przykładem są homosie, które to nie mogą się żenić?/wychodzić za mąż?
Lewactwo dociera też do słabych ludzi, słabych moralnie, którzy nie potrafią sprostać nakazom moralnym. Cieszą się, że ktoś ich zwalnia z odpowiedzialności, że poklepuje ich po plecach i mówią, że są fajni mimo, że nie są. Lewactwo antagonizuje ludzi, dlatego też wśród lewaków homosi nagminnie występuje heterofobia, wśród lewaków ateistów chrystianofobia itd.

Do czego służy lewactwo dzisiaj. Dzisiaj lewactwo służy do rozbrajania społeczeństw. Lewacy wymuszają najpierw tolerancje a później próbują zmieniać jej znaczenie. Tolerancja znaczy wytrzymywać, znosić, przecierpieć a nie lubić, kochać czy uważać za równe. Spotykając lewaka pamiętajmy zawsze o tym.


Podobny artykuł: Lewactwo jako choroba

czwartek, 7 kwietnia 2011

Prezydęt "bul" Komorowski raz jeszcze.



...były i są szczególne dożynki, bo zawsze każde dożynki są okazją do wdzięczności, do radości...

plus ta świetna dykcja jakoś kojarzą mi się z pewnym białostockim politykiem.




Od tego oni są od tego oni są...


Albo jak Komoruski opowiada jak leciał śmigłowcem nad polami, jak patrzył z góry to od razu mi się skojarzyło z tym jak Krzysztof Kononowicz wspomina swojego ojca, który teraz też patrzy z góry.

Później się Komor rozkręca i sypie wierszem jaka to wieś spokojna i wesoła, chociaż później podkreśla, że z bulem patrzył na do niedawna zalane obszary.

Później już wypowiedź przypomina kazanie w kościele.

W sumie to tak wyglądałem(filmik poniżej) jak słuchałem tego przemówienia.


Wypiłem chyba przy tym z hektolitr energy drinków, wiec nowy ranking macie jak w banku, w najbliższych dniach.

wtorek, 28 grudnia 2010

Święta, święta i po świętach.

Minęły nam właśnie Święta Bożego Narodzenia. Tradycja obchodzenia tych świąt jest bardzo silna, tak silna, że nawet obchodzą je ludzie których ciężko by było o to podejrzewać. Nic by mnie nawet taka hipokryzja nie obchodziła gdyby nie fakt istnienia pewnych grup wtrącających się nam do Bożego Narodzenia. Niech już sobie świętują co tam chcą, jeśli im Boże Narodzenie nie odpowiada, ale niech cię nie wtrącają w obrządki chrześcijan.



Wielu też próbuje maksymalnie zlaicyzować ten szczególny okres nazywając go po prostu świętami, tak aby się z Bożym Narodzeniem nie kojarzyło. Jeszcze inni próbują atakować tradycyjne sposoby świętowania i symbole.
Pewnej grupie lewaków nie spodobało się, że Polacy na święta zabijają karpie. Przecież to takie niehumanitarne, bo trzeba tego karpia w ciasnym kontenerze przetransportować później w nieludzkich warunkach trzymać w markecie z którego zabierze go jakiś moher w reklamówce, wrzuci na chwile do wanny a następnie zamorduje, tłukąc młotkiem i nożem.
Aż dziw bierze, że to ta sama grupa, która jawnie opowiada się za mordowaniem dzieci nienarodzonych. Jak powszechnie wiadomo wśród lewaków-ateistów nie ma rozróżnienia jakościowego między człowiekiem a zwierzęciem. Z tego można wnioskować, że chcą się w ten sposób wywinąć od odpowiedzialności za mordy na nienarodzonych, przecież "wszyscy jesteśmy mordercami" my co prawda mordujemy dzieci i starców a wy karpie więc jest po równo. A może coś więcej?, bo znając praktykę komunistyczną z której to dzisiejsi lewacy czerpią pełnymi garściami możemy spodziewać się najgorszego. Jak widać grunt jest już szykowany.
Niedawno, bo 11 listopada na ulicach Warszawy pojawiała się banda antyfaszystów samozwańców, którzy to walczyli z rzekomymi faszystami. Nauczeni tym doświadczeniem możemy się spodziewać pogromów przeciwko np. katolickiej sekcie, czy zaściankowymi prymitywom.

Przesadzam? Zapraszam do kolejnego filmiku.



W tym filmie ogromnym zagrożeniem dla cywilizacji i chuj wie czego jeszcze jest choinka. Ale tak poważnie to w tym filmik gra w trochę inną nutę, bo bardziej uderza w symbol. Nie chodzi tu może o niehumanitarne traktowanie drzewka(chociaż po obejrzeniu trzeciego filmiku nie jestem pewien), tylko przedstawienie strojenia choinki jako coś prześmiewczego. W tym celu umieszczenie kolesia z piwnym brzuchem ubranego w sweterek ala Kononowicz nasuwa jednoznaczne skojarzenia.



W tej części autor sugeruje, żeby wrażliwy widz przestawił się na chemosyntezę ewentualnie fotosyntezę. Autor zmierzył się tutaj z przedstawieniem dramatu umierania szczawu. Ogólnie mówiąc nic ciekawego, ale końcówka utworu tłumaczy nam już wiele, a w niej znajdujemy cytat z Marksa, dzięki czemu wiemy jakiej grupie możemy przypisać cała trylogię.
Tak, więc bądźcie bardziej czujni na bzdety.

sobota, 21 sierpnia 2010

Propaganda unijna.


Na początku sierpnia ruszyła akcja propagandowa UE mająca na celu "uświadomienie" nam jaka to ona jest hojna, wielkoduszna i w ogóle niezbędna. Oczywiście taka akcja jest jak najbardziej potrzebna, bo gdyby tak Polacy zapomnieli o nieskończonym dobrodziejstwie unijnym, zaczęłyby przychodzić im do głowy głupie pomysły np. jak tu z unii wystąpić. Jak wiemy unia tego nie chce, ale jeśli unia nie chce to znaczy, że ma z tego korzyści, wbrew temu co twierdzą niektórzy eurofile zwani też euroentuzjastami, że to my unie doimy na grube miliardy.

czwartek, 20 maja 2010

Kolejny bubel.

Sejm uchwalił 6 maja ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, żeby ta ustawa weszła w życie wystarczy teraz podpis Komorowskiego. Ustawa ta budzi spore kontrowersje. Podobna ustawa obowiązuje już w Szwecji i jest to porażka. Czemu próbuje się u nas kopiować takie wzorce?
Dla nie zorientowanych w sprawie polecam program Bronisława Wildsteina z nieżyjącym już(katastrofa w Smoleńsku) Rzecznikiem Praw Obywatelskim Januszem Kochanowskim.


A wracając do naszej postępowej Szwecji to jeśli chcecie się dowiedzieć jak u nich wygląda dojrzały socjalizm, zapoznajcie się z tym artykułem i filmikiem poniżej.
http://www.rp.pl/artykul/480850_Dyktatura_urzednikow_socjalnych.html







Ja osobiście jestem przerażony taką wizją. W tym miejscu parafrazując słowa Aleksandra Kwaśniewskiego apeluje do rządzących: Bronisławie i Donaldzie nie idźcie tą drogą.

wtorek, 22 grudnia 2009

Nieszczęsne parytety.


Wczoraj u Tomasza Lisa spotkali się Stefan Niesiołowski i Kazimiera Szczuka. Rozmawiali właśnie o tych nieszczęsnych parytetach. Otóż okazało się, że feministki i grupa pożytecznych idiotów zebrała ponad 100 tys.(ponoć nawet 128) podpisów w sprawie deformacji demokracji, w wyniku zastąpienia sprawiedliwości normalnej, sprawiedliwością społeczną.
Normalnie sprawę tą bym olał, bo i po co rozmawiać o pierdołach(bo ustawa i tak nie przejdzie). Ponoć była to niebywała mobilizacja niczym pospolite ruszenie. I w tym momencie nie wytrzymałem i zdecydowałem się zabrać głos w tej sprawie. Otóż, kurwa wiem jak te głosy były zbierane. Ludzie odpowiedzialni za zbieranie głosów to nie byli żadni wolontariusze, ludzie działający w dobrej wierze i w przeświadczeniu o słuszności swojego postępowania tylko ludzie opłaceni. Tak opłaceni.
Siedzę sobie jakby nigdy nic z przyjaciółmi w akademiku i naglę słyszę pukanie do drzwi. Na to my -proszę.
Wbija jakiś koleś i mówi: taka sprawa jest, zbieram podpisy za tym aby w sejmie było więcej kobiet. Im więcej podpisów zbiorę tym więcej kasy dostane. Oczywiście chodziło o skierowanie sprawy o zagwarantowanie pewnej ilości miejsc w sejmie właśnie kobietą. W ramach sprawiedliwości społecznej.
Oczywiście nie podpisaliśmy i koledze podziękowaliśmy. Oczywiście zawsze byłem przeciwko parytetom, ale po tym zdarzeniu utwierdziłem się w tym przekonaniu.
Bo otóż jeśli by była to naprawdę słuszna sprawa, to ludzie by to poparli a wolontariusze sami by się znaleźli bez szastania im sakiewką przed głową. Do czynienia rzeczy słusznych na pewno nie jest potrzebna kasa, tylko dobre chęci. A wydawanie na coś kasy traktujemy jako inwestycję, więc jeśli ktoś dał na to kasę to pewnie liczy na jakieś profity w przyszłości. Tak więc ta sprawa śmierdzi na kilometr.
A wracając do bohaterów debaty u lisa to Niesiołowski bez trudu rozgromił Szczukę.
A wyglądało to tak.
http://www.tomaszlisnazywo.pl/lis_tv/252,odcinek_74_programu_21122009.html#
cz.3 i 4
W sumie to ze wszystkim co powiedział Niesiołowski się zgadzam, może poza przykładami kobiet w polskim sejmie, jakie podawał Niesiołowski. Cała argumentacja trzymała się kupy w przeciwieństwie do argumentacji boskiej Kazimiery, która posiłkowała się populizmem. Próbując najpierw wyzywać Stefana Niesiołowskiego od rasistów, gdy ten przytoczył prawdopodobne skutki stosowania parytetów. Później coś bredziła o rozwoju demokracji, że w bardziej rozwiniętych demokracjach takie parytety są i to się sprawdza, że w Europie, że w cywilizowanym okrutnie a nawet nieprzyzwoicie, bogatym zachodzie tak właśnie mają.
Dobra nawet gdyby tak było, że rozwój cywilizacji zależałby od ilości kobiet na wysokich stanowiskach(oczywiście się z tym nie zgadzam,ale tak załóżmy), to mogę to porównać do oceny rozwoju dziecka na podstawie jego wielkości obuwia. Wiadomo, czym większe(bardziej rozwinięte) dziecko tym większe buty. Rozmiar butów w tym miejscu symbolizuje ilość kobiet np. w sejmie, to ubieranie większych butów nie sprawi, że te dziecko zacznie się szybciej rozwijać. Przecież to absurd!
No, ale w lewackiej retoryce nie chodzi o logikę tylko o sofizmaty. W tym miejscu Kazimiera wyciąga asa z rękawa, czyli jeszcze dość silne kompleksy Polaków względem zachodu(bo będą się z nas śmiać). Wałkowała tą bzdurę, że na zachodzie tak jest to u nas też tak ma być. Jeśli się nie mylę to chyba ze 4 razy użyła tego argumentu, więc w końcu Niesiołowski ją zgasił kontrargumentem, że to w Rwandzie jest przecież najwięcej kobiet w parlamencie. Argument o korelacji rozwoju demokracji a ilością kobiet w sejmie się posypał, więc Kazia znowu coś zaczęła bredzić o rasizmie.

Zostawmy już politykę w spokoju. Niedługo Święta Bożego Narodzenia, więc chciałem wam życzyć na ten czas:
wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i radości.

niedziela, 13 grudnia 2009

Gorliwy neofita


neofita
Określenie to stosuje się do nowego wyznawcy danej ideologii lub do polityka zmieniającego przynależność partyjną. Ma ono wtedy charakter ironiczny i podkreśla jego przesadną gorliwość oraz niejednokrotnie ostentacyjne obnoszenie się z nowo przyjętymi zasadami.
wikipedia

Ile ja w życiu takich osób widziałem. Całe multum. Zastanawia mnie zawsze jak taki człowiek może się z dnia na dzień odwrócić od swoich założeń i zacząć krytykować to co robił, wierzył jeszcze niedawno. Być może tego nie rozumiem, bo nigdy nie wygłaszam pochopnych też, jeśli już to nagle się z nich nie wycofuje, tylko po cichaczu. Bo gdy myślę sobie, że raz mówię to a raz to krytykuje. Gdy czegoś jeszcze nie znam powstrzymuje się od komentowania np. słyszę jakąś piosenkę i wydaje mi się fajna to nie krzyczę od razu: kurwa, słyszycie jaka zajebista piosenka. i słucham jej co chwila a po tygodniu mówiąc, że chujowa jest i ten komu wydaje się, że jest fajna jest gupi. Hipokryzja co nie? Chciałbym ten temat zilustrować na dwóch dobrze znanych nam wszystkim przykładach czyli rozwojowi muzyki klubowej od roku 2000 i obecnych trendach neopoganizacyjnych współczesnej Polski.

Równie ciekawe dla mnie jest, że nasz neofita już od pierwszego nawrócenia już nigdy się nie nawraca i swoje pierwsze objawienie uważa za wiążące. Może wstydzi się przyznać, że zbłądził?
Czy nawrócić można się tylko raz? Otóż nie, ale osoba taka za zwyczaj lubi palić za sobą mosty. Tzn. promowane przez siebie zachowania bardzo silnie chwali, wiec gdy zmienia zdanie na przeciwne musi krzyczeć jeszcze głośnie, wiec trudno było by sobie wyobrazić jak głośno musiała by ta osoba drzeć ryja aby powrócić do zdania pierwotnego. Chociaż istnieje tutaj ryzyko uznania takiej osoby za mało wiarygodną, bez zdania, miotająca się niczym chorągiewka na wietrze, lub za osobę psychiczną, bo tak ryja drze. A wszystko było by ok. gdyby nie darła tak ryja od początku(jest to niestety wynikiem przyjęcia miary jakoby wartość osób mierzono w ilościach decybeli, które z siebie wydają). Poza tym zauważam niepokojąca tendencje u współczesnej populacji. Ludzie lubią się kłócić. Czemu? A bo tak. (Ale o tym innym razem wpisie dyskusja z burakiem).

Pamiętam jeszcze tych ludzi którzy spuszczali się jaka to wyjadana impra była. Jak się cieszyli, że idą na następną. Jak sami bawili się atomiksem jak muza z głośników była słyszana z kilometra koszulki clubbasse, jak nosili białe rękawiczki, jak wyskoczenie jako pierwszy na parkiet było uznawane za punkt honoru, jak widziałem te ich skrzywione miny gdy sami byli na parkiecie, te pretensje do innych, że nie umieją się bawić. Dziś widzę tych samych ludzi którzy jeszcze niedawno śmiali się z rękawiczek muzykę tę nazywają wiksą białe rękawiczki uznają za szczyt siary. Dziś na dyskotekę nie pójdą, bo z wixą nie chcą mieć nic wspólnego a usłyszenie utworu o tempie ponad 100 uderzeń na minutę kojarzone jest jednoznacznie(polecam w tym miejscu Mozarta- 60 uderzeń na minutę). A wszystko to, bo jakimś gością z wytwórni nie podobało się, że Polacy robią biznes na muzyce bez nich. A że dobrym sposobem walki jest ośmieszenie reszta już gładko poszła. W zamian dali nam Tiesto van Burena Gielena i całą resztę a chodziło w tym wszystkim tylko i wyłącznie o kasę. Polskie techno trwało by po dzień dzisiejszy gdyby Kriss i spółka chcieli podzielić się kasą.
A wracając do naszych żałosnych neofitów początkowo przerzucili się na to co im wielki brat daje czyli na trance, a że trance, też zaczynało się stawać popularne wkraczając do miejsc, których chcieli unikać i tego się wyparli zniżając się coraz bardziej najpierw do hausu, później do elektro, aż wychodzą całkowicie z tej rodziny gatunków do całkowicie niszowych takich jak reggae, funky i huj wie co, może i nawet do disco. Panowie ci pamiętają że najbardziej szczekać mają na techno. Tacy gorliwi neofici.
Kolejnym a zarazem ostatnim przykładem będą nawróceni katolicy, tacy którym nie chce się chodzić do kościoła i znajdą sobie 100 wymówek dlaczego. Słyszałem wiele razy od takich, że zamiast iść do kościoła lepiej jest się samemu pomodlić w skupieniu, że chodzenie do kościoła co tydzień jest głupotą, że ten przymus jest idiotyczny. Na pierwszy rzut oka te ich tezy wyglądają dość logicznie, ale i tu znajdziemy nieścisłości. To ja pytam takiego neofitę: to jeśli uważasz, że zamiast iść do kościoła lepiej się pomodlić, to powiedz mi kiedy się ostatnio modliłeś. Co się okazuje, że nie pamięta.
Innym ciekawym aspektem jest też to, że taki neofita ignoruje swoje subiektywne, bądź obiektywne odczucia spostrzeżenia na rzecz nowo przyjętej doktryny. Dziwi mnie to o tyle, że to oni wytykają brak refleksji nad punktem spornym tradycjonalistą.
Warto też wspomnieć, że gorliwy neofita to rodzaj pożytecznego idioty który za zadanie ma powtarzać wbite mu banialuki.

Wszystko było by dobrze gdyby taki neofita osiągał swoje „oświecenie” sam. Jednak najczęściej dzieje się to za sprawą jego otoczenia, mediów i innych grup nacisku. Ale czy o takim neopoganinie można powiedzieć, że jeśli jego wiara a ściśle niewiara zależna i tożsama jest z jakąś grupą osób, że jest sekciarzem? Myślę, że spokojnie można go tak nazwać, bo jeśli boi się powrócić do swojej pierwotnej koncepcji ze względu na jakąś formę nacisku np. wyśmianiem to już można mówić o terrorze.
Z deszczu pod rynnę, jak mawiali dziadowie.

poniedziałek, 12 października 2009

galerianki

obejrzałem ostatnio zajebisty film. he he, żartowałem. tzn. obejrzałem, ale nie było to nic ciekawego(sam lepsze filmy kiedyś robiłem). Moim zdaniem temat taki trochę z dupy. Niby o życiu, ale takim bardziej wirtualnym. Że ponoć coraz więcej dziewczyn się kurwi i że robią to coraz młodsze. Co prawda ja nie zauważam tego zjawiska. Ponoć wiek inicjacji seksualnej obniża się, ale tylko statystycznie(każdy chyba zna tą statystykę. Dla kobiet jest to 18,1 lat natomiast dla mężczyzn 17,9 lat, więc każdy podaje wynik 18 lub trochę mniej). Byłem ostatnio nawet w paru wrocławskich galeriach poszukać tych galerianek i co? Nie ma. Za to istnieje powszechne przeświadczenie o powszechności ich występowania. tzn na pewno ich teraz przybędzie, ma to ścisły związek z efektem Wertera. np. jeśli w mediach pojawi się wzmianka o samobójstwie osoby sławnej to i ilość samobójstw wśród zwykłych ludzi wzrasta. Na szczęście po jakimś czasie(gdy czynnik przestaje oddziaływać) efekt zaczyna zanikać. Podobny efekt obserwujemy w każdym aspekcie życia. Sprawa ma się inaczej gdy jakaś informacja jest nam tłuczona cały czas, bądź według krzywej zapamiętywania(żeby coś na stałe zapamiętać musimy sobie to powtórzyć pod wieczór dnia w którymś się czegoś dowiedzieliśmy, następnie tydzień później i miesiąc później jeszcze dalej dwa miesiące trzy miesiące no i w tym momencie możemy powiedzieć, że już mamy wbite w głowę na dobre).

W ten sposób utrwalamy informację, przeświadczenie(trafne, bądź nie). Nie będziemy rozpatrywać w tym miejscu etyczności tegoż, że procederu, natomiast zajmijmy się jak to pani Kasia Rosłaniec została sławna.
potrzebna w tym miejscu będzie kolejna teoria.
Kasia musiała zrobić prace dyplomową. no i zrobiła. Najpierw pomyślała no o czym to ma być. No o życiu,
-dobre.
Jedziemy dalej o miłości,
-genialne.
O młodych ludziach,
-ja pierdole, genialne.
O biedzie
-majstersztyk.
Okraśmy to jeszcze filozofią (jakże polską) jeśli ma kasę to na pewno kradnie, mataczy, daje dupy itd. Zamieszajmy jeszcze w rondelku, pyk magiczną różdżką i jest. Hicior niebywały, rekordy oglądalności w kinach. Zastanówmy jak ma się do tego Polański, który chcąc nie chcąc zwrócił na taki temat uwagę mediów i publiki. W życiu to jednak trzeba mieć szczęście. Do tego przyroda nie lubi pustki. W miejsce Polańskiego teraz mamy Rosłaniec. W pierwszym momencie jak usłyszałem jej nazwisko pomyślałem: kurcze to musi być ktoś wielki(pewnie tak wielki jak Katarzyna Grochola). Pomyślałem tak, ponieważ sporo wyżej w google można znaleźć katarzynę rosłaniec niż kasie rosłaniec. co poniekąd może dawać złudzenie prestiżu takiej osoby tym bardziej, że Kasia ma tylko 29 lat.
My w tym miejscu nie mamy oczywiście nic przeciwko robieniu kasy w taki sposób. Trafiła się jej okazja, akurat było głośno o dzieciach dających dupy, więc czemu tej okazji nie wykorzystać. Natomiast stanowczo przeciwstawiamy się wyciąganiu jakichkolwiek wniosków nt. rzeczywistości z filmów. Tym bardziej, że nie jest to film dokumentalny tylko dramat, czyli zdarzenia mogą(są?) być zmyślone. Chcesz zobaczyć jak wygląda rzeczywistość to wyłącz kompa, telewizor, radio i wyjdź na miasto, do znajomych, gdziekolwiek- sam zobacz.

Kto nie oglądał jeszcze, ma szczęście u mnie wszystko za free. no prawie, bo to tylko wersja krótkometrażowa z 2006, tej z 2009 nigdzie nie ma, tzn jest, ale w kinach, ale zanim obejrzę pójdę do galerii zarobić na film ;-)



Albo nie, pójdę z moim sponsorem na ten film

wtorek, 6 października 2009

Masmedia to ogromna siła.

Przedstawiam wam wykład Piotra Jaroszyńskiego.

A o czym on jest? Tak w skrócie to:

O tym jak działają na nas media.
O sile masowego przekazu.
O tym jak kiedyś i dziś były wykorzystywane media.
O możliwych motywacjach osób kierujących przekazem wiadomości itd.

Z góry przepraszam za jakość nagrania w pierwszym filmiku, ale później jest już lepiej.







Słabym punktem tego przekazu jest tylko fakt, że p. Jaroszewski jest wykładowcą KUL a wykład wyemitowany był na antenie Radia Maryja. My osobiście nie widzimy w tym nic zdrożnego, ale u niektórych osób od razu włączają się blokady myślowe typu: toż to Rydzyk itd. Mimo to uważam, że warto wysłuchać i wyciągnąć wnioski.

poniedziałek, 5 października 2009

Bunt maszyn

Pani Alicja miała problem ze wzrokiem już wcześniej. I wiedziała o tym zachodzą po raz drugi w ciąże(Julka jest jej trzecim dzieckiem), więc dziwne wydaje mi się dlaczego t tysiąc zachodziła w ciąże po raz kolejny.
Pospekulujmy więc.
Załóżmy, że pani t tysiąc nie używała antykoncepcji bo uważała, że jest to niezgodne z wykładnią kościoła katolickiego? Niestety i ta koncepcja się nie klei, bo p. Tysiąc praktykującą katoliczką nie jest. Wynika to choćby z faktu, że aborcja dla KK jest większą zbrodnią niż nienaturalne metody antykoncepcyjne. Ale nawet gdyby to pani t-tysiąc może używać naturalnych metod antykoncepcyjnych. Kalendarzyk termometr itd. Chyba, że Alicja dzień bez dobrego rżnięcia uważa za dzień stracony. A tak swoją drogą to ten jej mąż to niezły perwers musi być jak lubi taki specyficzne „laski”.
Wszystko wskazuje na to, że zajście Alicji w ciąże było przypadkowe.(bo jak do kurwy nędzy mogło być planowane jeżeli Alicja Tysiąc najpierw zachodziła w ciąże a później chciała się upewnić, czy aby na pewno może stracić wzrok.)
Mąż pani Alicji wraca z pracy i mu się chce. Błąd mąż mani Alicji był/jest bezrobotny. Może był w knajpie pogadać ze znajomymi przy…..kawie. No to może z braku zajęcia zajmuje się igraszkami z T-1000. Alicja mówi, żeby dziś tego nie robili, bo może zajść w ciąże, ale mąż ignoruje jej ostrzeżenia. Alicja zachodzi w ciąże wtedy zaczyna się płacz. Skąd wziąć kasę na wyżywienie następnego bachora? Mąż wpada na genialny pomysł mówiąc: Alicja ty masz te oka trochę zepsute, pamiętasz co ci mówił lekarz poprzednim razem, że następne dziecko może ci ten wzrok jeszcze bardziej rozpierniczyć, więc idź do lekarza on ci to jeszcze raz potwierdzi i będziesz miała sprawę załatwioną za free, bo jak nie to ja ci tych pieniędzy nie dam, bo nie mam. To jedyne wyjście.
Alicja tysiąc idzie do lekarzy. Niestety lekarze nie są jednomyślni. Alicja „usunąć” dziecka nie może, zaczyna się prawdziwe piekło. Państwo tysiąc nie mają kasy nawet na bieżące potrzeby a tu może przybyć następny członek rodziny. Co robić? Na szczęście z pomocą przybywają jej organizacje feministyczne i tym podobne zboki. Alicja ma prostą kalkulacje, albo sama spróbuje walczyć w sądzie i nie dostanie nic, ale zostanie anonimowa, albo zostanie sztandarem lewaków, feministek itp. i z nadzieją na jakąkolwiek kasę.
Wybór jest dość prosty, bo i potrzeby człowieka są dość prosto zhierarchizowane.
Człowiek najpierw musi zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, następnie mniej ważne i na końcu bardzo błahe. Np. człowiek najpierw musi się najeść a dopiero później idzie do kina czy sięga po książkę.
Dlaczego o tym mówię, bo p.1000 na szali musiała z jednej strony postawić honor(potrzeba wyższa) a z drugiej jakikolwiek byt(potrzeba podstawowa). Więc wybór Alicji był z góry przesądzony. Niestety pomoc nie była bezinteresowna, bo miała posłużyć zboką do przepychania swojego stanowiska w naszym kraju.
Nasza hipoteza pasuje do faktów. Alicja po zaspokojeniu podstawowych potrzeb (zobaczcie jak ta pani się zmieniała)
wzięła się za zaspokajanie tych mniej ważnych czyli za jak ona to określa za naruszenie jej godności. Jesteśmy bardzo ciekawi co wymyśli Alicja Tysiąc ze swoją świtą gdy pieniążki się skończą. Może pani tysiąc stanie na czele partii feministycznej, która będzie startować do parlamentu. Zastanawiacie się może jak ktoś z takim obyciem
może piastować takie stanowisko?
A tu akurat ja dziwie się waszemu zdziwieniu. Jeszcze nie dawno mieliśmy nawet prezydenta tego pokroju. Tak Wałęsa nie wiele się różni od pani tysiąc. Pomimo, że tyle lat jest na salonach do dziś logicznie myśleć nie potrafi. Wystarczy, że rozumie co to znaczy Cash i to tak za dużo.

Myśleliśmy również nad sprawą aborcji tzn. jak dobrze pamiętacie co robić ze zwolennikami aborcji, bo ostatnio ta kwestia nie była rozwiązana. Co prawda kwestię eutanazji rozwiązaliśmy natomiast sprawa aborcji jest znacznie trudniejsza. My w tym miejscu jesteśmy zwolennikami obowiązującego prawa w Polsce, ale to nie rozwiązuje problemu definitywnie, bo nie zamyka dyskusji. Pewnym rozwiązaniem mogłoby być dopuszczenie aborcji, ale matka ponosiła by za nią odpowiedzialność, czyli chcesz zabić swoje najprawdopodobniej zdrowe dziecko(obowiązujące prawo zezwala na aborcję gdy płód może zaszkodzić matce, czyli jest to niejako w obronie własnej), więc i ty musisz zginąć. Było by to bardzo sprawiedliwe w myśl zasady oko za oko, ząb za ząb. No to by było na tyle. Na rozluźnię obejrzmy film jak Cejrowski masakruje jakąś pseudo mądrą feministkę.






Gdy dopuścimy do głosu takich ludzi jak ta pani, to takie obrazki, jak u dołu mogą być u nas bardzo powszechne. Bruno używa bardzo podobnej retoryki jak ludzie pokroju tej pani. Różnica jest tylko taka, że wiadomo, że Bruno jest komediowy natomiast o tych ludziach się tego nie mówi.
http://www.youtube.com/watch?v=m51GVSEdDxQ
Czy taki Bruno będzie miał racje bytu w naszym społeczeństwie? Miejmy nadzieje, że nie.

piątek, 2 października 2009

bloga prowadzić każdy może, troche lepiej lub troche gorzej.


Wiem, że miało być o pani Alicji, ale boję się, że mógłby mi ucieć ważny temat. Dziś zajmiemy się niejaką Sergittą zamieszkującą bloxa. Sergitta popełniła ostatnio wpis: antykoncepcja i nauki przedmałżeńskie.

Oddajmy może głos bohaterce dzisiejszego wpisu.

(Kursywą zaznaczymy słowa Sergitty)

Temat antykoncepcji mamy już przewałkowany od najmłodszych lat. Pamiętam, jak w szkole z mozołem tłumaczyli mi, że stosunek przerywany to zupełna lipa, "kalendarzyk" to lipa, prezerwatywy to względna lipa (ale jako jedyne ochronią mnie przed AIDS) a najlepiej brać tabletki. Tłumaczyli jeszcze w podstawówce, kiedy chłopcy byli dla mnie gatunkiem nadającym się jedynie do zabawy w bazę wojskową... Ale - podobnie jak lekcje o narkotykach - szkolenia te podziałały i na szczęście do dziś nie interesuje mnie karfurowska alejka z pampersami.

Antykoncepcja to element planowania rodziny a nie element eliminacji potencjalnych członków rodziny(aborcja nie jest antykoncepcją). W przypadku pani sergitty doszło chyba nie do antykoncepcji tylko do sterylizacji, ale nie takiej w dosłownym znaczeniu tylko myślowej, psychologicznej. Objawiającej się lękiem do posiadania dzieci i obrzydzeniem do ludzi je posiadających.

Tak samo dobrze wyedukowani są moi znajomi. Wyobraźcie sobie więc ich zdziwienie, gdy na naukach przedmałżeńskich jakaś babka-zawsze-dziewica wytłumaczyła im, że to, czego uczono ich w szkołach, to szatańska manipulacja mająca na celu zwabienie ich biednych duszyczek do piekła.

O ile dobrze wiemy to polska ma podpisany z Watykanem konkordat. Oznacza to ni mniej ni więcej, że Kościół Katolicki ma spory udział w tym co jest przekazywane dziecią i dorosłym w tej materii, więc program nauczania antykoncepcji jest konsultowany właśnie z kościołem. Więc nie rozumiem dlaczego mógłby go krytykować. No właśnie w tym miejscu wychodzi, że pani sergitta nie za bardzo zapoznała się z tematem. Jej rzekoma relacja jest stekiem bzdur. Żeby wypowiadać się na jakiś temat trzeba mieć minimum wiedzy. Żeby być cynicznym na jakiś temat wiedzą trzeba się popisywać. Babka zawsze dziewica ten zwrot to bardzo tani chwyt populistyczny ze strony sergitty. Jest to niejako nawiązanie do prostego teksu, że jak ksiądz może nauczać na temat seksu jeśli go nie uprawia. Jest to dość perfidna figura retoryczna nie pozwalająca na kontr ripostę w dobrym tempie.

Kiedyś to było pięknie. Głównym zmartwieniem kościoła był seks przedmałżeński. I można się było z tym zgadzać lub nie, ale idea, przyznacie, była szczytna. Chodziło o świadome wybieranie partnera, z którym łączy nas miłość i wspólne plany a perspektywa zajścia w ciążę nie niesie za sobą ryzyka samotnego macierzyństwa.

Tak kiedyś było bardzo pięknie, zabijano księży, inwigilowano kościół, przesłuchiwano, werbowano do bezpieki. Komuniści chcieli zlikwidować kościół. Ich głównym celem było stworzenie człowieka ateisty. Jak widzimy komuchu są dziś w kontrofensywie. Racja bardzo fajnie było.

Dziś jednak kościół wziął się za seks sam w sobie, co oczywiście nie dziwi, bo któż mógłby więcej o seksie wiedzieć, niż ksiądz. Oto, czego moi znajomi dowiedzieli się na obowiązkowych naukach przedmałżeńskich:

Niestety pani sergitto i znowu fo pa. Kościół nie uważa że seks sam w sobie jest złem. A z tym księdzem to taki pleonazm logiczny. Seks służy jako ekspresja miłości obojga małżonków ma służyć zaspokajaniu potrzeb obojga partnerów. Przyjemność w tym miejscu jest bardzo ważnym aspektem oczywiście nie negowanym przez kościół.

Sergitta zachowuje się jakby przedawkowała Marsjanki. Przy tym swoje teksty układała tylko w swojej głowie bez zaczepienia o rzeczywistość bez rozmowy z normalnymi bądź zwykłymi ludźmi. Żeby nie być gołosłowny jak sergitta postanowiłem odwiedzić znajomego mi księdza i zweryfikować głupoty, które wypisała nasza naćpana blogerka. Bo są to banialuki i to ostre.

1. Seks z zabezpieczeniem to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Seks z zabezpieczeniem nie jest grzechem, bo nie prowadzi do zapłodnienia tylko, że głównym zadaniem rodziny jest posiadanie właśnie dziecka. Ludzie biorąc ślub kościelny niejako zobowiązują się do poszerzania rodziny. Na tej podstawie można nawet unieważnić małżeństwo. Małżeństwo może być nieważne gdy okaże się, że jeden z małżonków miał w planach nie posiadanie dziecka.

2. Seks w dni bezpłodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Oj banialuki. Seks w dni bezpłodne to nie grzech. Jedną z najczęściej promowanych metod antykoncepcyjnych to właśnie kalendarzyk, a więc jeśli seks w dni nie płodne to grzech, więc jaki jest sens prowadzenia takowego? Widzę że u sergitty z logiką coraz gorzej a pomyśleć, że kiedyś promował ją nawet sam kominek niestety sergitta nie wytrzymała tempa.

3. Uwaga, to będzie najlepsze: Brak seksu w dni płodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

Uwaga wariat w blogosferze. 3 punkt jest całkowitą bzdurą. I całkowicie podważało by sens używania kalendarzyka chyba, że po to aby maksymalizować liczbę dziecie. Ha ha ha. Zbadamy tą hipotezę. Oj sergitta. W Polsce liczba dzieci przypadającą na kobietę to ok. 1,7 to tragicznie mało. Teraz wyobraźmy sobie chory scenariusz pani sergitty. W jej modelu każdego roku kobieta rodziła by dziecko. Załóżmy że średni wiek małżeństw w Polsce to 27 lat. Załóżmy, że każda kobieta może rodzić do 45 roku życia daje to 45-28 to 17 czyli dziesięć razy tyle. Niezły science ficion.

4. A w ogóle prezerwatywa to wynalazek diabła. I to diabeł wmówił nam, że ona chroni przed wirusem HIV. Bo w istocie prezerwatywa jest z takiego porowatego materiału. I te pory są na tyle małe, że nie przepuszczają plemników - i na tyle duże, żeby wirusy HIV mogły sobie bezpiecznie przejść. I producenci prezerwatyw specjalnie ją tak właśnie skonstruowali. Żeby szerzyć HIV.

Diabeł jest istotą nie materialną i niczego nie produkuje. Niczego tej nie wynajduje ani nie odkrywa. A te bajki z prezerwatywą to sama wymyśliłaś? Sergitta łapie się coraz bardziej tanich chwytów aby zwiększyć sobie ilość odwiedziń na blogu. Czyżby dochód z reklam był jedynym sergitty? Ja rozumiem, że szkalowanie kościoła jest ostatnio trendy, ale żeby to robić trzeba mieć jeszcze minimum polotu, bo używanie utartych schematów tupu kościół to tylko bezmózgie mochery i trzeba się z nich śmiać to nie jest dalekosiężna strategia. Sergittę z tego miejsca pozdrawiamy środkowym palcem i życzymy dalszych sukcesów.

wtorek, 29 września 2009

Alicja T.


Oglądałem wczoraj program Tomasza Lisa. Gościem była oczywiście pani Alicja 1000. Gdy usłyszałem, że będzie ona występowała tam pomyślałem sobie niezła będzie jatka, jeśli ona będzie musiała się sama bronić. Bo jak wiemy pani Alicja T-1000 do inteligencji nie należy.
Niestety Alicja T. Tysiąc nie siedziała na foteliku przy Tomaszu.

http://www.tomaszlisnazywo.pl/

Tak jak się spodziewałem jeśli Alicja Tysiąc musiałaby się sama bronić, dostałaby wpierdol, bo już na samym wstępie facet z Gościa Niedzielnego zmiażdżył ją argumentami. Alicja k1(ostatnio przechrzczona na Alicja k130) siadła na widowni obsadzona z obu stron towarzyszkami z Polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Glanowania Rodziny(ta w czerwonym to Ewa Dąbrowska-Schulz, która jakiś czas temu dostała nieźle po głowie od Janusza Korwina-Mikke)







Alicja Tysiąc stwierdziła, że słowa z Gościa Niedzielnego ją bolały i bolą do dziś. Cóż, kwestia wrażliwości. Później stwierdziła, że nie wolno mówić o niej w kontekście aborcji używając jej nazwiska (za to sąd stwierdził, że można). Najśmieszniejsza była sytuacja, w której przerwała wypowiedź Bogumiła Łozińskiego, twierdząc że to on uważa, że aborcja jest zabójstwem, a ona inaczej, i wobec tego, że ona ma swoje zdanie, to prosi, by Łoziński je... (tutaj się zapowietrzyła), bo nie było wiadomo co Łoziński ma robić z jej zdaniem i tylko nerwowo rozejrzała się po swoich kompankach, by coś podpowiedziały! Niestety, ani Dąbrowska-Schulz, ani ta od kondomów nic nie wymyśliły i nie powiedziały na ucho...
Ogólne wrażenie - biedna kobieta, którą feminazistki wykorzystują.

Kazimiera Szczuka zachowywała się po prostu chamsko przedrzeźniając Girzyńskiego, jechała po bandzie na antyklerykalizmie, lansując przy okazji bajkę o biednej Alicji, która to musiała się bronić przed nikczemnymi, wszechpotężnymi władcami świata, jakimi są kościelni dygnitarze, czy jakoś tak. Na szczęście udało się bohatersko wybrnąć z tej sytuacji. Powiedziałbym nawet niczym bohaterska obrona Częstochowy, ale to porównanie byłoby chyba nie na miejscu.

Kalisz najpierw twierdził, ze GN twierdził, że Alicja zabiła dziecko, na co mu pięknie Piecha zripostował, że nie dziwi się, że nie wie co pisze GN, skoro jako komunista takiej gazety nie czyta. Później zaczął sypać łaciną, po co trudno powiedzieć, może aby fajniej wyglądało i potwierdzało jego racje, ale w jaki sposób nie wiem.
Na koniec zaś Kalisz powiedział, że Kościół ma szerzyć miłość, a nie nienawiść. Taka mowa trawa, czyli coś powiedzieć a nic nie powiedzieć a przy tym jeszcze coś zyskać. Czyli jednoznacznie można stwierdzić, że koalicja komunistyczna na rzecz promowania aborcji: Kalisz-Szczuka delikatnie mówiąc nie popisała się.

Za to popis(nie mylić z PO-PiS)dali posłowie PiS-u właśnie. Pokerowe zagranie Girzyńskiego z zacytowaniem wywiadu z Alicją, że wyskrobałaby Julkę gdyby wtedy miała 5 tys. po prostu zmiotło oponentów, że aż zaczeli majaczyć. Np. Szczuka o jakieś edukacji seksualnej. Na marginesie chciałem wspomnieć, że w W. Brytanii mają tą edukację seksualną właśnie, czego efekty we wcześniejszych wpisach przedstawiałem:
http://teoriazycia.blogspot.com/2009/09/bezstresowe-wychowanie-cd.html
Post robi się już nieco przydługawy, więc resztę dokończę jutro. Na koniec powiem jeszcze, że mam prosty sposób na rozwiązanie kwestii aborcji i eutanazji(często te zbrodnie próbuje się przepychać niejako w pakiecie). Otóż zwolenników eutanazji powinno się poddawać natychmiastowej eutanazji w myśl zasady: macie co chcecie. Przy życiu pozostaliby tylko przeciwnicy zalegalizowania tegoż procederu, więc spór by po prostu wygasł.
Natomiast pewnym problemem są zwolennicy aborcji, bo mało który z nich gdy był nią zagrożony mógł się na ten temat wypowiedzieć.
Ten problem zastawmy może na później.

poniedziałek, 7 września 2009

Polska vs. Wielka Brytania, odc. 3


Dziś kolejna odsłona promocji wielkiej Brytanii na naszym blogu. W szczególności będziemy chwalić dobrze zorganizowane społeczeństwo, szacunek do starszych i chęć eliminacji szkodliwego elementu z otoczenia, nie zważywszy na konsekwencje. A wszystko w duchu tolerancji, jak przystało na cywilizowany kraj.
Brutalne dziewczyny chciały zgwałcić koleżankę!
16-latka została skatowana przez grupę nastoletnich dziewcząt. Bo nie kłaniała się matce przywódczyni bandy.
Napastniczki dopadły swoją ofiarę w na londyńskiej ulicy. Nie krępowało ich nawet to, że dzieje się to w biały dzień.
Zaciągnęły w zaułek, tam zerwały z niej ubranie i zaczęły bić sprzączkami pasków. Potem uciekły, zostawiając ją nagą i z obrażeniami ciała.
Chciałyśmy ją zgwałcić - przyznała później jedna z napastniczek. Nie miały jednak ze sobą żadnego chłopaka, który mógłby to zrobić. Musiały więc zadowolić się poniżeniem, biciem i fotografowaniem wszystkiego komórką a koleżanką rozsyłały zdjęcia.
Dwie z nich zostały skazane na więzienie: agresywna 17-latka spędzi za kratkami cztery lata, 16-latka trzy. Dziewczyna, która robiła zdjęcia, dostała wyrok w zawieszeniu. Jedna z oskarżonych o napad została natomiast oczyszczona z zarzutów.
Ale to były jeszcze stare dupy.
Dzieci w UK bawią się lepiej np. dwaj bracia w wieku 10 i 11 lat, którzy w kwietniu 2008r. zrobili sobie małe party w lesie.
Oprawcy najpierw zwabili swoje dwie ofiary do lasu niedaleko Doncaster, w miejsce, gdzie ludzie wyrzucają niepotrzebne rzeczy(ochrona środowiska jest w Anglii priorytetem). Pretekstem miało być oglądanie lisów i żab. A, że impra jakoś się nie kleiła więc, sadyści zaatakowali 9- i 11-latka. Zajebali im kasę i telefony, ale na tym nie poprzestali.

Później bracia zaczęli bić swoje ofiary kijami i cegłami. 11-latkowi oprawcy zrzucili na głowę znaleziony w lesie ciężki, porcelanowy zlewozmywak. Następnie zawiązali mu na szyi pętlę z drutu kolczastego. Młodszy chłopiec z kolei był przypalany papierosem w powiekę i ucho. Sadyści zrobili mu ostrym kijem ranę na ramieniu, którą również przypalali potem papierosami.
Następnie oprawcy próbowali zmusić swoje ofiary do gwałcenia się nawzajem.

Doszło do tego, że 11-latek w pewnym momencie błagał: zostawcie mnie, dajcie mi umrzeć! Sadyści tak też zrobili. Zostawili konającego starszego chłopca w lesie - półnagiego, na chłodzie.

Ranny 9-latek, zalany krwią i bez butów z trudem dotarł do zabudowań, gdzie poprosił o pomoc napotkaną parę przechodniów.

11-latka znalazł w lesie jego ojciec, niewiele brakowało, by chłopiec zmarł. Pogotowie lotnicze, które dotarło na miejsce, przez ponad godzinę próbowało ustabilizować stan dziecka na tyle, by można je było przetransportować do szpitala. Chłopiec miał tyle siniaków, że w szpitalu rodzice nie mogli go przytulić.

Obaj prześladowani chłopcy przeżyli, jednak odnieśli poważne obrażenia, wymagające długotrwałego leczenia i rehabilitacji. Ucierpiał zwłaszcza 11-latek, który potrzebował operacji plastycznej, by powrócić do w miarę normalnego wyglądu.

Nastoletni sadystyczni oprawcy zostali oskarżeni o próbę podwójnego zabójstwa oraz groźby pod adresem trzeciego chłopca, którego zaatakowali w podobny sposób tydzień wcześniej. Jednak sąd oddalił te zarzuty wobec nich. Jednocześnie sąd przyznał, że oprawcy spowodowali ciężki uszczerbek na zdrowiu dwóch ofiar oraz nakłaniali do odbycia aktów seksualnych. Sadyści zostali uznani winnymi również rozboju.

socjalizm jest dobry, jeśli jest u sąsiadów.
Powiada Korwin-Mikke.
Ja bym te słowa sparafrazował: bezstresowe wychowanie jest dobre pod warunkiem, że obowiązuje one w kraje sąsiednie(przynajmniej będzie co zajmować w ramach kontrrewolucji).

Tekst na podstawie: Daily Mail

niedziela, 30 sierpnia 2009

Wychowanie bezstresowe

Większość przekazu, który docierają do nas z wszelkiej maści mediów ma na celu osłabienie naszego społeczeństwa. Chodzi o stworzenie obywatela podporządkowanego, nie myślącego, który o nic by nie pytał i nie miałby żadnej kontroli nad otaczającą go rzeczywistością. Jedną z broni w arsenale naszego przeciwnika jest dyktowanie, w jaki sposób mamy wychowywać własne dzieci. W telewizji pokazują nam "mądrych" lewackich profesorów przedstawiających wykresy, słupki, teorie nt. wychowywania dzieci. A, że są to lewaki to próbują siła narzucić nam taki model wychowania, w którym nie sprawowalibyśmy władzy nad podopiecznymi. I tu wkracza właśnie wychowanie "bezstresowe".
Na początek chciałbym przedstawić trzy podstawowe style wychowania według Diany Baumrind

Od razu widać, który model jest najbardziej trafny, ale, że my się na naszym blogu normalnością(modelu autorytarnego też nie popieram) nie zajmujemy przejdźmy od razu do opisu modelu tytułowego.

Jak wiemy kluczowym zagadaniem dotyczącym wychowania jest stres. Niewątpliwie, w związku z dyskomfortem psychicznym i emocjonalnym, jaki mu towarzyszy, chcieliby osłonić swoje dziecko przed jego wpływem. Czy słusznie?

Jak piszą pracownicy naukowi UAM w Poznaniu:

Stres pełni funkcję stymulującą, dynamizującą wszelkie poczynania człowieka, jest jednak także potencjalnym czynnikiem zagrażającym jego rozwojowi, szczególnie wtedy, gdy człowiek nie potrafi radzić sobie z jego przedłużającym się trwaniem.

I dalej:

Zadaniem rodziców i wychowawców jest więc nie tyle chronienie dzieci (uczniów) przed oddziaływaniem czynników mogących stanowić dla nich źródło stresu, ile kontrolowanie siły oddziaływania tych czynników, uczenie dzieci takiego kontrolowania, ale przede wszystkim wspieranie ich wtedy, gdy podejmują próby radzenia sobie z nimi[1].

Ujmując rzecz obrazowo, można by stwierdzić, że stres podobny jest do specyficznej trucizny. Dawkowana w małych ilościach, pod kontrolą, stanowi lekarstwo, lecz jej przedawkowanie może być szkodliwe, a nawet niebezpieczne.

Rozwijające się dziecko, ze swoją potrzebą eksploracji otoczenia, zmuszone jest do uczestniczenia w różnych sytuacjach. Poznawanie świata wiąże się nieuchronnie z przeżywaniem napięć. Dotyczy to również szerokiej gamy zachowań społecznych. Rodzice, którzy świadomie rezygnują z używania słowa "nie", akceptują wszelkie poczynania dziecka, nie ingerują w proces jego socjalizacji, poprzez wprowadzenie norm, przepisów, zasad - prezentują postawę skrajnie liberalną. Taki model wychowania, dla potrzeb niniejszego wywodu, nazywać będziemy bezstresowym.

A teraz zobaczmy do czego prowadzi wychowanie bezstresowe. Przenieśmy się, może do naszych bardziej "cywilizowanych", "oświeconych" znajomych z Wysp Brytyjskich.
Walia, sobota wieczór ok 23.30 (zobaczmy kilka fotek pana Macieja Dakowicza)






























































































































































Cywilizujmy się no bo Polska taka zaściankowa jest a dzieci nie wychowane.

czwartek, 2 lipca 2009

Miejska obserwacja


Często jadąc tramwajem dostrzegam nietuzinkowe zjawiska dochodzę do ciekawych wniosków. Nie wiem dlaczego akurat w tramwaju, może dlatego że mam chwile czas na przemyślenia. W takiej relacji jazdę tramwajem uważam za coś pozytywnego, ale jak zawsze jest i druga strona medalu. Gdy się zamyślam nie kontroluje tak otoczenia. Wtedy gdy moja czujność jest uśpiona mogę być nieopacznie zapytany przez pana z plakietką o bilet. Zawsze grzecznie odpowiadam: „a nie pojebało Cię?” Jest to o tyle niefajne, bo zawsze wyprowadza mnie to z równowagi przez co urywa mi się wątek jakże istotnych przemyśleń. Dziś jednak miałem szczęścia nikt mi nie przeszkadzał a przy tym miałem wdzięczne obiekty obserwacji. Do rzeczy.
Jadą dziś tramwajem z moją dziewczyną spostrzegliśmy dziwnie wyglądających dwóch panów(?). jeden z nich(?) miał tribala wydzierganego na 26 centymetrowym bicepsie pasemka i coś tam jeszcze, ale nie chciałem się gapić za bardzo, bo odmieńców to razi. Druga drugi z nich też miał pasemka różową koszulkę i obcisłe spodnie. Generalnie pasowali do siebie. Tak chwile patrząc na nich spytałem moją partnerkę: podobają ci się tacy goście. Ona na to kiwając głową w sposób zastanawiający odparła: no wiesz fajne te pasemka i taki zadbany, fajny, ale nie jako mężczyzna tylko jako…
Patrycji brakowało słowa na określenie swoich myśli. W tym momencie nie mogłem pozostać obojętny pospieszyłem z pomocą. Podpowiedziałem jako pedał? Niestety już nie rozwinęła się ciekawa konwersacja na ten temat, ponieważ Patrycja wysiadła na następnym przystanku. Bardzo się spieszyła, ale ja dalej ciągnąłem ten temat, ale już niestety w zakamarkach swojego umysłu.
Gdy już mi całkowicie nic nie przeszkadzało wziąłem się za stworzenie jakieś nowej teorii, ale nie wiedziałem od czego zacząć, więc zacząłem od tezy. Tezą było, że są to homosie, ale i tą tezę musiałem zdementować, ponieważ za bardzo się afiszowali(homisie są raczej skryci) na domiar złego usłyszałem, że rozmawiają po angielsku. Stało się dla mnie jasne, że mogą być to geje(sic!)
W tym miejscu podzielam zdanie Janusza Korwina Mikkego: że homosie to niegroźna grupa o orientacji para seksualnej. Natomiast "Geje to importowana zza granicy formacja faszystowska, usiłująca, jak ludzie SA Ernsta Röhma, narzucić nam swoje poglądy siłą" Więc geje też są piątą kolumną. Niszczą podobnie jak durne portale ład społeczny. Homosie natomiast groźne nie są. Nie wpływają demoralizująco na kogo, nie opluwają, nie obrażają. Co prawda nie rozumiem homosi, ale twierdze, że nie zasługują na wyśmiewanie przez innych chodź są nieźle pokręceni. Stanowczo sprzeciwiam się w tym miejscu agresji skierowanej w ich kierunku. Niech żyją sobie w spokoju. Oni zawsze byli są i będą. Natomiast geje powinni być tępieni za swoją agresję i obsceniczność.
A wracając do moich dzisiejszych spostrzeżeń. Chyba rozwiązałem zagadkę jak oni dobierają się w pary.
Wychodząc z założenia, że związek stanowią kobieta i mężczyzna chodź pozornie tu nie pasuje. Otóż homoseksualiści mogą tworzyć pary w niejako sposób naturalny. Dzieje się tak, ponieważ jak już zauważyliście miałem problem z rozpoznaniem który to on, który to ona(dopiero po dokładnej analizie stwierdziłem, że w obu przypadkach to mężczyźni). Stąd wniosek, że te dwa osobniki mają cech zarówno męskie jak i żeńskie. Jeden z nich był jakby w 40% mężczyzną drugi był w około 60%. Razem stanowili 100% mężczyznę. Wiemy też, że kobiety nie porzucają stuprocentowych mężczyzn . W wyniku tego równania dowiedliśmy, że ta para ma szanse na poważny związek. Jest to niebagatelne odkrycie, które każdy homoś powinien wziąć pod uwagę a każdemu normalnemu heteroseksualnemu panu powinno dać do myślenia czy aby na pewno jest wystarczająco męski.