October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

piątek, 4 września 2009

Oj działo się, działo.

Czyli 70. rocznica rozpoczęcia drugiej wojny światowej.

Tuż przed obchodami Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję, która zajmie się przeciwdziałaniem próbom fałszowania historii na szkodę interesom Rosji.

Wiadomo o fałszowanie nie chodzi, bo każdy tą historię fałszuje. Żydzi, Niemcy, Rosjanie, Polacy i cała reszta. Wiadomo, każdy broni tylko i wyłącznie swoich interesów. Każdy ma swoją prawdę. Jak rzekłby Niccolò Machiavelli lepsza jest ta prawda , która jest bardziej użyteczna.
Chciałbym przestrzec w tym miejscu wszystkim przed ślepym wyznawaniem prawdy przedstawianej nam przez struktury władzy, media itp. Stanowisko polskich władz znamy, że to my byliśmy najbardziej poszkodowani podczas wojny i, że to Hitler i Stalin nas chcieli zniszczyć a Anglia z Francją nasz olały.
Żydzi natomiast twierdzą, że to oni są najbardziej poszkodowani, że druga wojna to holokaust, że 6 mln ich wykosili itd.
Do tego grona poszkodowanych aspiracje ma też Rosja, która to ponoć również została zaatakowana przez Niemcy. Zaraz, zaraz a 17 września to kto kogo napadł? Ach tak, przecież to chodziło o ochronę ludności rosyjskiej, zamieszkującą wschodnie tereny. Bełkoczą coś o jakimś pakcie polsko-niemieckim o nieagresji(o czym za chwile).
Niemcy natomiast wojnę wypowiedzieć musiały, bo reparacje wojenne po pierwszej wojnie światowej zadusiłyby ich gospodarkę całkowicie. Ich pieniądze przedstawiały tylko i wyłącznie opałową czyli dokładnie tyle co dzisiejszy dolar Zimbabwe.
Fałszowanie historii rozumiem jak najbardziej. natomiast nie mogę pojąć przyznawania się do tego jak było naprawdę.
Nie mogę zrozumieć dlaczego Kaczyński przeprasza za zajęcie Zaolzia w 1938 roku. Do tej pory przecież część historyków traktowała okupację Zaolzia jako rodzaj rewanżu za ich zdaniem niesprawiedliwe dla Polski zapisy Traktatu Wersalskiego. I tak mogło pozostać, przecież i tak nikt dziś się ze zdaniem Czechów nie liczy. Więc po co? Przepraszał Kaczyński przepraszał i Kwaśniewski. Kwachu przepraszał za jedwabne chociaż nie wiadomo, czy nie zrobili tego Niemcy. Podobnie trudno mi zrozumieć Kanclerz Niemiec Merkel, która mówiła, że nie można odwrócić dokonanego podczas wojny zła, a "blizny będą widoczne zawsze". - Tu na Westerplatte wspominam los Polaków, którzy cierpieli zbrodniczą okupację niemiecką, wspominam zagładę Żydów europejskich, wszystkich, którzy zginęli straszną śmiercią w niemieckich obozach zagłady, miliony, które zginęły w walce przeciw okupacji niemieckiej.
Tusk jak zwykle pierdolił od rzeczy. Bo i o czym miałby mówić, przecież te sprawy nie są już do załatwienia.
Natomiast na wysokości zadania stanął Władimir Putin, który stwierdził, że niby wojna była, ale to nie wina Rosji. A mniej więcej mówił tak: że musimy zastanowić się nad tym, co doprowadziło do II wojny światowej, jakie polityczne idee doprowadziły do takiej agresji. Jak mówił, były to intrygi i spiski, a II wojna światowa nie zaczęła się z dnia na dzień - jej korzenie leżały w niedoskonałościach Traktatu Wersalskiego.
A szkoda, że Kaczyński mówił pierwszy przynajmniej nie było by potrzeby przepraszania Czechów.
Podkreślił też, że od 1934 do 1939 r. trwały wysiłki, by "uspokoić nazistów", którzy przejęli władzę w Niemczech. Robiono to - mówił Putin - poprzez porozumienia i pakty, które były nie do zaakceptowania z moralnego punktu widzenia, a z perspektywy politycznej "były niebezpieczne i złe".

- Kombinacja tych aktów doprowadziły do tragicznego początku II wojny światowej i musimy przyznać, że takie błędy zostały popełnione. Nasz kraj, Duma Federacji Rosyjskiej, nasz parlament, potępiła pakt Ribbentrop-Mołotow. Mamy prawo oczekiwać, że w innych państwach również zostaną potępione akty zawarte z reżimem faszystowskim i zostanie to uczynione nie tylko na poziomie oświadczeń politycznych liderów, ale także zostaną podjęte decyzje polityczne - powiedział Putin.
Putin nie przepraszał za Katyń i nie ma co się oszukiwać nigdy nie przeprosi.

środa, 2 września 2009

Bezstresowe wychowanie cd.

Dopiero co w niedzielę pisałem o skutkach bezstresowego wychowania i jak to wygląda na wyspach. To już dziś kontynuacje, tego wątku podchwyciła PAP(polska agencja prasowa) a w ślad za nią Onet.pl i WP.pl.
Oczywiście my w teorii życia jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni i liczymy na dalszą współpracę.

http://facet.wp.pl/kat,1007819,wid,11452238,wiadomosc.html lub jak, kto woli
http://wiadomosci.onet.pl/2035340,69,,item.html

Teksty te mają formę bardziej broszurki niż artykułu, ale nawet i tu można znaleźć kilka istotnych faktów. np.

W Wielkiej Brytanii nastolatkowie upijają się znacznie częściej niż w innych krajach wysoko rozwiniętych, przy czym częściej alkoholu nadużywają dziewczynki - wynika z raportu opublikowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)



100% racji. W innych częściach europy raczej ciężko o taki obrazek. Na wyspach nic nadzwyczajnego.

Jednocześnie autorzy raportu podkreślają, że brytyjskim nastolatkom żyje się dobrze. Świadczy o tym duże wsparcie finansowe ze strony państwa, niższy niż w innych krajach odsetek dzieci biednych oraz samobójstw. Mniej dzieci doświadcza też w szkołach prześladowania ze strony rówieśników. Jednak poza szkołą młodzież nadużywa alkoholu, a odsetek nastolatek, które zachodzą w ciążę w porównaniu z innymi państwami jest wysoki.

Socjalizm jest nierozerwalnie połączony z lewactwem. A że lewacki sposób wychowania dzieci jest delikatnie mówiąc nie najlepszy stwierdziliśmy definitywnie w niedziele. Statystyki mówią same za siebie: odsetek nastolatek, które zachodzą w ciążę w porównaniu z innymi państwami jest wysoki.


A pamiętacie może tą historię? Nie? Tak w skrócie to ta pani ma lat piętnaście, ten pan 13. Oboje się tak kochają, że mają nawet ze sobą dziecko. Ojciec twierdzi, że zdoła wypełnić obowiązki głowy rodziny. Plany krzyżują mu niestety badania DNA, które jednoznacznie wykluczają jego ojcostwo. Otóż, okazuje się, że nasza figurantka miała w tym czasie jeszcze kilku partnerów seksualnych. 13 lat a już rogacz. Gratulacje!
W tym miejscu pada pytanie: "gdzie byli rodzie"? Czy chcielibyście, żeby wasze dzieci były równie odpowiedzialne? Czy zakaz bicia dzieci wprowadzony w Szwecji, nie odbije się temu narodowi czkawką.

Ze strachem spoglądam w przyszłość i nie potrafię sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał przyszły świat, jeśli tego rozpierdolu nie zatrzymamy.

Natomiast polskim władzą i wszystkim Polakom sugeruję, nie podążanie za nowatorskimi metodami(w każdej dziedzinie czy to gospodarka czy wychowywanie dzieci), tylko za tymi sprawdzonymi. Lepiej uczyć się na czyiś błędach. Już dziś możemy śmiać się z Wielkiej Brytanii, jutro najprawdopodobniej ze Szwecji.

My natomiast zachowajmy dystans i odrobinę zdrowego rozsądku.

wtorek, 1 września 2009

Gwałt.

Dziś mało poważny wpis, ale nie o poważnej sprawie, tylko o nie poważnym podejściu.
http://facet.wp.pl/kat,1007899,wid,10538316,wiadomosc.html

Na naszym blogu nie śmiejemy się z ofiar gwałtów, bo jak mało co cenimy sobie godność i prawo do nietykalności osobistej. Współczujemy wszystkim kobietą, które zostały w ten sposób potraktowane. W tym wpisie szydzimy tylko z autora, która sobie zrobił pośmiewisko z tak ważnego tematu i demaskujemy jego mijanie się z prawdą.


(kolorem niebieskim przedstawiony jest mój komentarz.)



Marta była mocno wkurzona na Janusza. Nie miała stałego chłopaka, a chciała się wybrać do nowej dyskoteki i to właśnie jej sąsiad, Janusz, przyjaciel od dzieciństwa obiecał jej towarzyszyć w najbliższy piątek.

jak pech, to pech. Fatum już wisiało nad Martą od samego początku.


Kilka godzin przed umówionym spotkaniem zadzwonił jednak na komórkę i powiedział, że wyprawy nici, bo przyjeżdża jego dziewczyna i idą do znajomych. Marta zdecydowała, że wybierze się sama.

Marta jak widać nie jest ich znajomą tzn. jest, ale nie jest. Zresztą sami wiecie. Przyjaciel to nie znajomy i na imprezy się go nie bierze.


Za serwowanym w większości lokali techno nie przepadała, więc była mile zaskoczona rytmami disco w nowym klubie. Spotkała znajomych z uczelni, chwilę porozmawiali, ale tamci mieli swoje towarzystwo, więc znowu siedziała przy barze i sączyła piwo.

Marta poszła rozczarować się rytmami techno w nowym klubie(bo takie miała zamierzenie), ale znów się pomyliła. Fatum trwa dalej.


Gdy obok usiadło dwóch facetów koło trzydziestki najpierw się zirytowała.

– Myślałam, że będą puszczać stałe teksty o „pięknej i samotnej”, ale okazali się całkiem mili – opowiada Marta. – Zamówili jeszcze jakieś piwo, bo mocniejszych alkoholi raczej unikam, porozmawialiśmy, z jednym zatańczyłam dwukrotnie i… dalej nic. Pustka.


Czy osoba zgwałcona miło wspominałaby oprawców słowami „okazali się całkiem mili”?
No może gdyby było to lekkie pukanie z jednym, ale tam już dochodziło do grupowego gwałtu z uszkodzeniem ciała.



Marta nie wie, co się działo prawie przez całą noc. Ocknęła się na ławce, na niewielkim skwerku. – Już było jasno, a przecież pamiętam, że niedawno była godzina 20 i tańczyłam w dyskotece w całkiem innej dzielnicy – relacjonuje dziewczyna.

jak widać Marta na dyskoteki się nie spóźnia. Do godziny dwudziestej zdążyła wypić co najmniej 2 piwa, zatańczyć dwa razy(sugeruje to przerwę miedzy dwoma tańcami najprawdopodobniej na trzecie piwo) i poczekać na działanie narkotyku. Wcześniej na tej dyskotece widziała swoich znajomych. Ciekawe o której ta dyskoteka musiała się zacząć?


– Byłam jakaś „połamana” bolał mnie brzuch, ogólnie źle się czułam, a na dodatek miałam kompletną dziurę w pamięci. Nic mi nie zginęło, miałam torebkę, a w niej komórkę i portfel, więc pomyślałam, że po prostu się upiłam.

Upitych się nie okrada. He he he. Marta nie wie, o której się obudziła chodź miała przy sobie komórkę.

Marta może przeszłaby nad całą sprawą do porządku dziennego, gdy nie fakt, że coraz bardziej bolało ją podbrzusze i zdecydowała się na pójście do lekarza.

Jak wiemy na naszą Martę czas działa trochę inaczej. Potrafiła w błyskawiczny sposób pozbyć się objawów rzekomego kaca. Nawet te „połamanie”. Niestety jeden objaw nie dawał jej spokoju. Coraz bardziej bolące podbrzusze. W błyskawicznym tempie podjęła decyzję o wybraniu się do lekarza internisty.


Internista zasugerował wizytę u ginekologa, a ten, po badaniu, stwierdził wprost: - Nie może pani uprawiać tak intensywnego seksu, bo to się może na zdrowiu odbić.

Że nasza Marta zwlekać nie lubi, już tego samego dnia była u ginekologa. Ta to dba o zdrowie i ma jakiś niesamowitych lekarzy w okolicy. Przeciętny Polak to by to tydzień załatwiał.


Marta zbaraniała: - Jaki seks? Przecież ostatni raz to było prawie miesiąc temu? Ginekolog nie zostawił złudzeń: - W ciągu ostatniej doby odbyła pani stosunek, i to chyba nie jeden.

Marta przypomniała sobie dwójkę dyskotekowych kompanów i zrozumiała skąd ta wielogodzinna luka w pamięci, obolałe ciało i werdykt ginekologa.

Marta przypomina sobie kompanów nawet taniec z nimi, jakimi tekstami ją zagadywali, ale niestety nie pamięta jak wyglądali, jak mieli na imię itp.

Dyskotekowy bywalec o „dragrejpie” słyszał, ale żeby tak z własnego doświadczenia, to nie.

– A co to za przyjemność na śpiocha? - wykłada swój punkt widzenia. – Tu dużo jest chętnych dziewczyn i wystarczy postawić parę drinków, a nie żeby od razu w dragi inwestować. Jakaś trawka to co innego, ale takie paskudztwo?

(przykład cymbała, który jeszcze dupy nie miał)


- Ale są takie palanty, co dosypują dragi do piwa – wtrąca przysłuchująca się rozmowie mocno wymalowana dziewczyna (później okazuje się, że ma 17 lat).


(Mocno wymalowana to pewnie nieletnia. Wiadomo nie, przecież tyle reportaży o tym było.)


– Jedna moja koleżanka poszła z taki na ognisko i obudziła się po dziesięciu godzinach goła w trawie, a wypiła tylko jedno piwo. Ale chyba nic jej nie zrobili, tylko rozebrali.

Jak się bawić to się bawić. Pomijając już fakt, że taka pigułka tania nie jest.


Gdy pytam, czy jakoś zareagowała i zgłosiła sprawę policji siedemnastolatka robi zdziwioną minę. – Żeby się starzy dowiedzieli? To by dopiero miała przechlapane i szlaban na wychodzenie z domu…

Autor chciał przedstawić rzekomą bezsilność wobec zjawiska. Też było o tym sporo reportaży.


Właściciel dyskoteki nie zna żadnego przypadku, żeby w grę wchodziła „pigułka gwałtu”.

– Gdyby coś takiego się zdarzyło, to pewnie byłaby policja, jakieś śledztwo. U mnie takiej sprawy na pewno nie było – wzrusza ramionami.

I teraz każdy wyobraża sobie, jak ten pan wzrusza ramionami, znamy to z psychologii tłumu.

– Tutaj wszyscy są pełnoletni, sprawdzamy dowody osobiste, żeby małolatom alkoholu nie lać, a jak się trafi ktoś z narkotykami to wylatuje na zbity pysk i ma szlaban na stałe.

No wiadomo, że nie lać przecież ich nie ma. A z tymi narkotykami to pokerowe zagranie. Gość nie wzywa policji tylko sobie w notesiku notuje, kto miał dragi.


A te wypowiedzi innych uczestników imprez, to są już po niżej pasa. Ja rozumiem, że głupota uwiarygodnia, ale też trzeba mieć trochę godności. Może i te teksy działają na wyobraźnie, ale są wyssane z palca. Jest to czysta bajka czyli krótki utwór literacki, żartobliwy, zawierający morał i charakter dydaktyczny.
Przekaz jest prosty nie chodźcie dziecka same na dyskotekę, szczególnie w rytmach disco bo tam same zboki są.

My w teorii życia mamy garść wskazówek dla innych Mart i właścicieli dyskotek jak przeciwdziałać tego typu ekscesom w przyszłości.

Załóżmy ze ta dyskoteka była tak wielka(sic! dyskoteka w mieście), że znajomi ze studiów, już Martusi więcej nie widzieli i tych 2 fagasów też nie.
Martusia mądra powinna swojego piwa pilnować, przecież ich nie zna. Nie ?
Załóżmy, że ochrona w dyskotece nie reagowała, gdy jacyś goście prowadzili najebaną w trzy dupy kobietę i ochroniarzom umknęły wizerunki tych panów.
To na pewno zarejestrowała ich kamera przed wejściem. Nie było? Wszędzie są. A monitoring miejski też nie sprawny? Przecież odbyła drogę do co najmniej sąsiedniej dzielnicy.
Pewnie był monitoring, ale ci panowie obeszli go stosując kominiarki, które ściągnęli po wejściu, (mogłoby to wzbudzić podejrzenia Marty.)
Od biedy Marta mogła również poprosić figurantów o okazanie dowodów tożsamości, ale nie.

Czytając ten tekst, też początkowo się nabrałem i pomyślałem co za skurwysyny, ale po zastanowieniu stwierdziłem, że coś tu nie gra i po analizie jasne było, że to tylko fikcja literacka.
foto z http://edunet.tarnow.pl/pl