October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

sobota, 26 marca 2011

ynteligenty i celebryty.

Tak, tak dziś o Jakubie Wojewódzkim. Ostatnio gościł w swoim programie znanego polonofoba Marka Konrada.

Wstępem do dyskusji była kartka pocztowa jaką sam do siebie wysłał Jakub Wojewódzki podpisując dla niepoznaki Polak Katolik. Ponoć jakiś koleś z Kalisza strasznie mu nawrzucał, ale to nie jest ważne, przecież to znienawidzony Polak Katolik. Kto wie może jeszcze patriota a jak sam Kubuś przyznał bardzo się ich boi.

Wklejam video z programu, chociaż wiem, że czopki z TVNu zaraz to usuną.




Marek na początku stwierdza, że ci niedobrzy patrioci muszą mieć swojego wroga, że przez to im lepiej. Niestety nie zająknął się o tym, że wysyłanie sobie samemu kartek jest objawem choroby psychicznej, lub co najmniej zjawiska wymyślania sobie wrogów, które zresztą sam przed chwilą opisał.

Kubuś stawia coraz bardziej śmiałe pytania z teza, ale Konrad jakoś nie daje się złapać w pułapkę. Nawet wzywa do nieuogólniania. Wojewódzki wzywa też do samobiczowania się Polaków. Co mi się kojarzy z średniowieczną praktyką religijna, ale zaraz zaraz czy to przed chwilą katolik ze swoimi obyczajami nie był be? Później mówi, że Polacy lubią cierpieć, to ja już w ogóle nie rozumiem.

Marko trzyma nerwy na wodzy, ale nagle coś pęka i zaczyna bełkotać coś o Wallenrodyzmie i że egoizm jest spoko. Niestety wątku nie rozwinął, bo mu pajacyk przerwał a mogło być ciekawie.

Tak a marginesie to te grepsy Wojewódzkiego są tak suche, że aż żal. Nie dość, że nie swoje to jeszcze przeciąga greps dobry na jedno zdanie na ilość bliżej nieokreśloną.

wtorek, 22 marca 2011

Prezydęt.

Komor, kurwa ogarnij się.

Polska ma straszliwego pecha jeśli chodzi o wybieranie głowy państwa. Pierwszego wybraliśmy sobie Lecha Wałęsę, który słynął i nadal słynie z niebywałego intelektu i logiki. Plusy dodatnie i plusy ujemne przeszły już do klasyki. Jego elokwencja też poraża. Coś jednak Polakom nie podpasowało i wybrali sobie jeszcze lepszego mianowicie Aleksandra Kwaśniewskiego, czyli pijaczynę nie rozumiejącego interesu narodowego. Co gorsza wybraliśmy go na drugą kadencję. Te 10 lat upokarzania Polaków sprawiło, że w końcu w wyniku autorefleksji wybraliśmy względnie dobrze, czyli Śp. Lecha Kaczyńskiego.

Był to prezydent, którego faktycznie nie musieliśmy się wstydzić. Był przygotowany intelektualnie i mentalnie do sprawowania roli głowy państwa. Wbrew temu co sugerowali nam liczni sprzedawczykowie, czy antyintelektualne media. Warto też sobie uzmysłowić, że Bronek Komorowski zaliczył już tyle wpadek, że przebił już dawno Lecha Kaczyńskiego.

Pamiętam doskonale jak media czyhały choćby na najmniejszą wpadkę Prezydenta, żeby ją rozdmuchać do absurdalnych rozmiarów. Pamiętacie może Gabon? Jak to prezydent Kaczyński nie wiedział, że Gabon ma niedużo mniejsze PKB per capita na osobę niż Polska i to wcale nie hoduje orzeszków ziemnych, tylko wydobywa ropę. Każdy młody wykształcony oczywiście zna PKB per capita na osobę co najmniej 140 państw i ich liczbę mieszkańców. Przecież jak rżeli to oczywiste jest, że wiedzą takie rzeczy doskonale.

Po tym jednak przydługawym wstępie chciałbym przejść jednak do meritum. Otóż Komorowski to tragedia dla Polski. Gafa za gafą. I już nie o to chodzi, że się ośmiesza. W sumie mi to na rękę, przynajmniej skompromituje do końca te całe PełO.

Najbardziej boli mnie to, że przez taką ilość wpadek żaden przydomek nie potrafi do niego przylgnąć na dłużej. Dlatego też moja próba uporczywego zbijania jego godności poprzez odmawiania mu miana prezydenta na rzecz marszałka a konkretnie "nieporadnego marszałka" musiała spełznąć na niczym.

Za przydomek też doskonale pasowało Bronisław "wpadka" Komorowski, czy chrabia(błąd zamierzony). W tzw. międzyczasie był "Władysław" Komorowski

A od niedawna Bronisław "bul" Komorowski. Coś mi się wydaje jednak, że z tym bulem to wcale nie był przypadek. Trzeba by zbadać, czy nie było żadnej propozycji korupcyjnej ze strony firmy produkującej napój energetyzujący. Red bul Komorowski- to mogłoby być ciekawe.
Wyobrażam sobie już jakby mogła wyglądać puszka takiego napoju:

Co wy na to?

wtorek, 15 marca 2011

Obieg materii, Einstein i kryptoateizm.

Wbrew pozorom te trzy rzeczy mają trochę ze sobą wspólnego.


Na podstawie jednego prostego modelu i wzoru matematycznego można skonstruować pogląd pseudoreligijny. Na prawdę, nie żartuję sam się z takim poglądem spotkałem.

Założenia takiej doktryny co prawda dopuszczają istnienie Boga, ale tylko dlatego, ponieważ nic samo z siebie powstać nie może. Słuszne to twierdzenie, ale teraz pytanie a skąd Bóg, czy sam siebie stworzył? Chrześcijanie mają na to prostą odpowiedź, ale w takie banialuki nie wierzą przecież samozwańczy Ekwici(tacy trochę lepsi od plebsu).

Trochę dziwne jest też dla mnie stwierdzenie, że wszystko co stworzył Bóg jest jego częścią, to tak jakby mebel był częścią stolarza a chleb częścią piekarza, ale zostawmy to.

Przejdźmy może do spraw ostatecznych. W katolicyzmie na końcu naszej drogi jest Piekło albo Niebo z opcją poczekalni w Czyśćcu. Natomiast w wcześniej wspomnianej pseudo doktrynie cały czas wracamy i wracamy w następnych życiach tak bez celu, jakby miało być to bardziej logiczne niż dotarcie do jakiegoś celu.

Poza tym to całe powracanie i powracanie kojarzy mi się raczej z obiegiem materii w przyrodzie, czyli np. najpierw sobie coś rośnie później to coś zostaje zjedzone a to co to zjadło jeszcze przez coś innego a na końcu tzw. najwyższy drapieżnik umiera i zostaje rozłożony przez bakterie i cykl się zamyka, cykl pierwiastków.
Śmieszy mnie też, pogląd jakoby dusza była po prostu wyższym stanem złożoności materii. To tak jakby istnienie duszy zależało od sukcesu ewolucyjnego.
W tym miejscu można zapytać wyznawcę takiej doktryny: w takim razie do czego jest potrzebny tu Bóg?

A teraz hicior: E = m c^2 czyli równoważność masy i energii. Wyznawca poglądu kryptoateistycznego uważa że, tak samo jak z energia może stać się materią tak materia może stać się duszą a tak w ogóle to wszystko jest energią. Domyślam się, że tą pierwotną energią miałby być Bóg, ale dlaczego nie po prostu pierwotna energia? Może po prostu dlatego bo taki człowieczek nie potrafiłby wytłumaczyć pochodzenia takiej energii a poza tym to po pierwotna energia z której powstała materia musiała powstać z energii pierwotnej. Teraz już wiadomo skąd te banialuki o chlebie, który jest częścią piekarza.

Ale mam zagwozdkę też dla tych typków: powszechnie oprócz schematu obiegu masy stosuje się też schemat przepływu energii, co wy na to?