October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

wtorek, 13 marca 2012

Niepublikowany wywiad Cejrowskiego dla Newsweeka.

Z racji faktu, że wywiad nie był w Newsweeku publikowany, to pewnie tygodnik nie rości sobie praw do tego materiału, więc sobie go tu wrzucę. Bardzo ciekawy i szczery wywiad. Polecam!!

Przedruk z facebooka Cejrowskiego.
Właściwy wywiad trochę niżej. Najpierw wrzucę komentarz do całej sytuacji Wojciecha Cejrowskiego

W zeszłym tygodniu skontaktował się ze mną Newsweek. Prosili o wywiad. Zgodziłem się, na osobistą prośbę koleżanki z podstawówki, która tam pracuje. Lubimy się, znamy od lat, a do tego koleżanka pomogła mi kiedyś w ciężkich czasach. Odwdzięczyłem się Jej.

Odpowiedziałem na pytania i postawiłem redakcji jeden warunek: tekst ma być opublikowany dokładnie w takiej formie jaką zamieszczam poniżej - żadnych skrótów, żadnych dopisków. Newsweek odpowiedział, że nikt im nie będzie stawiał warunków. Hmm..

Zamiast wywiadu opublikowali nieprzyjemny tekst na mój temat i równie nieprzyjemną rozmowę z ks. Sową. Ksiądz Kazimierz Sowa występuje jako kapłan i głos Kościoła, a na dołączonej do tekstu fotografii jest rozchełstany, potargany i bez koloratki. Ksiądz K.Sowa był dyrektorem kanału Religia należącego do TVN. Kanał ten ma w swoim logo rybę - znak Chrystusa - ale jednocześnie prezentował wszelkie możliwe religie w tym pogańskie i wrogie Kościołowi.

Dla równowagi medialnej, proponuję Państwu ten wywiad, którego Newsweek nie zdecydował się opublikować. Newsweekowi wolno wybierać, jakie treści publikuje. Mnie wolno wybierać Gościa Niedzielnego.
wc
PS
Pytania przysłane Newsweeka były w większości ciekawe!


Newsweek: W jakich relacjach jest Pan z prawicowymi publicystami m.in. Piotrem Semką, Piotrem Zarembą, braćmi Karnowskimi?

WC: Nie jestem w żadnych relacjach, bo nie mam okazji zawierać znajomości z publicystami. Nie bywam na otwarciach ani na zamknięciach, nie przyjmuję zaproszeń, po salonach się nie szwendam – jeśli gdzieś idę, to jest to manifestacja pod Pałacem Namiestnikowskim, Msza za

Ojczyznę albo pogrzeb. Ostatni pogrzeb, na którym byłem, to pogrzeb Stanisława Szwarc-Bronikowskiego. Poza tym, że Szwarc był podróżnikiem i filmowcem, był też cynglem AK – wykonywał zasądzone przez Podziemne Państwo Polskie wyroki śmierci na szpiclach, kolaborantach i Szkopach. Cześć Jego pamięci!!!


W koligacjach ani koteriach nie uczestniczę. Pracuję zawsze u siebie, we własnej firmie, nigdy w czyjejś redakcji. A zatem nie mam okazji poznawać dziennikarzy. Żadnego z wymienionych Panów nie znam osobiście, choć o każdym słyszałem. Jeden z braci Karnowskich jest kłamczuchem – tyle wiem na pewno. Nie może się skutecznie wyspowiadać, a w konsekwencji nie powinien przyjmować Komunii Świętej. Opublikował kiedyś ogromny wywiad ze mną, którego mu nigdy nie udzieliłem. Ogłaszał publicznie, że ma taśmy z nagraniami i mi je wyśle. Jakoś nie wysłał. Ten „wywiad” był nieprzyjemny i szkodliwy dla mnie. Fałszerstwo. Do czasu naprawienia szkody, każda spowiedź Pana Karnowskiego jest nieważna – takie mamy reguły w Kościele Katolickim. Trwa Wielki Post, może się chłop nawróci.

Z takich mniej więcej powodów trzymam się w ostrożnej odległości od publicystów, nawet prawicowych. Klucze od domu powierzyłbym Rafałowi Ziemkiewiczowi, którego szanuję i czytam z uwagą, oraz Krzysztofowi Skowrońskiemu, którego lubię i się z nim koleguję. Resztę znam raczej z daleka.



A czy oni prawicowi? To niedobre słowo, bo nic nie definiuje. Dużo bardziej adekwatne jest określenie „opozycja niepodległościowa” zdefiniowana jako przeciwieństwo antypolskiej, poddańczej polityki Donalda, Zdradka, Komoruska i reszty Padalców. Przy czym słowo Padalec oznacza kogoś, kto pada na twarz przed obcymi w celu wylizania butów.

N: Wróg – proszę o zdefiniowanie, kim są Pana wrogowie.


sobota, 10 marca 2012

Dania: zróbmy z Europy skansen.

Prezydencja duńska chciała, by "27" przyjęła we wnioskach z posiedzenia tzw. kroki milowe, które w swojej analizie wskazała Komisja Europejska. W 2030 r. UE miałaby zredukować emisje o 40 proc., w 2040 r. - o 60 proc., a w 2050 r. - o 80 proc. w porównaniu z 1990 r.

Zapomniano dodać, że w roku 2060 planuje obniżyć się emisję CO2 o 100proc.;) Plan spalił na panewce, bo Marcin Korolec zawetował duńską propozycję.

W tej Danii to na prawdę są jacyś fantaści, bo nawet teoretycznie nie jest możliwe obniżenie emisji dwutlenku węgla o 80proc. Nawet gdyby w 2046roku rozpoczął się globalny konflikt atomowy w wyniku, którego bratnia Rosja zrzuciłaby na Europę 1000 atomówek to w roku 2050 emisja CO2 w UE byłaby wyższa niż dziś zakładają Duńczycy.
Załóżmy, więc że Duńczycy muszą mieć jakiś lepszy plan. Jaki byłby to plan?

To musiałby być jakiś Übereutanazyjno-aborcyjny plan wsparty z zewnątrz, bo jak wiemy zawsze znaleźliby się jacyś PiSowscy anty-klimatyczni wywrotowcy, którzy nie chcieliby dla dobra Ziemi poświęcić życia. A, że musi być to eksterminacyjny plan to chyba wiadomo, bo do roku 2060 zostało 48lat a średnia długość życia w Europie jest powyżej 70lat, więc gdyby nawet od dzisiaj nie urodził się żaden Europejczyk to i tak najmłodsi czyli 48latkowie będą psuć powietrze w UE niwecząc Duńskie plany.
Dlatego też będzie trzeba poprosić o pomoc z zewnątrz np. Muzułmanów, którzy dopilnowaliby depopulacyjnego planu.

A tak poważnie to chyba nikt nie wierzy, że UE, czyli biurokratyczny potwór przetrwa do 2020.

wtorek, 6 marca 2012

"Polityka" energetyczna Polski do 2030 roku.

Tknęło mnie ostatnio, aby sprawdzić, co tam rządzący przygotowali nam w horyzoncie średnioterminowym tzn. do roku 2030 w kwestii energii. Spróbuje coś tam przystępnym językiem napisać czego dowiedziałem się czytając raporty ministerstwa gospodarki i co usłyszałem na różnych odczytach.

I dowiedziałem się, że nasi spece z ministerstwa gospodarki doskonale sobie zdają sprawę z zagrożeń i wyzwań stojących przed polską energetyką, ale niewiele mogą.

To może zaczniemy od bolączek polskiej energetyki
1.Polska ma przestarzałą niedoinwestowaną infrastrukturę energetyczną.
2.Polska będzie zużywać więcej energii(przyrost będzie bardziej dynamiczny niż UE)
3.Polska musi ograniczyć emisję CO2.
4.Polska musi surowcowo sprostać problemowi zwiększonej produkcji elektrycznej.
5.Polska musi poprawić bezpieczeństwo dostaw energii i paliw
6.Polska musi poprawić konkurencyjność na rynku paliw.
7.Polska musi zdywersyfikować sposoby wytwarzania energii.