October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Bailout: The Age of Greed

Dawno nie było tu żadnego filmu, więc teraz coś wrzucę. Nie jest to film zgodny z tematyką bloga, ale na tyle mi się spodobał, że uznałem, że warto go tu umieścić.

Z grubsza fabuła filmu polega na tym, że gość inwestuje oszczędności swojego życia w lipne derywaty. Na domiar złego ma bardzo chorą żonę. Traci wszystko co zainwestował a nawet białe kołnierzyki "proszą" go o uzupełnienie depozytu. Gość się zadłuża, bank ściga, prawnik ma w dupie. Mimo że główny bohater stara się jak może i mimo pomocy przyjaciół jest skazany na przegrana. Dodatkowo żona nie chcąc być ciężarem popełnia samobójstwo.

Bohater filmu wiedząc, że stracił już wszystko nie zważa na nic i urządza sobie prawdziwą jatkę wśród jakby się wydawało nietykalnych, białych kołnierzyków.

Mimo dość osobliwej fizjonomii(szczęka jak u probodybuildera nie współgra z sylwetką)  główny budzi sympatię.

W filmie podobać się może to, że bohater przedkłada sprawiedliwość nad prawo, które jest konstruowane w ten sposób żeby chronić wielkich przekrętasów.


piątek, 16 sierpnia 2013

Za Tuska i Millera nawet wódka udać się nie może

Post wakacyjny, bo jak wiadomo wakacje to i alkohol. O alkoholu dziś będzie a konkretnie o wódce.

Mówi się, że Polska znana jest z wódki, ale to nie do końca prawda, bo znana jest coraz mniej a to za sprawą coraz gorszego ponoć to flagowego trunku Polaków.

Trochę ostatnio pogooglałem i wyszło mi na to, że polskie wódki nie są w ścisłej czołówce najlepiej sprzedających się. Ma to swoje uzasadnienie w jakości wódek. Dobra wódka to tania wódka, ale nie chodzi mi tu o tani szajs, tylko o to, że jak dowalimy produkcję wódki takimi podatkami, że głowa mała to gdzieś będzie trzeba nadrobić i dzieje się to kosztem jakości.
Będąc niedawno na Ukrainie gdzie wódka jest sporo tańsza i lepsza teza ta sprawdza się  całkowicie.

Nie od dziś wiadomo, że polmosy w Polsce zdychają i to nie tylko ze względu na wbicie dość głupiego przekonania w głowę Polaków, że wóda jest nie fajna, bo fajne jest piwo a wódę piją tylko żule i ruskie a jak ruskie to wiadomo, że źle, ale też niezrozumiale wysokie stawki podatkowe. Dużą rolę odegrała tu pedagogika wstydu jak i zwykła reklama. Pamiętajmy też, że swoje zrobił ustawodawca zakazujący reklam wódki w telewizji.

Nie piszę tego dlatego, że jakoś szczególnie lubię wódkę a nie lubię innych alkoholi, tylko boli mnie to, że produkt który ma taką tradycję i potencjał zostaje zaprzepaszczony. Podobnie będzie niedługo z wędlinami.
Ale wracając do wódki, próbowałem rozwikłać zagadkę ich słabego prosperowania. No i jeśli weźmie się pod uwagę, że polmosy to często kapitał nie polski(często francuski) to działalność dywersyjną raczej trzeba wykluczyć. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że przez większość czasu istnienia IIIRP rządzili nami zdrajcy teza o działaniu na niekorzyść zagranicznego kapitału a wspieraniu regionalnej czy lokalnej produkcji też nie jest prawdziwa, bo wytwórczość alko w mikro gorzelniach, browarach czy winiarniach jest tak trzymana w kojcu biurokratycznym, że udział rynkowy jest prawie żaden. Prawo w tej materii jest tak bzdurne, że teoretycznie nie można w domu nawet jednego balonu wina zrobić w praktyce nikogo za winko w domu jeszcze nie zamknięto, dopiero jakbyś podskoczył za wysoko. Z drugiej polmosy zdychają, więc jak jest?
A już mówię to taki salomonowe lobbyści załatwili sobie biurokratyczne wycięcie konkurencji natomiast państwo załatwiło sobie spory haracz. Zważywszy, że rządzący mają w dupie co będzie jutro a udziałowcy też są rozliczani w krótkiej perspektywie mamy obecny marazm, gdzie duże marki powoli się staczają a potencjał mikro wytwórczości jest tłamszony. Niby widzimy dziś jakieś małe ustępstwa ze strony państwa np. w obniżce akcyzy na cydr i perry, ale to nie są ustępstwa wystarczające. W temacie wina też mamy minimalny progres.

Generalnie jest to bardzo smutne jak państwo potrafi zepsuć coś co samo kręciłoby się znakomicie. Może w końcu trzeba pomyśleć perspektywicznie a nie tylko przez pryzmat przyszłorocznego budżetu. Czy nie lepiej mieć przez jakiś czas niższe wpływy do budżetu z tytuły akcyzy, ale później wyższe z tytułu VAT, niższe wydatki na socjal, lepszy bilans handlowy i w przyszłości pewnie wyższe wpływy z akcyzy?

wtorek, 6 sierpnia 2013

Korwin masakruje... zmasakrowany...



W końcu ktoś poważny wypowiedział się na temat Janusza Mikke nie wiadomo dlaczego zwanego Korwinem. Krul posługuje się też manipulacją, więc dorośnijcie korwiniści.



 A rozchodzi się o to, że Mikke wybrał sobie pewną definicję prawicy i ją wbija w głowę młodym ludziom, którzy później tą swoją "wiedzą" chwalą się w internecie. W sumie to ciekawa sprawa z tymi korwinistami, bo z każdym którym gadam wymięka max po 10 minutach. Nie to żebym ich tam przepytywał z jakiś trudnych rzeczy tylko z ich ponoć konika, czyli ekonomi. Kilka podstawowych pojęć, trochę myślenia abstrakcyjnego do tego kilka przykładów z życia i taki korwinoid zmasakrowany;). Uwierzcie mi, albo nie sami sprawdzicie, że 90proc. korwinistów nie zna pojęcia minarchizm mimo, że ponoć są zwolennikami tej doktryny. Wytłumaczenie czym jest "choroba holenderska" lub dlaczego deflacja nie jest fajna, często w stosunku do korwinisty jest zajęciem jałowym. Mylenie produkcji  przemysłowej z PKB to też nie rzadkość. Zazwyczaj kończy się tym, że korwinista mówi, że nie musi tego wszystkiego znać żeby dobrze wybierać;)

No i właśnie ten cały korwinizm ufundowany jest na niewiedzy. JKM wbije takiemu jednemu z drugim kilka pojęć w tą wątłą czaszkę i taki myśli, że jest lepszy od jak to krul zwykł mówić: od plebsu.

Tak powolutku zmierzamy do tego, że to do końca nie jest jak Mikke mówi. Owszem jest tak prawica jak mówi Janusz, ale nie jest to prawica jedyna. Z resztą mógłbym się przychylić do zdania Jarkacza, że Nowa Prawica to nie prawica, bo hołduje skrajnemu społecznemu liberalizmowi, żeby nie powiedzieć libertynizmowi. No bo jak nazwać postulat zalegalizowania wszystkich narkotyków i całkowite wycofanie się państwa z ochrony dobrych obyczajów np. korwin twierdzi, że państwo nie powinno ścigać pedofilów, co najwyżej pedofilowi ktoś powinien dać w mordę. Duża część korwinistów swój konserwatyzm rozumie hasłem: "baba do garów." no bo przecież nie Kościół, zbyt niepokorny jest taki przecież. Jak to taki geniusz ma chodzić do kościoła itd. Już jest przecież za duży, żeby mama mu kazała.

W sumie łatwo tak wymachiwać szabelką, że jest się jedynie słusznym. Nie tylko z pozycji "opozycji pozaparlamentarnej" i bredzić coś o dyskryminacji z powodu słuszności i innych spisków, ale też z powodu, że nie ma się racji.

Kaczyński z resztą powiedział jasno(i wytłuaczył), że Mikke nie ma monopolu na prawicę. Od siebie dodam, że takie teoretyczne prawice mogą zaistnieć tylko w specyficznych warunkach np. całkowitego rozkładu państwa. Przyjmijmy, że jakiś kraj zbankrutował, ale nie Grecja tylko taki zwykły, który nie może zadłużać się w nieskończoność. Taki kraj nie ma innego wyjścia tylko musi zdemontować cały socjal jak i inne koszta. Jest to solidny kopniak w dupę kraju, który pozwala zastartować taki kraj od nowa, ale jest niesłychanie bolesny i nikt go nie wybiera jeśli nie ma innego wyjścia.

Innym sprzyjającym momentem do powstania "liberalnego raju" jest faza że ją tak nazwę prepaństwowa, ale ona jest trochę podobna do zbankrutowanego kraju. Tutaj też nie stać kraju na socjale, ale tu sytuacja jest lepsza, bo kraj się rozwija cały czas(nie spadł z wysokiego konia). Pozornie mamy do czynienia z taką sytuacją w XIX-wieczną Ameryką na którą to JKM tak często się powołuje. Otóż nie moi korwiniści. Ten dziki kapitalizm wcale tak naturalnie się w Ameryce nie rozwijał.
Mogę się mylić co do czasu, ale nie chce mi się teraz tego sprawdzać, ale to "Amerykanie" głównie osiedlali się na wschodzie kontynentu i za bardzo nie chciało im się penetrować Zachodu, woleli sobie dostatnie i w sumie socjalnie prosperować na Wschodzie. Legenda o wspaniałym amerykańskim liberalizmie powstała dlatego, że władze chciały zwyczajnie pozbyć się Indian z kontynentu. Dlatego też musiały w jakiś sposób zachęcić ludzi do zagarnięcia tych obszarów. Wymyślono, że wprowadzi się bardzo liberalne prawo, które pozwoli w niemal całości położyć łapę właścicielowi na wszystkich odkrytych dobrach. Wielu ten zakład podjęło i stąd mamy amerykański sen i jawę korwina.

Każdy niby wie, ale niewiele osób przywiązuje uwagę do faktu, że to ryzyko rodzi sukces. Kto nie ryzykuje ten nie ma. Wielu zastanawia się skąd taka pomyślność Żydów? Właśnie z ryzyka! Jeśli ktoś zapoznał się chociażby z opisem przedwojennych polskich Żydów ten wie, że Oni żyli dużo skrajniej niż My. Wielu było takich którzy biedowali przeokrótnie, ale też wielu dorabiało się niemałych fortun, zajmowali wysokie stanowiska i trudnili się prestiżowymi zajęciami. Trud podjęcia studiów był wtedy nieporównywalnie większy niż dziś. Oni takie ryzyko podejmowali częściej niż my, ale też częściej przegrywali.

Dążę też do tego, że taki korwinoid jeden z drugim wcale nie odniósłby sukcesu w jego liberalnym raju. Człowiek, który nie potrafi ruszyć dupy od kompa i wziąć się do roboty nie dorobi się w żadnym systemie. Żaden Pinochet tu nie pomoże, więc się trochę kurwa ogarnijcie!!