Oprócz stricte rozrywkowych korzyści z pobytu w Sejmie Ruchu Palikota, można się doszukać się innych profitów.
Ostatnio Robert "poniżej pasa" Biedroń zdradził nam w rozmowie z Wprost, że:
w Sejmie ważne sprawy załatwia się przy wódce., co tłumaczyłoby częściowo skuteczność RPP.
Na każdą konsultacje w rządzie, Palikot po prostu wysyła Biedronia, bo po wódce może dupa boleć(a to niezły straszak) jak w tym kawale:
Idzie pedał ulicą, patrzy a tu jakiś pijak leży pod płotem.
"Skorzystam z okazji" pomyślał pedał i wyruchał go.
Głupio mu się zrobiło więc włożył pijakowi 20 zł do kieszeni i poszedł.
Pijak się budzi, patrzy a tu kasa. Idzie do monopolowego a kasjerka
"Winko?"."Nieee, dzisiaj pół litra bo mam kasę".
Wypił wódkę i znowu zasnął na ulicy.
Na drugi dzień sytuacja się powtarza, na trzeci również.
Czwartego dnia pijak przychodzi do sklepu a kasjerka " pół literka?".
" Nieee, lepiej już to wino bo po wódce to mnie dupa boli"
Tusk, więc przy negocjacjach musi uważać. Myślę, że się nawet trochę ich boi. Chyba nie muszę udowadniać w tym miejscu, jak silnie emocje a w szczególności strach wpływają na pozycje negocjacyjną. W sumie to jestem ciekaw ile razy Tusek usłyszał pytanie: jak
rzyć Panie Premierze?
I właśnie z tego wynikają dodatkowe pożytki. Przynajmniej nie będą tyle chlać platfuski, może nawet ustawy będą brzmieć jak pisane przez trzeźwego, bo jak nie, to mamy bata;-) na Płemieła.