October Baby

October Baby to poruszająca opowieść o dziewczynie imieniem Hannah, która przeżyła aborcje. Film pokazuje, że to co miało być strzępkiem tkanek jest jednak człowiekiem...

Wyborcza się kompromituje

Dzisiaj Wyborcza uraczyła nas porcją wyrwanych z kontekstu słów ekspertów komisji Macierewicza. Faktycznie niektóre zdania wydają się śmieszne, ale gdy czyta się całe protokoły już tak śmiechowo nie jest.

Fotografika

Fotki i grafiki śmieszne aż do bulu;) (ostatnia aktualizacja-26.06.)

Najlepsze filmy i seriale

Chwila relaksu dla pasjonatów polityki

Teoria Życia TV

Drugi, lepszy obieg. Tego w TV nie zobaczysz!

Znajdź nas na Facebooku

Polub i miej pewność, że nic Cię nie ominie!

niedziela, 23 lutego 2014

Sikorski jest z PiSu?

Konflikt aksjologiczny w Naszym kraju najkrócej można scharakteryzowań jako batalię fajnych/infantylnych przeciwko odpowiedzialnym/sztywnym.
Oczywiście tych epitetów można sobie wymyślić więcej, ale po co bo chyba każdy łapie o co mi chodzi. W sumie zawsze się zastanawiałem jak to jest, że dorosła osoba może przyjmować postawę wesołka, nie wiem może niektórzy nigdy nie dorastają. Pewnie druga strona się zastanawia się jak można być tak sztywnym, ale mniejsza z tym. Niech się nad tym Zybertowicz głowi, jak przemówić im do rozumu.
Oczywiście partie polityczne ten podział na wesołków i odpowiedzialnych odwzorowują i dobrze, bo powinny. Chodzi mi raczej o pewne założenia niż o szczegóły jakby ktoś chciał na mnie naskoczyć.
Wiadomo partię odpowiedzialne kapitał budują, kapitał Państwa a te partie wesołkowate ten kapitał konsumują. Oczywiste jest, że korzystać można tylko z tego co zostało zbudowane, bo na kredyt to głupota a z drugiej tylko budowanie to też trochę bez sensu, bo się przecież należy.

W dzisiejszym świecie i możliwościach kredytowania chętnych do uchodzenia z partię odpowiedzialną jest niewiele. Gdyby się tak dało to pewnie każda partia chciała by być lub chociaż uchodzić za partię i odpowiedzialną i wesołą. Tak się nie da więc, te odpowiedzialne partie trzeba dyskredytować, że sztywniaki itd. Inna sprawa, że faktycznie niektórzy sobie taki łatki pozwalają doklejać co z resztą zobaczymy w filmach poniżej.

Donek vs pyta.pl przez teoriazycia

siekielski vs Kaczyński przez teoriazycia

siekielski vs donek przez teoriazycia

Czyli z grubsza widzimy tak PO-fajna, PiS-sztywny. Do całej układanki nie pasuje jednak minister zdRadek Sikorski, który sztywny jest nieprzeciętnie i do tego agresywny. Kto siedzi choć trochę na twitterze wie o co chodzi. Z resztą tą sztywność widać na obrazku poniżej. Nieco byłem zdziwiony podstawą Radka, bo jakoś wybitnie aktywnym użytkownikiem tego serwisu nie jestem, więc jeśli mnie Radzio w jakiś sposób dostrzegł to musi być to wynikiem niebywałej wręcz małości i zapalczywości. Są to cechy przypisywane prawej stronie, więc niech ktoś tam Ostachowiczowi (czy kto tam teraz za propagandę w PO odpowiada), że mają w szeregach sabotażystę lub idiotę.

sobota, 15 lutego 2014

Zawsze jest co ukraść

Wielu ludzi wieszczy koniec Państwa Polskiego, że już wszystko rozkradzione itd. Niektórzy nawet liczą na to, że po zrabowaniu wszystkiego świnie przyssane obecnie do koryta, zdechną z głodu. Nic bardziej mylnego!!


 Poza bardzo mądrym powiedzeniem: "Nim gruby schudnie tym chudy zdechnie" można wskazań na inne czynniki dla których, śmierć pasożytów nie jest tak oczywista.

Wielu myśli, że nie ma już za bardzo czego w Polsce ukraść, więc i koryto się kończy. No ale właśnie jest jeszcze co kraść. Jak się już okradnie Lasy Państwowe to można je zawsze sprywatyzować. Przy okazji czego można jeszcze kilka zyli ukraść. Zawsze można sprywatyzować wodociągi. A gdyby nie było już naprawdę czego kraść to można Polskę wprowadzić do strefy euro. Pewnie spytacie, ale niby co to ma do rzeczy?

Zanim przystąpi się do "wspólnej waluty" trzeba sobie trochę czasu pognić w tzw. korytarzu walutowym lub jak kto woli ERM II. W największym skrócie, chodzi o utrzymywanie wartości danej waluty, w tym przypadku Złotego, w wąskich widełkach w stosunku do Euro. Całość się sprowadza do tego, że "inwestorzy" próbują walutę z tych widełek wytrącić a Bank centralny tego państwa musi interweniować tzn. sypać kasą na lewo i prawo. W rezerwach NBP może mieć ze 70 mld Euro, czyli jest co kraść.

Jakby tego było mało to zawsze można nas okraść z zasobów kopalin począwszy od węgla, przez miedź po gaz łupkowy. Akurat to ostatnie idzie najlepiej, bo przeglądając raport NIK w tej sprawie dochodzi się do wniosku, że ta obstrukcja ma na celu, albo maksymalnie długie blokowanie procesu prowadzącego do wydobycia np. po to aby inne kraje zdążyły nadrobić zaległości lub dlatego, że jest to na rękę jednemu podmiotowi poszukiwawczemu, który już wie jak będzie wyglądało nowe prawo i czeka aż reszta konkurentów się wykruszy ze względu na niepewność. Nie muszę tłumaczyć nikomu, że taki uprzywilejowany podmiot będzie ze swojego interesu do nasze wspólnej sakiewki odprowadzać marne grosze;) Oczywiście oficjalnie, bo najpierw paru wieprzy się nażre, ale to już powinno badać CBA.

sobota, 25 stycznia 2014

Umrzesz z WHO

Zastanawiałem się kiedyś nad przyszłością w której wiele parametrów ludzkiego ciała na bieżąco badałby komputer, trzymany przez Nas w kieszeni. Pomysł niby dobry, ale jak to w życiu bywa, dane do oprogramowania podałby najprawdopodobniej jakiś debil.
Tak sobie ostatnio krążę po durnych stronach miedzy innymi po wp.pl i widzę artykuł o Naszych wędlinach. Mówię a co mi tam przeczytam. :http://kuchnia.wp.pl/kat,1037879,title,Ile-substancji-rakotworczych-siedzi-w-wedzonym-miesie,wid,16350925,wiadomosc.html?ticaid=112166&_ticrsn=3

Niby standardowe pierdu, pierdu, ale jedna rzecz mi się rzuciła w oczy.

Według zaleceń WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) tygodniowo nie powinno się spożywać więcej niż 3 porcje produktów mięsnych (wliczając w to wędliny). Porcja to 150 g. Oznacza to, że w tygodniu powinniśmy jeść maksymalnie pół kilograma produktów mięsnych (czyli rocznie około 25 kg). Przeciętny Polak zjada ich dwa razy więcej.

Myślę sobie coś musi nie pasować, może się baba kopsneła o jedno zero czy coś;)

Szukam i znajduje dalej: http://www.polskieradio.pl/10/483/Artykul/1020938,Jesz-za-duzo-bialka-To-moze-miec-powazne-konsekwencje

No i tam znajdujemy informacje już bliższą prawdy, bo napisano, że człowiek powinien spożywać około 1g białka na kilogram masy ciała.

Dalej:

To oznacza, że wystarczą nam dwie szklanki mleka lub innego produktu mlecznego i kawałek białego sera czyli np. 80 gramów.

No i mamy winnego całego zamieszania. Jeden ekspert, debil z drugim ekspertem debilem nie odróżniają białka od mięsa, lub myślą, że mięso składa się w stu procentach z białka, podobnie jak inne białkowe produkty. Niestety nie jest tak różowo.

W wyżej zacytowanym kawałku debil twierdzi, że wystarczy nam 80gram twarogu na dzień, żeby uzupełnić białko. Załóżmy litościwie, że jest to ser twarogowy, bo taki ma więcej białka niż tłusty. Twaróg zawiera 20gram białka na 100g produktu. Czyli kostka o wyżej wymienionej gramaturze to 16g białka.

Jak teraz to porównamy z zaleceniem spożywania 1g białka na 1kg masy ciała to wychodzą śmieszne rzeczy. Nie wiem jak wy, ale ja ważę trochę więcej niż 16kg;)

Pamiętajmy też że owi dietetycy uważają, że białko ma dostarczać 15proc. energii.1 gram białka to 4 kilokalorie, czyli 16g białka to 64kcal. W takim przypadku zapotrzebowanie energetyczne wychodzi nam około 427kcal, czyli trzy razy mniej niż minimum biologiczne;)

Ewidentnie ktoś myli produkty białkowe z czystym białkiem. Podobnie "ekspert" z pierwszego artykułu, bo mówi o 150g/białka/mięsa co 2 dni. Jakby tak założyć średnią masę Polaka na 75kg to wychodzi faktycznie 75g białka a nie mięsa na dzień.

Generalnie z białkiem jest dość ciężko przesadzić. Szczególnie w naszej kulturze(Japończycy mają łatwiej) w kraju w którym ludzie konkretniejszą porcje mięsa jedzą na obiad a przez resztę dnia raczą się plasterkami wędliny na sporym kawałku pieczywa jest to trudno wykonalne, nawet schabowego ubieramy w grubą warstwę bułki. Obserwując na co dzień moich rodaków śmiało mogę postawić tezę, że mają problemy z zaspokojeniem tego 1g/1kg masy.

Warto też przypomnieć, że 1gram na kilogram masy ciała to można spożywać, ale przy jakimś nieszczególnie forsownym stylu życia. Gdy więcej się ruszamy, więcej niszczymy mięśni, które trzeba zregenerować. Przy normalnej aktywności, jakimś sporcie rekreacyjnie uprawianym, ale w miarę systematycznie warto byłoby pomyśleć o zwiększeniu podaży białek powiedźmy do 1,4g/kg masy ciała. Oczywiście istnieją sporty, które wymagają spożywania prawie dwukrotnie wyższej ilości białka, ale to tak na marginesie.

Warto zauważyć, że często bywa tak, że ludzie ubożsi mają większy brzuch, mimo iż często nie ważą więcej. Jest to wynikiem jedzenia gorszej żywności, zawierającej mniej białka. Charakterystyczny brzuszek u stosunkowo szczupłych ludzi też często zdradza brak protein, więc z tym wystrzeganiem białka bym się wstrzymał.

Poza tym ta porcja mięsa raz na dwa dni to mi się wydaje, że jest to takie minimum poniżej którego okazuje się, że taki człowiek znajduje się na skraju biologicznej degradacji. Takie ilości spotykane są w niektórych azjatyckich i afrykańskich krajach, które w żadnym razie nie powinny być wzorem dietetyki.

A jak to u nas wygląda? 50kg mięsa na rok/na osobę. Nie jest to dużo. Jasno to pokazuje jak biednym krajem jesteśmy. Mimo iż mięso w Polsce jest stosunkowo tanie(tańsze niż u wszystkich, lub prawie wszystkich naszych sąsiadów) to wielu rodaków i tak nie stać na kupowanie go w większej ilości.

Jak te 50kg podzielimy na dni to wychodzi nam niecałe 30g białka z mięsa na dzień. A gdzie reszta? Przeciętny Polak zjada coś koło sto-kilkanaście jaj na rok. Jaja mają różną masę bo mogą mieć 50gram a równie dobrze mogą mieć i 65gram. więc powiedzmy, że Polak zjada 150 jaj o masie 50g co daje 7,5kg. Jajko ma 12proc. białka co daje nam 800g białka.  2,2g na dobę. Część pewnie z mleka. Produkty pochodzenia roślinnego mają w przytłaczającej większości fatalny profil aminokwasowy a co za tym idzie wartość biologiczna takiego białka jest niezbyt wysoka. Nie wiem z czego moi rodacy uzupełniają brakującą połowę białka, ale jest to niepokojące.